a4774
20.04.07, 08:45
znacie to przysłowie? pewnie tak, i pewnie każdy potrafi przytoczyć kilka
przykładów. A oto co mi się zdarzyło dziś w drodze do pracy:
stoję pierwszy przed skrzyżowaniem, w zasadzie jeden pas, ale przytuliłem się
do osi jezdni aby przepuścić prawoskrętnych. Przez tą lukę przecisnął się
właśnie taryfiarz, przejechał zebrę, po czym... zjechał za zebrę na mój pas i
w włączył lewy kierunek....
No tak mnie zatrzęsło, że aż nie wiedziałem co robić. Oczywiście straciłem
cały cykl świateł - czekał prawie cały cykl aby skręcić w lewo, blokując mi
jazdę prosto, potem myknął w ostatniej chwili na żółtym, a ja zostałem znowu,
tak jak poprzednio, w tym samym miejscu na czerwonym...
No, to kto da więcej?