Gość: brudny harry
IP: *.65-104.adsl.ij.net
22.04.03, 12:33
Jade sobie wczoraj droga pelna niedzielnych kierowcow,
dojezdzam do skrzyzowania w ksztalcie litery T o dwoch
wyznaczonych pasach - jeden do skretu w lewo, drugi do
skretu w prawo. Chce skrecic w lewo, w kolejce czeka 10
samochodow. Juz jestem 3, a tu nagle prawym pasem
wypada czarna alfa romeo z kierowca o tepym wyrazie
twarzy i skreca w lewo zajezdzajac droge samochodowi
probujacemu wlasnie skrecic prawidlowo w lewo.
Zatrabilem, co zwykle robie, zeby powiedziec: "patrzcie
- debil jedzie". Debil pokazal tylko palcem znak
powszechnie uwazany za obrazliwy i pojechal. Dogonilem
go na nastepnych swiatlach, gdzie stal z lokciem
wystawionym przez szybe. Podszedlem, otworzylem drzwi i
wywloklem go z auta rzucajac na maske. Zapytalem, czy
chce zarobic w ryja, a on, ze nie wie o co chodzi. No
wiec dostal w mache, az zalal sie krwia. Splunalem,
zostawilem go na masce, wsiadlem do samochdu bo bylo
juz zielone i odjechalem.
Postanowilem, ze zawsze tak bede robil na tym
skrzyzowaniu, bo chamstwo tepic trzeba.