Czerwona fala. Szlag mnie trafi!

06.09.06, 23:10
Mieszkam w Warszawie. Dojeżdżam do pracy kilkanaście km przez miasto, większą
część drogi - dużym szlakiem komunikacyjnym, konkretnie al. Jana Pawła
II-Chałubińskiego-Niepodległości. I nieodmiennie to samo. Zamiast zielonej
fali, to czasem mam wrażenie, że ktoś złośliwie ustawia falę czerwoną! Co
kawałek światła, jak się już doczekasz zielonego na jednych, to kiedy
dojeżdżasz do następnych (przy normalnym, płynnym ruchu), to one akurat z
triumfem zmieniają się na czerwone, żeby kierowcy czekali jak najdłużej. W
takiej Moskwie ojciec był lat temu ze trzydzieści i zieloną falę mieli
opanowaną, a u nas chyba te barany, co za to odpowiadają, nigdy o czymś takim
nie słyszały. Wkurza mnie to niesamowicie, codziennie tracę przez to kupę
czasu - i zapewne pieniędzy, bo jak sądzę, to ustawiczne hamowanie i ruszanie
powoduje większe zużycie paliwa. A jak u Was?
    • reniatoja Re: Czerwona fala. Szlag mnie trafi! 07.09.06, 00:16
      W Atenach udaje sie czasem złapac zieloną fale i przejechać kilka skrzyżowań
      praktycznie ze stałą prędkością. Faktycznie, to piękne uczucie :) Ale zdarza
      się i tak jak ty mówisz - jakby się światła zmówiły i na każdym skrzyzowaniu
      trzeba stac. Próbuję sobie przypomnieć czy to zależy od natezenia ruchu czy od
      rasy i chyba jest tak, ze na niektórych drogach (mam na myśli główne arterie)
      zielona fala jest przemyslana i dlatego w ogóle ona jest, a na niektórych
      kompletnie o tym nie pomyślano i sie stoi. I korki wtedy są też większe siłą
      rzeczy. Np jakby ktoś kiedyś był lub znał Ateny - to zwróccie uwagę - jak się
      wpadnie w ciag od ul. Akadimias do końca Singru i dalej, az do Pireusu, to przy
      odrobinie szcześcia można przejechać prawie bez używania hamulca (ok 12 km). Z
      kolei np. na ul Wasilisis. Sofias jest kompletnie do d. pod tym względem i tam
      prawie na każdych swiatłach, a jest ich chyba z 10 na odcinku 3 km - trzeba
      najczesciej stac na czerwonym. Wkurzające i marnuje się masę czasu.
    • frequentflyer Re: Czerwona fala. Szlag mnie trafi! 07.09.06, 01:11
      trudne - jeśli nie niewykonalne jest ustawienie pełnej zielonej fali (czyli dla
      obydwu kierunków) przy nierównomiernych odstępach między skrzyżowaniami. W San
      Francisco nie ma z tym problemu bo odstępy są const. gdy nie są, na ogół robi
      się falę tylko dla jednego kierunku, tzn. rano w kierunku centrum, po południu
      od centrum. jeśli więc rano jedziesz z centrum na mokotów, nie masz szans.
      jednak nawet gdy fala jest i działa, działa ona pod warunkiem że zielone zapala
      się gdy do niej dojeżdżają pierwsze samochody spod poprzednich świateł. u nas
      nie ma to prawa zadziałać, bo ten pierwszy jedzie za szybko i na kolejnych
      światłach musi czekać, a jest zbyt tępy, by dojść metodą obserwacji do tego, że
      warto wolniej. zresztą nie może wolniej bo by go ktoś wyprzedził, i na czerwonym
      był przed nim, a tego znieść się przecie nie da. nawet ja jako drugi, jadący
      wolniej, też nic z tego nie mam bo jak dojeżdżam, też muszę stanąć, gdyż
      pierwszy upodobał sobie wyścigi ze startu zatrzymanego, umiemożliwiając
      pozostałym znacznie lepszy start lotny.
      trzydzieści lat temu na wjeździe do poznania od strony warszawy były
      wyświetlacze podające prędkość gwarantującą dojechanie na świeże zielone na
      najbliższe skrzyżowanie. myślisz że ktokolwiek (poza mną rzecz jasna) w to
      wierzył? efekt - start zatrzymany zamiast lotnego. po prostu na zieloną falę w
      naszej zbiorowości jesteśmy zbyt durni. sorry.
    • programistajava Re: Czerwona fala. Szlag mnie trafi! 07.09.06, 14:08
      A skad dokad dojezdzasz? Moze inna trase obierz, moze Pulawska, sluzewiec,
      wybrzez XXX
    • niknejm Re: Czerwona fala. Szlag mnie trafi! 07.09.06, 14:09
      Uwaga, bo pewien człowiek zosttał ostatnio skazany przez sąd za zniesławienie
      na tym tle. :-( Poważnie. W jednym z miast drogowcy SPECJALNIE
      ustawili 'czerwoną falę', żeby "kierowcy się nie rozpędzali". Wypowiadał się o
      tym miejscowy urzędnik w gazecie. Jeden z czytelników zarzucił mu
      niekompetencję, urzędnik wniósł sprawę do sądu i... wygrał :-O :-(

      Moje zdanie - jak mamy czerwoną falę, ludzie ruszają z piskiem opon i gazem na
      maksa "żeby zdążyć przeskoczyć". Tymczasem przy zielonej fali jazda powyżej
      prędkości, na którą fala jest 'zdefiniowana' nie ma sensu i ludzie jadą
      wolniej. Wnioski nasuwają się chyba same...

      Pzdr
      Niknejm
      • frequentflyer Re: Czerwona fala. Szlag mnie trafi! 07.09.06, 15:46
        założenie że polski kierowca będzie się zachowywał racjonalnie jest moim
        zdaniem bardzo śmiałe. ja takich zachowań wiele nie widuję.
      • sum_tzw_olimpijczyk Re: Czerwona fala. Szlag mnie trafi! 07.09.06, 17:08
        Niknejm, też o tym słyszałem - zwykłe sku..syństwo
        • sven_b Re: Czerwona fala. Szlag mnie trafi! 08.09.06, 13:06
          "Niknejm, też o tym słyszałem - zwykłe sku..syństwo"

          To wlasnie w Lodzi czerwona fala jest ustawiona celowo, niby dla
          bezpieczenstwa, czym wlasnie w mediach tlumaczyl jeden z urzednikow. Nie wiem
          czy to tu sprawa znieslawienia oparla sie o sąd, ale uzasadnienie... Ech.
    • ktbb Re: Czerwona fala. Szlag mnie trafi! 07.09.06, 14:38
      A jedziesz 50 czy 80?
      To może tłumaczyćtwój problem.
    • edek40 Re: Czerwona fala. Szlag mnie trafi! 07.09.06, 17:28
      To jeszcze nic. Jak jedziesz ulica Zwirki i Wigury od centrum, za Raclawicka dolozyli dwa sygnalizatory. Pracuja w taki sposob, ze nie da sie tego niespelna kilometrowego odcinka pokonac bez trzykrotnego stawania. Te dwa dolozone sa o dleglosci gora 200 m. Albo taka ulica Marywilska przy Odlewniczej. Dopuki nie bylo swiatel ci wyjezdzajacy z Odlewniczej musieli sie niezle nastac. Teraz jest lepiej. Zalozono swiatla. Wyregulowano je tak, ze korek na glownej Marywilskiej niknie za horyzontem i to czesto w obu kierunkach, niezaleznie od kierunku ruchu szczytowego. Na Odlewniczej cisza i spokoj. Samochody nigdy nie tworza korka dluzszego niz 5-6 sztuk.

      To jest kompletna bezmyslnosc oraz zero odpowiedzialnosci za swoja prace. Ja rozumiem, wladze "Ukladu Warszwskiego" wszystko i wszystkich mialy w d... Tylko budowali nowe drogi i nic wiecej ich nie interesowalo. Ale teraz mamy Prawnych i Sprawiedliwych z przyjezdnym Marcinkiewiczem. Dlaczego do diaska nie rozlicza ustawiaczy i organizatorow ruchu. Moze dlatego, ze wczoraj widzialem w Arkadii jednego z naszych milosciwie panujacych ministrow. Zajechali z 1 ministrem w trzy limuzyny i jeden mikrobus pod samo wejscie. Oczywiscie na sygnale. Co im tam korki przy rondzie Babka?
      • sum_tzw_olimpijczyk Re: Czerwona fala. Szlag mnie trafi! 07.09.06, 17:30
        Edek, czy mi się zdaje, czy mieszkamy niedaleko siebie?:) Białołęka, Tarchomin,
        mówi Ci to coś?
        • edek40 Re: Czerwona fala. Szlag mnie trafi! 07.09.06, 17:35
          Mowi. Mieszkam wprawdzie poza Warszawa, ale te rejony znam, bo mieszkalem tam zanim wybudowalem dom. A jadac do domu zahaczam wlasnie o Bialoleke w drodze na Nieporet.
    • bluter Re: Czerwona fala. Szlag mnie trafi! 08.09.06, 13:35
      Tez mieszkam w Warszawie i jest to problem całego miasta, np. Górczewska
      pomiędzy Księcia Janusza a Elekcyjną/Deotymy. Jest to odcinek liczący około 300
      m i są tam trzy sygnalizacje (pośrodku jest jeszcze ul. Ciołka)- niezmiernie
      rzadko udaje się przejechać te trzy sygnalizacje za jednym razem, najczęściej
      jak się rusza z jednej to na następnej zapala się czerwone. Zresztą ta sytuacja
      występuje właściwie od wiaduktu nad torami do Płockiej. Podobnie jest na
      Powstańców Śl.- zrobili światła na dwóch przejściach (były potrzebne , ale
      powinny być sterowane przez pieszych) i teraz jeździ się od świateł do świateł.
      Najgorsze jest to że ulicę którą można przejechać spokojnie w 5 minut pokonuje
      się w dziesięć z coraz większymi nerwami
    • callafior Re: Czerwona fala. Szlag mnie trafi! 08.09.06, 23:31
      Standart w Polsce. Ale mnie wkurza jeszcze bardziej jak światła są ustawione tak
      idiotycznie, że jadąc ze stałą prędkością bliską dopuszczalnej zaskakują żółte
      tak, że nie wiadomo czy deptać gaz czy hamować (oczywiście zawsze hamuję, ale
      niekiedy nieprzyjemnie intensywnie). "Wygrywają" właśnie rajdowcy, którzy pędzą
      prawie 2x tyle niż można. Przykład - ul. Hallera we Wrocławiu w stronę
      Klecińskiej - Ruszając ze skrzyżowania z Powstańców Śląskich nie da rady (nawet
      przy braku ruchu!) przjechać na "zielonej fali", hamuje się na każdych
      światłach. Kiedyś wcześnie rano, gdy ulice były puste spróbowałem jechać tam
      ok. 80 km/h ruszając dynamicznie spod świateł - NO WAY! Trzeba mieć samochód
      najmniej ze 150KM i lecieć najmniej 120km/h. I to się nazywa bezpieczeństwo, gdy
      organizacja ruchu drogowego jest "ustawiona pod rajdowców". Czy nie byłoby
      bezpieczniej, gdyby światła były "ustawione" pod prędkość 50-60 km/h (czyli
      około dopuszczalnej "nagradzając" przepisowych i "karząc" zarówno wariatów
      drogowych jak i ślimaków. Po prostu przekraczanie prędkości przestałoby mieć
      sens w tym układzie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja