carbondioxide
13.05.03, 09:35
Jestem tu nowy i nie wiem o czym sie tu rozprawia, ale
opisze co mnie dzis wkurzylo.
Chce sprzedac 3-letnie Skuzuki Swift, bo mam zamiar
kupic sobie cos wiekszego, zreszta juz zamowilem. Dalem
ogloszenie do gazety i przez godzine mialem juz kilka
telefonow, na razie nic wiazacego. Kolega z pracy
dowiedzial sie, ze sprzedaje i stwierdzil, ze on kupi,
bo ktos mu powiedzial, ze 3-letnie auto od pierwszego
wlasciciela to okazja. Nawet sie ucieszylem, ze nie
bedzie klopotu, ale od tej pory zaczely sie pytania w
stylu: a czemu sprzedajesz? czemu ci sie nie podoba?
cos jest uszkodzone? taki nowy samochod i sprzedajesz,
cos musi byc uszkodzone, pewnie po wypadku, pewnie duzo
pali albo rdzewieje. nie ma opon zimowych i gazu. jakby
mial to moze byc kupil.
Mowie wam, ciec nie mogl pojac w swoim durnym lbie, ze
ktos moze sprzedawac 3-letni samochod tylko dlatego,
zeby zmienic na wiekszy. Zaraz pewnie musi byc cos zepsute.
Wreszcie stwierdzil, ze kupi, ale najpierw sprowadzi
mechanika, bo mu sie to niepodoba, ze tak wczesnie
sprzedaje. Po prostu myslalem, ze mnie trafi. Wreszcie
sie wk...... i sprzedam z ogloszenia. Tam przynajmniej
takich pytan nie zadaja. Powiedzcie mi ludzie, skad sie
takie buraki biora? I to nie jest zaden prostak, ma
wyzsze wyksztalcenie, zarabia tez niezle, wiecej niz
ja, a oszczedza nawet na skarpetkach. Nie ciepie takich
ludzi. Niech sobie kupi uzywana fabie i przestanie sie
osmieszac