sven_b
03.07.06, 21:32
Bylo jak w plywaniu synchronicznym - wszyscy sie przykladnie odsunelismy na
lewo, karetka przeleciala, ale juz wrocic na pas nie mialem jak, bo jegomość
za mną wciął sie obok i brnie do przodu. Ten przede mna takze zostal
przyblokowany az braklo miejsca na wcinanie, bo kolejni wrocili na pas.
Normalnie ja nie wiem... Przypadek krytyczny.