Co Was najbardziej irytuje?

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.02.03, 00:05
Jakie zachowanie innych kierowców Was najbardziej irytuje?
Ja nie znoszę, gdy w trasie samochód jadący naprzeciw mnie przekracza linię
środkową jezdni. Zdarza sie to niemal zawsze, gdy mijam kolejkę aut (zawsze
jeden jedzie po moim pasie aby obserwować kiedy będzie mógł wyprzedzić). Poza
tym włącza mi się czerwona lampka gdy widzę, ze ktoś zmienia pas przede mną
nie włączając kierunkowskazu (tych którzy włączają niemal zawsze wpuszczam
przed siebie). Jakie Wy macie doświadczenia? Może dzięki Waszym odpowiedziom
dowiem się czegoś o swoich grzechach za kierownicą, które postaram się
wyeliminować.
Pozdrawiam.
    • Gość: Wicio Nieustępowanie pierwszeństwa pieszym!!! IP: *.isep.pw.edu.pl 14.02.03, 12:33
      Mnie najbardziej irytuje zachowanie kierowców przed przejściami dla pieszych.
      Prawo o ruch drogowym mówi wyraźnie, że pieszy ma pierwszeństwo i kierowca
      powinien się zatrzymać i przepuścić pieszego na przejściu dla pieszych. Gówno!
      Mało kto się zatrzymuje. Wszyscy tylko zapierdalają (no są wyjątki, np. ja
      prawie zawsze się zatrzymuję, ku wielkiej irytacji kierowców jadących za mną).

      Wchodząc na pasy zwykle staram się iść zdecydowanym krokiem i nie zwalniać
      przed wejściem na ulicę. Oczywiście nie robię tego, gdy samochód jest 10 m ode
      mnie. Jednak, gdy zbliża się szybko (powiedzmy 60-80 km/h) i jest jakieś 50-60
      metrów od przejścia, to po prostu na nie wchodzę. Wtedy kierowca wie, że pieszy
      jest zdecydowany i musi się zatrzymać. Najgorsza, jak zauważyłem, jest
      postawa "chciałabym, ale boję się". Jak pieszy stoi grzeczniutko 2 metry od
      krawężnika i czeka, aż samochody przejadą, to będzie tak czekał i czekał.
      Najlepiej iść zdecydowanie.

      A w ogóle najgorsze jest wtedy, gdy dojdę do połowy jezdni, bo ci z lewej
      łaskawie się zatrzymali, a ci z prawej jadą jakby nigdy nic. To rzadka
      sytuacja, ale się zdarza. Raz jeden gościu odbił póltora metra w swoje prawo,
      aby tylko się nie zatrzymać na pasach!!! Co to za debile!?! Na szczęście takie
      sytuacje nie są częste.

      Zdarzyło mi się kilka razy, że samochód hamował przede mną z piskiem opon. Raz,
      na Śliskiej nawierzchni zatrzymał się 10 cm ode mnie (bez pisku - sunął
      pomalutku z zablokowanymi kołami), a ja podziękowałem przerażonemu kierowcy
      skinienim głowy i poszedłem dalej :))

      Nie jestem debilem i zdaję sobie sprawę, że to niebezpieczne, więc nie wychodzę
      na środek ulicy czekając, aż samochód zatrzyma się metr przede mną lub metr za
      mną. Staję w takim miejscu, że wystarczy krok wtecz i już samochód na mnie nie
      wjedzie.

      Zauważyłem też jedną prawidłowość. Jeśli pieszy stara sie przejść przez ulicę
      patrząc w kierunku nadjeżdżających samochodów, to kierowcy widząc to (i
      wiedząc, że pieszy zdaje sobie sprawę z ich obecności, bo ich widzi) jadą
      spokojnie dalej. Gdy natomiast, co często stosuję, człowiek patrzy prosto
      (oczywiście upewniwszy się przedtem, że kierowca ma szansę się zatrzymać), to
      taki kierowca sądzi, że ma do czynienia z debilem, który nie zdaje sobie sprawy
      gdzie się znajduje i hamuje, żeby nie stłuc sobie reflekotrów czy przedniej
      szyby.

      Generalnie warszawscy kierowcy to chamy, a pieszego mają za nic.
      • Gość: kec Re: Wciskanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.02.03, 13:09
        Mnie najbardziej irytuje
        gdy jadę sobie 90 na godz.
        a z podporządkowanej wyjeżdża gościu
        i posuwa 20 na godz.
        Jeżeli już ktoś chce się wcisnąć
        to niech chociaż naciśnie ten pedał gazu
        i dostosuje się do prędkości pojazdów za nim

        Poza tym cholernie irytuje mnie polityka
        koncernów samochodowych, szczególnie
        Skoda i Seat, w myśl której wciska się ludziom
        że octavia albo toledo to klasa średnia
        czy ostatnio, że cordoba konkurować będzie
        z corollą, almerą, focusem itp

        pozdrawiam
      • Gość: Treg Re: Nieustępowanie pierwszeństwa pieszym!!! IP: *.rzeszow.mm.pl 30.03.03, 11:39
        Gość portalu: Wicio napisał(a):

        > Mnie najbardziej irytuje zachowanie kierowców przed przejściami dla pieszych.
        > Prawo o ruch drogowym mówi wyraźnie, że pieszy ma pierwszeństwo i kierowca
        > powinien się zatrzymać i przepuścić pieszego na przejściu dla pieszych.
        Gówno!
        > Mało kto się zatrzymuje. Wszyscy tylko zapierdalają (no są wyjątki, np. ja
        > prawie zawsze się zatrzymuję, ku wielkiej irytacji kierowców jadących za
        mną).
        >
        > Wchodząc na pasy zwykle staram się iść zdecydowanym krokiem i nie zwalniać
        > przed wejściem na ulicę. Oczywiście nie robię tego, gdy samochód jest 10 m
        ode
        > mnie. Jednak, gdy zbliża się szybko (powiedzmy 60-80 km/h) i jest jakieś 50-
        60
        > metrów od przejścia, to po prostu na nie wchodzę. Wtedy kierowca wie, że
        pieszy
        >
        > jest zdecydowany i musi się zatrzymać. Najgorsza, jak zauważyłem, jest
        > postawa "chciałabym, ale boję się". Jak pieszy stoi grzeczniutko 2 metry od
        > krawężnika i czeka, aż samochody przejadą, to będzie tak czekał i czekał.
        > Najlepiej iść zdecydowanie.
        >
        > A w ogóle najgorsze jest wtedy, gdy dojdę do połowy jezdni, bo ci z lewej
        > łaskawie się zatrzymali, a ci z prawej jadą jakby nigdy nic. To rzadka
        > sytuacja, ale się zdarza. Raz jeden gościu odbił póltora metra w swoje prawo,
        > aby tylko się nie zatrzymać na pasach!!! Co to za debile!?! Na szczęście
        takie
        > sytuacje nie są częste.
        >
        > Zdarzyło mi się kilka razy, że samochód hamował przede mną z piskiem opon.
        Raz,
        >
        > na Śliskiej nawierzchni zatrzymał się 10 cm ode mnie (bez pisku - sunął
        > pomalutku z zablokowanymi kołami), a ja podziękowałem przerażonemu kierowcy
        > skinienim głowy i poszedłem dalej :))
        >
        > Nie jestem debilem i zdaję sobie sprawę, że to niebezpieczne, więc nie
        wychodzę
        >
        > na środek ulicy czekając, aż samochód zatrzyma się metr przede mną lub metr
        za
        > mną. Staję w takim miejscu, że wystarczy krok wtecz i już samochód na mnie
        nie
        > wjedzie.
        >
        > Zauważyłem też jedną prawidłowość. Jeśli pieszy stara sie przejść przez ulicę
        > patrząc w kierunku nadjeżdżających samochodów, to kierowcy widząc to (i
        > wiedząc, że pieszy zdaje sobie sprawę z ich obecności, bo ich widzi) jadą
        > spokojnie dalej. Gdy natomiast, co często stosuję, człowiek patrzy prosto
        > (oczywiście upewniwszy się przedtem, że kierowca ma szansę się zatrzymać), to
        > taki kierowca sądzi, że ma do czynienia z debilem, który nie zdaje sobie
        sprawy
        >
        > gdzie się znajduje i hamuje, żeby nie stłuc sobie reflekotrów czy przedniej
        > szyby.
        >
        > Generalnie warszawscy kierowcy to chamy, a pieszego mają za nic.

        No i właśnie przez takich "zdecydowanych" przed przejściem jest wiele
        wypadków. Nie jestem zwolennikiem rajdowania w okolicach przejścia, ale
        strasznie mnie wkurwiają tacy piesi jak Ty. Wejdźie taki i mu się wydaje, że
        jest nieśmiertelny. Pieszy ma pierszeństwo, ale jak się wpierdoli pod jadący
        nawet 50km/h samochód to mu żaden przepis nie pomoże. Pozdrawiam i uważaj
        chłopie na siebie.
    • Gość: 130rapid Wcinanie się IP: *.visp.energis.pl 16.02.03, 04:36
      Wyczekujesz na bocznej ulicy, żeby skręcić w lewo w ruchliwą główną, a tu wcina
      się klient z twojej prawej strony, z takim samym zamiarem. Spryciarz zasłania
      ci widok, bo chce wyjechać pierwszy, olewając ciebie.

      Ostatnio chciał mnie w ten sposób wyrolować jakiś Matiz. Zobaczył moją
      rejestrację spoza metropolii i wykoncypował pewnie, że to jakiś niedzielny
      ciulek z prowincji i pewnie sobie nie poradzi.

      Załatwiłem go w klasyczny sposób.

      Wycofałem się, po trawie wjechałem w główną, tyle że w prawo, kawałek dalej
      zawróciłem i przejeżdżając przed jego przodem, pokazałem mu język.

      Ciężko wkurzony próbował mnie dogonić przez 2-3 km, ale na dwupasmówce został
      daleko w tyle.
      • Gość: Wicio Kalsyczny sposób - chyba u buraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.03, 01:40
        Gość portalu: 130rapid napisał(a):


        > Załatwiłem go w klasyczny sposób.
        >
        > Wycofałem się, po trawie wjechałem w główną, tyle że w prawo, kawałek dalej
        > zawróciłem i przejeżdżając przed jego przodem, pokazałem mu język.

        Trzeba było jeszcze kilku pieszych potrącić, żeby gnój widział do czego
        doprowadza stając swoim gównianym Matizem z nieodpowiedniej strony twojego
        super wozu, o Wielki Kierowco.
    • Gość: Arti Lewy pas, skręt w lewo itp. IP: *.teleaudio.com.pl 16.02.03, 14:14
      Mnie do pasji doprowadza kilka sytuacji. Najważniejsze z nich:
      1. Lewym pasem jedzie ktoś wolno i nie zjeżdża na prawy, gdy ktoś inny chce
      jechać szybciej. Dramat prawdziwy jest wtedy, gdy np. na prawym jedzie sobie
      TIR, na lewym z tą samą szybkością auto osobowe i... kombinuj teraz człowieku.
      2. Koleś jedzie lewym pasem przed skrzyżowaniem. Ja jadę za nim. Dojeżdżamy do
      skrzyżowania i on wtedy dopiero miga, że bedzie skręcał w lewo. Prawy pas jest
      pełen i już jest za późno, żebym na niego wjechał. Efekt: mam zielone, ale
      czekam, bo facet przede mną olał, że powinien szybciej sygnalizować zamiar
      skrętu.
      3. Warszawska codzienność: ulica trzypasmowa, jedzie karetka pogotowia i wyje.
      Nikt jej nie zjeżdża, karetka jedzie slalomem miedzy samochodami. Czasem jak to
      widzę, to myślę sobie o takim, co nie zjeżdża: a żeby tak, fiucie jeden, nie
      zjechali, jak karetka akurat będzie wiozła ciebie kiedy już sobie rozwalisz ten
      głupi łeb!
      4. Pieszy podchodzi do krawędzi jezdni i zachowuje się jak kura: niby wchodzi,
      ale się cofa, znów robi krok do przodu, a potem do tyłu. Jedziesz np. 70 km/h,
      a ktoś robi ci taki numer w miejscu bez pasów, po prostu wchodzi na drogę (albo
      chce wejść, a się boi). Efekt: hamujesz gwałtownie, stwarzasz zagrożenie,
      jesteś spocony ze strachu.
      5. Jeszcze jedna rzecz: drobna, ale wkurzająca. Jezdnia jednopasmowa, jadą -
      powiedzmy - trzy samochody. Ja jestem drugi, facet przede mną się wlecze 40
      km/h (często się zdarza na KEN-ie w W-wie). Nie mogę go wyprzedzić, bo jest
      podwójna ciągła. Widze, że jest przed nami zielone światło i zastanawiam się,
      czy zdążymy. Facet nie przyśpiesza, jedzie spokojnie. Robi sie żółte, on nie
      przyśpiesza, robi się czerwone - i on gaz: przejechał na czerwonym! No a ja i
      ten facet za mną sobie postoimy. Zawsze w takich sytuacjach mam ochotę dogonić
      tego faceta, złapać na nastepnych światłach, wyjść z samochodu, iść do niego i
      go pierd... w pysk.
      • Gość: Arti I jeszcze jedno... IP: *.teleaudio.com.pl 16.02.03, 14:21
        Przypomniałem sobie:
        Jezdnia trzypasmowa, np. Puławska w W-wie. Jadą samochody mniej wiecej równo na
        wszystkich pasach. Nagle lewy pas robi sie pasem tylko do skrętu w lewo. facet
        na tym pasie chce jechać prosto, więc miga prawym kierunkowskazem, żeby go
        wpuścili. Ale go nie wpuszczają! Facet stoi, aż te buraki przejadą i czeka na
        dziurę przed następną falą, która gdzieś właśnie stoi na czerwonym. Raz
        widziałem, jak tak facet z Radomia został wyekspediowany na Wole zamiast do
        centrum. Musiał skrecić na placu Zawiszy, bo nie chcieli go wpuścić na środkowy
        pas, a ci za nim na lewym trąbili, żeby jechał, bo blokuje ruch. No i facet
        pojechał. Dla niego to przecież kosmos, bo gość nie zna miasta, bedzie błądził.
      • Gość: martynka Re: Lewy pas, skręt w lewo itp. IP: *.lukowa7.waw.pl 27.03.03, 11:47
        2. Koleś jedzie lewym pasem przed skrzyżowaniem. Ja jadę za nim. Dojeżdżamy do
        skrzyżowania i on wtedy dopiero miga, że bedzie skręcał w lewo. Prawy pas
        jest
        pełen i już jest za późno, żebym na niego wjechał. Efekt: mam zielone,
        ale
        czekam, bo facet przede mną olał, że powinien szybciej sygnalizować
        zamiar
        skrętu.
        -------------
      • Gość: Tom Re: Lewy pas, skręt w lewo itp. IP: 213.77.14.* 28.03.03, 09:52
        Gość portalu: Arti napisał(a):

        > Mnie do pasji doprowadza kilka sytuacji. Najważniejsze z nich:
        > 1. Lewym pasem jedzie ktoś wolno i nie zjeżdża na prawy, gdy ktoś inny chce
        > jechać szybciej. Dramat prawdziwy jest wtedy, gdy np. na prawym jedzie sobie
        > TIR, na lewym z tą samą szybkością auto osobowe i... kombinuj teraz człowieku.
        > 2. Koleś jedzie lewym pasem przed skrzyżowaniem. Ja jadę za nim. Dojeżdżamy
        do
        > skrzyżowania i on wtedy dopiero miga, że bedzie skręcał w lewo. Prawy pas
        jest
        > pełen i już jest za późno, żebym na niego wjechał. Efekt: mam zielone, ale
        > czekam, bo facet przede mną olał, że powinien szybciej sygnalizować zamiar
        > skrętu.
        > 3. Warszawska codzienność: ulica trzypasmowa, jedzie karetka pogotowia i
        wyje.
        > Nikt jej nie zjeżdża, karetka jedzie slalomem miedzy samochodami. Czasem jak
        to
        >
        > widzę, to myślę sobie o takim, co nie zjeżdża: a żeby tak, fiucie jeden, nie
        > zjechali, jak karetka akurat będzie wiozła ciebie kiedy już sobie rozwalisz
        ten
        >
        > głupi łeb!
        > 4. Pieszy podchodzi do krawędzi jezdni i zachowuje się jak kura: niby
        wchodzi,
        > ale się cofa, znów robi krok do przodu, a potem do tyłu. Jedziesz np. 70
        km/h,
        > a ktoś robi ci taki numer w miejscu bez pasów, po prostu wchodzi na drogę
        (albo
        >
        > chce wejść, a się boi). Efekt: hamujesz gwałtownie, stwarzasz zagrożenie,
        > jesteś spocony ze strachu.
        > 5. Jeszcze jedna rzecz: drobna, ale wkurzająca. Jezdnia jednopasmowa, jadą -
        > powiedzmy - trzy samochody. Ja jestem drugi, facet przede mną się wlecze 40
        > km/h (często się zdarza na KEN-ie w W-wie). Nie mogę go wyprzedzić, bo jest
        > podwójna ciągła. Widze, że jest przed nami zielone światło i zastanawiam się,
        > czy zdążymy. Facet nie przyśpiesza, jedzie spokojnie. Robi sie żółte, on nie
        > przyśpiesza, robi się czerwone - i on gaz: przejechał na czerwonym! No a ja i
        > ten facet za mną sobie postoimy. Zawsze w takich sytuacjach mam ochotę
        dogonić
        > tego faceta, złapać na nastepnych światłach, wyjść z samochodu, iść do niego
        i
        > go pierd... w pysk.

        Powinieneś dać sobie spokój z jeżdżeniem samochodem (jako kierowca) bo
        doprowadzisz do tragedii innych albo siebie do zawału. Trzeba wyluzować i brać
        poprawkę że nie każdy jest takim mistrzem kierownicy jak ty... Mamy drogi jakie
        mamy i kierowców (amatorów i zawodowców) w ich wspaniałych maszynach (rakietach
        i żęchach). Albo się przystosujemy albo wymordujemy. Jak jazda za kimś cię
        stresuje to zjedź na parking odsapnij ,wypal jak palisz,pobaw się komórą, popij
        wodą, odlej się, dobrze robi kran z zimną wodą i od razu będzie ci lepiej.
    • Gość: Tomek Re: Co Was najbardziej irytuje? IP: *.kolornet.pl 16.02.03, 19:53
      Zauwazylem bardzo ciekawa prawidlowosc - gdy chce wyprzedzic, wszyscy jada
      lewym pasem, prawy pusty. Ale za to gdy chce wyjechac z podporzadkowanej z
      prawej strony wszyscy grzeczniutko jada prawym. Bo dla takich walow ciezko jest
      przejechac na lewy pas, zeby ktos mogl sie z prawej wlaczyc do ruchu.
      Poza tym rozne objawy glupoty: gosc ma po skrecie dodatkowy pas do wlaczenia
      sie i albo staje na poczatku pasa albo jedzie do konca, depta po hamulcach i
      stoi. Bo nie mozna pomyslec i "depnac" jak sie zrobi wieksza luka.
      A najbardziej mnie wpier... kierowcy "ostrozni". Dojedzie do drogi glownej,
      zatrzyma sie. Rozgladnie w lewo i prawo, wolne. Rusza, ja za nim. Patrze na
      boki, zeby sie upewnic czy nadal wolne. I nagle gostek sie zatrzymuje na
      polowie pasa, bo choinka na lusterku mu zadyndala i wydawalo mu sie ze ktos
      jedzie. Zawsze mam w takiej chwili chec zrobic mu lewatywe laska na
      kierownice :-).
      I oczywiscie duma z olewania przepisow, tzn. przejezdzanie na czerwonym i
      nieuzywanie kierunkowskazow (gdy nie widzi Policji). Kiedys widzialem sytuacje
      na skrzyzowaniu: gostek wysiadl i z buta pociagnal jadacemu przed nim po
      tylnych lampach. Tamten wyskakuje i sie burzy, a w odpowiedzi slyszy: O co
      chodzi, i tak nie uzywasz to ci niepotrzebne.
    • Gość: guciog Re: Co Was najbardziej irytuje? IP: *.x-com.pl 17.02.03, 00:22
      Mnie irytuja swiatla
      - zle ustwione drogowe - bo przeciez jemu po oczach nie swieca
      - przeciwmgielne uzywane bez potrzeby - " a co jak mam niech sobie swieca".
      • Gość: Niknejm Re: Co Was najbardziej irytuje? IP: *.ipartners.pl 17.02.03, 01:16
        Jazda równoległa trzech pacanów na trzypasmówkach... Jadą łeb w łeb
        kilometrami, a na gładkim czółku nie pojawi się ślad refleksji... ;-))

        Pzdr
        Niknejm
    • Gość: kamil Moje numery 1: IP: 212.160.114.* 17.02.03, 23:05
      - wlaczanie sie do ruchu pod katem 90% kiedy przed nimi pas pozwalajacy nabrac
      predkosci i plynnie wlaczyc sie do ruchu.
      - wlaczanie sie do ruchu z kosmiczna predkoscia 30 km/h
      - swiatla kierunkowskazow przed czerwonym swiatlem (absolutny szlagier!);
      oczywiscie nikt w najsmielszych przypuszczeniach nie wie ze z pasa sluzacego do
      skretu w lewo wlasnie w tym kierunku bedziesz skrecal! szczegolnie efektownie
      wygladaja noca, bomba!
      - wyprzedzanie kolumny (a raczj kolumienki) dwoch samochodow by wjechac na most.
      - jazda lewym pasem (kmiocie, jesli nawet jedziesz 250 zawsze znajdzie sie ktos
      kto jedzie szybciej - zostaw to policji a sam trzymaj sie prawego pasa)
      • Gość: Niknejm Re: Moje numery 1: IP: 143.26.81.* 18.02.03, 13:02
        Gość portalu: kamil napisał(a):

        > - swiatla kierunkowskazow przed czerwonym swiatlem (absolutny szlagier!);
        > oczywiscie nikt w najsmielszych przypuszczeniach nie wie ze z pasa sluzacego
        > do
        > skretu w lewo wlasnie w tym kierunku bedziesz skrecal! szczegolnie efektownie
        > wygladaja noca, bomba!

        A mi to nie przeszkadza. Powiem więcej - często pomaga tym, którzy jadą drogą
        poprzeczną, bo oni nie widzą strzałek namalowanych na jezdni prostopadłej do
        ich kierunku ruchu.
        Jak widzę przed sobą, z prawej, gościa na drodze poprzecznej (podporządkowanej)
        z migającym prawym kierunkiem, to zmieniam pas (jeśli mogę) na lewy. Gość może
        wtedy bezkolizyjnie skręcić, co doskonale 'upłynnia' ruch. Jeśli natomiast gość
        stoi bez kierunkowskazu, to skąd niby mam wiedzieć, że chce skręcić w prawo?
        Strzałek na tamtym pasie przecież nie mam szans zobaczyć...

        Pzdr
        Niknejm
        • Gość: k Re: Moje numery 1: IP: 212.160.114.* 18.02.03, 18:14
          >...Jeśli natomiast gość
          > stoi bez kierunkowskazu, to skąd niby mam wiedzieć, że chce skręcić w prawo?
          > Strzałek na tamtym pasie przecież nie mam szans zobaczyć...

          Spokojnie wyjasnie Ci na czym polega glupota takiego zachowania (przepraszam):

          - Z pasa do skretu w lewo nalezy skrecac.... w lewo. Nie ma sensu informowac o
          tych tych z tylu ze tak bedziesz robil (chyba ze skrecasz w prawo : -)). Jak w
          zyciu, nadmiar informacji czyni haos. Najistotniejszy jest jednak fakt ze
          migasz po oczach (szczegolnie w nocy) bez potrzeby. Lubisz kiedy miga Ci ktos
          po oczach? Ja nienawidze.
          Wlacz kierunkowskaz tuz przed tym jak ruszasz.
          Np. u zabojadow tak wlasnie robia wszyscy.

          Wiedze tez 'polskie' uzycie kierunkowskazow na autostradach - miganie na
          wszystkie strony bez potrzeby (nie mowie o polskich atostradach bo takich nie
          ma :-)).

          Kirunkowskaz sluzy do informowania tego/tych drugich - nie uzywaj go bez
          potrzeby. Skoro wyprzedzasz mnie w nocy na szybkiej drodze to nie migaj mi po
          oczach zjezdzajac przedemna na pas, widze to do diaska (chyba ze ten manewr
          zrobisz 50cm przed moja maska).

          Pozdrawiam



          • Gość: Niknejm Re: Moje numery 1: IP: 143.26.81.* 19.02.03, 11:25
            Gość portalu: k napisał(a):

            > - Z pasa do skretu w lewo nalezy skrecac.... w lewo. Nie ma sensu informowac
            > o tych tych z tylu ze tak bedziesz robil (chyba ze skrecasz w prawo : -)).

            No, ja mówiłem o skręcie w prawo właśnie.

            > Wlacz kierunkowskaz tuz przed tym jak ruszasz.

            U nas jest dużo pasów do jazdy na wprost i w lewo. Jak gość staje pod światłami
            na takim pasie, a potem, jak światła zmienią się na zielone, włącza
            kierunkowskaz, rusza 2 metry i staje na środku skrzyżowania, mam czasami ochotę
            pacana zadusić ;-)) Z tego względu, ostatnio coraz częściej zatrzymuję się na
            prawym pasie, co uniemożliwia warunkowy skręt w prawo tym, co jadą za mną.
            Unikam w ten sposób ewentualnego zablokowania przez pacana opisanego wyżej.
            Cierpi na tym oczywiście płynność ruchu.

            Natomiast jeśli pas jest TYLKO do skrętu w lewo, to skłonny jestem przyznać Ci
            rację.

            > Wiedze tez 'polskie' uzycie kierunkowskazow na autostradach - miganie na
            > wszystkie strony bez potrzeby (nie mowie o polskich atostradach bo takich nie
            > ma :-)).

            A ja widzę często ludzików, którzy chyba nie dokupili tylnych kierunkowskazów w
            opcji, bo nigdy ich nie używają ;-))

            Pzdr
            Niknejm
            • Gość: Tomek Re: Moje numery 1: IP: *.kolornet.pl 19.02.03, 14:18
              A ja zawsze do domu jezdze droga z dwoma pasami w kazdym mkierunku. Na
              skrzyzowaniu lewy pas jest tylko do skretu (za skrzyzowaniem jest jego
              kontynuacja na wprost) i tylk odzieki temu, ze wlaczam kierunkowskaz
              kilkakrotnie uniknalem najechania z tylu przez "spieszacych sie" leniwych
              kierowcow, ktorym nie chce sie zjechac na prawy pas i przejechac prawidlowo na
              wprost. Mysle, ze gdyby kontynuacja lewego pasa byl betonowy mur wysokosci 5m,
              tez wielu kierowcow dopiero 10m od muru zorientowaloby sie ze sa na
              niewlasciwym pasie.
              A jak widze goscia, ktory stoi na moim pasie i wlacza kierunkowskaz w lewo
              razem ze skretem kierownicy, zaczynam powznie myslec o pozwoleniu na bron. W
              koncu odstrzal łosi i jeleni jest w pewnych okresach roku dozwolony.
              • Gość: k Re: Moje numery 1: IP: 212.160.114.* 21.02.03, 20:36
                Gość portalu: Tomek napisał(a):

                > A ja zawsze do domu jezdze droga z dwoma pasami w kazdym mkierunku. Na
                > skrzyzowaniu lewy pas jest tylko do skretu (za skrzyzowaniem jest jego
                > kontynuacja na wprost) i tylk odzieki temu, ze wlaczam kierunkowskaz
                > kilkakrotnie uniknalem najechania z tylu przez "spieszacych sie" leniwych
                > kierowcow, ktorym nie chce sie zjechac na prawy pas i przejechac prawidlowo
                na
                > wprost. Mysle, ze gdyby kontynuacja lewego pasa byl betonowy mur wysokosci
                5m,
                > tez wielu kierowcow dopiero 10m od muru zorientowaloby sie ze sa na
                > niewlasciwym pasie.

                Wlacz drogowe, awaryjne i od czasu do czasu sygnalizuj swoje polozenie
                klaksonem - bedziesz bezpieczniejszy.

                > A jak widze goscia, ktory stoi na moim pasie i wlacza kierunkowskaz w lewo
                > razem ze skretem kierownicy, zaczynam powznie myslec o pozwoleniu na bron. W
                > koncu odstrzal łosi i jeleni jest w pewnych okresach roku dozwolony.

                A widzisz ptysiu, na zachodzie Europy to normalne ze tak sie robi.
                (nie musisz 'informowac' ze za 5 minut z lewego pasa zjedziesz w lewo)
              • derwisz911 Re: Moje numery 1: 26.03.03, 19:20
                > wprost. Mysle, ze gdyby kontynuacja lewego pasa byl betonowy mur wysokosci
                5m,
                > tez wielu kierowcow dopiero 10m od muru zorientowaloby sie ze sa na
                > niewlasciwym pasie.

                W mojej okolicy taką sytuację rozwiązano wysepkami. PAs do skrętu kończy się
                dość wysoką wysepką. Co tydzień średnio znaki ostrzegawcze na którejś są
                połamane a co miesiąc jest wielka plama przypominająca, że jakiś taki leniwiec
                zostawił tam miskę olejową.

                pozdrawiam
      • Gość: Bemol Kierunkowskazy... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.03, 11:26
        W kodeksie drogowym jest dość dobrze opisane kiedy należy używać
        kierunkowskazów więc może nie dorabiajmy własnych teorii a stosujmy się do
        przepisów
    • joola_m Komórkowcy 18.02.03, 13:33
      ...jak czlowieka stac na auto za kilkadziesiat tysiecy, a załuje na zestaw
      głośnomowiący to ...brak słów
    • remo29 Re: Co Was najbardziej irytuje? 18.02.03, 13:37
      Mnie dobijają ściganci siedzący na dupie, okupanci lewego pasa, festyniarze w
      pierdzących tjóningach i pierdoły stojące na skrzyżowaniu (pas do jazdy w lewo
      lub prosto i pas do jazdy w prawo lub prosto), którzy w momencie zapalania się
      zielonego światła przypominają sobie, że chcą skręcić w lewo. A szału dostaję
      kiedy widzę głupka (tak, głupka) który parkuje na dwóch stanowiskach, bo innych
      chętnych do parkowania ma w dupie. Jak się boi, że jego wychuchane cacko ktoś
      na parkingu zarysuje, to niech go sobie tapetą oklei.
    • Gość: Pitz Re: Co Was najbardziej irytuje? IP: *.u.mcnet.pl 19.02.03, 14:51
      Cwaniactwo na drodze. Jak jest korek, to niech sobie te palanty stoja, ja
      jestem cwaniak i omine wszystkich pasem do skretu w prawo (Polczynska w strone
      centrum, rano, swiatla pomiedzy Lazurowa a Powstancow), lub jazda prosto jak
      jest kolejka do skretu np. w lewo i wladowanie sie przed wszystkich - niech
      sobie dupki stoja (przklad - skret w Bartycka jadac od Wislostrada w strone
      Wilanowa).
      I ponad wszystko kocham 90% populacji taksowkarzy, ktorzy cwaniakuja ile moga,
      oszczedzaja na kierunkowskazach przy zmianie pasow, itp. uwazajac, ze wszyscy
      powinni jezdzic ZTM-em i taksowkami nie przeszkadzac im, bo oni pracuja.
      • Gość: wron Re: Co Was najbardziej irytuje? IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 26.03.03, 19:33
        Irytują mnie warszawiacy jadący na sobotnio niedzielny wypoczynek nad
        morze,jeziora i w góry.Wypszedzanie na trzeciego i często z prawej
        strony,wciskanie się na chama, zajeżdzanie drogi to warszawka.Ostatnio
        sopdkałem cwaniaczka z w-wy co se niebiską lamkę założył i chciał korek
        objechać ,niby uprzywilejowany jak się zatrzymymał to po ryju dostał
        cwaniaczek.Pipszona warszawka.
    • mrzagi01 Re: Co Was najbardziej irytuje? 19.02.03, 14:56
      podpisujac sie pod wszystkimi poprzednimi dodam jaszcze cwokow ktorzy nie
      umieja redukowac biegow na wzniesieniach, najczesciej w takich padlinach ktore
      mialy kiedys te 100 KM ale conajmniej polowa zdechla. zap... taki przed toba
      120 /h a kiedy zaczyna sie gorka debil oczywiscie nie pomysli zeby na czas
      soscic bieg i ostatecznie gramoli sie 60-tka. a podem znowu pelna pyda z gorki
      i znowu pierdzenie pod gorke, a ty sie wleczesz za tym syfem, bo duzy ruch, bo
      ciagla linia, albo siedzisz akurat w wypakowanym wolnossacym dieslu. szlag moze
      czlowieka trafic...
    • Gość: ds Re: Co Was najbardziej irytuje? IP: *.first.waw.pl 26.03.03, 19:08
      oszczedzanie na kierunkowskazach! wlaczanie kierunkowskazu w ostatniej chwili
      (np. przy oczekiwaniu na skret na skrzyzowaniu, na pasie z ktorego mozna
      zarowno skrecic jak tez jechac prosto) albo manewrowanie po pasach bez uzycia
      kierunkowskazow !
    • Gość: Marek Chyba sie zestarzalem IP: *.atlanta.ga.us 26.03.03, 19:15
      Chyba sie zestarzalem bo ostatnio mnie nie irytuja
      kierowcy na drodze. Jade sobie spokojnie, usmiecham sie
      do ludzi, slucham muzyczki...
      • remo29 Re: Chyba sie zestarzalem 28.03.03, 08:52
        Gość portalu: Marek napisał(a):

        > Jade sobie spokojnie, usmiecham sie do ludzi [...]

        Ma pan zestaw kluczy? :)
      • Gość: Bemol Re: Chyba sie zestarzalem IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.03, 02:55
        Gość portalu: Marek napisał(a):

        > Chyba sie zestarzalem bo ostatnio mnie nie irytuja
        > kierowcy na drodze. Jade sobie spokojnie, usmiecham sie
        > do ludzi, slucham muzyczki...
        Stary! też tak mam ostatnio ( no może trochę nieużywanie kierunkowskazów mnie
        wkurza ale tylko jak jestem zmęczony)
        Pozdrawiam
        • Gość: Marek Re: Chyba sie zestarzalem IP: *.atlanta-56-57rs.ga.dial-access.att.net 29.03.03, 03:40
          No wlasnie - jakby wiecej takich jak my bylo na drodze to nerwusy by zawalu
          dostaly...
    • Gość: Tom Re: Peletoniki kolarzy bawiących się na drogach... IP: 213.77.14.* 28.03.03, 09:41
      krajowych.
      Pobocze szerokie w całkiem przyzwoitym stanie (sam jeździłem na rowerze) a te
      barany "tasują się" na środku jezdni grupkami 10-15debili - bez oglądania się
      do tyłu, bez jakichkolwiek światełek (nawet odblaskowych - wiadomo zbędne
      kilogramy). Nie wystarczają im drogi lokalne ... Może policja sprawdziłaby
      wyposażenie maszyn i znajomość przepisów ruchu tych szurkowskich - z tego co
      pamiętam z kodeksu ruchu rower ma mieć światło przednie białe i tylne czerwone
      świecące ciągle (nawet nie migające), światełko odblaskowe z tyłu, dzwonek,
      rower może poruszać się tylko poboczem a jeżeli nie ma pobocza to po prawej
      krawędzi jezdni, zabroniona jest jazda parami (równolegle) dwóch rowerów, przy
      wyprzedzaniu innego roweru należy zachować szczególną ostrożność (oglądnąć
      się).
    • Gość: Henry Re: Co Was najbardziej irytuje? IP: *.telia.com 29.03.03, 07:53
      Siadajac za "kolkiem" wmowmy sobie,ze jestesmy jedynymi myslacymi istotami w
      ruchu,innych traktujmy za mniejszych lub wiekszych idiotow, ktorych zachowan
      nie da sie przewidziec,unikniemy irytacji/stresu,do celu tez cali dotrzemy.
      Pozdrawia ; HH
      ________________________________________________________________________________
    • Gość: Olek Re: Co Was najbardziej irytuje? IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 29.03.03, 15:02
      Wszystko to co zostało napisane powyżej, plus siedzący na ogonie. Przykład.
      wracam dzisiaj w nocy do domu, prawie pusta droga, jadę osiemdziesiątką bo tak
      lubię, i jeden taki mnie szybko dogania. Nie wyprzedzi, choćby mógł 1000 razy,
      tylko jedzie za mną w odlegości dwóch metrów. Przejechał tak 15 km.
      • Gość: mjabol Re: Co Was najbardziej irytuje? IP: *.acn.waw.pl 29.03.03, 15:44
        Kierowcy, którzy za późno sygnalizują chęć skretu w lewo na pasie do jazdy w
        lewo i na wprost ( szczególnie spod świateł)
        Złośliwość niektórych : jadę prawym pasem wyprzedzając kolumne wolniej
        jadących środkowym pasem samochodów. Pas się kończy, pojawiają się strzałki
        kierunkowe. Zmieniam więc pas ( zawsze z kierunkowskazem ), jest dziura (
        często kilkudziesięciometrowa) próbuje w nią wjechać i często wyprzedzany
        kierowca (na ogół w mocnym samochodzie, ostatnio honda accord) z owej kolumny
        nagle przyspiesza.I klaaakson. ( baran nie może dać się punciakowi)
        Takie sytuacje nagminnie zdarzają się gdy droga dwu-, trzy- pasmowa przechodzi
        w dwu kierunkową np: na Ursynowie - Pileckiego koło Onkologii, Rosoła na
        wysokości Ciszewskiego, na drodze do Konstancina, Wołoska w wielu miescach.
        Sygnalizacja o zwężeniu drogi pojawia się tam na kilkasetmetrów przed końcem
        więc miejsca jest dużo.
        Taki sposób jazdy na Zachodzie nazywa się "na warkocz" ( jeden z lewej,
        nastepnie ze środka, następnie ten z prawej itd.)i jest dobrym spsobem na
        korki. Niestety, wielu kierowców uważa, że jest to cwaniactwo i trzeba
        grzecznie stać na środkowym pasie. A korki coraz większe.
        Ponadto nadużywanie klaksonów, blokowanie skrzyżowań. W tym ostatnim przypadku
        najbardziej irytuje mnie gdy kierowca blokuje przejazd na skrzyżowaniu i nie
        robi nic żeby z niego zjechac ( pomimo takiej możliwości) . pozdr wszystkich
        życzliwych równierz dlatych którym się spieszy ( takie czasy )
        • Gość: Henryk Re: Co Was najbardziej irytuje? IP: *.telia.com 30.03.03, 09:14
          Gość portalu: mjabol napisał(a):

          > Kierowcy, którzy za późno sygnalizują chęć skretu w lewo na pasie do jazdy w
          > lewo i na wprost ( szczególnie spod świateł)
          > Złośliwość niektórych : jadę prawym pasem wyprzedzając kolumne wolniej
          > jadących środkowym pasem samochodów. Pas się kończy, pojawiają się strzałki
          > kierunkowe. Zmieniam więc pas ( zawsze z kierunkowskazem ), jest dziura (
          > często kilkudziesięciometrowa) próbuje w nią wjechać i często wyprzedzany
          > kierowca (na ogół w mocnym samochodzie, ostatnio honda accord) z owej kolumny
          > nagle przyspiesza.I klaaakson. ( baran nie może dać się punciakowi)
          > Takie sytuacje nagminnie zdarzają się gdy droga dwu-, trzy- pasmowa
          przechodzi
          > w dwu kierunkową np: na Ursynowie - Pileckiego koło Onkologii, Rosoła na
          > wysokości Ciszewskiego, na drodze do Konstancina, Wołoska w wielu miescach.
          > Sygnalizacja o zwężeniu drogi pojawia się tam na kilkasetmetrów przed końcem
          > więc miejsca jest dużo.
          > Taki sposób jazdy na Zachodzie nazywa się "na warkocz" ( jeden z lewej,
          > nastepnie ze środka, następnie ten z prawej itd.)i jest dobrym spsobem na
          > korki. Niestety, wielu kierowców uważa, że jest to cwaniactwo i trzeba
          > grzecznie stać na środkowym pasie. A korki coraz większe.
          > Ponadto nadużywanie klaksonów, blokowanie skrzyżowań. W tym ostatnim
          przypadku
          > najbardziej irytuje mnie gdy kierowca blokuje przejazd na skrzyżowaniu i nie
          > robi nic żeby z niego zjechac ( pomimo takiej możliwości) . pozdr wszystkich
          > życzliwych równierz dlatych którym się spieszy ( takie czasy )
          ********************************************************************************
          Na tak dziurawe drogi to i zaprzegu szkoda,szkoda by zwierzak nogi sobie polamal
          -to tez Boskie stworzenie,nie jak ci za stan drog odpowiedzialni.
          ********************************************************************************
          • Gość: kixx Re: Co Was najbardziej irytuje? IP: *.acn.waw.pl 30.03.03, 12:10
            Wszystko mogę znieść,ale oszczędzanie kierunkowskazów mnie wkurza.
            Aha i jeszcze jedno;otwieranie drzwi przez kierowców bez upewnienia sie czy nie
            jedzie jakiś samochód na sąsiednim pasie.
Pełna wersja