Dodaj do ulubionych

Rekordy, rekordy.

IP: 212.244.192.* 29.10.01, 09:35
Warszawa - Kraków (przez Katowice): 350km, 3 godziny.
W tym autostrada Katowice - Kraków: 19 min. 30 sek.

Z powrotem było już znacznie gorzej, więc nie piszę ;)
Obserwuj wątek
    • Gość: marcin Re: Rekordy, rekordy. IP: 195.136.21.* 29.10.01, 09:50
      Gość portalu: bObO napisał(a):

      > Warszawa - Kraków (przez Katowice): 350km, 3 godziny.
      > W tym autostrada Katowice - Kraków: 19 min. 30 sek.
      >
      > Z powrotem było już znacznie gorzej, więc nie piszę ;)

      EEEE TAM !!!
      Ja z Wawy do Alanya (poludniowa Turcja) w 2,5 h !!!!
      I to czym, takim gownem jak 767!!
      pozdro
      marcin
      P.S I jeszcze lepsze w obie strony mialem podobny czas!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: Piotr Re: Rekordy, rekordy. IP: 192.168.1.* / *.pl 29.10.01, 10:42
      Warszawa-Dębica 300km z domu pod dom-3h 32min, nocą. ałto: Polonez 1.6
      -4h 01min, nocą. ałto: Cinquecento 700
      Pamiętajcie: polonez ma :maksymalną 150 a cienias 120!!
      :przelotową 130-140 a cienias 100-110(z tym, że w ogóle
      nie ma przyspieszenia)
      PS mieszkam na Żoliborzu(przejeżdżam całą wawę), jadę drogą Armi Krajowej
      • Gość: bObO Re: Rekordy, rekordy. IP: 212.244.192.* 29.10.01, 14:00
        Gość portalu: Michal napisał(a):

        > Ja juz wiem dlaczego tym razem jest tak malo amatorow,ktorzy sie deklaruja jako
        >
        > specjalisci od szybkiej jazdy,dlatego ze te druga polowe odwiedzimy 1.XI.2001 w
        > ostatnim miejscu zamieszkania.Reszta zgadza sie ? Pzdr dla tych co ostali MIcha
        > l

        Sprytna aluzja, ale myślę, że inni po prostu boją się szkalowania na tym forum za
        takie teksty (tak jak bywało to w przeszłości i niemrawo także tym razem).

        Pozdrawiam żywych, ledwo żywych i nieżywych.
        • Gość: Michal Re: Rekordy, rekordy. IP: *.telia.com 29.10.01, 14:04
          Czesc bObO! Ten temat jest dla tych co maja pierwszy rok prawo
          jazdy,rzeczywiscie jak go przezyja to potem sa niezlymi kierowcami.Pamietam z
          autopsji jak posiadalem pierwsze auto to tez w drugim roku rozkwasilem ,ale
          wyciagnolem wnioski i juz nigdy wiecej nie mialem wypadku
          samochodowego.Pzdr.Michal
      • Gość: radek Do O+ i Michała IP: *.waw.cdp.pl 29.10.01, 14:48
        Chłopaki to nie jest tak, że się szczycę szybką jazdą. Każdy z
        nas ma jakieś rekordy a że była okazja to sobie z bObO
        podyskutowaliśmy. Sam nie jestem jakimś super doświadczonym
        kierowcą bo prawko mam dopiero od 10 lat i przejechane jakieś
        400 tys. ale miewałem stłuczki i nawet poważny wypadek. Zdaję
        sobie więc sprawę z niebezpieczeństwa. Czasami jednak lubię
        sobie pojechać trochę szybciej. To jest silniejsze ode mnie.
        Pozdr.
        • Gość: blower Re: IP: 194.196.8.* 29.10.01, 15:31
          Czytalem kiedys ksiazke Zasady, opisywal przypadek kiedy dosc szybko jechal po
          kretej gorzystej drodze chyba we Wloszech (aczkolwiek kraju nie jestem pewny).
          Na jednym z ostrzejszych zakretow, facet jadacy z przeciwka przestraszyl sie
          jego (Zasady) wozu i zjechal na pobocze.
          Zasada potem pisal, ze technicznie nie byla to jego wina, bo ani na milimetr
          nie przekroczyl osi jezdni, ale moralnie tak, bo facet jadacy z przeciwka
          zwyczajnie sie przestraszyl rozpedzonej bryki na waskiej, kretej drodze, ktora
          wcale nie byla torem wyscigowym...
    • Gość: Ralph Re: Rekordy, rekordy. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 29.10.01, 16:10
      EEeee, tam, Michał, prawko mam krótko- jeśli się porównywać do tych, co mają
      wiele dłużej, ale- ani w pierwszym roku, ani w ogóle w żadnym- wypadku
      samochodem nie spowodowałem (ani nie uczestniczyłem za kierownicą, dla
      rozwiania wątpliwości). Tyle, że , szczerze mówiąc, to żaden argument- ani
      kiedyś, ani teraz, ani w ogóle nigdy...
      Takie posty każdy mógłby pisać, bo każdy się czasem gdzieś spieszy (KAŻDY!), a
      co z tego czasem wychodzi...rekordzik! Tyle, że ktos się spieszy bardziej ,
      inny mniej, ale nie widziałem tu jeszcze nikogo, kto by napisał coś w tym stylu:
      'Założyłem sobie, że bez względu na korki i migrujące żaby, na przekór mgle i w
      ogóle Na Przekór dojadę z...do...w czasie poniżej...i się będę chwalił', i to
      jest chyba ważne.
      A teraz moje.
      Tego roku wyjeżdżłem nad Bałtyk na wakacje o 4 rano z Bielska. Na pokładzie
      Megana 1.4 4 osoby i pełny bagażnik (i bak 60litrów). Ruszam spokojnie, ale
      droga pusta, więc jadę 14o-150 na Katowice, dalej podobnie na Częstochowę
      (czasem 160, ale rzadko, bo się hałas robi przy tej V). Pełne skupienie,czasem
      z głośników znajome kawałki. I nagle, zupełnie niespodziewanie, dojeżdżamy do
      Łodzi!(260km) Bez wyścigowania, koleś Xedosem kilka razy nas przy 160
      wyprzedził ostro (potem zwalniał), nawet jakiś transporter raz, ogólnie kilka
      aut jechało podobnie do mnie. Zaskoczenie pełne, bo upłynęły dokładnie 2
      godziny (do granicy Łodzi), zmęczenie w normie, postój za miastem. Wtedy
      zaczynamy rozmawiać i dociera do mnie, że to coś jakby...REKORD.
      Nie ukrywam, że lubię ostrą jazdę, ale do zawodowców się nie przyrównuję
      publicznie (a jak się dobrzę zastanowię nad obrazkami z rajdów np. na Euro
      Sporcie, to nawet w duchu wymiękam). Ale zdarzyło mi się wracać znad naszego
      morza w piątek wieczorem, i na całej długości 700km wyprzedził mnie tylko jeden
      samochód (Kant to zrobił, za Łebą przed przejazdem kolejowym; w ogóle koleś
      ok.45 lat na śląskich blachach grzał tam z rodziną jakieś 130-140). Nie
      wyścigowałem się, po prostu jechałem szybko. Gdyby była ładna pogoda, to byłoby
      niemożliwe, ale że padał deszcz, to jechałem 'swoje', a inni niech się martwią
      nieznajomością swojego samochodu (i zostają np. mistrzami prostej) i
      klną 'idiotę', który wyprzedza, gdy jest mokro. I nie uważam, żeby mój 'wynik'
      był moją chlubą. Piszę to dlatego, że tak się złożyło, a jak kupię Ferrari, to
      pojadę do Niemiec wóz popróbować. Scigałem się w swoim życiu tylko kilka razy
      (np. z pewnej górki na rowerze, pan w średnim wieku miał po prostu o 2km/h
      wolniejszy sprzęt, ale to temat większości tutaj obcy, bo nie mieszka na co
      dzień w górach) i tego naprawdę żałuję, i się resztą nie pochwalę. Ale jak coś
      komuś 'w transie' wyjdzie i go inni za to zjebią, to jest już powód, żeby
      takiego długiego posta pisać. Bo może już jutro mnie walec rozjedzie drogowy,
      Pozdrawiam
      • Gość: Jarek Re: Rekordy, rekordy. IP: 192.168.10.* / *.unregistered.formus.pl 29.10.01, 16:29
        Ta sama trasa ze Slaska przez Czestochowe do Janek k/W-wy - 310 km w:
        - 1995r. w 2 godz. 30 min - Polonez 1,5 GLE (55 KM z tego co pamietam),
        - 2001r. nigdy nie krocej niz 3 godz. 15 min - Xantia 2,0 HDi (po box tuningu
        130 KM).

        Dla wyjasnienia dodam, ze nie mam zwyczaju robic postojow na takich krotkich
        trasach.

        Srednia predkosc policzcie sobie sami.

        Komentarz:
        - bylem kiedys mlody i glupi, a teraz wole spokojnie dowiezc swoja d..e, a
        takze dziecko i zone do domu. Tam moge spokojnie sobie usiasc i trzelic zimnego
        Warsteiner'a.

        Wnioski... mysle, ze kazdy sam wyciagnie.

        Pozdr
      • Gość: bObO Re: Rekordy, rekordy. IP: 212.244.192.* 29.10.01, 16:51
        Gość portalu: Krzysiek napisał(a):

        > BoBo ty juz zostales chyba zrugany na podobnym watku. Zdaje sie ze miales
        > jezdzic rowerem BOBO. Tobie to juz tylko kaftan albo wieko od trumny pomoze.
        > Podaj swoj numer rej. zeby mozna bylo na ciebie uwazac. Jesli myslisz ze twoja
        > Hondzia to wyscigowka to sie mylisz.

        Dzięki Krzysiu, twoja celna krytyka skłoniła mnie do zadumy i refleksji. Szczerze
        chciałem przesiąść się na rowerek BOBO, ale pan Grabowski powiedział, że nie
        zamontuje mi do niego turbo (a taki właśnie wynalazek planuję wsadzić do mojej
        Hondzi za jakiś czas). Co ci po moim numerze rej., skoro zanim go zdołasz
        odczytać, rozpłaszczę się na twoim bagażniku? Ale generalnie unikaj jazdy po
        Warszawie, bo codziennie przemierzam ją prawie całą, więc nigdy nie wiadomo gdzie
        to cholerstwo cię zaskoczy.

        Moja Hondzia jest taką wyścigówką, jaką z niej robię moją jazdą. Mój maluch był
        wyścigówką i stareńki Polo także. Nie przekonuj mnie, że 90KM to jest szczyt
        szczytów, naprawdę szkoda fatygi.
    • Gość: Wojtek Re: Rekordy, rekordy (do bObO) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.10.01, 16:36
      Gość portalu: bObO napisał(a):

      > Warszawa - Kraków (przez Katowice): 350km, 3 godziny.
      > W tym autostrada Katowice - Kraków: 19 min. 30 sek.
      >
      > Z powrotem było już znacznie gorzej, więc nie piszę ;)

      Ja bym w ogole nie pisal takich rzeczy na forum, bo cie ukamienuja (juz
      zaczynaja) :))
      Dlatego niesmialo napomkne: ten sam odcinek A4 w rowne 16 min. (od bramki do
      bramki). Skoda Fabia TDI.
      Czyzby znowu dieselek okazal sie lepszy? ;)
      Ale juz nigdy wiecej, nerwowka, niebezpiecznie, a zysku ledwie pare minut...
      • Gość: bObO Re: Rekordy, rekordy (do bObO) IP: 212.244.192.* 29.10.01, 16:46
        Gość portalu: Wojtek napisał(a):

        > Gość portalu: bObO napisał(a):
        >
        > > Warszawa - Kraków (przez Katowice): 350km, 3 godziny.
        > > W tym autostrada Katowice - Kraków: 19 min. 30 sek.
        > >
        > > Z powrotem było już znacznie gorzej, więc nie piszę ;)
        >
        > Ja bym w ogole nie pisal takich rzeczy na forum, bo cie ukamienuja (juz
        > zaczynaja) :))
        > Dlatego niesmialo napomkne: ten sam odcinek A4 w rowne 16 min. (od bramki do
        > bramki). Skoda Fabia TDI.
        > Czyzby znowu dieselek okazal sie lepszy? ;)
        > Ale juz nigdy wiecej, nerwowka, niebezpiecznie, a zysku ledwie pare minut...

        Wojtek, tym razem chyba ściemniasz. 16 min. to robił koleś w Accordzie Type-R
        (212KM) i raczej rzadko schodził poniżej 200km/h.

        P.S. Rozumiesz chyba, że nie chodzi o zysk czasu, tylko wzrost adrenalinki :-)
        • Gość: Jarek do bObO IP: 192.168.10.* / *.unregistered.formus.pl 29.10.01, 16:50
          > > Gość portalu: bObO napisał(a):
          > >
          > > > Warszawa - Kraków (przez Katowice): 350km, 3 godziny.
          > > > W tym autostrada Katowice - Kraków: 19 min. 30 sek.

          Chyba zes bObO nie do konca przemyslal temat, bo jakbys jechal noca w ostatnia
          sobote na niedziele to mogl bys skrocic czas przejazdu rowno o jedna godzine.

          ;-)

          ... i uwazaj na adrenaline, bo chcialbym z Toba czasami spotkac sie na tym forum.
          • Gość: bObO Re: do bObO IP: 212.244.192.* 29.10.01, 16:54
            Gość portalu: Jarek napisał(a):


            > Chyba zes bObO nie do konca przemyslal temat, bo jakbys jechal noca w ostatnia
            > sobote na niedziele to mogl bys skrocic czas przejazdu rowno o jedna godzine.
            >
            > ;-)

            Nie mogłem. Jechałem do Krakowa w czwartek na koncert. A w nocy nic nie widzę,
            może dlatego wracałem 1.5h dłużej ;-)

            >
            > ... i uwazaj na adrenaline, bo chcialbym z Toba czasami spotkac sie na tym foru
            > m.

            Spoko, jak będę miał zamiar się rozbić, uroczyście się z wami pożegnam (eee, to
            chyba niesmaczne).
          • Gość: bObO Re: Rekordy, rekordy (do bObO) IP: 212.244.192.* 29.10.01, 16:59
            Gość portalu: Wojtek napisał(a):

            > Nie sciemniam, chyba, ze zegary na obu bramkach wskazywaly inny czas.

            Podobno nie są zsynchronizowane, ale w sumie jechałem tamtędy 3 razy i zawsze
            miałem podobny czas, więc sam już nie wiem.

            > Dowody
            > mam na biletach autostradowych, gdzie sa godziny wjazdu i wyjazdu - dokladnie
            > 16 min roznicy!!! A Vmax to bylo 215 km/h na takim dlugim lagodnym zjezdzie, ci
            >
            > co jezdza chyba wiedza ;). Na prostej 200 km/h.

            Na tym zjeździe osiągnąłem (w zeszłym roku) 205km/h, w czwartek niestety tylko
            190. Może przez wgięty błotnik i drzwi pogorszyła się aerodynamika. ;)

            Teraz to już na pewno wstawię turbinkę, wtedy zobaczysz! ;-)

            >
            > Do ukamienowania???

            Jak brzmiało to przysłowie o psach i karawanie? (chodzi oczywiście o karawanę a
            nie karawan) ;-)
      • Gość: RK Re: Rekordy, rekordy (do bObO) IP: 213.186.69.* 31.10.01, 13:15
        Gość portalu: Wojtek napisał(a):

        > Gość portalu: bObO napisał(a):
        >
        > > Warszawa - Kraków (przez Katowice): 350km, 3 godziny.
        > > W tym autostrada Katowice - Kraków: 19 min. 30 sek.
        > >
        > > Z powrotem było już znacznie gorzej, więc nie piszę ;)
        >
        > Ja bym w ogole nie pisal takich rzeczy na forum, bo cie ukamienuja (juz
        > zaczynaja) :))
        > Dlatego niesmialo napomkne: ten sam odcinek A4 w rowne 16 min. (od bramki do
        > bramki). Skoda Fabia TDI.
        > Czyzby znowu dieselek okazal sie lepszy? ;)
        > Ale juz nigdy wiecej, nerwowka, niebezpiecznie, a zysku ledwie pare minut...


        Ktoś tu ściemnia bo:
        Eraser przejechał bramk-bramka w 15 min. 45 sek przy średniej 221 km/h czyli w
        minucie robił 221 km/60 min = 3,68333 km/min. 3,6833 * 15,75 min (45 sek = 0,75
        min) = 58,01 km. Tyle wynosi wg "osiągów" ...sera odległość bramka - bramka.
        Wg w/w Wojtek, aby przejechać 58,01 km w 16 min musiałby jechać średnio 217 km/h.
        Fabia TDI nawet z Kasprowego w pozycji zjazdowej nie pojedzie.
        Poza tym Eraser to psychol.
    • Gość: Eraser OD ZAWODOWCA IP: *.unresolved.mcnet.pl 29.10.01, 17:00
      Kraków (skręt z drogi z Myślenic na autostradę) do Hotelu Sobieski w Wawie -
      367km - 2h27min, średnia 149km/h , w tym Kraków-Katowice (bramka-bramka)
      15min.45s - średnia 221km/h - auto Alfa 156 2.5 V6 (190KM)

      Jurata-Warszawa(tablica)-434km, 3h55min, średnia 110 km/h , samochód Alfa 147
      1.6 (120KM).

      Pozdrowienia i patrzcie w lusterka zawsze dwa razy,
      • Gość: Krzysiek Re: OD ZAWODOWCA IP: *.toya.net.pl 29.10.01, 17:09
        Gość portalu: Eraser napisał(a):

        > Kraków (skręt z drogi z Myślenic na autostradę) do Hotelu Sobieski w Wawie -
        > 367km - 2h27min, średnia 149km/h , w tym Kraków-Katowice (bramka-bramka)
        > 15min.45s - średnia 221km/h - auto Alfa 156 2.5 V6 (190KM)
        >
        > Jurata-Warszawa(tablica)-434km, 3h55min, średnia 110 km/h , samochód Alfa 147
        > 1.6 (120KM).
        >
        > Pozdrowienia i patrzcie w lusterka zawsze dwa razy,

        Zapomniales jeszcze podac jakiego dlugiego masz fiuta.
        • Gość: Eraser Re: OD ZAWODOWCA IP: *.unresolved.mcnet.pl 29.10.01, 18:36
          Gość portalu: Krzysiek napisał(a):

          > Gość portalu: Eraser napisał(a):
          >
          > > Kraków (skręt z drogi z Myślenic na autostradę) do Hotelu Sobieski w Wawie
          > -
          > > 367km - 2h27min, średnia 149km/h , w tym Kraków-Katowice (bramka-bramka)
          > > 15min.45s - średnia 221km/h - auto Alfa 156 2.5 V6 (190KM)
          > >
          > > Jurata-Warszawa(tablica)-434km, 3h55min, średnia 110 km/h , samochód Alfa
          > 147
          > > 1.6 (120KM).
          > >
          > > Pozdrowienia i patrzcie w lusterka zawsze dwa razy,
          >
          > Zapomniales jeszcze podac jakiego dlugiego masz fiuta.

          Zgubiłeś się. To forum auto-moto, a nie rubryka pan pozna pana.

          • civic_vtec ==> Do Zawodowca 29.10.01, 18:48
            Gość portalu: Eraser napisał(a):

            > Gość portalu: Krzysiek napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Eraser napisał(a):
            > >
            > > > ...
            > > > Pozdrowienia i patrzcie w lusterka zawsze dwa razy,
            > >
            > > Zapomniales jeszcze podac jakiego dlugiego masz fiuta.
            >
            > Zgubiłeś się. To forum auto-moto, a nie rubryka pan pozna pana.
            >

            Czesc Leos!
            Zdaje sie, ze uwielbiasz odbierac takie listy jak ten powyzej i na nie
            odpowiadac. Wlasnie w tym celu napisales o swoich osiagnieciach, prawda?
            Jak to wspaniale rozwija umiejetnosc logicznego myslenia i przewidywania.
            Po dowartosciowaniu sie na drodze dowartosciowac sie na forum by moc znow
            dowartosciowac sie na drodze i tak dalej, tak dalej, tak dalej.

            Zamelduj kiedy zrobisz wynik 300km/h srednio - tylko pomysl 2 razy za kazdym
            razem gdy wsiadasz do samochodu. Jak na razie nie myslisz ani razu.

            Amator - vtec


            • Gość: Eraser Re: do Civica VTEC'A IP: *.unresolved.mcnet.pl 30.10.01, 13:43
              civic_vtec napisał(a):

              > Gość portalu: Eraser napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: Krzysiek napisał(a):
              > >
              > > > Gość portalu: Eraser napisał(a):
              > > >
              > > > > ...
              > > > > Pozdrowienia i patrzcie w lusterka zawsze dwa razy,
              > > >
              > > > Zapomniales jeszcze podac jakiego dlugiego masz fiuta.
              > >
              > > Zgubiłeś się. To forum auto-moto, a nie rubryka pan pozna pana.
              > >
              >
              > Czesc Leos!
              > Zdaje sie, ze uwielbiasz odbierac takie listy jak ten powyzej i na nie
              > odpowiadac. Wlasnie w tym celu napisales o swoich osiagnieciach, prawda?
              > Jak to wspaniale rozwija umiejetnosc logicznego myslenia i przewidywania.
              > Po dowartosciowaniu sie na drodze dowartosciowac sie na forum by moc znow
              > dowartosciowac sie na drodze i tak dalej, tak dalej, tak dalej.
              >
              > Zamelduj kiedy zrobisz wynik 300km/h srednio - tylko pomysl 2 razy za kazdym
              > razem gdy wsiadasz do samochodu. Jak na razie nie myslisz ani razu.
              >
              > Amator - vtec
              >
              Hehehe ubawiłeś mnie. Dlaczego Leos??
              W każdym razie rozgryzłeś mnie. Tak ja wyładowuję się na tym forum a potem
              jeżdżąc samochodem na maxa. I powiem Ci jedno - póki co TwinSpark lepiej ciągnie
              od Vtec'a :)) A co do myślenia - jak jeździsz to nie myśl, musisz szybszy od
              myśli. Ci "myślący" mają swoją alejkę... na Powązkach. Pozdrawiam,

              • civic_vtec Re: do Civica VTEC'A 30.10.01, 14:49
                Gość portalu: Eraser napisał(a):

                > Hehehe ubawiłeś mnie. Dlaczego Leos??

                Skoro zawodowiec? A widzisz - z mysleniem masz klopoty :-)

                > W każdym razie rozgryzłeś mnie. Tak ja wyładowuję się na tym forum a potem
                > jeżdżąc samochodem na maxa.

                Dziekuje Ci za uznanie :)

                > I powiem Ci jedno - póki co TwinSpark lepiej ciągnie od Vtec'a :))

                Jak ja (Vtec) ciagne to moja sprawa. I nie bede porownywal siebie (a nie mojego
                samochodu) z kupką zmyslnie poskladanych kawalkow metalu i tworzyw. ;)

                > A co do myślenia - jak jeździsz to nie myśl, musisz szybszy od
                > myśli. Ci "myślący" mają swoją alejkę... na Powązkach.

                Ja wole jednak myslec - ale szybko i zawczasu. Jezeli masz z tym problem cwicz
                swoja mozgownice. Ci "bezmyslni" tez maja swoje kwatery pod pomniczkiem.

                Pozdr. / vtec

              • Gość: KR$ Hahaha!!! IP: *.ipt.aol.com 01.11.01, 14:00
                Teraz to ty mnie rozbawiles... Porownujesz swoja wloska pierdziawke do
                samochodu rodzinnego Hondy... Smiech na sali!!! Sprobuj sie ze sportowymi
                autami Hondy - z NSX albo np. z moja S2000! Wtedy zobaczysz co to znaczy VTEC -
                nawet smrodu nie powachasz (nie tylko dlatego, ze znikne przed toba - rowniez
                dlatego, ze w porownaniu z twoja wloska scierka VTEC prawie go nie
                produkuje...).

                Przyjemnych snow...

                PS. A... Znikanie odbedzie sie za 'przyczyna' 2 litrow pojemnosci i przy
                zuzyciu paliwa o ktorym mozesz tylko pomarzyc... :-O
      • Gość: Zdzichu Re: OD ZWODOWCA ;> IP: *.nsm.pl 24.12.01, 22:17
        a ja jezdze starym zukiem, 40-stka na lewym pasie, brudnym i pordzewialym. Nie patrze w lusterka,
        bo ich nie mam. Nie mam nawet zadnego swiatla z tylu, bo ktos ukradl, hamulcowki to juz od 3 lat nie
        sprawdzalem. Nie mam przegladu.

        i czekam tylko na takich jak ty. Teraz juz wiesz, dlaczego nie mam tylnych swiatel. i zderzak z tylu taki
        pogiety.

        takim jak ty powinno sie przed wyjazdem pokazac kostnice, lub izbe przyjec na urazoowce. A jesli to
        nie poskutkuje, co 15 minut pokazywac jedno zdjecie z akcji karetki do wypadku samochodowego.

        chcesz sie zabic, prosze bardzo. strzel sobie w leb, podetnij sobie zyly, polknij cos czy jak, ale czemu
        masz zamiar zabic niewinnych uzytkownikoow drogi. ciekawe jakbys zyl z taka siadomoscia. do konac
        zycia, pewnie krotkiego.........
      • Gość: bObO Re: Rekordy, rekordy. IP: 212.244.192.* 29.10.01, 17:09
        Gość portalu: Krzysiek napisał(a):

        > No dobra szybki czlowieku, co prawda inni pisza, ze sa jeszcze szybsi.
        > To moze teraz rozpoczniesz watek o dlugosci kutasa. No to jakiego dlugiego masz
        > .
        > Moze jak wygrasz to sie troche odprezysz i nie bedziesz musial udawadniac -
        > tylko nie wiem co.

        W przeciwieństwie do ciebie nie emocjonuję się tym tak bardzo. Może ty rozpocznij
        wątek o długości kutasów, bo mnie to jakoś nie interesuje. Wiedz tylko, że mój
        samochód nie jest zbyt długi, a to podobno o czymś świadczy ;)
    • civic_vtec A ja mialem Cie bObO... 29.10.01, 18:38
      za znacznie bardziej rozsadnego goscia.

      Rozumiem, ze jestes zafascynowany swoja hondeczka (one tak maja ;-) ) i dobrze
      Wam sie wspolzyje (tu bez podtekstow prosze), ale:

      Jezeli piszesz na forum jak szybko udalo (!) Ci sie przejechac z ... do ... to
      miej swiadomosc, ze napedzasz mechanizm bezsensownego scigactwa na drogach nie
      przeznaczonych do tego celu.

      Jezeli Twoja adrenalina rosnie powyzej 150 to miej swiadomosc, ze nie kazdy
      spotkany kierowca zyczy sobie tego samego - czyli super pobudzenia w wyniku
      spotkania z Twoja rakieta. Sa przeciez inne metody dowartosciowania siebie.

      Jezeli Twoje umiejetnosci wystarczaja na opanowanie samochodu przy takiej
      jezdzie, to sa ludzie (takze za kierownicami), ktorzy nie wiedza tego i moga
      byc zaskoczeni Twoja jazda. Stad moze byc niedaleko do wypadku!

      Nie chce nawolywac do sztywnego trzymania sie postanowien Kodeksu Drogowego w
      odniesieniu do dozwolonych predkosci jazdy, jednak wszystko ma swoje granice.
      Wiesz dobrze jakie moga byc skutki zderzenia przy tak duzych predkosciach. Czy
      pomyslales o mozliwosci dozywotniej odpowiedzialnosci cywilnej (w tym
      finansowej) za ofiary? Zwiekszanie ryzyka wszystkich uzytkownikow drog wskutek
      Twoich zachcianek jest naruszeniem prawa do bezpieczenstwa osob postronnych.

      Konczac - jezeli nawet Cie poniesienie i docisniesz gaz od czasu do czasu to
      zrob to w bezpiecznym miejscu (cala trasa Krakow - Warszawa nie jest takim
      miejscem) i nie przechwalaj sie tym, bo to powod do wstydu.

      Do zobaczenia w Warszawie - tez tam jezdze i Al. Krakowska nie jest mi obca.

      Pozdrawiam - vtec
      • Gość: bObO Re: A ja mialem Cie bObO... IP: 212.244.192.* 30.10.01, 09:02
        civic_vtec napisał(a):

        > za znacznie bardziej rozsadnego goscia.

        Normalnie jestem rozsądny, jak wsiąde za kółko zmieniam się w Mr Hyde'a ;-)

        >
        > Rozumiem, ze jestes zafascynowany swoja hondeczka (one tak maja ;-) ) i dobrze
        > Wam sie wspolzyje (tu bez podtekstow prosze), ale:
        >
        > Jezeli piszesz na forum jak szybko udalo (!) Ci sie przejechac z ... do ... to
        > miej swiadomosc, ze napedzasz mechanizm bezsensownego scigactwa na drogach nie
        > przeznaczonych do tego celu.
        >
        > Jezeli Twoja adrenalina rosnie powyzej 150 to miej swiadomosc, ze nie kazdy
        > spotkany kierowca zyczy sobie tego samego - czyli super pobudzenia w wyniku
        > spotkania z Twoja rakieta. Sa przeciez inne metody dowartosciowania siebie.
        >
        > Jezeli Twoje umiejetnosci wystarczaja na opanowanie samochodu przy takiej
        > jezdzie, to sa ludzie (takze za kierownicami), ktorzy nie wiedza tego i moga
        > byc zaskoczeni Twoja jazda. Stad moze byc niedaleko do wypadku!
        >
        > Nie chce nawolywac do sztywnego trzymania sie postanowien Kodeksu Drogowego w
        > odniesieniu do dozwolonych predkosci jazdy, jednak wszystko ma swoje granice.
        > Wiesz dobrze jakie moga byc skutki zderzenia przy tak duzych predkosciach. Czy
        > pomyslales o mozliwosci dozywotniej odpowiedzialnosci cywilnej (w tym
        > finansowej) za ofiary? Zwiekszanie ryzyka wszystkich uzytkownikow drog wskutek
        > Twoich zachcianek jest naruszeniem prawa do bezpieczenstwa osob postronnych.
        >
        > Konczac - jezeli nawet Cie poniesienie i docisniesz gaz od czasu do czasu to
        > zrob to w bezpiecznym miejscu (cala trasa Krakow - Warszawa nie jest takim
        > miejscem) i nie przechwalaj sie tym, bo to powod do wstydu.
        >
        > Do zobaczenia w Warszawie - tez tam jezdze i Al. Krakowska nie jest mi obca.
        >
        > Pozdrawiam - vtec

        Drogi Vtecu, zgadzam się z tobą w całej rozciągłości, tzn. piszesz bardzo mądrze,
        ale:

        Za kierownicą czuję się naprawdę wolny, a jazda sprawia mi dużą frajdę. Ponadto w
        swoim zadufaniu uważam, że jadąc w trasie 50km/h szybciej niż wynika to z
        przepisów, jednak jeżdżę bezpiecznie i mam kontrolę nad pojazdem. Nie chcę tu się
        rozwodzić, że niektóre ograniczenia są nieuzasadnione, albo że zwalniam przed
        skrzyżowaniami, bo wtedy nasza polemika mogłaby się rozmyć, a argumenty stracić
        na wyrazistości.

        Przyznaję częściowo rację, że otwieranie takich wątków jest trochę bez sensu. Ale
        nie dlatego, że ktoś inny może poczuć się przez to Hołkiem i za wszelką cenę
        pobić jakiś rekord, gdyż cały czas podkreślam, że granicą prędkości z jakimi się
        poruszamy powinno być poczucie bezpieczeństwa. Jeśli ktoś tę granicę przekracza,
        to należy tylko współczuć. Te wątki trafiają w próżnię wg mnie dlatego, że nie ma
        dwóch takich samych tras, natężenia ruchu, warunków pogodowych itp., dlatego tak
        naprawdę nie można dokładnie porównać dwóch wyników (a jak wiadomo liczą się
        sekundy ;)

        Co do prawa innych, to rzeczywiście świadomie w jakimś tam stopniu je ignoruję. Z
        drugiej strony mamy też pijaków, wyłączone światła, zardzewiałe podwozia. Mam
        wrażenie, że niechlujstwo jest u nas bardziej tolerowane niż szybka jazda.
        Oczywiście mam świadomość odpowiedzialności materialnej, karnej i moralnej za
        spowodowanie tragicznego wypadku, ale - że tak to ujmę - stopień ryzyka wydaje mi
        się nikły.

        Napisz, jakie są inne metody dowartościowania siebie dla miłośników szybkiej
        jazdy. Z gier komputerowych wyrosłem 3 lata temu. Zresztą
        chyba "dowartościowanie" to za mocne określenie. Kojarzy mi się z mierzeniem
        kutasa itp. kompleksami jeżdżących powoli.

        To na razie - pozdrawiam.
        • Gość: Krzysiek Re: A ja mialem Cie bObO... IP: *.toya.net.pl 30.10.01, 09:37
          Gość portalu: bObO napisał(a):

          > Za kierownicą czuję się naprawdę wolny, a jazda sprawia mi dużą frajdę. Ponadto
          > w
          > swoim zadufaniu uważam, że jadąc w trasie 50km/h szybciej niż wynika to z
          > przepisów, jednak jeżdżę bezpiecznie i mam kontrolę nad pojazdem.

          Czy o tym ma swiadczyc uszkodzony blotni i drzwi w Twoim samochodzie. Pisales o
          tym przy okazji bicia rekordu. Nie pisz wiecej takich rzeczy. Tym sie nie nalezy
          przechwalac. Ostatnio w modzie jest na forum publicznym przechwalanie sie jak
          ktos zrobil w jajo policje, ile juz to nazbieral punktow i nic mu nie zrobili itp.
          To napedza innych i stwarza poczucie bezkarnosci.
          • Gość: bObO Re: A ja mialem Cie bObO... IP: 212.244.192.* 30.10.01, 12:58
            Gość portalu: Krzysiek napisał(a):

            > Gość portalu: bObO napisał(a):
            >
            > > Za kierownicą czuję się naprawdę wolny, a jazda sprawia mi dużą frajdę. Po
            > nadto
            > > w
            > > swoim zadufaniu uważam, że jadąc w trasie 50km/h szybciej niż wynika to z
            > > przepisów, jednak jeżdżę bezpiecznie i mam kontrolę nad pojazdem.
            >
            > Czy o tym ma swiadczyc uszkodzony blotni i drzwi w Twoim samochodzie. Pisales o
            >
            > tym przy okazji bicia rekordu.

            Pisałem też o tym wcześniej. Uszkodzony błotnik i drzwi świadczy o tym, że nie
            wziąłem pod uwagę, że jadąc LEWYM pasem mogę dostać w bok od pani wyjeżdżającej z
            podporządkowanej i mającej do dyspozycji cały wolny PRAWY pas. Prędkość nie miała
            tu nic do rzeczy, akurat jechałem wolno bo przygotowywałem się do skrętu.

            To w ogóle jakiś paradoks (w sumie szczęście). Już nie pamiętam mandatu za
            prędkość (ostatnie 2 były za skręt w lewo - brońboże nikogo do niczego nie
            namawiam! ;), także ostatnich parę kolizji nie miało nic wspólnego z prędkością.
            Najbardziej zaskoczony byłem przedostatnio, gdy stałem sobie spokojnie na
            skrzyżowaniu i dostałem porządnie w tyłek od Forda Transita.
              • Gość: bObO Re: A ja mialem Cie bObO... IP: 212.244.192.* 30.10.01, 13:56
                Gość portalu: Eraser napisał(a):

                > Masz pecha. Ci z Transita chcieli Cię pewnie zrobić "na stłuczkę". Jest na to
                > rada : odjedź na 5 metrów w przód prawo/lewo i lewym lub prawym "rogiem"
                > wycofaj się uderzając w ich chłodnicę. Będziesz miał ich z głowy, a samochód
                > niewiele bardziej uszkodzony. Potrenuj na kartonowych pudłach. Pozdro...

                Dzięki, ale nie jestem typem kowboja, prędzej pozamykałbym zamki i obgryzał
                paznokcie. A wypadek był prawdziwy, kolo mówił, że mnie nie zauważył. Wszystko
                skończyło się bardzo dobrze (tzn. skasowali mi samochód, którego i tak chciałem
                się już pozbyć).
        • franek-b Re: A ja mialem Cie bObO... 30.10.01, 11:09

          > Za kierownicą czuję się naprawdę wolny, a jazda sprawia mi dużą frajdę. Ponadto
          > w
          > swoim zadufaniu uważam, że jadąc w trasie 50km/h szybciej niż wynika to z
          > przepisów, jednak jeżdżę bezpiecznie i mam kontrolę nad pojazdem.

          hmm wlasnie tak to jest ze Tobie sie tak tylko wydaje, niestety...

          > Przyznaję częściowo rację, że otwieranie takich wątków jest trochę bez sensu. A
          > le
          > nie dlatego, że ktoś inny może poczuć się przez to Hołkiem i za wszelką cenę
          > pobić jakiś rekord, gdyż cały czas podkreślam, że granicą prędkości z jakimi si
          > ę
          > poruszamy powinno być poczucie bezpieczeństwa. Jeśli ktoś tę granicę przekracza
          > ,
          > to należy tylko współczuć.

          Ty ja niewatpliwie przekraczasz tylko po prostu nie zdajesz sobie sprawy z tego


          > Co do prawa innych, to rzeczywiście świadomie w jakimś tam stopniu je ignoruję.
          > Z
          > drugiej strony mamy też pijaków, wyłączone światła, zardzewiałe podwozia. Mam
          > wrażenie, że niechlujstwo jest u nas bardziej tolerowane niż szybka jazda.

          w polsce kazde niechlujstwo jest tolerowane tak samo, wlasnie nieszczescie polakow polega na tym ze kazdy patrzy
          na innych zamiast zaczac od siebie

          > Oczywiście mam świadomość odpowiedzialności materialnej, karnej i moralnej za
          > spowodowanie tragicznego wypadku, ale - że tak to ujmę - stopień ryzyka wydaje
          > mi
          > się nikły.

          teraz to pierdolisz (za przeproszeniem) jak potluczony, robiac tak dobitnie dajesz znac nam wszystkim ze masz nas
          w dupie, liczy sie tylko twoje ja i twoje potrzeby...
          powiem ci ze akurat tym ze mozesz miec wypadek i np zginac to sie za bardzo nie martwie (tu po prostu zadziala
          ewolucja i selekcja naturalna - osobniki nieprzystosowane z braku mozgu predzej czy pozniej musza wyginac) ale
          niepokoi mnie ze swoim postepowaniem narazasz innych, kazdy ma prawo czuc sie bezpiecznie na drodze, jest to
          droga publiczna (tak jak pewnie nie chcesz wychodzac z domu dostac w morde tak ja nie chce by ktos piratowal na
          drodze jest to wlasnie takie strzelenie komus w pysk tylko za pomoca samochodu)
          Powiem ci ze z twojego posta wynika jedno ze ty nie zdajesz sobie sprawy z niczego, jestes po prostu niedojrzalym
          amatorem szybkiej jazdy

          > Napisz, jakie są inne metody dowartościowania siebie dla miłośników szybkiej
          > jazdy. Z gier komputerowych wyrosłem 3 lata temu. Zresztą
          > chyba "dowartościowanie" to za mocne określenie. Kojarzy mi się z mierzeniem
          > kutasa itp. kompleksami jeżdżących powoli.

          zapisz sie do klubu zacznij jezdzic w prawdziwych rajdach, gwarantuje ci ze jak bedziesz tam jezdzil i napiszesz
          post w stylu z x do y w czasie t to sam pierwszy ci bede gratulowal. sprobuj, to nie sztuka na prostej wcisnac gaz
          do dechy, pokonaj zakret 90 st z predkosia 60 km/h to pogadamy...

          Franek

      • sarastro Re: Rekordy, rekordy. 30.10.01, 10:55
        Gość portalu: spido napisał(a):

        > GDAŃSK - ZAKOPANE: 1,5 GODZINY
        > NIE LICZĘ KORKÓW, POSTOJÓW, TANKOWAŃ, I MOMENTÓW KIEDY JECHAŁEM CAŁKIEM WOLNO
        > (PONIŻEJ 100KMH).

        Brawo Spido! Wswzystko na ten temat. Dokładnie tak jest.
    • Gość: zbig Re: Rekordy, rekordy. IP: 212.160.128.* 30.10.01, 11:49
      Jak czytam te wszystkie doniesienia o bitych rekordach i uzyskiwaych
      max.predkosciach to pusty smiech mnie ogarnia.Honda Civic/1.4l,90 KM,dobry
      samochod,ale co to za wyscigowka 200 km/h-to chyba marzenie jej wlasciciela,jak
      dociagnie do 180 km/h to bedzie sukces,i po jakim czasie,chyba z gorki,podobnie
      toyota Corolla 110 KM-moze sie dokulac do 185 km/h-nie 200.Alfa Romeo 2.5V6-
      max.w porywach 235 km/h,jakim cudem i gdzie srednia 221 km/h.M i t o m a n i
      predkosci macie chyba popute predkosciomierze.Troche u c z ci w o s c i
      wobec innych forumowiczow .Przypomina mi to dyskusje dowch uczniakow,ktory z
      ich tatusiow jechal szybciej,predkosci wtedy "osiagaja"absurdalne rozmiary.

      Na marginesie autostrada Duisburg-Krefeld-porsche Carrera 320 KM 290 km/h
      /biorac pod uwage blad licznika ca.270 km/h.Byl to wybryk.
      Nie nalezu sie w tak absurdalny sposob scigac nawet porsche.
      • Gość: Piotr Re: Rekordy, rekordy. IP: 192.168.1.* 30.10.01, 12:05
        Średnie rzeczywiście niektórym wychodzą z kosmosu (był tu kiedyś taki wątek:
        fizyka klasyczna istnieje).
        A co do maksymalnej, chwilowej prędkości to moje 95 kucy wystarczyło do 247km/h
        (licznikowo, wiec pewnie z 220-230 rzeczywiście); bezkolizyjna obwodnica
        Tarnowa, minimalny ruch.
        • Gość: bObO Re: Rekordy, rekordy. IP: 212.244.192.* 30.10.01, 13:11
          Gość portalu: Piotr napisał(a):

          > A co do maksymalnej, chwilowej prędkości to moje 95 kucy wystarczyło do 247km/h
          >
          > (licznikowo, wiec pewnie z 220-230 rzeczywiście); bezkolizyjna obwodnica
          > Tarnowa, minimalny ruch.

          Czy to jest maluch, seicento czy tico? Bo jeśli coś cięższego, to nie wierzę.
          • Gość: Piotr Re: Rekordy, rekordy. IP: 192.168.1.* 30.10.01, 13:49
            Honda Vfr750 220 kg+kierowca
            Swoją drogą rozśmieszają mnie kierowcy samochodów licytując się
            przyspieszeniami; u mnie 100 mam po 3,5sek. a do 200 około 12.
            A i tak są większe/szybsz/mocniejsze
            Jak wsiadam w katamaran to jadę tylko trochę ponad przepisy, motor mi
            wystarcza...
            Pozdrawiam rekordowiczów
      • Gość: bObO Re: Rekordy, rekordy. IP: 212.244.192.* 30.10.01, 13:10
        Gość portalu: zbig napisał(a):

        > Jak czytam te wszystkie doniesienia o bitych rekordach i uzyskiwaych
        > max.predkosciach to pusty smiech mnie ogarnia.Honda Civic/1.4l,90 KM,dobry
        > samochod,ale co to za wyscigowka 200 km/h-to chyba marzenie jej wlasciciela,jak
        > dociagnie do 180 km/h to bedzie sukces,i po jakim czasie,chyba z gorki,

        Chyba wyraźnie napisałem, że 200km/h było z górki (w dodatku na długim odcinku i
        może z lekkim wiatrem w dobrym kierunku). Jeśli nie napisałem, to sorry -
        poprawiam się. A normalnie rzeczywiście ma ok. 180 (185, ale może być błąd
        prędkościomierza). I wcale nie trzeba na to strasznie długo czekać (na IV
        oczywiście). I nigdzie nie pisałem, że to wyścigówka. Po prostu lubię szybko
        jeździć, a mam to co mam. Za jakiś czas wstawię turbinkę, wtedy
        będzie "wyścigówka". Dla kogoś innego Seicento Schumi może być samochodem
        sportowym...

        > podobnie
        > toyota Corolla 110 KM-moze sie dokulac do 185 km/h-nie 200.

        Nie wygłupiaj się. 185 to ma wersja podstawowa, max 200 przy 110KM jest dla mnie
        całkiem możliwe (na prędkościomierzu, rzeczywiście powyżej 190).

        > Alfa Romeo 2.5V6-
        > max.w porywach 235 km/h,jakim cudem i gdzie srednia 221 km/h.

        No tu się z tobą zgodzę.

        > M i t o m a n i
        > predkosci macie chyba popute predkosciomierze.Troche u c z ci w o s c i
        > wobec innych forumowiczow .Przypomina mi to dyskusje dowch uczniakow,ktory z
        > ich tatusiow jechal szybciej,predkosci wtedy "osiagaja"absurdalne rozmiary.

        Zgoda, ale przynajmniej ja (założyciel tego wyklętego wątku) piszę prawdę.

        >
        > Na marginesie autostrada Duisburg-Krefeld-porsche Carrera 320 KM 290 km/h
        > /biorac pod uwage blad licznika ca.270 km/h.Byl to wybryk.
        > Nie nalezu sie w tak absurdalny sposob scigac nawet porsche.

        Dla ciebie to przegięcie i dla mnie to przegięcie. A są tacy, dla których 150 to
        przegięcie.
        • Gość: Zdzichu Przegiecia IP: *.nsm.pl 24.12.01, 22:37
          >
          > Na marginesie autostrada Duisburg-Krefeld-porsche Carrera 320 KM 290 km/h
          > /biorac pod uwage blad licznika ca.270 km/h.Byl to wybryk.
          > Nie nalezu sie w tak absurdalny sposob scigac nawet porsche.

          Dla ciebie to przegięcie i dla mnie to przegięcie. A są tacy, dla których 150 to
          przegięcie.

          tiaaa, dla walca drogowego np. lub zepsutego TIRa na srodku drogi...
      • Gość: Niknejm Re: Rekordy, rekordy. IP: *.pg.com 30.10.01, 13:19
        Gość portalu: zbig napisał(a):

        > Jak czytam te wszystkie doniesienia o bitych rekordach i uzyskiwaych
        > max.predkosciach to pusty smiech mnie ogarnia.Honda Civic/1.4l,90 KM,dobry
        > samochod,ale co to za wyscigowka 200 km/h-to chyba marzenie jej wlasciciela,jak
        > dociagnie do 180 km/h to bedzie sukces

        Nie pochwalam wariackiej jazdy. Natomiast przyznam, że byłem światkiem złapania
        na radar kogoś, kto w momencie 'łapania' miał na liczniku 220 km/h. Radar wskazał
        200 km/h z jakimś drobnym groszem (202 czy 203, nie pamiętam). I wszystko to nie
        byłoby dziwne, gdyby nie chodziło o... Astrę I 1.4 16V, 90KM. I na mój gust wcale
        nie było z górki (choć może trochę z wiatrem).
        Wiele więc chyba zależy też od przekładni głównej i poszczególnych przełożeń,
        opon itp.

        Pozdrawiam,
        Niknejm
        • civic_vtec Re: dowcip z brodą ==> all champions 30.10.01, 13:35
          Jedzie sobie Syrenczyna 104 gierkówką. Nagle zza krzaczka wyskakuje niebieski z
          lizakiem.
          - Czy kierowca wie ile jechal?
          - Panie sierzancie, wiem 60 bylo ale troche z gorki to moze 80 wyskoczyla...
          - Zartuje pan - gratuluje odwagi, bo bylo 130.

          Gratuluje odwagi i braku wyobrazni przy notorycznym sprawdzaniu biezacych
          osiagow Waszych maszynek (bo moze dzis 2km/h wiecej? a moze benzynka kiepska i
          zrobie trase 300km w 2 minuty dluzej?)
          • Gość: Niknejm Re: Re IP: *.pg.com 30.10.01, 13:35
            Gość portalu: O+ napisał(a):

            > Zabolało? I o to chodzi . . .

            Nie wnikając w kwestie merytoryczne (jak już napisałem - nie lubię wariactwa na
            drodze) stwierdzam, że bObO ma większe zadatki na poetę. :-) Sorry 0+... :-)

            Pozdrawiam,
            Niknejm

              • Gość: bObO Re: Re:Re: IP: 212.244.192.* 30.10.01, 13:48
                Gość portalu: O+ napisał(a):

                > Martwego poetę.

                Czyżby ten "O" z małym plusem
                W swojej szkole był prymusem?
                Chyba nie, bo rymy blade,
                A ja sobie dalej jadę.

                Chociaż śmierci tu mi życzą,
                Wszyscy jednym głosem ryczą,
                Przewidują los mój gorzki,
                To są ich - nie moje - troski.
                • Gość: Niknejm Re: Re:Re: IP: *.pg.com 30.10.01, 13:56
                  Gość portalu: bObO napisał(a):

                  > Czyżby ten "O" z małym plusem
                  > W swojej szkole był prymusem?
                  > Chyba nie, bo rymy blade,
                  > A ja sobie dalej jadę.
                  >
                  > Chociaż śmierci tu mi życzą,
                  > Wszyscy jednym głosem ryczą,
                  > Przewidują los mój gorzki,
                  > To są ich - nie moje - troski.

                  Choć prędkości nie pochwalam,
                  Rymy bObO tworzysz - przednie.
                  Może więc swój tomik wydaj,
                  A O+ z wrażenia - zblednie.

                  Pozdrawiam,
                  Niknejm

                  P.S. No dobra, basta, bo zaraz zrobi się tu "Stowarzyszenie Zmotoryzowanych
                  Poetów". ;-)))
                • Gość: KajTan Re: EPITAFIUM IV+ ;> IP: *.nsm.pl 24.12.01, 22:52
                  > Czyżby ten "O" z małym plusem
                  > W swojej szkole był prymusem?
                  > Chyba nie, bo rymy blade,
                  > A ja sobie dalej jadę.
                  >
                  > Chociaż śmierci tu mi życzą,
                  > Wszyscy jednym głosem ryczą,
                  > Przewidują los mój gorzki,
                  > To są ich - nie moje - troski.

                  Twoje zycie nic nie warte
                  wciaz sie tli zabawnym fartem
                  lecz pisany ci dzien taki
                  kiedy Zeus - tak dla draki


                  cos ci w aucie zaszwankuje
                  lecz ty tego nie poczujesz
                  w telewizji bedzie gadka
                  o tym jak zabilo bratka.

                  potem tylko wiecznosc cala
                  wciaz cierpialo bedzie cialo
                  przysmazane w diablim korcie
                  - juz nie mowmy o tym sporcie

                      • Gość: bObO Re: Re:Re: IP: 212.244.192.* 30.10.01, 14:19
                        Gość portalu: O+ napisał(a):

                        > Mając przed maską "dzieci kilka" też mrugniesz: o to chodziło?

                        Wystawiasz mnie na zbyt ciężką próbę. Nie rób ze mnie mordercy niewiniątek. Nie
                        próbuj być alfą i omegą uświadamiającą mi moją straszną nieświadomość, za stary
                        na to jestem.
                          • Gość: bObO Re: Re:Re: IP: 212.244.192.* 30.10.01, 14:46
                            Gość portalu: O+ napisał(a):

                            > Cieszę się, że coś z tego zrozumiałeś (chyba)... Teraz możemy zakończyć.
                            > Pozdrawiam.

                            Niestety, znowu wyciągasz złe wnioski, ale chyba rzeczywiście nic mądrego już nie
                            wymyślimy.

                            Pozdrawiam
                            • Gość: Ralph Rechotać mi sie chcę. Serio! IP: *.bielsko.dialog.net.pl 30.10.01, 23:10
                              Extra temat. Bobo, masz u mnie browar! Jak będziesz przejeżdżał, to wstąp, ale
                              zadzwoń wcześniej, żebym był w domu... Kiedys przez osiedle przejechałem na
                              bike'u 150, chociaż nie takie znowu osiedle, autobus tamtędy jeździ. Ale rekord
                              był. Raz wjechałem na most drewniany (30 ograniczenie) 160. Ale dudniło! A cała
                              reszta nic nie kuma, i nie przejmuj się wcale, to ty zaoszczędzisz na
                              psychoanalityku. Bo, jak to mawiał pewien mądry-a-uczony gość: stłumiona emocja
                              powraca. Niech się kłócą z żonami, a ty- jak przeżyjesz (mi osobiście już
                              najgorsze ściganctwo przeszło), pożyjesz spokojnie dłużej. Bo na pewno
                              przejdzie. Każdemu przechodzi... Tyle, że 'shit happens' jak to mówią, i tego
                              się boję,

                              Pozdro
                              • civic_vtec Propozycja dla Ralpha. Serio! 31.10.01, 10:04
                                Sprobuj nowej odmiany rosyjskiej ruletki.
                                Konkurencja polega na przejechaniu przez skrzyzowanie z predkoscia 160 lub
                                wieksza wtedy gdy masz przed soba czerwone swiatlo.
                                Wiesz jak przy tym rosnie adrenalina? Nie bedziesz potem musial juz nic
                                odreagowac!!!

                                Czekam na meldunki

                                vtec
                                • Gość: Ralph Re: A kto sie tej mysli nie przedstraszył? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 31.10.01, 12:10
                                  Bo to ciekawe, czy jest ktoś, komu to kiedyś do głowy nie przyszło? Nawiasem
                                  mówiąc kolega kiedyś przysnął po drodze i przez przejazd kolejowy sssiuuu!
                                  niestrzeżony. Nagle sie wszyscy w aucie obudzili (rano było, jacht na Mazurach
                                  czekał i 600kilców w plecach) i zgroza, przerażenie, czego tam nie było!
                                  Popijawa jeszcze tego samego dnia, o incydencie wszyscy zapomnieli. I tak się
                                  zastanawiam- kto jest gorszy? Ten, co to sobie w życiu chwile i czas wybrał,
                                  zeby poszaleć, 3 razy sprawdził i nikomu nic nie mówił, żeby nie denerwować,
                                  czy może ten, co to juz takiej pewności siebie nabrał, że innych od szaleńców
                                  wyzywa, a o swoich przygodach dawno już zapomniał..? Lęk to budzi myśl o
                                  kierowcy TIR'a, który przez 2 dni jedzie, urządzenie oszukuje i na lewy pas
                                  zjeżdża od czasu do czasu. My tu chłopaki amatorskie jesteśmy, głupstwa na
                                  trzeźwo robimy i to od wielkiego dzwona, a jakby się zapomina, że nie to
                                  gorsze, co od święta straszy, ale codziennie uwagę usypia. Mam tu na myśli
                                  nieświadome niedorajdy za kółkiem, zawodowych pijaków w ciężarówkach (i nie
                                  tylko), baby za kierownicą głupie (chłopów też) i rajdowców w S-ce ojca. Tych,
                                  co wciąż od siebie na drodze wymagają więcej- też, tyle, że ich 'od wielkiego
                                  dzwona'(:
                                  • civic_vtec Skoro ktos zabija to ja moge krasc? 31.10.01, 13:34
                                    Gość portalu: Ralph napisał(a):

                                    > Bo to ciekawe, czy jest ktoś, komu to kiedyś do głowy nie przyszło?

                                    I zrobil ktos? Ciekaw jestem wyniku i wrazen... szczegolnie tych ktorzy jechali
                                    na zielone.

                                    > Nawiasem mówiąc kolega kiedyś przysnął po drodze i przez przejazd kolejowy
                                    > sssiuuu! niestrzeżony. Nagle sie wszyscy w aucie obudzili (rano było, jacht na
                                    > Mazurach czekał i 600kilców w plecach) i zgroza, przerażenie, czego tam nie
                                    > było! Popijawa jeszcze tego samego dnia, o incydencie wszyscy zapomnieli.

                                    A co do ma rzeczy? Jezeli gosc przysnal to stalo sie, co najwyzej mozna sie
                                    martwic brakiem zastanowienia kierowcy i pasazerow nad mozliwoscia jazdy przy
                                    takim zmeczeniu. Zamiast pustego przejazdu moglo byc drzewo...

                                    > I tak się zastanawiam- kto jest gorszy? Ten, co to sobie w życiu chwile i czas
                                    > wybrał, zeby poszaleć, 3 razy sprawdził i nikomu nic nie mówił, żeby nie
                                    > denerwować, czy może ten, co to juz takiej pewności siebie nabrał, że innych od
                                    > szaleńców wyzywa, a o swoich przygodach dawno już zapomniał..?

                                    Co sprawdzil? Czy ktos w osiedlu nie postanowil ruszyc samochodem? Czy wszystkie
                                    dzieci i staruszkowie poszli spac? Czy wszystkich pijusow zamknieto w
                                    wytrzezwialce? Czy mostek wytrzyma szalenczy przejazd i bedzie mogl sluzyc jescze
                                    kilka lat ludziom, ktorzy tego potrzebuja?
                                    A o moich przygodach to nie Tobie dyskutowac! Nie wiesz jakie mialem i czy je
                                    mialem i wiedziec nie bedziesz :-)

                                    > Lęk to budzi myśl o kierowcy TIR'a, który przez 2 dni jedzie, urządzenie
                                    > oszukuje i na lewy pas zjeżdża od czasu do czasu. My tu chłopaki amatorskie
                                    > jesteśmy, głupstwa na trzeźwo robimy i to od wielkiego dzwona, a jakby się
                                    > zapomina, że nie to gorsze, co od święta straszy, ale codziennie uwagę usypia.
                                    > Mam tu na myśli nieświadome niedorajdy za kółkiem,

                                    Juz wiem - Ty to swiadoma dorajda - tys piknie

                                    > zawodowych pijaków w ciężarówkach (i nie tylko), baby za kierownicą głupie
                                    > (chłopów też) i rajdowców w S-ce ojca. Tych, co wciąż od siebie na drodze
                                    > wymagają więcej- też, tyle, że ich 'od wielkiego dzwona'(:

                                    Przypomniales mi jednego rzecznika rzadu, ktory uwagi na temat polityki
                                    wewnetrznej w PRL rzekl mawiac "a u was Murzynow bija". Twoje argumenty sa tej
                                    samej klasy - prowadza do wniosku takiego jak w temacie.

                                    vtec

                                    • Gość: Ralph Re: Do księdza-ministra-króla miłościwie nam... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 31.10.01, 14:01
                                      No ja nie wiem, czy ty możesz kraść, gdy ktoś zabija? Skoro musisz... Nawiasem
                                      mówiąc- jakeś to był sprawdził, tą klasę argumentów? Jam nie rzecznik, za słowo
                                      prywatnie, choć na forum odpowiadam. A skoro taki z ciebie przygodowy gość, to
                                      czemu sie nie 'pochwalić'? Moja wina, moja wina, moja b, wielka wina...
                                      Rozgrzeszenie dostałem, ale ty- jak się nie przyznasz, to cię ogień piekielny
                                      pochłonie, bo ukrywać grzechy cięższe od moich to już mi pachnie siarką. Z
                                      drugiej strony pocieszasz mnie, że nie jestem znowu taki najgorszy, bo skoro
                                      tak się obruszasz...ale skoro tak, bardzo jaśnie-panicza-eminencję przepraszam
                                      i o wybaczenie proszę, żem się ośmielił tak buciskami prosto z pola na salony
                                      wkroczyć! Ja w polityce nie uczony, a koniska same poniosły i na marchewkowe
                                      pole wleciały.
    • Gość: tatum JAJA, JAJA . . . IP: 212.244.170.* 31.10.01, 10:47
      Wszyscy tu robią sobie z wszystkich zwyczajne J A J A ! Rekordy, wyścigi! Nikt
      z was tak jak o tym piszecie nie jeździ. Nikt przecież nie jest idiotą z
      ciężkim uszkodzeniem rozumu. Ci, co tak próbowali – dawno w piachu. Kiedyś,
      kiedyś zdarzyło się widzieć takiego: szedł jak burza przez czerwone, wymuszał,
      startował i hamował z dymem opon, zajeżdżał, nie wpuszczał, oślepiał, pukał
      wszystkim w czoło. I co? Zwyczajnie nie wyszedł mu któryś z popisów. Obok kupy
      złomu płaczliwie chlipał w rękaw lekarzowi, zakrwawiony i zasmarkany zarazem,
      bez ręki i nogi, które zostały gdzieś wśród tej stłamszonej sterty blach. Tak
      było. Może gdzieś jeszcze egzystuje, może ma komputer, może czyta wasze
      głupoty, może odezwie się i napisze – dlaczego to robił, dlaczego T A K robił...
      • Gość: Piotr Re: JAJA, JAJA . . . IP: 192.168.1.* 31.10.01, 11:02
        Ej, nie mów tak o wszystkich!!
        Ja podałem rekordowy czas przejazdu na trasie którą jeżdżę wielokrotnie, i
        niezamierzałem nigdy robić rekordu.
        Po prostu wsiadam w pojazd i jadę.Myslę sobię hmmmmmm jechać średnio 80,90,100?
        Bo na miejscu będę po 5; 4,5; 4 godziny, a w boku będę miał o 6, 3 ,0więcej
        paliwka niż bym się spieszył(100). Porównuję mój styl jazdy do wariacji na
        drodze(tzn. wszyscy trzymają 90 to ja też, nie będę ich zmuszał do wyprzedzania
        a i sam nie będę musiał). Zapinam 4 i jadę. A że czasem będę 15 minut
        wcześniej... no i rekord!!
        Piotr
    • Gość: A Re: Rekordy, rekordy. IP: 213.77.49.* 31.10.01, 14:15
      Ziemia - Tamten Świat w
      0,000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
      00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
      000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000(zero) sekund.
      • Gość: Szybki Re: Rekordy, rekordy - Łódź... IP: *.proxy.aol.com 14.12.01, 06:55
        Z pewnoscia nie jest to rekordem lecz z Phoenix do San Francisco (trasa ma 750
        mil lub 1200km.) przelecialem nia w ciagu 7.5 godzin z jednym przestankiem na
        gazoline.Ruch na autostadzie normalny lecz przy Ontario i Pasadena raczej
        musialem zwolnic. Mam anti radar w samochodzie wiec pomiedzy Phoenix i granica
        Kaliforni to lecialem 140 mil na godzine.Samochod Mercedes S500 -
        5.0L.Pozdrowienia z Kaliforni.
      • Gość: Ralph Re: hamowanie przy 200 IP: *.bielsko.dialog.net.pl 01.11.01, 19:27
        Swoją drogą hamowałem kiedyś 'na pełnych' przy ok. 140, pod górkę. Jakieś 60
        metrów uczucia jazdy po lodzie (jazda na czołówkę), dym jak na mało którym
        filmie i praktycznie gumy do wymiany (przednie; miały 2 tyg.). Najpierw
        pożałowałem, że nie było ABS-u, ale po dłuższym namyśle...
        Tak poza tym- kolega pojechał kiedyś do Niemiec, za 'zakrętem' na autostradzie
        był korek. Jak odhamował (udało się) to dalej nie pojechał. Przód był już bez
        powietrza. Prędkość właśnie 200. A tył też do wymiany...
        • Gość: dlugopis Re: hamowanie przy 200 IP: 195.30.191.* 02.11.01, 09:42
          Wlasnie o tym chcialem wspomniec. Przezylem kilka lat temu hamowanie z 220 km/h
          mercem 500, po hamowaniu samochod z przodu stal juz tylko na felgach , a z tylu
          wystawaly z bieznika druty. Cud zesmy nie wywali w stojace w korku samochodu.
          Obawiam sie ze w samochodach klasy sredniej nie byloby tak rozowo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka