Gość: Ralph
IP: *.bielsko.dialog.net.pl
06.11.01, 23:24
To był mój pierwszy samochód. Dostałem go od ojca, jak przesiadł się na
Malucha. To właśnie syreną robiłem pierwsze 'boki', polewałem przechodniów
ręczną tankietką właśnie z pokładu Syreny (koledzy obsługiwali) w śmigus-
dyngus, odwoziłem dziewczynę do domu, i w ogóle to była jazda...W końcu
sprzedałem z urwanym przegubem za psie pieniądze. To był model 105L. I co wy na
to? Mieliście, forumowi twardziele od błyszczących fur z czymś takim do
czynienia?! I ruszała z piskiem opon, w przeciwieństwie do fiacika...
PS.Dzięki, Joasia, za wątek, ten o historii motoryzacji. Przypomniało mi się i
nie mogłem się powstrzymać!