Jak się nie dac wykiwać rzeczoznawcy.

14.06.06, 23:43
Był wypadek,nie z mojej winy,auto stoi na parkingu i czeka na wizyte
rzeczoznawcy.Mam pytanie jak zrobic,zeby dobrze na tym wyjsc,bo znajac zycie
to taki pan bedzie staral sie obnizyc koszty jak najbardziej.Czy moge auto
zrobic w wybranym warsztacie,czy tylko w tym z ktorymi PZU ma podpisane
jakies umowy.I nie zgadzam sie na zadne klepanie,tylko na wymiane wszystkich
czesci na nowe.
    • marcinc3 Re: Jak się nie dac wykiwać rzeczoznawcy. 15.06.06, 09:47
      to juz widze ze bedziesz mial problemy albo doplacisz z wlasnej kieszeni
    • wojtek33 Re: Jak się nie dac wykiwać rzeczoznawcy. 15.06.06, 10:00
      Możesz zrobić gdzie chcesz, ale IMO najkorzystniej jest iść do takiego, w którym
      będą chcieli użerać się z ubezpieczycielem. Przy oględzinach najistotniejsze
      jest, by wyszczególnili wszystkie elementy, które należy naprawić/wymienić,
      zapłacić mają na podstawie faktur z warsztatu. Z tym kwitem idziesz do warsztatu
      i walkę o odszkodowanie im pozostawiasz. Jeśli po rozebraniu znajdą coś jeszcze,
      to sami będą umawiać się na dodatkowe oględziny, a Ty tylko czekasz na odbiór
      gotowego auta. Z moich doświadczeń, nie ma z tym najmniejszych problemów w
      łódzkich ASO VW i Toyoty.
      Tam gdzie można wyklepać nowych części raczej nie dostaniesz.
      • skyddad Re: Jak się nie dac wykiwać rzeczoznawcy. 15.06.06, 11:04
        Nie rozumiem tego zdania.Przeciez ubespieczyciel musi tak naprawic auto jak
        bylo przed wypadkiem.Wiadomo ze dzisiaj nie daje sie czesci nowych do aút
        starszych niz pol roku.Taki przynajmniej jest zwyczaj w Szwecji.
        Przyklad;
        Moja zona trzasnela lekko Micra w Toyote Corolle. Efekt jeden Toyota nawet nie
        miala rysy na zderzaku.Zdarzenie sie odbylo ptrzy predkosci 7km/h.Na rondzie
        nagle Toyota sie zatrzymala i zonka ja przypucowala tez z ruszenia.W Micrze
        polecialy zamocowania obu reflektorow(plastik),grill pekniety,zderzak pekniety
        i maska lekko podbita.Wszystko sie trzymalo kupy i dzialalo.oddala do ASO
        NIssana.I wiecej ja nie obchodzilo.Oni zawezwali rzeczoznawce z ubezpieczenie
        jej.Ten wycenil i kazal sie poruszac w takich a takich widelkach cenowych.
        Wszystko ma byc uzywane.
        Firma szukala na kompie w roznych zlomowiskach w tzw "Bildelarbasen".Znalezli
        tylko pasujaca maske i grill.Zderzak musieli kupic fabrycznie nowy i reflektory
        ktore rzeczywiscie kosztuja duze pieniadze.Nastepnie wyprostowali wstawili.
        Czesci takie jak maska grill i zderzak oddali do firmy lakierniczej,ktora tak
        pomalowala jak sie maluje w fabryce z obustron takze lakier jest zamkniety
        wokol czesci a nie oszukane malowanie na samochodzie.Na samochodzie maluje sie
        karose i blotniki reszta jest zdemontowana.Dlatego tego typu naprawy sa drogie
        ale sie trzymaja latami i nie widac ze auto bylo naprawiane.
        Po otrzymaniu z lakierni zamontowali zgrali i zadzwonili do nas aby przyjhsc i
        auto odebrac.W firmie wpalcilo sie do kasy ryzyko wlasne. I po trzech dniach po
        wszystkim.
        Wygladalo to tak;
        ¨Najpierw obejrzeli auto po to aby sciagnac potrzebujace czesci.Mysmy autemn
        jezdzili okolo tygodnia i zadzwonili ze juz wszystko maja ipriosza o
        dostarczenie auta.Po trzech dniach po wszystkim.Mnie nie obchodzilo co robia i
        jak robia,tylko jak wyglada i czy tak samo.Po odbiorze stwioerdzilem ze nie
        widac naprawy.Auto tak wyglada ja przed wypadkiem.
        Po trzech dnaich przycjhodzi luist z ubespieczenia i prosza aby wstawic sie w
        Malmö do ich firmy i pokazac auto w celu stwierdzenia czy naprawa byla wykonana
        wlasciwie i nic nie przeoczono czy cos oszukano.Glowniechodzi czy taklzrobiono
        jak napisanio wprotokole.Czyli nikt nikogo nie napbil w butle.
        Zobaczylem ciekawa rzecz mieli fotki kazde´go uszkodzenia wielkosci pol
        metrowej o olbrzymim powiekszeniu.Tazke mozmna bylo przystawioc fotke do czesci
        i stwierdzic czy jest wymieniona czy naprawiana.Wszystko byölo wedlug papierow
        i dobrze zrobione.
        Pozniej podpytalem te fiorme czy wiedza ze sa kontrolowani to byli zdziwieni.
        Nie przypuszczali ze takiecos istnieje.
        Naczym tutaj zarabiac? pytam sie Panowie.
        Jakociekawostkla nadmienie ze ta naprawa kosztowala ubespieczenie po odjeciu
        naszego ryzyka wlasnego ponad 18.000 sek.Gra kosztow pochlonila praca ludzka.
        Tak winno byc czlek sie liczy anie czesci. "To musza Wasi moznowladcy
        zrozumniec".
        Pzdr.Sky
        • bytkowiak Re: Jak się nie dac wykiwać rzeczoznawcy. 15.06.06, 14:17
          z tego co piszesz, to wypłata była z AC i tutaj reguluje to umowa i zakres
          ubezpieczenia. Ja np. jakiś czas temu ubezpieczając czteroletnie auto OC/AC
          wykupiłem tzw amortyzację części i udział własny w AC i do naprawy używano
          jedynie nowych podzespołów.
          W OC nie trzeba się o to martwić, bo zakres reguluje ustawa i jeśli nie dasz
          się wycyckać to naprawa powinna być zrobiona na nowych częściach. Co do napraw
          blacharskich to nie wiem, czy można żądać wymiany tych elemantów które można
          wyklepać.
    • uny Re: Jak się nie dac wykiwać rzeczoznawcy. 15.06.06, 13:38
      ja poprosiłem o oględziny rzeczoznawcy w warsztacie do kótrego zaprowadziłem
      auto. Samochód był rozbierany przez mechaników VW a rzeczoznawca stał i
      spisywał. Faktem jest że uszkodzenie było większe niż na pierwszy rzut oka.
      Ciekawostką było dla mnie to że musiałem podpisać piapierek że jeśli
      ubezpieczyciel odmówi wypłaty muszę uregulowaćrachunki w ciągu 14 dni. to było
      dla mnie wielkim zaskoczeniem, gdyż auto było rozbite nie z mojej winy i
      wszystko szło z OC sprawcy.
      PZDR
      • marcinc3 Re: Jak się nie dac wykiwać rzeczoznawcy. 15.06.06, 17:29
        to na wypadek odmowy
Inne wątki na temat:
Pełna wersja