tony100
08.02.07, 11:37
Zdarzenie dziś rano.
Wracam z trasy,podjeżdżam na parking(taki pod blokiem na ok 20aut,jeden
wyjazd)i stop.
Jakiś kierowca służbowym autem(dużej firmy sprzedającej jeansy)zastawił sobie
ładnie wjazd(zaparkował w taki sposób przy wjeżdzie blokując przejazd,mimo że
dalej na parkingu było sporo wolnego miejsca)
Czekam z 15min,myśle może zaraz wróci.I wrócił,ale dopiero jak już Straż
Miejska była na miejscu,efektem zapewne był jakiś mandat dla tego kierowcy.
Mam teraz wyrzuty sumienia.
Ale z drugiej strony ani ja nie mogłem wjechać na parking(na ulicy nie
zostawie w taką slizgawice,jeszcze mi ktos zaparkuje swoje auto)ani nikt nie
mógł wyjechac(sztuka udała się jedynie kierowcy w poczciwym Maluszku:))
Jak myślicie.W takiej sytuacji odpuscic i zaparkowc sobie gdzie indziej czy
walczyc o niezastawianie wjazdu?Gdybym sobie odpuścił,ten kierowca zapewne
pojechał by sobie i nikt by się nim nie zainteresował co za tym idzie nie
dostał by mandaciku.