Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika..

21.02.07, 16:23

Witam.
Zastanawia mnie nast. kwestia:
Jeżeli od samego rozruchu silnika, zmieniam biegi około 3-3.500 obr/min, ale
delikatnie wciskając gaz i tak staram się jechać przez 10-15 kilometrów (do
momentu osiągnięcia przez silnik właściwej tempreratury pracy), to w dalszej
części jego pracy silnik ten, zachowuje większą dynamikę, niż w sytuacji,
kiedy przez te pierwsze kilkanaście kilometrów jeżdzę na możliwie niskich
obrotach, tak, jak podpowiada logika ("nie kręcić" zimnego silnika!).
W obu przypadkach po uzykaniu odpowieniej temperatury jeżdzę "jak mi się
żywnie podoba" - i zauważam, że silnik, w drugim rozpatrywanym przypadku nie
reaguje tak chętnie na pedał gazu i nie wkręca się tak szybko na obroty.

Czy jest to możliwe?
Czy dynamika jednostki jest uzależniona od wileu innych czynnków (NIE TEGO) i
to były przypadki.
Czy tekst jest zrozumiały?
    • dewulot1 Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 19:04
      Zainstaluj sobie wskaznik temperatury oleju i wtedy bedziesz wiedzial kiedy
      silnik osiaga "wlasciwa temperature pracy". To co widzisz na swoim termometrze
      to nie jest "temperatura pracy silnika" tylko temperatura wody w jednym ze
      szlauchow.
      W drugim z Twoich przypadkow olej i caly silnik jest zimniejszy niz w
      pierwszym, pomimo ze temperatura wody w okolicy termostatu jest w obu
      przypadkach taka sama.
      • black_code Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 19:26
        dewulot1 napisał:


        . To co widzisz na swoim termometrze
        > to nie jest "temperatura pracy silnika" tylko temperatura wody w jednym ze
        > szlauchow.

        A od kiedy to i w czym niby czujnik temp. zamontowany jest na
        wezach?
        Myslalem ze najczescie w bloku lub glowicy ale jak widac mylnie.
        • dewulot1 Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 19:36
          Czujnikow temperatury jest wiecej niz myslisz. Ten podajacy odczyt do
          termometru na tablicy przyrzadow jest w glowicy, a temperatura w glowicy jest
          taka sama jak w gornym wezu po otwarciu termostatu. W granicach bledu tego
          termometru.
          Od kiedy czujnik musi byc zamontowany na wezu zeby pokazywal temperature wody w
          wezu? Wystarczy jak jest przy wlocie do tego weza.
    • wujaszek_joe Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 19:39
      wydaje mi się że bardziej chodzi o nieprzeciążanie silnika np. przyspieszaniem z
      niskich obrotów, same w sobie 3500 nie powinny szkodzić.
      niech mnie ktoś wyprowadzi z błędu ale wydaje mi się że wystarczy jak auto się
      trochę nagrzeje (drgnie wskazówka temp.) i można śmiało (nie na maxa) przyspieszać.
      co ja na to poradze że co rano do pracy muszę się śpieszyć. pierwsze 500m staram
      się grzecznie a potem mogę wyprzedzać. żadne przykrości silnikowe jeszcze mnie
      nie spotkały
      • dewulot1 Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 20:12
        > niech mnie ktoś wyprowadzi z błędu ale wydaje mi się że wystarczy jak auto się
        > trochę nagrzeje (drgnie wskazówka temp.) i można śmiało (nie na maxa)
        przyspieszać.

        Ja bym powiedzial ze smialo nie na maxa to mozna przyspieszac jak drgnie
        wskazowka cisnienia oleju. Jak drgnie wskazowka temperatury to mozna smialo
        przyspieszac na maxa.
        Zakladam ze nie masz gaznika z recznym ssaniem.
        Tak sie sklada ze dopoki olej jest chlodny to smarowanie jest lepsze i dlatego
        nie spotkaly Cie te nieprzyjemnosci. Nie pierwsze minuty tylko pierwsze sekundy
        sa szkodliwe dla silnika bo olej jest zimny i nie wszedzie dotarl.

        > co ja na to poradze że co rano do pracy muszę się śpieszyc

        Kup sobie budzik i go uzywaj.
        • wujaszek_joe Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 21:03
          > Kup sobie budzik i go uzywaj.
          nie wiem jak ci dziękować
    • miszasty Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 21:27
      Hehe - ciekawy temat;)
      Swoją drogą - w niektórych autach wskaźnika temp. (poza zewnętrzną) nie montują
      już... wcale;) Klasycznego - bo jakieś tam info w wypadku przegrzania to
      wszędzie dają (np. kontrolka). I coś w tym jest.
      Gadałem kiedyś z jednym specem od olejów - mówi, że nowoczesne oleje (i
      silniki) mają to do siebie, że cienki film olejowy potrafi się utrzymywać
      wszędzie w środku silnika przez wiele wiele dni. Coś w tym chyba jest - choć
      namacalnie nie sprawdzałem;)
      Osobiście staram się przez pierwsze 2-3 km nie przekraczać... 5500-6000
      obr./min. i nigdy się nic złego nie działo z autem (również nowym, na
      dotarciu). :)) Ale to takie chyba nastawienie bardziej psychiczno-logiczne (nie
      wiem czy słuszne) niż nakaz producenta;)
      Jedno jest pewne: silnikowi (nie tylko zimnemu) bardziej szkodzi jazda na zbyt
      NISKICH niż zbyt wysokich obrotach. Bo przy niskich występują bardzo wysokie
      przeciążenia jak np. chce się szybko z nich przyśpieszyć i takie tam...
      Ale to inny temat.
      • januszz4 Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 22:04
        Z tymi niskimi obrotami to masz rację. Zastanawia mnie w związku z tym,
        dlaczego w nowych Corollach i w Aurisie zainstalowano sygnalizator tzw.
        oszczędnej jazdy (wypraktykowałem go w trakcie próbnej jazdy Corollą). Polega
        to na tym, że przy przekroczeniu 2000 obrotów silnika sygnalizator zapala się
        sugerując ci przerzucenie biegu na wyższy. Od wielu lat jeżdżę samochodami
        (benzynowcami) i z reguły staram się, żeby nie schodzic poniżej 2500 obrotów.
        Czyźby Toyota (znana z wysokoobrotowych silników nie brała pod uwagę
        szkodliwych przeciążeń wynikających z "oszczędnego" duszenia silnika na niskich
        obrotach?
        • crannmer Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 22:43
          januszz4 napisał:

          > Z tymi niskimi obrotami to masz rację.

          Ani troche.

          > Zastanawia mnie w związku z tym,
          > dlaczego w nowych Corollach i w Aurisie zainstalowano sygnalizator tzw.
          > oszczędnej jazdy (wypraktykowałem go w trakcie próbnej jazdy Corollą). Polega
          > to na tym, że przy przekroczeniu 2000 obrotów silnika sygnalizator zapala się
          > sugerując ci przerzucenie biegu na wyższy. Od wielu lat jeżdżę samochodami
          > (benzynowcami) i z reguły staram się, żeby nie schodzic poniżej 2500 obrotów.

          Gdybys schodzi o tysiac nizej, zauwazylbys, ze sinik ma sie rownie dobrze. Ale
          za to rachunki za paliwo nagle sie skurczyly.

          > Czyźby Toyota (znana z wysokoobrotowych silników nie brała pod uwagę
          > szkodliwych przeciążeń wynikających z "oszczędnego" duszenia silnika na
          > niskich obrotach?

          Bo ich szkodliwosc jest wydumana?

          MfG
          C.
          Dewulotopodobne, w_r_e_d_n_e i inne trole sa w smietniku
          • miszasty Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 22:47
            crannmer napisał:

            > januszz4 napisał:
            >
            > > Z tymi niskimi obrotami to masz rację.
            >
            > Ani troche.
            >
            > > Zastanawia mnie w związku z tym,
            > > dlaczego w nowych Corollach i w Aurisie zainstalowano sygnalizator tzw.
            > > oszczędnej jazdy (wypraktykowałem go w trakcie próbnej jazdy Corollą). Po
            > lega
            > > to na tym, że przy przekroczeniu 2000 obrotów silnika sygnalizator zapala
            > się
            > > sugerując ci przerzucenie biegu na wyższy. Od wielu lat jeżdżę samochodam
            > i
            > > (benzynowcami) i z reguły staram się, żeby nie schodzic poniżej 2500 obro
            > tów.
            >
            > Gdybys schodzi o tysiac nizej, zauwazylbys, ze sinik ma sie rownie dobrze. Ale
            > za to rachunki za paliwo nagle sie skurczyly.

            Spalanie nie jest wprost proporcjonalne do wysokości obrotów: nie ma prostej
            zależności typu "niższe obroty = niższe spalanie".
            Wszystko zależy od warunków, stopnia wciśnięcia gazu i innych czynników.
            Dodatkowo przy zbyt niskich obrotach auto pali dużo więcej często niż przy
            wyższych (duże przeciążenia).
            Przykładowo przy 6000 obr. auto może palić 0 l/100 km a przy 1200 obr. - 50
            l/100 km. Przykłady skrajne, ale prawdziwe. Wszystko zależy od warunków i od
            auta: gdzie max. moment, moc, warunki zewnętrzne itd.
            • al9 oj miszasty teoretyku 22.02.07, 00:11
              Piszesz o silnikach Toyoty:
              A w Toyocie w nowych
              autach dają już silniki z PODWÓJNIE zmiennymi fazami rozrządu.
              Takie silniki są jednocześnie oszczędne i zapewniają dobre osiągi; są również
              elastycznie bardzo - zbliżone do diesli niż do "zwykłych", starych benzyniaków:
              tam żeby przyśpieszyć trzeba było dawać po obrotach co i było nieekonomiczne i
              głośne i w ogóle gorsze:)
              -----------------
              moze tak pisać tylko ktoś kto NIE jezdził nigdy takim silnikiem..
              Toyota robi auta dla - przynajmnie mentalnych - emerytów - i przytoczona przez
              Ciebie charakterystyka jest wyłącznie TEORETYCZNA..
              Silnik 1,4 i 1,6 nie daja żadnej przyjemności z jazdy, mają ewidentnie błąd
              konstrukcyjny powodujący nadmierny hałas przy najczesciej uzywanych poza
              miastem obrotach, moc maja za wysoko i są w dodatku nadmiernie usterkowe...
              To nie jest temat dyskusji, tylko dygresja, ale rzuca światło na Twoje wywody..
              Pozdrawiam
              al
              • miszasty Re: oj miszasty teoretyku 22.02.07, 00:19
                al9 napisał:
                > moze tak pisać tylko ktoś kto NIE jezdził nigdy takim silnikiem..
                > Toyota robi auta dla - przynajmnie mentalnych - emerytów - i przytoczona
                przez
                > Ciebie charakterystyka jest wyłącznie TEORETYCZNA..
                > Silnik 1,4 i 1,6 nie daja żadnej przyjemności z jazdy, mają ewidentnie błąd
                > konstrukcyjny powodujący nadmierny hałas przy najczesciej uzywanych poza
                > miastem obrotach, moc maja za wysoko i są w dodatku nadmiernie usterkowe...
                > To nie jest temat dyskusji, tylko dygresja, ale rzuca światło na Twoje
                wywody..

                Każdy ma prawo do własnego zdania na forum.
                A kto się przejedzie wspomnianymi autami/silnikami, ten będzie wiedział, kto
                tutaj miał rację.
                W rzeczywistości a nie na forum.
                Pozdrawiam.
                • al9 Re: oj miszasty teoretyku 22.02.07, 00:48
                  wyrobiłem sobie zdanie po przejechaniu 80 tys km
                  i pozegnałem się z toyotą
                  na zawsze
                  al
                  • miszasty Re: oj miszasty teoretyku 22.02.07, 10:11
                    Ja też za Toyotą nie przepadam, ale nic mi się nie popsuło - choć przyznaję, za
                    dużo nie jeździłem (w sensie 100.000 km czy więcej).
                    I przyznaję - znajomy miał Corollę i problemy z blokiem silnika (od nowości).
                    Ale nie ma marki, żeby nigdy żadnych problemów nie miała - jedni tylko więcej
                    inni mniej.
              • habudzik Re: oj miszasty teoretyku 22.02.07, 10:49
                al9 napisał:


                > moze tak pisać tylko ktoś kto NIE jezdził nigdy takim silnikiem..
                > Toyota robi auta dla - przynajmnie mentalnych - emerytów - i przytoczona przez
                > Ciebie charakterystyka jest wyłącznie TEORETYCZNA..
                > Silnik 1,4 i 1,6 nie daja żadnej przyjemności z jazdy, mają ewidentnie błąd
                > konstrukcyjny powodujący nadmierny hałas przy najczesciej uzywanych poza
                > miastem obrotach, moc maja za wysoko i są w dodatku nadmiernie usterkowe...
                > To nie jest temat dyskusji, tylko dygresja, ale rzuca światło na Twoje wywody..

                Masz w 100% racje . Opisałeś dokładnie silnik mojej Corolli 1.4 . Mało
                kilometrów nia zrobiłem ( 67 tys. ) ale jak dla mnie wystarczająco dużo .
        • miszasty Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 22:44
          januszz4 napisał:

          > Z tymi niskimi obrotami to masz rację. Zastanawia mnie w związku z tym,
          > dlaczego w nowych Corollach i w Aurisie zainstalowano sygnalizator tzw.
          > oszczędnej jazdy (wypraktykowałem go w trakcie próbnej jazdy Corollą). Polega
          > to na tym, że przy przekroczeniu 2000 obrotów silnika sygnalizator zapala się
          > sugerując ci przerzucenie biegu na wyższy. Od wielu lat jeżdżę samochodami
          > (benzynowcami) i z reguły staram się, żeby nie schodzic poniżej 2500 obrotów.
          > Czyźby Toyota (znana z wysokoobrotowych silników nie brała pod uwagę
          > szkodliwych przeciążeń wynikających z "oszczędnego" duszenia silnika na
          niskich
          >
          > obrotach?

          TO JUŻ INNE CZASY SĄ i inne silniki!!
          Już w silnikach ze zmiennymi fazami rozrządu - vide Twój wątek o Note (obydwa
          benzynowce takie są) - nie trzeba było lecieć po obrotach. A w Toyocie w nowych
          autach dają już silniki z PODWÓJNIE zmiennymi fazami rozrządu.
          Takie silniki są jednocześnie oszczędne i zapewniają dobre osiągi; są również
          elastycznie bardzo - zbliżone do diesli niż do "zwykłych", starych benzyniaków:
          tam żeby przyśpieszyć trzeba było dawać po obrotach co i było nieekonomiczne i
          głośne i w ogóle gorsze:)
      • crannmer Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 22:41
        miszasty napisał:
        > Osobiście staram się przez pierwsze 2-3 km nie przekraczać... 5500-6000
        > obr./min. i nigdy się nic złego nie działo z autem (również nowym, na
        > dotarciu). :))

        I masz jeszcze czelnosc wypowiadac sie na watku o _dobrym_ traktowaniu silnika?

        > Jedno jest pewne: silnikowi (nie tylko zimnemu) bardziej szkodzi jazda na zbyt
        > NISKICH niż zbyt wysokich obrotach.

        Obroty zbyt niskie to obroty, przy ktorych silnik szarpie sie i krztusi.
        Np. obroty ponizej obrotow biegu jalowego sa zbyt niskie :->

        > Bo przy niskich występują bardzo wysokie
        > przeciążenia jak np. chce się szybko z nich przyśpieszyć i takie tam...

        Gdyby to byla prawda, to silniki taksowkarzy,a takze wiele silnikow w
        samochodach z automatami padaloby jak muchy. Ale jakos nie padaja. Ergo ogolne
        wypowiedzi o szkodliwosci niskich obrotow

        MfG

        C.

        Dewulotopodobne, w_r_e_d_n_e i inne trole sa w smietniku
        • wujaszek_joe Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 22:47
          to po ilu kilometrach mogę ciągnąć do 4000obr? (+5stopni celsjusza)

          z taksówkarzami ciekawa uwaga. wg mnie goscie jeżdżą zawsze na tak niskich
          obrotach że chwila i umrze. a jezdzi im to setki tysięcy.

          zdrowsze jest 1600obr na 5biegu przy 50km/h czy 2000obr na 4biegu?
          benzyna 1.4 16v
          • miszasty Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 22:54
            wujaszek_joe napisał:

            > to po ilu kilometrach mogę ciągnąć do 4000obr? (+5stopni celsjusza)

            Od razu. Przestowane przez parę mln km.
            A jak się boisz - to jak silnik "się zagrzeje". Każdy inaczej się grzeje - więc
            precyzyjniej nie odpowiem.

            > zdrowsze jest 1600obr na 5biegu przy 50km/h czy 2000obr na 4biegu?
            > benzyna 1.4 16v

            Akurat dla silników 16V zdrowsze jest 3000 obr. na III-cim biegu (czy ile tam
            masz tych obr. dla 50 km/h). I bezpieczniejsze dla Ciebie. A także...
            ekonomiczniejsze: jak znajomy ma identyczne auto z kompem co pokazuje spalanie -
            polecam u niego zaobserwować.
        • miszasty Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 22:52
          crannmer napisał:

          > miszasty napisał:
          > > Osobiście staram się przez pierwsze 2-3 km nie przekraczać... 5500-6000
          > > obr./min. i nigdy się nic złego nie działo z autem (również nowym, na
          > > dotarciu). :))
          >
          > I masz jeszcze czelnosc wypowiadac sie na watku o _dobrym_ traktowaniu
          silnika?

          Tak, bo lubię obalać mity.
          Tak jak z tym, że szybka jazda jest przyczyną większości wypadków.
          Poza tym życie pokazuje, że trwalsze są silniki aut w okresie tzw. "docierania"
          jeżdżonych normalnie a nie "delikatnie" czyli np. 2500-3000 obr. max. Te
          ostatnie zwykle są zamulone już na wieki;)

          > > Jedno jest pewne: silnikowi (nie tylko zimnemu) bardziej szkodzi jazda na
          > zbyt
          > > NISKICH niż zbyt wysokich obrotach.
          >
          > Obroty zbyt niskie to obroty, przy ktorych silnik szarpie sie i krztusi.
          > Np. obroty ponizej obrotow biegu jalowego sa zbyt niskie :->

          Tak.
          Potem się jeździ takim zamulonym autem i tłumaczy, że "oszczędzam" i "nie
          katuję auta" samemu potem już w to nie wierząc;)

          > > Bo przy niskich występują bardzo wysokie
          > > przeciążenia jak np. chce się szybko z nich przyśpieszyć i takie tam...
          >
          > Gdyby to byla prawda, to silniki taksowkarzy,a takze wiele silnikow w
          > samochodach z automatami padaloby jak muchy. Ale jakos nie padaja. Ergo ogolne
          > wypowiedzi o szkodliwosci niskich obrotow

          Nikt nigdzie nie napisał, że "się psują".
          Na gorszej benzynie też jakoś "się nie psują". Na łysych oponach (nie tylko
          taksiarze) też "jakoś jeżdżą" i auta "się nie psują".
          .... a potem inni się muszą denerwować, bo na autostradzie jakiś "mondry
          inaczej" wyprzedza "ekonomicznie" na V-tym biegu przy 60 km/h. Na IV nie da, bo
          silnik "się popsuje", nie mówiąc o niższym przełożeniu... A ci w tyle? "Niech
          się k....a uczą, bom mondrzejszy";))))
          • mobile5 Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 23:08
            Miszasty, znowu piłeś.
            • habudzik Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 23:33
              Oooo! Wylazłeś z nory !!!
          • wujaszek_joe Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 23:13
            taryfiarze to osobny temat. kiedys jechałem polonezem z pewnym emerytem, najazd
            na górkę wymagająca rozpędzenia (dla mnie na 4 potem 3), ale pan taksówkarz,
            kiedy trójka przestała trzymac prędkość włączył dwójkę, a potem na jedynce
            dostojnie się toczyliśmy:)
      • habudzik Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 23:36
        miszasty napisał:

        >
        > Osobiście staram się przez pierwsze 2-3 km nie przekraczać... 5500-6000
        > obr./min. i nigdy się nic złego nie działo z autem (również nowym, na
        > dotarciu).

        Mój nawet nie dociera do takich obrotów .
        P.s. Nadmienie że to benzinka a nie dieselek żeby nikt nie musiał niczego z
        konteXtu wynosić .
        • mechanioll Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 22.02.07, 09:15
          bo jeździsz jak ciota
          • habudzik Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 22.02.07, 10:33
            mechanioll napisała:

            > bo jeździsz jak ciota

            Nie grubasie wstrętny , bo odcina dopływ paliwa .
            • mechanioll Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 22.02.07, 12:02
              aaaaa, zapomniałem że masz samochód dla gejów
      • habudzik Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 21.02.07, 23:46
        miszasty napisał:


        > Jedno jest pewne: silnikowi (nie tylko zimnemu) bardziej szkodzi jazda na zbyt
        > NISKICH niż zbyt wysokich obrotach. Bo przy niskich występują bardzo wysokie
        > przeciążenia jak np. chce się szybko z nich przyśpieszyć i takie tam...
        > Ale to inny temat.

        To pewnie nie pamiętasz tego idioty który pisał że wielka gablota Mercedes S
        może jeździć na 7 biegu 80km/h gdy ma pewnie 1000 obr/min. . Bywa on czasmi tu
        na forum ale palcem go nie pokaże .
        • mobile5 Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 22.02.07, 18:54
          habudzik napisał:
          > To pewnie nie pamiętasz tego idioty który pisał że wielka gablota Mercedes S
          > może jeździć na 7 biegu 80km/h gdy ma pewnie 1000 obr/min.
          W takiej gablocie z sześciolitrowym silnikiem , przy 1000 rpm może być więcej mocy niż moc maxymalna w A140, więc może ostrożniej z epitetami, a z większym szacunkiem dla możliwości takich silników.
          • crannmer 80 km/h na osmym biegu 22.02.07, 20:04
            mobile5 napisał:

            > habudzik napisał:
            > > To pewnie nie pamiętasz tego idioty który pisał że wielka gablota Mercede
            > s S
            > > może jeździć na 7 biegu 80km/h gdy ma pewnie 1000 obr/min.
            > W takiej gablocie z sześciolitrowym silnikiem , przy 1000 rpm może być
            > więcej mocy niż moc maxymalna w A140, więc może ostrożniej z epitetami, a z
            > większym szacunkiem dla możliwości takich silników.

            Niestety habudzik jaki jest, kazdy widzi. Od dawna wiadomo, ze najchetniej pisze
            o tym, o czym najmniej wie. A i rzucajacego na kolana poziomu kultury tez nie
            nalezy od niego oczekiwac.

            A wracajac do tematu, to nie chce mi sie kopac diagramu przelozen S-Klassy, ale
            mam przypadkiem diagram przelozen i charakterystyke zewnetrzna Lexusa LS 460.
            V8, 4608 cm3.

            Jak juz mowimy o 80 km/h na najwyzszym biegu, to rzeczony Lexus jadac z ta
            predkoscia na osmym (!) biegu ma obroty w okolicach 1400 1/min. A dostepna przy
            tych obrotach maksymalna moc wynosi ok. 70 KM.

            1000 obrotow na osmym biegu w tym samochodzie odpowiada predkosci ok. 60 km/h.
            Maksymalna moc tego silnika przy 1000 1/min wynosi 40 KM. Pelna moc 380 KM
            dostepna jest przy 6400 1/min.

            Habudzik w swej niewiedzy jest pewnie zdania, ze przy zwiekszaniu ilosci biegow
            przelozenia biegow nizszych pozostaja takie same. A prawda jest, ze przelozenie
            najwyzszych biegow przy zwiekszaniu ilosci biegow malo sie zmieniaja (ida tylko
            lekko w gore), zmniejszaja sie natomiast odstepy miedzy nizszymi biegami.

            MfG

            C.

            Dewulotopodobne, w_r_e_d_n_e i inne trole sa w smietniku
            • mobile5 Re: 80 km/h na osmym biegu 22.02.07, 21:08
              crannmer napisał:
              Lexusa LS 460.
              > V8, 4608 cm3.> Maksymalna moc tego silnika przy 1000 1/min wynosi 40 KM.

              www.motorpasion.com/archivos/images/mercedes-cls-500-torque.jpg
              Tu jest prawie 60KM przy 1k, dla 6l powinno być więcej.
              • dewulot1 Mercedes S-Klasse to badziew. 23.02.07, 02:42
            • habudzik Re: 80 km/h na osmym biegu 22.02.07, 21:56
              crannmer napisał:


              > Niestety habudzik jaki jest, kazdy widzi. Od dawna wiadomo, ze najchetniej pisz
              > e
              > o tym, o czym najmniej wie. A i rzucajacego na kolana poziomu kultury tez nie
              > nalezy od niego oczekiwac.

              Nazwanie idioty 'po imieniu' nie jest najwidoczniej na tym forum karane
              usunięciem .


              >
              > A wracajac do tematu, to nie chce mi sie kopac diagramu przelozen S-Klassy, ale
              > mam przypadkiem diagram przelozen i charakterystyke zewnetrzna Lexusa LS 460.
              > V8, 4608 cm3.
              >
              > Jak juz mowimy o 80 km/h na najwyzszym biegu, to rzeczony Lexus jadac z ta
              > predkoscia na osmym (!) biegu ma obroty w okolicach 1400 1/min. A dostepna przy
              > tych obrotach maksymalna moc wynosi ok. 70 KM.
              >
              > 1000 obrotow na osmym biegu w tym samochodzie odpowiada predkosci ok. 60 km/h.

              To prawie tyle ile w moim (1.4)


              > Maksymalna moc tego silnika przy 1000 1/min wynosi 40 KM. Pelna moc 380 KM
              > dostepna jest przy 6400 1/min.

              No i co w związku z tym ?


              >
              > Habudzik w swej niewiedzy jest pewnie zdania, ze przy zwiekszaniu ilosci biegow
              > przelozenia biegow nizszych pozostaja takie same. A prawda jest, ze przelozenie
              > najwyzszych biegow przy zwiekszaniu ilosci biegow malo sie zmieniaja (ida tylko
              > lekko w gore), zmniejszaja sie natomiast odstepy miedzy nizszymi biegami.

              Gdzie napisałem że jestem takiego zdania ?
            • dewulot1 Lexus to badziew 23.02.07, 05:39
              Dali mu osmiobiegowa skrzynie i 380-konny silnik, a on jadac na tym osmym biegu
              80 km/h i na obrotach 1400/min, po wcisnieciu gazu do dechy co robi?
              Nie zmienia biegu tylko wchodzi na zawrotna moc 70 KM dostepna przy tych
              obrotach i tak turla sie dalej. A moze nawet zejsc na 1000 obrotow na minute i
              predkosc 60 km/h na tym samym osmym biegu. Jestem rozczarowany, spodziewalbym
              sie lepszej dynamiki po takim samochodzie. Spieprzyli mu skrzynie i tyle.
          • habudzik Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 22.02.07, 21:48
            mobile5 napisał:
            > W takiej gablocie z sześciolitrowym silnikiem , przy 1000 rpm może być więcej m
            > ocy niż moc maxymalna w A140, więc może ostrożniej z epitetami, a z większym sz
            > acunkiem dla możliwości takich silników.

            Nieco się pomyliłeś ale w dobrym kierunku idziesz . Napisze wiecej . W takiej
            gablocie z silnikiem większym niż 6 litrów mocy jest więcej niż w A140 nawet na
            biegu jałowym . I co z tego ?
            • mobile5 Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 22.02.07, 21:58
              habudzik napisał:
              W takiej
              > gablocie z silnikiem większym niż 6 litrów mocy jest więcej niż w A140 nawet na
              > biegu jałowym . I co z tego ?
              To z tego, że nie masz pojęcia jak niewiele nocy potrzeba w normalnych warunkach żeby podtrzymać prędkość 80km/h, nawet w pojeździe 2 tonowym.
              • habudzik Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 22.02.07, 22:05
                mobile5 napisał:

                > habudzik napisał:
                > W takiej
                > > gablocie z silnikiem większym niż 6 litrów mocy jest więcej niż w A140 na
                > wet na
                > > biegu jałowym . I co z tego ?
                > To z tego, że nie masz pojęcia jak niewiele nocy potrzeba w normalnych warunkac
                > h żeby podtrzymać prędkość 80km/h, nawet w pojeździe 2 tonowym.

                Ale ale , przytoczony przeze mnie "idiota" wypowiedział to w wątku na temat
                oszczędnego spalania paliwa . Klemens1 napisałby : "zapomniałeś już"
                • habudzik Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 22.02.07, 22:06
                  Jeszcze jakieś podpowiedzi ??? Czy wystarczy ?
        • habudzik Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 22.02.07, 21:45
          Miałem nosa by owego idioty palcem nie wskazywać .
    • uki145 Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 22.02.07, 00:26
      Witam!a w odpowiedzi na pytanie : nie ma bezposredniego zwiazku miedzy tym jak
      bedziesz rozgrzewac silnik (czy delikatnie do 3.500 obr vczy ostro) ,a tym jaka
      bedzie sie on zachowywał po rozgrzaniu . delikatne traktowanie zimnego silnika(
      czyli rozsadne , umiarkowane obroty dopasowane do charakterystyki pracy
      jednostki i unikanie zbyt niskich)słuza jedynie ochronie jednostki przed
      nadmiernym zuzyciem (tylko prawidłowa temperatura pracy zapewnia idealne
      warunki smarowania ).Pozdrawiam
      • dewulot1 Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 22.02.07, 00:39
        (tylko prawidłowa temperatura pracy zapewnia idealne
        > warunki smarowania )

        Baju baju. Co to jest prawidlowa temperatura pracy, skoro w silniku sa miejsca
        rozniace sie temperatura o 600 stopni Celsjusza?
        Czy uwazasz podobnie jak autor watku ze te "idealne warunki smarowania" sa jak
        wskaznik temperatury wody doszedl do srodka skali?
    • notmyself Nie no.... ale jaja.... 22.02.07, 02:34
      5000 i więcej rpm na zimnym silniku...
      zimny olej smaruje lepiej...
      na niskich obrotach silnik pali więcej...
      eeee.....

      Pompowalność zimnego oleju jest w porównaniu do potrzeb po prostu śmieszna. To
      raz. Podstawowy parametr oleju to nie jest lepkość SAE, którą jest dobra do
      reklam, tylko HTHS. To dwa. I lepkość HTHS dobiera się tak że nawet w
      temeraturze pod 120C olej zapewnia smarowanie dla wysokich naprężeń
      ścinających. Dlatego gorący olej smaruje silnik bez problemów. Zimny smarowałby
      gdyby był tam gdzie ma być w takich ilościach w jakich ma być. Tak że 5000rpm
      zanim silnik złapie choćby 80 stopni to jest pomysł rewelka.

      Na tym nie koniec. Takie pałowanie powoduje szybkie, nierównomiernie
      nagrzewanie silnika. To indukuje napręzenia w metalowych elementach. W sumie
      doskonałą droga do pęknięcia głowicy. W niektórych mocnych autach komp nawet
      nie uchyli szeroko przepustnicy zanim silnik się nie rozgrzeje.

      A o spalaniu to nie decydują "przeciążenia". Nawiasem mówiąc, jak przy
      niewielkich prędkościach obrotowych=niewielkich prędkościach postępowych tłoków
      i korb, mogą występować wysokie przeciążenia? O spalaniu decyduje sprawność. A
      sprawność ma to do siebie że maleje ze wzrostem obrotów.

      Podsumowując. Nie ma bardziej debilnego pomysłu niż pałowanie na zimnym
      silniku. W normalnej eksploatacji silnik najbardziej dostaje po dupie przy
      obrotach blikich czerwonemu polu. Następny zakres gdzie nie jest mu najlepiej
      to obroty w okolicach maks momentu. Ale i tak jest do dla silnika betka w
      porównaniu do pałowania na zimnym czy nawet jazdy pod koniec obrotomierza. I
      jeśli wogóle jest problem to raczej w przypadku silników doładowanych a
      zwłaszcza tych dłubniętych.
      • dewulot1 Mozna bylo na ciebie liczyc 22.02.07, 05:19
        Znow belkoczesz i poslugujesz sie niezrozumialymi dla siebie terminami.


        > Pompowalność zimnego oleju jest w porównaniu do potrzeb po prostu
        śmieszna ...

        Jak olej jest tak zimny ze staje sie smarem to go nie ubywa z lozyska i nie ma
        potrzeby na jego uzupelnianie przy pomocy "pompowalnosci". Fakt ze opory ruchu
        takiego lozyska sa wieksze, ale nie zachodzi tam zjawisko niepelnego filmu i
        kontaktu metalu z metalem przy nawet kolosalnej sile dociskajacej. Czyli
        zuzycie nie jest wieksze, bo smarowanie jest.

        lepkość HTHS dobiera się tak że nawet w
        > temeraturze pod 120C olej zapewnia smarowanie dla wysokich naprężeń
        > ścinających. Dlatego gorący olej smaruje silnik bez problemów...

        Mowisz o temperaturze 120C czego, wody, oleju czy jeszcze czegos?
        Wysokie naprezenia scinajace (w warstwie oleju) nas nie interesuja, wazne sa
        naciski walu na lozysko. Te sa wysokie przy niskich obrotach (max moment) a
        niskie przy wysokich obrotach. Przy wysokich obrotach predkosci liniowe sa
        wieksze, a naciski mniejsze, co powoduje lepszy klin olejowy. Przy wolnych
        obrotach, wysokich naciskach i goracym oleju ten klin moglby sie w ogole nie
        utworzyc. Dlatego kolego prawda jest ze zimny silnik ma gorsze osiagi co
        slusznie zauwazyl zalozyciel watku, ale jego zuzycie wcale nie jest wtedy
        gorsze. Zuzycie nastepuje jak nie ma smarowania.
        • uki145 Re: Mozna bylo na ciebie liczyc 22.02.07, 11:14
          Witam! dewulot ,albo ty jestes taki uparty ,albo po prostu nie wiesz o czym
          piszesz. obciazenie wału korbowego ,panewek nie jest zawsze wieksze na niskich
          obrotach ,ale zalezne od obciazenia silnika(jak wciskasz gaz w podłoge przy
          1000 1500 obr na 3 biegu to wtedy mozna mówic o bardzo duzych
          przeciazeniach ,ale jak jedziesz z górki na piatce delikatnie muskajac gaz przy
          1500 obr to zupełnie co innego),nowoczesne silniki sa nawet na pierwsze
          traktowanie bardzo odporne.technika prawdidłowego rozgrzewania nie polega
          jednak na przeciazaniu silnika na niskich obrotach ,ale jazdy na obrotach
          niewysokich ,dopasowanych do charakterystyki pracy silnika(powiedzmy ,ze w
          wiekszosci wolnossacych benzynówek to zmiana biegu przy około 3000-3500
          obr) .zimny olej nie zapewnia włsciwego smarowania elementów silnika ,bo jego
          włsciwosci penetracyjne nie sa optymalne .gesty olej nie przepływa tak sprawnie
          przez kanały olejowe ,przy wysokich obrotach moze dojsc do sytuacji ,ze
          niektóre elementy nie beda dobrze smarowane.to co pisze potwierda
          praktyka,ekspoatacja polegajaca na pałowaniu zimnego silnika zawsze dopraowadza
          w szybkim tepie do zuzycia panekwek,wału ,wąłków rozrzadu ,hydrauliki
          zaworowej ,łancuchów rozrzadu ) to jest powód dla którego nalezy unikac
          wysokich obrotów zanim olej nie osiagnie włsciwej temperatury(nawet jesli jest
          to wysokiej klasy produkt syntetyczny o niskiej temperaturze
          płyniecia) .wskaznik temperatury daje nam pewna wskazówke,kiedy mozemy juz
          wykorzystac pełny zakres obrotów . moim zdnaiem najlepiej robic to dopiero po
          osiagnieciu temperatury własciwej . sdlaczego tego nie robic skoro nie
          zaszkodzi .Pozdarwiam Łukasz
        • notmyself Rewelacje :) 22.02.07, 11:49
          dewulot1 napisał:
          > Znow belkoczesz i poslugujesz sie niezrozumialymi dla siebie terminami.
          >
          >
          > > Pompowalność zimnego oleju jest w porównaniu do potrzeb po prostu
          > > śmieszna ...
          >
          > Jak olej jest tak zimny ze staje sie smarem to go nie ubywa z lozyska i nie
          > ma potrzeby na jego uzupelnianie przy pomocy "pompowalnosci". Fakt ze opory
          > ruchu takiego lozyska sa wieksze, ale nie zachodzi tam zjawisko niepelnego
          > filmu i kontaktu metalu z metalem przy nawet kolosalnej sile dociskajacej.
          > Czyli zuzycie nie jest wieksze, bo smarowanie jest.

          To jak już zrobisz prawo jazdy i kupisz samochód, zerknij do jego instrukcji.
          Tam będzie zapewne rozpiska jakie oleje stosować w jakim zakresie temperatur. I
          łatwo się zorientujesz, ze olej który "staje sie smarem" (czyli jest poniżej
          granicznej temperatury pompowalności) nie nadaje się, zgodnie z tą instrukcją,
          do użytku. Bo raz że może unimożliwić odpalenie a dwa że pompa nie jest w
          stanie rozprowadzać go w wystarczających ilościach po silniku. A ten "pomysł
          smaru" który jakoby ma pracować to... te resztki "smaru" w elementach trących w
          try miga się rozgrzeją i zostaną z nich wyciśnięte, a na ich miejsce nie będzie
          niczego nowego. Podstawą prawidłowego smarowania silnika jest odpowiednio
          skuteczna praca pompy - przy zimnym oleju niestety tak nie jest.

          > > lepkość HTHS dobiera się tak że nawet w temeraturze pod 120C olej
          > > zapewnia smarowanie dla wysokich naprężeń ścinających. Dlatego gorący
          > > olej smaruje silnik bez problemów...
          >
          > Mowisz o temperaturze 120C czego, wody, oleju czy jeszcze czegos?

          Łatwo się domyślić gdy ma się pojęcie o hths.

          > Wysokie naprezenia scinajace (w warstwie oleju) nas nie interesuja,

          Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura. To właśnie naprężenia ścinające zrywają
          film olejowy.

          > wazne sa naciski walu na lozysko. Te sa wysokie przy niskich obrotach (max
          > moment) a niskie przy wysokich obrotach. Przy wysokich obrotach predkosci
          > liniowe sa wieksze, a naciski mniejsze, co powoduje lepszy klin olejowy.

          To teraz powiedz mi dlaczego im wyższe obroty tym wyższe musi być ciśnienie
          oleju, znafco? Np. jak w silniku będą 2bary na niskich obrotach to pewnie nic
          się nie stanie. Jak przy 5 tyś rpm dalej będą 2 bary to się na szafie zaświeci
          taka nieciekawa czerwonoa kontrolka. Dlaczego? Przecież według Ciebie powinno
          być inaczej?

          > Przy wolnych obrotach, wysokich naciskach i goracym oleju ten klin moglby
          > sie w ogole nie utworzyc.

          Nie masz pojęcia o smarowaniu silnika olejem i nie masz pojęcia o parametrach
          którymi opisuje się olej. Wieć sadzisz bzdury które trudno czytać.

          > Dlatego kolego prawda jest ze zimny silnik ma gorsze osiagi co slusznie
          > zauwazyl zalozyciel watku, ale jego zuzycie wcale nie jest wtedy gorsze.
          > Zuzycie nastepuje jak nie ma smarowania.

          Brak słów....
          • dewulot1 Notmyself artysta tjuningowiec 23.02.07, 02:36
            Jak uwazasz ze goracy olej smaruje lepiej to wymontuj chlodnice a wstaw
            nagrzewnice oleju. Wtedy na pewno zadna lampka sie nie zapali.
            • notmyself Re: Notmyself artysta tjuningowiec 23.02.07, 11:40
              dewulot1 napisał:
              > Jak uwazasz ze goracy olej smaruje lepiej to wymontuj chlodnice a wstaw
              > nagrzewnice oleju. Wtedy na pewno zadna lampka sie nie zapali.

              Nie ma potrzeby znafco. Silnik sam jest w stanie rozgrzać olej do temp
              roboczej. Natomiast powyżej pewnej granicznej temperatury, znacznie wyższej niż
              temperatura robocza, olej traci swoje właściwości. Z kolei poniżej temperatury
              roboczej jest słabiutko rozprowadzany po silniku. A przy okazji - dodatkowe
              nagrzewnice silników są produkowane i dostępne w sprzedaży.
    • black_code Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 22.02.07, 10:47
      killer-tom napisał:


      >
      > Czy jest to możliwe?
      > Czy dynamika jednostki jest uzależniona od wileu innych czynnków (NIE TEGO) i
      > to były przypadki.
      > Czy tekst jest zrozumiały?

      Nie to nie jest mozliwe ,nie ma zaleznosci czy bedziesz odrazu dawal w
      p...de czy bedziesz delikatnie go traktowal az sie nagrzeje.
      Oczywiscie w krotkim okresie czasu na dluzsza mete w taki sposob
      szybciej zuzyjesz silnik ,ale dla dynamiki w tym samym dniu nie moze
      miec to zadnego znaczenia.
      • niknejm Re: Traktowanie silnika po rozruchu, a dynamika.. 22.02.07, 12:39
        Ja widzę dwa wytłumaczenia.

        1. Jak wiadomo, komputer modyfikuje mapy wtrysku w zależności od warunków i
        obciążeń. Tak więc styl jazdy ma pewne znaczenie, ale z drugiej strony wątpię,
        czy można to wyłapać w warunkach opisanych przez założyciela wątku.

        2. Jeśli jedziemy dynamiczniej na zimnym silniku, rozgrzewa się on bardziej
        nierównomiernie niż przy spokojniejszej jeździe. Teraz pytanie - czy może mieć
        to znaczenie dla wskaźnika temperatury płynu chłodzącego? Może przy
        dynamiczniejszej jeździe na zimno po prostu strzałka wskaźnika szybciej pnie
        się w górę, ale pewne elementry nadal pozostaja mało rozgrzane, co wpływa na
        sprawność w okresie między tym jak wskaźnik wskaże temperaturę optymalną, a
        chwilą w której silnik jako całość będzie już optymalnie rozgrzany? Nie wiem.

        A w ogóle bawimy się w szamaństwo ;-)) Trzebaby to wszystko zasymulować na
        hamowni i pomierzyć.

        Pzdr
        Niknejm
Pełna wersja