Dodaj do ulubionych

Krótki wykład o jakości aut dla rozgarniętych Internautów.

IP: 195.116.185.* 24.06.01, 00:00
Znaczna część dyskusji w tym forum dotyczy jakości samochodów. Mnóstwo
demagogii, miłości, uprzedzeń i mitów. A tymczasem sprawa jest prosta jak
świńska kita - jakość (rozumiana jako niezawodność i trwałość) zależy
bezpośrednio od trzech czynników (kolejność wg ważności):
1. Kultury, nie tylko technicznej, ludzi produkujących dane auta. Oczywiste, że
zdyscyplinowany i dokładny Japończyk lepiej wytoczy panewkę lub pokryje
lakierem karoserię, niż socjalistycznie ukształtowany Polak, nie mówiąc o
pijanym Rosjaninie. Dlatego ważne jest, czy dany egzemplarz np. Corolli
fizycznie wyprodukowano w Japonii czy też w Turcji. Sporo ludzi już tego
doświadczyło. Trochę zaciemnia obraz fakt, że na produkcji np. w Niemczech jest
dużo imigrantów, ale nadzór w zdecydowanej większości pozostaje rodzimy. W
Turcji nie ma (niestety) na taśmie Japończyków, a w nadzorze (niestety)
Niemców. W tym miejscu przypomina mi się slogan reklamowy Seata: "Hiszpańska
dokładność, niemiecki temperament". Zgadzam się.
2. Założeń konstrukcyjnych. Lepsze materiały, bardziej zaawansowane
rozwiązania i większa dokładność wykonania kosztują po prostu więcej, a
konstruktor dostaje z marketingu wytyczne, w jakiej grupy cenowej samochód ma
zaprojektować. Czytam wątek o Citroenie - i nad czym tu się rozwodzicie? Gdyby
w silniku był łańcuch zamiast paska, to nic takiego by się nie zdarzyło. Tylko
że Citroen musi być tani, aby się sprzedawał i w związku z tym musi mieć pasek.
To samo dotyczy choćby amorów (kto zapłaci za Bilsteiny, trzeba założyć Monroe)
czy jakości lakieru (w salonie i tak wypolerują nawet najtańszy). Tu znowu
obraz trochę zaciemnia powszechne bezwzględne obniżanie kosztów, czego
doświadczają do dziś użytkownicy VW z okresu rządów Baska (zapomniałem jak się
nazywał). Plastikowe "drewniane" wstawki w BMW 7? Czemu nie. Tyle że za to
trudno liczyć na prawdziwie drewniane w Citroenie. Jeśli już, to wycięte z
resztek drewnopodobnej tapety.
3. Złożoności konstrukcji. Po prostu im bardziej skomplikowany (szczególnie w
elektronice) samochód, tym więcej elementów. A każdy może się zepsuć.
W jakimś stopniu na jakość wpływają też wady "wieku niemowlęcego", ale tu nie
ma reguły. Poza tym, że rzeczywiście najczęściej przez pierwsze 2 lata są.
Tak więc naprawdę szkoda czasu na dywagacje o wyższości ... nad ... bo nic
ponad powyższe nie da się wymyśleć.
W żaden sposób nie można kierować się artykułami, nawet z prasy motoryzacyjnej,
ponieważ wszystkie teksty są (w taki czy inny sposób) sponsorowane. Najbardziej
śmieszne są stwierdzenia, przy wprowadzaniu nowego modelu, że ten to już jest
absolutnie przełomowy i definitywnie zrywa z nie najlepszą jakością danej
marki. Za każdym razem czytam to przy prezentacji nowych np. Citroenów i Alfa
Romeo.
Z dużym przymróżeniem oka trzeba też patrzeć na wypociny m.in. GW o jakości
samochodów na podstawie badań okresowych Dekry. Ja czytam je przy śniadaniu, bo
to z rana dobry ubaw. Ostatnio np. napisali, że Porsche 944 jest bardzo dobre,
tylko ma szczególnie słabe opony. Jeżeli już dziennikarz(?) nie rozumie tego,
co napisał, to może portier Kleofas lub pani Gienia z korekty powinni mu
delikatnie zwrócić uwagę?
Najwięcej wiedzy dają raporty ADAC o ilości wezwań do unieruchomionych aut.
Głównie z tego powodu, że najgorsza jest awaria uniemożliwiająca dalszą jazdę.
Ale tu też trzeba wziąć poprawkę. Np. Mazda ma bardzo wysokie notowania, ale
może np. dlatego, że ma małe średnioroczne przebiegi, przeciętny właściciel dba
o nią a jak mu już coś pierdyknie na szosie, to z chytrości nie zadzwoni po
pomoc drogową i jakoś doczołga się do domu. Za to kierowca służbowego 2-
letniego Merola z przebiegiem 300.000 km zadzwoni przy byle drobiazgu, żeby
szefom dać niepodważalny argument do kupna nowego.
Tak czy owak, jakość aut ogólnie bardzo się przez ostatnie 10-15 lat poprawiła.
Ale to średnia, bo dawni zdecydowani liderzy (szczególnie japończyki) też
starają się bardzo do tej średniej dojść. Ale to temat na zupełnie inną
opowieść.
Obserwuj wątek
    • Gość: trurl Re: Krótki wykład o jakości aut dla rozgarniętych Internautów. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.06.01, 00:00
      Niezła wypowiedź tylko nie do końca chyba wiesz o co chodzi ludziom
      pisującym na tym forum.Szczególnie że większość z nas chyba nie
      sprawia wrażenia nierozgarniętych.Myślę że po prostu na dopiero co
      powstającym normalnym rynku samochodowym w RP jeszcze dość trudno
      się poruszać.Ofert jest dużo ,rzetelnych informacji b.mało a każdy chciałby
      w miarę sensownie wydać wciąż niemałe jak na polskie stosunki
      pieniądze.To chyba jest główny powód poszukiwania informacji na temat
      np.jakości pojazdów.I niestety takie bardzo ogólnikowe stwierdzenia jak
      Twoje niczego tu nie załatwiają.W życiu pomiędzy czernią i bielą jest jednak
      kupa szarości i dlatego jednak myślę że warto wymieniać opiniami
      (oczywiście nie zabarwionymi szowinizmem czy kompleksami). PZDR. :))
        • Gość: rico Re: Krótki wykład o jakości aut dla rozgarniętych Internautów. IP: 195.136.25.* 25.06.01, 00:00
          Nawet mądrze napisane. Drobna uwaga: corolle są produkowane w Anglii, avensis
          zresztą też, a nie w Turcji. W Turcji produkuje się co najwyżej clio talia a to
          ze względu na tanią siłe roboczą po to by auto był tańsze (obniżenie kosztów
          produkcji). Fabryki obcych koncernów w innych krajach nie są pozostawione bez
          nadzoru ze strony właścicieli firmy, panuje w nich stały nadzór nad prawidłową
          produkcją. Chociaż czynnik subiektywny odgrywa też pewną rolę, lepiej mieć to
          samo auto wyprodukowane np we Francji niż np w Indiach.
          Raporty Dekry i TUV może i są trochę źle przedstawiane w Gazecie Wyborczej ale
          na pewno są miarodajne jeżeli chodzi o awaryjność. Bardziej cenię te raporty
          niż zachwalanie wszystkich modeli (a szczególnie nowych) w prasie
          motoryzacyjnej (celuje tu zwłaszcza Auto Świat).
          • Gość: Igor Re: Krótki wykład o jakości aut dla rozgarniętych Internautów. IP: 194.181.188.* 25.06.01, 00:00
            No niedokonca prawda Corolla sedan produkowana jest w Turcji a ja bedac w
            salonie Toyoty /robilem rozeznanie co kupic/ dowiedzialem sie od
            sprzedawcy "Corolla sedan one jest robiona w Turcji" powiedzial to z takim
            obrzydzeniem ze mnie zatkalo. A po moim stwierdzeniu a czy Toyota tego nie
            sygnuje ? popatrzyl sie na mnie tak ze odpuscilem!!!.Po prostu nie chcial mi
            tej Toyoty sprzedac - tak dziwnie? -dobrze?- naiwnie? - wygladalem?.Czyli cos w
            tym, musi byc .Co prawda uwazam ze kazdy samochod do 3-ech lat wlasciwie
            serwisowany i rozsadnie jezdzony bedzie co najmniej dobry /wypadki patrz pasek
            w citroenie moze b.b.b.rzadkie ale to kwestja przypadku/Pozdrawiam Igor
          • Gość: Artur O. Re: Krótki wykład o jakości aut dla rozgarniętych Internautów. IP: *.chello.pl 12.08.01, 18:07
            Przykro mi, Rico, ale muszę przybić dodatkową potwierdzającą pieczęć pod
            konkluzjami Mirka. Choćbyś Rumuna (bez obrazy) nadzorował nawet pod bronią,
            skutki i tak będą opłakane.

