to już chyba księga GUINESSA

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 08:51
ello.
wczoraj na moście grota jakaś Pani wjechała (Skodą) w tyła auta mojego kolegi
(Matiz). Wspominajac księgę Guinessa, miałem na mysli to, że auto mojego
kolegi miało na liczniku 130km (słownie: sto trzydzieści km), odebrał do
niecały tydzień temu. To jest chyba najszybciej rozbite auto po wyjechaniu z
salonu.
chyba, że czegoś nie wiem ...?
PZDR
Uważajcie na Fabie, jak i ja od teraz czynię...
    • Gość: polokokt Re: to już chyba księga GUINESSA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.03, 09:07
      oj stary polewasz cos, jechalem wtedy przez most grota roweckiego, to byly
      godziny szczytu, dokladnie cos przed 18:00 (kto jezdzi przez Grota to wie jak
      to wyglada, zeby na most wiechac od strony Zoliborza stalem kilka minut, nie
      mowiac ile jechalem przez most). Tam sie jedzie max 40 km/h (to chyba zyczenie
      o tej godzinie) bo wszystko stoi co chwila, wiec nie wiem jak On mogl jechac
      130. Poza tym jakby dostal takie uderzenie w tyl jak dostal przy 130 km/h to by
      nie stal na poboczu i rozmawial przez telefon, samochod jest wtedy nie do
      opanowania. A jedyne co mu sie stalo to zderzak dosc ciekawie podwiniety i
      pewnie lekko blachy ruszone. O tej godzinie wygladalo to na standardowe
      zagapienie sie Pani w Fabii w sznurku samochodow. Zreszta Fabia tez nie byla
      jakas rozwalona, przedni pas do wymiany i lekko maska ruszona.
      Pozdrawiam
      • Gość: MM Re: to już chyba księga GUINESSA IP: *.mofnet.gov.pl 13.06.03, 09:13
        No tak, jak niektórzy widzą w poście cyfry "130" to od razu myślą o prędkości,
        a nie o przebiegu kilometrów...:)))
        Swoją drogą, było wyraźnie napisane, że "było najszybciej rozbitym autem po
        wyjeździe z salonu"! Troszkę inteligencji - czy ja proszę o zbyt wiele???
      • qrakki999 Re: to już chyba księga GUINESSA 13.06.03, 09:16
        Polokokcie drogi chyba po raz pierwszy nie doczytałeś postu:)
        Uny napisał o przejechanych 130 km po odbiorze auta nowego z salonu, a nie o
        predkosci.
        Tzn. przynajmniej ja to tak zrozumiałem. Stad tez ten rekord GUINESSA.

        To ja opowiem zasłyszana historie /od jednego z kierownikow salonu
        samochodowego w Wawie/. Ktos odebrał auto i ujechał z warszawskich Włoch ok. %
        km w strone Mokotowa i na Łopuszańskiej wjechał mu ktos w bagażnik samochodem
        dostawczym. A wiec 5 kilometrów i pocałunek!!!!

        A o ile mnie pamiec nie zwodzi ktos opowiadał tu na forum historie o osobie,
        która odebrała auto z pustym bakiem i zgasł jej na ulicy zaraz za brama salonu
        co skutkowało innym autem w drzwiach. Ale nie moglem znalez tego watku.

        Wspołczuje Uny twojemu kumplowi - nowe auto, eeech.
        pzdr.
        Q
        • remo29 Re: to już chyba księga GUINESSA 13.06.03, 09:35
          Hehe, zawsze jeszcze można przydzwonić w bramę wyjazdową z salonu :)
          • Gość: Prezes Re: to już chyba księga GUINESSA IP: *.ces.clemson.edu 13.06.03, 20:14
            remo29 napisał:

            > Hehe, zawsze jeszcze można przydzwonić w bramę
            wyjazdową z salonu :)

            to moze wlasnie dlatego w Hameryce dealerzy nie maja bram
            slupkow itp. "przeszkod".
        • Gość: uny Re: to już chyba księga GUINESSA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.06.03, 09:38
          dzieki za wsparcie panowie. Polokokcie, rzeczywiście autko mojego kolegi
          niewiele ucierpiało, ale fakt jest faktem. Ktoś mi kiedyś powiedział, że "na
          nowe to byle co wpadnie".
          hmmm 5 km po wyjeździe z salonu to chyba lepiej niż 130 km. oki klega nie
          zostanie wpisany do księgi
          PZDR
          • Gość: kami.kadze Re: to już chyba księga GUINESSA IP: *.acn.pl 13.06.03, 09:42
            Ja dzis odbieram autko, czyli jest szansa na pobicie rekordu. 5 km mowicie? :))
            • qrakki999 piatek 13 - tego 13.06.03, 10:29
              Żeby pobic rekord musisz dzisiaj nie trafic w brame lub 'ustrzelic' jedno z
              zaparkowanych obok aut.

              Czego oczywiscie nie zycze, ale pamietaj dzisiaj piatek 13 - go!!!

              pzdr.
              Q
          • Gość: polokokt Re: to już chyba księga GUINESSA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.03, 09:49
            fakt, nie do konca zauwazylem ze chodzilo o licznik km a nie o predkosciomierz.
            Sorka.
            A co do rekordu to ja go raczej nie ustanowilem (to nawet dobrze) bo zajelo mi
            to kilka tys km.
            Na miejscu Twojego kolegi bym sie delikatnie mowiac troche wkurzyl. Ale mysle
            ze Fabia nie miala w tym wypadku znaczenia. Jezdzac tamtedy codziennie, zadko
            ktorego dnia nie ma tam kolizji. Niedawno widzialem nowa Vectre GTS uderzona
            przez jakis dostawczy samochod. Z racji roznicy mas, wysokosci zderzakow oraz
            ich masywnosci straty byly ciut wieksze. Dobrze ze za rozjazdami nad
            Jagiellonska jest czesc wylaczona z ruchu to przynajmniej samochody po kolizji
            maja gdzie sie zatrzymac.
          • Gość: shopa Re: to już chyba księga GUINESSA IP: 217.96.39.* 13.06.03, 23:33
            a ja slyszalem historie o kolesiu ktory kupil, nowego wowczas megana ( pare
            lat temu ) i pojechal autko do kosciola poswiecic nastepnego dnia, zebralo sie
            kilkanascie aut, ksiadz pochlapal je woda swieconą.... i koles przy wyjedzaniu
            zachaczyl o tramwaj :)
    • gaziarz Re: to już chyba księga GUINESSA 13.06.03, 09:50
      w jednym z warszawskich salonow Fiata, jakies 2 lata temu stala Marea ze sporym
      upustem, bo zostala rozbita jeszcze na jezdzie probnej.
      Moze przebieg miala wiekszy, ale gdyby jej losy potoczyly sie inaczej, to date
      sprzedazy mialaby w przyszlosci w stosunku do dzwona...
      Troche zakrecone, ale dodajac krecenie na fakturach, datach produkcji itd. to
      tamtam Marea po prostu miala kolizje zanim jeszcze zaistniala
      :)
    • Gość: tomaszek katowicki warczyburg IP: *.dhl.com / 10.85.101.* 13.06.03, 10:05
      w 1984 roku odebrałem zojcem warczyburga w polmozbycie w ktw.Wyjeżdzając z
      polmozbytu przed nami wyjechal gośc takim samym tyle ze kombi i na pierwszych
      swiatłach pomylil biegi (w kierownicy) i dal wsteczny.Na własne slepia
      widzialem.Z polmozbytu do swiatel bylo jakies 300-400 metrow.Gosc rozbił cały
      tył /przywalił w żuka/ ...a na liczniku mial tyle co z fabryki - okolo 14-20
      km:-))

      pozdrawiam
    • Gość: bocian to są rekordy! IP: 213.76.133.* 13.06.03, 10:58
      W zwiazku z moim zaprzyjaźnieniem z gośćmi z serwisu renault i moją stosunkowo
      częsta tam bytnoscią (renault ma potwornie miekkie szyby - musze od jednego
      małego kamyczka wymienic cała przednia) nasłuchałem sie ciekawych historii.

      a) gość odebrał nowe megane - ale jako ze był to jego pierwszy "duży"
      samochód po maluchu to chciał poćwiczyc na placu manewrowym kolo salonu przed
      wyjazdem na miasto. I ćwiczył podobno 10 minut (koperta, garaż przód i ty ł)
      po czym chciał ruszyc do przodu z fantazją ale wrzucił wsteczny zamist jedynke
      i wjechał chłopakom w scianę serwisu która zdrowo popełkała a tynk sie
      pokruszył. Poszło z jego OC. Miał na liczniku 2 km.

      b) kobieta miała cliówkę, około 2 lat, synek zrobił prawo jazdy, pożyczył i...
      cliówka poszął do kasacji. 2 miesiące temu w piatek ta sama kobieta odebrała
      nowe clio, wszystko sobie pięknie dobrała, a w niedzielę pozwoliła synkowi sie
      kawałek przejechać. W niedzielę wieczorem samochód był na placu dealera i maił
      za sobą dachowanie! Zresztą widziałem ten samochód po dachowaniu na własne
      oczy! mIł przejechane około 20 km!

      c) firma kupila kilka renówek dla handlowców. Te orły wpadły na pomysł ze
      będą tymi samochodami skakać!!!! Znaleźli niską hopkę i na pełnym gazie
      wylatywali w powietrze i spadali na 4 koła. Wiem to bo spytąłem po jakim
      wypadku jest ta rama spod silnika która leżała na ziemi i gość mi powiedział
      zę po zadnym - silnik wyleciał dołem!!!

      Wpdnę do nich w przyszłym tygodniu to moze dowiem sie czegos wiecej!

      PZdr
      • qrakki999 A to zdolne dziecko - buhahahah 13.06.03, 11:05
        Nastepny kandydat do nagrody Darwina. Pisze o tym synku z opowieści drugiej:)
        Buhahahaha

        No a te orły tez nie gorsze. Co to człowiek nie wymysli jak ma za duzo czasu:)

        pzdr.
        Q
        • Gość: Michal w roku 1983 jeszcze nie wyjechalo z hali i pojecha IP: *.telia.com 13.06.03, 16:10
          lo do prasy.Byla krotka seria wadliwa.Volvo postanowilo nie naprawiac tylko
          odrazu do prasy ,twierdzili i chyba mieli racje ze klientowi nie mozna
          dostarczyc auta poprawianego.Ten sam prasiarz ktory porzyjezdzal domnie dostal
          to zlecenie wstawic sie w fabryce i wyprasowac pare sztuk nowych 760.Przy
          okazji szly do prasy wszystkie auta ktore byly na probach i doswiadczalne bylo
          tego kilkadziesiat sztuk.Myslal dlugo no choc jedno ocalic.One dopiero na
          rynek wchodzily.Po sprasowaniu i zaladawaniu auta i przyczepy plackami(autami)
          zrobil w srodeczku miejsce aby sliczne nowiutkie 760 schowac i wywiesc z
          fabryki.Auto zostalo nadziane na pasy od spodu i delikatnie po cichutku
          wsadzil do srodeczka szczesliwy ,reszte pasami umpocowal ino i do bramy.Tam
          zostal zatrzymany i mu powiedziano ,ze nie dokonczyl roboty,on sie pyta jakto
          wszyscko zabrane ,no tak ale jeszcze trzeba sprasowac ten co w srodku
          stoi.Musial biedny sie cofnac rozlozyc ekipazet i wsadzic te nieszczesne
          Volvo760 do prasy i normalnie przeleciec.Po wykonaniu ochrona podziekowala za
          dobrze wykonana prace i na koniec pokazali mu monitor udrzadzenie ktore no
          niestety widzialo w nocy.Prasowania i transport odbywaly sie tylkko noca ,aby
          sie ustrzec ciekawskich oczu.Kamera byla zamontowana na bardzo wysokim slupie
          i dosc daleko od tego miejsca.Prasiarz czul sie calkowicie bezpieczny i
          samotny.Przy wyjezdzie malo co nie plakal takie Volvo choc tylko jedno.Dlatego
          sie tak wszystkim zalil i te historie opowiedzial.Pzdr.Michal
      • micho64 Re: to są rekordy! 13.06.03, 19:16
        Gość portalu: bocian napisał(a):
        > c) firma kupila kilka renówek dla handlowców. Te orły wpadły na pomysł ze
        > będą tymi samochodami skakać!!!! Znaleźli niską hopkę i na pełnym gazie
        > wylatywali w powietrze i spadali na 4 koła. Wiem to bo spytąłem po jakim
        > wypadku jest ta rama spod silnika która leżała na ziemi i gość mi
        powiedział
        > zę po zadnym - silnik wyleciał dołem!!!
        >
        > Wpdnę do nich w przyszłym tygodniu to moze dowiem sie czegos wiecej!
        >
        > PZdr

        Pomysł - REWELACJA. A nie spytałeś czy przypadkiem nie byli narąbani?
        Koniecznie do nich wpadnij (tylko po to aby spytać-oczywiście).
        Dzięki takim pomysłom świat jest weselszy, duch w narodzie nie ginie.

        Pozdrawiam
    • wielki_czarownik Widziałem stłuczkę przy wyjezdzie z salonu! 13.06.03, 19:44
      Jak kupowałem Astrę to z salonu wyjeżdżałą baba Vectrą - właśnie kupioną. Nie
      ustąpiła pierwszeństwa i BUM!!
    • Gość: Sherlock Holmes Re: to już chyba księga GUINESSA IP: *.kolornet.pl / 192.168.11.* 13.06.03, 20:36
      na granicy Krakowa przy Zakopiance jest kilka salonow. Pare lat temu jeden
      talent wyjezdzal na glowna droge i nie zauwazyl (?) samochodu jadacego ta
      droga - samochod poszedl do kasacji,a jesli wierzyc pracownikowi salonu, nawet
      go nie ubezpieczyl.
      Natomiast z calkowicie pewnego zrodla - swego czasu Pizza Hut miala firmowe
      Maluchy. Jeden z nich na drugi dzien po przyjezdzie z Warszawy pojechal do
      blacharza - kierowcy pomil sie gaz z hamulcem i zrobil crash test ze sciana
      kamienicy... Gdyby nie jazda z W-wy, mialby 3km przebiegu...
    • links2 Re: to już chyba księga GUINESSA 13.06.03, 21:52
      ja znam taka historyjke, ale nie z pierwszej reki wiec szczegulow nie znam:
      to bylo dawno, facet kupil nowiutkiego poloneza. wyjechal z salonu (wtedy byly
      salony?) i na pierwszym skrzyzowaniu-rondzie chcial w lewo jechac. no to
      skrecil w lewo zamiast dookola jechac... i bum! auto do kasacji!

      smiac sie to czy plakac z takich przypadkow? :/

      pozdr!
      • Gość: agulha Re: to już chyba księga GUINESSA IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 15.06.03, 02:16
        >
        > smiac sie to czy plakac z takich przypadkow? :/

        Jak nikomu nic się nie stało, żadnych rannych - to śmiać się, czemu nie.

        Hihihi...rozbawił mnie ten wątek. Moje spotkanie ze słupem (prawym bokiem) w
        podziemnym garażu to przy tym pikuś. Zresztą patrzyłam potem, że te słupy
        podejrzanie poobijane jakoś :-)))...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja