Gość: Sherlock Holmes
IP: *.kolornet.pl / 192.168.11.*
04.06.03, 12:44
Dzis doszedlem do wniosku,ze glupota ludzka nie ma zadnych granic :-)
Wyjechalem na glowna droge-dwa pasy w kazdym kierunku (prawy pas byl wolny,bo
akurak stala tuz pred skrzyzowaniem ciezarowka), prawym pasem kawalek przede
mna jechal ciagnik z przyczepa. Wyczekalem wieksza luke miedzy
samochodami,zredukowalem na 2 bieg,deptam na gaz, wlaczam kierunkowskaz i
wjezdzam na lewy pas. W momencie gdy zaczalem przejezdzac na lewy, gostek za
mna na lewym pasie gaz do podlogi i klakson. Luka miala kolo 20m,wiec nawet
nie musialby sciagac nogi z gazu (gdyby byl normalny). Pewnie gdybym nie
sygnalizowal manewru, spokojnie bym wjechal i byloby OK.Aha-predkosc pojazdow
na lewym pasie w granicach 60km/h.
Drugi przypadek-tez droga po dwa pasy, w srodku torowisko. Zawracam-w
odleglosci kolo 150m od nawrotki wlaczylem lewy kierunkowskaz, "blysnalem"
stopami, po czym spokojnie hamuje. Stoje grzecznie,bo jedzie tramwaj, ale
patrze tez we wsteczne lusterko. Zbliza sie z predkoscia kolo 90km/h lewym
pasem gostek i nie reaguje-prawy pas pusty. Hamuje z piskiem opon, po
zatrzymaniu sie (!) przejezdza na prawy pas. Pewnie gdybym nie stal z
wlaczonym kierunkowskazem, spokojnie przejechalby na prawy pas...
Co ciekawsze,oba samochody to Polonezy Caro-ciekawe,czy to zbieg okolicznosci?
PS.Kierunkow oczywiscie nadal bede uzywal-tytul to tylko prowokacja :-)