            > Nawet mądrze napisane. Drobna uwaga: corolle są produkowane w Anglii, avensis
            > zresztą też, a nie w Turcji.

            Potraktowałeś pewne ogólne stwierdzenia i schematy myślowe nieco zbyt dosłownie.

            Chociaż czynnik subiektywny odgrywa też pewną rolę, lepiej mieć to
            > samo auto wyprodukowane np we Francji niż np w Indiach.

            To czynnik obiektywny niestety. Carinay i Civic z wysp to odrobinę, ale jednak,
            potwiedzają.

            > Raporty Dekry i TUV może i są trochę źle przedstawiane w Gazecie Wyborczej ale
            > na pewno są miarodajne jeżeli chodzi o awaryjność. Bardziej cenię te raporty
            ....

            Nie chodzi o przedstawienie w Gazecie. Jeśli zużyte gumy w Porsche, czy Ferrarce
            jakiś skretyniały niemiec zalicza do USTEREK, to przekłamuje to (być może z
            innymi "szczegółami") statystykę. W końcu to się kupuje, by właśnie drzeć gumy.
            W takim, jak u Dekry rozumieniu, w moich rękach każde auto jest zawodne, bo
            zużywam w nim gumy w góra 30tys. (Za wyjątkiem ostatniego, bo nad ich
            oszczędzaniem pieczę sprawuje (jako efekt uboczny) kontrola trakcji).
            Poza tym że się tak wyrażę "profil" użytkownika wpływa znacznie na zużycie
            i usterkowość auta. A nie da się ukryć, że ma on związek z rodowodem, marką,
            tudzież doborem wersji auta. (Co też dało się między Mirkowymi wierszami
            odczytać). Tak więc również będę się upierał, że raporty Dekry są be
            (między innymi przez typową, niemiecką szablonowość i prymitywne upraszczanie).
            Pozdrówka
            Artur O.

      • Gość: Wojtek Re: Krótki wykład o jakości aut dla rozgarniętych Internautów. IP: *.tele2.pl 12.08.01, 22:00
        Dla mnie wyznacznikiem jest zdanie uzytkownikow tylko nie tych zaslepionych,
        ktorzy za wszelka cene beda sie chwalic, ze zrobili wspanialy interes na kupnie
        danego samochodu bez wzgledu na fakty.

        Wiernosc klientow danej marki. I obiektywne acz krytyczne spojrzenie na pojazd.

        Tu na pewno nie jest mitem, ze najlepsze samochody robi bardzo znany producent
        japonski - Toyota/Lexus. I nie zgadzam sie, ze samochody sa do siebie podobne i
        ze jest "co komu sie podoba". To zbytnie upraszczanie sprawy przez ludzi dla
        ktorych nr 1 to wyglad, a zeby nie miec wyrzutow sumienia dorabiaja sobie
        prosta teorie.

        Prawde o tym, ze auto jest OK mowi ten co kupujac nastepne auto kupi model z
        tym samym znaczkiem na masce.

        Nie ma samochodu idealnego ale sa samochody lepsze i gorsze...w roznym
        rozumieniu.
    • Gość: Slawek Re: Krótki wykład o jakości aut dla rozgarniętych Internautów. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.01, 18:36
      Nie wiem doprawdy, dlaczego czepiłeś się Citroenów jako przykładu tanich( czy
      bylejakich) aut. Jeżdżę od czterech lat citroenami, i dwóch rzeczy nie można im
      zarzucić: że są tanie w produkcji czy zawodne. Za cenę citroena kupi się zawsze
      więcej porządnego auta, niz w przypadku innych marek. Ponadto akurat jest to
      producent, który od czterdziestu prawie lat stosuje w normalnych modelach
      zawieszenie, jakiego Mercedes zaczął stosować od niespełna dziesięciu lat w
      najdrozszych modelach , i mercedesowskie rozwiązania hydropneumatyki są
      zdecydowanie bardziej "jednorazowe" niż citroenowskie. Może masz w pamięci
      model 2CV, który rzeczywiście był tani i raczej niski jakościowo, ale miej
      świadomość , że za pieniądze, za jakie był sprzedawany niemcy nie zrobili nawet
      motocykla.
      pzdr
      Sławek, miłośnik Citroena , kultury technicznej i rzetelności w opiniach.
      • Gość: Gość Re: Krótki wykład o jakości aut dla rozgarniętych Internautów. IP: *.cb.open.net.pl 12.08.01, 21:16
        Nareszcie jakaś rozsądna dyskusja o jakości samochodów.

        A że jest to temat bezustannie powracający, chciałbym
        jeszcze podrzucić parę argumentów wartych - moim
        zdaniem - powtarzania.

        1) Samochody niemieckie są bardziej niezawodne od
        francuskich? Być może, ale co z tego, skoro są też
        najmniej o 20% droższe. Rok temu kupowałem renault
        megane, więc porównałem bogato wyposażoną megankę do
        tak samo wyposażonego (po licznych dopłatach) golfa -
        był o ok. 10 tys. droższy. Za audi a3 trzeba by dać
        następne 10 tys.
        I tu zadałem sobie pytanie: po ilu latach jeżdżenia
        megane/xsarą/bravą etc. wydam 10 tys. na naprawy?
        Jeśli więc nawet niemieckie lepsze, to jak widać za
        niezłe pieniądze.

        2) Niezawodność samochodów faktycznie ujawnia się po
        wielu latach. Jeśli ktoś kupuje auto na 5-6 lat, nie
        powinien sobie zbytnio zaprzątać głowy jakimiś
        wskaźnikami niezawodności.
        A wszelkie statystyki trzeba umieć czytać.

        3) Właśnie. Co mi z tego, że powiedzmy 90 i kilka
        proc. samochodów jakiejś marki jest względnie
        niezawodnych, skoro ja kupuję 1 (słownie: jeden)
        samochód.
        Jeśli ktoś jeździ autem i myśli "99% pewności, że mi
        hamulce nie nawalą", powinien pierwszy kurs wykonać do
        psychiatry.

        Mówiąc jasno i brutalnie: statystyki niezawodności to
        ciekawostki, które zabawnie jest czytać, ale które
        mają charakter abstrakcyjny i o konkretnych
        samochodach nic nie mówią.
        O konkretnych samochodach nic nie mówią.
    • Gość: Franek Re: Krótki wykład o jakości aut dla rozgarniętych Internautów. IP: 162.70.233.* 12.08.01, 22:25

      > Znaczna część dyskusji w tym forum dotyczy jakości samochodów. Mnóstwo
      > demagogii, miłości, uprzedzeń i mitów. A tymczasem sprawa jest prosta jak
      > świńska kita - jakość (rozumiana jako niezawodność i trwałość) zależy
      > bezpośrednio od trzech czynników (kolejność wg ważności):
      > 1. Kultury, nie tylko technicznej, ludzi produkujących dane auta. Oczywiste, że
      >
      > zdyscyplinowany i dokładny Japończyk lepiej wytoczy panewkę lub pokryje
      > lakierem karoserię, niż socjalistycznie ukształtowany Polak, nie mówiąc o
      > pijanym Rosjaninie. Dlatego ważne jest, czy dany egzemplarz np. Corolli
      > fizycznie wyprodukowano w Japonii czy też w Turcji. Sporo ludzi już tego
      > doświadczyło. Trochę zaciemnia obraz fakt, że na produkcji np. w Niemczech jest
      >
      > dużo imigrantów, ale nadzór w zdecydowanej większości pozostaje rodzimy. W
      > Turcji nie ma (niestety) na taśmie Japończyków, a w nadzorze (niestety)
      > Niemców. W tym miejscu przypomina mi się slogan reklamowy Seata: "Hiszpańska
      > dokładność, niemiecki temperament". Zgadzam się.

      Duby smalone wasc prawisz, widze ze pojecie o produkcji samochodu to masz, ale
      tak to sie produkowalo mniej wiecej 30 lat temu...
      W tej chwili tak naprawde fabryki samochodow to nic wieceje jak montownie
      podzespolow (od roznych producentow, ktorzy maja fabryki tam gdzie taniej sie
      robi albo tam gdzie miejscowe zwiazki nie zgodzily sie na zamkniecie)+ tlocznia i
      lakiernia , stwierdzenie gdzie sie robi (sklada) samochod jest po prostu
      niewazne. Sprawa montazu jest jak najbadziej wazna (od niej zalezy czesc jakosc)
      ale np u japonczykow jest to proces duzo bardziej zautomatyzowany (dlatego np sie
      pisze ze nissana robotnik ma najwieksza ''wydajnosc'' (ok np 120 aut rocznie), a
      robotnik forda obok ma wydajnosc np 48 aut rocznie, obie fabryki w anglii, i co
      wedlug ciebie w jednej pracuja skosni a w drugiej leniwi murzyni? a moze
      zlodzieje polacy?. Robot nie ma zlego dnia, zona mu sie nie puszcza itd. Roznice
      w jakosc obu produktow w postaci eskorta i civica chyba da sie zauwazyc?
      A propos seata, wszystkie arosy sa robione w niemczech, dla odmiany polo w
      hiszpani, wg ciebie seat arosa jest dokladniej wykonany i bardziej niezawodny od
      vw polo? chyba dobrze zrozumialem ten rasowy watek?

      > 2. Założeń konstrukcyjnych. Lepsze materiały, bardziej zaawansowane
      > rozwiązania i większa dokładność wykonania kosztują po prostu więcej
      to sie zgadza ale jak pokazuja japonczycy nie do konca,
      > konstruktor dostaje z marketingu wytyczne, w jakiej grupy cenowej samochód ma
      > zaprojektować. Czytam wątek o Citroenie - i nad czym tu się rozwodzicie? Gdyby
      > w silniku był łańcuch zamiast paska,
      a rowerem kiedys jezdziles? nigdy nie pekl Ci lancuch? duby smalone raz jeszcze
      jest conajmniej 10 innych powodow dla ktorych sie stosuje pasek, pierwszy z nich
      ze sie nie rozciaga tak jak lancuch, o trwalosci nie wspomne, naprawde chyba
      ostatnio to fiatem 125 jezdziles?

      > To samo dotyczy choćby amorów (kto zapłaci za Bilsteiny, trzeba założyć Monroe)
      >
      > czy jakości lakieru (w salonie i tak wypolerują nawet najtańszy).
      Moze nie wiesz ale kreowanie marki to jest proces czysto marketingowy, to nam sie
      wydaje ze produkt X jest lepszy od Y bo jest drozszy, hmm zeby tak bylo w
      praktyce... jest paru producentow podzespolow od ktorych bierze czesci caly swiat
      samochodowy (np te same pompy hamulcowe w punto i mercedesie A), caly swiat
      jezdzi na osprzecie silnikowym od boscha, hamulcach od niego, abs-ie itd. common
      rail wymyslil fiat, a dzisiaj znajdziesz ten system od mercedesa po renault itp.
      (fiat ma prawa do patentu, licencje na produkcje bosch ktory sprzedaje
      wtryskiwacze wszystkim na prawo i lewo...)
      Tu znowu
      > obraz trochę zaciemnia powszechne bezwzględne obniżanie kosztów, czego
      > doświadczają do dziś użytkownicy VW z okresu rządów Baska (zapomniałem jak się
      > nazywał). Plastikowe "drewniane" wstawki w BMW 7? Czemu nie. Tyle że za to
      > trudno liczyć na prawdziwie drewniane w Citroenie. Jeśli już, to wycięte z
      > resztek drewnopodobnej tapety.

      Jak sam napisales samochod (jak i kazdy inny towar) robi sie dla okreslonej grupy
      odbiorcow, mozesz mi wierzyc ze zamowienie drenianych wstawek dla citroena i
      wstawienie ich do samochodu nie przekracza mozliwosci logistycznych i
      technicznych tej firmy, tylko kto za to by zaplacil?
      Druga sprawa powtarzasz jakies stereotypy, vw nigdy nie byl lepszy jak teraz,
      moze nie wiesz ale jeszcze w latach 70 vw to byla firma na skraju bankructwa z
      najbardziej zacofanymi technicznie samochodami, przelomem byl golf ktory pozwolil
      sie odbic od dna (ale technicznie awangarda to on chyba nigdy nie byl, to byl
      prawdziwy ludowy samochod), nie wspomne o audi ktora w tym czasie liczyla sie na
      rynku mniej wiecej jak fso w polsce (miejscowi ''koneserzy tym jezdzili'') Gebels
      bylby dumny z tego co zrobiono z ludzmi w polsce na temat mitow o niezawodnosci
      vw.

      > 3. Złożoności konstrukcji. Po prostu im bardziej skomplikowany (szczególnie w
      > elektronice) samochód, tym więcej elementów. A każdy może się zepsuć.
      > W jakimś stopniu na jakość wpływają też wady "wieku niemowlęcego", ale tu nie
      > ma reguły. Poza tym, że rzeczywiście najczęściej przez pierwsze 2 lata są.

      Kolejny mit, recall''e robione sa nawet dla 7-8 letnich samochodow (np mercedes)

      > Tak więc naprawdę szkoda czasu na dywagacje o wyższości ... nad ... bo nic
      > ponad powyższe nie da się wymyśleć.
      > W żaden sposób nie można kierować się artykułami, nawet z prasy motoryzacyjnej,
      >
      > ponieważ wszystkie teksty są (w taki czy inny sposób) sponsorowane. Najbardziej
      >
      > śmieszne są stwierdzenia, przy wprowadzaniu nowego modelu, że ten to już jest
      > absolutnie przełomowy i definitywnie zrywa z nie najlepszą jakością danej
      > marki.

      tu sie w 100% zgodze:)

      > Za każdym razem czytam to przy prezentacji nowych np. Citroenów i Alfa
      > Romeo.

      a to swiadczy jedynie o tym ze marketing danej marki ma swiadomosc jakie klienci
      maja zdanie o danej marce (ktora baaaardzi rzadko pokrywa sie z rzeczywistoscia).
      Np renault ma bardzo dobre notowania w polsce poniewaz polacy nie ''znaja''
      produktow z lat 80 (w prasie nie znajdzie sie takich sformulowan o tej marce
      poniewaz nie ma co zrywac z przeszlosica gdyz w swiadomosci przecietnego polaka
      ona nie istinieje, stawia sie akcent na bezpieczenstwo...) kiedy ta panstwowa
      firma robila samochody psujace sie juz na lini produkcyjnej, weszli na nasz rynek
      bez bagazu jak np fiat. Dlatego niech sie troche powstrzymaja ze stracaniem z
      piedestalu passata przez nowa lagune poniewaz renault ma tam (niemcy)
      swoja ''marke'' (w negatywnym znaczeniu)...

      > Z dużym przymróżeniem oka trzeba też patrzeć na wypociny m.in. GW o jakości
      > samochodów na podstawie badań okresowych Dekry. Ja czytam je przy śniadaniu, bo
      >
      > to z rana dobry ubaw. Ostatnio np. napisali, że Porsche 944 jest bardzo dobre,
      > tylko ma szczególnie słabe opony. Jeżeli już dziennikarz(?) nie rozumie tego,
      > co napisał, to może portier Kleofas lub pani Gienia z korekty powinni mu
      > delikatnie zwrócić uwagę?
      > Najwięcej wiedzy dają raporty ADAC o ilości wezwań do unieruchomionych aut.
      > Głównie z tego powodu, że najgorsza jest awaria uniemożliwiająca dalszą jazdę.
      > Ale tu też trzeba wziąć poprawkę. Np. Mazda ma bardzo wysokie notowania, ale
      > może np. dlatego, że ma małe średnioroczne przebiegi, przeciętny właściciel dba
      >
      > o nią a jak mu już coś pierdyknie na szosie, to z chytrości nie zadzwoni po
      > pomoc drogową i jakoś doczołga się do domu. Za to kierowca służbowego 2-
      > letniego Merola z przebiegiem 300.000 km zadzwoni przy byle drobiazgu, żeby
      > szefom dać niepodważalny argument do kupna nowego.
      no tak niemcy to dziwny k
      • Gość: Mirek Duby smalone? Co to jest? IP: *.makolab.pl 12.08.01, 23:52
        Ciężko mi było przebić się przez Twój "skomplikowany" styl, ale postaram się
        odpowiedzieć na to, co udało mi się odczytać:
        1. "stwierdzenie gdzie sie robi (sklada) samochod jest po prostu niewazne.
        Sprawa montazu jest jak najbadziej wazna". No to w końcu nie wiem jakie jest
        Twoje zdanie na ten temat - ważna czy nieważna? Bo moim zdaniem ważna, co chyba
        oczywiste (ileż to awarii jest skutkiem właśnie błędów montażu).
        2. Pewnie że produkcja jest zautomatyzowana, ale te automaty obsługują jednak
        ludzie. Którym, jak dowcipnie zauważyłeś, żony się puszczają.
        3. Rowerem jeżdżę od dawna i łańcuch nigdy mi nie pękł. Że niby łańcuch
        bardziej wyciąga się niż pasek? Właśnie w przeciwieństwie do paska łańcuch w
        ogóle się nie wyciąga, jeśli już to wydłuża (w rowerze) wskutek wycierania
        sworzni i ogniw. Że niby pasek jest bardziej trwały? To chyba Ty ostatnio
        jeździłeś Fiatem, ale 126p. Bo w innych autach pasek ma żywotność średnio 2
        razy krótszą niż łańcuch. Napęd łańcuchem jest dokładniejszy tzn. daje
        dokładniejsze fazy rozrządu (właśnie dlatego że się nie rozciąga), jest
        trwalszy i bardziej niezawodny. Niestety znacznie droższy.
        4. "jeszcze w latach 70 vw to byla firma na skraju bankructwa z najbardziej
        zacofanymi technicznie samochodami, przelomem byl golf ktory pozwolil sie odbic
        od dna". W tym wątku jest o jakości aut, a nie o sytuacji ekonomicznej firm i
        ich nowatorstwie. A dla VW przełomowy był Passat który wszedł do sprzedaży z
        dużym sukcesem kilka lat przed Golfem.
          • Gość: Igor Re: Duby smalone? Co to jest? IP: 194.181.188.* 13.08.01, 09:25
            No i właśnie RAPORTY - raporty to statystyka tyle to a tyle samochodów takiej
            marki ściągnięto z drogi ale to jak w tym dowcipie żona sąsiada zdradza męża
            dwa razy tygodniowo czyli STATYSTYCZNIE moja żona i żona sąsiada zdradzają NAS
            jeden raz w tygodniu - /CO JEST NIEPRAWDĄ/. To do raportów o niezawodności bo
            być może wzywa ich jeden jedyny klijent/przesadzam oczywiście/ upierający się
            jeżdzić tym samym samochodem przez 10 lat. Na tych stronach /tak myślę/
            wypowiadają się ludzie którzy mają doczynienia z jakimś okreslonym samochodem
            którego kupił i który jest w tym momenci NAJ. /moze jeżdzili innymi? i też mogą
            coś na ich temat powiedzieć/ i napewno kierują się subiektywnym podejściem do
            sprawy co i tak nie zmniejsza /jeżeli jest to w miarę wyważone/ jego uwag. Bo
            przecież kazdy z Nas /w danym momencie/ raczej jeżdzi jednym samochodem a na
            temat drugiego może się wypowiedzieć już historycznie. Jeżeli chodzi już o
            podejście technicznie to zwróćcie uwagę na samochody służbowe jak są zajeżdzane
            i jak są traktowane czy samochód prywatny w ich rękach byłby tak samo
            ujeżdzany?.Bardzo często jest tak że samochód służbowy stanowi samochód do
            sprawdzenia OSIĄGÓW i możliwości max. spalania i co z tego wynika ano to co
            zostało napisane czyli spokojnie Panie i Panowie jaki samochód jest każdy go
            widzi. Za psie pieniądze psy mięso jedzą takie pieniądze jak i mięso. A obsługa
            samochodu i dbałość SERWISU poszczególnych marek to już zupełnie inny
            temat .Pozdrawiam Igor
        • Gość: Franek Re: Duby smalone? Co to jest? IP: 162.70.10.* 13.08.01, 22:44

          > Ciężko mi było przebić się przez Twój "skomplikowany" styl, ale postaram się
          > odpowiedzieć na to, co udało mi się odczytać:
          > 1. "stwierdzenie gdzie sie robi (sklada) samochod jest po prostu niewazne.
          > Sprawa montazu jest jak najbadziej wazna". No to w końcu nie wiem jakie jest
          > Twoje zdanie na ten temat - ważna czy nieważna? Bo moim zdaniem ważna, co chyba
          >
          > oczywiste (ileż to awarii jest skutkiem właśnie błędów montażu).

          No tak, skomplikowany styl... moze nie rozumiesz roznicy miedzy
          wyrazeniami ''sprawa montazu'' a ''miejscem montazu'', moze wyjasnie to krotko
          niezaleznie od miejsca montazu sprawa montazu (jego jakosc) jest wazna

          > 2. Pewnie że produkcja jest zautomatyzowana, ale te automaty obsługują jednak
          > ludzie. Którym, jak dowcipnie zauważyłeś, żony się puszczają.

          no tym argumentem to mnie po prostu zabiles... jak sam piszesz to ludzie
          obsluguja automaty, a tu rozwine dalej, automaty zajmuja sie produkcja... ciagle
          nie chwytasz tej subtelnej roznicy?

          > 3. Rowerem jeżdżę od dawna i łańcuch nigdy mi nie pękł. Że niby łańcuch
          > bardziej wyciąga się niż pasek? Właśnie w przeciwieństwie do paska łańcuch w
          > ogóle się nie wyciąga, jeśli już to wydłuża (w rowerze) wskutek wycierania
          > sworzni i ogniw. Że niby pasek jest bardziej trwały? To chyba Ty ostatnio
          > jeździłeś Fiatem, ale 126p. Bo w innych autach pasek ma żywotność średnio 2
          > razy krótszą niż łańcuch. Napęd łańcuchem jest dokładniejszy tzn. daje
          > dokładniejsze fazy rozrządu (właśnie dlatego że się nie rozciąga), jest
          > trwalszy i bardziej niezawodny. Niestety znacznie droższy.

          przeczytaj co sam napisales i sie zdecyduj rozciaga sie czy nie? ja w zyciu nie
          widzialem rozciagnietego paska, co najwyzej pekniety, co z tego ze lancuch nie
          peknie jak co chwila trzeba regulowac rozrzad (powody sam opisales tzn ''wydluza''
          nie ''rozciaga'', przy okazji to jaka jest roznica w efekcie koncowym dla silnika
          miedzy wydluzaniem a rozciaganiem?)? co sie bardziej oplaca wlascicielowi?

          > 4. "jeszcze w latach 70 vw to byla firma na skraju bankructwa z najbardziej
          > zacofanymi technicznie samochodami, przelomem byl golf ktory pozwolil sie odbic
          >
          > od dna". W tym wątku jest o jakości aut, a nie o sytuacji ekonomicznej firm i
          > ich nowatorstwie. A dla VW przełomowy był Passat który wszedł do sprzedaży z
          > dużym sukcesem kilka lat przed Golfem.

          No tak za to ta wypowiedz ma strasznie duzo wspolnego z dyskusja o jakosci
          (passat byl przelomowy w sensie technicznym- pierwsze nowoczsne auto vw z
          przednim napedem, ale wciaz nie bylo alternatywy dla wiekowego garbusa, dopiero
          golf zastapil tego dziadka), ale z tego co pamietam to twierdzilem ze vw nigdy
          nie byly lepsze od tych co sa teraz, mimo odpowiedzi dalej nie wiem czy sie z tym
          zgadzasz czy nie?

          Szczerze to jestem mocno rozczarowany, jak na samozwanczego mentora spolecznosci
          internetowej w sprawach motoryzacyjnej jakosci to wyklad nr 2 jakos mnie nie
          powalil na kolana;)na wiekszosc moich argumentow nie dostalem odpowiedzi:( ale
          moze i to dobrze, jesli ktos uzywa glownie rasowych argumentow...no i wiem ze
          rowerem to jezdziles...


          • Gość: Mirek Drogi MIchale, Rudy itd.... IP: *.makolab.pl 13.08.01, 23:33
            Pod pojęciem "skomplikowany styl" chciałem delikatnie zauważyć, że masz kłopoty
            z jasnym formułowaniem myśli, a szczególnie przelaniem ich na papier (ekran
            komputerowy). Nie mam ochoty na dalszą dyskusję z Tobą, o czym powiadomiłem Cię
            (po co ta zmiana pseudo i adresu?) w innym wątku. Żegnam ostatecznie. Czy mam
            to wyrazić dosadniej?
            • Gość: michal Re: Drogi MIchale, Rudy itd.... IP: *.cas-kit.golden.net 13.08.01, 23:38
              Gość portalu: Mirek napisał(a):

              > Pod pojęciem "skomplikowany styl" chciałem delikatnie zauważyć, że masz kłopoty
              >
              > z jasnym formułowaniem myśli, a szczególnie przelaniem ich na papier (ekran
              > komputerowy). Nie mam ochoty na dalszą dyskusję z Tobą, o czym powiadomiłem Cię
              >
              > (po co ta zmiana pseudo i adresu?) w innym wątku. Żegnam ostatecznie. Czy mam
              > to wyrazić dosadniej?

              ja cie tez pier....
              wal sie ...
            • Gość: Franek Re: NieDrogi Mirku IP: 162.70.10.* 14.08.01, 18:08
              Chyba masz jakies problemy, obsesja czy co? jaka zmiana nicka? o czym ty
              bredzisz? spakuj szczoteczke i troche czystej bielizny bo po wizycie u
              psychiatry szybko domu pewnie nie zobaczysz...
              podobno w leczeniu manii przesladowczej zrobiono duze postepy:)

              bez pozdrowien
              ps dla postronnych obserwatorow (czytaczy) - od tego pana nie dostalem
              odpowiedzi nawet na jeden moj argument (wg niego nie potrafie jasno formulowac
              mysli), za to sam rozpisuje sie na temat zaleznosci miedzy rasa i pochodzeniem
              pracownikow a jakoscia produkowanych samochodow. KKK czy NSDAP tam sie powinien
              zglosic...
    • Gość: thommy Re: Krótki wykład o jakości aut dla rozgarniętych Internautów. IP: *.unregistered.formus.pl 14.08.01, 11:24
      Raporty Dekry o bezawaryjnosci podaja srednia dla danego modelu czyli mowia jakie mamy szanse
      na bezawaryjna i bezproblemowa jazde danym autkiem.Daja ogolny obraz awaryjnosc
      produktow danego producenta i oczywiscie mozna trafic poloneza lepszego od cariny ale szanse sa
      nikle.Mirek jak nie wierzy niech sam sprawdzi.Co do testow opon to sa troche bez sensu,ale do
      myslenia dal mi b. dobry wynik dla GolfaIV a chyba nie powiecie mi ze jezdza nim sami emeryci a VW
      jako jedyny ma dostep do niezdzierajacych sie opon.Swiadczy to chyba o dobrze zestrojonym
      zawieszeniu i dobrym doborze wielkosci felg i opon. Pelniejszy obraz awaryjnosci mozna by uzyskac
      np.przez zestawienie usterkowosci ze struktura wlascicieli danego modelu i srednmi przebiegami.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka