swiatla w poznaniu - o co chodzi?

IP: 217.153.15.* 17.04.03, 18:54
jestem ten tydzien sluzbowo w poznaniu. jedna rzecz mnie zdziwila. zauwazylem
kilka razy taka sytuacje:
jade samochodem, zapala sie zolte i chwile pozniej czerwone swiatlo. mocno
hamuje, ale po niedalej jak sekundzie (nawet nie zdaze wyhamowac do konca -
tylko mocno wytrace predkosc) znowu jest zielone, a ja musze sie znowu bujac
przez wszystkie biegi i nabierac predkosc. o co w tym wszystkim chodzi?

darekk

p.s. jezdze na trasie baltycka - hotel w parku solackim
    • Gość: gregor Re: swiatla w poznaniu - o co chodzi? IP: *.icpnet.pl 17.04.03, 19:29
      Gość portalu: darekk napisał(a):

      > jestem ten tydzien sluzbowo w poznaniu. jedna rzecz mnie zdziwila. zauwazylem
      > kilka razy taka sytuacje:
      > jade samochodem, zapala sie zolte i chwile pozniej czerwone swiatlo. mocno
      > hamuje, ale po niedalej jak sekundzie (nawet nie zdaze wyhamowac do konca -
      > tylko mocno wytrace predkosc) znowu jest zielone, a ja musze sie znowu bujac
      > przez wszystkie biegi i nabierac predkosc. o co w tym wszystkim chodzi?
      >
      > darekk
      >
      > p.s. jezdze na trasie baltycka - hotel w parku solackim

      Zamontowane są już w wielu miejscach czujniki ruchu - w asfalcie i na
      światłach. Najeżdżasz - zmienia światło.

      Pozdr
      Gregor Poznań
    • Gość: MaciejK Re: swiatla w poznaniu - o co chodzi? IP: *.radiomerkury.pl 17.04.03, 19:36
      Na większosci skrzyzowań mamy tzw. inteligentną sygnalizację. jesli wszystko
      gra to reguluje ona dlugość cyklu w zalezności od natężenia na danym kierunku.
      W praktyce sytuacja którą opisujesz moze mieć miejsce gdy na jakieś krzyzowce-
      ma się zapalić czerwone dla Twojego kierunku ale komputer otrzymuje info /z
      pętli indukcyjnych lub czujnikow podczerwieni/ ze na ulicy poprzecznej ruch
      jest mały i ponownie załącza zielone dla "Twojej" ulicy. Do takiej dyskoteki
      większosć Poznaniaków juz się przyzwyczaiła. Generalnie objęcie tą sygnalizacja
      juz prawie całego miasta zmniejszylo korki nawet o jedna trzecią.
      Dla kierowcó "inteligencja" sygnalizacji ma jedna wadę-zgodnie z życzeniem
      wladz miasta preferuje ona tramwaje i generalnie komunikację publiczną. Jak
      nadjedzie kilka tramwajów-a Ty chcesz jechać w innym niz one kierunku to można
      sobie trochę postać.
      PZDR
    • Gość: Tomek Re: swiatla w poznaniu - o co chodzi? IP: *.kolornet.pl / 192.168.11.* 17.04.03, 21:28
      Podobne "objawy" wystepuja tez w innych miastach. Dziala to na zasadzie
      wymuszenia ograniczenia predkosci. Po prostu jesli jedzies sie za szybko,
      czujnik predkosci daje impuls i swiatlo zmienia sie na czerwone. Zwalniasz - i
      zapala sie zielone. Niestety, dziala to tak,ze jak ktos jedzie powiedzmy
      120km/h, czerwone zapala sie juz po jego przejzdzie i "cierpia" inni kierowcy
      • jaki71 Re: swiatla w poznaniu - o co chodzi? 18.04.03, 14:37
        Gość portalu: Tomek napisał(a):

        > Podobne "objawy" wystepuja tez w innych miastach. Dziala to na zasadzie
        > wymuszenia ograniczenia predkosci. Po prostu jesli jedzies sie za szybko,
        > czujnik predkosci daje impuls i swiatlo zmienia sie na czerwone. Zwalniasz -
        i
        > zapala sie zielone. Niestety, dziala to tak,ze jak ktos jedzie powiedzmy
        > 120km/h, czerwone zapala sie juz po jego przejzdzie i "cierpia" inni kierowcy

        Chyba jednak nie do konca masz racje. Zwykla pentla indukcyjna nie jest w
        stanie zmierzyc twojej predkosci. Musialby byc takze radar. Moze i pojedyncze
        skrzyzowania tak maja ale nie wszystkie w miescie "inteligentne" maja.
        System "inteligencji" chce zmienic na czerwone, sprawdza ze z boku nie ma
        samochodow i ponownie daje ci zielone. Ogranicza to predkosc ale bez jej
        mierzenia.
        Np. w Krakowie na niektorych skrzyzowaniach beda montowac fotoradary, ale maja
        one sprawdzac ile samochodow stoi na danym wlocie i w takich proporcjach
        przydzielac dlugosc swiecenia zielonego.
        Jaki
        • Gość: Hiszpan Re: swiatla w poznaniu - o co chodzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.03, 14:48
          jaki71 napisał:

          > Gość portalu: Tomek napisał(a):
          >
          > > Podobne "objawy" wystepuja tez w innych miastach. Dziala to na zasadzie
          > > wymuszenia ograniczenia predkosci. Po prostu jesli jedzies sie za szybko,
          > > czujnik predkosci daje impuls i swiatlo zmienia sie na czerwone. Zwalniasz
          > -
          > i
          > > zapala sie zielone. Niestety, dziala to tak,ze jak ktos jedzie powiedzmy
          > > 120km/h, czerwone zapala sie juz po jego przejzdzie i "cierpia" inni kiero
          > wcy
          >
          > Chyba jednak nie do konca masz racje. Zwykla pentla indukcyjna nie jest w
          > stanie zmierzyc twojej predkosci. Musialby byc takze radar. Moze i pojedyncze
          > skrzyzowania tak maja ale nie wszystkie w miescie "inteligentne" maja.
          > System "inteligencji" chce zmienic na czerwone, sprawdza ze z boku nie ma
          > samochodow i ponownie daje ci zielone. Ogranicza to predkosc ale bez jej
          > mierzenia.
          > Np. w Krakowie na niektorych skrzyzowaniach beda montowac fotoradary, ale
          maja
          > one sprawdzac ile samochodow stoi na danym wlocie i w takich proporcjach
          > przydzielac dlugosc swiecenia zielonego.
          > Jaki


          W Szczecinie jest kilka miejsc w których światła maja radarowe czujniki ruchu
          sterujące pracą sygnalizatorów... można sie o tym przekonać gdy posiada się w
          aucie antyradar :)

          PZDR!
        • derwisz911 Re: swiatla w poznaniu - o co chodzi? 18.04.03, 15:08

          > Np. w Krakowie na niektorych skrzyzowaniach beda montowac fotoradary, ale
          maja
          > one sprawdzac ile samochodow stoi na danym wlocie i w takich proporcjach
          > przydzielac dlugosc swiecenia zielonego.
          Nic o tym nie słyszałem. Są natomiast już pomontowane fotoradary, ale takie,
          co będą mierzyć naszą prędkość, a my potem będziemy kupować odbitki od
          gliniarzy za cenę proporcjonalną do przekroczenia prędkości ;-)

          pozdrawiam
        • derwisz911 Re: swiatla w poznaniu - o co chodzi? 18.04.03, 15:09
          > Np. w Krakowie na niektorych skrzyzowaniach beda montowac fotoradary, ale
          maja
          > one sprawdzac ile samochodow stoi na danym wlocie i w takich proporcjach
          > przydzielac dlugosc swiecenia zielonego.
          Nic o tym nie słyszałem. Są natomiast już pomontowane fotoradary, ale takie,
          co będą mierzyć naszą prędkość, a my potem będziemy kupować odbitki od
          gliniarzy za cenę proporcjonalną do przekroczenia prędkości ;-)

          pozdrawiam
          • derwisz911 Wybaczcie podwojny... n/t 18.04.03, 15:09
    • derwisz911 Nikt tu nie mial do końca racji... 18.04.03, 15:05
      Widzisz...

      Przypadek, z którym się spotykasz to faktycznie ograniczenie prędkości.
      Jednak:
      Idiotyzmem byłoby, gdyby najpierw komputer na głównej dawał czerwone a potem
      zaraz badał czy na poprzecznej są samochody.
      Jeśli z poprzecznej samochody stoją, to sygnał idzie do komputera, który
      włącza czerwone na głownej i puszcza ruch z boku.

      To, z czym Ty się spotykasz, jest ograniczeniem.
      Pętla nie mierzy Twojej prędkości.
      System włącza czerwone wyczuwając Cię pętlą jakiś kawałek PRZED skrzyżowaniem.
      (Pooglądaj nawierzchnię to ją zobaczysz). Jeżeli ograniczenie prędkości na
      drodze jest 60. To gdybyś w momencie przekroczenia pętli jechał 60kph,
      dojechałbyś do świateł w takim czasie, że byłoby już zielone. Jeżeli jednak
      jedziesz szybciej, to musisz hamować i mieszać biegami. Za to nie przekraczasz
      prędkości dojeżdżając do skrzyżowania.

      Proste, nie?
      Spróbuyj jechać tam przepisowo, a na 90% nie będziesz musiał dotykać hamulca
      10% to prawdopodobieństwo, że coś z bocznej chce wyjechać albo programujący
      się pomylili...

      pozdrawiam
      • jaki71 Re: Nikt tu nie mial do końca racji... 18.04.03, 17:02
        derwisz911 napisał:

        > Widzisz...
        >
        > Przypadek, z którym się spotykasz to faktycznie ograniczenie prędkości.
        > Jednak:
        > Idiotyzmem byłoby, gdyby najpierw komputer na głównej dawał czerwone a potem
        > zaraz badał czy na poprzecznej są samochody.
        > Jeśli z poprzecznej samochody stoją, to sygnał idzie do komputera, który
        > włącza czerwone na głownej i puszcza ruch z boku.
        >
        > To, z czym Ty się spotykasz, jest ograniczeniem.
        > Pętla nie mierzy Twojej prędkości.
        > System włącza czerwone wyczuwając Cię pętlą jakiś kawałek PRZED
        skrzyżowaniem.
        > (Pooglądaj nawierzchnię to ją zobaczysz). Jeżeli ograniczenie prędkości na
        > drodze jest 60. To gdybyś w momencie przekroczenia pętli jechał 60kph,
        > dojechałbyś do świateł w takim czasie, że byłoby już zielone. Jeżeli jednak
        > jedziesz szybciej, to musisz hamować i mieszać biegami. Za to nie
        przekraczasz
        > prędkości dojeżdżając do skrzyżowania.
        > Proste, nie?

        Niby tak, ale spojrz z innej strony. Jedziesz przepisowo 60 (dozwolone 60),
        zapala sie pomaranczowe. Zaczynasz hamowac (tylko twardziel zalozy ze jadac 60
        zapali mu sie zielone przed samym skrzyzowaniem i nie bedzie hamowal) dalej
        czerwone. Nic z boku - zielone. Tyle ze ty juz stoisz albo prawie stoisz.
        Trzeba sie bujac od nowa. Jadac 120 zanim zapali sie pomaranczowe i czerwone
        jestes za skrzyzowaniem. Kiedy ten jadacy prawidlowo zaczyna ruszac ty jestes
        na nastepnym skrzyzowaniu. Czyli reguluje predkosc tak zeby utrudniac zycie
        tych jadacych prawidlowo.

        > Spróbuyj jechać tam przepisowo, a na 90% nie będziesz musiał dotykać hamulca
        > 10% to prawdopodobieństwo, że coś z bocznej chce wyjechać albo programujący
        > się pomylili...
        >
        Przejedz sie Klimeckiego od Nowohuckiej. Jezdze tam prawie codziennie. Jestem
        pierwszy do swiatel mam dobre 250m moze nawet 300mi widze ze na swiatlach
        zapala sie czerwone by za chwile zmienic sie na zielone. Z przeciwka tez nic
        nie jechalo. Z boku skoro znowu jest zielone nic. Czyli ani ja ani ten z
        przeciwka nie wlaczylismy tych swiatel. To jednak dyzurny automat nastawiony na
        czas.

        A o tych fotoradarach sprzezonych ze swiatlami pisali w dodatku Krakow do
        Wybiorczej jakies 2 miesiace temu.
        Pzdr Jaki71
        • derwisz911 Re: Nikt tu nie mial do końca racji... 18.04.03, 20:54
          jaki71 napisał:

          > Niby tak, ale spojrz z innej strony. Jedziesz przepisowo 60 (dozwolone 60),
          > zapala sie pomaranczowe. Zaczynasz hamowac (tylko twardziel zalozy ze jadac
          60
          > zapali mu sie zielone przed samym skrzyzowaniem i nie bedzie hamowal) dalej
          > czerwone. Nic z boku - zielone. Tyle ze ty juz stoisz albo prawie stoisz.
          > Trzeba sie bujac od nowa. Jadac 120 zanim zapali sie pomaranczowe i czerwone
          > jestes za skrzyzowaniem. Kiedy ten jadacy prawidlowo zaczyna ruszac ty
          jestes
          > na nastepnym skrzyzowaniu. Czyli reguluje predkosc tak zeby utrudniac zycie
          > tych jadacych prawidlowo.
          >
          Jeśli jeździsz co dzień po mieście to trzeba naprawdę być mało
          spostrzegawczym, żeby nie nauczyć się jak działają światła. Ja jakoś na moich
          stałych trasach jeżdżę i zawsze wiem. Jazda 120/60 to coś jak jazda na żółtym,
          czerwonym i fioletowym razem wziętymi, więc nie pisz głupot, że to jest na
          korzyść kolesi co 120 jadą.

          Dodatkowo pomyśl, że nie możesz całkowicie stać, zanim zmieni się spowrotem na
          zielone. Przelicz sobie z fizyki. Gdybyś nie hamował, tylko jechał 60 to
          zielone zastaniesz przy samej linii. Gdy zaczniesz hamować, to będziesz w
          połowie drogi do linii a to trochę za daleko, żeby już stać.
          Karteczka i ołówek powinny pomóc.


          > Przejedz sie Klimeckiego od Nowohuckiej. Jezdze tam prawie codziennie.
          Jestem
          > pierwszy do swiatel mam dobre 250m moze nawet 300mi widze ze na swiatlach
          > zapala sie czerwone by za chwile zmienic sie na zielone. Z przeciwka tez nic
          > nie jechalo. Z boku skoro znowu jest zielone nic. Czyli ani ja ani ten z
          > przeciwka nie wlaczylismy tych swiatel. To jednak dyzurny automat nastawiony
          na
          >
          > czas.

          Fakt, tam nei włączasz czerwonego pętlą. CHoć wracam w kierunku nowohuckiej
          bardzo często ok 23.00 i zawsze gdy dojeżdżam - dostaję zielone, więc może tam
          się regują czasowo, ale pętla włącza zielone na głownej... Tak by to
          wyglądało. Jazda w drugą stronę zaś jest dużo mniej komfortowa - to fakt.

          > A o tych fotoradarach sprzezonych ze swiatlami pisali w dodatku Krakow do
          > Wybiorczej jakies 2 miesiace temu.
          Umknęło mi widocznie.

          pozdrawiam
Pełna wersja