Gość: lidka
IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
20.01.03, 19:00
Mam do was pytanie. Jechałam wczoraj do domu. Tak się składa, że z tej drogi
którą jechałam skręcam zawsze w lewo, w jedną z uliczek. Tą samą drogą
jechał ciągnik. Ponieważ zbliżałam się do swojego zakrętu dlatego go nie
wyprzedzałam. Kiedy już dojeżdżałam do swojej ulicy i wrzuciłam
kierunkowskaz w lewo (dużo wcześniej - nie tak jak niektórzy w momencie
skrętu) to nagle zobaczyłam we wstecznym lusterku, że szybko nadjeżdża inny
samochód i nie zważając na to, że zaczynam skręcać on też wrzucił
kierunkowskaz w lewo i zabrał się do wyprzedzania. Cudem udało mi się
uniknąć zderzenia. Moje pytanie brzmi - gdyby jednak mi wjechał to czyja by
to była wina? Wiem, że normalnie jest tak, że gdybym np. wyprzedzała
ciągnik, a nie skręcała, to musiałabym puścić ten samochód z tyłu. Czy w tym
wypadku też by to tak działało?