pytanie z kodeksu (i z życia)

12.06.07, 10:09
zdarzyło mi się przedwczoraj.

Prowincjonalna droga na Pomorzu, teren niezabudowany, lasy i pola. Przedemną
5 samochodów, jadących ok. 70-80 km/h. Przez kilka kilometrów nie mogłem ich
wyprzedzić - wiadomo, jak to na Pomorzu, kręto, wzniesienia. W końcu zrobiło
się prosto i płasko, ruchu z przeciwka żadnego, zaczynam wyprzedzanie.

Kiedy dojeżdżałem do pierwszego z pięciu wozów zorientowałem się, że zamierza
skręcić w lewo, w boczną polną drogę - miał włączony kierunkowskaz i zaczynał
skręcać koła. Wiedziałem że nie zdążę wyhamować - jechałem jakieś 100-110
km/h. Na szczęście gość mnie zauważył i nie kontyunował skrętu.

Gdyby doszło do wypadku, kto byłby winien? Pewnie ja, ale dlaczego? Kodeks
nie zabrania wyprzedzania kilku pojazdów naraz, jadąc z tyłu nie miałem szans
zobaczyć jego kierunkowskazu na pięć aut do przodu (jeśli go oczywiście
włączył, a nie w ostatniej chwili), kiedy zaczynałem wyprzedanie on jeszcze
nie zaczął skręcać... Pewnie byłbym winny z ogólnego paragrafu "nie zachował
szczególnej ostrożności"? Z drugiej strony, kiedy on zaczął skręcać, musiał
już widzieć mnie na lewym pasie?

**

PS. Oczywiście mam nauczkę na przyszłość. Piszę ten post zresztą też jako
przestrogę, żeby podkreślić jak niebezpieczne może być wyprzedzanie kilku aut
naraz.
    • wujaszek_joe Re: pytanie z kodeksu (i z życia) 12.06.07, 10:16
      1. nie wolno wyprzedzać na skrzyżowaniu, złamałeś ten przepis.
      2. nie wolno skręcać gdy cie coś wyprzedza, nawet z naruszeniem prawa. trzeba
      się upewnić przed skrętem czy ten manewr można wykonać
      ty masz mandat za wyprzedzanie, on za spowodowanie wypadku
      • tiges_wiz Re: pytanie z kodeksu (i z życia) 12.06.07, 10:25
        5. Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje zamiar skręcenia
        w lewo, może odbywać się tylko z jego prawej strony.
        • wujaszek_joe Re: pytanie z kodeksu (i z życia) 12.06.07, 10:26
          a jezeli włączył kierunkowskaz już w trakcie wyprzedzania?
          to zostają moje dwa punkty
          • tiges_wiz Re: pytanie z kodeksu (i z życia) 12.06.07, 10:30
            >że zamierza
            >skręcić w lewo, w boczną polną drogę - miał włączony kierunkowskaz i zaczynał
            >skręcać koła
            znaczy ze mial ..
            • wujaszek_joe Re: pytanie z kodeksu (i z życia) 12.06.07, 10:31
              acha no to sorry
              • wujaszek_joe Re: pytanie z kodeksu (i z życia) 12.06.07, 10:34
                ja miałem taką stłuczkę. powoli, w mieście skręcałem w lewo. właściwie już byłem
                na tej poprzecznej drodze a tu pisk opon i motorower wjechał mi w bok tylnego
                zderzaka. małolat nie skręcał tylko hamował z 8metrów.
                i policjant mi powiedział że "po znajomości" daruje mi kłopotów i obarczy winą
                małolata, bo to ja niby miałem przewidzieć że ten małolat będzie mnie
                wyprzedzał. poszedł bym z tym do sądu, a swoją winę uznał gdybym go np drzwiami
                ewidentnie zepchnął
              • a4774 nie wiem kiedy włączył kierunkowskaz 12.06.07, 11:13
                Ja jego kierunek zobaczyłem dopiero kiedy do niego dojeżdżałem.

                Być może włączył go w ostatniej chwili, jak już do niego dojeżdżałem, być może
                wcześniej - ale przecież wtedy w trakcie wyprzedzania powinienem go zobaczyć,
                nawet na pięć aut do przodu - czyżbym więc to ja się zagapił?
      • a4774 to nie było skrzyżowanie 12.06.07, 11:08
        napisałem, że skręcał w polną drogę, może zresztą wjeżdżał do swojego
        gospodarstwa. Jestem pewien, że nie było znaku zapowiadającego skrzyżowanie -
        życie mnie już nauczyło, żeby nie wyprzedzać w takich okolicznościach, i nigdy
        tego nie robię.
        • tiges_wiz Re: to nie było skrzyżowanie 12.06.07, 11:20
          gosc sie powinien upewnic, ty powinienes uwazac. Droga Wroclaw Olawa jest
          prosta. Tylko ze na pewnym prostym odcinku jest troche hurtowni. Sytuacja
          analogiczna. Ktos skreca w lewo, jakis z tylu zaczyna wyprzedzac. Nie wnikam
          czyja wina, ale tak wlasnie gina ludzie.
      • piotr2569 Do wujaszek joe 12.06.07, 23:12
        ad1. A jaka jest definicja skrzyżowania?

        Chyba kogoś trzeba by wysłać na powtórny egzamin.


        Określenie skrzyzowania nie dotyczy przecięcia, połączenia, oraz rozwidlenia
        drogi twardej z drogą gruntową.

        Kolega napisał wyraźnie, że pojazd skręcał w drogę gruntową.

        Masz mandat za błąd definicji skrzyżowania :D
    • tiges_wiz Re: pytanie z kodeksu (i z życia) 12.06.07, 10:19
      tak wlasnie gina ludzie na prostej drodze ...
      bo nie mialem szans zobaczyc kieronkowskazu .. a nie przyszlo do pustego lba, ze
      nie wyprzedzali, bo oni widzieli ten kierunkowskaz? wiec trzeba bylo wysilic
      mozgownice i pomyslec i zachowac jeszcze wieksza ostroznosc? W jaki sposob oni
      jechali, ze nie zobaczyles tego kierunku po zmianie pasa na lewy od razu?
      • a4774 to akurat nie wchodziło w rachubę 12.06.07, 11:27
        faktycznie nie przyszło mi do głowy, że inni nie wyprzedzali, bo widzieli jego
        kierunek.

        Napisałem, że jechałem za pięcioma autami kilka kilometrów. Gdyby chcieli,
        mogliby kolejno wyprzedzić to pierwsze auto w szeregu. Sądziłem po prostu, że
        to lokalny, niespieszny ruch, mają starsze wozy, oszczędzają paliwo, nie
        zamierzają wyprzedzać. Zresztą dalej tak sądzę. Nie były to nowiutkie Vectry i
        Mondziaki na warszawskich blachach, co do których można się spodziewać, że
        wyprzedzają zawsze i wszędzie, tylko jakieś leciwe Escorty, Poldki etc.

        Po przemyśleniu tamtej sytuacji dochodzę do wniosku, że tamten wóz wrzucił
        kierunek w ostatniej chwili. Byłem napięty, wiedziałem że sytuacja jest
        niebezpieczna, że wyprzedzam 5 aut na raz, że każde z nich może mi wjechać pod
        maskę, myślę że byłbym zobaczył jego kierunek już gdy zacząłem wyprzedzać tą
        kolumnę, a nie dopiero gdy do niego dojeżdżałem. Tak że moja wina polegała
        chyba na "niezachowaniu szczególnej ostrożności".
        • tiges_wiz Re: to akurat nie wchodziło w rachubę 12.06.07, 11:30
          w sumie dostales niezle ostrzezenie. Moze sie na cos przyda. Jakby gosc ci
          wyjechal, to juz moglibysmy tu nie dywagowac czyja to byla wina, bo nie byloby z
          kim.
    • kaqkaba Re: pytanie z kodeksu (i z życia) 12.06.07, 11:47
      a4774 napisała:

      > Gdyby doszło do wypadku, kto byłby winien? Pewnie ja, ale dlaczego?

      Wszystko zależy czy było to skrzyżowanie czy nie. Jeżeli nie (a gdzieś
      napisałeś, że znaku nie było) to wina nie twoja. Na skrzyżowaniu też raczej nie
      Twoja.
      • tiges_wiz Re: pytanie z kodeksu (i z życia) 12.06.07, 11:51
        w jakiejs "drogowce" bylo podobne bum (z tym ze gosc nie wlaczyl kierunku w
        lewo) na skrzyzowaniu i orzekli wspolwine. Jakby wlaczyl to raczej winny bylby
        wyprzedzajacy. Ale to juz by od sadu zalezalo.
        • jaro_ss Re: pytanie z kodeksu (i z życia) 12.06.07, 11:59
          tez tak kiedyś miałem, a tu traktor na podwórko sobie jedzie, dobrze, że tych
          przede mną do wyprzedzenia było sporo i zdążyłem zauważyć co się stało.....
    • bzik17 Kup se rower lepiej 12.06.07, 23:40
      nie zdziwilbym sie jakbys byl krawatem lub pyrą(najgorsi kierowcy),jak sie
      tobie spieszy to korzystaj z lini lotniczej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja