letalin
27.01.03, 21:47
Wybrzebałem w piwnicy "Motor" z 1970 roku, gdzie pewiem redaktor piszący pod
pseudonimem polemizował z Aleksandrem Małachowskim, który wezwał ówczesnego
ministra komunikacji do ustawowego ograniczenia prędkości na drogach.
Wcześniej obowiązywało jedynie jeżdżenie z "szybkością zapewniającą
bezpieczeństwo"...Jest cytat z Małachowskiego :"Prawo do zabijania i
okaleczania ludzi na skutek nadmiernej szybkości pojazdów - jest traktowane
jako jedna z naczelnych zdobyczy socjalizmu". Trzeba przyznać, że miał facet
jaja! Czy ktoś pamięta te czasy? I od kiedy jednak wprowadzono te
ograniczenia? Może za komuny rzeczywiście było lepiej? To poczucie wolności
jakie daje jazda z prędkością maksymalną po głównejulicy miasta...Gdzie nam
do tych zdobyczy w dobie represji i zamordyzmu?