o holowaniu - i tak mi nikt nie uwierzy

21.08.06, 11:19
Koleżanka opowiedziała to mojej szwagierce co jej przytrafiło się na trasie.
Jechała sobie więc z koleżanką z jednego miasta do drugiego. W trasie
samochód zgasł i nieszło go uruchomić. Zatrzymały więc jakiegoś gościa z
prośbą żeby on je podholował, bo miały już niedaleko. Facet założył linkę,
wsiadł do samochodu. One też wsiadły do swojego sammochodu. Gość ruszył
samochodem ale po chwili poczuł, że holowany samochód uderzył w jego wóz.
Wysiadł z samochodu i pewnie o mało co nie zemdlał, bo zobaczył, że za
kierownicą nie było kierowcy. Natomiast panie rozsiadły się na tylnej kanapie
i w najlepsze gaworzyły, bo czymś trzeb było się zająć podczas holowania.
    • pupix Re: o holowaniu - i tak mi nikt nie uwierzy 21.08.06, 11:28
      I tak ci nie wierzę :)

      Tak na serio to faktycznie ciężko w to uwierzyć, ale dopiero co czytałem gdzieś jak babka holowała babkę i auto holowane wypadło z zakrętu w drzewo, bo obydwie wsiadły to tego auta z przodu. Więc coś w tym musi być. U mnie w mieście jest taka jedna kobieta jeżdżąca seicentem i zawsze w tym samym miejscu na drodze z pierwszeństwem puszcza samochody wyjeżdżające z uliczki ze znakiem STOP. I nie, wcale nie robi tego z grzeczności. I mam wrażenie, że nawet sobie nie zdaje sprawy, że to na nią trąbią ci z tyłu.
    • edek40 Re: o holowaniu - i tak mi nikt nie uwierzy 21.08.06, 12:02
      Kiedys w USA mial miejsce wypadek na autostradzie. Otoz jakis ojciec rodziny przemieszczal sie camperem. W koncu sie znudzil, wlaczyl tempomat i poszedl na tyl samochodu w celu ugotowania kawy. Oczywiscie doszlo do katastrory, oczywiscie ojciec rodziny wygral proces o odszkodowanie i teraz mam w instrukcji od pontiaca, ze tempomat to nie autopilot.
      • ant777 Re: o holowaniu - i tak mi nikt nie uwierzy 21.08.06, 13:23
        edek40 napisał:

        > Kiedys w USA mial miejsce wypadek na autostradzie. Otoz jakis ojciec rodziny
        pr
        > zemieszczal sie camperem. W koncu sie znudzil, wlaczyl tempomat i poszedl na
        ty
        > l samochodu w celu ugotowania kawy. Oczywiscie doszlo do katastrory,
        oczywiscie
        > ojciec rodziny wygral proces o odszkodowanie i teraz mam w instrukcji od ponti
        > aca, ze tempomat to nie autopilot

        A ja w instrukcji kosy spalinowej mam napisane, że nalezy mniej więcej:
        przeczytać i zrozumieć przeczytany tekst.
        Tu też musiało się cos wcześniej stać.
      • harlista Re: o holowaniu - i tak mi nikt nie uwierzy 21.08.06, 13:36
        Nomen omen facet mial polskie nazwisko, i jechal nowiutenkim Motor
        Home "Winnebago"
    • jan.kowalski.1960 Re: o holowaniu - i tak mi nikt nie uwierzy 21.08.06, 12:23
      Autor: ant777 ☺
      Data: 21.08.06, 11:19
      __________________________________

      PRAWDZIWA HISTORIA

      Biesczady,od chaty do chaty kilka kilometrow , Jozek dzwoni Do szwagra - ty
      popatrz na droge policja jedzie na sygnale a Fiat 126p za nimi i trabi bo chce
      wyprzedzic ...,a prawda byla taka ze maluch sie zepsol a usluzna policja wziela
      go na hol,dostali przez radio wezwanie by scigac zlodzieji ktorzy obrobili
      przed chwila sklep wiejski .., i zapomnieli ze maja kaszlaka na holu,ten trabil
      by sie zatrzymali,ze zaszybko ... .
    • p-iotr Re: o holowaniu - i tak mi nikt nie uwierzy 22.08.06, 09:13
      Urban legend.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja