Przerejestrowanie samochodu - debilizm prawny

16.01.07, 10:54
No normalnie zaraz mnie chyba rozsadzi od środka.
Od 20 grudnia bezskutecznie próbuje to wszystko załatwić, a dzisiaj się
dowiedziałam, że znowu nic z tego! Całe szczęscie, że mam kochaną mamę, która
tuła się zamiast mnie po urzędach, bo ja musiałabym chyba wziąć miesiąc
urlopu, żeby to załatwić! No i całe szczęście, że sprzedającym jest osoba
znajoma, bo gdyby był to ktoś obcy z drugiego końca Polski, lub ktoś, kto
wyjechał za granice, to musiałabym chyba ten samochód zezłomować (ale pewnie
też bym nie mogła bez papierów).
Podobno kiedyś można było sporządzić umowę kupna-sprzedaży na świstku papieru,
wpisując wszystkie dane, potem to złożyć i było po sprawie. Eh.

Kupiłam samochód od znajomej pani, która miała go na własność ze swoją matką.
Matka umarła prawie rok temu, ale dość długo znajoma nie mogła mi go sprzedać,
gdyż trwało postępowanie spadkowe. W końcu postępowanie dobiegło końca, więc
ze znajomą wypełniłam umowę kupna-sprzedaży, dostałam ksero postanowienia sądu
i poszłam do urzędu.

Na początku w urzędzie skarbowym okazało się, że muszę wypełnić "pecetkę". Ok,
nie wiedziałam o tym wczęsniej. Ja opłacam podatek, więc myślałam, że owa
"pecetka" tylko mnie dotyczy, jeśli jest umowa kupna-sprzedaży i wszystkie
potrzebne na niej dane i podpisy. Ale nie! Okazało się, że na "pecetce"
potrzebne są tak istotne informacje, jak imiona rodziców sprzedawcy!!!
Zadzwoniłam, wypełniłam, ale trafiłam na nowy istotny szczegół - podpis. Jak
głupia pojechała kilkadziesiąt kilometrów po podpis znajomej. Jak głupia, gdyż
potem dowiedziałam się, że większość znajomych po prostu podrabia te podpisy i
często w imionach rodziców wpisuje "maria władysław" lub inaczej popularnie,
bo i tak nikt tego nie sprawdza!

Oczywiście nie obyło się bez "ale tu jest dwóch właścicieli!"
Ja: "no właśnie dlatego dałam xero postanowienia sądu"
Urzędniczka: "a po co?"
Ja: "bo drugi właściciel nie żyje"
Urzędniczka: "jak to nie żyje??"
Ja: "no umarł, takie jest prawo natury"
Urzędniczka nie mogła tego pojąć i przez 15 minut latała po całym urzędzie i
konsultowała się z innymi mądrymi, "no bo drugi własciciel nie żyje,
wyobrażacie sobie???"
Jako że nie mogłam już wziąć urlopu, wypełniłam upoważnienie mojej mamie do
załatwienia spraw za mnie. Mam wzięła mój dowód, poszła do urzędu komunikacji,
żeby samochód przerejestrować. Na początku pewien mądry pan, szkoda że nie
znam jego nazwiska, powiedział jej, że mój dowód jest nieważny, bo stary (z 98
roku, więc jeszcze ważny, a wymienić nie miałam czasu, bo urodzilam się w
innym mieście niż jestem zameldowana. Urzędniczki kazały mi jechać po akt
urodzenia - dopeiro niedawno się dowiedziałam, że mogły go po prostu ściągnąć
z odpowiedniego urzędu, ale już im się nie chciało!). Po przestudiowaniu go
uważnie przez 5 minut uznał w końcu, że jednak chyba wazny, bo nic nie
powiedział i wziął dokumenty. No ale tu trafił na przeszkodę nie do ominięcia!
Jak to ksero postanowienia sądu??? przecież on musi mieć oryginał, żeby zrobić
ksero!!!! Mama go wybłagała, żeby dał jednak tę tymczasową rejestrację, a ona
pojedzie do znajomej i weźmie oryginał.

No i dzisiaj się okazało, że znajoma oryginału postanowienia sądu nie ma, bo
jest w urzędzie w jej mieście i musi tam być i jej go nie wydadzą. Urzędnik w
moim mieście natomiast powiedział, że bez oryginału to on nie wyda stałych
tablic rejestracyjnych! Gdy mama powiedziała, że przecież może to ściągnąć sam
drogą urzędową, stanowczno odmówił, bo "to nie leży w jego obowiązkach".
Znajoma musi chyba teraz znowu iść do sądu, tam ponosić dodatkowe koszty,
tracić czas, bo ON MUSI MIEĆ ORYGINAŁ, ZEBY SOBIE ZROBIĆ KSERO!!, chociaż samo
ksero postanowienia miał w ręku.
Ciekawa jestem, co by było, gdyby znajoma wyjechała na stałe do Nowej Zelandii...
    • ariston1 Re: Przerejestrowanie samochodu - debilizm prawny 16.01.07, 12:00
      Zabierasz się za kupowanie samochodu a pojęcia nie masz jak to się robi. I masz
      pretensje do innych, że nie wiesz. Tak trudno wziąć druk PCC i zobaczyć co
      trzeba wypełnić jeszcze przed kupnem. Potem wystarczyło zadzwonić do Urzędu i
      zapytać się o potrzebne dokumenty. Ksero dokumentu to żaden dokument. Kupiłabyś
      np: dom od kogoś kto miałby wsztkie dokumenty skserowane łacznie z dowodem
      osobistym?
      • wujaszek_joe Re: Przerejestrowanie samochodu - debilizm prawny 16.01.07, 12:10
        z tym kserem masz racje
        ale po jaką cholerę jest druk pcc????
        wystarczyłoby, żeby na umowie był nip kupującego i sprzedawcy
        • ariston1 Re: Przerejestrowanie samochodu - debilizm prawny 16.01.07, 12:25
          wujaszek_joe napisał:

          > ale po jaką cholerę jest druk pcc????
          > wystarczyłoby, żeby na umowie był nip kupującego i sprzedawcy

          Druk pcc to zeznanie podatkowe, informujesz US, kto płaci podatek "tranzakcyjny".
        • dirgone Re: Przerejestrowanie samochodu - debilizm prawny 16.01.07, 12:25
          Druk PCC jest do opłacenia podatku. JA płacę podatek, więc jeśli na umowie kupna
          -sprzedaży są wszystkie dane i podpis sprzedającego, PCC powinnam wypełniać
          tylko ja (tak mnie poinformowały osoby, które kupowały samochody trochę
          wcześniej. Kiedyś podobno nie było takich bzdur). Po prostu nei rozumiem, po co
          jeszcze na PCC podspis sprzedającego? Przecież JA opłacam podatek. O imionach
          matki i ojca to już nei wspomnę (na umowie kupna-sprzedaży tego nie ma) - pewnie
          za pomocą nr dowodu, peselu i nipu za trudno zidentyfikować osobę.

          A jeśli chodzi o oryginał postanowienia sądu, to przecież JA kupuję ten
          samochód, więc w razie czego Ja będę oszukana. Oryginał zabrał zresztą urząd w
          mieście sprzedającego i po to zrobiono tam kopie, żeby się nimi posługiwać.
          Sprzedający dając mi ORYGINAŁ postanowienia robi tak, jakby właśnie dał mi swój
          dowód osobisty, żebym sobie z nim pojechała na drugi koniec kraju zarejestrować
          samochód. Dałby mi? No ja nikomu mojego dowodu bym nie dała, oryginałów
          dokumentów również (jeden telefon tego pana do własciwego urzędu wyjaśniłby, że
          współwłaściciel naprawdę nie żyje). W urzędzie sprzedającego oryginału już wydać
          nie chcą (powiedzieli, że mogą mu zrobić kopię :) )
          • tommy_man Re: Przerejestrowanie samochodu - debilizm prawny 16.01.07, 17:43
            To bardzo ciekawe co piszesz. Dosc zadko sie zdaza, aby Sad wydal oryginal
            postanowienia. Wrecz nigdy.
            To, co miala Twoja kolezanka, to odpis postanowienia. Takich odpisow mozna
            wziac z Sadu ile sie chce. I taki wlasnie odpis jest dokumentem urzedowym.
            Urzednik najpewniej zadowolilby sie kserokopia postanowienia, jesli okazalabys
            mu wlasnie odpis, zeby mogl porownac, czy ksero zgadza sie z "oryginalem".
            No ale to juz jest pewnie wiedza nie do ogarniecia dla normalnego czlowieka.
            Normalny czlowiek oczywiscie najpierw kupuje samochod, a pozniej dowiaduje sie,
            jakie dokumenty sa potrzebne.
          • falsifier Re: Przerejestrowanie samochodu - debilizm prawny 21.01.07, 12:41
            > Druk PCC jest do opłacenia podatku. JA płacę podatek, więc jeśli na
            > umowie kupna -sprzedaży są wszystkie dane i podpis sprzedającego,
            > PCC powinnam wypełniać tylko ja (tak mnie poinformowały osoby,
            > które kupowały samochody trochę wcześniej. Kiedyś podobno nie było
            > takich bzdur). Po prostu nei rozumiem, po co jeszcze na PCC podspis
            > sprzedającego? Przecież JA opłacam podatek. O imionach matki i ojca
            > to już nei wspomnę (na umowie kupna-sprzedaży tego nie ma) - pewnie
            > za pomocą nr dowodu, peselu i nipu za trudno zidentyfikować osobę.

            Niestety mylisz się. To, że Ty, czyli kupujący, wykładasz pieniądze,
            składasz druk w US, i wpłacasz pieniądze na konto US, to tylko zwyczaj,
            nie prawo. To nie oznacza, że Ty płacisz podatek. Zgodnie z prawem
            obowiązek zapłacenia podatku od czynności cywilno-prawnych spoczywa na
            wszystkich stronach umowy, dlatego na formularzu PCC-1(a) konieczność
            wpisania danych obu/wszystkich stron. Inaczej mówiąc, z prawnego punktu
            widzenia Ty i sprzedający płacicie po połowie.
    • dirgone Ok, powiedzcie mi 16.01.07, 12:37
      Jeśli kupowałabym ten samochód na giełdzie. Byłabym powiedzmy z Gdańska, a
      sprzedający z Wrocławia. Miałabym wszystkie potrzebne dokumenty (chociaż jak
      powiedziałam wcześniej - większośc podobno spisuję umowę kupna-sprzedaży, a
      potem na pecetkach podrabia podpis sprzedającego! usłyszałam to od kilku obcych
      osób na terenie urzędu skarbowego - osoby te stały ze mną w kolejce), u
      sprzedającego zobaczyłabym oryginał postanowienia sądu o spadku, on dałby mi
      kopię, bo oryginał musi złożyć sam do urzędu. Zresztą przecież nikt normalny nie
      dałby mi na piękne oczy oryginału postanowienia sądu po mojej obietnicy, że ja
      na pewno go odeślę.
      Dokumenty wszystkie bym miała, wszystko pozałatwiała, a urzędnik by mi nie
      chciał zarejestrować samochodu, bo nie mam oryginału postanowienia sądu.
      Sprzedający by wyjechał za granicę. Urzędnik może jednym gestem potwierdzić
      ważność kopii, ale mówi, że tego nie zrobi, "bo nie". I co wtedy?
      • wujaszek_joe Re: Ok, powiedzcie mi 16.01.07, 12:41
        to była sama kserokopia czy był na niej np podpis i tekst "za zgodność z
        oryginałem"?
        chociaż solidną biurwę jedynie notariusz może zaspokoić.
        wydaje mi się, że najgorzej z biurokracją radzą sobie ci, którzy próbują w niej
        dostrzec jakąś logikę:)
        a takie proste rozwiązania typu podpisanie się za kogoś na świstku papieru
        zagrożone są chyba pięcioma lat więzienia
        • dirgone Re: Ok, powiedzcie mi 16.01.07, 12:51
          Dlatego ja bym się nie podpisałam nawet za moją mamę. Ale zdziwiłam się, kiedy
          od obcych ludzi usłyszałam, że jest to na porządku dziennym - mnóstwo osób, w
          tym moi rodzice (dość często zmieniali samochody), sprzedająca i jej mąż, po raz
          pierwszy usłyszeli o pecetkach! A od nich czerpałam podstawowe informacje na
          temat tego, co powinnam załatwić.
          Jest mi po prostu głupio, że znowu muszę zawracać znajomej głowę i zmuszać ją do
          zwalniania się z pracy. Widocznie jstem za naiwna i nadal nie mogę się pogodzić
          z życiem w Biurolandii
          • ariston1 Re: Ok, powiedzcie mi 16.01.07, 13:36
            Druki PCC funkcjonują już od ładnych kilku lat.
            A jeśli chodzi o postanowienie sądu o nabyciu spadku to obowiązkiem
            sprzedającego jest dostarczyć odpowiednie dokumenty w takiej formie, żeby mogła
            druga osoba zarejestrować, jeżeli ktoś sprawia kłopoty czy wyjeżdża za granice
            to się od niego nie kupuje, jego strata. Gdy jednak ktoś jest uparty, to zawsze
            można pójść do notariusza i zrobić odpis postanowienia sądowego. Nie masz wyboru
            musisz zadowolić urzednika.
            • babaqba Re: Ok, powiedzcie mi 18.01.07, 01:49
              ariston1 napisał:

              > Druki PCC funkcjonują już od ładnych kilku lat.
              > A jeśli chodzi o postanowienie sądu o nabyciu spadku to obowiązkiem
              > sprzedającego jest dostarczyć odpowiednie dokumenty w takiej formie, żeby mogła
              > druga osoba zarejestrować, jeżeli ktoś sprawia kłopoty czy wyjeżdża za granice
              > to się od niego nie kupuje, jego strata. Gdy jednak ktoś jest uparty, to zawsze
              > można pójść do notariusza i zrobić odpis postanowienia sądowego. Nie masz wybor
              > u
              > musisz zadowolić urzednika.

              To może niech mu zrobi laskę? Urzędactwo cholerne. Jak ja was nie cierpię! Wasze przepisy mają tylko
              jeden cel - poniżając człowieka, udowadniać mu waszą władzę. Wszystkie wymagane papiery
              natychmiast giną, gdy są człowiekowi do czegoś potrzebne i odnajdują się, gdy urzędas chce któremuś
              z nas zrobić krzywdę. Ciekawostka: mądrzy ludzie ze wsi udowodnili mi parę ładnych lat temu, że da
              się żyć POMIMO urzędów i przepisów. Pobudowali domy, mają niezarejestrowane ciągniki i motocykle,
              hodują bydło mleczne bez kontroli urzędniczej i sprzedają pyszny ser... Urzędnicy mnożą bezsensowne
              przepisy a naród olewa je na potęgę. Bo tylko tak się da żyć w tym głupim państewku!
              • hydromanekin Re: Ok, powiedzcie mi 18.01.07, 18:15
                > To może niech mu zrobi laskę? Urzędactwo cholerne. Jak ja was nie cierpię!
                Wasze przepisy mają tylko jeden cel - poniżając człowieka, udowadniać mu waszą
                władzę.

                Kolejny gej bez szkoly z pretensjami do calego swiata. Wbij sobie do tego
                pustego lba, ze przepisy nie sa urzednikow - przpisy uchwala SEJM skladajacy
                sie z ludzi wybranych m.in. przez ciebie. Urzednicy te przpisy wykonuja (masz
                racje - nie zawsze im to dobrze wychodzi), a biorac pod uwage kto zasiada w
                lawach sejmowych to jakosc tych przpisow moze byc tylko jedna - kiepska.
                Kiepskie prawo - kiepskie relacje: obywatel vis-a-vis biurokracja.

                > Wszystkie wymagane papiery natychmiast giną, gdy są człowiekowi do czegoś
                > potrzebne i odnajdują się, gdy u rzędas chce któremuś z nas zrobić krzywdę.

                Jak zyje, z zadnym urzedem nie mialem problemow, ktore moglyby mnie pchnac do
                napisania takich slow. Nigdy nic nie zginelo, moje sprawy zalatwiane sa w
                terminie i nigdy zadna nispodzianka nie spotkala.

                > Ciekawostka: mądrzy ludzie ze wsi udowodnili mi parę ładnych lat temu, że da
                > się żyć POMIMO urzędów i przepisów. Pobudowali domy, mają niezarejestrowane
                > ciągniki i motocykle,

                Jasne, to sprobuj od takiego "madrego czlowieka ze wsi" kupic jego dom
                wybudowany bez pozwolenia i niezarejestrowany cignik... powodzenia zycze.
                Ciekawe co powiedza dzieci tych "cwaniaczkow", jak przyjdzie do dzidziczenia
                tych domow i trzeba bedzie "prostowac" sytuacje nieruchomosci, pobudowanych
                kilkadzisiat lat temu... Notariusze i geodeci moga juz zacierac rece.

                > Bo tylko tak się da żyć w tym głupim państewku!

                Ja tez nie lubilem tego kraju i dlatego z niego wyjechalem - proponuje ci
                zrobic to samo. Tylko gdzie przyjma czlowieka, ktory potrafi jedynie wypisywac
                swoje pretensje do calego swiata na forach internetowych...

    • iberia.pl Re: Przerejestrowanie samochodu - debilizm prawny 16.01.07, 21:16
      bo to Kaczoland wlasnie.....podziekujy panom z Wiejskiej.

      Jakos np.w Niemczech przerejestrowanie auta to 15 minut, no ale do tego nam
      daleko, przeciez nie moze byc normalnie , urzednicy musza miec zajecie...szkoda
      ze naszym kosztem.
      • nieparzystokopytny Re: Przerejestrowanie samochodu - debilizm prawny 16.01.07, 23:50
        A za Kwacha to byla kraina mlekiem i miodem plynaca. Dlaczego towarzysz Stoltzman tego nie zmienil? Tak wiec nie osmieszaj sie kobieto i zacznij myslec samodzielnie.
      • wielki_czarownik Oj nie czepiaj się 17.01.07, 16:23
        Przeciętny urzędnik jest w stanie przerejestrować auto w niecałe 10 minut! Tylko, że ludzie przychodzą zupełnie nieprzygotowani! Kiedyś na studiach praktykowałem w urzędzie i wiem jak to wygląda. Są tablice ze wzorami wypełnionych dokumentów, instrukcjami CO trzeba ze sobą mieć, specjalne okienko z informacją. Ponadto wszystko to można przeczytać na stronach internetowych albo po prostu zadzwonić i się spytać. Ale nie! Nie w Polsce. Ogromna rzesza ludzi przychodziła bez potrzebnych dokumentów, pokazywała jakieś 100 razy skserowane świstki mówiąc, że to akty notarialne, nie potrafiła się wysłowić, dopiero przy okienku WYPEŁNIAŁA druczki... I koniec końców zdarzało się, że kogoś kogo mogłem załatwić w 2-3 minuty to trzymałem przy okienku 20 minut bo głupek nie potrafił wypełnić prostego druczka. Ale oczywiście pretensje wszyscy mieli do urzędnika, bo on - obywatel nie będzie patrzył na tablicę ogłoszeń!
        Wyobrażasz sobie zarejestrować auto bez podpisu na umowie kupna-sprzedaży i na podstawie jakiegoś świstka z ksero?
        • programistajava Re: Oj nie czepiaj się 19.01.07, 14:22
          A mnie do szewskiej pasji soprowadzili 5mcy temu urzednicy kiedy probujac
          zarejstrowan Nowe auto z salonu nie moglem bo brakowalo papieru ze podmiot gos.
          od ktorego kupilem (a kupowalem w carservisie wg mojej ocenu normalnej na
          swiecie dilernii) jest upowaznionym dilerem do sprzedazy NOWYCH aut.
          Nosz do jasne cioasnej a co mnei to obchodzi? Mialem orginalne swiad.
          homologacji nowa karte pojazdu itp..... Matko jak oni utrudniaja zycie.
    • iberia.pl do tych alf i omeg, ktore tu dogaduja autorce 17.01.07, 17:02
      prawada jest taka,ze w naszym madrym kraju zalatwienie sprawy w urzedzie wymaga
      niemal zrobienia doktoratu z danego problemu i co jak co ale autorka ma
      racje.Zbedna biurokracja plus urzednicy rodem z epoki slusznie minionej.
    • emes-nju Ja nie przerejstrowyje od 2 miesiecy... 17.01.07, 17:04
      Najpierw PCC-1. Dwoch kupujacych, to za duzo i nie bardzo wiadomo, w ktora rubryke kogo wpisac - kto ma byc na zalaczniku, a kto nie. Udalo sie! Tylko, ze zbywca auta (starszy pan) oswiadczyl, ze PCC-1 nie podpisze, bo z zasady nie podpisuje urzedowych drukow, ktorych nie rozumie. Takie sa skutki wychowania w opresyjnym panstwie - szkoda, ze w tej opresyjnosci nic sie nie zmienilo razem ze zmiana systemu...

      Ok. Po miesiacu wydebilem od urzedniczki, ze da sie zlozyc PCC-1 bez podpisu sprzedawcy. Wystarczy podanie. Och, rzesz!!! Miesiac to trwalo - musialem wiec oprocz podania o przyjecie PCC-1 bez podpisu, zlozyc podanie o nie karanie mnie za spozniony podatek (nie nalicza sie karnych odsetek jezeli ich kwota nie przekracza jakiejs kwoty - nalezy wiec obywatela ukarac mandatem!). No tak... Urzedniczce nie chcialo sie powiedziec, ze PCC-1 mozna zlozyc bez podpisu, ale to ja mam placic kare :-/ Pomijam juz taki drobiazg jak to, ze musialem zapalacic podatek od kwoty wyzszej niz ta, ktora FAKTYCZNIE za auto zapalacilem. Waaadza wie lepiej i bez zadnych ceregieli podwaza umowe cywilno-prawna pomiedzy obywatelami - nawet nie musi przeprowadzac ekspertyzy majacej ustalic faktyczna wartosc auta (moje ma kilka wad, ktore znalazly odzwierciedlenie w cenie).

      Auta zarejestrowac nie moge, bo urzedniczce ciagle COS sie nie podoba. Poprzedni wlasciciel nie dopilnowal kilku spraw formalnych, ktore trzeba odkrecac. Juz go "uruchomilem" i nic.

      Jezdze wiec nieprzerejestrowanym, ktory ubezpieczylem na siebie. Oczywiscie predzej czy pozniej sie uda (stale probuje), ale nie moge na taki duperel jak przerejetrowanie auta, stracic wiecznosci. Wszystko rozbija sie o to, ze oslawiony CEPiK nie dziala i ja (czesto w towarzystwie bylego wlasciciela) musze kursowac pomiedzy urzedami donoszac coraz to nowe druki i zalaczniki. Oczywiscie urzednik/urzedniczka za kazdym razem wysyla mnie po jeden - sprawdzenie wszystkiego i zarzadanie zalatwienia wszystkich uchybien za jednym razem jest ponad mozliwosci wydz. komunikacji.

      Ale cieszmy sie! Takie utrudnienia zatruwaja tez zycie zlodziejom samochodow. Kradna wiec na czesci, albo swoj urobek wysylaja za granice. A my wystajemy w kolejkach chcac legalnie zarejestrowac auto :-/

      PS Ja mieszkam w Warszawie, a poprzedni wlascieciel w Ciechanowie - troche sobie pojezdze jeszcze...
      • robert888 Re: Ja nie przerejstrowyje od 2 miesiecy... 17.01.07, 17:09
        a ja sie wymeldowałem ze stolicy tam, gdzie nie ma kłopotów z rejestracją
        betonomieszarki jako karetka pogotowia. I mam luz.
      • grzek Re: Ja nie przerejstrowyje od 2 miesiecy... 18.01.07, 10:24
        Wydaje mi się, że Twoje problemy powstały na własne życzenie. Ja nie kupiłbym
        samochodu jak ktoś nie dałby mi wszystkich dokumentów. Sprzedający nie chce
        podpisać PCC to niech szuka innego klienta.
        Na druku PCC możesz opisać przyczynę niższej ceny, jeżeli urzędnik się buntuje
        to piszesz wyjaśnienie to naczelnika US. Wydaje mi się, że można pewne rzeczy
        wytargować, wymaga to rzeczywiście jednak trochę zachodu. A samochód chce się
        mieć szybko jako swój :-).
        Ja sprzedawałem samochód 1,5 roku temu i z kupującym razem wypełniliśmy PCC oraz
        wszystkie dane w umowie. Robiliśmy to w banku i zaraz przelał mi pieniądze.
        Potem dosłałem mu pocztą jeszcze, że zrzekam się na jego korzyść OC. Nigdy nie
        dzwonił do mnie, że jestem potrzebny mu w jakichś urzędach.
        • emes-nju Re: Ja nie przerejstrowyje od 2 miesiecy... 18.01.07, 15:39
          grzek napisał:

          > Wydaje mi się, że Twoje problemy powstały na własne życzenie. Ja nie kupiłbym
          > samochodu jak ktoś nie dałby mi wszystkich dokumentów. Sprzedający nie chce
          > podpisać PCC to niech szuka innego klienta.


          Oczywiscie! Choc cena auta byla na tyle kuszaca, ze jeszcze moge sobie pozalatwiac. Razem ze mna kilka osob dobijalo sie do tego auta.

          Ja tylko zadaje sobie pytanie po jaka ciezka ch..lere tyle tych kwitow? Kiedys byla umowa kupna-sprzedazy, w ktorej bylo wyraznie napisane, ze podatek placi kupujacy (teraz tez jest tak napisane...), na umowie US wbijal, ze podatek jest zaplacony i odjazd. Ale teraz jest lepiej... Tylko dlaczego co watek o kupnie samochodu, to jakies jajca z PCC-1?


          > Na druku PCC możesz opisać przyczynę niższej ceny, jeżeli urzędnik się
          > buntuje to piszesz wyjaśnienie to naczelnika US. Wydaje mi się, że można
          > pewne rzeczy wytargować, wymaga to rzeczywiście jednak trochę zachodu. A
          > samochód chce się mieć szybko jako swój :-).


          Czy sadzisz, ze dla 40 zl roznicy warto sie tak tarmosic i ryzykowac zmarszczenie brewki urzednika? Moze dla 400 zl warto by bylo... Pomijam juz milczeniem, ze KAZDY zalacznik, to dodatkowa oplata i dodatkowe odstawania kolejek. A nasze kochane "tanie panstwo" opresyje tylko na tym zyskuje - tu "uszczknie" mniej, tam wiecej, ale zawsze cos :-/

          Moje zachowanie jest oczywiscie glupie, nieodpowiedzialne i bez sensu. Pociesza mnie tylko to, ze nie jestem sam - ludzi majacych klopoty przy rejestracji aut jest coraz wiecej, mimo, ze juz zapalacilismy ciezkie pieniadze za nie dizalajcy CEPiK :-/ Martwi za to to, ze przy cichym przyzwoleniu, waaadza zaciska na nas coraz wiecej takich dokuczliwych i kosztownych petelek. Wyjasnij mi po co US dane sprzedawcy skoro podatek placi nabywca. Czy nie jest to jakas forma inwigilacji co, kto i z kim? I to za nasze pieniadze! Nie dosc, ze z naszych podatkow placi sie urzednikom, to jeszcze za kazde oderwanie urzedniczego zadka od fotela, musze placic dodatkowo w znaczkach skarbowych, a teraz w banku (wiec jest drozej o prowizje banku i dluzej, bo banki rzadko mieszcza sie w urzedach). Wynika z tego, ze placimy im podatkami za pierdzenie w stolek, a jak zglaszamy sie, zeby mogli zedrzec z nas kase i uzupelnic jak najwiecej informacji na nasz temat, to jeszcze muszimy za to placic!

          Mi sie to nie podoba i daje temu wyraz na forum - w US nie moge, bo urzednik moze zablokowac kazde dzialanie petenta. BO TAK! I boksuj sie z nimi...
          • grzek Re: Ja nie przerejstrowyje od 2 miesiecy... 18.01.07, 17:51
            Domyślam się, że oferta kupna była atrakcyjna i można zaryzykować ewentualne
            utrudnienia. A dla 40zł to rzeczywiście szkoda czasu i nerwów żeby sie szarpać.
            Z drugiej storny to ja nie winiłbym urzędników, że czegoś nie chcą zrobić czy
            czegoś im jeszcze trzeba. Tam nie jest wymagana kreatywność tylko zgodnie z
            procedurą pilnowanie papierów i za to im płacą. Nie dopatrywałbym się też logiki
            w postępowaniu. Sejm i Rząd coś kiedyś ustalił i tak leci. A każdy przypadek,
            który odbiega od normy typu sprawa spadkowa czy zakup tańszego niż przewidują
            tabelki to droga przez mękę. Tak na marginesie, ostatnio załatwiałem likwidację
            konta w banku związaną ze sprwą spadkową - każdy mówił co innego i nikt w banku
            nie wiedział ja się za to zabrać, trzeba było chodzić kilka razy i za każdym
            razem jeszcze czegoś brakowało, jeden kwit generuje drugi i potrzebna podkładka
            do podkładki.

            > Ja tylko zadaje sobie pytanie po jaka ciezka ch..lere tyle tych kwitow? Kiedys
            > byla umowa kupna-sprzedazy, w ktorej bylo wyraznie napisane, ze podatek placi
            > kupujacy (teraz tez jest tak napisane...), na umowie US wbijal, ze podatek
            > jest zaplacony i odjazd. Ale teraz jest lepiej... Tylko dlaczego co watek o
            > kupnie samochodu, to jakies jajca z PCC-1?

            Teraz US się skomputeryzował, ujednolicił kwity i jego mniemaniu sprawa sie
            uprościła :-). Problem z PCC pewnie wynika z tego, że ludzie nie wiedzą o
            istnieniu czegoś takiego. A US nie interesuje co jest napisane w umowie, ważny
            jest tylko PCC, tam jest napisane kto płaci podatek - kupijacy czy sprzedający.
            Biurokracji się nie przeskoczy a płacic trzeba i cały czas myslą od jakich
            opracji i czynności wyciągnąć jeszcze pieniądze.
            • emes-nju Re: Ja nie przerejstrowyje od 2 miesiecy... 19.01.07, 12:17
              grzek napisał:

              > Biurokracji się nie przeskoczy a płacic trzeba i cały czas myslą od jakich
              > opracji i czynności wyciągnąć jeszcze pieniądze.


              Jezeli sie nie przeskoczy, to w pewnym momencie stanie sie po pas w g... Juz teraz zagraniczny biznes omija nas szerokim lukiem - nie tylko zla infrastruktura ich odstrasza. Coraz czesciej niejasne, zagmatwane przepisy, duza uznaniowosc urzednikow itd. A przepisy sa takie, jakie sa, dlatego, ze bolszewicka, w sposobie myslenia, waaadza usiluje kazdej dziedzinie ludzkiej dzialanosci przypiac jakis przepis, wychodzca z zalozenia, ze KAZDY jest przestepca i tylko odpowiednie przepisy na kazda okazje uchronia kraj przed zalaniem fala przestepczosci wszelakiej. To, ze jest dokladnie na odwrot umyka jakos waadzy. To, ze wszechwladza urzednicza powoduje narastanie korupcji, degrengolade kasty urzedniczej tez waaaadzy umyka. I jest coraz gorzej - panstwo coraz scislej oplata nas swoimi mackami. Teraz jest to bardzo na fali, bo walczymy z UKLADEM i z tym obrzydliwym liberalizmem, w ktorym mozna wszystko, co nie jest zakazane. Bolszewicka waaadza woli inny uklad - mozna robic to, na co waaadza zezwala.
    • dirgone Re: Przerejestrowanie samochodu - debilizm prawny 18.01.07, 10:50
      Ale po co to wszystko???
      Jeśli kiedyś to funkcjonowało BEZ tych wszystkich świstków i zbędnych podpisów,
      to po co je dołożono? Do jednej osoby - ludzie przychodzą z niewypełnionymi
      drukami, bo jak mają wypełnione, to prawie zawsze się okazuje, że coś jest nie
      tak. I wypełniają przy okienkach, bo wtedy mogą się pytać o każdą bzdurę, która
      potem może właśnie spowodować wyrzucenie podania do śmieci.
      Różnica między kwotą, którą zapłaciłam za samochód, a tą w PCC wynosiła 2000 zł.
      W PCC pani kazała mi wpisać tę, którą sama podała. Wypełniłam, podchodzę do
      niej,a ona się pyta "A dlaczego na dwóch napisała pani to samo? Przecież na
      jednej pani powinna wpisać kwotę, za którą naprawdę kupiła pani samochód!"

      O oryginale czy też odpisie postanowienia to juz nie wspomnę, bo teraz się
      okazało, że z urzędu warszawskiego (w którym leży odpis sprzedawcy) z chęcią do
      mojego to prześlą faksem czy czymkolwiek, ale w moim urzędzie naczelnik uznał,
      że ja MUSZĘ mu to dostarczyć osobiście. Inaczej nie skseruje i nie zarejestruje
      samochodu. Komputery, telefony i faksy to oni pewnie mają do ładnego wystroju
      wnętrz.

      Ale w sumie to i tak dzisiaj mam dobry humor, bo wczoraj w końcu odebrałam akt
      urodzenia i mam szansę na nowy dowód! Stare dowody pewnie były wydawane za dobre
      słowo, jeśli teraz trzeba dostarczać akty urodzenia (dotyczy tych, którzy są
      zameldowani w innym mieście, a urodzeni w innym). W skróconym odpisie aktu jest
      napisane to samo co w starym dowodzie.
      Czy w innych krajach też tak jest?
      • grzek Re: Przerejestrowanie samochodu - debilizm prawny 18.01.07, 11:59
        dirgone napisała:

        Ale po co to wszystko???

        Żeby podnieść ściągalność podatków i ograniczyć handel lewymi samochodami. A jak
        wyszło to nie wiem.
    • fredoo Re: Przerejestrowanie samochodu - debilizm prawny 19.01.07, 12:29
      Urzędnik skarbowy nie ma prawa znieniać kwoty od której naliczany jest podatek
      (opłata skarbowa).Może natomiast powołać rzeczoznawcę do wyceny obiektu
      transakcji.Jeśli wycena biegłego będzie wyższa o więcej niż 30% od zapisanej w
      umowie to konsekwencje finansowe ponoszą kupujący,sprzedający.W przeciwnym
      wypadku skarb państwa.
      Wniosek:należy zaniżać z wyczuciem.
      • emes-nju Re: Przerejestrowanie samochodu - debilizm prawny 19.01.07, 13:05
        fredoo napisał:

        > Urzędnik skarbowy nie ma prawa znieniać kwoty od której naliczany jest
        > podatek (opłata skarbowa).


        Jak widac na moim przykladzie, moze :-( Nie powolujac rzeczoznawcy (ktory potwierdzilby, ze silnik wymaga remontu!), opierajac sie na drukowanym z wieksza lub mniejsza rzetelnoscia cenniku zawierajacym SREDNIE ceny transakcji. Bo urzednik w Polsce moze bardzo duzo, a czesto wydaje mu sie, ze wszystko. I w pewnym sensie tak jest - ja dla potencjalnego odzyskania raptem 40 zl, odpuscilem. Nie chialem ryzykowac konfrontacji z wszechmocnym aparatem :-/
        • dirgone Re: Przerejestrowanie samochodu - debilizm prawny 19.01.07, 13:52
          Akurat kwotę zakupu urzędnik bierze sobie z tabelki. Ja kupiłam samochód za
          3500, a kwotę musiałam wpisać chyba 5500 albo 5700, już nie pamiętam.
          • emes-nju Re: Przerejestrowanie samochodu - debilizm prawny 19.01.07, 14:04
            dirgone napisała:

            > Akurat kwotę zakupu urzędnik bierze sobie z tabelki.


            A jakim prawem? Dlaczego umowa cywilno-prawna, podlegajaca polskiemu prawu, moze byc arbitralnie podwazona?

            Ja wiem ile zapalacilem za auto, wie tez sprzedawca (ma te pieniadze na koncie), ale ta wiedza do niczego sie nam nie przydala - urzednik WIE lepiej. Wie na podstawie tabelki, w ktorej nie ma mojej wersji samochodu (pani dopasowywala sobie wedlug uwazania - sadzac z efektow, w gore...), w ktorej nie ma ceny naprawy silnika, itd.
            • hydromanekin Re: Przerejestrowanie samochodu - debilizm prawny 19.01.07, 14:28
              Tu nie ma mowy o zadnym "arbitralnym podwazaniu umowy". Zgodnie z ustawa o PCC,
              podstawa naliczenia podatku jest wartosc RYNKOWA a nie transakcyjna przedmiotu
              umowy. Nikt ci nie zabrania sprzedac auta ktorego wartosc rynkowa to e.g. 10k
              PLN za 10 PLN - twoja wlasnosc, twoja sprawa, ale podatek jest naliczany od
              wartosci rynkowej. Ta wartosc urzad ustala na podstawie, srednich cen co chyba
              mimo wszystko jest lepsze niz powolywanie za KAZDYM razem rzeczoznawcy. Jesli
              auto jest np. porysowane, ma wgniecenia, ect. to oczywiste, ze w takim
              przypadku wartosc z ksiazki bedzie duzo wyzsza, ale w takim przypadku urzednik
              (o ile jest rozsadny - w moim bylym urzedzie to dzialalo) moze zaakceptowac
              nizsza wartosc np. na podstawie zalaczonych zdjec auta, badz rachunkow za
              poniesione naprawy itd.
              • dirgone Re: Przerejestrowanie samochodu - debilizm prawny 19.01.07, 14:33
                W moim przypadku cała sesja zdjęciowa przerdzewiałych drzwi by nie wystrczyła :)
                Wyszkowscy urzędnicy są jak roboty.
                A swoją drogą - ile kosztuje rzeczoznawca?
                • hydromanekin Re: Przerejestrowanie samochodu - debilizm prawny 19.01.07, 14:50
                  Nie wiem ile kosztuje, ale tutaj jest tez pewnien haczyk. Jezeli wartosc
                  ustalona przez rzeczoznawce przekroczy o (chyba) 33% lub wiecej wartosc przy
                  ktorej sie upierasz, to wtedy za rzeczoanwce placisz ty. Jesli nie placi urzad.
                  W obu przypadkach podatek placisz od kwoty ustalonej przez rzeczoznawce.
                  Dlatego urzedy unikaja jak moga powolywania bieglych bo byc moze beda musieli
                  zaplacic za nich. Malo ludzi o tym wie i przewaznie gdy upierajac sie
                  przy "swojej" wartosci uslysza ze urzad powola bieglego, to wola odpuscic bo 1)
                  to wydluzy cala procedure, 2) mysla (blednie) ze beda musieli zaplacic za niego
                  z wlasnej kieszeni.
    • alleluja_i_do_przodu To jest raczej twój debilizm 21.01.07, 11:14
      Masz pretensje, że urzędnik nie chciał uznać wykonanego przez ciebie ksera
      postanowienia sądu??? A byłbyś zadowolony, gdyby ktoś przerejestrował samochód,
      którego ty jesteś współwłaścicielem na podstawie sfałszowanego ksera wg którego
      niby np zmarłeś? Broniłbyś wtedy urzędnika, że oparł się tylko na kopii?
      Poniósłbyś za niego odpowiedzialność?
      Świadomość prawna Polaków jest żenująca, a najgorsze są takie typy, co nie mają
      racji, a jeszcze się upierają przy swoim, wykłócają, a na koniec jeszcze obrobią
      tyłek obsługującej ich osobie. W pełni popieram wypowiedź osoby o nicku wielki
      czarownik. A do autora wątku- najpierw pomyśl, a potem rób aferę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja