Dodaj do ulubionych

Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ...

14.07.06, 23:40
Właśnie wróciliśmy, a więc zaliczyłam najbardziej upiorne upały. Jak wy
(warszawiacy) to wytrzymujecie na co dzień?
Już pierwszego dnia tuż przy palmie chcieliśmy skręcić na Nowy Świat, a tu
niespodzanka - zakaz ruchu oraz zadowolona Policja na wysepce, która ruszyła
tuż za nami ... ;)
Obserwowałam sobie jak jeżdzicie i czasem włos jeżył się na głowie, działa
"prawo dżungli", manewry co niektórych na wielopasmówkach to czysta akrobatyka
;) Światło pomarańczowe to dla was sygnał "przyspieszaj" ;) Rzadko jeden
dugiego wpuszcza, częściej jest to wymuszane. Przed przejściem dla pieszych
nawet z małym dzieckiem musiałam sobie postać, bo litości nie było :(. No i te
korki ..., których rzekomo w wakacje nie ma !!! Współczuje wam na co dzień
tego tłoku i tych dróg fatalnych, ciężko sie jeżdzi po Warszawie...
Obserwuj wątek
    • dr.dildo Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 00:03
      Natępna narzekalska.

      Pomysl sobie kobietp, ze w samej Warszawie jest tak co najmniej z 50 x wiecej
      aut niz w twoim miasteczku i z conajmniej 10 x wiecej aut niż w całym twoim
      województwie.

      Poza tym w Warszawie czas płynie niejako szybciej niż w większości miast i
      miasteczek..

      to tyle do przemyślenia na początek..
      • infomarketpl Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 00:09
        do "dr.dildo"...hmm...i macie już tam w warsiawce który rok ? 2010 ? ;) co do
        Warszawy..hehe: byłem, zobaczyłem, odpuściłem ;) niz nadzwyczajnego, zero
        klimatu, sztucznie nakecona gonitwa - obraz dzisiejszych czasów - smutny obraz,
        kojarzący się nader często z wrzodami na zołądku. Kraków...Wrocław..bardziej
        lubię :)
            • clex2 Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 09:01
              a i owszem jezdzilem, na szczescie tylko taksowkami. trudno tam mowic o
              jakichkolwiek zasadach ruchu, chyba cos takiego w swiadomosci kierowcow nie
              istnieje. gestosc zabudowy wcale nie jest wieksza niz w innych aglomeracjach np
              w europie bo miasto rozciaga sie na olbrzymim obszarze. ilosc aut w odniesieniu
              do ilosci mieszkancow jest duzo nizsza niz np w paryzu. nie wiem jaka plynnosc
              ruchu miales na mysli, chyba nie to, ze przejechanie dziesieciu kilometrow
              czesto zajmuje tam ponad godzine. dlatego tez warszawie blizej jest do meksyku
              niz do paryza zarowno pod wzgledem kultury jazdy, infrastruktury i wypadkowej
              tych dwu czynnikow czyli plynnosci jazdy.
        • jasiek-23 Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 00:19
          faktem jest ,ze chamstwo jest wszechobecne,miasto jest ochydne,drogi dziurawe
          mieszkam w wawie od urodzenia ale nie czuje zazbytnio więzi z tym miastem...w
          kwestii gonitwy-zgadza sie-szkoda,ze w 99% za marnym groszem i
          tzw."szacuneczkiem" który poza Polską jest nic nie wart...ale mam też znajomego
          który widząc w weekend korek na drodze wylotowej zawsze mnie częstuje
          textem(troszke niepozbawionym racji) "zobacz-warsiawiaki wyjeżdżają w rodzinne
          strony..."
            • ppo Co wy z tym chamstwem? 16.07.06, 11:52
              W Warszawie owszem, są chamy, ale jest ich BARDZO MAŁO w porównaniu z Radomiem,
              Kielcami, Rzeszowem, Śląskiem, Lublinem, Bydgoszczą, Toruniem, Białymstokiem,
              Białą Podlaską i Szczecinem. Nawet intelektualny Kraków w pewnych dzielnicach
              robotniczych wyprzedza Warszawę chamstwem. Zauważcie, że o "chamstwie
              warszawiaków" najczęściej mówią przyjezdni (albo te urodzone w warszawie
              dzieci, które całe życie spędziły na swoim podwórku i nigdy nie były w innym
              miescie). Chamstwo na drogach także bardziej jest widoczne na prowincji
              (zwłaszcza, jak masz tablice z Warszawy- od razu jesteś wrogiem numer jeden!).
              Chamstwo jest tam, gdzie jest bieda. To udowodniony fakt. A bieda raczej jest w
              mniejszych miastach. Nie raz widzę w Warszawie przyjezdnego z Kielc w starym,
              rozpadającym się BMW na gaz, bez świateł, z dyskotekową muzyką. Tak chamy z
              Kielc wyobrażają sobie wielkomiejski sznyt. W Warszawie nikt już się tak nie
              wozi (od dobrych kilku lat ta moda minęła, podobnie jak moda na dresy- nie ma
              już ich prawie wcale w Warszawie). Chyba rzeczywiscie mamy tu 2010 rok. A
              Kielce to mają 80-któryś.
                • jwojnar Z chamstwemjest źle! 17.07.06, 01:24
                  Fakt, że w Warszawie na wielopasmówkach brutalne wpychanie się z pasa, który
                  zaraz się kończy jest powszechne, ale z drugiej strony jeśli w Wrszawie
                  zatrzymamy sie przed pasami dla pieszych, żeby przepuścić oczekujących, to ten
                  gest jest powszechnie zrozumiały. W innych miastach (nawet rzut kamieniem od
                  Warszawy) różnie bywa - można wyjść na jakiegoś dowcipnisia albo prowokatora.
                  Moim zdaniem większość problemów z poruszaniem się po Warszawie wynika z braku
                  obycia z dużym ruchem, a nie z wyjątkowego chamstwa. Jeśli przyjezdne samochody
                  są "obtrąbiane" przy każdym manewrze, to tylko dlatego, że kierowcy wykonują te
                  manewry powalająco nieudolnie. Warszawiacy na lubelskich, czy kieleckich
                  numerach nie słyszą klaksonu częściej, niż inni kierowcy obeznani z miastem.
              • exerq Re: Co wy z tym chamstwem? 18.07.06, 09:36
                "Nie raz widzę w Warszawie przyjezdnego z Kielc w starym, rozpadającym się BMW
                na gaz, bez świateł, z dyskotekową muzyką. Tak chamy z Kielc wyobrażają sobie
                wielkomiejski sznyt. W Warszawie nikt już się tak nie
                > wozi (od dobrych kilku lat ta moda minęła, podobnie jak moda na dresy- nie ma
                > już ich prawie wcale w Warszawie)."

                "Chyba rzeczywiscie mamy tu 2010 rok. A Kielce to mają 80-któryś."


                A w czym ci Kielce przeszkadzają? Czy to jakis punkt odwołania do maksymalnej
                biedoty, chamstwa itp.? Apropo dresów, w Kielcach też jest to odsetek.
      • a.adler Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 14:58
        dr.dildo napisał:

        > Natępna narzekalska.
        >
        > Pomysl sobie kobietp, ze w samej Warszawie jest tak co najmniej z 50 x wiecej
        > aut niz w twoim miasteczku i z conajmniej 10 x wiecej aut niż w całym twoim
        > województwie.

        Kobieto brzmi lekcewazaco, ale w wawie takie okreslenie pewnie jest na porzadku dziennym, jak i chamowa na drogach, co najmniej x 20 (analfabetyzm x20).
        Ale co tam.
        W Europie mowi sie, ze wawa to najwieksza wies na kontynencie i maja racje, bo jezdzi sie po niej jak po wsi, gdzie rowniez nikt nie przestrzega przepisow, bo i po co. Widac to na kazdym kroku, drodze, skrzyzowaniu.

        By nie skupiac na wsi dodam, iz jezde po calej europie i nie zauwazam takiego chamstwa w europejskich metropoliach. Kultury w ogole, a jazdy szczegolnie mozemy tylko pozazdroscic innym nacjom. Naajgorszymi kierowcami w UE sa Grecy, a po nich zaraz my. Dobre, bo drugie miejsce, ale szkoda, ze od tylu.

        > Poza tym w Warszawie czas płynie niejako szybciej niż w większości miast i
        > miasteczek..

        Warszawe znam od 26 lat i widac, ze cos sie zmnienia, ale by zmiany mogly ucywilizowac stolyce, trzeba ja najpierw zaorac. Nikt tego nie zrobi, poniewaz szkoda enerii, gdyz miasto to skazane jest na upadek ze wzgledu na konkurencje Berlina, a nastepne, widoczne miasto to Moskwa. Zyjcie sobie zakochani w sobie, chwalcie sie samochodami, iloscia slomy wychodzacej z butow itp, itd.

        > to tyle do przemyślenia na początek..

        Dalej nie bede drazyl tematu, poniewaz tego typu wynurzenia sa charakterystyczne dla malych, zakomlpeksionych miasteczek. Natomiast w naszych miasteczkach, tempo zycia jest mniejsze, poniewaz nie trzeba uciekac przed wariatami na kolkach i glupota otaczajaca kazdego, kto pojawi sie w stolycy.

        Pozdrawiam rodowitych Warszawiakow, czyli tych sprzed II wojny swiatowej i ich potomkow. Ilu Was zostalo? Ponizej 20%? Chamy i tak Was wygryza, niestety.
        • heluvald Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 16.07.06, 15:04
          Ale co Wy wszyscy ludzie chcecie!!! Warszawa jak każde miasto. Troche więcej
          kin, teatrów, miejsc pracy, mozliwości, lepsze uczelnie...To wszystko:) A drogi
          tak samo dziurawe, kierowcy tak samo chamscy tyle że ruch większy. I po co te
          glupie licytacje o klimat i fajność? Ktoś lubi Karków, to niech sobie siedzi w
          Karkowie. Ktos lubi Kozia Wólkę, to niech mieszka w Koziej Wólce. A Ci wszyscy,
          którzy się najglośniej licytują mają najzwyklejszy kompleks niższości widoczny
          ze 100 metrów.Warszawa jest i będzie stolicą Polski i nie ma co pisać, że
          wiocha, bo osmieszacie cale panstwo nie wiadomo po co. Nikt na Zachodzie by tak
          o swoim mieście nie napisal. Nie miejsce zamieszkania czy pochodzenia stanowi o
          czlowieku tylko jego kultura.A tego brakuje i w Londynie i w Berlinie i
          Rzymie.Zastanówcie się, co piszecie.
        • jocek1 Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 17.07.06, 11:04
          Pozdrawiam rodowitych Warszawiakow, czyli tych sprzed II wojny swiatowej i ich
          > potomkow. Ilu Was zostalo? Ponizej 20%? Chamy i tak Was wygryza, niestety.

          A ilu jest "rodowitych" Krakowiaków, Lubliniaków, Poznaniaków, Wrocławiaków
          (tych szczególnie ;-P) sprzed II wojny światowej?
      • aga.joanna Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 17:30
        dr. dildo mam porownanie twojego olbrzymiego miasta zwanego Warszawa z 'miasteczkiem' zwanym Londynem, i uwierz mi takich akcji jak w PL to w LON nie ma. Uprzejmosc, ustepowanie i przepuszczanie jest na porzadku dziennym. Zdarzaja sie chamy, ale tu to jest mniejszosc w przeciwienstwie do warszawki...
        • ferris.b Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 16.07.06, 14:27
          Chamstwo na ulicach warszawy jest rzeczywiscie zjawiskiem dosc szczegolnym choc
          nie wyjatkowym - z podobnym mozna sie spotkac na drogach calej polski. polacy
          jezdza po chamsku i brawurowo, nie liczac sie z bezpieczenstwem innych. na
          szczescie nie jestesmy najgorszymi kierowcami wiec wybryki innych nie zawsze
          konca sie tragicznie choc powinny.

          jeszcze po warszawie dobrych kilkanascie lat, odkad dostalem prawo jazdy, i mam
          powoli juz tego dosyc. najgorsi sa oczywiscie ludzie prowadzacy samochody
          sluzbowe (hulaj dusza, piekla nie ma!) a potem - niestety przyjezdni upakowani
          po pieciu w stare BMW. ale ludzie z warszawskimi tablicami rowniez potrafia
          wywolac niemal bojke na ulicy.
          ilez to takich sytuacji juz mialem - z niczego robi sie nagle awantura niemal z
          uzyciem piesci bo jakis buc nie chce cie wpuscic wedlug zasady "nie, bo nie".
          wyzwiska, przeklinanie, wygrazanie... warszawska norma. nie wiem, ile z tego to
          zasluga 'rodowitych' warszawiakow a ile 'przyjezdnych'. pewnie pol na pol.
          warszawski tygiel po prostu.

          ostatnio mialem zabawna akcje. dojezdzamy do swiatel, czerwone. na zderzaku
          siedzi mi stare bmw i blyska swiatlami. skrecam w lewo wiec zjezdzam na osobny
          pas. on staje obok mnie, otwiera okno i pokazuje mi srodkowy palec... zalosne
          ale tak tu jest niemal na co dzien.

          przyznam, ze widzialem juz rozne miasta ale nigdzie jeszcze takich akcji jak w
          WAW. do dzisiaj jestem oczarowany ruchem w azji - tam wprawdzie kierowcy jezdza
          gorzej niz u nas kursanci na kursach prawa jazdy ale przynajmniej sa gotowi
          sobie ustepowac i nie wpadaja w szal nawet jesli zrobisz na drodze cos bardzo
          glupiego.
      • tow.stalin Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 20:41
        dr.dildo napisał:

        > Natępna narzekalska.
        >
        > Pomysl sobie kobietp, ze w samej Warszawie jest tak co najmniej z 50 x wiecej
        > aut niz w twoim miasteczku i z conajmniej 10 x wiecej aut niż w całym twoim
        > województwie.
        >
        > Poza tym w Warszawie czas płynie niejako szybciej niż w większości miast i
        > miasteczek..
        >
        > to tyle do przemyślenia na początek..

        a tam narzekalska. po prostu brak kultury kierowców w warszawie i tyle.
        po pierwsze:
        najwięcej samochodów to jest w województwie śląskim (aglomeracja zagłębiowsko-
        grórnośląska liczy grubo ponad 2 miliony (koło 2,5) ludzi mieszkających w
        graniczących ze sobą miastach). ostanio kompletnej rozbiórce podlega centrum
        katowic, mianowicie rondo, wiadukt w bogucicach, wiadukt na granicy z
        sosnowcem). w zeszłym roku przejechanie z ulicy skargi do ronda (góra kilometr,
        w linii prostej najwyżej 400 metrów) zajmowało około 40 minut. mimo to kierowcy
        jadący ulicą sokolską wpuszczali tych nieboraków ze skargi. KULTURA JAZDY, a
        nie że "czas płynie niejako szybciej". zresztą: dla mnie warszawa to niedurze
        miasteczko - spójrzcie na mape gop - z dąbrowy górniczej można dojechać do
        ostatnich zadupi gliwic tramwajem nie wyheżdzając z terenu zabudowanego.
        pozdrawiam warszawiaków niezadufanych :)
      • kuba_wr Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 21:23
        Zapraszam na skrzyżowanie ul. Grójeckiej z Korotyńskiego. Grójecka - po 3 pasy w
        obie strony, po środku tramwaj. Korotyńskiego - przecznica, na której sporo aut
        zawraca. Reguły ruchu drogowego w Polsce mówią, że mamy ruch prawostronny, a
        więc zawracając powinniśmy robić to niejako "dużym łukiem", na zakładkę,
        trzymając się prawej krawędzi. Tymczasem tam nieżadko zdarza się, że stają
        naprzeciwko siebie 2 auta jadące w przeciwnych kierunkach i dawaj, klaksony w
        ruch. Niewiem skąd u Warszawskich kierowców przekonanie, że jak się na kogoś
        odpowiednio długo potrąbi, to on zniknie ;)
        • maria333 Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 18.07.06, 11:16
          kuba_wr napisał:

          > Zapraszam na skrzyżowanie ul. Grójeckiej z Korotyńskiego. Grójecka - po 3
          pasy > w> obie strony, po środku tramwaj. Korotyńskiego - przecznica, na której
          sporo aut> zawraca. Reguły ruchu drogowego w Polsce mówią, że mamy ruch
          prawostronny, a> więc zawracając powinniśmy robić to niejako "dużym łukiem", na
          zakładkę,> trzymając się prawej krawędzi. Tymczasem tam nieżadko zdarza się, że
          stająnaprzeciwko siebie 2 auta jadące w przeciwnych kierunkach i dawaj,
          klaksony w> ruch. Niewiem skąd u Warszawskich kierowców przekonanie, że jak się
          na kogoś> odpowiednio długo potrąbi, to on zniknie ;)

          Do kogo to piszesz? Mieszkałam 30 lat przy tym skrzyżowaniu, teraz też często
          jeżdżę.

          Fatalnie rozwiązane, dopóki świateł nie ustawili, była duża śmiertelność (tak
          dzieci, światła dopiero od paru lat tam są).

          Większość warszawskich dróg wymaga remontu, wiekszość skrzyżowań przebudowy.
          Przez ostatnie 3 + lata nic się nie zmieniło... przepraszam muzeum nam
          odpierniczyli - brawo!!!

          Dziękujemy Panu Prezydentowi Kaczyńskiemu za muzeum!

          Szkoda że sam Pan w kolumnie na sygnale jeździ, i omija dziurawe ulice, które
          nam Pan zostawił...
        • bisza Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 19.07.06, 11:15
          A co Ty wypisujesz???

          Zawracaja na skrzyzowaniu z wysepka nalezy zrobic to "na okolo" wysepki, a nie
          przecianajac 2 razy ruch poprzeczny!!!

          Dodatkowo, to ja na miejscu tych obtrabianych zawracajacych poslal bym kilka
          soczystych jobow pod adresem wjezdzajacych na skrzyzowanie zanim opuszcza je ci
          ktorzy wjechcli na skrzyzowanie podczas poprzedniej zmiany swiatel.

          Problemem wiekszosci kierowcow, nie tylko w wawrszawie, jest brak myslenia.
          Wjezdzanie na skrzyzowanie bez mozliwosci jego opuszczenia - sztandarowy powod
          korkow na ulicach poprzecznych do al. niepodleglosci i pulawskiej. Jazda lewym
          pasem - wylotowka na lublin/terespol.

          Chamstwo? Nie, najgorsze jest ostentacyjne i wrecz wulgarne lekcewazenie zasad,
          juz nawet nie prawa, drogowych. Objezdzanie stojacych prze swiatalami np. po
          chodniku, poboczem, nie mowie nawet o pasach do skretu, czy pasem przeciwnym.

          W warszawie sie jezdzi inaczej niz w innych miastach i miateczkach polski.
          Jezdzi sie szybko, dynamicznie. Dla nieprzyzwyczajonego wyglada to jak chaos,
          szal, kompletne wariactwo. Ale ruch jakos sie odbywa, i jak na warunki drogowe
          calkiem plynnie. Dla nienawyklego do jazdy po wawie, zmiana pasa i wjechanie w
          dziure miedzy samochodami wieksza o 30 cm z kazdej strony, w korku, moze sie
          wydawac agresywnym i chamskim wpychaniem. Ale tym nie jest. Jest to poprostu
          wykozystywanie kazdej okzaji do przemieszczenia sie w szybszym tepie w pozadanym
          kierunku.

          Nie chce mi sie juz wiecej pisac.

          Bartek
          • bez.wyksztalcenia Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 19.07.06, 12:26
            > W warszawie sie jezdzi inaczej niz w innych miastach i miateczkach polski.
            > Jezdzi sie szybko, dynamicznie. Dla nieprzyzwyczajonego wyglada to jak chaos,
            > szal, kompletne wariactwo. Ale ruch jakos sie odbywa, i jak na warunki drogowe
            > calkiem plynnie. Dla nienawyklego do jazdy po wawie, zmiana pasa i wjechanie w
            > dziure miedzy samochodami wieksza o 30 cm z kazdej strony, w korku, moze sie
            > wydawac agresywnym i chamskim wpychaniem. Ale tym nie jest. Jest to poprostu
            > wykozystywanie kazdej okzaji do przemieszczenia sie w szybszym tepie w
            pozadany
            > m
            > kierunku.

            zgadzam sie z toba. jezdze po warszawie odkad mam prawo jazdy (8 lat), moj
            ojciec juz ponad 30, dla nas taka jazda to norma. gorzej sie jezdzi np. w
            Santiago de Chile, a jakos dalam rade. jesli turystom taki ruch nie odpowiada,
            to powinni zostawic samochod dalej od centrum i przesiasc sie do komunikacji
            miejskiej
      • babusz Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 16.07.06, 08:12
        dr.dildo napisał:

        > Natępna narzekalska.
        > Pomysl sobie kobietp, ze w samej Warszawie jest tak co najmniej z 50 x wiecej
        > aut niz w twoim miasteczku i z conajmniej 10 x wiecej aut niż w całym twoim
        > województwie.
        > Poza tym w Warszawie czas płynie niejako szybciej niż w większości miast i
        > miasteczek..
        > to tyle do przemyślenia na początek..

        Byles kiedys w jakiejs europejskiej stolicy? Paryz, Berlin na przyklad? Tam aut
        wiecej niz w Warszawie aut, ludzi, psow i kanarkow razem wzietych a jezdzi sie
        luksusowo. Nie bron tak tej europejskiej peryferii bezsensownymi uwagami.
        • maria333 Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 18.07.06, 11:28
          babusz napisał:

          > dr.dildo napisał:
          >
          > > Natępna narzekalska.
          > > Pomysl sobie kobietp, ze w samej Warszawie jest tak co najmniej z 50 x wi
          > ecej> > aut niz w twoim miasteczku i z conajmniej 10 x wiecej aut niż w całym
          two im> > województwie.
          > > Poza tym w Warszawie czas płynie niejako szybciej niż w większości miast
          > i> > miasteczek..> to tyle do przemyślenia na początek..
          >
          > Byles kiedys w jakiejs europejskiej stolicy? Paryz, Berlin na przyklad? Tam
          aut wiecej niz w Warszawie aut, ludzi, psow i kanarkow razem wzietych a jezdzi
          sie luksusowo. Nie bron tak tej europejskiej peryferii bezsensownymi uw

          Taaaak?
          To może daj w Berlinie naszego szanownego prezydenta miasta - to im taki ruch
          urządzi, że będzie jak w WArszwawie. I muzeum może jeszcze? ;)

          Drogi są fatalne, skrzyżowania źle rozwiązane, światła nieskoordynowane.
          BRAK OBWODNICY!!!
          I cały tranzyt pruje przez Warszawę...

          Sama obwodnica połowę samochodów wyeliminowałaby z ruchu w centrum...
          Ile jest obwodnic Berlina? Strzelam że co najmniej dwie, bo nie wiem..

          Co więc tu porównywać?

          Traktor do mercedesa, i narzekać, że trzęsie? ;))


          Pozdrownienia z warszawki (włąśnie po raz kolejny idę naprawiać zawieszenie -
          jeżdzę tylko po Warszawie, i to nie po obrzeżach !!!)

      • p_a_n Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 16.07.06, 15:59
        > Pomysl sobie kobietp, ze w samej Warszawie jest tak co najmniej z 50 x wiecej
        > aut niz w twoim miasteczku i z conajmniej 10 x wiecej aut niż w całym twoim
        > województwie.

        Wiesz co mieszkam w mieście o wiele mniejszym niż "warszawka", ale pracuje od 4
        lat w Berlinie i jak na to miasto - twoje wyliczenia są narawde dobre. Przy
        kilkunasto-milionowym mieście "warszawka" wygląda jak wioska. Jeździłem i po
        "warszawce" i jeżdźe na codzień po Berlinie - nie ma w nim takiego chamstwa i
        zarozumiałości kierowców jak w burackiej "warszwce".
        • kiniox Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 18.07.06, 21:16
          Ja się jednak nie mogę nadziwić jednemu - skąd w Was wszystkich takie
          niewzruszone przekonanie, że to chamstwo w Warszawie uprawiają Warszawiacy?
          Przecież zdrowy rozsądek, logika, statystyka i co tam jeszcze chcecie, mówi, że
          w mieście, w którym 50% ludzi to przyjezdni, macie taką samą szansę natknąć się
          na Warszawiaka, jak i na przyjezdnego. Skąd więc wiecie, że nieuprzejmy kelner
          nie przyjechał z Waszego miasta? Skąd macie pewność, że chamski kierowca nie był
          kiedyś Waszym sąsiadem? Tyle samo chamów wśród Warszawiaków, co wśród przyjezdnych.
    • emes-nju Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 08:59
      Chyba przesadzasz. Choc przyznac musze, ze ja obserwuje sprawe z nieco szerszej
      perspektywy czasowej :-)

      Kultura jazdy Warszawiakow jest TERAZ krysztalowa w porownaniu z tym, co dzialo
      sie jeszcze 3-4 lata temu. Teraz naprawde, mimo gigantycznych korkow, da sie
      jezdzic! Jezeli dasz kierunkowskaz na wielopasmowce masz prawie 100% szans, ze
      zostaniesz wpuszczona na sasiedni pas przez max. 3-5 samochod. Wjazd z
      podporzadkowanej w korek jest nieomal przyjemnoscia (dalsza jazda juz nie
      bardzo...). Wbrew temu co piszesz, Warszawiacy przepuszczaja pieszych.
      Oczywiscie z racji absurdalnie gestego ruchu, prawie niewykonalne jest
      przejscie przez przejscie, na ktorym nie ma jakiegos auta. Ty wchodzisz na
      prawy pas, a z lewego cos sie jeszcze zgramola - taki uklad.

      Faktem jest natomiast, ze dla nieprzyzwyczajonego warszawska jazda wydaje sie
      wariacka. Ale to dotyczy kazdego, kto wjezdza do duzego miasta, po jezdzie w
      mniejszym. Nie ma znaczenia czy mowimy o Warszawie, Londynie czy Paryzu (tam
      wariactwo osiagnelo zreszta zupelnie nowy wymiar). Tak juz jest w miastach, w
      ktorych powierzchnia zajmowana przez samochody niebezpiecznie zbliza sie do
      ogolnej powierzchni dostepnych jezdni :-)

      Co do ciezkiej jazy po Warszawie. Korki sa GIGANTYCZNE. Bardzo duzo w tej
      kwestii "zawdzieczamy" obecnemu prezydentowi RP, ktory nie zbudowal w Warszawie
      NIC (zero). Zajal sie rozliczaniem "przekreciarzy" Piskorskiego i Kozaka,
      ktorym zawdzieczamy dwa mosty i kilka bardzo rozsadnie przebudowanych wezlow
      komunikacyjnych, ktore do czasu przebudowy byly "czarna dziura" - zasysaly
      auta, ale nie widac bylo, zeby ktoremus udalo sie skrzyzowanie opuscic :-) No
      coz, taka wlasnie "rozliczona" i nie pobudowana bedzie teraz biedna
      Pomroczna... :-/

      pzdr
      • jusytka Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 12:55

        Nie ja tylko mój mężuś prowadził, zapewniał cie, ze nie wlókł się, bo całkiem
        dobrze sobie radzi w duzych i obcych miastach, a i auto mamy całkiem przyzwoite.
        Prowadziłam swoje obserwacje z fotela pasażera, rozmawiałam tez na ten temat z
        warszawiakami, którzy okazali sie bardzo sympatyczni. Generalnie nie lubią
        swojego miasta (po tygodniowym pobycie ich rozumiem), często nie czuja się
        warszawiakami, bo pochodzą często spoza Warszawy, uciekają z niej jak tylko
        mogą. To że w Warszawie jest jak jest nie wynika z wielokości masta, bo mamy
        porównanie z innymi, większymi miastami w Europie, mamy też porównanie z innymi
        dużymi miastami w Polsce, bo częszto podrózujemy autem. Co ciekawe miejsc, które
        w Warszawie odwiedzaliśmy nie znają też czsto sami warszawiacy, bo nie mają w
        tej codziennej gonitwie zbyt wiele wolnego czasu ...
        • megas2 Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 13:07
          Przepraszam Cię justyko za swe wscześniejsze nieobyczajne słowa. :)

          Poprostu nie rozumiem tego typu narzekań. Ja także mam porównanie z innymi
          miastami i warsiawskie tempo zawsze mi najbardziej odpowiadało. Jedzie się
          szybko i sprawnie, wystarczy myśleć z wyprzedzeniem o tym co sie robi i patrzeć
          sto metrów dalej w przód niż zazwyczaj. Nigdy nie miałem problemów z kulturą
          jazdy - wystarczy znać swoje miejsce w szeregu i grać zespołowo, a wszystko
          będzie w porządku.

          Po prostu irytują mnie narzekania przyjezdnych, którzy mają pretensje do
          wszystkich razem i każdego z osobna, że miasto nie zwalnia tempa lub wręcz nie
          zamiera w bezruchu z okazji ich wizyty.

          pzdr :)
          • jusytka Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 13:20
            Nie miałam zamiaru nikogo urazić, poprostu szkoda mie się was zrobiło, bo mnie
            Warszawa bardzo męczyła, a wy tam mieszkacie na co dzień. Jedank wielu rzeczy
            wam zazdroszczę np:
            - Starówki, która nie traci swojego uroku
            - "warszawianki" z basenami zewnętrznymi (nie w weekend)
            - ślicznego parku Żeromskiego z fajnym placem zabaw oraz innych fajnych parków
            np w Łazienkach
            - kina IMAX z trójwymiarowym ekranem
            - CH Faktory, gdzie można zrobic super zakupy i paru innych fajnych miejsc
            Wiarz mi jednak, że Warszawiacy, których spotkaliśmy wcześniej na trasie sami
            dziwili się, że tam w te upały zmierzamy ;) Na pytanie kiedy ostatnio widzieli
            Starówkę - liczyli lata... Powiem na koniec, że mieliśmy okazję poznać bardzo
            sympatycznych ludzi, lubię warszawiaków :)
            • emes-nju Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 14:09
              Jusytko! Wprawilas mnie w niejakie kompleksy :-) Warszawiakiem jestem od
              urodzenia (rodzina mieszka tu od... ho, ho...), a nie bylem jeszcze w Parku
              Zeromskiego, w kinie IMAX i CH Factory ;-)

              Chyba masz racje, ze pedzac przez miasto nie zauwazamy, ze zycie nam ucieka. Ja
              wybralem prowadzenie firmy i nie bardzo moge pracowac w swoim fachu poza duzym
              miastem, ale dokladam wszelkich staran, zeby dolaczyc do mojego wspolnika,
              ktory juz wyprowadzil sie na wies. I nic to, ze droga do i z pracy zajmuje mu
              do 3 godzin dziennie. Ja jade "tylko" do 2 godzin dziennie, ale on po powrocie
              do domu ma urlop do nastepnego ranka :-)

              pzdr
              • jusytka Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 18:08
                Ja sie do wyjazdu dobrze przygotowałam, bo chciałam Warszawe zwiedzić jak
                najlepiej, miałam opracowany plan w szczegółach, niestety z powodu upałów
                niektórych punktów nie zrealizowałam. Macie w Warszawie mnóstwo fantastycznych
                miejsc, ale niestety nie macie na nie czasu, albo pieniążków. Wyobraziłam sobie
                życie przęciętnego warszawiaka: Pracuje 8 godz i więcej, dojeżdża do pracy
                prawie gopdzinę (korki), trzeba zrobić jakieś zakupy i pozałatwiać rózne sprawy.
                Wolnego czasu macie bardzo mało, żyjecie w zawrotnym tempie i jesteście zmęczeni.
                Nic dziwnego, ze zamiast poszukać w Warszawie fajnych miejsc (które ja
                widziałam) poprostu odpoczywacie ...
                • cherry.coke Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 20:40
                  Prosze nie generalizowac - ja mieszkam tuz przy pieknym parku i blisko centrum,
                  do pracy mam 15 minut piechota przez tenze park, nigdzie nie dojezdzam i znam
                  mase fajnych miejsc, ktore rowniez mam czas odwiedzac.

                  CH Factory akurat do fajnych miejsc bym nie zaliczyla, ale o gustach sie nie
                  dyskutuje...
                  • jusytka Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 16.07.06, 10:31
                    Ja nie napisałam, ze każdy warszawiak, tylko przeciętny, a to chyba róznica.
                    Poza ty nie przyjechałam do Warszawy na zakupy tylko po to, by pokazać Stolicę
                    dziecku, a wiec zwiedzaliśmy głównie historyczne miejsca, do Faktory zaszliśmy
                    przy okazji (mieszkalismy w pobliżu), zrobliśmy tam fajne zakupy i tyle.
                • nomameswey Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 16.07.06, 05:51
                  jusytka napisała:
                  > Wyobraziłam sobie
                  > życie przęciętnego warszawiaka: Pracuje 8 godz i więcej,

                  8h to chyba normalnie? ile się pracuje u ciebie na wsi?

                  > dojeżdża do pracy
                  > prawie gopdzinę (korki),

                  No popatrz, ja dojeżdżałem całe 5 minut.

                  > trzeba zrobić jakieś zakupy i pozałatwiać rózne sprawy.

                  Niesamowite. U ciebie na wsi nie trzeba?

                    • nomameswey Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 16.07.06, 17:44
                      Owszem, obrażasz moje miasto i warszawiaków. Mam na myśli warszawiaków, a nie
                      flancowanych "warszawian". Obraża mnie to, że 65% ludzi mieszkających w
                      Warszawie, to tacy 'warszawiacy', jak ci z którymi rozmiawiałaś. Kolesie, którzy
                      przyjeżdżają z prowincji, nie mają czasu na nic, pędzą na złamanie karku,
                      pracują po 12h za grosze, przywożą ze swojej prowincji chamstwo. Bo przecież
                      używać takich słów
                      jak 'Dzień dobry', 'Przepraszam' czy 'Proszę' to wielki "warszawiak" z importu
                      używać nie będzie. Potem przyjeżdża ktoś jak ty, z kierowcą który nawet nie
                      potrafi zobaczyć 3 znaków zakazu skrętu i narzeka na Warszawę.
                      • heluvald Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 16.07.06, 20:39
                        O Ty!!! Studiowalam w Warszawie 5 lat, przyjechalam jak to nazywasz z
                        "prowincji" . Kocham Warszawę,poznalam tu wielu wspanialych ludzi, doceniam
                        mozliwości kulturalne jakie daje stolica, ale takie chamstwo jak twoje odbiera
                        mi często przyjemność z mieszkania tutaj. I co ty myslisz, że jak mamcia z
                        tatkiem akurat na Żoliborzu robili bara bara a nie w Poznaniu to masz krew
                        bardziej blekitną a zadek bardziej pachnący? Że jak papcio lepsza prace zalatwil
                        żeby synek nie musial harować jak ciężko walczący o miejsce na rynku pracy
                        przyjezdni bez protekcji, to jesteś elita? Nie. Ty jesteś "warsiawka" wlaśnie.
                        Pusta, tępa, snobistyczna i znacznie za wysoko oceniająca swoje mozliwości
                        warszawka.Taka, o której potem na forum piszą "wieśnioki"przyjezdni i turyści.
                        • nomameswey Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 17.07.06, 00:32
                          > O Ty!!! Studiowalam w Warszawie 5 lat, przyjechalam jak to nazywasz z
                          > "prowincji" .

                          Nie ja, tylko język polski. sjp.pwn.pl/haslo.php?id=49496

                          >ale takie chamstwo jak twoje odbiera
                          > mi często przyjemność z mieszkania tutaj.

                          Chamstwo? To, że nie pozwalam opluwać mojego miasta to chamstwo?

                          [bla bla bla kompleksy]
                          Ja pracę załatwiłem sobie sam. Studia też. Może ty nie potrafisz sobie znaleźć
                          pracy bez protekcji i zapitalasz 12h za jakieś dziadowskie 2000. Ale to naprawdę
                          nie wina warszawiaków. Nikt cię nie zmuszał, żebyś tu przyjechała. My jesteśmy u
                          siebie.
                      • jusytka Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 17.07.06, 16:18
                        Mylisz się, ludzie z którymi rozmawiałam pochodzą z prowincji, skończyli w
                        War4szawie dobre uczelnie, mają dobrą pracę i płacę. Rozmawiałam z nimi nie w
                        Warszawie, ale w pewnym pensjonacie w górach (nasze wakacje to nie tylko
                        Warszawa) Zapewniam cię, że byli to ludzie na poziomie, co nie można powiedzieć
                        o niektórych wypowiadających się tu warszawiach, co sam czytajac ten wątek
                        powinieneś uczciwie przyznać. Nie sądzisz, ze podział warszawiaków na lepszych
                        (rdzennych) i gorszych (przyjezdnych)jest zbyt dużym uproszczeniem?
                  • pakowal Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 17.07.06, 01:22
                    No coz... Nic dodac nic ujac. Jusytka, nie gadaj z tym "warszawskim" badziewiem, bo szacunku tam nie znajdziesz. Zwlaszcza u szczeniakow, jak ten, z ktorym usilujesz polemizowac. Ja nawet lubie Warszawe, znam miasto, czesto bywam sluzbowo, ale za chiny bym tam nie zamieszkal. O droge sie nie spytasz, bo wszystko przyjezdne, w najlepszym razie "łoj, panie, ja sie dopierom sprowadziła" (autentyczne) wiec radzic sobie trzeba samemu. A potem rodowity Warszawiak z Ursynowa pyta mnie kolo Arkadii - "To tu jest gdzies stacja metra"? Trzeba ludziom pomoc wiec mowie. Mieszkaja w swoich sypialniach, Pragi nie znaja (bo tam przeciez bija i kradna), w ogole malo miasto znaja. I lecza swoje kompleksy tymi tekstami o wioskach. Polemika jest bez sensu. Z pa(L)antami sie nie rozmawia i tyle. Przyjezdni zreszta tez nie lepsi - wyda taki 6 tys za metr byle miec mieszkanie 17m na 10 pietrze na Mokotowie bo to trendy a w mieszkaniu materace bo kasy nie styka nawet na bialy ryz. Konkluzja jest prosta - jaki kraj taka stolica. Jedyny plus ze taksowki tanie jak barszcz ;)
                • jocek1 Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 17.07.06, 11:14
                  Wolnego czasu macie bardzo mało, żyjecie w zawrotnym tempie i jesteście zmęczen
                  > i.
                  > Nic dziwnego, ze zamiast poszukać w Warszawie fajnych miejsc (które ja
                  > widziałam) poprostu odpoczywacie ...

                  A znasz wszystkie fajne miejsca w swoim mieście? Jak się jest na wycieczce to
                  sie widzi tylko fajne miejsca z racji swojej nowości dla obserwującego ;-P
          • iberia30 Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 14:37
            megas2 napisał:

            >Ja także mam porównanie z innymi
            > miastami i warsiawskie tempo zawsze mi najbardziej odpowiadało. Jedzie się
            > szybko i sprawnie, wystarczy myśleć z wyprzedzeniem o tym co sie robi i
            patrzeć sto metrów dalej w przód niż zazwyczaj.

            jasne, zwlaszcza jak ktos jest pierwszy czy drugi raz w Wawie to na pewno
            doskonale zna topografie miasta, gratuluje pomyslunku.
            Aha i moze nie wyjezdzaj z tekstem,ze dobra mape trzeba miec.Dobra mapa swoja
            droga co nie zmienia faktu, ze zawsze moze sie zdarzyc, ze ktos skreci nie tam
            gdzie chcial, albo przegapi ulice, ktorej szuka.Troche wiecej wyrozumialosci
            dla przyjezdnych.
            • gacekemdk Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 21:49
              Łatwo mówić o wyrozumiałości, ale stojąc w olbrzymim korku i przeważnie spiesząc
              sie czasami naprawdę człowieka szlak trafia. Przyjezdni wyczyniają przeróżne
              cuda(skręt z prawego pasa w lewo), albo jadą 20km/h zastanawiając się gdzie tu
              skręcić, albo połowę świateł wrzucają bieg aby ruszyć na żółtym(w efekcie
              przejadą dwa auta) itd.
              • iberia30 Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 16.07.06, 13:48
                gacekemdk napisał:

                > Łatwo mówić o wyrozumiałości, ale stojąc w olbrzymim korku i przeważnie
                spiesząc sie czasami naprawdę człowieka szlak trafia. Przyjezdni wyczyniają
                przeróżne cuda(skręt z prawego pasa w lewo), albo jadą 20km/h zastanawiając
                się gdzie tu skręcić, albo połowę świateł wrzucają bieg aby ruszyć na żółtym(w
                efekcie przejadą dwa auta) itd.

                akurat to o czym piszesz czesto wyprawiaja....miejscowi-prztynajmniej na
                G.Ślasku czy w Zaglebiu,i wtedy wlasnie mnie trafia szlag, bo jesli tak cuduje
                ktos na obcych blachach to jestem jeszcze w stanie to jakos zrozumiec.Choc
                wychodze z zalozenia, ze jesli faktycznie stane na niewlasciwym pasie to
                zamiast cudowac lepiej chyba pojechac kawalek dalej i zawrocic niz robic
                zamieszanie.
        • cherry.coke Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 16:36
          No, jesli to sa jak piszesz "przyjezdni" warszawiacy, to ja sie nie dziwie, ze
          im sie miasto nie podoba i ze uciekaja. Pytanie tylko po co w ogole
          przyjezdzali, skoro im miasto i tempo nie odpowiadaja? Mogli zostac u siebie i
          sie nie meczyc, serio. Mialam takiego kolege, ktory sie sprowadzil do Warszawy,
          mieszkal na Rakowcu, pracowal na Okeciu (wyjasnienie - to nie sa najladniejsze
          dzielnice, dalekie, bloki, pola, industrial), nigdzie indziej nosa nie
          wystawial, a w kolko narzekal, jaka ta Warszawa okropna. Po co sobie zycie psuc?
          Trzeba mieszkac tam, gdzie sie lubi.
            • cherry.coke Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 20:37
              No wiesz, jesli przyjechali "za praca", to tym bardziej nieladnie pluc na
              miasto, ktore dalo im to, czego w rodzinnym miasteczku zabraklo. Zawsze mozna
              sobie znalezc dzielnice czy okolice, gdzie sie komus bedzie podobalo. Mozna
              przeciez nawet taki wymuszony pobyt potraktowac jako okazje do rozwoju (np.
              kulturalnego), a nie odkladac zolc na watrobie.
              Zreszta praca jest tez np. we Wroclawiu, wiec jesli komus warszawskie tempo nie
              odpowiada, to sa inne miasta do wyboru.
          • maria333 Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 18.07.06, 10:47
            cherry.coke napisała:

            > No, jesli to sa jak piszesz "przyjezdni" warszawiacy, to ja sie nie dziwie, ze
            > im sie miasto nie podoba i ze uciekaja. Pytanie tylko po co w ogole
            > przyjezdzali, skoro im miasto i tempo nie odpowiadaja? Mogli zostac u siebie i
            > sie nie meczyc, serio. Mialam takiego kolege, ktory sie sprowadzil do
            Warszawy,
            > mieszkal na Rakowcu, pracowal na Okeciu (wyjasnienie - to nie sa najladniejsze
            > dzielnice, dalekie, bloki, pola, industrial), nigdzie indziej nosa nie
            > wystawial, a w kolko narzekal, jaka ta Warszawa okropna. Po co sobie zycie
            psuc?> Trzeba mieszkac tam, gdzie sie lubi.

            Ciekawie gdzie ty mieszkasz?

            Akurat Rakowiec jest ładny, zielony, w pobliżu parki i piękna aleja na lotnisko.
            ŻADNEGO przemysłu..

            Coś ci się koleś pomerdało...

        • smiglostopy Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 18:16
          osoby o ktorych mowisz to moim zdaniem nie warszawiacy. to ci, ktorzy
          przyjezdzajac do tego miasta biora co najlepsze i krytykuja wszystko inne. caly
          czas jednak szczyca sie z bycia warszawiakiem ;) jak powiedzialas, sa to osoby
          z innych miast, miasteczek i wsi. "uciekaja z warszawy jak tylko moga"
          prawdopodobnie nie dlatego, ze miasto jest zle, brzydkie, czy nie przyjazne,
          ale dlatego, ze nic ich tam nie trzyma oprocz pracy. gdy mowisz, ze odwiedzilas
          miejsca o ktorych sami warszawiacy nie wiedza utwierdza mnie to jeszcze
          bardziej w tym co powiedzialem. poza tym nie jest to jakis wyznacznik
          tozsamosci z miastem. ja tez nie odwiedzilem wszystkich hurtowni rybnych w
          stolicy...

          "generalnie nie lubia swojego miasta" to mnie troche rozbawilo :) nie znam
          JEDNEGO (a znam wielu:) rodowitego warszawiaka, ktory nie lubilby swojego
          miasta. to jakas prowokacja chyba ;)

          nie mylcie warszawiakow z ludzmi, ktorzy przyjezdzaja tu tylko do pracy. taki
          lepper to nie warszawiak...

          mam wrazenie, ze ludzie przyjezdzajacy do warszawy szukaja tego co jest w niej
          zle niezauwazajac jej piekna. to miasto nie jest oczywiscie idealne, ale jest
          wspaniale (i nie mowie tu o mozliwosci zarobienia 800zl w fastfoodzie;)

          co do jazdy samochodem...coz, kazde miasto ma swoja specyfike. wszedzie
          znajdziesz chama i "kulturalnego kierowce". w warszawie pewnie tych gorszych
          jest wiecej co wynika z rachunku prawdopodobienstwa ;)

          jeszcze jedno mnie zastanawia... dlaczego ludzie nie jezdza tramwajami i
          autobusami jesli przeszkadzaja im korki? szczegolnie turysci.
            • cherry.coke Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 20:44
              No wiec wlasnie, ja mam sporo takich "przyjezdnych" znajomych w pracy - wielu z
              nich (fajni ludzie tak poza tym) zyje w Warszawie w ten sposob, ze w tygodniu
              pracuje i siedzi w domu, a na weekend wyjezdzaja do rodzinnego miasta. W ten
              sposob nie maja czasu na poznawanie Warszawy, kursuja praca-dom-supermarket i
              stoja w korkach (bo w godzinach szczytu pewne ulice zawsze stoja), a w weekend,
              kiedy jest najciekawiej i najwiecej imprez to ich nie ma. Czyli jak oni maja
              lubic Warszawe?...
            • pan.mietek Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 21:03
              Jeździmy, bo mamy w autach klimę i zależy nam na czasie. Poza tym, ci co muszą
              dużo jeździć - nie stoją w korkach :) mają swoje myki :)

              PS. Poza tym uważam, że duuużo gorzej niż w Warszawie jeździ się w Poznaniu i
              Wrocławiu - ze względu na te super bezpieczne "niemieckie" sygnalizacje
              świetlne (brak kolizji przy skrętach i z piechotą).

              Mieciu
              • kuba_wr Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 21:41
                Akurat miałem okazję mieszkać i w Poznaniu, i we Wrocławiu i w Warszawie
                W Poznaniu mieszkałem krótko, za to we Wrocławiu 5 lat. I jakoś nigdy nie
                widziałem takiego buractwa na drogach, jak w Warszawie. Jak ktoś już wspomniał,
                żółte światło w Warszawie oznacza "grzej, bo zaraz czerwone". W cywilizowanych
                krajach zielone światło na przejściu to świętość, tymczasem w Warszawie nie raz
                zdarzyło mi się, że wchodzę na przejście i nagle muszę się cofnąć, bo jakiś
                sku..syn nie wie, co oznacza zioelona strzałka przy skręcie i jedzie prosto na
                mnie. Przypomnę: czerwone światło i zielona strzałka oznacza ZATRZYMAJ SIĘ i
                jeśli możesz, rusz dalej. Nigdy, a mieszkam w Warszawie już rok, nie zauważyłem
                kierowcy, który zatrzymał by się mając zieloną strzałkę z czerwonym światłem.
                Drugi przepis, który nagminnie łamią warszawscy kierowcy mówi: nie wjeżdżaj na
                skrzyżowanie / przejście dla pieszych, jeśli nie masz gwarancji, że z niego
                zjedzesz. Nieraz mam ochotę przejść po masce kretynowi, który staje swoim "super
                autkiem" na środku przejścia. Dlaczego we Wrocławiu z takim chamstwem się nie
                spotkałem ?
        • bez.wyksztalcenia Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 19.07.06, 12:34
          no wlasnie - nie pochodza z W-wy! mam juz dosc tych narzekan przyjezdnych, ze w-
          wa taka i owaka. to jest miasto na 1.600.000 mieszkancow - i tyle ma
          oficjalnie. a co z niezameldowanymi? ich samochodami? tymi, co w tygodniu
          pracuja w w-wie, a na weekendy jada do rodzin. w czasie swiat jest w w-wie
          super - w miare puste drogi, spokoj. tak, bo polowa wyjechala do domu na
          swieta. oprocz tego mielismy prezydenta, ktory w ogole nie dbal o rozbudowe
          miasta.
    • mlodydaniel Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 12:01
      "Już pierwszego dnia tuż przy palmie chcieliśmy skręcić na Nowy Świat, a tu
      > niespodzanka - zakaz ruchu oraz zadowolona Policja na wysepce, która ruszyła
      > tuż za nami ... ;)"

      no tak, za kazdym razem jak tam jade i ktos skreca w lewo to jest to auto na
      jakis wiejskich numerach, mimo tego ze znaki zakazu skretu w lewo stoja juz za
      przejsciem przy smyku po lewej i prawej stronie jezdni, potem sa powtorzone
      przed przystankiem tramwajowym i dodatkowo stoi jeden na samym rondzie

      wiesniaki na znaki nie patrza jak widac albo ich nie znaja - ale maja zawsze
      najwiecej do powiedzenia w sprawach jak to warszawiacy zle jezdza

      ciekawe jakby to nie byl zakaz skretu tylko np "stop" (naklepiej przed
      tramwajami) co by bylo

      no ale u siebie to jezdza na pamiec i nie patrza na znaki bo kazdy we wsi wie
      kiedy mietek z pola kombajnem wraca, a franek traktorem do kosciola jedzie i
      rozklad we wsi maja tak ulozony ze sie na styk mijaja bez znakow

      wiochmeny robia tu tylko zamieszanie i powoduja korki niech zostawiaja auta na
      przedmiesciach a tu niech jezdza autobusem
      • maria333 Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 18.07.06, 10:46
        mlodydaniel napisał:

        > "Już pierwszego dnia tuż przy palmie chcieliśmy skręcić na Nowy Świat, a tu
        > > niespodzanka - zakaz ruchu oraz zadowolona Policja na wysepce, która rusz
        > yła> tuż za nami ... ;)"
        >
        > no tak, za kazdym razem jak tam jade i ktos skreca w lewo to jest to auto na
        > jakis wiejskich numerach, mimo tego ze znaki zakazu skretu w lewo stoja juz za
        > przejsciem przy smyku po lewej i prawej stronie jezdni, potem sa powtorzone
        > przed przystankiem tramwajowym i dodatkowo stoi jeden na samym rondzie
        >
        > wiesniaki na znaki nie patrza jak widac albo ich nie znaja - ale maja zawsze
        > najwiecej do powiedzenia w sprawach jak to warszawiacy zle jezdza>
        > ciekawe jakby to nie byl zakaz skretu tylko np "stop" (naklepiej przed
        > tramwajami) co by bylo
        > > no ale u siebie to jezdza na pamiec i nie patrza na znaki bo kazdy we wsi
        wie> kiedy mietek z pola kombajnem wraca, a franek traktorem do kosciola jedzie
        i> rozklad we wsi maja tak ulozony ze sie na styk mijaja bez znakow
        > > wiochmeny robia tu tylko zamieszanie i powoduja korki niech zostawiaja auta
        na> przedmiesciach a tu niech jezdza autobusem

        Nie pitol, gó..arzu (eleganckie odniesienie do nicka i mojego poprzedniego
        postu ;)). Tacy jak ty, to u nas największy problem!

        Ja też kiedyś skręciłam w Nowy Świat - bo pewnie od roku jesteś w Warszawie, i
        nie wiesz, że zakaz skrętu jest wprowadzony niedawno - i właśnie starzy
        warszawiacy, jeżdżąc na pamięć (tak, tak!) często popełniali ten błąd na
        początku. Mnie parę razy zajęło odzwyczajenie się, jak już byłam i zauważyłam
        znak, musiałam się Poniatowskim wte i nazad przejechać ;))

        Przez takie podwarszawskie gnidy jak ty, potem warszawiacy mają opinię buców.
        Kiedyś taki wpakował mi się w auto, skręcając z lewego pasa w prawo - na
        skrzyżowaniu, które akurat przejeżdzałam.

        Okazało się, że młodzież podwarszawska rozbija się autkami rodziców... I
        pyszczy!

        Lepiej krytykę zawsze zacząć od siebie, zamiast innym od 'wiochmenów' wymyślać.

        Zdarza się, że warszawianka w małej mieścinie się też zgubi, uwierzcie mi ;))
    • traktorzysta Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 13:30
      Zróbcie wreszcie w obwodnicę Warszawy !! Wstyd ,żeby stolica nie miała
      obwodnicy i przez to muszę przejeżdżać przez wasze miasto . Po drugie gdyby
      wszyscy jeździli płynnie i przepisowo w Warszawie ,to byłoby o wiele lepiej .
      Po Trójmieście uwielbiam jeździć ,bo jest luźniutko ,no może nie w tym roku ,bo
      robią poważne remonty . Dobrze mi się żyje w 150000 mieście nad Wisłą i
      naprawdę nie tęsknię za Warszawą . Co do wieśniaków to raczej w całej Polsce są
      tzw. wieśniaki ,bo inteligencja ,albo wyjechała ,albo została wymordowana . Moi
      rodzice pochodzą ze wsi i jakoś się nie wstydzę tego . Znam kilku Warszawiaków
      z dziada pradziada i mieszkają w stolicy , klepią biedę i nie widzieli 50 %
      Warszawy . Znam też tzw. wieśniaków co poprzyjeżdżali do Warszawy i w 20 lat
      stworzyli firmy ,które zatrudniają min. 100 osób . Teraz kupili działki za
      Warszawą i tam mieszkają w luksusowych warunkach . Co z tego ,że pochodzili ze
      wsi jak stworzyli miejsca pracy RODOWITYM Warszawiakom ? Dziwne ,że byli
      bardziej pracowici i wytrwali od warszawiaków z dziada pradziada .

      Zróbcie obwodnicę to z chęcią będę omijał wasze miasto .
      • gacekemdk Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 22:14
        Taaa... A jak szanowny traktorzysto mamy zrobić obwodnicę? Mamy się na nią
        zrzucić? Ostatnie cztery lata mieliśmy kolejny desant Gdański. Kto wybrał go?
        Czy nie ci z pierwszej fali przyjezdnych z lat 50-80? I co zrobili ci z Gdańska
        dla Wa-wy? NIC, albo prawie nic bo powstało muzeum powstania.
        Jazdy płynna, jest nierealna w panujących warunkach. Brak ulic
        jednokierunkowych, więc "zielona fala" jest tu czymś nieznanym.
        Co do inteligentów pierwszego pokolenia, oni są naprawdę bardziej przebojowi,
        często mają więcej do udowodnienia sobie i swojemu otoczeniu. Szczegulnie w
        dużym mieście w warunkach anonimowości stać ich naprawdę na dużo(rozumiane
        zarówno negatywnie jak i pozytywnie).
    • edek40 Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 13:43
      To prawo dzungli to nasze naturalne srodowisko. To, co Ciebie dziwi nam w ogole umyka. Rzeczywiscie z tym zoltym to niezle przegiecie. Na niesmiale usprawiedliwienie mam tylko zerowa przepustowacs naszych arterii komunikacyjnych, zatkanych do tego ciezarowym ruchem tranzytowym. Wydaje mi sie, ze to, co nazywasz wymuszaniem my widzimy jako uprzejme wpuszczenie ;). Nie ma realnej mozliwosci, aby na uprzejmy kierunkowskaz informujacy o checi zmiany pasa zatrzymal sie caly ruch. Tu zmiana pasa odbywa sie na zasadzie rozpychania korka. Ty powoli sie wsuwasz w luke, ktora robi ktos dobrze wychowany (na szczescie stale takich przybywa). Kierowcy puszczaja pieszych. Nie ludz sie jednak, ze ktos Cie wpusci, gdy samochody uwolnily sie na skrzyzowaniu i leca do nastepnego. Poczekaj chwile, az ruch sie zmniejszy, a w oddali bedzie widac, ze juz pali sie czerwone. Na pewno znajdzie sie uprzejmy. Sprobuj zrozumiec, ze zatrzymanie calego ruch dla pieszego to poczatek korka-giganta. Samochody stoja w korkach, wiec i pieszy czasem moze i powinien tez postac w "korku".

      Tez sobie wspolczuje naszych drog. A jeszcze bardziej wspolczuje sobie i innym Warszawiakom, ze wszystko wskazuje, ze nadal bedziemy Prawnie i Sprawiedliwie stac w korkach. Nie przewiduje bowiem innego, niz Marcinkiewicz, wyboru na prezydenta. A to oznacza dalsze lata stagnacji czyli pogarszania sie sytuacji.
      • norbert76 Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 14:51
        Ja też kiedyś ganiałem po Wawce jak głupi, ale miałem misję - byłem
        handlowcem:))). Wszyscy mnie wkur**ali, wlekli się i nie potrafili jeździć.
        Teraz się postarzałem, zmądrzałem i na szczęście juz nie mam misji:)). Teraz
        kieruję się zasadami: 'wolniej jedziesz, dalej zajedziesz' i 'jak Kuba Bogu...'.
        Wpuszczam innych (oczywiście nie staję dęba, zeby kogoś wpuścić z
        podporządkowanej, itd) nie cwaniakuję i nie denerwuję się jak ktoś inny
        cwaniakuje (tym bardziej, że w Wwce z takim co cwaniakuje spotykasz się na
        następnych światłach, chociaż ty jedziesz normalnie). I tak sobie jeżdżę po tej
        stolycy i sprawia mi to nawet przyjemność. Jedyne co mnie wkurza, to to, że
        ktoś nie zna się (ignoruje?) na znakach, na dodatek nie myśli i utrudnia jazdę
        innym. Ale co mi tam, to że się zdenerwuję nic nie zmieni.
        Pozdro
        • kuba_wr Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 21:50
          > stolycy i sprawia mi to nawet przyjemność. Jedyne co mnie wkurza, to to, że
          > ktoś nie zna się (ignoruje?) na znakach, na dodatek nie myśli i utrudnia jazdę
          > innym. Ale co mi tam, to że się zdenerwuję nic nie zmieni.
          > Pozdro

          Rozmawiałem kiedyś z koleżanką, Polką, która dziciństwo spędziła w Niemczech.
          Zwróciła mi ona uwagę na pewną drobną rzecz, która jest zupoełnie obca dla
          polskich kierowców - nie tylko warszawskich, a która jest jedną z podstawowych
          rzeczy jakich uczy się na kursach prawa jazdy w Niemczech. Chodzi mianowicie o
          sposób ruszania spod świateł. W NIemczech uczy się, by przygotować się do
          ruszenia na żółtym świetle i w momencie zapalenia się zielonego ruszać. Tak, by
          ruszyła jednocześnie CAŁA KOLUMNA. Tymczasem jak jest u nas: ruszył pierwszy,
          przejechał 5 metrów, dopiero drugi wrzuca jedynkę a trzeci odkłada gazetę ...
          • marilicia Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 22:10
            > W NIemczech uczy się, by przygotować się do
            > ruszenia na żółtym świetle i w momencie zapalenia się zielonego ruszać.

            W Niemczech uczy sie nawet stania na jedynce PRZED ruszaniem. Przynajmniej mnie
            tak moja instruktorka uczyla i robie tak do dzisiaj. Stoje na jedynce z
            wcisnietym sprzeglem, ruszam blyskawicznie.

            pozdrawiam
        • waswas1 Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 18.07.06, 11:22
          tak przy palmie jest nakaz jazdy prosto i nie bardzo rozumiem na czym polega
          specyfika warszawy(zła),że policja wymaga przestrzegania przepisów.czysty
          kretynizm.prośba do wszystkich zakompleksionych buraków:nie przyjeżdżajcie do
          warszawy,ba zabierzcie te 200 tys waszych ziomali ze sobą.nikt po was nie
          będzie płakał.wróćcie tam gdzie kierowcy są uprzejmi,przestrzegają przepisów
          (choć po casusie z rondem na nowym swiecie to chyba znamy różne definicje
          przestrzegania prawa),nie jeżdżą po pijaku,etc...tylko gdzie mielibyście
          pojechać?na atlantydę?warszawka to politycy,artyści różne ćwoki z
          prowincji,którzy w warszawie robią za warszawiaków.ja jestem warszawiakiem i
          jestem z tego dumny(chyba żadne miasto w polsce nie ma tak dumnych z włanego
          miasta obywateli),co ecale nie przeszkadza mi szanować innych ludzi bez względu
          na pochodzenie
      • bender_rodriguez Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 16.07.06, 10:41
        gdzie masz tak strasznie? jak zamkną rondo, to pojedziesz inaczej i też się
        doturlasz. krakusy zawsze mają czas i jaja warszawskie ich nie ruszają. jeżdż
        dużo i jak wracam do krakowa to się cieszę, że nie muszę się już wku..ać w
        innej dziczy. osobiście ciężko dobija mnie warszawa i łódź. i jednak coś w tym
        jest, że moglibyście lepiej jeździć a nie sr.. ogniem, jaka to aglomeracja.
        proponuję przejażdżkę po śląsku i dla porównania poo warszawie - samochodów
        dużo więcej a kalafiorstwa i skajowego kowbojstwa jednak mniej.
        pozdrawiam zdrowych
      • heartpumper Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 15:19
        marcin-m napisał:

        > Kolejny glupi temat jaka to ta Warszawa be i wogole. I od razu jazda burakow.
        > Jezdzi sie tak jak wszedzie, wiekszy ruch po prostu, korki itd... poza tym zadn
        > a
        > roznica.. troche sprytu nie zaszkodzi to nie pusta droga przez pole.

        I dzieki takim sk..ym samcom alfa jezdzi sie tutaj jak w Bangladeszu ;)
        Pozdrawiam i zycze dalszego owocnego wpi...ia sie bez kierunkow z prawego lub
        lewego pasa :)
        • marcin-m Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 19:30
          zdziwil bys sie gamoniu, ale nie bede ci tlumaczyl bo i tak nie zrozumiesz..
          spryt polega tez na tym zeby takich cwaniaczkow co sie wpychaja np. z pasa no
          skretu w lewo/prawo wylowic juz w lusterku duzo wczesniej.. ale.... ty pewnie
          mnie widziales juz na ulicy skoro wysnuwasz takie wanioski.. to podaj chociaz
          pierwsze litery nr rejestracyjnego albo zamknij ryj
    • gru79 Spostrzeżenie 15.07.06, 15:47
      Jakiś czas temu był fajny materiał w Wysokich Obrotach. Wzięto trzy kobiety i
      sprawdzano jak sobie radzą w ruchu. Najpierw te trzy kobiety scharakteryzowały
      siebie. Jedna z nich była spoza Warszawy. Napisała, że wydaje jej się, że jeździ
      świetnie, radzi sobie. Nie czuje się gorsza, w Wawie często używa klaksonu i
      nauczyła się, że jak jest miejsce, to trzeba to wykorzystać itd.

      na koniec materiału były wyniki testu tych kobiet - oczywiście ta spoza Wawy
      dostała najmniej punktów.

      I niestety takie wlaśnie kobiety (takie kierowcy) powodują, że kolejne osoby nie
      lubiące Wawy mają powody, żeby pisać, że tu chamstwo, syf, kiła i mogiła

      I jak ktoś wcześniej zauważył, zapraszam do jazdy po Wawie w długi weekend.
      Pusto, sympatycznie, spokojnie...

      Warszawiak od urodzenia, prawo jazdy od 15 lat, czynny uczestnik ruchu drogowego
      od 12.
    • pilotsmiglowca Po co są takie wyssane z palca posty? 15.07.06, 16:11
      > Właśnie wróciliśmy, a więc zaliczyłam najbardziej upiorne upały. Jak wy
      > (warszawiacy) to wytrzymujecie na co dzień?
      > Już pierwszego dnia tuż przy palmie chcieliśmy skręcić na Nowy Świat, a tu
      > niespodzanka - zakaz ruchu oraz zadowolona Policja na wysepce, która ruszyła
      > tuż za nami ... ;)
      > Obserwowałam sobie jak jeżdzicie i czasem włos jeżył się na głowie, działa
      > "prawo dżungli", manewry co niektórych na wielopasmówkach to czysta akrobatyka
      > ;) Światło pomarańczowe to dla was sygnał "przyspieszaj" ;) Rzadko jeden
      > dugiego wpuszcza, częściej jest to wymuszane. Przed przejściem dla pieszych
      > nawet z małym dzieckiem musiałam sobie postać, bo litości nie było :(. No i te
      > korki ..., których rzekomo w wakacje nie ma !!! Współczuje wam na co dzień
      > tego tłoku i tych dróg fatalnych, ciężko sie jeżdzi po Warszawie...
      >Nie ja tylko mój mężuś prowadził, zapewniał cie, ze nie wlókł się, bo całkiem
      >dobrze sobie radzi w duzych i obcych miastach, a i auto mamy całkiem >przyzwoite.
      >Prowadziłam swoje obserwacje z fotela pasażera, rozmawiałam tez na ten temat z
      >warszawiakami, którzy okazali sie bardzo sympatyczni. Generalnie nie lubią
      >swojego miasta (po tygodniowym pobycie ich rozumiem), często nie czuja się
      >warszawiakami, bo pochodzą często spoza Warszawy, uciekają z niej jak tylko
      >mogą. To że w Warszawie jest jak jest nie wynika z wielokości masta, bo mamy
      >porównanie z innymi, większymi miastami w Europie, mamy też porównanie z innymi
      >dużymi miastami w Polsce, bo częszto podrózujemy autem. Co ciekawe miejsc, >które
      >w Warszawie odwiedzaliśmy nie znają też czsto sami warszawiacy, bo nie mają w
      >tej codziennej gonitwie zbyt wiele wolnego czasu ...

      Po pierwsze po co to piszesz? Wrażenia z Warszawy? A co to za temat na forum?
      Pierwszy raz w życiu w mieście jesteś?

      - piszesz że obserwujesz jazdę warszawiaków i stawiając się w roli eksperta
      krytykujesz tymczasem twój mężunio nie wie co oznacza zakaz skrętu w lewo do
      czego sama się przyznajesz (strach pomyśleć jakie inne wykroczenia popełniał o
      krórych nie piszesz)

      - krytykujesz ironicznie warszawską policję dziwiąc się, że interweniuje podczas
      gdy wy przyjezdni powodujecie zagrożenie ruchu na bardzo ruchliwej ulicy (nie
      pisze o spowalnianiu i blokowaniu przejazdu przez ruchliwe skrzyżowanie)

      - spędziłaś tydzień W Warszawie i już wiesz, że warszawiacy nie lubią swojego
      miasta, chyba z rozmów z kierowcami i tych obserwacji z fotela pasażera

      - oczywiście musi być wtrącenie jakimi to światowcami jesteście (a jakże) żeby
      podkreślić że na co dzień to z małego miasteczka, ale Paryż Nowy Jork i Monako
      to dwa razy w tygodniu was gości a do Warszawy to tak tylko wpadliście
      powspółczuć tutejszym mieszkańcom

      - ogólne powtarzające się stwierdzenia we wszystkich postach o Warszawie
      zakompleksionych ludzi z małych miasteczek np. "prawo dżungli, jazda na zółtym,
      wymuszanie na przejściach" itp bzdury wyssane z palca (Warszawiacy dobrze wiedzą
      o czym piszę)

      Ogólnie post wpisuje się idealnie w schemat zakompleksionego człowieczka z
      małego miasta bzdurzącego nie wiadomo o czym i nie wiadomo po co.
      • iberia30 czemu wyssane z palca??? 15.07.06, 16:42
        pilotsmiglowca napisał:

        >> Po pierwsze po co to piszesz? Wrażenia z Warszawy? A co to za temat na forum?
        > Pierwszy raz w życiu w mieście jesteś?

        no chyba sam przyznasz, ze pod wzgledem jazdy samochodem Wawa jest specyficzna
        w porownaniu z innymi polskimi miastami.

        > - piszesz że obserwujesz jazdę warszawiaków i stawiając się w roli eksperta

        a to juz twoja nadinterpretacja, wyluzuj troche.

        > krytykujesz tymczasem twój mężunio nie wie co oznacza zakaz skrętu w lewo do
        > czego sama się przyznajesz (strach pomyśleć jakie inne wykroczenia popełniał o
        > krórych nie piszesz)

        rozumiem,ze ty jestes alfa i omega i nigdy nie zdarzylo ci sie zwlaszcza w
        obcym miescie popelnic bledu pod tytulem:nie zauwazyc jakiegos znaku czy
        pomylic ulice?Gratuluje.

        > - spędziłaś tydzień W Warszawie i już wiesz, że warszawiacy nie lubią swojego
        > miasta, chyba z rozmów z kierowcami i tych obserwacji z fotela pasażera

        tak, Wawa to bezldna wyspa i na pewno Jusytka nie miala okazji aby porozmawiac
        z Warszawiakiami, hahahahah.

        > - oczywiście musi być wtrącenie jakimi to światowcami jesteście (a jakże) żeby
        > podkreślić że na co dzień to z małego miasteczka, ale Paryż Nowy Jork i Monako
        > to dwa razy w tygodniu was gości a do Warszawy to tak tylko wpadliście
        > powspółczuć tutejszym mieszkańcom

        kolejna nadinterpretacja, nie ma to jak byc przewrazliwionym na swoim punkcie.

        > - ogólne powtarzające się stwierdzenia we wszystkich postach o Warszawie
        > zakompleksionych ludzi z małych miasteczek np. "prawo dżungli, jazda na
        zółtym, wymuszanie na przejściach" itp bzdury wyssane z palca (Warszawiacy
        dobrze wiedzą o czym piszę)

        czyzby???

        > Ogólnie post wpisuje się idealnie w schemat zakompleksionego człowieczka z
        > małego miasta bzdurzącego nie wiadomo o czym i nie wiadomo po co.

        to nie czytaj, przymusu nie ma.Chwala Bogu, ze takich jak ty stolyca-man jest
        na szczescie niewielu, ale czytajac twoja wypowiedz utwierdzasz mnie wlasnie w
        przekonaniu jacy warszawiacy sa niezyczliwi dla przyjezdnych.
        • pilotsmiglowca Re: czemu wyssane z palca??? 15.07.06, 17:17
          iberia30 napisała:

          > pilotsmiglowca napisał:
          >
          > >> Po pierwsze po co to piszesz? Wrażenia z Warszawy? A co to za temat
          > na forum?
          > > Pierwszy raz w życiu w mieście jesteś?
          >
          > no chyba sam przyznasz, ze pod wzgledem jazdy samochodem Wawa jest specyficzna
          > w porownaniu z innymi polskimi miastami.


          Tak? Nie zauważyłem. Pod jakim względem?


          >
          > > - piszesz że obserwujesz jazdę warszawiaków i stawiając się w roli eksper
          > ta
          >
          > a to juz twoja nadinterpretacja, wyluzuj troche.

          Żeby kogoś oceniać szczególnie w dyscyplinach technicznych to trzeba założyć, że
          się samemu ma w tej dziedzinie wiedzę większą.

          >
          > > krytykujesz tymczasem twój mężunio nie wie co oznacza zakaz skrętu w lewo
          > do
          > > czego sama się przyznajesz (strach pomyśleć jakie inne wykroczenia popełn
          > iał o
          > > krórych nie piszesz)
          >
          > rozumiem,ze ty jestes alfa i omega i nigdy nie zdarzylo ci sie zwlaszcza w
          > obcym miescie popelnic bledu pod tytulem:nie zauwazyc jakiegos znaku czy
          > pomylic ulice?Gratuluje.

          Nie pamiętam kiedy popełniłem taki błąd. Ale na pewno nie byłem nigdy kompletną
          zawalidrogą nie mogącą się zorientować co się dzieje przez kilka minut i stojącą
          w poprzek ronda na Nowym Świecie mimo iż wszyscy z tyłu na mnie trąbią - a to
          jest tam bardzo częsty widok dla samochodów z rejestracjami pozawarszawskimi.
          Inny widoczek to blokowanie rond albo dużych skrzyżowań kiedy pozamiejska gapa
          zorientuje się, że miał skręcać ale jest na niewłaściwym pasie, więc stanie i
          będzie przebijał się przez 5 pasów w poprzek do osi jezdni byle tylko skręcić,
          tak jakby nie można było pojechać dalej i zawrócić. Nic to że z tyłu prawie robi
          się karambol - zamiejscowy miał skręcić to skręci.

          Ogólnie ja oceniam umiejętności jazdy niewarszawiaków bardzo źle.

          >
          > > - spędziłaś tydzień W Warszawie i już wiesz, że warszawiacy nie lubią swo
          > jego
          > > miasta, chyba z rozmów z kierowcami i tych obserwacji z fotela pasażera
          >
          > tak, Wawa to bezldna wyspa i na pewno Jusytka nie miala okazji aby porozmawiac
          > z Warszawiakiami, hahahahah.

          Już to widzę, przez szybę jak się pyta czy lubią Warszawę, a wszyscy mówią, że
          nie lubią.

          >
          > > - oczywiście musi być wtrącenie jakimi to światowcami jesteście (a jakże)
          > żeby
          > > podkreślić że na co dzień to z małego miasteczka, ale Paryż Nowy Jork i M
          > onako
          > > to dwa razy w tygodniu was gości a do Warszawy to tak tylko wpadliście
          > > powspółczuć tutejszym mieszkańcom
          >
          > kolejna nadinterpretacja, nie ma to jak byc przewrazliwionym na swoim punkcie.
          >
          > > - ogólne powtarzające się stwierdzenia we wszystkich postach o Warszawie
          > > zakompleksionych ludzi z małych miasteczek np. "prawo dżungli, jazda na
          > zółtym, wymuszanie na przejściach" itp bzdury wyssane z palca (Warszawiacy
          > dobrze wiedzą o czym piszę)
          >
          > czyzby???
          >
          > > Ogólnie post wpisuje się idealnie w schemat zakompleksionego człowieczka
          > z
          > > małego miasta bzdurzącego nie wiadomo o czym i nie wiadomo po co.
          >
          > to nie czytaj, przymusu nie ma.Chwala Bogu, ze takich jak ty stolyca-man jest
          > na szczescie niewielu, ale czytajac twoja wypowiedz utwierdzasz mnie wlasnie w
          > przekonaniu jacy warszawiacy sa niezyczliwi dla przyjezdnych.
          • iberia30 Re: czemu wyssane z palca??? 16.07.06, 13:57
            pilotsmiglowca napisał:

            > Tak? Nie zauważyłem. Pod jakim względem?
            widocznie jestes malo spostrzegawczy.

            > Żeby kogoś oceniać szczególnie w dyscyplinach technicznych to trzeba założyć,
            że się samemu ma w tej dziedzinie wiedzę większą.

            rownie dobrze idac twoim tokiem (nie)rozumowania nikt z nas szarakow nie
            powinieni wypowiadac sie o polityce.Forum ma to do siebie, ze kazdy pisze to co
            uzna za stosowne, mozesz sie nie zgadzac z Jusytka ale czy od razu musisz
            atakowac.Jej odczucia sa tak samo subiektywne jak i Twoje.

            > Nie pamiętam kiedy popełniłem taki błąd.

            gratulje

            > Ale na pewno nie byłem nigdy kompletną zawalidrogą
            zoatsw to ocenie innych....

            >nie mogącą się zorientować co się dzieje przez kilka minut i stojącą w
            >poprzek ronda na Nowym Świecie mimo iż wszyscy z tyłu na mnie trąbią - a to
            >jest tam bardzo częsty widok dla samochodów z rejestracjami pozawarszawskimi.

            jestem bardzo ciekawa jakbys sobie panie idealny poradzil np. w Paryzu....

            > Inny widoczek to blokowanie rond albo dużych skrzyżowań kiedy pozamiejska gapa
            > zorientuje się, że miał skręcać ale jest na niewłaściwym pasie, więc stanie i
            > będzie przebijał się przez 5 pasów w poprzek do osi jezdni byle tylko skręcić,
            > tak jakby nie można było pojechać dalej i zawrócić. Nic to że z tyłu prawie
            robi się karambol - zamiejscowy miał skręcić to skręci.

            tu sie akurat zgadzam, dokladnie o tym pisalam kilka postow wyzej.
            >
            > Już to widzę, przez szybę jak się pyta czy lubią Warszawę, a wszyscy mówią, że
            > nie lubią.

            jestes niereformowalny....

            > - ogólne powtarzające się stwierdzenia we wszystkich postach o Warszawie >
            zakompleksionych ludzi z małych miasteczek np. "prawo dżungli, jazd
            > a na zółtym, wymuszanie na przejściach" itp bzdury wyssane z palca
            (Warszawiacy > dobrze wiedzą o czym piszę)

            o prawie dzungli to slyszalam akurat od....Warszawiakow, ale ty zapewne jako
            alfa i omega warszawska masz racje.

      • gibkasuka Re: Po co są takie wyssane z palca posty? 15.07.06, 16:45
        Twój post jest całkiem mądry, podkreśla charakterystyczny schemat jakim
        posługują się krytycy Warszawy. W Twojej riposcie jednak tez znajdziemy jedno
        slowo-klucz, jakże charakterystyczne dla "obrońców" Warszawy: "zakompleksiony" w
        różnych odmianach. Czesto stosowane przeciwko różnym krytykantom Warszawy i to
        nie tylko tym rzeczywsice zakompleksionym.

        Co do buractwa, jest ono wszedzie. Moze w Warszawie wiecej go widac bo wiecej
        ludzi sie tam dorobilo (porownawszy pensje tam i w innych regionach), a jak
        wiadomo, do naszego polactwa pasuje jak ulal powiedzenie "z chama zrobic pana".
        Nie zgadzam sie ze stweirdzeniem ze najwiekszymi burakami sa przyjezdni bo
        najwiekszymi burakami sa buraki, bez wzgledu na swoja prowieniencje. Burak z
        blokowiska nadal jest burakiem, chociaz moze sobie wycierac morde tym ze od "x"
        pokoleń to on Warszawiak.

        Nie zmienia to faktu ze Warszawa to tylko noclegownia i miejsce pracy,
        biała plama na mapie kulturalnej i imprezowej Europy. Jedna z brzydszych
        stolic w tej czesci swiata. Co nie oznacza ze jej mieszkancy, bez wzgledu na to
        czy rodowici czy nie, to wszyscy buroki.

        PS. Nie mieszkam w Warszawie
      • joanna3515 Re: Po co są takie wyssane z palca posty? 15.07.06, 19:57
        Chociaż jestem spoza Warszawy, nie narzekam na jazdę po Warszawie. Byłam tu
        wielokrotnie (jako kierowca) i czuję się tu o wiele lepiej niż w swoim mieście.
        O wiele częściej kierowcy przepuszczają niż w moim rodzinnym mieście, jeździć
        trzeba może trochę szybciej, trzeba także być bardziej czujnym i bardziej
        uważać na wszystko co dzieje się wokół, ale to akurat uważam za plus.
        pilotsmiglowca napisał:
        ogólne powtarzające się stwierdzenia we wszystkich postach o Warszawie
        > zakompleksionych ludzi z małych miasteczek np. "prawo dżungli, jazda na zółtym,
        > wymuszanie na przejściach" itp bzdury wyssane z palca (Warszawiacy dobrze wiedz
        > ą
        > o czym piszę)

        Zgadzam się z tym stwierdzeniem całkowicie. Ja osobiście lubię jeździć własnym
        samochodem w Warszawie.
        Pozdr.
      • marze5 Re: Po co są takie wyssane z palca posty? 15.07.06, 22:26
        Nie ma to jak być najmądzrzejszym z całej wsi.A tak się w tym mieście
        zachowujecie,miasto jest bardzo źle oznakowane ,nikt nie ma obowiązku znać
        planu tego miasta,przez inne duże polskie miasta można przejechać nie mając
        tych problemów,a co do zewnętrznych kierowców jesteście nietolerancyjni.Miał
        okazję przekonać się o tym warszawiak,który podróżował moim autem a numery
        gdzieś z prowincji tyle warszawskich wózów go otrąbiło że nie omieszkał się tym
        podzielić,wcześniej moje o tym opowieści uważał za wyssane z palca.ale wam w
        tej warszawce jest dobrze nieprawdaż????
        • klemens1 Łżesz 17.07.06, 12:37
          > Miał
          > okazję przekonać się o tym warszawiak,który podróżował moim autem a numery
          > gdzieś z prowincji tyle warszawskich wózów go otrąbiło

          Jeżdżę od kilku lat po W-wie z wybitnie niewarszawską rejestracją i nikt na mnie nie trąbi. Podobnie rzecz ma się z kilkoma moimi znajomymi, którzy też mają rejestracje niezaczynające się na "W".
          Zarówno ja, jak i oni twierdzą że kierowcy warszawscy jeżdżą lepiej od innych - a problem z jazdą po Warszawie polega na tłoku i korkach.
          Nie ma też problemu ze zmianą pasa - odwrotnie niż w innych miastach.
    • intermasterkalisz Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 16:19
      Jeżeli przyjechałaś ze spokojnego Świnoujścia, nic dziwnego że ta wielkomiejska
      dzungla, w której nawet palmy nie zabrakło, wydaje Ci się taka dzika. W Polsce
      musi być takie miasto dla lubiących przyspieszony tryb życia, jeżeli komuś nie
      odpowiada, może wybrać spokojniejszy Kraków, Wrocław czy Poznań :)
      • clex2 Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 16.07.06, 01:09
        ten 'przyspieszony tryb zycia' wynika tylko i wylacznie z kompleksow.
        wyprzedzajac innego kierowce chca pokazac ze sa od niego lepsi sprawniejsi itd.
        bo w zadnym innym obszarze nie udaje im sie tego pokazac. ciekawe dlaczego
        taki 'przyspieszony tryb zycia' widac w warszawie, moskwie i trzecim swiecie
        (krajach rozwijajacych sie), a nie widac go w londynie czy nowym jorku? tam
        ludziom sie nie spieszy? a moze ogolny poziom kultury i organizacji
        spoleczenstw jest na innym poziomie?
        • poznan.is.4.lovers w Londynie 16.07.06, 22:51
          Chyba jakies nieporozumienie z tym "przyspieszonym trybem zycia", tak jakby
          wymagal on wariackiego rozbijania sie samochodem. W miastach takich jak Londyn,
          Paryz czy NY, zycie jest napewno jeszcze "szybsze" niz w Warszawie, wielcy
          aktorzy tego szybkiego zycia jezdza najczesciej metrem albo innymi publicznymi
          srodkami transportu.
        • maria333 Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 18.07.06, 11:10
          clex2 napisał:

          > ten 'przyspieszony tryb zycia' wynika tylko i wylacznie z kompleksow.
          > wyprzedzajac innego kierowce chca pokazac ze sa od niego lepsi sprawniejsi
          itd.> bo w zadnym innym obszarze nie udaje im sie tego pokazac. ciekawe
          dlaczego > taki 'przyspieszony tryb zycia' widac w warszawie, moskwie i trzecim
          swiecie > (krajach rozwijajacych sie), a nie widac go w londynie czy nowym
          jorku? tam > ludziom sie nie spieszy? a moze ogolny poziom kultury i
          organizacji > spoleczenstw jest na innym poziomie?

          Kompleksów? Jakich kompleksów?

          Ja się zawsze spieszę, bo spóźnialska jestem (fakt, rodzi to pewne kompleksy),
          a poza tym jak potrzeba 1 do 1,5 żeby przejechać miasto w korku, to dnia
          braknie, jak się człowiek nie spieszy!

          Lubię się nie spieszyć, to luksus!!

          Nie widać pośpiechu w NY? Może mówisz o NY w Teksasie, bo tam nawet Warszaw
          jest kilka? ;))
      • poznan.is.4.lovers Przyspieszony tryb zycia 16.07.06, 22:41
        Co za bzdura, albo proba usprawiedliwienia, tylko czego? Kierowcy w Polsce sa z
        reguly pod psem, w Warszawie jest to moze najbardziej widoczne bo miasto duze.
        Polscy kierowcy jezdza wszedzie zle bo nie pojeli do dzisiaj po co mamy samochody.
        Kiedys byl to luksus i przywilej, teraz niby kazdy moze sobie pozwolic ale ta
        specjalna "rola" samochodu w mozgach Polakow jest mocno zakorzeniona. Na
        usprawiedliwienie polskich kierowcow nalezy zauwazyc, ze drogi sa fatalne. Tutaj
        winie wszystkie poprzednie rzady za wyjatkowa glupote i krotkowzrocznosc.
        • zetar22 Re: w stolicy fatalny stan nawierzchni ulic 15.07.06, 17:32
          To bardzo ciekawe co tu wszyscy wypisuja o ruchu w Warszawie. Brakuje tylko
          klasycznych uwag o tym, że Polacy to najgorsi kierowcy w Europie, najwieksze
          chamy na drodze i temu podobne dywagacje. Najczęciej są to opinie nie poparte
          żadną rzetelną obserwacją i dowsiadczeniem. Mieszkam od pewnego czasu w Rzymie
          i mam niezłe mozliwosci porównania ruchu w Warszawie i Rzymie. Tylko dzieki
          temu, że od lat jeżdżę po Warszawie nie mam żadnych oporów by poruszać że w
          innych aglomeracjach, niezaleznie od kraju czy kontynentu. Ruch w Warszawie
          jest ruchem szybkim ale w porównaniu z Rzymem obowiazuja w Warszawie zasady. W
          Rzymie zaden przepis nie funkcjonuje. To tu widać agresywna i bezmyslna jazdę.
          Brak sygnalizowania zmiany kierunku ruchu, parkowanie w pięciu liniach obok
          siebie w miejscach, gdzie obowiazuje zakaz parkowania, przejeżdzanie nie na
          pomarańczowym ale na czerwonym swietle. Fatalne oznakowanie pasów skretu i
          kierunków ruchu * właciwie takie tu nie istnieją. Wyprzedzania przez stada
          durnych i bezmyslnych kierowców motorów samochodów z każdej strony. Normalne
          jest tu to, że jadąc swoim pasem spotykam na przeciwko motor, któremu sie lekko
          pomyliły kierunki. Kiedy wracam do Warszawy to odpoczywam prowadząc samochód i
          doceniam kierowców z warszawskimi !!!!! rejestracjami. Widząc Włocha omijam go
          z daleka, bo ten wjeżdzając do Warszawy jest przerażony - tu funkcjonują
          przepisy !!!!!!!. W rzymie rzadko traia sie pbce rejsetracje.Najczęciej sa to
          jednak Polacy ( z rejestracjmai z całej Polski ) i według moich obserwacji w
          odróznieniu do Włochów w Polsce dają sobie doskonale radę z makaroniarzami
          • ready4freddy Re: w stolicy fatalny stan nawierzchni ulic 15.07.06, 17:50
            akurat w Rzymie to istotnie przywiazanie do zasad ruchu jest raczej niewielkie,
            plus nerwowosc, czego np. nie uswiadczysz w Neapolu - tam mozna zrobic wszystko
            i nie trabia od razu, bo wiadomo, pewno swoj, skoro ni z tego ni z owego zaczyna
            zawracac :) zapomniales tylko o jednej, bardzo istotnej rzeczy: we Wloszech
            jeden samochod przypada na nieco mniej niz dwoch (slownie 2) mieszkancow, a
            centra miast wygladaja nieco inaczej niz Warszawa, ktora pod wzgledem
            zageszczenia budynkow, ulic i tak dalej w porownaniu z Neapolem, Turynem,
            Florencja czy wlasnie Rzymem wyglada niczym te poludniowoamerykanskie miasta
            budowane od zera, z szerokimi avenidas przez cale miasto - w Rzymie cos takiego
            to chyba tylko w EUR.
        • maria333 Re: w stolicy fatalny stan nawierzchni ulic 18.07.06, 10:55
          wowo5 napisał:

          > W Warszawie ujawniaja sie najgorsze cechy krajowych kierowcow. Sa tylko
          > skumulowane ze wzgledu na wiekszy ruch. Chamstwo, ulanska fantazja,"jakos to
          bedzie", brak wyobrazni,nadwrazliwosc, brak zrozumienia dla innych, cwaniactwo


          O, to to jest najlepsze podsumowanie!

          Bo na trzeciego (i czwartego !!!) na drogach Polski to chyba nie sami
          warszawiacy wyprzedzają?
    • nessuno Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 18:26
      jusytka napisała:> Obserwowałam sobie jak jeżdzicie i czasem włos jeżył się na
      głowie, działa
      > "prawo dżungli", manewry co niektórych na wielopasmówkach to czysta akrobatyka
      > ;) Światło pomarańczowe to dla was sygnał "przyspieszaj" ;) Rzadko jeden
      > dugiego wpuszcza, częściej jest to wymuszane. Przed przejściem dla pieszych
      > nawet z małym dzieckiem musiałam sobie postać, bo litości nie było :(. No i te
      > korki ..., których rzekomo w wakacje nie ma !!! Współczuje wam na co dzień
      > tego tłoku i tych dróg fatalnych, ciężko sie jeżdzi po Warszawie...


      A nie ma co współczuć.Miejscowe-napływowe buractwo już nas uodporniło.Na
      nasz,tutejszy grunt przenieśli zwyczaje i styl jazdy rodem z polnych dróg.Ja
      widząc rejestrację obcą ZAWSZE staram się ułatwiać i być uprzejmy,natomiast gdy
      widzę za sobą takiego buraka w wypasionym szrocie-pozostaję niewzruszony.Uwierz
      mi,nie wszyscy warszawscy kierowcy są chamami.
      • radioaktywny Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 18:37
        Jazda w Warszawie to luzik w porownaniu z Messyna, Neapolem, Palermo, czy
        wymienianym wczesniej Rzymem. Ruch wielo-wielokrotnie wiekszy, wieksze
        umiejetnosci i kultura, ale brak umiejetnosci jazdy, brak zdecydowania i
        bojażliwosc jest natychmiast dostrzegane i karcone w formie dzwiekowej.
        Statystyczny polski kierowca, nawet "warszawiak" bezie sie tam wielokrotnie
        oblewał potem, a w koncu przesiadzie sie do ichniego MPK.
        Osobiscie wolę tam jezdzic samochodem jak w Polsce bo kierowcy włoscy sa
        przewidywalni prawie zawsze. Polscy kierowcy nigdy!
        • zetar22 Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 19:15
          Nie wiem czy o tej samej Messynie mówimy. Byłem tam tydzień temu i jakos nie
          zauwazylem tych genialnych umiejetnosci Włochów trzymajacych sie srodka jezdni.
          A propos unmiejetnosci to z bliska przyjrzyj sie samochodom na włoskich i
          polskich rejestracjach. Kazdy wloski bedzie zarysowany lub obity a przy
          najmniej bedzie mial oberwane lusterko. Więc nie wciskaj kitu, że Polacy nie
          potrafią jezdzic. Ruch uliczny od Rzymu na południe przypomina pastwisko z
          przestraszonymi krowami i brykajacymi cilekami na motorach.
        • ready4freddy Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 19:21
          kto cie w Neapolu skarcil w formie dzwiekowej?? miasta ci sie chyba pomylily :)
          Mediolan, Florencja i przede wszystkim Rzym to i owszem, ale Neapol? wyjatkowo
          dobrze mi sie tam jezdzilo. natomiast Palermo.. no coz, nie odwazylem sie
          prowadzic, oddalem kolko koledze z Argentyny, ktory stwierdzil tylo "zupelnie
          jak u nas" :)
            • zetar22 Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 19:42
              Cos tu chyba nie tak. To własnie we Włoszech rejestracja polska ( ale nie
              tylko ) wywołuje tu agresję. Sproboj to wjechac na chama na polskiej i na
              wloskiej rejestracji. Przy wloskiej nawet nie zauważą a przy polskiej całą
              ulicę masz przeciwko sobie z docinkami - tak to się jeździ tylko u was na
              Wschodzi a tu obowiazuje kultura !!!! Czy widziałes taka akcje w stosunku do
              Włocha w Polsce. Wątpię. Nie daj Boże spowodój kolizje we Włoszech. Racja
              będzie zawsze po stronie Włocha. Ot taka lokalna solidarosc. Dwa dni temu
              stanąłem w centrum placyku zostawiając możliwosc wyjazdu wszystkim !!!
              pozostalym. Trzeba było tylko pomanewrować. Po moim powrocie ( 15 min )
              kierowca samochodu, który już i tak wyjechał !!!!! z parkingu zrobił mi
              karkołomną awanturę przy wtórze przypadkowych przechodniów, że od godziny!!!!
              sparalizowałem ruch i to bo przyjechałem z dzikiej Polski. Ot taka miejscowa
              kultura !!! To nieważne, że Włosi parkują w trzech liniach i to wcale nie na 15
              min. Ważne jest to że jestem na polskich rejestracjach.
              • pan.mietek Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 21:22
                Kolo - rodowity Włoch - wyjeżdżając z parkingu tyłem (!) na przelotową drogę
                (!) nie zauważył naszego autokaru (!) i przywalił w nasze tylne koło, rysując
                autokar do zderzaka. Jak przyjechali carrabinieri, awanturował się, że to nasza
                wina (!). Ależ był wściekły, jak dostał mandat... ;)

                Mieciu
              • ready4freddy Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 22:22
                nie wiem, nigdy nie jezdzilem tu samochodem z obca rejestracja, ale nie
                zauwazylem tego fenomenu - czesto jezdze z kumplem, ktory ma akurat wyjatkowo
                rzucajace sie w oczy (bo zolte) brytyjskie blachy. ale wykluczac nie wykluczam.
                co do tematu watku - o Warszawie sie nie wypowiadam, jezdzilem tam wylacznie
                jako pasazer.
            • ready4freddy Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 22:17
              to fakt, rejestracje mam tutejsza. ale co do wyrozumialosci, to gwarantuje ci,
              ze Neapol to naprawde raj pod tym wzgledem w porownaniu z Polnoca. przyklad: w
              Centro Direzionale musialem na moment skonsultowac sie z pasazerem w temacie "a
              teraz gdzie", wiec postoj i "4 freccie". nikt nie zatrabil. tego samego dnia po
              powrocie do domu w srodku nocy (!) w Turynie trabil na mnie jakis idiota,
              chociaz czekalem w kolejce do skretu w lewo, przepuszczajac autobus. tak mu sie
              skur.. spieszylo.
    • tuzin_cwks Re: Wróciłam z Warszawy - moje wrażenia ... 15.07.06, 18:35
      Ha jak klikalem na ten watek to sie wlasnie tego spodziewalem - banda
      zakompleksionych wiochmenow wylewajaca pomyje. Skonczylem czytac po 5 poscie, bo
      ile mozna? Pies was ganial - i tak tu opuscicie swoje 'klimatyczne'
      wiejskie-czarodziejskie miesciny, jak wam bida do dupy zajrzy i bedziecie
      wychwalac pod niebiosa robienie za 800 zl i wpie..nie konserw w mieszkaniu
      wynajmowanym w 8 osob. Do zobaczenia bufony.
      • jakubek30 zapraszam kmiota na Śląśk 15.07.06, 22:09
        Nie przyjdę do Ciebie do Stolicy mieszkać, bo wszędzie w Polsce jest ładnie.A
        samochodów mamy więcej i swoje a nie ,,służbówki" Wszędzie są korki, ale brak
        kultury na drogach najbardziej widoczny jest w Łodzizajmujecie 2 miejsce.Może
        oni najmniej znają przepisy. Wy je znacie i potraficie się kłócić przy policji
        o swoje. A jak chcecie nauczyć się jeździć to zapraszam na Śląsk. Przykład w
        Gliwicach stałem na podporządkowanej przy wylotówce na Rybnik. Byłem 25-ty może
        30 w kolejce . Brak świateł godzina 15-ta. W Warszawie czekanie do wieczora a
        tu proszę po jakiś PIĘCIU minutach zostałem wpuszczony.Jeden dwa z głównej
        jeden z bocznej. U Was to albo nikjt z boczej albo już wszyscy się wciskają. I
        to zniechęca do wpuszczania.A jak zastawiacie drogę boczną (gdy nie ma świateł)
        to udajecie ,że nie ma skrzyżowania i odwracacie głowę w lewą stroną. Więcej
        pokory. GKS królem jest to tak a propos CWKS-u.
    • jjr44 eee tam - stereotypy 15.07.06, 23:30
      Mieszkam tu już długo, wcześniej mieszkałem w innym dużym mieście. Wcale źle
      nie jest, ludzie jeżdżą przyzwoicie - pomagają sobie wcale nie gorzej niż gdzie
      indziej. Byłem w Poznaniu i Łodzi ostatnio i dla mnie to też koszmar jak miasto
      znam tylko z grubsza. Drogi są kiepskie to prawda i słabo oznakowane ale tu po
      prostu dużo samochodów jeździ.
      co do chamstwa: wszedzei znajdziecie buraków. ja obracam sie w przyzwoitych
      kręgach - jak czytam o chamstwie warszawiaków to się dziwie - nie znam takich
      ludzi. To duże miasto - prawie 5% populacji polski a drgie tyle wieśniaków
      dojeżdza z okolic i to też niby warszawiacy.
      Nie uważacie że jest w tym jakaś sprzeczność? wyśmiewacie tzw. warszawiaków że
      wiekszość niby ze wsi? no to co oni mają wspólnego z warszawą? tyle że tu
      pracują...