Czy ktoś może wie..?

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.03, 19:00
Mam do was pytanie. Jechałam wczoraj do domu. Tak się składa, że z tej drogi
którą jechałam skręcam zawsze w lewo, w jedną z uliczek. Tą samą drogą
jechał ciągnik. Ponieważ zbliżałam się do swojego zakrętu dlatego go nie
wyprzedzałam. Kiedy już dojeżdżałam do swojej ulicy i wrzuciłam
kierunkowskaz w lewo (dużo wcześniej - nie tak jak niektórzy w momencie
skrętu) to nagle zobaczyłam we wstecznym lusterku, że szybko nadjeżdża inny
samochód i nie zważając na to, że zaczynam skręcać on też wrzucił
kierunkowskaz w lewo i zabrał się do wyprzedzania. Cudem udało mi się
uniknąć zderzenia. Moje pytanie brzmi - gdyby jednak mi wjechał to czyja by
to była wina? Wiem, że normalnie jest tak, że gdybym np. wyprzedzała
ciągnik, a nie skręcała, to musiałabym puścić ten samochód z tyłu. Czy w tym
wypadku też by to tak działało?
    • Gość: verte Re: Czy ktoś może wie..? IP: 62.233.163.* 20.01.03, 19:08
      Gdyby Ci sie wp...lił w bok auta to Twoja wina,gdy w tył to jego.
      • Gość: jolly_bb Re: Czy ktoś może wie..? IP: *.home.net / 192.168.1.* 20.01.03, 19:19
        Gość portalu: verte napisał(a):

        > Gdyby Ci sie wp...lił w bok auta to Twoja wina,gdy w tył to jego.

        w to akurat nie wierze i mnie nie przekonasz. wpierdolic sie w tyl maluszka to
        tak jak w bok mondeo w takiej samej dokladnie sytuacji. i byliby rozni winni?
        bzdura.
        bez obrazy :)
        • Gość: verte Re: Czy ktoś może wie..? IP: 62.233.163.* 20.01.03, 19:28
          Gość portalu: jolly_bb napisał(a):


          >
          > w to akurat nie wierze i mnie nie przekonasz. wpierdolic sie w tyl maluszka
          to
          > tak jak w bok mondeo w takiej samej dokladnie sytuacji. i byliby rozni winni?
          > bzdura.
          > bez obrazy :)


          Nie obrażam się wcale.Ty też się nie obraz ale po prostu nie znasz się i mało
          wiesz nate tematy.
          • Gość: jolly_bb Re: Czy ktoś może wie..? IP: *.home.net / 192.168.1.* 20.01.03, 19:32
            Gość portalu: verte napisał(a):

            > Nie obrażam się wcale.Ty też się nie obraz ale po prostu nie znasz się i
            mało
            > wiesz nate tematy.

            czytales moze moj nastepny post?
            bralem udzial jako pasazer w takim wypadku.
            w drugim jechalem miedzy autami ktore mialy dzwon.
            o trzecim opowiadal mi sasiad.
            przeszedlem takie same szkolenie na kierowce jak Ty.
            po czym wiec wnosisz ze ja sie nie znam a Ty sie znasz?
            ja Twierdze ze przod czy bok nie moze miec znaczenia, wystarczy ze sie skreca
            5 km/h szybciej albo ze ma sie auto o metr dluzsze i juz zmienia sie winny?
            bzdura:) jak juz pisalem
          • Gość: jolly_bb Re: Czy ktoś może wie..? IP: *.home.net / 192.168.1.* 20.01.03, 19:33
            errata: nie 'przod czy bok' ale 'bok czy tyl'
    • Gość: jolly_bb Re: Czy ktoś może wie..? IP: *.home.net / 192.168.1.* 20.01.03, 19:17
      czyli po prostu caly ten ciagnik nie bralby udzialu w niedoszlym zderzeniu...
      mialem podobna sytuacje. przy skrecaniu w moja droge (w lewo) taksowkarz ktory
      mnie wiozl wrzucil kierunek, upewnil sie czy jest za nim ok(byl sznur aut, ale
      nikt nie wyprzedzal) i zaczal skrecac - i nagle oberwalismy w bok(lewy) bo
      ktos zaczal wyprzedzac rowno z naszym skretem. policja uznala wine taksiarza.
      sasiad mial taka sama sytuacje w tym samym miejscu, ale nie wzywali glin.
      jesczcze raz widzialem (na tej samej drodze ale 100 m wczesniej w inna droge w
      lewo) jak maluszek jadacy przedemna przymierza sie do skretu w lewo a zza mnie
      wyskakuje honda i robi z maluszkiem ladny dzwon. nie wiem co powiedzieli
      niebiescy.
      ale juz chyba wiem jaka jest przyczyna tego typu rzeczy.
      maluszek zamiast zblizyc sie do lewej krawedzi pasa, skrecal szeroko(niektore
      buraki tak robia, nie znosze tego) tzn. zblizyl sie do prawej krawedzi bo mu
      sie kierownica nie chcialo chyba ruszac. no i ten co wyprzedzal nie widzial go
      przed wyprzedzanie.
      dla informacji:
      droga to szosa bielsko-bestwina za ostatnim przystankiem autobusowym
      komorowice sosna - prostka chyba z 500 metrow, ale na obu krancach prostki
      ostre zakrety, no i caly czes pelno przecznic i zabudowan z jednej strony(ale
      te 3 wypadki byly przy skrecaniu na te strone bez zabudowan)

      no i nie wiem co mam o tym myslec.
      niby gliniarze mieli racje ze skrecajacy ma obowiazek sie upewnic czy nie jest
      wyprzedzany, ale wyprzedzajacy ma obowiazek sie upewnic czy nikt przed nim nie
      skreca (pomijam fakt ze niektore dresy wyprzedzaja nawet jak juz sie wlaczy
      kierunkowskaz do lewoskretu, w tych sytuacjach zawinil brak dobrego widoku
      spowodowany moim zdaniem szerokim braniek skretu)...
      co powiecie?
    • Gość: Paul Re: Czy ktoś może wie..? IP: *.acn.pl / 10.72.4.* 20.01.03, 20:08
      Jesli normalnie skręcasz w lewo tzn. zgodnie z przepisami kd, to nikt nie ma
      prawa Ciebie wyprzedzac z lewej strony. Oczywiscie, przed wykonaniem tego
      manewru musisz się upewnic, ze nie jestes wyprzedzana. Tak więc "wrzucenie"
      kierunkowskazu to nie wszystko i nie uprawnia do wykonania tego manewru.
      pozdr
      • Gość: pawel Re: Czy ktoś może wie..? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 20.01.03, 21:45
        Zaraz, zaraz Panowie! Początkiem manewru skrętu lub wyprzedzania nie jest
        zmiana pasa ruchu tylko zasygnalizowanie zamiaru. W tym konkretnym przypadku,
        jesli autorka postu jechała za ciągnikiem z włączonym kierunkowskazem to nikt
        kto jechał za nią a kierunkowskaz włączył jako drugi NIE MA PRAWA jej
        wyprzedzać. Pozostaje problem udowodnienia przed sądem ale to już inna sprawa.
    • Gość: XXL Kurna, panowie fachowcy....... IP: *.echostar.pl 20.01.03, 22:02
      Przecież Lidka skręcała w lewo w boczną uliczkę.
      Na skrzyżowaniu NIKT NIE MA PRAWA wyprzedzać.
      Po to ten przepis wymyślono.......
      • Gość: pawel Re: Kurna, panowie fachowcy....... IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 20.01.03, 22:05
        wystarczy lewy kierunek i nie ważne czy skrzyzowanie czy wyprzedzanie.
        Gradacja ważności, kolego.
        • Gość: jolly_bb Re: Kurna, panowie fachowcy....... IP: *.home.net / 192.168.1.* 20.01.03, 23:40
          a zalozmy ze lidka zjezdzala na parking w lewo. czyli wylaczala sie z ruchu.
          czyli to nie bylo juz 'skrzyzowanie'. czy w takim przypadku wyprzedzajacy
          mialby 'pierwszenstwo'? ja bym stwierdzil tak: liczy sie kolejnosc wlaczenia
          kierunkow. a w tym konkretnym przypadku i jemu podobnych trzech, ktore
          opisalem wyzej, po prostu moglo nie byc widac. zawsze zjezdzajmy do lewej
          krawedzi przy lewoskrecie :)
          • mindo Re: Kurna, panowie fachowcy....... 21.01.03, 10:05
            Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

            > zawsze zjezdzajmy do lewej
            > krawedzi przy lewoskrecie :)

            Czy aby na pewno zawsze?
            Prowadziłeś kiedyś długą ciężarówkę albo autobus np przegubowy?
            Spróbuj takim molochem skrecić w lewo z lewej krawędzi osi jezdni. Jeśli to
            zrobisz to gratuluję.
            • Gość: jolly_bb Re: Kurna, panowie fachowcy....... IP: *.home.net / 192.168.1.* 21.01.03, 10:11
              mindo napisał:

              > Gość portalu: jolly_bb napisał(a):
              >
              > > zawsze zjezdzajmy do lewej
              > > krawedzi przy lewoskrecie :)
              >
              > Czy aby na pewno zawsze?
              > Prowadziłeś kiedyś długą ciężarówkę albo autobus np przegubowy?
              > Spróbuj takim molochem skrecić w lewo z lewej krawędzi osi jezdni. Jeśli to
              > zrobisz to gratuluję.

              tak, tak, tak......
              ale ciezarowka jest wysoka i ja widac, nawet jak bedzie robila niewiadomo co
              (jak myslisz dlaczego ciezarowki maja takie male swiatla? corsa ma duzo
              wieksze. po prostu producenci wychodza z zalozenia ze i tak je widac :))) to
              byl zart jakby sie ktos nie kapnal :))
              a co innego malczak, za ktorym jedzie merc s klasy albo zalozmy transit, on
              nie moze robic sobie tak szeroko i tyle. bo beda takie wypadki
    • Gość: lidka Dzięki! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.03, 09:46
      Bardzo wam dziękuję. Na szczęście do wypadku nie doszło, ale teraz widzę, że
      mogłabym być winna. Osobiście podejrzewam, że ten co dojechał do mnie z tyłu
      myślał, że nie mogę się zdecydować na wyprzedzenie ciągnika, a ja tymczasem
      dojeżdżałam do swojej uliczki. W każdym razie teraz jestem ostrożniejsza. Jak
      włączam kierunkowskaz to jeszcze kilka razy patrzę w lusterko czy ktoś nie
      nadjeżdża i nie zaczyna mnei wyprzedzać. Chociaż swoją drogą mi by do głowy
      nie przyszło zacząć wyprzedzać samochód, który ma włączony kierunkowskaz w
      lewo :)

      ps - to nie było skrzyżowanie. Droga którą jechałam biegnie wzdłuż torów i
      tylko po lewej stronie są odchodzące od niej uliczki.
      • Gość: jolly_bb Re: Dzięki! IP: *.home.net / 192.168.1.* 21.01.03, 10:07
        Gość portalu: lidka napisał(a):

        > Bardzo wam dziękuję. Na szczęście do wypadku nie doszło, ale teraz widzę, że
        > mogłabym być winna. Osobiście podejrzewam, że ten co dojechał do mnie z tyłu
        > myślał, że nie mogę się zdecydować na wyprzedzenie ciągnika, a ja tymczasem
        > dojeżdżałam do swojej uliczki. W każdym razie teraz jestem ostrożniejsza.
        > Jak
        > włączam kierunkowskaz to jeszcze kilka razy patrzę w lusterko czy ktoś nie
        > nadjeżdża i nie zaczyna mnei wyprzedzać. Chociaż swoją drogą mi by do głowy
        > nie przyszło zacząć wyprzedzać samochód, który ma włączony kierunkowskaz w
        > lewo :)

        widzisz a niektorym przychodzi.
        ja np zjezdzam w 1/3 na drugi pas jesli z przeciwka nic nie jedzie. nawet
        jakby mnie chcieli przed skretem wyprzedzic to nia maja gdzie, no i mnie
        widza :)

        > ps - to nie było skrzyżowanie. Droga którą jechałam biegnie wzdłuż torów i
        > tylko po lewej stronie są odchodzące od niej uliczki.

        wiec to bylo skrzyzowanie :), na skrzyz wystarczy jedna droga, nie musi byc na
        wylot :)
        i jak znam gliny to pewnie bylabys winna
        papa
    • Gość: marba A w praktyce niebiescy orzekną współwinę (N/T) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.03, 10:27
    • Gość: nordem Re: Czy ktoś może wie..? IP: *.chello.pl 21.01.03, 10:36
      Cześć!
      Odpowiedź jest b.prosta i nie powinna podlegać dyskusji-
      przepisy w opisanej sytuacji są jednoznaczne:nie wolno wyprzedzać
      innego uczestnika ruchu,jeśli ma on włączony kierunkowskaz - nie jest ważne,
      czy ma zamiar skręcać,czy wyprzedzać. W określonych sytuacjach dopuszcza się
      wyprzedzanie z prawej strony.Jeśli sygnalizowałaś odpowiednio
      wcześnie wina tego drugiego kierowcy byłaby oczywista.
      /Art.24,pkt.5 Prawa o ruchu drogowym/
      Pozdrowienia dla "fachowców" biorących udział w wyjaśnianiu Twojego
      problemu-nic dziwnego,że na drogach dzieją się takie cuda.
      Pozdrawiam.
      • jolly_bb Re: Czy ktoś może wie..? 21.01.03, 10:47
        Gość portalu: nordem napisał(a):

        > Cześć!
        > Odpowiedź jest b.prosta i nie powinna podlegać dyskusji-
        > przepisy w opisanej sytuacji są jednoznaczne:nie wolno wyprzedzać
        > innego uczestnika ruchu,jeśli ma on włączony kierunkowskaz - nie jest ważne,
        > czy ma zamiar skręcać,czy wyprzedzać. W określonych sytuacjach dopuszcza się
        > wyprzedzanie z prawej strony.Jeśli sygnalizowałaś odpowiednio
        > wcześnie wina tego drugiego kierowcy byłaby oczywista.
        > /Art.24,pkt.5 Prawa o ruchu drogowym/
        > Pozdrowienia dla "fachowców" biorących udział w wyjaśnianiu Twojego
        > problemu-nic dziwnego,że na drogach dzieją się takie cuda.
        > Pozdrawiam.


        Ciebie sie pytam jak to jest ze gliny z KOMENDY REJONOWEJ POLICJI W BIELSKU-
        BIAŁEJ - KOMOROWICACH stwierdzili ze wine ponosi taksiarz, czyli skrecajacy?
        zobacz na poprzednie posty. nie wyprzedzajacy! tez uwazam ze powinno byc na
        odwrot, ale jak widac z jakiegos powodu gliny sprawe interpretuja inaczej. i
        tyle. gratuluje zapatrzenia w przepisy (fajnie ze takie sa ale jak widzisz
        gliny maja powody by brac pod uwage cos innego) nie biorac pod uwage
        praktyki...

        podobno jest tak(pytalem po tym wypadku z taksiarzem mojego dawnego
        nauczyciela jazdy, bylego kapitana drogowki) ze gliny w takich sytuacjach
        zwykle winia skrecajacego, jest tak i tyle.

      • Gość: waldus masz absolutna racje IP: 213.76.133.* 21.01.03, 13:37
        A to jak w poszczegolnych przypadkach orzeka policja nie dowodzi jakie sa
        przepisy tylko na ile oni je znaja! Moge tylko powiedziec ze dostalem kiedys
        mandat za parkowanie na ulicy (nie bylo zakazu i stalo kilka innych aut) na
        woli przy jakichs placach przemyslowych. Akurat zastalem gliniarza ktory to
        wypisywal i spytalem go o powod. Powiedzial mi ze poza terenem zabudowanym nie
        wolno sie zatrzymywac na jezdni. Ja mu mowie ze chyba oszalal bo warszawa to
        teren zabudowany. A on mi na to ze w tym miejscu nie ma zadnych budów!

        Pozdrawiam ;-))
    • Gość: ron Czy ktoś może wie..? IP: proxy / 10.101.1.* 21.01.03, 11:29
      Ja miałem bardzo podobną kolizję. Tylko nie było tam traktoru, ani nic
      bezpośrednio przede mną.
      Skręcając w lewo (trasa Warszawa - Lublin po jednym pasie w każdą stronę
      przedzielone linią przerywaną + pobocza) odpowiednio wcześniej zasygnalizowałem
      zamiar skrętu w lewo i rozpopcząłem go, skręcając słyszałem pisk opon, ale
      początkowo nie zczaiłem co się dzieje. Kiedy moje przednie koła zjechały już z
      trasy, a tylne jeszcze były na poboczu oberwałem w bok samochodu - na szczęście
      to był zderzak. Obróciło mnie o ponad 90 stopni. Co się stało??? Otóż gdy
      samochód jadący bezpośrednio za mną zwolnił by wyprzedzić mnie z prawej strony,
      jakiś narwaniec w cienkasie zaczął go wyprzedzać. Kiedy zaczął hamować znisło
      go aż na lewe pobocze i tam mnie dopadł. Z cienkiego (zza kierownicy) wysiadł
      gość klnąc wszystkimi przekleństwami jakie słyszałem, a z miejsca obok kierowcy
      wysiadła kobieta i tu nauczyłem się nowych przekleństw. Na szczęście nie były
      skierowane do mnie (na razie).
      Po pobierznych oględzinach swojego samochdu nie znalazłem żadnych widocznych
      uszkodzeń, ale wezwałem policję, gdyż tak na kazuje wewnętrzny regulamin w
      mojej firmie. Gość z cienkiego w rozmowie ze mną uznał swoją winę, ale zaczął
      mnie prosić żebym przy policji potwierdził że cinkiego prowadziła kobieta. Nie
      zgodziłem się na to, gdyż chciałem przedstawić pilocji całą prawdę. Wtedy
      usłyszałem kilka wiązanek i pogróżek w stylu ja cię ... znajdę ...
      Po przyjeździe policji cienkas przedstawił swoją wersję zdażenia, przyznając
      się do winy, a ja swoją. Policjant "na stronie" wyjasnił mi, że nie mam się co
      upierać co do tego kto prowadził cienkiego, bo tylko przedłuży to całą sprawę,
      która w takim przypadku powinna trafić do sądu. Po chwili zastanowienia
      przyznałem że cienkiego propwadziła kobieta.
      Policja stwierdziła winę cienkiego.
      Bilans strat:
      ja - odkształcony tylny zderzak - na pierwszy rzut oka nie widoczny
      cenki - rozwalony cały przód łącznie z chłodnicą
      Co sądzicie o postawie policjanta? Fakt że jego rada była "życiowa" i dzięki
      temu uniknąłem nie potrzebnych problemów, ale jednak policja powinna stać na
      straży prawa.
      Dziś patrząc z perspektywy czasu wydaję mi się że powinienem wziąć od gościa
      parę stówek na zderzak i pojechać do domu. Ale wtedy to była moja pierwsza
      kolizja na dodatek służbowym samochodem w pierwszej pracy.
      Oberwałem w bok, a nie w tył i wina była po stronie ciankiego.
      Co sądzicie o tej sytuacji?
      • mindo Re: Czy ktoś może wie..? 21.01.03, 11:52
        A o co tu chodzi z tym prowadzacym cieńkasa? Jak to różnica kto prowadził,
        przecież wina i tak była jego. Nie wolno wyprzedzać z lewej strony auta które
        sygnalizuje zamiar skrętu w lewo.
        Poza tym gościu widział wszystko z przodu i mogł z powodzeniem uniknąć kolizji.
        • greenblack Re: Czy ktoś może wie..? 21.01.03, 12:08
          mindo napisał:

          > A o co tu chodzi z tym prowadzacym cieńkasa? Jak to różnica kto prowadził,
          > przecież wina i tak była jego.

          Może był "pod wpływem", może kolejne punkty karne doprowadziłyby do utraty
          prawa jazdy, może to był kochanek tej kobiety, a samochód należał do jej męża -
          jak by to wygladało?:)


          > Poza tym gościu widział wszystko z przodu i mogł z powodzeniem uniknąć
          kolizji.

          A Ty wiesz, jakie są hamulce w CC?:)


          Pozdrawiam
        • Gość: ron Re: Czy ktoś może wie..? IP: proxy / 10.101.1.* 21.01.03, 13:00
          mindo napisał:

          > A o co tu chodzi z tym prowadzacym cieńkasa? Jak to różnica kto prowadził,
          > przecież wina i tak była jego.

          A gdyby w wyniku zderzenia byli ranni czy zabici, to też by nie było różnicy.
          Pewnie odpowiesz że przecież nic się nie stało. Zatem według Ciebie prawda nie
          jest istotna gdy skutki zdarzenia są błahe?

          > Nie wolno wyprzedzać z lewej strony auta które sygnalizuje zamiar skrętu w
          lewo.
          > Poza tym gościu widział wszystko z przodu i mogł z powodzeniem uniknąć
          kolizji.

          Gość był w takim szoku że pchał pedał dopuki się nie zatrzymał, zamiast
          odpuścić i skorygować tor jazdy.
          • Gość: jolly_bb Re: Czy ktoś może wie..? IP: *.home.net / 192.168.1.* 21.01.03, 13:10
            Gość portalu: ron napisał(a):

            > mindo napisał:

            > Gość był w takim szoku że pchał pedał dopuki się nie zatrzymał, zamiast
            > odpuścić i skorygować tor jazdy.

            a ze nie mial absu to jak juz depnal po hantlach i zaczal piszczec to nawet
            jak krecil kierownica to i tak to nic nie dawalo.
            abs rulez.
            • Gość: XXL Re: Czy ktoś może wie..? IP: *.echostar.pl 21.01.03, 13:38
              Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

              > a ze nie mial absu to jak juz depnal po hantlach i zaczal piszczec to nawet
              > jak krecil kierownica to i tak to nic nie dawalo.
              > abs rulez.

              Ale tu nie o ABS chodziło, tylko o zdrowy rozsądek.
              Wystarczyło puścić hamulec i wykierować.
              • greenblack Re: Czy ktoś może wie..? 21.01.03, 13:58
                Gość portalu: XXL napisał(a):


                > Ale tu nie o ABS chodziło, tylko o zdrowy rozsądek.
                > Wystarczyło puścić hamulec i wykierować.

                Blablallala... Gdyby wszystko byo takie proste, to nie było by wypadków.
                Człowiek jest tylko ssakiem i w chwilach zagrożenia umysł usypia i odzywa się
                instykt - rozpaczliwa, bezmyślna walka o życie, która wypiera chłodną analizę
                sytuacji i dlatego ABS jest przydatny.


                Pozdrawiam
          • greenblack Re: Czy ktoś może wie..? 21.01.03, 13:55
            Gość portalu: ron napisał(a):


            > A gdyby w wyniku zderzenia byli ranni czy zabici, to też by nie było różnicy.
            > Pewnie odpowiesz że przecież nic się nie stało. Zatem według Ciebie prawda
            nie
            > jest istotna gdy skutki zdarzenia są błahe?

            I co się czepiasz Mindo? On tylko zapytał, czemu facet chciał, żeby zeznawał,
            że to kobieta prowadziła. Dla mnie to też jest dziwne.


            • Gość: Piotr Re: Czy ktoś może wie..? IP: *.eurx.dupont.com 21.01.03, 14:24
              greenblack napisał:

              > I co się czepiasz Mindo? On tylko zapytał, czemu facet chciał, żeby zeznawał,
              > że to kobieta prowadziła. Dla mnie to też jest dziwne.

              Moze Cienki byl sluzbowym samochodem kobiety, a w firmie mieli zasady, zeby
              nikomu poza soba nie pozwalac prowadzic..

              pzdr
              • Gość: ron Re: Czy ktoś może wie..? IP: proxy / 10.101.1.* 21.01.03, 14:33
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                >> Moze Cienki byl sluzbowym samochodem kobiety, a w firmie mieli zasady, zeby
                > nikomu poza soba nie pozwalac prowadzic..
                >
                > pzdr

                Raczej wydaje mi się że ten gość był podejrzany. Coś mówił że jest recydywa i
                to zdarzenie to dla niego problem.Zresztą po zachowaniu i wyglądzie można było
                się tego domyślić. Myślałem wtedy że narobię w portki. :-[
              • Gość: ron Re: Czy ktoś może wie..? IP: proxy / 10.101.1.* 21.01.03, 14:33
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                >> Moze Cienki byl sluzbowym samochodem kobiety, a w firmie mieli zasady, zeby
                > nikomu poza soba nie pozwalac prowadzic..
                >
                > pzdr

                Raczej wydaje mi się że ten gość był podejrzany. Coś mówił że jest recydywa i
                to zdarzenie to dla niego problem.Zresztą po zachowaniu i wyglądzie można było
                się tego domyślić. Myślałem wtedy że narobię w portki. :-[
Inne wątki na temat:
Pełna wersja