expertyzer
28.08.06, 19:58
Na szczęście nie miałem, ale niewiele brakowało.
Przejeżdżałem prosto przez skrzyżowanie, na zielonym świetle z przepisową
prękością 45-50km/h (na skrzyżowaniu są tory tramwajowe ,także jechałem dość
ostrożnie). Z prawej strony wyjechał mi taksówkarz, który skręcał w prawo
czyli chciał jechać potem w moim kierunku. Wyjechał, bo miał zieloną strzałkę.
Zupełnie jednak nie obejrzał się w lewo czy ktoś nie jedzie na zielonym, tak
sobie jechał jakby sam miał zielone i miał pierszeństwo przede mną. Akurat
miałem wolne z lewej ,także odbiłem w lewo i jakoś go ominąłem.
Ale później tak sobie pomyślałem. Niby wina taksówkarza by była, ale znając
taryfiarzy to po 3 minutach podjechałoby 10 taksówek i okazałoby się, że ze 3
taksówki były akurat obok i taksiarze wszystko widzieli. Poświadczyliby
nieprawdę ,że to ja jechałem na czerwonym , taksiarz na zielonym i jestem
ugotowany. Sam nie miałbym świadków, bo za mną nikt nie jechał, przede mną
inne auto było dość daleko, pieszych mógłbym nie odszukać bo by mogli juz
odejść. Conajwyżej mógłbym liczyć, że ktoś sam się zgłosi jako świadek.
I dlatego mam pytanie. Czy ktoś miał podobną sytuację lub słyszał o czymś
podobnym? Czy taksówkarze robią takie numery czy to tylko moja mania
prześladowcza?