ant777
21.08.06, 11:19
Koleżanka opowiedziała to mojej szwagierce co jej przytrafiło się na trasie.
Jechała sobie więc z koleżanką z jednego miasta do drugiego. W trasie
samochód zgasł i nieszło go uruchomić. Zatrzymały więc jakiegoś gościa z
prośbą żeby on je podholował, bo miały już niedaleko. Facet założył linkę,
wsiadł do samochodu. One też wsiadły do swojego sammochodu. Gość ruszył
samochodem ale po chwili poczuł, że holowany samochód uderzył w jego wóz.
Wysiadł z samochodu i pewnie o mało co nie zemdlał, bo zobaczył, że za
kierownicą nie było kierowcy. Natomiast panie rozsiadły się na tylnej kanapie
i w najlepsze gaworzyły, bo czymś trzeb było się zająć podczas holowania.