Gość: hip
IP: *.pgi.waw.pl
22.05.03, 16:13
Stałem na przystanku i obserwowałem polowanie "misiów" na szaleńców
przejeżdżających przez przejście dla pieszych na czerwonym świetle.
Praktycznie na każdej zmianie świateł był jakiś delikwent do "wyjęcia".
Najpierw przejechał SEAT i zatrzymał się na czerwonym tuż za przejsciem gdzie
jest skrzyżowanie. Nie mógł go pokonać na czerwonym bo blokowały inne
samochody. Gliniarze spokojnie i powoli podjechali do niego, a potem razem
zjechali na pobocze.
"Misie" wróciły po 10 minutach i po chwili już mieli kolejnego delikwenta.
Itd. aż pewnie im się w końcu znudziło.
pozdr