potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek

07.01.03, 21:24
Mam Toyotę carinę kombi,właśnie z przerażeniem stwierdziłem, że na starym
pasku rozrządu przejechałem już 110 tyś.km ( jednak dużo w tym km
autostradowych czyli w miarę spokojnej jazdy ). Wszyscy mnie straszą, że " na
dniach" rozwali mi się silnik a ja jeszcze muszę przejechać z 1000 km zanim
oddam samochód do swojego mechanika. Jak to jest w praktyce.Nie wsiadać już
do tego samochodu ? Proszę o rady doświadczonych, pozdrawiam i dziękuję.
    • marekcyzio Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek 07.01.03, 21:29
      Z paskiem jest tak ze mozesz rownie dobrze jeszcze drugie
      100 tys pzejechac jak i urwac go przy najblizszym
      zapalaniu silnika lub wiekszych obrotach.

      Jakbys siedzial na bombie ktora moze w kazdej chwili
      wybuchnac, to bys wezwal kogos do jej rozbrojenia od razu
      czy za 1000 km?
      • n.l Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek 07.01.03, 21:37
        .....no to nie wsiadam.Dzięki.
      • Gość: is300 Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek IP: *.dyn.optonline.net 07.01.03, 21:41
        Ja bym sie tym tak za bardzo nie martwil.
        Mimo ze masz juz duzo przejechane na tym pasku, to ci jeszcze te 1000Km
        wytrzyma. Jezeli masz to zrobic w krotkim okresie to powinno byc OK, ale nie
        odkladaj dluzej.

        W mojej Toyocie Camry 2.2L jeszcze tez jezdze na nie zmienionym pasku, i mam
        106tys mil okolo 160tys KM, tez odkladam i odkladam, moze na wiosne zrobie,
        ale plan mam taki zeby tego auta sie pozbyc latem gdziesc w Czerwcu, to
        jeszcze nie wiem jak z tym zrobie.
        A tak z ciekawosci ile cie bedzie kosztowala wymiana paska w twoiej Toyocie?
        Mnie gdziesc to wyniesie okolo $150.
        • Gość: is300 Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek IP: *.dyn.optonline.net 07.01.03, 21:45
          Zapomnialem jeszcze dodac ze w ksiazce serwisowej od Lexusa pisza ze zmiana
          paska jest przy 90tys mil, czyli 140tys Km.
          • marekcyzio Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek 07.01.03, 21:54
            Czyli czekasz na wymiane silnika? W USA sie zwykle
            silnika nie naprawia tylko wyienia. Jak Ci peknie to
            bedziesz piszczal ze trzeba bylo na czas wymienic...
        • n.l Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek 07.01.03, 21:51
          .....no to jestem w punkcie wyjścia. Na zdrowy rozum też myślę, że wytrzyma,
          jednak znam przykłady z opowiadań ,że ludzie nieźle się nastresowali i do
          tego.... to zimno.Do cholery z tym paskiem. I nawet nie chodzi o cenę ( jutro
          się dowiem ile to kosztuję, teraz nie mam zielonego pojęcia ) tylko o to, że po
          prostu nie mam kiedy tego zrobić przez najbliższe dni.A przykład z bombą działa
          na mnie ...tak jak mróz na drodze.Pozdrowienia.
          • marekcyzio Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek 07.01.03, 21:55
            Czy Avensis ma "kolizyjny" silnik - taki w ktorym zawory
            przeszkadzaja tlokowi? Jezeli tak to urwanie paska
            niechybnie skonczy sie powaznym remontem. Jezeli Cie na
            to stac to nie ma co sie obawiac tylko jechac.
            • greenblack Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek 07.01.03, 21:58
              marekcyzio napisał:

              > Czy Avensis ma "kolizyjny" silnik - taki w ktorym zawory
              > przeszkadzaja tlokowi?

              Przecież tu o Carinę chodzi, Marku;)

              A ja mam łańcuch:P
              • Gość: Marek Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek IP: *.norcross-06rh16rt.ga.dial-access.att.net 08.01.03, 03:48
                greenblack napisał:
                > marekcyzio napisał:
                > > Czy Avensis ma "kolizyjny" silnik - taki w ktorym zawory
                > > przeszkadzaja tlokowi?
                > Przecież tu o Carinę chodzi, Marku;)

                No wlasnie. Jak czlowiek probuje zrozumiec kawalek kodu napisany przez
                jakiegos Hindusa ktory Jave widzial pierwszy raz w zyciu i naklepal jakichs
                zdumiewajacych rozwiazan, to nawet Avensis mu sie z Camry myli :) Musze
                przeprojektowac w pracy duzy system ktorego dzialania nawet najstarsi gorale
                nie rozumieja wiec jakos mi mysli umykaja bokiem...

                >
                > A ja mam łańcuch:P

                Ja tez, i sie bardzo z tego ciesze. Moze i to rozwiazanie archaiczne, ale
                dziala i nie trzeba tego wymieniac.
                • greenblack Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek 08.01.03, 19:25
                  Gość portalu: Marek napisał(a):

                  >
                  > Ja tez, i sie bardzo z tego ciesze. Moze i to rozwiazanie archaiczne, ale
                  > dziala i nie trzeba tego wymieniac.

                  To nie aż taki archaizm, bo konstrukcyjnie silnik pochodzi z 1997, a samochód
                  jeszcze młodszy:P Ostatnio jest powrót do łańcucha, zwłaszcza w mocniejszych
                  silnikach. Ja też się bardzo się cieszę, że mam łańcuch.
            • Gość: is300 Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek IP: *.dyn.optonline.net 07.01.03, 22:03
              Sluchaj sa rozne przypadki z tymi paskami, sa takie ze paski pekaja po
              przejechaniu 60tys Km a znowu sa takie ze ludzi nie wiedza co to pasek i
              jezdza po 200tys Km i nic nie zmieniaja ( przyklad sporu Amerykanow).
              Ja akurat co ostatnio robilem to byl pasek od pompy do wspomagania, byl troche
              przytarty i slizgal sie przy maksymalnym skrecie w obie strony.
              Na poczatku myslalem ze to moze pompa, ale potem sam to odkrylem, bo padal
              deszcz i wjechalem w kaluze i troche woda mi zalala pasek od dolu i stracilem
              wspomaganie na dokladnie 1 minute.
              Naprawa mnie wyniosla $14 plus 30 min pracy na odkrecenie kola i na zmiane
              paska.
              Czuje ze Hu** w serwisie by zdarli ze mnie i powiedzieli ze mi pompa siedzi.
              PZRW.
              • Gość: Marek Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek IP: *.norcross-06rh16rt.ga.dial-access.att.net 08.01.03, 03:45
                Ale jak producent zaleca co 80 tys. a peknie po 60 tys. to mozesz z nim
                powalczyc i masz szanse wygrac nowy silnik. Ale jak Ci peknie po 110 tys. gdy
                nalezy wymienic po 80, to jedyne co mozesz zrobic to zacisnac zeby.

                A z tym paskiem od pompy masz racje. Jakbys pojechal do serwisu to by sie
                okazalo ze alternator nawala, napinacz sie trzesie, pasek trzeba zmienic a
                pompa nie pompuje. I bys byl lzejszy o min. $500.
          • Gość: vaz Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek IP: *.acn.pl / 10.64.9.* 07.01.03, 22:05
            Ja mam samarę. Powiecie: "Co tam ŁADA!".

            Termin wymiany paska co 60 tys. km. Na liczniku miałem 67500 km. Zapalam sobie
            rano, przejechałem kilometr, buch, silnik zakończył pracę w czasie jazdy, nogi
            jak z waty, bo brykę kupiłem tydzień wcześniej. Oczywiście pasek. Był luty,
            więc pewnie dołożyły się większe opory pracy silnika. Jechałem do pracy. Ile z
            tym potem miałem kłopotu, do dzisiaj po tym rozbieraniu silnika puszcza mi
            uszczelka głowicy.

            A w Samarze pasek wymienia się samemu w 15 minut... Nie warto czekać.
            • n.l Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek 07.01.03, 22:16
              jak miałem francuza ( ren.5)to też mi się wszystko psuło, od kiedy jeżdżę
              toyotami przestałem znać się na naprawach....a już nigdy nie myślałem o jakimś
              pasku.....do dzisiaj!!!! jeszcze parę głosów i chyba będę źle spał dzisiaj a
              rano dzwonię do mechanika ...tylko, że świat mi się wali z terminami...i do
              tego ten cholerny mróz.
              • Gość: Rycho Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 07.01.03, 23:03
                Jak przejechałeś 110tys. to przejedziesz i 111.Nie ma sensu się
                przejmować.Skoro producent zaleca wymianę co ok. 120tys. to znaczy,że tak
                naprawdę pasek wytrzyma dwa razy tyle.Nie twierdzę by tyle jeszcze jeżdzić,ale
                głowy nie ma czym sobie zawracać.Pozdr.
    • Gość: maciek Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek IP: proxy:* / 10.1.22.* 08.01.03, 10:49
      Witaj ja włąśnie niedawno pasek wymieniałem w servisie., Nie dałem sie
      mechaanikom wygnać z warsztatu więc trochę ich pytaniami pognębiłem i wg. nich
      jest tak:
      wiekszość producentów sam. zaleca wymianę po 120 tys lub 140 tys. dotyczy to
      pierwszej wymiany paska. Wg. nich w u niektórych kierowców a zdarza to się
      często z różnych względów nie ma wogóle nawyku wymiany a i tak dużo jeżdżą i
      nic.
      Kolejne wymiany przeprowadza się już częściej bo co 60 -70 tys, a dlaczego
      na "pierwszym pasku" wytrzymuje wiecej?. Bo nowe są koła pasowe i napinacze, a
      to powoduje że wszystko pracuje elegancko. Póżniej właśnie te koła pasowe jak i
      napinacz zużywają się a na nie zakłada się nowy pasek a to wszystko już
      idealnie spasowane nie jest. Można wymienić komplet czyli koła + napinacz +
      pasek i wtedy następna wymiana będzie znowu po 120 - 140 tys. ( ale to wychodzi
      drożej więc raczej nie praktykuje sie tego )

      Tak to wszystko wygląda wg. specmajstrów z autoryzowanego serwisu. ja
      osobiście pasek wymieniam co 60-65 tys km do tej pory przejechałem 240 tys km i
      wszystko gra. moim skromnym zdaniem spokojnie możesz tego 1000 zrobić pod
      warunkiem , że twoje autko nie jest już mocno wiekowe, wtedy bym się spieszył.
      Aha fachowcem to ja nie jestem więc nie traktuj tego jak wyroczni. Pozdrawiam
      spokoju , szerokiej drogi i czarnej suchej nawierzchni Ci życzę- Maciek
      • Gość: Michal Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek IP: *.telia.com 08.01.03, 11:36
        IS300!
        Nie zapominaj ze masz pasek orginal USA nie japonski,u mnie siedzi taki
        sam.Tutaj do modeli USA dostaje sie czesci Made in USA,mimo ze sa produkowane w
        Japoni.On jest z europy i jego pasek moze wytrzymac roznie babka
        wrozyla.Pociesz Ciebie obu Was ,ze Toyota ma 6zebow zapasu zanim uszkodzi sie
        wentyle.i na ogol staje w razie urwania na drugim zebie.Nic sie nie
        dzieje.Tylko holowanko i hop z nowym paskiem do dziury.Mozesz smialo jechac do
        firmy i zakladac nowy o ile sam nie potrafisz.Potrzeba specjalny sciagacz do
        kola paska wieloklinowego.Pzdr.Michal
      • Gość: slawek Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek IP: *.mnc.pl 08.01.03, 21:49
        fachowcem nie jestes, bo w japonczykach pasek wymienia sie ZAWSZE z
        napinaczem,nawet nie mozna go kupic samego, tylko w komplecie (znaczy
        oryginalny, nie jakies podroby)
        pzdr
    • Gość: heatseeker Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek IP: *.kik.pcz.czest.pl 08.01.03, 11:43
      tak jak to juz pare osob napisalo - nie ma reguly. Ale stan paska mozna ocenic
      dokladnie go ogladajac. Jezeli guma nie ma zadnych pekniec, przewezen czy
      wkleslosci a patrzac od wewnatrz paska nie widac wlokien to pasek powinien bez
      problemu wytrzymac ten 1000 km. Wazne tez jest,by zęby paska nie byly zbyt
      mocno zuzyte, bo pasek moze Ci po prostu przeskoczyc na kole i, w sytuacji
      krytycznej, doprowadzic do 'spotkania' zaworow i tloka a w najlepszym razie
      przesunac fazy rozrzadu. Nalezy tez skontrolowac naciag paska - jesli jest
      zbyt luzny, to lepiej uwazaj. Najprostsza metoda sprawdzenia naciagu polega na
      skreceniu paska w najdluzszym fragmencie - powinien sie dac skrecic o 90
      stopni.
      Pozdro
      • Gość: is300 Nie wiem jak ty sprawdzisz ten pasek??????? IP: *.dyn.optonline.net 08.01.03, 19:34
        Poniewasz pasek rozrzadu jest zabudowany i go nie widac, a zeby go zobaczyc to
        trzeba sporo roboty zeby tam dojsc.
        Wiaze sie to ze zdjeciem wszystkik paskow ktore sa przed na zewntatrz.
        Nie jestem pewien ale chyba tez trzeba wywalic gorna poduszke, aby tam sie
        dostac i pre innych rzeczy.
        Czy przez przy padek nie mylisz paskow ktore sa na zewnatrz z paskiem rozrzadu?
        PZRW
        • Gość: Michal Re: Nie wiem jak ty sprawdzisz ten pasek??????? IP: *.telia.com 08.01.03, 20:44
          IS300 nie wiem jak On to sobie wyobraza w Toyotach .Toyoty posiadaja
          automatyczny napinacz paska rozrzadu.ktory zawsze ma taka sama wartosc
          naciagu.W wozach niemieckich starszych,tez byla taka mozliwosc ale potem
          urzadzenie sie blokowalo sruba.I tam mogl wystapic problem wyciagnietego paska.
          W TOyocie tego niema.Jednmo jest pewne,gosciu musi natychmiast zmienic asek i
          niemoze sie nigdzie wybierac w podroz.Raz jezeli bedzie na autostradzie i to mu
          nawali.bedzie swiadomie zagrazal innym.
          Trzasnie mu w miescie to stanie i nic wiecej.Gorzej jakby sie posunal o wiecej
          niz szesc zebow.Wymiana wentyli i byc moze korbowodow.Ta informacja z 6 scioma
          zebami dotyczy motorow z dubelt kamaxel czyli z podwojnym walkiem rozrzadu.Taka
          glowica jak nie posiada napedu odrazu staje deba sa tak duze opory. Dlatego ze
          jedno kolo z paska rozrzadu napedza dwa kolka zazebione nalezace do kazdego
          walka. a Na kazdym walku jest 8zaworow razem 16.Pasek rozrzadu jest wykonany z
          fantastycznego materialu,wogole sie nie wyciaga.Pamietajcie nie wolno paska
          odginac w druga strone.Pzdr.Michal
    • n.l Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek 09.01.03, 09:28
      Dziękuje wszystkim za rady. Nie spodziewałem się, że nawet na temat paska może
      mieć tyle ciekawych rzeczy do powiedzenia. Ale teraz będę mądry u panów
      mechaników ;~)))))
      A swoją drogą ciekawe, że wszyscy mechanicy servisów z którymi rozmawiałem
      radzili natychmiast jego wymianę, natomiast dobrzy znajomi mechanicy ( i to nie
      tylko polscy, mieszkam bowiem za granicą )nie wpadali od razu w panikę tak jak
      ja i proponowali nawet podjechać do Polski, gdzie zrobię to za 1/4 ceny.Prawda
      pewnie leży gdzieś po środku ( tak jak i pieniądze, które w sumie każdy chce
      zarobić).
      Pozdrowienia.
      • remo29 Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek 09.01.03, 10:19
        W moim samochodzie producent zaleca wymianę paska przy 100kkm. Skoro zaleca, to
        warto się do tego zastosować, bo koszt paska jest niespółmierny do kosztów
        naprawy silnika i litrów śliny wyplutych w brodę... Z tym tysiącem kilometrów
        które musisz jeszcze przejechać to nie nazleży znów panikować, pod warunkiem,
        że będzie to jedyny tysiąc, a nie po nim następny, i następny, i następny...
        pzdr
      • Gość: sandwich Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek IP: *.centrala.kbsa / 10.67.193.* 09.01.03, 10:45
        Dobrzy znajomi mechanicy liczą na to, że przyjedziesz do nich z rozwalonym
        silnikiem, bo na wymianie paska dużo nie zarobią.

        PZDRW
        • Gość: eLBe Re: potrzebuje porady...o nieszczęsny pasek IP: *.*.*.* 09.01.03, 11:47
          Też mam Carinę II. Z tym paskiem to fakt, trochę ryzyka jest, bo wymiana
          powinna być co 100 000. Ale fakt, przyjedź z tym do Polski. Ostatnia moja
          wymiana to było w zeszłym roku w lecie, 130 zł. Tzn 70 pasek i 60 wymiana lub
          odwrotnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja