Maluch ,czy to dobry pomysł?

02.08.06, 14:19
a chodzi o to ze odbieram niedlugo prawko,i gdy z mezem dochodzi do rozmowy o
dawaniu mi do uzywania jego wyniunianego autka(na moje nieszczescie nowego i
duzego)!to konczy się to lekka wojna.czy mam spuscic głowe i wskakiwac w tego
drugiego czyli malucha,chodzi głównie o jazde po miescie.Czy walczyc o prawo
do uzywania tego nowego?p.s.czy moze schować dumę do kieszeni i zdobyc troche
obycia na ulicy i dopiero wtedy łapac sie za nowe?
    • souls_hunter Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 02.08.06, 16:30
      fiance80 napisała:
      >p.s.czy moze schować dumę do kieszeni i zdobyc troche
      > obycia na ulicy i dopiero wtedy łapac sie za nowe?

      Dokladnie tak. Zawsze mniej "boli" obic czy przytrzec malucha niz nowe auto.
      • kszynka Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 03.08.06, 15:06
        souls_hunter napisał:

        > Dokladnie tak. Zawsze mniej "boli" obic czy przytrzec malucha niz nowe auto.

        zdecydowanie zgadzam się!
        pewności w poruszamiu się autem po mieście (i nie tylko) można nabyć w
        mniejszym i starszym aucie (nie koniecznie FIAT 126p) mniej szkoda gdy
        się "zarysuje" albo inni "zarysują" ;-)
        powodzenia!
        :-)
        • d_arek_d Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 04.08.06, 08:12
          kszynka napisał:

          > souls_hunter napisał:
          >
          > > Dokladnie tak. Zawsze mniej "boli" obic czy przytrzec malucha niz nowe au
          > to.
          >
          > zdecydowanie zgadzam się!
          > pewności w poruszamiu się autem po mieście (i nie tylko) można nabyć w
          > mniejszym i starszym aucie (nie koniecznie FIAT 126p) mniej szkoda gdy
          > się "zarysuje" albo inni "zarysują" ;-)
          > powodzenia!
          > :-)

          Ludzieee! Czy ostatnie upały przypadkiem nie przysłużyły się Waszemu zdrowiu
          niekorzystnie?! Jak możecie wypisywać takie bzdury? Jeszcze ktoś uwierzy i
          będziecie go mieli na sumieniu.

          Baaaardzo śmieszne jest to: "Zawsze mniej "boli" obic czy przytrzec malucha niz
          nowe auto". A przecież jest wręcz odwrotnie! Właśnie każde "przytarcie", nie
          mówiąc o "łubudu" bardziej boli kierowcę malucha! Oczywiście jeśli w ogóle
          przeżyje tę przyjemność.

          Nie zdajecie sobie sprawy, że maluchy są w tej chwili na najbardziej przegranej
          sytuacji przy stłuczce z JAKIMKOLWIEK innym samochodem? A to dlatego, że
          wszystkie inne samochody są już większe, nowocześniejsze, masywniejsze, z
          lepiej dopracowaną strefą zgniotu itp. Maluch jest w tej chwili dosłownie
          jeżdżącą trumną. Czy przypadkiem ten mąż namawiający żonę do używania trumienki
          na kółkach nie ma w zanadrzu jakiejś następczyni?

          My do niedawna mieliśmy jeden samochód, dosyć spory, 6-cio cylindrowy Ford. Gdy
          żona zaczęła przebąkiwać, że drugi samochód byłby dużym udogodnieniem, a jej
          podoba się nowy "garbusek", od razu wybiłem jej to z głowy. "Garbuski" też nie
          należą do samochodów bezpiecznych. Jako, że nie należymy do bogaczy, musieliśmy
          przez dobrych parę miesięcy odkładać.

          No i niedawno dopiąłem swego: zamiast "garbuska", zmusiłem żonę do
          zaakceptowania mojego dla niej wyboru: Audi A6 Quattro. I co z tego, że jest
          stosunkowo młodym kierowcą, nie czuje się jeszcze za kierownicą najpewniej? Że
          samochód ogromny? Zbyt duży na świeżego kierowcę? Nieprawda. Samochód jest
          rzeczą nabytą. Do każdej wielkości samochodu można szybko się przyzwyczaić
          (zderzaki noszą już ślady "przyzwyczajania się" ;)). A przynajmniej jestem
          pewien, że nawet przy poważnym wypadku życie uratują jej poduszki, kurtyny,
          strefy itp, itd. A potem można będzie kiedyś kupić następny samochód. W
          przeciwieństwie do człowieka jest to martwa natura i tak ją należy traktować.
          _______________________________
          Jestem w posiadaniu dowodów na istnienie przynajmniej jednego Boga.
          • p26 Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 04.08.06, 08:21
            Częściowo się zgadzam. Nowego, wypasionego sammochodu nie dałbym takiej żonie
            co prawo jazdy ma od 1 miesiąca ze względów oczywistych. Koszty najmniejszej
            stłuczki to kilkaset złotych w górę. Ale jazda maluchem to też hardcore.
            Jechałem raz tym czymś. To nawet trudno nazwać samochdem. To prymitywny
            przyrząd do jeżdzenia. facet powiniem sprzedać malucha, kupić sobie za to
            rower, a żonie zafundować jakiś większy, mocniejszy ale starszy samochód (w
            okolicach 8-10 lat). 10 letniej Hondy Civic za powiedzny 9-10 tysięcy albo
            mniej nie będzie żal. Oczywiście zakładam że żona nie będzie bawić się w
            kierowcę rajdowego bo w takim przypadku i najnowszy mercedes z 20 poduszkami
            nie pomoże.
            • t_r_h Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 04.08.06, 08:33
              Ja szczerze odradzalbym "pierdziela", jezdzic sie nim nie nauszycz a codzienie
              bedziesz przezywala stres, czy odpali , dlaczego na mnie trabia, czy sie nie
              zepsuje i takie tam. Jak pisal moj poprzednik, myslenie ze lepiej jest jezdzic
              malym samochodem jest calkowicie bledne. Sam mialem do czynienia z roznymi
              samochodami i moge to stwierdzic z pelna odpowiedzialnoscia. Zaleta malego
              samochodu jest jego zwinnosc i czesto to ze jest ekonomiczny. Mysle ze wlasnie
              tymi cechami trzeba sie kierowac przy wyborze auta. Podsumowyjac "niewielki"
              pojad - owszem moze byc, ale nie maluszek. :)
              Pozdrawiam
          • perforowany Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 04.08.06, 15:45
            a ja uważam że "maluch" był prekursorem dzisiejszych standardów
            bezpieczeństwa...strefa zgniotu kończyła mu się na silniku
          • serek.topiony Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 06.08.06, 15:48
            d_arek_d napisał:


            > żona zaczęła przebąkiwać, że drugi samochód byłby dużym udogodnieniem, a jej
            > podoba się nowy "garbusek", od razu wybiłem jej to z głowy. "Garbuski" też nie
            > należą do samochodów bezpiecznych. Jako, że nie należymy do bogaczy, musieliśmy
            >
            > przez dobrych parę miesięcy odkładać.
            >
            > No i niedawno dopiąłem swego: zamiast "garbuska", zmusiłem żonę do
            > zaakceptowania mojego dla niej wyboru: Audi A6 Quattro.

            Czy ja dobrze widzę, ZMUSIŁĘŚ żonę, żeby jeździła takim samochodem, jakim ty
            chcesz, a nie jaki ona sobie wybrała????? masz szczescie, że trafiłeś na jakąś
            potulną oślicę, bo normalna kobieta by cię na kopach z domu wywaliła. co za
            idiota!~i jeszcze wybrałeś dla niej dresiarskie audi???????
          • nieodpowiedzialna Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 07.08.06, 09:10
            Jako że do bogaczy nie nalezycie wybraliście Audi A6 :)
            buahahhaa
            co za buraki w tym kraju żyją.

            Ja nie mam kasy jeżdzę 18-letnim maluchem i jestem szczęśliwa...
            mało pali, najtańszy w eksploatacji
            do jazdy po mieście w sam raz... po Warszawie wszystko jedno czym jedziesz, bo tak głównie stoisz w korku :)
            na trasy malucha nie polecam :)
          • joguwa bogacze? 07.08.06, 12:26
            .. hm, nie jesteście bogaczami? 6-cio cylindrowy Ford, Audi A6 Quattro.. ho,ho..
            to chyba jakaś prowokacja?
            • swoboda_t Re: bogacze? 07.08.06, 16:06
              No, niekoniecznie bogacze :P

              www.otomoto.pl/index.php?sect=show&id=C1409044
              www.otomoto.pl/index.php?sect=show&id=C1355183
          • k_r_m Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 07.08.06, 18:18
            d_arek_d napisał:
            Jako, że nie należymy do bogaczy, musieliśmy
            >
            > przez dobrych parę miesięcy odkładać.
            >
            > No i niedawno dopiąłem swego: zamiast "garbuska", zmusiłem żonę do
            > zaakceptowania mojego dla niej wyboru: Audi A6 Quattro.

            facet, wstydziłbyś się takie rzezcy nawet pisać, jako że nie nalezymy do bogaczy
            hahaha, dla większości polaków nalezycie
    • sven_b Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 02.08.06, 16:35
      Jezeli jestes 'swiezym' kierowcą lepiej dotrzec sie na czyms malowartosciowym.
      W miejskim ruchu nie sztuka skaleczyc auto. Sa tacy, ktorzy potrafia
      sprowokowac stluczke dla wyciagniecia odszkodowania.
    • dziki_osiol Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 02.08.06, 17:15
      Jeżeli dopiero zaczynasz jeździć to maluch cię wiele nauczy. Jak pojeżdzisz
      maluchem to potem już chyba nie ma auta nie do okiełznania. Na pewno wyrobisz
      sobie umiejętności ruszania i hamowania.
      • reginnka Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 07.08.06, 18:02
        w całosci popieram -
        jezdzę maluchem od 5 lat i w tym samochodzie nauczyłam sie jak sobie radzić na
        drodze ,choć nie jest to mój pierwszy samochód ,
        maluch uczy pokory ,cierpliwosci i tego jak " walczyc" na jezdni o miejsce
        ,kazdy kierowca nie malucha uważa ze jadacy kaszlaczkiem powinien jechac za nim ;}
        ale nie zachęcam do kupienia takiego auta jako np.jedynego w domu,
        jest to pojazd od wiosny do jesieni a w lecie tez zadna frajda parzyć sie w tej
        puszce chyba że jakiś rasowany.

    • red_qublik [...] 02.08.06, 17:21
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • 737ng Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 03.08.06, 02:11
        1) Wszystko musi byc wspolne? Kochanie, gdzie sa nasze kalesony? Jasne, mozna
        miec wspolnote majatkowa, ale to nie znaczy, ze wszystko musi byc koniecznie po
        50% ustawowo. Samochod, telefon, komp, aparat foto - moja i ja mamy dwa, kazde
        swoj i tak jest nam lepiej.

        2) Namawiasz ja do sprzedawania tylka za samochod? Wspolczuje tobie doswiadczen,
        skoro masz takie wzory.


        Pomysl nauki jazdy starszym, mniej wartosciowym autem to dobry pomysl.

        K.
        • fiance80 Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 03.08.06, 11:42
          737ng napisał:

          > Jasne, mozna miec wspolnote majatkowa, ale to nie znaczy, ze wszystko musi
          byc koniecznie po 50% ustawowo<

          Zgadzam się, tym bardziej ze nic do tego nowego nie dołożyłam a mąż pracuje po
          naście h(zebym ja mogla sobie siedziec w domu).No i jak by nie patrzył to ten
          nowy jest okupiony jego potem,zmeczeniem itp.jak to w pracy.Brakiem szacunku
          było by nie szanowac jego pracy(czyt.nowego samochodu)i zrobić mu niechcący
          bum!Moze się mylę?oj chyba nie.
          • jamtoja Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 03.08.06, 14:23
            samochód jest ubezpieczony?
          • parwardigar Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 03.08.06, 15:27
            kurcze, fajną żonę ma twój mąż... :)
          • 737ng Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 03.08.06, 15:33
            Maluch jest niebezpieczny. Moze stac was na zmiane fiacika na cos starszego, ale
            wiekszego i bezpieczniejszego?

            K.
          • badjuk Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 03.08.06, 16:05
            Nie jest to naj lepszy pomysl, bo konfortu jazdy nie zaznasz, ale sie dowiesz
            co to jest samochod i jak dziala, no i oczywiscie nauczysz sie jezdzic.
          • piotr.meble jak mozna dac sie tak traktować 03.08.06, 16:54
            i dać zamknać w domu, uzaleznic. Jestes jedna z rzeczy jak ten samochód,
            narazona na teksty ale ja nato robie od rana do wieczora . Wyrazy współczucia. A
            własciwie po co masz jezdzic autem skoro mąz wszystko robi ....
          • ppo [...] 03.08.06, 18:32
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • dbork Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 03.08.06, 15:05
        zgadzam sie z poprzednikiem, maluchem to niech sie buja, ale maz, to jest male,
        niebezpieczne i to wcale nie bedzie dla Ciebie szkola. Masz sie wprawic w
        prowadzeniu, a nie w mechanice. Co za durne wypowiedzi ze tym sie nauczysz
        jezdzic. Twoj maz nie wierzy w Ciebie?? ceni bardzie samochod czy Twoje
        bezpieczenstwo?? ABS,poduszki, kontrolowane strefy wgniecen, tego w maluchu nie
        znajdziesz. Nie daj sie, maluch to nie samochod na dzisiejsze czasy dla
        niewprawionych kierowcow. pamietaj o BEZPIECZENSTWIE!!! co za egoista, popiescic
        i pochuchac to on powinien Ciebie a nie samochod!!
        pzd damian
        • ricofederico Jaki maluch??? 03.08.06, 15:24
          Wlasnie dlatego ze nie umiesz dobrze jezdzic powinnas miec samochod BEZPIECZNY!!
      • ryho61 "nici z seksu" 03.08.06, 15:19
        masz racje w maluchu troche ciasno i niewygodnie. Polecam ambulans, albo karawan
        - tam sa wygodne miejsca lezace
      • p26 Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 04.08.06, 08:29
        No niezupełnie kotku. Są rzeczy które nie są wspólne. Dla niektórych jest to
        laptop, dla innych walkman, a dla innych samochód.
        Moim zdaniem nawet w małżeństwie człowiek powienien mieć pewną autonomię i
        niezależność. Ortodoksyjny komunizm to nie jest dobre rozwiązanie.
        Laptop,discman, samochód to jak szczoteczka do zębów. Jest tylko moja. Chyba że
        wy macie wspólną.
    • fredoo Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 02.08.06, 19:03
      Ale,ale nawet najstarszy CC jest o niebo lepszy od malucha(nic temu drugiemu
      nie ujmując).Polecam CC900.
    • kaczy_interes Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 03.08.06, 14:15
      Najlepiej iść do pracy i własnymi rękami zarobić tyle, ile kosztuje nowy duży
      samochód, a wtedy będzie się wiedziało, dlaczego o taką "drobnostkę" wybuchają
      wojny.
    • jamtoja Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 03.08.06, 14:21
      ja bym wolał żeby żona zniszczyła auto niż siebie...
      maluchy są mało bezpieczne, nawet w mieście....
      • mrowka505 Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 03.08.06, 14:57
        bez przesady z tym bezpieczeństwem. Ja miałam podobną sytuację, co prawda
        zamiast malucha miałam starego golfa I (super autko)i dzięki temu uniknęłam
        wiele nieprzyjemności. Na początku zawsze może się zdażyć drobna przycierka,
        jak uszkodzisz nowe auto to jest to duży koszt i mustwo załatwiania różnych
        papierków. Jak przytarłam golfinę o słupek przy parkowaniu to mąż powiedział
        trudno i jeździłam dalej. Co by powiedział gdyby to było nowe auto???
        • vortex21 Jeżeli dla kogoś samochód jest celem ... 03.08.06, 15:22
          samym w sobie - nie warto z nim gadć. Dla mnie samochód jest tylko pojazdem
          który ma mnie przetransportować z punktu A do B i poza tym ma mi zapewnić pewne
          bezpieczeństwo i konfort oraz jakoś wyglądać, estetycznie. W Polsce niestety
          samochód często jest wręcz celem czy chlubą. To świadczy niestety o
          społeczeństwie. Nie chwaląc się miałem w życiu 6 aut, żadne nie było nowe, na
          żadne nie pracowałem dłużej niż 1 miesiąc (najczęsciej tydzień czy dwa).
          Prowadzę od 20 ponad lat i przytrafiły mi się 3 stłuczki. Jedna poważna ale i
          tak pojechałem dalej. Tak to wygląda.

          Pozdrawiam i powodzenia
    • grasshopper Ostrożnie 03.08.06, 15:04
      Po zrobieniu prawka, dopiero zaczynamy się uczyć jeździć ... tylko, że
      samodzielnie. Nie zapominajmy o tym ... i bez złudzeń :)
    • vortex21 Istnieje argument, który przekona większość ... 03.08.06, 15:06
      mężów, mnie bynajmniej przekonał. A mianowicie, wyjaśnij swojemu mężowi że
      maluch jest najbardziej niebezpiecznym pojazdem na drodze! Nie odpowiada on
      żadnym standardom bezpieczeństwa i w przypadku kolizji czy stłuczki kierowca
      maluch ma bardzo niewielkie szanse na wyjście mniej więcej cało z tej sytuacji.
      Jeszcze jedno, przecież, jeżeli auto męża jest nowe to zapewne posiada pełne
      ubezpieczenie! Co zatem za problem, można naprawić za darmo, nawet jeżeli
      wypadek powstał z twojej winy! Poza tym, jeżeli mąż jest na poziomie, powinien
      ci kupić coś lepszego niż maluch. Nie musi być nowe, z drugiej ręki, 7-10 lat,
      wystarczy i nie szkoda poobijać ;o) . Maluch niestety jest autem nienadającym
      się praktycznie do nauki samodzielnej jazdy. Wiem, bo przez to przeszedłem.

      Powodzenia
      • zoezoe Re: Istnieje argument, który przekona większość . 03.08.06, 15:29
        zgadzam się z większością przedmówców. 10 lat temu zaczynałam od jeżdżenia
        maluchem, głównie po sporym mieście i wtedy to był świetny pomysł. Autka nie
        było szkoda, ale człowiek uczył się bezpiecznej jazdy i nieuniknionych przy
        obsłudze malca podstaw mechaniki, elektryki i czego tam jeszcze. Ale teraz nie
        odważyłabym się wjechać w, dużo większy przecież, ruch miejski w mojej strzale
        w kolorze piasek pustyni, rocznik '86, bez zagłówków i napinaczy pasów. Brrr.
        Miałam w nim małą stłuczkę, koleś na skrzyżowaniu najechał na tył mojego malca,
        wpadłam na auto przede mną. Prędkość niemal zerowa, a mnóstwo pogiętej blachy i
        kark bolał przez tydzień. Dlatego dołączam do głosów, żeby sprzedać malucha,
        oszczędzić trochę kasy i kupić coś choć odrobinę większego i bezpieczniejszego.
    • ryssio Mąż ci każe jeździć maluchem? 03.08.06, 15:23
      Rozwiedź się. Poważnie. To półmózg. Maluch jest autem bardzo niebezpiecznym,
      nie tylko w razie wypadku, ale i w prowadzeniu (fatalna dynamika, fatalne
      hamulce). Czy ty pozwolilabyś np., żeby Twoje dziecko wyjechało na wycieczkę w
      Tatry w dwudziestoletnich trampkach, bo nowe buty trekkingowe mogłyby się
      przypadkiem zniszczyć?
      • letalin Re: Mąż ci każe jeździć maluchem? 03.08.06, 15:41
        Są tacy co jeżdżą maluchami , bo lubią to auto, albo nie mają innego. Ja bym
        nigdy nie jeździł maluchem ...Z powodów wymienionych przez przedpiśców. Facet
        który chce , żeby jego kobieta ryzykowała i niepotrzebnie się stresowała , bo
        jego wychuchane auto mogłoby odnieść szkodę, budzi we mnie b. nieprzyjazne
        uczucia. Auta są po to, żeby je używać, a potem zużyte oddać na złom. To , że
        czasem pogniecie się blacha i porysuje lakier to niczemu nie szkodzi. A zamiast
        tego nowego auta , na które Twój mąż tak ciężko pracował , trzeba było kupić 10
        letni duży, bezpieczny samochód za 25% ceny nowego i drugi mały dla Ciebie.
        Nowe samomochody są dla tych co b.b.dużo jeżdżą i dla tych , których stać na
        ewentualną ich utratę bez zbędnych emocji...
    • wicked Jako nowy kierowca nie wsiadaj do malucha! 03.08.06, 15:41
      Ludzie, ktorzy polecaja jazde maluchem, jako pierwszym samochodem chyba nie maja wyobrazni.
      Ostatnio widzialem zderzenie czolowe Malucha z Golfem IV. Kierowca Golfa nie odniosl praktycznie żadnych obraźeń natomiast jedna osoba z Malucha zmarła na miejscu - druga jest w stanie krytycznym. Maluch to bardzo niebezpieczny samochód i żadne argumenty nie przemawiają za tym, by "uczyć się jazdy" w tym samochodzie.
      Prawo jazdy masz od niedawna, co zwiększa jeszcze "szansę" na to, by uczestniczyć w jakiejś kolizji.
      Jeżeli mąż Cię nie szanuje, pozwoli Ci korzystać z Malucha. Ja swojej żonie za nic nie pozwoliłbym jeździć takim autem.
    • piotr.meble Zły pomysł chyba ze maż kocha bardziej auto 03.08.06, 16:29
      ja tez mam duże bezpieczne auto i małe koreańskie taczki czyli matiza. jak
      jeżdzimy osobno to ja biorę Mietka a zone daje bezpieczne - w razie czego ma
      ABS, 4 poduszki. W koncu auto to tylko rzecz troche blachy, plastiku i gumy.
      Jeżdzij ostroznie i mysl a zajedziesz bez stłuczki..
      • jusytka wuyjątki potwierdzają regułę 03.08.06, 22:18
        Ho Ho, ale żonka cie wytresowała, moje uznanie ;)
        • piotr.meble Re: wuyjątki potwierdzają regułę 04.08.06, 10:01
          nie ...... poprostu dbam o swoja rodzinę, siedzę w pracy do wieczora więc nie ma
          potrzeby żeby dobry samochód stał na parkingu a żona z małym dzieckiem w aucie
          bez klimy meczyła sie jezdząc zanim wrócę. Oto cała tajemnica tresury.
          Wymieniamy się autami tez zależnie od sytuacji - dalsza trasa, jezdzenie z
          dzieckiem to ta osoba bierze duże auto.
          • jusytka Re: wuyjątki potwierdzają regułę 04.08.06, 14:18
            ech... kochany jesteś :)
      • p26 [...] 04.08.06, 08:37
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • p26 p26 04.08.06, 13:13
          Jejku, napisałem tylko że facet jest kapciem. Co, przepraszam, jest tu
          złamaniem regulaminu?
    • piotr.meble Kiedy pokażesz te posty mężowi ? 03.08.06, 16:37
      napisz jak zareagował i życzę miłego jeżdzenia dużym nowy autem. :)
      • sabbatha Re: Kiedy pokażesz te posty mężowi ? 03.08.06, 17:06
        JEZU MEZCZYZNI KOCHAM WAS UDOWODNILISCIE MI ZE SA JESZCZE PRAWDZIWI MEZCZYZNI NA
        TYM SWIECIE :D :)
        • skywalker2002 Propozycja kompromisu 03.08.06, 17:11
          Wszyscy co psioczą na Malucha pewnie w życiu go nie prowadzili i powtarzają to
          co gdzieś tam kiedyś usłyszeli. Maluch to naprawdę dobry samochód do nauki
          jazdy. De facto po kursie dopiero człowiek uczy się jeździć. Sam mam prawko od
          pięciu lat i mogę powiedzieć, że moje umiejętności prowadzenia zaraz po zdanym
          egzaminie były praktycznie zerowe. No w każdym bądź razie kurs przygotował mnie
          do zdania egzaminu, a uczyć to się musiałem sam. Maluszek może i nie jest
          najbezpieczniejszy ale w takim razie polecam Cienkiego lub Seja. Silnik 900 lub
          1100 w zupełności wystarcza do tego miejskiego samochodu. Sam od właśnie tego
          zaczynałem moją samodzielna przygodę z prowadzeniem. Obojętnie który wybierzesz,
          gwarantuję, że nie staniesz na środku drogi bo coś się zepsuło. Trzeba mieć
          talen aby zajeździć ten samochód. Sam przejechałem Cienkim ponad 60 000 przez 3
          lata. Głównie dojeżdżając do szkoły i podwożąc przy okazji rodzeństwo. Brak
          ABS’u czy innych bajerów będzie dla Ciebie doskonałą szkołą jazdy. Serio mówię.
          Nie raz zetknąłem się z przypadkami, że wiara w ABS itp. doprowadzała do
          wypadku. W takim samochodzie po prostu będziesz musiała jechać wolniej co na
          początku wyjdzie Ci tylko na dobre. Nie będziesz zasuwać jak inni ponad 80 tylko
          powoli jechać 60 czy 70. Nauczysz się jeździć i poznasz co to prowadzenie choćby
          przez dokładne wyczucie co się dzieje z samochodem. Uwierz, że ta wiedza w
          przyszłości zaprocentuje.
          Na koniec taka propozycja owego kompromisu. Tylko koniecznie przedstaw ją
          mężowi. Zaproponuj abyś podczas wspólnej jazdy samochodem (pewnie jeździcie
          gdzieś do rodziny, znajomych. No nie będę wnikał) Ty prowadziła, a mąż usiadł z
          prawej strony. Jak poobserwuje twoje zachowanie za kierownicą i uzna, że nawet
          sobie radzisz to prędzej czy później pozwoli Ci zabierać swój samochód. Wiem, że
          cudze wtrącanie się w sposób prowadzenia jest denerwujący ale w ten sposób też
          wiele się nauczysz. Ja tak miałem z ojcem na początku. Zdałem na prawko mając 17
          lat i nie od razu sam pomykałem po ulicach. Na początku ojciec siadał z przodu
          po prawej stronie. Jak się przekonał co do mojego prowadzenia to po pewnym
          czasie nie było problemu abym zabierał jego samochód. Teraz kiedy mam swój też
          nie ma problemu abyśmy się zamieniali.
          • d_arek_d Re: Propozycja kompromisu 04.08.06, 08:48
            skywalker2002 napisał:

            > Wszyscy co psioczą na Malucha pewnie w życiu go nie prowadzili i powtarzają to
            > co gdzieś tam kiedyś usłyszeli. Maluch to naprawdę dobry samochód do nauki
            > jazdy. De facto po kursie dopiero człowiek uczy się jeździć. Sam mam prawko od
            > pięciu lat i mogę powiedzieć, że moje umiejętności prowadzenia zaraz po zdanym
            > egzaminie były praktycznie zerowe. (...)

            Jak możesz takie rzeczy pisać? I co z tego, że człowiek po kursie dopiero
            zaczyna się uczyć jeździć? I dlatego według Ciebie powinien pierwszy swój
            ewentualny wypadek (który właśnie na początku kariery kierowcy jest tak
            prawdopodobny) przeżyć w "maluchu"? Chyba nienajlepiej wyraziłem się
            pisząc "przeżyć", prawda?

            Aha, i brak bajerów będzie doskonałą szkołą jazdy, tak? Nie tylko bez ABS-ów
            (nowa generacja ABS-ów nie myli się na "tarce"), ale i bez poduszek
            powietrznych przednich, bocznych i kurtyn? Doskonała szkoła, powiadasz? Można
            zapytać dlaczego?

            Widzisz, niekoniecznie prędkość może być przyczyną wypadku. W każdym razie nie
            prędkość tego początkującego kierowcy. Przecież w każdej chwili nawet na
            najostrożniejszego kierowcę najechać może np. Mercedes. No a ten biedny,
            początkujący kierowca posłuchał Twego wywodu i by móc przejść "doskonałą szkołę
            jazdy", uskuteczniał ją "maluchem", Cinquecento, Seicento, Matizem czy inną
            trumienką. Nie miałbyś wyrzutów sumienia?

            Czy według Ciebie jego ostrożność w takim przypadku pomoże? Naprawdę? A według
            mnie nic tak nie pomoże w przeżyciu na drodze, jak samochód mogący się
            przeciwstawić, powiedzmy, BMW klasy 5. Nie, nie chodzi o klasę cenową, tylko o
            masywność, wytrzymałość.

            Piszesz, że "Wszyscy co psioczą na Malucha pewnie w życiu go nie prowadzili i
            powtarzają to co gdzieś tam kiedyś usłyszeli." Prowadziłem "malucha"
            wielokrotnie - na początku lat 90-tych. I dlatego właśnie psioczę na "malucha".
            Prowadziłem też stary model Zaporożca - o niebo bezpieczniejszy. W "maluchu"
            znajdziesz zero bezpieczeństwa, zero komfortu, mało tego, badania udowodniły,
            że użytkowanie "malucha" prowadzi po pewnym czasie do utraty słuchu! Co ty
            chcesz wmówić ludziom?

            Dalej piszesz: "Maluch to naprawdę dobry samochód do nauki jazdy". Przepraszam
            bardzo, ale pomijając przypadki, gdy tacy kierowcy ćwiczą do szkoły przeżycia,
            w którym miejscu jest to dobry samochód do nauki jazdy? Zero wspomagania
            czegokolwiek, żeby zrobić cokolwiek, trzeba rozproszyć uwagę (otworzyć szybę -
            korbka zamiast przycisków, potworny upał - smaż się człowieku, wiesz, jak to
            rozprasza początkującego kierowcę? i jak łatwo wtedy o wypadek?).

            Jestem kierowcą od 15 lat i jeśli chcesz mnie przekonać do wsadzenia żony
            do "malucha", musisz się bardziej postarać. Ona jako świeży kierowca jeździ
            Audi A6 i wiesz co? Nie narzeka na niemożność ręcznej zmiany biegów, kręcenia
            korbką aby otworzyć szybę, niepocenie się tego lata, a nawet nie narzeka na ABS-
            y ;). I wiesz co? Nie musiałem wydawać fortuny na ten samochód dla niej. Nie
            jestem zamożnym obywatelem ;) Jak człowiek wie, gdzie szukać, znajdzie nawet
            prawie nowy samochód tej klasy za cenę o wieeele niższą, niż wynikałoby z cen
            rynkowych (ani go nie ukradłem, ani nie nie uczyinł tego nikt inny). I tym
            trudniej będzie Ci mnie przekonać do malucha.

            Ja uwielbiam niebezpieczeństwo (niedawno skakałem na linie z podwójnego mostu w
            Stańczykach), ale takie, które daje przynajmniej cień szansy na przeżycie. I
            nie pisz, że jeżdżąc "maluchem" nie szkoda otrzeć itp, bo pomyślę, że życie
            sobie cenisz mniej niż samochód.
            • skywalker2002 Re: Propozycja kompromisu 04.08.06, 12:22
              Jeżdżę Cienkim i jakoś nie miałem nigdy wypadku. A to po części dla tego, że nie
              ufam w bezpieczeństwo czołgowych blach i staram się przewidywać zachowanie
              innych uczestników ruchu. Jak widzę, że jakiś wariat czy wariatka jedzie Mercem,
              BMW czy inszym A6 i stara się wyprzedzać na trzeciego to najzwyczajniej zjeżdżam
              mu z drogi. Chce się zabić, jego sprawa. Jazda bezpieczna to nie jazda w
              pancernej limuzynie. To przede wszystkim przewidywanie tego co się może wydarzyć
              w czasie jazdy.
              Będę twierdził, że taki samochód jak Cienki czy Sej jest najlepszy na początek.
              Na moim osiedlu tej zimy jedna paniusia w Audi przywaliła w samochód sąsiada.
              Zapewne zbyt szybko i zbyt gwałtownie weszła w zakręt. Później to był już taniec
              na jezdni. Była bardzo zdziwiona, że pomimo ABS’u, zimowych opon i kontroli
              trakcji wpadła w poślizg i walnęła w stojący samochód. Gdyby bardziej polegała
              na sobie, a nie na samochodzie do kolizji raczej by nie doszło. Wiem to z
              własnego doświadczenia. Raz jeden wpadłem w poślizg ale umiałem z niego wyjść.
              Wyczucie samochodu i tego jak on reaguje i jakie siły na niego działają to klucz
              do bezpiecznej jazdy. A nie wiara, że samochód wybaczy Twoje błędy.
    • bluter Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 03.08.06, 17:08
      Jedna sprawa jest Twój mąż, że niechce dać Ci samochodu- nieistotne że nowy,
      nawet jak nie pracujesz zawodowo to prowadzenie domu do lekkich zajęć nie należy
      (są kraje gdzie traktowane jest to jako zawód i kobieta ma emeryturę)- masz do
      niego takie samo prawo jak mąż.
      Drugą sprawą jest że lepiej doświadczenie zdobyć na starym samochodzie, w razie
      napraw koszty są mniejsze i mniej serce boli przy kasie niż przy nowym. Maluch
      nie jest chyba najlepszym pomysłem, jest zbyt niebezpieczny na dzisiejsze czasy-
      kiedyś jeździło się wolniej i był mniejszy ruch. Lepiej dołożyć i kupić coś
      wiekszego np. CC, Tico lub coś podobnego
      • swoboda_t Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 05.08.06, 16:37
        CC czy Tico to taki szajs pod względem bezpieczeństwa jak Maluch. W razie
        kolizji nic ino się modlić. Mój kumpel kupił swojej pannie (sam nawet nie ma
        prawka) Merca beczkę - super sprawa, ma wspomaganie i mały skręt, więc pomimo
        sporych rozmiarów dobrze się tym manewruje. Kupę blachy tu i tam, więc nie
        trzeba się obawiać kolizji z pudlem. A magiczne oznaczenie "200D" sprawia, że
        auto uczy pokory i luzu za kierownicą, nie ma mowy o niepostrzeżonym osiąganiu
        prędkości warpowych(dla świerzaków to sore zagrożenie). I takie rozwiązanie bym
        Wam doradzał - beczkę, Volvo 200, od biedy Poloneza Plusa. Spore, powolne,
        tanie. Jak jeździsz tylko po okolicy, to nawet ewentualna awaria nie powinna
        być tragedią. A jak potem wsiądziesz do nowocześniejszego i mniejszego auta,
        poczujesz się jak ryba w wodzie :)
    • fredoo Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 03.08.06, 17:08
      A statystyka jest następująca:Imbezpieczniejsz auto i lepiej wyposażone tym
      większe prawdopodobieństwo wypadku.To prawda,gamonie myślą,że lepsza technika
      zastąpi mózg.
      • d_arek_d Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 04.08.06, 08:52
        fredoo napisał:

        > A statystyka jest następująca:Imbezpieczniejsz auto i lepiej wyposażone tym
        > większe prawdopodobieństwo wypadku.To prawda,gamonie myślą,że lepsza technika
        > zastąpi mózg.

        Chciałbym zapoznać się z tymi statystykami. Bardzo proszę o link.
    • woland76 Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 03.08.06, 17:22
      kiedy kilka lat temu zdobyłam prawo jazdy, mój ojciec niemal siniał, kiedy
      chcialam pozyczyć jego roczne wówczas auto. Rozwiązaniem idealnym okazało sie
      nabycie Fiata CC 700, rocznik 1996. Jeździlam nim 3 lata - dzieki jeździe
      małym, mieszczącym się niemal wszedzie, tanim w utrzymaniu (choć niezbyt
      zrywnym) autkiem, nauczyłam sie prawidłowych odruchów - sprawdzania pola
      widzenia w lusterkach, ogladania w bok, za siebie w czasie cofania czy
      włączania do ruchu. Jedyne zniszczenia na karoserii to otarcia na błotnikach
      (kilka "zafundowanych " przez innych kierowców). Jeżdżę ostrożnie, nie szarżuję.
      Ponieważ auto nie było "dorobkiem życia" wszelkie uszkodzenia traktowałam jak
      zło konieczne i przechodziłam nad nim do porządku dziennego.
      Dwa tygodnie temu razem z moim chłopem kupilismy pojazd nieco nowszy i nieco
      okazalszy (zdroworozsądkowo - Opla Corsę).
      Kiedy sprzedawałam fiacika, odebrałam wiele telefonów od potencjalnych kupców -
      dzwoniły panie zaintereswane kupnem malego autka, ale takze (może przede
      wszystkim) panowie, chcący nabyc auto dla swoich żon, narzeczonych , sióstr....
      Na zakup zdecydował się pierwszy oglądający go klient.
      Wniosek - idea, żeby zaczynać prawdziwą jazdę od auta niezbyt "wyrywnego",
      niedrogiego, łatwego i taniego w konserwacji , przyświeca wielu kierowcom.

      Aha - i nigdy chyba nie zapomnę jak mocno gryzlam paznokcie, kiedy wjechala we
      mnie pani nowiuteńkim passatem, i wmawiała mi potem z gniewem w oczach, że to
      była moja wina. Kiedy na miejsce zdarzenia przyjechał jej mąż usłyszałam -
      "Znowu? Ten błotnik kosztował ostatnio 1500 złotych".
      Ja odjechala do domu, ona zapewne po raz kolejny do blacharza.

      Może rzeczywiście Fiat 126p to troche karkołomny pomysł, ale jakis maly
      kaszalocik tak do 3- 3,5 tysiąca zł na pewno pozwoliłby ci jeżdzic spokojniej,
      pewniej i bez wizji przerazonego męża oglądającego pogięta blachę ;)
      Pozdrawiam i życzę zdrowego rozsądku przy podejmowaniu decyzji.



      • kpt_kloss Nie jest bardzo bezpieczny ... 03.08.06, 19:12
        Maluchy, i owszem, sa tanie ale nie sa bardzo bezpieczne z uwagi na przestarzala
        konstrukcje i male rozmiary. Nie posiadaja nalezytych zabezpieczen po bokach
        tak jak wspolczesne samochody ktore maja wmontowane belki chroniace od uderzen w
        boki. Jesli juz musisz jezdzic maluchem uzywaj zaglowka w siedzeniu. Duza
        czesc maluchow nie posiada zaglowkow ktore bardzo chronia kregi szyjne i rdzen
        kregowy w wypadku uderzen z tylu. Poza tym maluch jest bardzo malutki czyli
        jesli zderzysz sie czolowo z ciezarowka twoje szanse sa kiepskie. Zatem badz
        bardzo ostrozna jesli juz naprawde musisz maluchem jezdzic.
    • untochables Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 03.08.06, 19:35
      fiance80 jak kilka osób tutaj pomyśl o seicento używanym
      takie auto uczy jeździć
      nie jedziesz odrazu 150 km/h jak to sie przytrafia żółtoziobom w nowych furach
      czujesz co sie dzieje z autem
      zdobywasz doświadczenie za rok lub dwa pewnie pojedziesz rodzinnym wozem ;)

      po znajomych widze że kto zaczynał od kaszlaka lub starego poloneza dziś jeździ
      o wiele lepiej niż ci którzy mieli odrazu nowe fordy

      pozdrawiam
      • swoboda_t Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 05.08.06, 16:47
        Coś w tym jest. Ja zaczynałem od malca, potem Polonez, duży Fiat, Lanos.
        Okazyjnie lepsze wozy. Ostatnio jeżdżę Lublinem i mimo, że prowadzi się
        fatalnie, czuję się w nim swobodnie od pierwszej chwili. A są tacy, co to bez
        wspomagania, abeesu i innych eespeów już nie mogą... Szajswageny uczą pokory,
        pomagają się wyrobić - dobra szkoła na początek :)
    • fiance80 Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 03.08.06, 21:18
      ludzie kochani!zadziałało!Mąż trochę się posmiał z co niektórych postów,ale
      większość przyjął z pokorą,więc nie jest z Nim tak zle jeszcze:)
      Jako ze mamy <śmieszne słowo-uciułanych:)trochę złotych to......kupi mi renault
      clio 96r.z ok1000 ojro.huuura!Mam nadzieję, że okiełzam to cudo-chodzi mi o te
      60km.buziaczki dla wszystkich udzielających się.
      • skaflok jedynka dym dwojka dym trojka OGIEN ! :] 03.08.06, 21:54

      • ewwa8 Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 04.08.06, 13:02
        gratulacje, fajne auteczko następca mojej Renóweczki 5, którą ujeżdżałam przed
        zamianą na Escorcika. Zwinne, wygodne i wystarczające dla żony i dziecka lub
        dzieci no i (hihi) na ZAKUPY!!!! Pozdrowienia i miłej bezstresowej jazdy, ale
        próbuj też ujeżdżać tą większą brykę, może nie już, ale za jakiś czas, a
        przekonacie się z mężem, że nie taki diabeł straszny, a i szkody wcale nie
        muszą się objawić. Ja jeżdżę swoim autem a czasami jednak autem męża (Ford
        Scorpio i do tego combi) bydle okrutnie wielkie, ale jazda jest super, bo to
        jednak zupełnie inna klasa pojadzu i wygody z tym związane też są zdecydowanie
        większe.
    • ddoorrka Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 03.08.06, 23:03
      Ja od 7 lat, czyli od kiedy zrobiłam prawo jazdy (w wieku 17 lat) śmigam
      maluchem po mieście - codziennie na uczelnię i z powrotem 20km. Autko to ma dużo
      zalet, przede wszystkim prawie zawsze gdzieś się wciśniesz przy parkowaniu, a
      to w mieście kluczowe.Ma ono bardzo dobrą widoczność, łatwo się nim manewruje -
      brak wspomagania kierownicy wcale nie przeszkadza. No i malutko pali, a i samemu
      naprawić nie trudno (nawet kobiecie). Oczywiście rację mają ci , którzy piszą,
      że to auto niebezpieczne - miałam nim jedną stłuczkę i faktycznie moje blachy
      ucierpiały bardzo, podczas gdy na drugim aucie ledwie zderzak sie poluzował. Ale
      myślę, że świadomość, że się jedzie maluchem mobilizuje do większej uwagi na
      drodze i zachowania dozwolonej prędkości i przepisów. Generalnie, choć mąż ma od
      niedawna peugota (którego bez obaw pozwala mi prowadzić ja do centrum wolę
      jechać maluchem (głównie ze wzg.na łatwość znalezienia miejsca na parkingu)
    • bartwylye Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 03.08.06, 23:12
      a ja dzis widzialem poraz drugi w zyciu malucha na angielskich
      blachach.mieszkam w UK.pierwszego widzialem oczywiscie z kierownica z prawej
      strony ze szmacianym szyberdachem,a dzis widzialem zwyklego bialego...:)
      poldki tez da sie zobaczyc w tym kraju.
      • swoboda_t Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 05.08.06, 16:52
        Do początku lat 90-tych Wielka Brytania była największym rynkiem eksportowym
        FSO - rocnzie szło nawet kilkanaście tysięcy sztuk. Wtedy o DF-a czy Polska
        było tam stosunkowo łatwo.
    • dunham to pomysl niedobry 04.08.06, 00:55
      radze oddac na zlom, zrobic z tego bude dla psa, lub postawic na placu zabaw.
    • pthread Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 04.08.06, 05:54
      Skoro masz juz Clio to sprawa zalatwiona i nie bede zanudzal o 126p.
      Wg mnie najwazniejsze (bez wzgledu na marke samochodu) dla kobiety na poczatek
      to pojechac z mezem na prosta pusta droge i trenowac _gwaltowne_ hamowanie z
      60km/h do 0-ra na zblokowanych kolach.
      Wg mnie to najwiekszy problem swiezych kobiet-kierowcow. Zbyt delikatnie
      podchodza do samochodu i potem jak trzeba wykonac szybko manewr (najczesciej
      hamowanie) to nie wychodzi. Takie testowe hamowanie/ruszanie z piskiem bedzie
      tez dobre dla meza, uspokoisz go ze zatrzymasz sie/ruszysz wtedy kiedy ty chcesz
      a nie wtedy kiedy twoj samochod ci pozwoli. Ja z moja zona trenuje do tej pory...
      Reasumujac: nie wazne jaki samochod wazne czy chcesz sie uczyc jezdzic
      Powodzenia
    • caysee Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 04.08.06, 08:26
      fiance,

      Widze, ze juz rozwiazany problem i mysle, ze to swietne rozwiazanie. Ja przez
      pierwsze pol roku samochod obijalam o cos srednio co pare tygodni. Byl to
      starutki Opel Kadett, wiec nie bylo szkoda. Gdyby wtedy rodzice dawali mi swoje
      auto, to nie dosc, ze by mieli je pokiereszowane, to jeszcze atmosfera w domu by
      pewnie przez to stracila. Dlatego mysle, ze dobrze zrobiliscie decydujac sie na
      gorsze autko dla ciebie, mysle ze tobie tez lepiej zrobi jazda bez tej obawy "o
      jezu, a jak cos zrobie to maz mnie zwyzywa".
      • d_arek_d Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 04.08.06, 09:08
        caysee napisała:

        > Ja przez
        > pierwsze pol roku samochod obijalam o cos srednio co pare tygodni.

        Zapytam z ciekawości: co robiłaś jak zahaczałaś o jakiś zaparkowany samochód,
        bez kierowcy w środku?

        Bo wiesz, jest jeszcze druga strona medalu. "Ucząc się" na starutkich
        samochodach generalnie mniej się uważa i częściej zawadza. I z wieloletniego
        doświadczenia (jako ta "druga strona medalu") wiem, że odjeżdża się "nie
        zauważając" zaparkowanego obok, obrysowanego samochodu, niekoniecznie
        starutkiego. Nieraz spotkałem się z tym (ostatnio tydzień temu) i NIGDY żaden z
        tych wandali nie zostawił za wycieraczką swych danych.

        Ja w ten sposób zahaczyłem na początku swej kariery kierowcy dwa samochody
        jednocześnie, na parkingu. Zostawiłem swój telefon i później załatwiliśmy to
        wszystko kulturalnie. Raz akurat szedłem do samochodu i widziałem dokładnie,
        jak pewna początkująca kobieta orze mi bok, rozgląda się, i powolutku odjeżdża.
        Zatrzymana tłumaczyła, że to nie ona, a jak pokazałem ślady na jej i moim
        samochodzie, tłumaczyła, że nie zauważyła.

        No to jak to jest z tymi nieudanymi "kopertami" na parkingach?
        • the_sleeper Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 04.08.06, 09:31
          A co sądzicie o Tico? Wydaje mi się że jest dobrą alternatywą dla malucha,
          słyszałem jednak że też nie jest bezpiecznym samochodem (wg niektórych nawet
          mniej niż maluch, chociaż w to akurat nie chce mi się wierzyć).
    • oranvag Re: Maluch ,czy to dobry pomysł? 04.08.06, 09:46
      Absolutnie nie dawać się mężowi! Co to w ogóle za gadanie? Moja żona jeździ
      naszym autem od nowości, co więcej uważałem że to wypada, aby ona odebrała je z
      salonu!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja