Czy to było wredne?

08.02.07, 11:37
Zdarzenie dziś rano.
Wracam z trasy,podjeżdżam na parking(taki pod blokiem na ok 20aut,jeden
wyjazd)i stop.
Jakiś kierowca służbowym autem(dużej firmy sprzedającej jeansy)zastawił sobie
ładnie wjazd(zaparkował w taki sposób przy wjeżdzie blokując przejazd,mimo że
dalej na parkingu było sporo wolnego miejsca)
Czekam z 15min,myśle może zaraz wróci.I wrócił,ale dopiero jak już Straż
Miejska była na miejscu,efektem zapewne był jakiś mandat dla tego kierowcy.
Mam teraz wyrzuty sumienia.
Ale z drugiej strony ani ja nie mogłem wjechać na parking(na ulicy nie
zostawie w taką slizgawice,jeszcze mi ktos zaparkuje swoje auto)ani nikt nie
mógł wyjechac(sztuka udała się jedynie kierowcy w poczciwym Maluszku:))

Jak myślicie.W takiej sytuacji odpuscic i zaparkowc sobie gdzie indziej czy
walczyc o niezastawianie wjazdu?Gdybym sobie odpuścił,ten kierowca zapewne
pojechał by sobie i nikt by się nim nie zainteresował co za tym idzie nie
dostał by mandaciku.
    • wujaszek_joe Re: Czy to było wredne? 08.02.07, 11:42
      dobrze zrobiłeś. egoizm trzeba tępić.
      ktoś przez niego mógł np. spóźnić się na egzamin.
      • tony100 Re: Czy to było wredne? 08.02.07, 11:48
        To pewnie ten typ kierowcy,parkujący tam gdzie bliżej,wygodniej.Nieważne czy na
        miejscu dla niepełnosprawnych czy zajmując dwa miejsca.

        Wątpliwośći moje wynikały z faktu iż jestem swieżym kierowcom i prawko mam ok
        6ciu m-cy.Moge nie znac jeszcze niektórych zwyczajów na drodze.

        Jednak z drugiej strony wydaje mi sie że nie jest trudno pomyslec o innych
        użytkownikach.
        Przykładowo jak parkuje,zawsze zwracam uwagę na to czy zostawiłem odpowiednio
        dużo miejsca na otwarcie drzwi w samochodzie obok,itp.Jak trzeba robie poprawkę.
        • myrkgrav Re: Czy to było wredne? 08.02.07, 14:47
          Dobrze zrobiłeś, z chamstwem trzeba twardo. Ja też kiedyś zawaliłem ważną
          sprawę bo jakiś super ważny wąsiasty kierowca dostawczaka zablokował mi wyjazd.
    • koljax Re: Czy to było wredne? 08.02.07, 11:49
      Bardzo dobrze zrobiles !!! Mialem podobna sytuacje, pod blokiem jest jakis
      sklepik ogolnospozywczy i koles dostawczakiem przywiozl jakies jogurty czy cos
      (bo to byla chlodnia). Rozumiem gdyby koles nosil towar, ale on sie chyba tam
      zabawial z ekspedientka. Oczywiscie ruch zatamowany. Wycofac nie moglem bo juz
      z tylu sie ustawily dwa samochody. I zaczelo sie trabienie. Po kilku minutach
      (w sumie od momentu gdy przyjechalem) wyszedl koles, ani przepraszam
      ani "pocaluj mnie w d..pe", nawet nie spojrzal tylko totalnie nas olewajac
      odjechal.
    • koljax Re: Czy to było wredne? 08.02.07, 11:51
      Bardzo dobrze zrobiles !!! Mialem podobna sytuacje, pod blokiem jest jakis
      sklepik ogolnospozywczy i koles dostawczakiem przywiozl jakies jogurty czy cos
      (bo to byla chlodnia). Rozumiem gdyby koles nosil towar, ale on sie chyba tam
      zabawial z ekspedientka. Oczywiscie ruch zatamowany. Wycofac nie moglem bo juz
      z tylu sie ustawily dwa samochody. I zaczelo sie trabienie. Po kilku minutach
      (w sumie od momentu gdy przyjechalem) wyszedl koles, ani przepraszam
      ani "pocaluj mnie w d.pe", nawet nie spojrzal tylko totalnie nas olewajac
      odjechal.
      W ogole kolesie w tych dostawczakach parkuja gdzie popadnie, czesto przy
      skrzyzowaniu, totalnie zaslaniajac widocznosc i maja wszystko gdzies. A straz
      miejska ich traktuje jak swiete krowy...
    • iberia.pl Re: Czy to było wredne?NIE 08.02.07, 12:20
      wredne to bylo zastawienie wyjazdu a nie zawolanie strazy miejskiej, moze na
      drugi raz sie zastanowi i zwroci uwage, czy aby komus innemu nie utrudnia zycia.
    • serwus85 Re: Czy to było wredne? 08.02.07, 14:19
      mam takie same problemy, ale z wjazdem na podwórko, na którym parkuję,
      bezmyślność innych użykowników drogi zmusiła mnie do bezwzględnego eliminowania
      takich pseudo kierowców, wzywam Policję i swoim samochodem blokuję mu wyjazd,
      gumisie przyjeźdźają i kasują takiego furmana na parę złotych no i oczywiście
      punkty karne, straży nie wzywam, nie przepadam za nimi, takich kierowców trzeba
      tępić bezwzględnie bo zatruwają życie innym
    • foreks mialem wieksze dylematy 08.02.07, 16:20
      w listopadzie w Pt wieczor udalem sie do pobliskiego non-stop monopolu po
      papierosy. przede mna stal facet najdelikatniej rzecz ujmujac podciety, w sensie
      caly sklep odczuwal jego oddech i belkot. zwrocilem na typa uwage, bo parkujac
      na chodniku pod sklepem malo mnie nie rozjechal. po wyjsciu ze sklepu zdzwonilem
      pod 112, podalem numer rejestracyjny etc.

      odczuwalem caly wieczor, noc i poranek piekielny niepokoj. nie wyrzuty, ale
      niepokoj, irytacje i poddenerwowanie. prawo kosmosu zadzialalo, zgubilem klucze
      w hipermarkecie, a zona wracala z zagranicy do domu po polnocy. przesiedzialem
      troche u rodziny, wsciekly na zyciowa sprawiedliwosc.
      malo tego, wyjechalem z parkingu w nocy po zone na lotnisko, cieszac sie jak
      dziecko, ze chwila moment bede w domu, a w bagazniku przeciez zgrzewa zywca
      czeka. lecz natychmiast z tylu pojawili sie niebiescy i stoj pan. "za niemanie
      swiatel" 4pts. i PLN200. pierwszy mandat od 1997.

      ostatnio jakis typek wynajmujacy u mnie w bloku mieszkanie zjezdzal ze mna
      winda. az sie glupio w niedzielne popoludnie usmiechal do mnie, taki byl wesoly.
      wsiadl to sluzbowego busa, nie reagowalem.

      tydzien temu jade A2 w nocy, gapie sie w TIR przede mna, ktory niespodzianie
      przybliza sie do mnie z zawrotna predkoscia, pomimo tego, ze daleko mi bylo od
      przyspieszania. zwyczajnie nie dzialaly mu STOP swiatla. alez sie wnerwilem,
      normalnie zamyslny kierowca wjezdza mu pod naczepe i dekapitacja na miejscu.
      mysle dzwon foreks. po chwili nie dzwon. po 30mins. w koncu zdarzyly sie
      swiatla. awaryjne, wybiegam na mroz w tiszercie, biegne do kabiny, wale w nie i
      informuje sumiennie o defekcie. facet soczyscie zaklal, splunal, podziekowal,
      mowi, ze juz zjezdza. jechalem sobie z ciekawosci za nim jeszcze ponad 100km i
      typ nie zjechal. a stacji bylo z tuzin, by sprawdzic przewody, zarowki.

      dzwonic nie dzwownic? ja wciaz nie wiem.
      • norbert76 Ja tam pier... 08.02.07, 17:10
        Nie zastanawiam się ani chwili. Nie twierdzę, że jestem najlepszym kierowcą
        świata, ale zawsze jak parkuję to myślę o innych. Podwórko mam ciasne, jeżdzi
        się w kółko, ulica jednokierunkowa i jak tylko trafi się jakiś 'ważny' to
        dzwonię i już.
        Ostatnio byłem na weekendowym uzupełnianiu zapasów na cały tydzień:). Parking z
        filarami, między nimi trzy miejsca. Na prawym ktoś ustawiony równo między
        liniami, na środkowym - Fabia kołami na lini dzielącej to miejsce od tego
        lewego pustego. Wcisnąłem się na to miejsce jak trzeba, dokładnie pomiędzy
        liniami. Poprawiałem chyba ze dwa razy, żeby było idealnie. Zostawiłem niewwele
        miejsca między swoimi drzwiami od strony pasażera i jej od kierowcy. Nie
        doszedłem jeszcze do sklepu jak wróciła kierująca. Rany, ile ta niesympatyczna
        gruba baba sie namęczyła, żeby wsiąść:))). Ubaw miałem przedni!
    • cesaurus Re: Czy to było wredne? 08.02.07, 21:18
      ja "bardzo lubię" taksówkarzy czekających na klienta na środku ulicy (pomimo, że
      dwa metry dalej są miejsca parkingowe). Takiego gościa to nikt nie ruszy. A
      Policja traktuje ich też jak święte krowy.
    • damianco Re: Czy to było wredne? 08.02.07, 21:40
      tony100 napisał:

      > Zdarzenie dziś rano.
      > Wracam z trasy,podjeżdżam na parking(taki pod blokiem na ok 20aut,jeden
      > wyjazd)i stop.
      > Jakiś kierowca służbowym autem(dużej firmy sprzedającej jeansy)zastawił sobie
      > ładnie wjazd(zaparkował w taki sposób przy wjeżdzie blokując przejazd,mimo że
      > dalej na parkingu było sporo wolnego miejsca)
      > Czekam z 15min,myśle może zaraz wróci.I wrócił,ale dopiero jak już Straż
      > Miejska była na miejscu,efektem zapewne był jakiś mandat dla tego kierowcy.
      > Mam teraz wyrzuty sumienia.
      > Ale z drugiej strony ani ja nie mogłem wjechać na parking(na ulicy nie
      > zostawie w taką slizgawice,jeszcze mi ktos zaparkuje swoje auto)ani nikt nie
      > mógł wyjechac(sztuka udała się jedynie kierowcy w poczciwym Maluszku:))
      >
      > Jak myślicie.W takiej sytuacji odpuscic i zaparkowc sobie gdzie indziej czy
      > walczyc o niezastawianie wjazdu?Gdybym sobie odpuścił,ten kierowca zapewne
      > pojechał by sobie i nikt by się nim nie zainteresował co za tym idzie nie
      > dostał by mandaciku.

      postąpiłeś zgodnie z prawem I ZDROWYM ROZSĄDKIEM i nie powinieneś mieć żadnych
      wyrzutów sumienia. pamiętaj że jeżeli nie będziemy reagować na łamanie prawa
      przez takich kierowców to staniemy się ich ofiarami! Co do mnie to miałem
      ostatnio taki śmieszny przypadek: na parkingu a jakże pod hipermarketem. więc
      jadę sobie po parkingu -prawą stroną- wyszukując wolnego miejsca, i jest z
      lewej za chwilkę bedzie wyjeżdżał tyle że z naprzeciwka też stoją( jeżeli widzę
      że już ktoś czeka na zwolnienie miejsca to jadę i nie wciskam się "na chama").
      tyle że z naprzeciwka NA MOIM pasie stoi kobieta która będzie wjeżdżać na to
      miejsce jak tirem!!! i stoi i się gapi jak święta krowa!!! po jakiejś minucie
      zrozumiała że to ja mam pierszeństwo na swoim pasie!!!<LOL>( czekała aż ja jej
      cofnę!! i się nie doczekała). GŁUPOTA, BRAK ZNAJOMOŚCI KODEKSU( SKORO MOZNA
      KUPIĆ PRAWKO)- To trzeba tępić!!!

      a są jeszcze tacy co dzwonią na policję gdy się ich wyprzedzi... żałosne
      • nutka100 [...] 09.02.07, 00:33
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • damianco Re: Czy to było wredne? 09.02.07, 08:40
          droga nutko otóż samochód który wyjeżdżał skręcał w moją stronę i jako że ja
          tam stałem no nie mógł wyjechać. nie mam zamiaruu ustępować głupkom. takim
          kalekom (sądząc po twoim poście ty do nich się zaliczasz) powinni zabierać
          prawa jazdy, swoją głupotą na drodze sprowadzają zagrożenie na siebie i INNYCH
          UŻYTKOWNIKÓW dróg.
    • niknejm Re: Czy to było wredne? 09.02.07, 01:42
      Najczęściej w takich sytuacjach 'klient' blokujący ruch nie jest gapą. Robi to
      z premedytacją, mając w nosie innych. Podejście w stylu 'z drogi śledzie bo
      król jedzie'. A do takich 'egzemplarzy' przemawia tylko tłuczenie po tyłku -
      mandatami właśnie.

      Dobrze zrobiłeś.

      Pzdr
      Niknejm
      • niknejm A poza tym... 09.02.07, 01:55
        Gapiostwo też nie jest żadnym wytłumaczeniem. A mandacik skutecznie z gapiostwa
        leczy.

        Pzdr
        Niknejm
    • meps3 Re: Czy to było wredne? 09.02.07, 06:31
      Nie było wredne ani złośliwe.Bezmyślnośc i chamstwo trzeba tępić zawsze i
      wszędzie.
      • voytecq Re: Czy to było wredne? 09.02.07, 09:56
        Zgadzam się, że to wredne nie było. "Chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać
        siłom i godnościom osobistom" :)

        Ja miałem podobny przypadek z nowym sąsiadem, który nie kumał, że na naszym
        ciasnym parkingu trzeba się ustawiać z suwmiarką w ręku. Gdy po raz kolejny
        stanął tak, że nie sposób było wyjechać zostawiłem mu za wycieraczką kartkę z
        napisem: DROGI PANIE. JEŚLI W ŁÓŻKU JEST PAN RÓWNIE DOBRY CO W PARKOWANIU TO
        GRATULUJĘ ROGÓW!!!

        Obyło się bez policji, a podziałało pięknie :)
    • apokryf80 Re: Czy to było wredne? 10.02.07, 11:51
      Autor: tony100 ☺
      Data: 08.02.07, 11:37
      Zdarzenie dziś rano.
      Wracam z trasy,podjeżdżam na parking(taki pod blokiem na ok 20aut,jeden
      wyjazd)i stop.
      Jakiś kierowca służbowym autem(dużej firmy sprzedającej jeansy)zastawił sobie
      ładnie wjazd(zaparkował w taki sposób przy wjeżdzie blokując przejazd,mimo że
      dalej na parkingu było sporo wolnego miejsca) .

      Niekoniecznie wredne zachowanie,czasami jestesmy zamysleni,czasami jakas
      tragedia powoduje nieracjonalne zachowania , wiele przyczyn byc moze - wlóz pod
      wycieraczke kartke z Twoja opinia dotyczaca tego parkowania , moze pomoze na
      przyszlosc.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja