Idzie ku lepszemu.

28.06.07, 12:15
Na początku zwolennicy swiecenia w słoneczny dzień twierdzili żebedzie dzieki
zapalonym dużo bezpieczniej ( 20% - 32% ) mniej wypadków , później się
upierali że bedzie mniej o 300zabitych a teraz już jest lepiej bo piszą że
nawet jeżeli nic się nie zmieniło to przynajmniej nie zaszkodziło . Tak
trzymać chłopaki .
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=64779792&a=64863849
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=64779792&a=64895625
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=64779792&a=64814798
    • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 19:11
      Gdyby wcześniej prowadzili nieco łagodniejszą propagandę to może łatwiej byłoby
      im przyznać się do błędu.

      Kilka dni temu wyprzedzałem lublina z białą paką z czerwonym napisem z tyłu.
      Jestem już w połowie jego długości, a on zaczyna wyprzedzać tira. Zacząłem
      hamować i w ostatniej chwili udało mi się za niego schować. Był już na połowie
      lewego pasa, a ja prawie poza asfaltem. Magia jakaś? Przecież miałem światła
      więc musiał mnie widzieć.
      Po około 15min wychodzę na prostą, a na jej końcu lublin. Wyraźnie było widać
      białą pakę i ten sam napis. Owa prosta miała 2km (słownie: dwa kilometry). Z co
      najmniej dwóch kilometrów widać samochód. Na tej długości można swobodnie
      wyprzedzić dwa tiry nie redukując biegu.

      Pewnie powiecie, że lublin miał mnie w "martwej strefie" (czy jakoś tak?), ale
      ja nieraz wyprzedzałem i nieraz byłem wyprzedzany i wiem, że musiał mnie
      widzieć, chyba że nie patrzył w lusterka (to jest możliwe, bo był z tych co to
      najpierw wyjeżdżają na lewy pas potem włączają kierunkowskaz). Jeśli popatrzył
      i nie zobaczył (auto koloru asfaltu) to znaczy, że światła g...o robią w dzień.

      Światła w dzień podobno są po to, aby wcześniej zobaczyć samochód jadący z
      przeciwka. Tylko po co wcześniej niż dwa kilometry przed nami?
      Tylko nie piszcie, że z 2km nie widać samochodu!

      Według mnie ten przepis, daje niemyślącym większe poczucie bezpieczeństwa i ma
      pokazać im, że rząd dba o nasze bezpieczeństwo. Albo jest przystosowaniem dróg
      dla niewidomych.

      "...nawet jeżeli nic się nie zmieniło to przynajmniej nie zaszkodziło."
      Ponadwymiarowe znaki drogowe (takie jak na autostradach) nawet na najbardziej
      zapuszczonych drogach dziesiątej kategorii też nie zaszkodzą, ba! nawet pomogą.
      Ale takie znaki trzebaby ustawiać za grubą kasę, a tu wystarczyło podpisać
      ustawę i świećcie kierowcy. Patrzcie jak dbamy o Wasze bezpieczeństwo. Drogi
      jeszcze kiedyś wybudujemy, a istniejącym podniesiemy standart tylko jeszcze nie
      teraz, a póki co świećcie, żeby było "bezpieczniej".

      Tylko dla kogo bezpieczniej? Dla kierowców nic się nie zmieniło, a wszyscy i
      wszystko co nieoświetlone (piesi, rowerzyści, psy, koty, gałęzie po burzy)
      stało się niewidoczne. A oświetleni motocykliści już nie wyróżniają się z tłumu.

      Raczej nie idzie ku lepszemu, bo to, że świecący nie mają wymarzonych
      (wmówionych) efektów to nic nie zmieni. I tak będziemy musieli świecić.
      • emes-nju Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 19:30
        d82 napisał:

        > Gdyby wcześniej prowadzili nieco łagodniejszą propagandę to może łatwiej
        > byłoby im przyznać się do błędu.

        Klopot w tym, ze habudzik znalazl tylko moje posty :-) A ja nigdy nie uprawialem propagandy - o tym, ze swiatla maja zmniejszyc liczbe wypadkow o 20% dowiedzialem sie ze strony przeciwnikow swiatel i raczej nie wpadlo mi do glowy tego rozpowszechniac. Bo to bzdura. Wiecej - nie raz pisalem, ze waadza uprawia ze swiatlami taka sama propagande, jak z wielkim sukcesem z tytulu ograniczenie predkosci w miastach. Liczba ofiar dzieki temu jakoby spadla, a nawet policja twierdzi, ze przecietna predkosc w miastach jest identyczna jak przed wprowadzeniem ograniczenia. Ja nie wierze w propagande... Od zawsze jezdze na swiatlach, ale nie dorabiam do tego zadnej ideologii, w odroznieniu od przeciwnikow swiatel.
        • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 19:58
          habudzik znalazł tylko Twoje posty. Albo nie chciało mu się szukać, a te
          są "jeszcze ciepłe", więc je wykorzystał. Zresztą nieistotne. Chodziło mu
          pewnie o to (a także mi, w zdaniu, które przytoczyłeś), że przed wprowadzeniem
          ustawy, na forum było pełno wątków o tym jak to światła są potrzebne, bo to
          znacznie poprawi bezpieczeństwo. A teraz nikt już nie pisze o poprawie
          bezpieczeństwa przez światła. Myślę, że dlatego, że nikt nie chce zacząć
          pisania od: "Mówiłem, że światła to doskonały sposób na zmniejszenie liczby
          wypadków, ale się ogromnie pomyliłem..."

          A jaką ideologię dorabiają przeciwnicy świateł? Jestem przeciwnikiem, ale
          żadnej ideologii nie dorabiam chyba, że tego nie widzę.
          • emes-nju Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 20:09
            d82 napisał:

            > (...) teraz nikt już nie pisze o poprawie
            > bezpieczeństwa przez światła. Myślę, że dlatego, że nikt nie chce zacząć
            > pisania od: "Mówiłem, że światła to doskonały sposób na zmniejszenie liczby
            > wypadków, ale się ogromnie pomyliłem..."

            Ale ja nadal twierdze, ze swiatla poprawia bezpieczenstwo... I nie moge pisac, ze sie pomylilem, bo policja nie opublikowala jeszcze oficjalnych danych chociaz za ten rok - pewnie dlatego, ze sie jeszcze nie skonczyl...

            Wielokrotnie, i to zanim przepis zaczal obowiazywac, pisalem, ze to co sie wyrabia teraz na forum, czyli "analizowanie" danych miesiac do miesiaca jest kompletnie bez sensu. Nie jestem oczywiscie ekspertem, ale cos niecos o analizie danych slyszalem - uwierz mi, ze analiza przyczyn wypadkow nie sprowadza sie do policzenia rozbitych aut :-P
            • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 23:49
              Ale ja nie twierdzę, że analizując przyczyny wypadków liczy się rozbite auta i
              jest po sprawie! I nie muszę Ci wierzyć, bo ja o tym wiem. Wiem, tak jak Ty, że
              porównanie kwitnia do maja czy też maja do kwietnia niczego nie obrazuje.

              Wiem także, że świecący samochód, nawet w dzień jest, prawie zawsze lepiej
              widoczny od nieświecącego. Wiem, że koszty świecenia są tak małe, że aż nie
              chce mi się ich liczyć. Nie potrzebowałem do tej wiedzy żadnych argumentów
              zwolenników świecenia. Wystarczy, że jestem kierowcą i jeżdżę po drogach. Ale
              nie mogę w żaden sposób powiązać świecenia z poprawą bezpeczeństwa.
              W nocy, we mgle, w deszczu, w tunelu sprawa jest prosta. Ale jak to jest w
              dzień, przy dobrej przejrzystości powietrza? Czy widząc świecące samochody
              pirat przestaje być piratem, nierozumny nabiera rozumu, nieudolny nagle nabywa
              umiejętności, a cham zaczyna szanować innych uczestników ruchu?
              Wytłumacz mi to, tak hipotetycznie, może na jakimś przykładzie. Tak żebym
              świecił, bo chcę, a nie, bo mi kazano. Setki, albo nawet tysiące postów na
              forum i nie znlazłem logicznego wyjaśnienia wpływu świecenia na bezpieczeństwo.
              Na drodze też nie zdołałem tego odkryć.
            • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 00:58
              emes-nju napisał:



              > Ale ja nadal twierdze, ze swiatla poprawia bezpieczenstwo... I nie moge pisac,
              > ze sie pomylilem, bo policja nie opublikowala jeszcze oficjalnych danych

              A jednak zacytuje za Motorem : "Tylko w Warszawie w tym roku doszło do 20
              wypadków z udziałem jednośladów , w których zginęły 4(!!!!!) osoby , a 20
              zostało rannych . Dla porównania w roku ubiegłym w takich wypadkach zginęła
              jedna osoba , a 24 zostały ranne" .
              Niejaki minister bredził ( przy uciesze zwolenników ) że dzieki światłom ilość
              wypadków z udziłem motocykli spadnie o 32% . Teraz widzimy jak bardzo się mylił .
              • tomiwit Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 11:27
                habudzik napisał:

                > A jednak zacytuje za Motorem : "Tylko w Warszawie w tym roku doszło do 20
                > wypadków z udziałem jednośladów , w których zginęły 4(!!!!!) osoby , a 20
                > zostało rannych . Dla porównania w roku ubiegłym w takich wypadkach zginęła
                > jedna osoba , a 24 zostały ranne" .
                > Niejaki minister bredził ( przy uciesze zwolenników ) że dzieki światłom ilość
                > wypadków z udziłem motocykli spadnie o 32% . Teraz widzimy jak bardzo się
                mylił
                > .
                >
                Tylko problem z analizowaniem takich danych jest taki, że pewnie nigdy nie
                dowiemy się jaki wpływ na wypadki miały zapalone światła. Dlatego, że w
                międzyczasie (np. rok do roku) tak znacznie zmieni się ilość pojazdów a
                zwłaszcza motocykli (których przybywa bardzo dużo), że nawet wzrost ilości
                wypadków nie będzie świadczył o tym czy jest lepiej czy gorzej. Zawsze można
                zadać pytanie czy jakby nie było obowiązku włączania świateł to wypadków nie
                byłoby jeszcze więcej? I o ile więcej? To są pytania bez odpowiedzi. Każdy kto
                ma chociaż nikłe pojęcie o statystyce musi zdawać sobie z tego sprawę.
                Dla mnie osobiście pytaniem jest czy ten nakaz mógłby obowiązywać tylko w
                terenie niezabudowanym, ale w tym naszym wspaniałym kraju jak ktoś chce
                przejechać wszerz czy wzdłuż to niestety tysiąc razy wjeźdża i wyjeżdża z
                terenu zabudowanego więc w takiej sytuacji już lepiej żeby nakaz był wszędzie i
                o każdej porze.
                • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 11:32
                  Ja tam nie widze problemu z analizowaniem . W zeszłym roku była jedna ofiara
                  śmiertelna a w tym 4 i to w tak krótkim okresie gdy jeździ się motorem . Liczba
                  jednośladów nie wzrosła w stosunku do ubiegłego roku aż 4x by można było 4krotny
                  wzrost zabojstw tym tłumaczyć .
                  • tomiwit Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 11:43
                    A o ile wzrosłą liczba jednośladów?
                    W moim mieście gołym okiem widać, że skuterków i innych motorków jest znacznie
                    więcej.
                    Po drugie z czyjej winy były te wypadki. Może składa się na to fakt, że
                    motocykliści jeżdżą coraz niebezpieczniej?
                    Dwa lata temu nie widziałem gości jeźdzżących na jednym kole, rok temu kilku, a
                    w tym roku średnio raz w tygodniu widzę gości na ścigaczu pędzących w centrum
                    miasta na stojąco, albo na jednym kole grubo ponad prędkość dopuszczalną.
                    To też są czynniki wpływające na ilość wypadków.
                    • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 15:44
                      tomiwit napisał:

                      > A o ile wzrosłą liczba jednośladów?

                      Nie wiem nie sprawdzałem ale mam watpliwości czy 5x .



                      > W moim mieście gołym okiem widać, że skuterków i innych motorków jest znacznie
                      > więcej.
                      > Po drugie z czyjej winy były te wypadki.

                      Te opisane z winy kierowcy samochodu .Cały artykuł był w skrócie o tym że
                      motocykliści są niezauważani.
                      Nie istotne jest to z czyjej winy są wypadki i ile sprzedało się samochodów a
                      ile motorów , ważne jest to że mimo iż pan minister obwieszczał 32% spadek
                      liczby wypadków dzieki światłom , stało sie w Warszawie odwrotnie . Zapewne w
                      swoich chorych obliczeniach pan minister brał pod uwage przewidywany wzrost
                      ilości jednośladów .
                      • emes-nju Re: Idzie ku lepszemu. 02.07.07, 19:28
                        habudzik napisał:

                        > tomiwit napisał:
                        >
                        > > A o ile wzrosłą liczba jednośladów?
                        >
                        > Nie wiem nie sprawdzałem ale mam watpliwości czy 5x .

                        To jest do sprawdzenia :-)

                        Choc musze przyznac, ze ilosc jednosladow wzrosla. Moze nie scigaczy, ale pojawilo sie bardzo duzo skuterow. Czesc z nich chinskich o zdecydowanie supermarketowo-komunijnej jakosci ( miniurl.pl/31846 ) - tak jak rowery gorskie. Do prowadzenia tego sprzetu nie trzeba ZADNYCH uprawnien jezeli jezdzidlo ma zalozony ogranicznik predkosci (do 45 km/h) i ma nie wiecej niz 50 ccm. Klopot w tym, ze nawet nastolatki (ci chociaz musza miec karte rowerowa) daja sobie z tymi ogranicznikami rade... Wczoraj wrocilem z wycieczki do powiatowego miasteczka, ktore dosc czesto odwiedzam (rodzina mojej kobiety). Jeszcze w zeszlym roku jezdzilo sie tam na autonogach, rowerami i stunowanymi szrotwagenami - wczoraj czulem sie jak na wloskiej albo chorwackiej uliczce. Skutery smigaly az milo. I sadzac z tego, ze wyprzedzano mnie jak jechalem przepisowe 60 km/h, dzieciaki poradzily sobie z ogranicznikami, a bezpieczenstwo mialy w d... - notoryczny brak kaskow i calkowite ignorowanie faktu, ze nie sa sami na drodze.

                        W Warszawie tez skuterow zdecydowanie przybylo. Tutaj chociaz wszyscy jezdza w kaskach i z nieco wieksza swiadomoscia zagrozen.
                        • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 02.07.07, 21:40
                          Ale się czepiliście tych statystyk.
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=65000084&a=65109352
                          Nawet tych linków nie otwierałem, bo wiem, że szukanie wpływu świateł na
                          jakiekolwiek statystyki wypadków, ma taki sam sens jak włączanie świateł w
                          dzień.

                          PS:
                          emes kiedy mi odpiszesz? ( forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                          f=20&w=65000084&a=65106480 ) Czy wcale nie odpiszesz, a jak nie to dlaczego?
                          • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 02.07.07, 21:41
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=65000084&a=65106480
                          • emes-nju Umknelo mi :-( Odpowiem tu 03.07.07, 10:59
                            d82 napisał:

                            > W nocy, we mgle, w deszczu, w tunelu sprawa jest prosta. Ale jak to jest w
                            > dzień, przy dobrej przejrzystości powietrza?

                            Faktycznie mozna sobie darowac swiecenie jak swieci slonce i jedzie sie przez pole. Ale jak jedzie sie przez las (bardzo duze kontrasty miedzy miejscami oswietlonymi i w cieniu) albo ze sloncem, swiecic warto. Poza tym sporo aut jest nieco maskujaco pomalowanych i w szary dzien sa zle widoczne z wiekszych odleglosci. Wieksze, to ponad kilkaset metrow, ktore jadac z szosowa predkoscia przejezdza sie w kilknascie sekund. Ja wole tych szaraczkow zobaczyc te kilkanscie sekund wczesniej niz pozniej... Bo to, ze ich w koncu zobacze, raczej nie ulega kwestii. Pytanie jak pozno ich zobacze i czy nie bedzie za pozno.

                            > Czy widząc świecące samochody pirat przestaje być piratem, nierozumny nabiera
                            > rozumu, nieudolny nagle nabywa umiejętności, a cham zaczyna szanować innych
                            > uczestników ruchu?

                            Absolutnie nie!

                            Dzieki swiatlom NORMALNY wczesniej zauwazy pirata, chama, nierozumnego itd. Poza tym, mam nadzieje, ze dzieki temu, ze moim prawie czarnym autem swiece, unikne wypadku, w ktorym wjade w bok kogos, kto postanowi wlaczyc sie do ruchu, bo NIC NIE JECHALO. Albo wypadku, w ktorym ktos wyjdzie mi na czolowe, bo NIC NIE JECHALO. Mam taka nadzieje i poprawia mi to komfort podrozowania po naszych duktach omylkowo zwanych drogami.

                            Zapewne wychodze na egoiste, ale mam do w glebokim powazaniu. Nikt nie zadba o moje bezpieczenstwo lepiej niz ja sam. Dlatego jezdze dosc powoli i swiece swiatla. I to, ze inni jezdza szybko i nie chca swiecic (a jeszcze niedawno nie swiecili) nie zmienia mojego nastawienia.

                            > Wytłumacz mi to, tak hipotetycznie, może na jakimś przykładzie. Tak żebym
                            > świecił, bo chcę, a nie, bo mi kazano.

                            No wiec mi kiedys udalo sie w szary poranek wyjsc na wyprzedzanie pod szary posolony samochod jadacy po szarej posolonej drodze. Bylo to 3.03 wiec swiatla nie byly juz obowiazkowe. I coz z tego, ze w nocy spadl snieg, ktory posolono, a rano nie bylo sloneczka tylko szare chmurki? Ale widocznosc byla dobra! Bezsprzecznie!

                            Oczywiscie MOJA WINA, ale kogo to by obchodzilo, jakby doszlo do wypadku...? Przed tym wydarzeniem zdawalo mi sie, ze wszystko widze swietnie, a na swiatlach jezdzilem, bo mialem nadzieje, ze poprawi to bezpieczenstwo. Od czasu tego zdarzenie WIEM dlaczego jezdze na swiatlach.

                            I jeszcze raz - wiem doskonale, ze wina byla CALKOWICIE po mojej stronie (bylem niewyspany i rozkojarzony), ale poszkodowanym w ewentualnym wypadku chyba byloby wszystko jedno kto zawinil...? Mi ten raz calkwoicie wystarczyl - gdyby ten szary samochod swiecil swoimi kompletnie zasyfionymi reflektorami, widzialbym go z daleka.

                            Ja jezdze naprawde ostroznie (bezwypadkowo od prawie 20 lat), ale zdarzylo mi sie wywinac cos takiego. A ilu takich zaspanych, polslepych, pijanych, na kacu itd. jezdzi na codzien po naszych duktach drogami zwanymi?!
                            • d82 Re: Umknelo mi :-( Odpowiem tu 03.07.07, 15:24
                              Świecić warto, żeby zobaczyć auto daleeeeko przed sobą! Dużo jeżdże przez las
                              (właściwie zawsze kiedy jeżdże to nie udaje mi się ominąć lasów), do tego
                              górki, pagórki i zakręty, a ze słońcem to pewnie jak każdy. Nie potrzebuję
                              widzieć aut dalej niż 1,5km.
                              Co do niewidocznych w szary dzień z większych odległości: W szary dzień zapala
                              się światła, a wieksze odległości to nie kilkaset metrów. Nie mów mi, że z 1,5
                              km nie widać auta.

                              To, że ktoś Ci nie wyjechał przed maskę to nie dlatego, że masz światła!
                              W połowie maja widziałem na trasie wypadek, bo ktoś wyjechał z parkingu zajazdu
                              przed maskę komuś kto wyjechał właśnie z lasu i zza zakrętu. 200m od parkingu
                              zaczyna się łuk i las (i to w którą stronę byś nie popatrzył, z tym, że w jedną
                              las jakieś 100m). Światła nie pomogły (zakładam, że były, bo to już maj)! Kiedy
                              tamtędy przejeżdżałem - odjeżdżała karetka na sygnale, a objazd był przez ten
                              parking czyli nie było wesoło. Powiem jeszcze, że jeżdżę tamtędy często i przed
                              wprowadzeniem nakazu nie widziałem wypadku :) - to żart, niczego nie dowodzi,
                              nie komentujcie.
                              Z wyjechaniem na czołówkę jest tak samo!
                              To, że Twoje światła poprawiaję Ci komfort to dobrze - lepiej się czujesz =
                              lepiej myślisz = lepiej jeździsz. Ale na poprawę komfortu jest wiele sposobów.
                              Napiszę Ci coś strasznego, a propos tego wypadku: Ten wyjeżdżający z lasu to
                              mógłbyś być Ty. Przywaliłbyś w niego, aż by Ci światła zgasły.

                              Egoizmem się nie przejmuj, bo altruiści są tylko w literaturze. Odnośnie tego
                              kto dba o nasze bezpieczeństwo to... tak jak napisałeś. Ale nieładnie
                              zaszufladkowałeś przeciwników. Ja przed nakazem zauważałem, że inni jeżdżą
                              szybko ale "bezpiecznie", bo mają światła, czasem tylko przeciwmgielne :)

                              W opisanej przez Ciebie syuacji piszesz o szarym poranku, szarych chmurach,
                              śniegu i... bezsprzecznie dobrej widoczności. Nie było mnie tam, nie wiem, nie
                              widziałem, ale czuję jakiś poradoks. Piszesz też, że byłeś niewyspany i
                              rozkojarzony, więc pytanie czy zobaczyłbyś go gdyby miał światła. Niestety
                              retoryczne. Nie bądź tego pewny, bo tego zgadnąć - nie zgadniesz. Naszczęście
                              nic się nie stało, czyli udało się wyjść z krytycznej sytuacji bez pomocy
                              świateł! Pewnie powtórzysz, że gdyby świecił to by do niej nie doszło, ale już
                              mówiłem - tego nie zgadniesz!

                              Odnośnie zaspanych, półślepych, pijanych i na kacu to tu nie pomogą światła. Tu
                              nic nie pomoże oprócz snu (dla tych co jeszcze nie poszli spać), przebudzenia
                              (dla tych co dopiero wstali), odpowiednich okólarów lub zakończenia kariery
                              kierowcy, no i odwyku.

                              PS:
                              Mówiąc, że to mógłbyś być Ty nie życzyłem Ci wypadku! tfuu
                  • tomiwit Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 12:16
                    habudzik napisał:

                    > Ja tam nie widze problemu z analizowaniem . W zeszłym roku była jedna ofiara
                    > śmiertelna a w tym 4 i to w tak krótkim okresie gdy jeździ się motorem .
                    Liczba
                    > jednośladów nie wzrosła w stosunku do ubiegłego roku aż 4x by można było
                    4krotn
                    > y
                    > wzrost zabojstw tym tłumaczyć .

                    No Habudzik - o ile?
                    Bo w takiej sytuacji mogę postawić tezę, że pomimo stukrotnego wzrostu ilości
                    jednośladów ilość ofiar śmiertelnych wzrosła tylko czterokrotnie, co jest
                    sukcesem wprowadzenia całodobowego obowiązku jazdy na światłach.

                    Ty rzeczywiście nie masz problemu z analizowaniem. Bo Ty po prostu tego nie
                    robisz. Ty od razu interpretujesz. Tylko niestety bardzo subiektywnie.
                  • tomiwit Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 12:49
                    Habudzik - obejrzyj sobie filmik, w którym wypowiaa się policjant o
                    motocyklistach jeźdżących po mieście ponad 200km/h. A potem się zastanów czy
                    taka jazda może wpłynąć na wzrost liczby wypadków.

                    motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news/240-kmh-po-warszawskich-ulicach,934517
        • bolo737 Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 22:04
          emes-nju napisał:

          > Od zawsze jezdze na swiatlach, ale nie dorabiam do tego zadnej ideologii, w
          >odroznieniu od przeciwnikow swiatel.

          buhahaha - cierpisz chłopcze na manię prześladowczą.
    • tomiwit Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 20:13
      Ale w czym jest problem? Czy to na prawdę taki problem, żeby te światła zapalić
      i nie robić z tego tragedii? Habudzik - dlaczego tobie chce się tak co tydzień
      zakładać wątek o świeceniu? Czy to, że ileś tam litrów więcej paliwa spalimy,
      czy jakąś tam żarówkę wcześniej wymienimy to na prawdę jest taki problem?
      Przecież te argumenty są śmieszne. Przepis jest i pewnie nie zmieni go
      narzekanie na forum. No jedyny plus jaki widzę to to, że możemy sobie więcej
      popisać. Ale czy o to Ci chodzi? Zakładasz te wątki z nudów?
      • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 20:34
        Tak , dla mnie to ogromny problem zapalić światła bo nie widze w tym sensu .
        Nie poprawiaja bezpieczeństwa a zapewniaja jedynie spore wpływy do kasy
        producentów oraz sporo spalonego na darmo paliwa a to co powstaje po jego
        spaleniu odpowiedzialne jest za choroby jakie toczą nasze społeczeństwo . I tu
        dowody na szkodliwość świecenia w asfalt są .
        Kiedyś Swoboda zachłystywał sie faktem że po w prowadzeniu nakazu świecenia w
        Kandzie nastepnego roku spadła ilość wypadków . Powtarzał to co wątek a nawet
        chyba też był ich autorem i wtedy nie pisałeś do niego : "po co je zakładasz i
        czy robisz to z nudów ?"
        Pozostaje pytanie dlaczego ja je zakładam ? Robie to bo cieszy mnie że sie nie
        pomyliłem pisząc wcześniej iż brak dowodów na zbawienne działenie świateł gdyż
        wypadki przytrafiają sie nie z braku widoczności w słoneczny dzień tylko z
        powodu roztargnienia , zmeczenia , bezmyślności , nieumiejętności
        przewidywania , chamstwa , pośpiechu i paru innych . Swiatła , nawet podwójne
        drogowe , tego nie zmienią ale napewno wpłyną na obroty żarówkami ,
        akumulatorami , paliwem .
        • frequentflyer Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 20:51
          habudzik napisał:

          > Tak , dla mnie to ogromny problem zapalić światła bo nie widze w tym sensu .
          > Nie poprawiaja bezpieczeństwa a zapewniaja jedynie spore wpływy do kasy
          > producentów oraz sporo spalonego na darmo paliwa a to co powstaje po jego
          > spaleniu odpowiedzialne jest za choroby jakie toczą nasze społeczeństwo . I tu
          > dowody na szkodliwość świecenia w asfalt są .

          no to po raz pięćdziesiąty szósty: nie ma sporych wpływów do kasy producentów
          oraz sporo spalonego na darmo paliwa.
          już wcześniej bezpruderyjnie całodobowo miało włączone światła 70 % kierowców.
          podejrzewam, że gdyby policzyć nie kierowców a kierowcokilometry, odrzucając
          kierowców okazjonalnych, byłoby tego jeszcze więcej.
          jeśli natomiast dzięki przepisowi przynajmniej niektórzy spośród facetów w
          Drohobyczu czy Kostomłotach, którzy dotąd włączali światła cirkaebałt pół
          godziny po zmroku teraz włączą je wcześniej, bezpieczeństwo chyba wzrosło.
          a twoje twierdzenie o mierzalności wzrostu zachorowań jest jeszcze bardziej
          bezzasadne niż to o poprawie bezpieczeństwa. zwłaszcza że ani azbestu ani ołowiu
          już nie ma.
          • michu666 Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 21:06
            frequentflyer napisał:

            > już wcześniej bezpruderyjnie całodobowo miało włączone światła 70 % kierowców.

            Kłamiesz.
            I to tak bezczelnie, że aż chce się przypie..ć w ryja.
        • tomiwit Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 20:55
          Może zmuszam Cię do powatarzania, ale nie czytam wszystkich wątków - skoro tak
          bardzo boli Cię, że komuś dajesz zarobić jakieś ogromne pieniądze to tylko
          proszę przypomnij mi o jakich kwotach mówisz? Chodzi mi o to ile wg. Ciebie
          kierowca wyda więcej pieniędzy z powodu tego przepisu? Co do wypadków w
          Kanadzie to się nie wypowiadam, bo po prostu nie wiem skąd takie dane. Ja
          jestem zwolennikiem zapalania świateł, ale szczerze mówiąc nie wiem czy wpłynie
          to na znaczne polepszenie bezpieczeństwa. Niezapalone światła pewnie są na
          jakimś tam nastym miejscu w przyczynach wypadków ale po prostu uważam, że auto
          oświetlone jest lepiej widoczne. Niech z powodu tego przepisu jedna osoba mniej
          zginie na drodze to wg. mnie warto. Mogę to być np. ja. Ostatnio jechałem jako
          pasażer autobusu i pomimo tego, że siedziałem wysoko (jak to w autobusie)
          zdecydowanie lepiej widziałem samochody oświetlone niż te bez świateł (takich
          niestety cały czas nie brakuje pomimo nakazu). Czasem, w pierwszym momencie nie
          wiadomo czy to auto się zbliżało czy ktoś jadący w tym samym kierunku, tylko
          daleko przed nami, wyprzedzał. Zapewniam Cię, że nie mam kłopotów ze wzrokiem,
          a jednak jak widzę auto z włączonymi światłami o wiele szybciej rozpoznaję np.
          jego prędkość (albo to czy w ogóle jedzie).
          Ale się rozpisałem, to wracam do pytania - o jakich kwotach mówimy?
          • michu666 Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 21:06
            tomiwit napisał:


            > Ale się rozpisałem, to wracam do pytania - o jakich kwotach mówimy?


            250 zl/rok.
            • tomiwit Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 21:09
              michu666 napisał:

              > 250 zl/rok.

              No tak, ale zaraz ktoś napisze 10zł a inny 500zł.
              Chodzi mi o sposób w jaki to wyliczyłeś.
              Pewnie uwaględniłeś spalanie, przebieg itd, itp...
              • michu666 Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 21:12
                tomiwit napisał:

                > michu666 napisał:
                >
                > > 250 zl/rok.
                >
                > No tak, ale zaraz ktoś napisze 10zł a inny 500zł.
                > Chodzi mi o sposób w jaki to wyliczyłeś.
                > Pewnie uwaględniłeś spalanie, przebieg itd, itp...


                To proste.
                Jeżeli samochód pali 8 l/km, spala na światłach o 2% więcej paliwa i przejeżdża
                rocznie 40000 km, to tyle wychodzi.
                Nie liczę kosztów żarówek.
                • tomiwit Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 21:24
                  No po pierwsze to dużo jeździsz. Ja robię max 20000.
                  Ale i tak wg. mnie źle to liczysz.
                  Czy zakładasz, że całe 40000 robisz w dzień w okresie od marca do października?
                  Ja jeżdżę równo przez cały rok i u mnie wygląda to tak:
                  20000km=1400 l paliwa rocznie z czego 817 l w miesiącach letnich (7 m-cy).
                  Pewnie jedna trzecia z tego przejeżdzana w nocy, wieczorem lub w warunkach
                  wymagających włączenia świateł np. deszcz. To daje 539 l paliwa. 2% to 11 l.co
                  daje 40 zł/rocznie. To mniej niż 1% wydatków na paliwo (dokładnie 0,77%) Wg.
                  mnie kwota niezauważalna przy zestawieniu wydatków na auto, a nawet na samo
                  paliwo.
                  • michu666 Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 21:30
                    tomiwit napisał:

                    > No po pierwsze to dużo jeździsz. Ja robię max 20000.
                    > Ale i tak wg. mnie źle to liczysz.
                    > Czy zakładasz, że całe 40000 robisz w dzień w okresie od marca do października?
                    > Ja jeżdżę równo przez cały rok i u mnie wygląda to tak:
                    > 20000km=1400 l paliwa rocznie z czego 817 l w miesiącach letnich (7 m-cy).
                    > Pewnie jedna trzecia z tego przejeżdzana w nocy, wieczorem lub w warunkach
                    > wymagających włączenia świateł np. deszcz. To daje 539 l paliwa. 2% to 11 l.co
                    > daje 40 zł/rocznie. To mniej niż 1% wydatków na paliwo (dokładnie 0,77%) Wg.
                    > mnie kwota niezauważalna przy zestawieniu wydatków na auto, a nawet na samo
                    > paliwo.

                    W nocy prawie wcale nie jeżdżę.
                    I co ma tu do rzeczy od marca do października?
                    Od listopada do marca również nie powinno być nakazu i nie różnicuję tego.
                    A nawet odliczając deszcz wychodzi 200 zł.
                    • mmarecki [...] 29.06.07, 21:35
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • michu666 Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 21:49
                        mmarecki napisał:

                        > michu666 napisał:
                        >
                        > >
                        > > W nocy prawie wcale nie jeżdżę.
                        > > I co ma tu do rzeczy od marca do października?
                        > > Od listopada do marca również nie powinno być nakazu i nie różnicuję tego
                        > .
                        > > A nawet odliczając deszcz wychodzi 200 zł.
                        >
                        > Widze ze kolejny idiota jak halicostam!!!! buraku!!!! najlepiej dla ciebie nie
                        > ma potrzeby wlaczac swiatel nawet w nocy szczegolnie w miescie ...przeciez sa
                        > latarnie... I nie pisz do nikogo o dawaniu w ryja zakompleksiony wiesniaczku...


                        W cywilizowanych krajach po oswietlonych drogach w nocy nalezy jeździc na
                        pozycyjnych. Ale co ty możesz o tym wiedziec?
                    • tomiwit Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 21:47
                      michu666 napisał:

                      > W nocy prawie wcale nie jeżdżę.
                      > I co ma tu do rzeczy od marca do października?
                      > Od listopada do marca również nie powinno być nakazu i nie różnicuję tego.
                      > A nawet odliczając deszcz wychodzi 200 zł.

                      No to ma do rzeczy, że rozmawialiśmy o ostatnich zmianach w przepisach a nie o
                      tych z przed kilku lat. Ale nawet jak rozpatrujesz to całościowo to przecież w
                      miesiącach jesienno-zimowych znacznie więcej używasz świateł bo rano jedziesz
                      do pracy to jest ciemno, wracasz jest ciemno. Wiem, zaraz napiszesz że
                      pracujesz tylko jak jest jasno ale ja rozpatruję koszty przeciętnego kierowcy.
                      Ale nawet jak to wszystko obalisz i przyznasz, że tylko w jednej trzeciej
                      całego przebiegu używasz świateł to zdaj sobie sprawę, że dodatkowe koszty,
                      które poniesiesz to TYLKO 1,3% kosztów paliwa!!!( z powodu spalania). Przecież
                      margines błędu przy wyliczeniu średniego spalania jest większy. Czym jest te
                      nawet 200zł przy 14000zł jakie wydajesz na paliwo rocznie? Czy tak samo
                      reagujesz na np. zmiany cen benzyny? Tutaj różnicę są znacznie większe niż
                      1,3%.
          • good_morning_vietnam Re: Idzie ku lepszemu. 02.07.07, 12:16
            jakie by nie były te kwoty i ilości (nad)spalonego paliwa, to powinieneś je przemnożyć przez liczbę jeżdżących samochodów w kraju - wtedy zobaczysz jakie to są koszty nie tylko w Twojej kieszeni. A wpływ na środowisko??
        • mmarecki Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 21:29
          Habudzik sorki ale jestes albo idiota albo jezdzisz rocznie 1000km i to po
          miescie!!!! Jezdze naprawde duuuuzo i zapewniam Cie ze zapalone swiatla w dzien
          poprawiaja widocznosc!! Widze te samochody jadace z na przeciwka duzo wczesniej
          niz kiedys gdy laikom nie chcialo sie odaplic swieczek w swoich wozach!!!! I nie
          pisz wiecej o swiatlach bo sam sie kompromitujesz jako forumowicz Auto-moto!!!!
          jesli dalej sie bedziesz upieral to polecam wizyte u lekarza nie koniecznie
          pierwszego kontaktu...
          • michu666 Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 21:32
            mmarecki napisał:

            > Habudzik sorki ale jestes albo idiota albo jezdzisz rocznie 1000km i to po
            > miescie!!!! Jezdze naprawde duuuuzo i zapewniam Cie ze zapalone swiatla w dzien
            > poprawiaja widocznosc!! Widze te samochody jadace z na przeciwka duzo wczesniej
            > niz kiedys gdy laikom nie chcialo sie odaplic swieczek w swoich wozach!!!! I ni
            > e
            > pisz wiecej o swiatlach bo sam sie kompromitujesz jako forumowicz Auto-moto!!!!
            > jesli dalej sie bedziesz upieral to polecam wizyte u lekarza nie koniecznie
            > pierwszego kontaktu...
            A co ci to da, jak zobaczysz jakieś światło z odległości 5 km?
            Podejmujesz decyzję o wyprzedzaniu 5 minut przed rozpoczęciem manewru?
            • mmarecki Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 21:36
              To mi da ze bede od 5km wiedzial ze jedzie z naprzeciwka samochod a takze
              samochody jadace przede mna... pojezdzij troche to zobaczysz jaka jest roznica!!
              • michu666 Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 21:52
                mmarecki napisał:

                > To mi da ze bede od 5km wiedzial ze jedzie z naprzeciwka samochod a takze
                > samochody jadace przede mna... pojezdzij troche to zobaczysz jaka jest roznica!
                > !

                A jak ten samochód po drodze gdzieś skręci to będziesz się zastanawiał gdzie on
                jest i czekal na niego?
                Widzisz, cokoliwiek powiesz, ja cię zagnę, więc nic już nie mów.
                • tomiwit Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 21:59
                  michu666 napisał:

                  > A jak ten samochód po drodze gdzieś skręci to będziesz się zastanawiał gdzie
                  on
                  > jest i czekal na niego?
                  > Widzisz, cokoliwiek powiesz, ja cię zagnę, więc nic już nie mów.

                  Za bardzo bagatelizujesz znaczenie odległości na drodze. Jak na kierowcę z
                  takim doświadczeniem to dziwne. Musisz wiedzieć, że jak auta zbliżają się do
                  siebie to odległość 600m pokonają w około 10 sekund. 600 m to dużo, 10 sekund
                  to bardzo mało.
                  • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 14:59
                    michu666 napisał:

                    > A co ci to da, jak zobaczysz jakieś światło z odległości 5 km?
                    > Podejmujesz decyzję o wyprzedzaniu 5 minut przed rozpoczęciem manewru?

                    tomiwit odpisał:

                    > Za bardzo bagatelizujesz znaczenie odległości na drodze. Jak na kierowcę z
                    > takim doświadczeniem to dziwne. Musisz wiedzieć, że jak auta zbliżają się do
                    > siebie to odległość 600m pokonają w około 10 sekund. 600 m to dużo, 10 sekund
                    > to bardzo mało.

                    600m to w sam raz, 10s to też wystarczy. Jadąc 300m/10s, bo pewnie przyjąłeś,
                    że obydwa samochody jadą z tą samą prędkością (108km/h) nie zwalniając i nie
                    przyspieszając wyprzedzisz samochód jadący 97km/h. Obliczyłem!
                    Uwzględniłem, żeby nie ciągnąć dyskusji, chyba wszystko.
                    Przyjąłem długości samochodów = 5m oraz, że wcześniej upewniłeś się, że można.
                    Rozpoczęcie wyprzedzania - kiedy znajdujesz się 10m za wyprzedzanym.
                    Zakończenie - 10 m przed wyprzedzanym.
                    Wychodzi:
                    Czas = 8,3s
                    Droga wyprzedzania = 250m (początek - przód Twojego samochodu z chwilą
                    rozpoczęcia manewru, koniec - przód Twojego samochodu po zakończeniu)
                    Zostało jeszcze 50m (prawie 2s) do spotkania z tym z przeciwka.

                    Dla mnie to trochę ekstremalny przykład, bo jadąc niecałe 110 będziesz pewnie
                    chciał wyprzedzić jadącego niecałe 100 przy lepszej okazji, a nie prawie na
                    styk. Ja bym poczekał, ale chciałem tylko udowodnić, że da się.

                    Ale tu nie chodziło o bagatelizowanie 600m tylko 5km!!!
                    Musisz wiedzieć, że jak auta zbliżają się do siebie to odległość 5km pokonają w
                    około 1min 25 sekund. 5km to dużo, 1,5 minuty to też dużo. Po co Ci na trasie
                    taki "refleks"? Żebyś w czasie wyprzedzania zdążył zmienić płytę w odtwarzaczu?
                    • tomiwit Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 17:52
                      d82 napisał:
                      > Ale tu nie chodziło o bagatelizowanie 600m tylko 5km!!!
                      > Musisz wiedzieć, że jak auta zbliżają się do siebie to odległość 5km pokonają
                      w
                      >
                      > około 1min 25 sekund. 5km to dużo, 1,5 minuty to też dużo. Po co Ci na trasie
                      > taki "refleks"? Żebyś w czasie wyprzedzania zdążył zmienić płytę w
                      odtwarzaczu?

                      Ale ja tych 5km nie traktowałem dosłownie (do tej chwili). Oczywiście, że nie
                      ma potrzeby dostrzegać aut oddalonych o 5km (dosłownie 5km). Tylko uważam, że
                      auto z włączonymi światłami jest lepiej widoczne nawet ze znacznie mniejszej
                      odległości np 500m-1000m. To nie jest kwestia tego, że auto bez świateł nie
                      widać. Oczywiście, że widać. Tylko moim zdaniem lepiej można określić to czy
                      auto jedzie czy stoi oraz jak szybko jedzie. To może być kwestia głupiej
                      sekundy przy podejmowaniu decyzji o wyprzedzaniu.
                      Jak przeczytałem o tych Twoich 5km to pomyślałem, że może to chodzi o to skąd
                      jesteśmy i po jakich drogach jeździmy. Ja np. jestem z południa i raczej na
                      palcach jednej ręki mogę policzyć odcinki prostych dłuższych niż np 1-2km. W
                      dodatku pełno tutaj drzew, lasków, granic światło/cień no i zakrętów i
                      wzniesień. Na prawdę bardziej komfortowo jeździ się gdy auta mają światła. Na
                      wyprzedzanie nie ma za dużo miejsca i czasu. Czasem 1000m prostej dużo. Chodzi
                      mi głównie o drogi w woj. małopolskim, podkarpackim.
                      Rzeczywiście takich problemów nie ma berdziej na północ. Np jadąc z Warszawy na
                      północ drogi ciągną się po parę dobrych km wytyczone jak od linijki. Wtedy
                      wyprzedzanie jest znacznie bezpieczniejsze i łatwiejsze i spokojnie możan
                      obejść się bez nakazu włączania świateł. Po prostu auta widać ze znacznie
                      dalszej odległości.
                      Ja nie staram się przekonać Cię, że używanie świateł jest niezbędnie. Bo pewnie
                      nie jest. Wg. mnie znacznie podnosi komfort podróżowania (wyprzedzania) na
                      naszych "wspaniałych" drogach a koszty w postaci 1% paliwa spalonego więcej są
                      tak marginalne, że aż pomijalne. Rozumiem ,że można się denerwować o to, że
                      pewnie 30% ceny paliwa to jakieś podatki, które w dodatku nie są przeznaczane
                      na drogi, ale 1%!!!!
                      • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 18:10
                        Wystarczy by samochody były widoczne z odległości 300m i już bedzie bezpiecznie
                        . Do tego zaś światła nie są niezbędne .
                        • tomiwit Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 18:25
                          No wg. mnie 300m to zdecydowanie nie jest bezpiecznie.
                          A poza tym to nie jest kwestia czy widoczny czy nie bo przecież to nie jest
                          tak, że auta wcale nie widać jak nie ma swiateł. Po prostu widać go lepiej. Ale
                          jak już mówiłem wcześniej, nie przekonujmy się czy widać, czy nie widać, czy
                          lepiej czy gorzej. Po prostu włączmy te światła i nie róbmy scen z powodu
                          jakichś tam klku litrów paliwa rocznie. Tylko o to mi chodzi.
                        • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 19:25
                          habudzik napisał:

                          > Wystarczy by samochody były widoczne z odległości 300m i już bedzie
                          bezpiecznie
                          > . Do tego zaś światła nie są niezbędne .

                          Kila postów wyżej masz proste zadanie z fizyki. Jak z niego wynika, 600m to
                          tak "tylko, tylko". Fakt - różnica prędkości tylko 11km/s, mogłaby być większa.
                          Ale 300m to trochę przesadziłeś.
                          • tomiwit Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 19:52
                            d82 napisał:

                            > Kila postów wyżej masz proste zadanie z fizyki. Jak z niego wynika, 600m to
                            > tak "tylko, tylko". Fakt - różnica prędkości tylko 11km/s, mogłaby być
                            większa.

                            Ale w tym zadaniu przyjąłeś, ża auto jedzie 108 i wyprzedza inne jadące 97, tak?
                            I wyszło że to tak na tip top.
                            A w rzeczywistości często nie jest tak różowo, bo przed wyprzedzaniem auta mają
                            tą samą prędkość. Więc tracisz jeszcze czas na rozpędzenie swojega auta z 97 do
                            108 (tak dla przykładu) a to trwa i trwa.... (oczywiście im szybsze auto tym
                            mniej :) )
                            • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 21:19
                              tomiwit napisał:

                              > Ale w tym zadaniu przyjąłeś, ża auto jedzie 108 i wyprzedza inne jadące 97,
                              tak
                              > ?

                              Tak! Sam podsunąłeś mi te 108km/h (300m/10s)

                              > I wyszło że to tak na tip top.

                              Nie wyszło tylko specjalnie zrobiłem wszystko na tip top, żeby pokazać, że
                              wyprzedzany może jechać aż 97km/h (tylko 11km/h różnicy). To niewiele przy
                              wyprzedzaniu, ale wtej sytuacji wystarczyło.

                              > A w rzeczywistości często nie jest tak różowo, bo przed wyprzedzaniem auta
                              mają
                              >
                              > tą samą prędkość. Więc tracisz jeszcze czas na rozpędzenie swojega auta z 97
                              do
                              >
                              > 108 (tak dla przykładu) a to trwa i trwa.... (oczywiście im szybsze auto tym
                              > mniej :) )

                              Zadanie zaczyna się od momentu kiedy do tego z przeciwka jest 600m, a
                              wyprzedzany ma 108 więc nie traci żadnego czasu. Pisałem, że nie przespiesza i
                              nie zwalnia i już upewnił się, że może wyprzedzać.
                              A w rzeczywistości często jest bardziej różowo niż napisałeś. Bo wyprzedzający
                              zazwyczaj jedzie trochę szybciej, podjeżdża bliżej niż na 10m, a auta
                              najczęściej mają mniej niż 5m. No i rzeczy najistotniejsze: Podczas
                              wyprzedzania cały czas przyspieszasz, koleś z przeciwka widzi, co się dzieje i
                              wie, że może będzie musiał zwolnić albo zjechać do prawej, wyprzedzany tak samo
                              (chyba, że mu "duma" nie pozwoli). No i na koniec: jak uważasz, że nie zdążysz
                              to nie wyprzedzasz.

                              Za bardzo nie wiem co chciałeś mi udowodnić. Ja chciałem obliczyć z jaką maks.
                              prędkością może jechać wyprzedzany, gdy wyprzedzający w momencie rozpoczęcia
                              manewru ma 108km/h, a z przeciwka coś jedzie z tą samą prędkością i jest w
                              odległości 600m. Dla ułatwienia założyłem, że nikt nie zmienia prędkości.
                              Wyszło mi 97km/h.
                              Czy coś mi wyszło źle?
                              Skłoniło mnie do tego Twoje 600m(dużo) i 10s(mało). Wyszło mi 11km/h różnicy
                              podczas wyprzeczania. To dużo czy mało? Odpowiedz sobie na to, a będziesz
                              wiedział, że 10s to nie tak mało.

                              A co to zadanie ma do świateł w dzień?
                              Ano to, że wystarczy widzieć samochód z zaledwie 600m. Ale rzeczywistość, jak
                              zauważyłeś wygląda inaczej, bo samochód, nieoświetlony, widać nawet z 2km.
                              • tomiwit Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 21:46
                                d82 napisał:

                                > Zadanie zaczyna się od momentu kiedy do tego z przeciwka jest 600m, a
                                > wyprzedzany ma 108 więc nie traci żadnego czasu. Pisałem, że nie przespiesza
                                i
                                > nie zwalnia i już upewnił się, że może wyprzedzać.

                                Wyprzedzający ma 108. Wyprzedzany 97.

                                > Za bardzo nie wiem co chciałeś mi udowodnić. Ja chciałem obliczyć z jaką
                                maks.
                                > prędkością może jechać wyprzedzany, gdy wyprzedzający w momencie rozpoczęcia
                                > manewru ma 108km/h, a z przeciwka coś jedzie z tą samą prędkością i jest w
                                > odległości 600m. Dla ułatwienia założyłem, że nikt nie zmienia prędkości.
                                > Wyszło mi 97km/h.
                                > Czy coś mi wyszło źle?

                                Nic ci nie chciałem udowodnić. Ludzie!!! I ty d82 - Nie traktujcie każdej
                                odpowiedzi na wasze posty jak atak. Przecież forum jest po to żeby sobie
                                pogadać a nie atakować wszystkich dookoła.
                                I dobrze Ci wyszło, tylko mi chodziło o to że często w momencie rozpoczęcia
                                wyprzedzania oba auta jadą z podobną prędkością. Czyli np. oba auta jadą 97,
                                auto wyprzedzające może już wyprzedzać (bo np. właśnie minęło go auto jadące z
                                przeciwka) i zaczyna to robić. Do następnego auta ma 600m, i nie może od razu
                                jechać 108 tylko potrzebuje chwilkę na osiągnięcie tej prędkości. Niech zrobi
                                to w 2 sekundy (co uważam za czas niemożliwy dla wielu aut) i już z manewru,
                                który był bezpieczny bo zajmował 8 sekund robi nam się manewr 10 sekundowy.

                                • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 22:58
                                  tomiwit napisał:

                                  > Nic ci nie chciałem udowodnić. Ludzie!!! I ty d82

                                  Myślałem, że też jestem człowiekiem, a tu masz... ale szkoda :)

                                  mi chodziło o to że często w momencie rozpoczęcia
                                  > wyprzedzania oba auta jadą z podobną prędkością. Czyli np. oba auta jadą 97,
                                  > auto wyprzedzające może już wyprzedzać (bo np. właśnie minęło go auto jadące
                                  z
                                  > przeciwka) i zaczyna to robić. Do następnego auta ma 600m, i nie może od razu
                                  > jechać 108 tylko potrzebuje chwilkę na osiągnięcie tej prędkości. Niech zrobi
                                  > to w 2 sekundy (co uważam za czas niemożliwy dla wielu aut) i już z manewru,
                                  > który był bezpieczny bo zajmował 8 sekund robi nam się manewr 10 sekundowy.

                                  Wszystko się zgadza, ale to tylko zadanie. Nie można uwzględnić w nim
                                  wszystkiego, bo rozwiązywałbym je przez rok, a po roku okazałoby się, że się
                                  pomyliłem gdzieś przy prędkości wiatru. Pominąłem nawet tak oczywistą sprawę
                                  jak zmiany prędkości - nawet auta wyprzedzającego. To co piszesz, że oba auta
                                  jadą z podobną prędkością to już kolejne założenie. W zadaniu założyłem coś
                                  innego. Gdyby policzyć z Twoim założeniem to maksymalna prędkość wyprzedzanego
                                  wyjdzie trochę mniej. W rzeczywistości scenariuszy może być setki. Piszesz o
                                  rozpoczęciu wyprzedzania przez ten 97 to ten 108 rezygnuje i nic złego się nie
                                  dzieje. A może ten 97 wcale nie zacznie bo zobaczył w lusterku kierunkowskaz
                                  tego 108 idt... Mój scenariusz już przedstawiałem: poczekałbym na lepszą okazję.
                                  Wniosek jednak pozostaje taki sam: Mając samochód z przeciwka 600m przed nami
                                  można jeszcze wyprzedzać. Prędkości 108, 97, albo mniej (przy podobnej
                                  prędkości początkowej) powiedzmy 85 przystają jak najbardziej do rzeczywistości
                                  i można temu wnioskowi wierzyć.
                          • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 23:35
                            300m wystarcz zupełnie i z tej odległości dwa jadące prawidłowo pojazdy są
                            bezpieczne .
                            • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 02.07.07, 00:50
                              To zadanie powyżej nic Ci nie mówi?
                              Jeśli nie mogę Ci rozwiązać następne tylko z odległością 300m i przepisowymi
                              prędkościami. Chociaż wydaje mi się, że sam możesz to obliczyć.
                              • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 02.07.07, 08:21
                                300m zupełnie wystarczy dla pojazdów poruszających się prawidłowo . Niczego mi
                                nie olbliczaj .
                                • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 02.07.07, 11:02
                                  Jak wyprzedzany będzie jechał 75km/h to już nie wystarczy, a ja chcałbym jechać
                                  90km/h.
                                  • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 02.07.07, 11:31
                                    d82 napisał:

                                    > Jak wyprzedzany będzie jechał 75km/h to już nie wystarczy, a ja chcałbym jechać
                                    >
                                    > 90km/h.

                                    Ale na co nie wystarczy ? Nie rozumiem .
                                    • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 02.07.07, 11:42
                                      Jadąc prawidłowo, widoczność 300m nie wystarczy żeby upewnić się, że można
                                      wyprzedzić samochód jadący prawidłowo 75km/h i nie spotkać się z samochodem
                                      jadącym prawidłowo z przeciwka.
                                      • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 02.07.07, 11:50
                                        Aaaa , o to Ci chodziło .Maiłem na myśli raczej kurs kolizyjny a nie wygode
                                        wyprzedzania która zależy teżod mocy jaka mamy do dyspozycji
                                        • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 02.07.07, 12:09
                                          Dalej nie rozumię na jakiej zasadzie stwierdziłeś, że 300m jest ok. Ja też
                                          miałem na myśli kurs kolizyjny czyli jazdę lewym pasem (pod prąd) podczas
                                          wyprzedzania.
                                          • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 02.07.07, 17:15
                                            d82 napisał:

                                            > Dalej nie rozumię na jakiej zasadzie stwierdziłeś, że 300m jest ok. Ja też
                                            > miałem na myśli kurs kolizyjny czyli jazdę lewym pasem (pod prąd) podczas
                                            > wyprzedzania.

                                            300 metrów to aż nandto miejsca na zatrzymanie się 2 pojazdów bedących na
                                            "kursie kolizyjnym"
                                            • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 02.07.07, 18:59
                                              Teraz wiem o co Ci chodzi. 300m to rzeczywiście bardzo dużo. Ale na trasie
                                              czasem trzeba kogoś wyprzedzić. Wtedy 300 to mało, bo zmuszając kogoś do
                                              hamowania już nie jedziesz tak do końca prawidłowo. Żeby nie było kolizji to
                                              300 jest spoko, ale komfort podróżowania też trzeba mieć na względzie.
                      • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 19:20
                        tomiwit napisał:

                        > Ale ja tych 5km nie traktowałem dosłownie (do tej chwili). Oczywiście, że nie
                        > ma potrzeby dostrzegać aut oddalonych o 5km (dosłownie 5km).

                        Rzeczywiście o 5km nie ma co gadać, bo trzebaby pisać o zmianie płyty podczas
                        wyprzedzania.

                        Tylko uważam, że
                        > auto z włączonymi światłami jest lepiej widoczne nawet ze znacznie mniejszej
                        > odległości np 500m-1000m.

                        Zgadza się!

                        To nie jest kwestia tego, że auto bez świateł nie
                        > widać. Oczywiście, że widać.

                        Też się zgadza!

                        Tylko moim zdaniem lepiej można określić to czy
                        > auto jedzie czy stoi oraz jak szybko jedzie.

                        Chyba mamy bardzo inną percepcję! Powtórze to co już komuś napisałem:
                        "W jaki sposób? Przecież pojazd to pojazd, wiem jak wygląda i jakiej jest
                        wielkości. W dodatku widzę stereoskopowo i już mogę ocenić jego odległość. A
                        prędkość to tylko zmiana odległości w czasie, więc wystarczy potrzeć na niego
                        przez chwilę (lub w jakichś odstępach czasu) i już wiem "z jaką jedzie
                        prędkością". Do czego tu potrzebne światła?"

                        To może być kwestia głupiej
                        > sekundy przy podejmowaniu decyzji o wyprzedzaniu.

                        Poddając analizie Twój przykład tych 600m, zastało tam prawie 2s. Napisałem, że
                        to ekstremalne i prawie na styk. Bo wolę kwestię głupich 5s niż głupiej 1s albo
                        prawie 2s. Zwłaszcza, gdy chodzi o wyprzedzanie!

                        > Jak przeczytałem o tych Twoich 5km to pomyślałem, że może to chodzi o to skąd
                        > jesteśmy i po jakich drogach jeździmy. Ja np. jestem z południa i raczej na
                        > palcach jednej ręki mogę policzyć odcinki prostych dłuższych niż np 1-2km. W
                        > dodatku pełno tutaj drzew, lasków, granic światło/cień no i zakrętów i
                        > wzniesień. [...] Chodzi
                        > mi głównie o drogi w woj. małopolskim, podkarpackim.

                        Ja nie wymyśliłem 5km tylko michu666, a Ty się do nich odniosłeś pisząc o
                        bagatelizowaniu odległości, ale jak już pisałem niema po co o nich gadać.
                        A moje drogi to małopolskie, świętokrzyskie, lubelskie i trochę też
                        podkarpackich.

                        Na prawdę bardziej komfortowo jeździ się gdy auta mają światła. Na
                        > wyprzedzanie nie ma za dużo miejsca i czasu. Czasem 1000m prostej dużo.

                        Ja właśnie nie wiem na czym ten komfort polega. Napewno mniej komfortowo się
                        rozpoczyna. Wcześniej wsiadałem, zapinałem, zapalałem i ruszałem. Teraz
                        wsiadam, zapinam, zapalam, zaświecam i ruszam. Ale to drobiazg.

                        > Rzeczywiście takich problemów nie ma berdziej na północ. Np jadąc z Warszawy
                        na
                        >
                        > północ drogi ciągną się po parę dobrych km wytyczone jak od linijki. Wtedy
                        > wyprzedzanie jest znacznie bezpieczniejsze i łatwiejsze i spokojnie możan
                        > obejść się bez nakazu włączania świateł. Po prostu auta widać ze znacznie
                        > dalszej odległości.

                        Ale tam musi być fajnie :)

                        > Ja nie staram się przekonać Cię, że używanie świateł jest niezbędnie. Bo
                        pewnie
                        >
                        > nie jest.

                        Niezbędny jest sprawny samochód (najlepiej z pełnym bakiem) i kierowca z
                        rozumem. Reszta to dodatki takie jak pasy czy kierunkowskazy.

                        Wg. mnie znacznie podnosi komfort podróżowania (wyprzedzania) na
                        > naszych "wspaniałych" drogach a koszty w postaci 1% paliwa spalonego więcej

                        > tak marginalne, że aż pomijalne. Rozumiem ,że można się denerwować o to, że
                        > pewnie 30% ceny paliwa to jakieś podatki, które w dodatku nie są przeznaczane
                        > na drogi, ale 1%!!!!

                        O komforcie i wyprzedzaniu już pisałem. A o kosztach mi się nawet nie chce, bo
                        taki argument przeciwników świecenia w dzień (w tym mnie) wystawia ich na
                        uśmiech politowania. JA SIĘ POD TYM ARGUMENTEM NIE PODPISUJĘ!!!
                        • tomiwit Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 19:43
                          d82 napisał:
                          > Chyba mamy bardzo inną percepcję! Powtórze to co już komuś napisałem:
                          > "W jaki sposób? Przecież pojazd to pojazd, wiem jak wygląda i jakiej jest
                          > wielkości. W dodatku widzę stereoskopowo i już mogę ocenić jego odległość. A
                          > prędkość to tylko zmiana odległości w czasie, więc wystarczy potrzeć na niego
                          > przez chwilę (lub w jakichś odstępach czasu) i już wiem "z jaką jedzie
                          > prędkością". Do czego tu potrzebne światła?"

                          Tutaj niestety wchodzimy w polemikę, której chcę uniknąć. Ja nie przekonam
                          Ciebie, że widać lepiej, Ty nie przekonasz mnie, że widać tak samo. Nie wiem
                          jak to wyjaśnić bo nie znam się na optyce, ale zapewniam Cię, że pomimo dobrego
                          wzroku chciałbym aby wszyscy jeździli na światłach. Tak samo nie potrafię
                          wjaśnić dlaczego gdy nie miałem włączonych świateł znacznie częściej ktoś
                          wyjeżdżał przede mną i wymuszał pierszeństwo. Coś w tym jednak jest. Dlatego
                          już od dawna jeździłem z włączonymi światłami (a poza miastem to obowiązkowo).
                          Podejdź do tego z tej strony, Ty może widzisz super i nie potrzebujesz aby inne
                          auta miały włączone światła, ale wśród innych kierowców są tacy, którzy nie
                          widzą tak dobrze (niestety) i choćby dla tego lepiej jest te światłą mieć. Po
                          to by Ciebie inni widzieli lepiej.

                          > Ja właśnie nie wiem na czym ten komfort polega. Napewno mniej komfortowo się
                          > rozpoczyna. Wcześniej wsiadałem, zapinałem, zapalałem i ruszałem. Teraz
                          > wsiadam, zapinam, zapalam, zaświecam i ruszam. Ale to drobiazg.

                          No mam nadzieję, że to rzeczywiście drobiazg i to był żart. Bo jak zapalenie
                          świateł (w sensie czynności) traktujesz jako problem to zazdroszczę takich
                          problemów.
                          • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 22:28
                            tomiwit napisał:

                            > Tutaj niestety wchodzimy w polemikę, której chcę uniknąć. Ja nie przekonam
                            > Ciebie, że widać lepiej, Ty nie przekonasz mnie, że widać tak samo.

                            Ty nie przekonasz mnie, że widać lepiej, bo najpierw ja musiałbym sądzić, że
                            widać tak samo. A ja wiem, że widać lepiej.

                            Nie wiem
                            > jak to wyjaśnić bo nie znam się na optyce, ale zapewniam Cię, że pomimo
                            dobrego
                            >
                            > wzroku chciałbym aby wszyscy jeździli na światłach.

                            Pewnie dlatego, że, jak obaj wiemy, widać lepiej i nie musisz patrzeć na
                            samochody, bo same rzucają Ci się w oczy już z dużej odległości. Ale z bliska
                            (1km) widzisz już wszystkie samochody - te oświetlone i nie. Co z tego, że te
                            oświetlone widać lepiej. Po co masz je widzieć lepiej?

                            Tak samo nie potrafię
                            > wjaśnić dlaczego gdy nie miałem włączonych świateł znacznie częściej ktoś
                            > wyjeżdżał przede mną i wymuszał pierszeństwo. Coś w tym jednak jest.

                            Według mnie przypadek. Opisałem w drugim poście wątku moją historię z lublinem.
                            Wiadomo - przyczyn może być wiele, ale jak do tej pory nie zuważyłem, żeby w
                            tym świeceniu coś było oprócz przypadku.

                            > Podejdź do tego z tej strony, Ty może widzisz super i nie potrzebujesz aby
                            inne
                            >
                            > auta miały włączone światła, ale wśród innych kierowców są tacy, którzy nie
                            > widzą tak dobrze (niestety) i choćby dla tego lepiej jest te światłą mieć. Po
                            > to by Ciebie inni widzieli lepiej.

                            To racja - mój wzrok nie szwankuje, ale nie dotrze do mnie, że ktoś może nie
                            widzieć na tyle dobrze, żeby nie zobaczyć samochodu z 1km i przejść
                            jakiekolwiek badania okulistyczne (nie dla kierowców, ale nawet jakieś
                            najprostsze). To tak jakby nie widział na tej tablicy do badania wzroku tych
                            linijek na samej górze z odległości, z której można zobaczyć te na dole.

                            > No mam nadzieję, że to rzeczywiście drobiazg i to był żart. Bo jak zapalenie
                            > świateł (w sensie czynności) traktujesz jako problem to zazdroszczę takich
                            > problemów.

                            To nie żart!
                            • tomiwit Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 22:41
                              d82 napisał:
                              > To racja - mój wzrok nie szwankuje, ale nie dotrze do mnie, że ktoś może nie
                              > widzieć na tyle dobrze, żeby nie zobaczyć samochodu z 1km i przejść
                              > jakiekolwiek badania okulistyczne (nie dla kierowców, ale nawet jakieś
                              > najprostsze). To tak jakby nie widział na tej tablicy do badania wzroku tych
                              > linijek na samej górze z odległości, z której można zobaczyć te na dole.

                              Tylko weź pod uwagę, że ktoś mógł dostać prawo jazdy jak miał dobry wzrok.
                              Przecież nie ma obowiązku badań cyklicznych wzroku itp.

                              No ale zeszliśmy już całkiem z tematu (zwłaszcza w części dot. zadań)
                              Chyba przez całe życie nie napisałem tylu postów co w tym wątku.
                              Pozdrawiam i szerokiej drogi!!!
                              P.S. I bardzo się cieszę z obowiązku jazdy na światłach:) Kierowcy w naszym
                              kraju mają duży problem z oceną czy warunki na drodze wymagają świateł czy nie.
                              Więc lepiej decyzję podjąć za nich:)
                              • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 23:16
                                tomiwit napisał:

                                > Chyba przez całe życie nie napisałem tylu postów co w tym wątku.

                                Ja też nigdzie tyle nie napisałem, a o światłach to mój pierwszy wątek. Trochę
                                późno co? :)

                                > P.S. I bardzo się cieszę z obowiązku jazdy na światłach:) Kierowcy w naszym
                                > kraju mają duży problem z oceną czy warunki na drodze wymagają świateł czy
                                nie.
                                >
                                > Więc lepiej decyzję podjąć za nich:)

                                Też nie lubiłem 1 marca. Śnieg sypie, deszcz leje, a połowa kierowców chyba
                                daje po zimie odpocząć żarówkom. Ale mam wątpliwości czy to takie dobre, że
                                trzeba podejmować za kierowców tak proste decyzje.

                                Pozdrawiam!
                                Do następnego popisania!
                              • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 02.07.07, 00:43
                                tomiwit napisał:

                                > Tylko weź pod uwagę, że ktoś mógł dostać prawo jazdy jak miał dobry wzrok.
                                > Przecież nie ma obowiązku badań cyklicznych wzroku itp.

                                Na to do tej pory nie wpadłem. Ale o ile lepszy byłby nakaz takich badań dla
                                wszystkich, a nie tylko tych co mają termin ważności prawka. A z drugiej
                                strony - po co taki nakaz? Przecież jak komuś psuje sie wzrok to o tym wie, bo
                                nie może np. przeczytać tych literek na forum. Może iść do okulisty i po
                                okulary albo szkła. Nie musi czekać, aż nie zobaczy samochodu, bo był bez
                                świateł (chociaż wątpię by tak było, bo to już nie słaby wzrok tylko ślepota).
                                Świadomość pogarszającego się wzroku wystarczy połączyć z odpowiedzialnością
                                kierowcy i już nie trzeba żadnych nakazów tylko kierowca sam idzie kupić
                                okulary. Problem tylko w tym, że nie każdy kto jest kierowcą posiada
                                odpowiedzialność jaką kierowca mieć powinien. Ale tu nie pomogą światła,
                                badania ,pasy, poduszki, strefy zgniotu, przepisy, foteliki dla dzieci, znaki,
                                szlabany kolejowe... nie chce mi się już wyliczać.
                              • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 02.07.07, 00:49
                                tomiwit napisał:


                                > Tylko weź pod uwagę, że ktoś mógł dostać prawo jazdy jak miał dobry wzrok.
                                > Przecież nie ma obowiązku badań cyklicznych wzroku itp.

                                A powinien być zamiast wspomagania świeceniem . Masz dobry wzrok - jeździsz
                                .Masz kiepski wzrok - leżysz w domu i słuchasz radia . Prosta zasada .
                • mmarecki [...] 29.06.07, 21:59
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • bolo737 Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 22:19
                  michu666 napisał:

                  > Widzisz, cokoliwiek powiesz, ja cię zagnę, więc nic już nie mów.
                  mało synu wiesz, mało umiesz... zapewne tak już pozostanie...
              • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 00:17
                mmarecki napisał:

                > To mi da ze bede od 5km wiedzial ze jedzie z naprzeciwka samochod

                I po co Ci ta informacja która zaśmieca dysk a użytku z niej nie zrobisz????
          • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 00:15
            mmarecki napisał:

            > Habudzik sorki ale jestes albo idiota albo jezdzisz rocznie 1000km i to po
            > miescie!!!! Jezdze naprawde duuuuzo

            A ile to jest naprawde dużo ???? Dla mnie 20 lat za kierownicą to jest dużo .


            i zapewniam Cie ze zapalone swiatla w dzien
            > poprawiaja widocznosc!!

            Tak samo jak miły dzwięk poprawia nastrój , tylko jaki to ma związek z
            bezpieczeństwem skoro nie zminiejszyła się ilość kolizji ?
            Swiatła w słoneczny dzień nie poprawiają widoczności . Bez świateł samochód z
            300m widzisz dobrze a ze światłami widzisz ten sam samochód + dwie białe plamy
            (chcesz dowodu że to plamy to Ci go dam ).
            Połowe swojego życia pracuje światłem i zapewniam Cię że światło może Cię oszukać .



            Widze te samochody jadace z na przeciwka duzo wczesniej.

            Bo światło żarówek dociera do Ciebie wcześniej niż obraz samochodu ? Naprawde
            tak myślisz?????
            • mmarecki Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 07:46
              > Bo światło żarówek dociera do Ciebie wcześniej niż obraz samochodu ? Naprawde
              > tak myślisz?????

              Nie mysle ja to juz stwierdzilem podczas poruszania sie po drogach


              > A ile to jest naprawde dużo ???? Dla mnie 20 lat za kierownicą to jest dużo .
              >

              Hmmm za kierownica?? Nie chodzilo mi ze sobie posiedzisz za kierownica!! tylko
              chodzi o jazde... poruszanie sie po drogach... dopóki nie wyjedziesz samochodem
              na drogi z garazu w ktorym siedzisz sobie w samochodzie za kierownica nawet nie
              wlaczaj sie do dyskusji!!!


              . Bez świateł samochód z
              > 300m widzisz dobrze a ze światłami widzisz ten sam samochód + dwie białe plamy
              > (chcesz dowodu że to plamy to Ci go dam ).
              > Połowe swojego życia pracuje światłem i zapewniam Cię że światło może Cię oszuk
              > ać .
              Jakie plamy?? co ty za herezje prawisz?? Jakbys troche pojezdzil po Drogach nie
              po ulicach w swojej wioseczce to bys mial swiadomosc tego ze piszesz bzdury!!
              bardzo czesto mialbys do czynienie z takim zjawiskiem ze widzisz samochod jadacy
              z naprzeciwka jako drugi bo ma zapalone swiatla a nie widzisz tego pierwszego
              ktory tych swiatel wlaczonych nie ma!!!! Ale szkoda mi palcow w tlumaczeniu
              rzeczy oczywistych laikowi ktory daje dowod tego ze tylko siedzi za kierownica a
              nie jezdzi...
              • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 10:50
                mmarecki stwierdził podczas poruszania się po drogach, że światło żarówek
                dociera do niego wcześniej niż obraz samochodu.

                Nie skomentuję tego bo czytając dalszą część postu konkluduję, że oszkalasz
                wszystkich, dlatego że mają inne zdanie od Ciebie.
              • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 11:11
                mmarecki napisał:

                > > Bo światło żarówek dociera do Ciebie wcześniej niż obraz samochodu ? Napr
                > awde
                > > tak myślisz?????
                >
                > Nie mysle ja to juz stwierdzilem podczas poruszania sie po drogach

                A ja myślałem że Klemens1 jest naj...... a tu taki zaskok z Twojej strony .




                > > A ile to jest naprawde dużo ???? Dla mnie 20 lat za kierownicą to jest du
                > żo .
                > >
                >
                > Hmmm za kierownica?? Nie chodzilo mi ze sobie posiedzisz za kierownica!! tylko
                > chodzi o jazde...

                Przepraszam pomyliłem się . Myślałem że zrozumiesz iż 20 lat za kierownicą to
                znaczy że jeżdze wiecej samochodem niż Ty masz lat .



                > . Bez świateł samochód z
                > > 300m widzisz dobrze a ze światłami widzisz ten sam samochód + dwie białe
                > plamy
                > > (chcesz dowodu że to plamy to Ci go dam ).
                > > Połowe swojego życia pracuje światłem i zapewniam Cię że światło może Cię
                > oszuk
                > > ać .
                > Jakie plamy?? co ty za herezje prawisz??

                A no tak sie składa że są to białe plamy .
              • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 18:15
                mmarecki napisał:

                > bardzo czesto mialbys do czynienie z takim zjawiskiem ze widzisz samochod
                jadac
                > y
                > z naprzeciwka jako drugi bo ma zapalone swiatla a nie widzisz tego pierwszego
                > ktory tych swiatel wlaczonych nie ma!!!!

                Ano właśnie!!! I tu dałeś dowód na szkodliwość świecenia w dzień. Bo co jeśli
                ten pierwszy to nie samochód tylko, na przykład rowerzysta, albo pieszy, albo
                krowa wracająca z pola? Krowa też ma zaświecić światła? A może to samochód
                tylko akurat zaparkował wzdłuż jezdni, bo nie było pobocza ale było szeroko i
                przerywana linia. Niestety tego zaparkowanego samochodu nie widać, bo ktoś
                włączył sobie światła w dzień. Na szczęście nie widać go tylko z dużej
                odległości, a z kilometra wszystko jest już widoczne. Ale, mimo wszystko, po co
                ograniczać dobrą "widzialność" do 1km?

                Ale szkoda mi palcow w tlumaczeniu
                > rzeczy oczywistych laikowi ktory daje dowod tego ze [...]

                A mi nie szkoda palców na tłumaczenie rzeczy oczywistych laikowi, który daje
                dowód tego, że nie ma pojęcia o właściwościach światła.
                Żeby nikt nie powiedział, że się bezpodstawnie czepiam chłopaka, oto dowód:

                habudzik napisał:

                Bo światło żarówek dociera do Ciebie wcześniej niż obraz samochodu ? Naprawde
                tak myślisz?????

                mmarecki napisał:

                Nie mysle ja to juz stwierdzilem podczas poruszania sie po drogach

                Otóż zapewniam Cię, że światło z reflektora ma taką prędkość jak to ze Słońca
                rozszczepione w atmosferze i odbite od samochodu prosto w Twoje oczy. To co
                stwierdziłeś to Ci się tylko wydawało.
                (Pewnie dlatego, że, jak pisał habudzik, światło może Twój mózg oszukać. Jaki
                dokładnie jest mechanizm tego oszustwa to się tylko domyślam, bo nie jestem
                fizykiem. Zapytaj habudzika, on mówi, że pół życia pracuje ze światłem to
                powinien wiedzieć. Ja Ci nie pomogę. Dowód na takie oszustwa już masz: nie
                widzisz pierwszego samochodu).

                Oczywistym jest także, że człowiek, który ma prawo jazdy czyli pozytywnie
                przeszedł badania okulistyczne nie może nie widzieć na jezdni z odległości 1km
                klocka wielkości 1,5m x 1m x 3m (już pomijam to, że samochody są trochę (dużo)
                większe i zazwyczaj się ruszają) tym bardziej, że taki człowiek jadąc trasą
                spodziewa się (mam nadzieję) na niej takich klocków.

                W jaki sposób świecenie wpływa(?) na poprawę bezpieczeństwa, pytałem już emesa
                i swobodę i nie uzyskałem odpowiedzi. Od Ciebie tego nie wymagam, ale fajnie by
                było gdybyś zastanowił się nad tym co napisałem, wsiadł do samochodu i
                spróbował to sprawdzić. Jak Ci się nie chce, to gdzieś niżej jest mój post, w
                którym piszę o żyrandolu, ale to nie do końca to samo.
                I nie daj się oszukać przez światło :)
      • bolo737 coś ci się syny pomyliło... 29.06.07, 22:09
        tomiwit napisał:

        > Ale w czym jest problem? Czy to na prawdę taki problem, żeby te światła
        >zapalić i nie robić z tego tragedii? Habudzik - dlaczego tobie chce się tak co
        >tydzień zakładać wątek o świeceniu?

        wskaż wątek o świeceniu który Habudzik założył tydzień temu. jak nie wskażesz
        to twoje słowo w g...o się przemieni...
        ... oooo - przemieniło się...
        • tomiwit Re: coś ci się syny pomyliło... 29.06.07, 22:17
          bolo737 napisał:

          > tomiwit napisał:
          >
          > > Ale w czym jest problem? Czy to na prawdę taki problem, żeby te światła
          > >zapalić i nie robić z tego tragedii? Habudzik - dlaczego tobie chce się ta
          > k co
          > >tydzień zakładać wątek o świeceniu?
          >
          > wskaż wątek o świeceniu który Habudzik założył tydzień temu. jak nie wskażesz
          > to twoje słowo w g...o się przemieni...
          > ... oooo - przemieniło się...
          >
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=64299851
          Nie wiem po co się wtrącasz g...u ale proszę bardzo.

          • bolo737 Re: coś ci się syny pomyliło... 29.06.07, 22:22
            wątek założył Habudzik dn. 16.06.2007
            dzisiaj mamy 29.06.2007
            i mówisz że założył tydzień temu ???
            sam widzisz że twe słowo w g...o się zamieniło...
            • tomiwit Re: coś ci się syny pomyliło... 29.06.07, 22:30
              bolo737 napisał:

              > wątek założył Habudzik dn. 16.06.2007
              > dzisiaj mamy 29.06.2007
              > i mówisz że założył tydzień temu ???
              > sam widzisz że twe słowo w g...o się zamieniło...

              I to jest twój głos w dyskusji o światłach????
              Idź może już spać i nie zaśmiecaj wątków.

              To ciekawe, że wcześniej czy później każdy wątek o światłach staje się
              śmietnikiem obelg i zaczepek.
              W każdym razie "bolo" he he, tobie już dziękuję.
              • bolo737 Re: coś ci się syny pomyliło... 29.06.07, 22:37
                ale mówiłeś coś o tygodniu... ?
                sam widzisz w co się twoje słowo zamieniło...
              • bolo737 a co ty wiesz o światłach ??? 29.06.07, 23:00
                tomiwit napisał:

                > I to jest twój głos w dyskusji o światłach????
                > Idź może już spać i nie zaśmiecaj wątków.

                jak w temacie - jak nie wiesz wiele spytaj emesika.
      • bolo737 coś ci się synu pomyliło... 29.06.07, 22:16
        tomiwit napisał:

        > Ale w czym jest problem? Czy to na prawdę taki problem, żeby te światła
        >zapalić i nie robić z tego tragedii? Habudzik - dlaczego tobie chce się tak co
        >tydzień zakładać wątek o świeceniu?

        wskaż wątek o świeceniu który Habudzik założył tydzień temu - inaczej twoje
        słowo w g...o się zamieni... chyba już się zamieniło... strasznie śmierdzi...
    • michu666 Re: Idzie ku lepszemu. 29.06.07, 20:44
      bezswiatel.ath.cx/
    • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 00:27
      habudzik napisał:

      > Na początku zwolennicy swiecenia w słoneczny dzień twierdzili żebedzie dzieki
      > zapalonym dużo bezpieczniej ( 20% - 32% ) mniej wypadków , później się
      > upierali że bedzie mniej o 300zabitych a teraz już jest lepiej bo piszą że
      > nawet jeżeli nic się nie zmieniło to przynajmniej nie zaszkodziło .

      ...i jeszcze wspomniecie moje słowo , że gdy przez zapalone światła zginie jakiś
      motocyklista albo pieszy , Emes napisze : "światła zaszkodziły ale nieznacznie
      bo bilans i tak jest dodatni"
      • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 14:50
        habudzik napisał:

        > ...i jeszcze wspomniecie moje słowo , że gdy przez zapalone światła zginie
        jaki
        > ś
        > motocyklista albo pieszy , Emes napisze : "światła zaszkodziły ale nieznacznie
        > bo bilans i tak jest dodatni"

        Na nic nie licz! Nikt nie napisze w raporcie czy sprawozdaniu z wypadku, że
        przyczyną były zapalone światła tylko nadmierna prędkość.
        Mimo tego, że wypadek zawsze jest skutkiem wielu czynników - mogą wśród nich
        być też światła.
    • bzyku_bzyku ciezko bedzie 30.06.07, 01:49
      Tu jest zestawienie wypadkow ,rannych i zabitych od 1985-2005r
      www.policja.pl/portal/pol/8/160/

      a tu w poszczegolnych latach i miesiacach
      www.policja.pl/portal/pol/8/

      Widac tendencje zmian tak na plus jak i minus (jakby bez konkretnej przyczyny).
      Jak ktos bedzie potrafil "wyizolowac" z danych za 2007r i nastepnych lat wplyw
      swiatel w ta czy druga strone to zasluzy pewnie na Nobla ( nie wiem tylko w
      jakiej dziedzinie).
    • andy85 Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 08:55
      Wielokrotnie odgrzewane danie staje się niestrawne. Podobnie temat świateł, nad
      którym większość przeszła już do porządku dziennego. Po prostu są i trzeba się z
      tym pogodzić. Pisząc dobrze czy źle już się niczego nie zmieni. A może to
      spóźniony refleks i opóźniona reakcja na fakty sprzed kilku miesięcy. W takim
      razie nie radzę jeździć w ogóle samochodem, bo tu trzeba reagować jeszcze szybciej.
      • swoboda_t Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 10:07
        Tak o tych światłach pierdzielicie w kółko, wiadomo kto, a było się ze mną
        przejechać w czwartek - 300km na wschód o poranku, durś pod słońce.
        Wzniesienia, zakręty, szpalery drzew. Jak jeździcie tylko do roboty, sklepu i
        nazot to nie dziwne, że sensu nie widzicie. Za miasto sobie wyskoczcie czasem.

        (uprzedzając głupie uwagi o okuliście - bylem już, jeżdżę w brylach i obraz mam
        jak żyleta)
        • mobile5 Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 10:12
          swoboda_t napisał:
          > Tak o tych światłach pierdzielicie w kółko, wiadomo kto, a było się ze mną
          > przejechać w czwartek - 300km na wschód o poranku, durś pod słońce.
          > Wzniesienia, zakręty, szpalery drzew

          W takich sytuacjach to tych przeciwników świecenia jakby mniej, więc nie weksluj w kierunku: "jak się nie podoba świecenie, to w nocy też nie świećcie".:-)
        • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 10:54
          swoboda_t napisał:

          > Tak o tych światłach pierdzielicie w kółko, wiadomo kto, a było się ze mną
          > przejechać w czwartek - 300km na wschód o poranku, durś pod słońce.

          O pranku to chyba każdy świeci , nawet ja .
          • swoboda_t Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 11:14
            Jechałem o 4:15 do 9:30, "poranek" to słowo umowne - już między Krakowem a
            Olkuszem widać było auta bez świateł, za Krakowem coraz więcej - w sumie sporo
            osób zapomina lub "zapomina". Zapalone światła istotnie ułatwiały określenie
            jak daleko jest pojazd, jak szybko jedzie, czy może właśnie się wyprzedzają z
            przeciwka, dostrzeżenie pomiędzy drzewami pojazdu na łuku itp. co w efekcie
            ułatwiało jazdę, zwłaszcza wyprzedzanie. Zauważyłem to już dawno i dlatego
            zawsze za miastem miałem włączone latarnie.
            Obecny przepis uważam za wadliwy, obowiazek powinien być tylko w
            niezabudowanym, ale w kontakście powyższych uwag upór co poniektórych uważam za
            dziecinny, trochę jak z pasami bezpieczeństwa ("nie bedzie mi qfa ktoś mówił co
            mam robić").
            • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 11:20
              Od 4 do 9 uważam za poranek i ja i wcalenie umownie . W ciemnym lesie o 7 rano
              na łuku możliwe że światła coś Ci daja ale nie maja wpływu na bezpieczeństwo
              jeśli stosujesz sie do podstawowych przepisów ruchu drogowego mówiących że jeśli
              NIE WIDZISZ - NIE JEDZIESZ
            • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 13:24
              swoboda_t napisał:

              widać było auta bez świateł ... w sumie sporo
              > osób zapomina lub "zapomina".

              Z tym zapominaniem to trochę niebezpieczna sprawa - wielu zwolenników świateł
              może sądzić: nie ma świateł = nie ma pojazdu.

              Zapalone światła istotnie ułatwiały określenie
              > jak daleko jest pojazd, jak szybko jedzie,

              W jaki sposób? Przecież pojazd to pojazd, wiem jak wygląda i jakiej jest
              wielkości. W dodatku widzę stereoskopowo i już mogę ocenić jego odległość. A
              prędkość to tylko zmiana odległości w czasie, więc wystarczy potrzeć na niego
              przez chwilę (lub w jakichś odstępach czasu) i już wiem "z jaką jedzie
              prędkością". Do czego tu potrzebne światła?
              Natomiast pojazd ze światłami to pojazd i światła. Wiem jak wyglądają, ale nie
              wiem jakiej są wielkości, bo rozmazują się na szybie, czasem wyglądają jak dwa
              wielkie świecące kółka, czasem jak dwie kropki, inaczej wyglądają w słońcu niż
              w cieniu, inaczej w maluchu niż w tirze, jadne są dobrze ustawione inne źle,
              jedne mocniejsze inne słabsze... Dalej odległość i prędkość ocenia się tak jak
              bez świateł tylko najpierw trzeba określić do jakiego pojazdu te światła należą.

              czy może właśnie się wyprzedzają z
              > przeciwka,

              Bez świateł też widać czy się wyprzedzają z przeciwka. Jeżeli nie widać czy to
              z przeciwka czy w Twoim kierunku to znaczy, że są tak daleko, że nie ma to dla
              Ciebie znaczenia.

              dostrzeżenie pomiędzy drzewami pojazdu na łuku itp. co w efekcie
              > ułatwiało jazdę, zwłaszcza wyprzedzanie.

              Wyprzedzanie na łuku, jeszcze w jakimś zadrzewieniu, to bardzo "dobry" pomysł.
              Wyobraź sobie, że jedziesz przez las, przed tobą zawalidroga, zbliżacie się do
              łuku, pomiędzy drzewami żadnych świateł czyli przeciwny pas wolny więc
              zadowolony zaczynasz manewr, który uwolni Cię od toczenia się za zawalidrogą.
              Już prawie kończysz wyprzedzanie a tu ni z tąd ni z owąd pojawia się na
              rowerze, jadąc w przeciwnym kierunku pan Adam, który wybrał się do lasu na
              grzyby i... nigdy już nie wruci do żony i dzieci, które cieszyły się od rana,
              że na obiad będą grzybki.

              >Zauważyłem to już dawno

              Moim zdaniem tylko Ci się wydawało.

              i dlatego
              > zawsze za miastem miałem włączone latarnie.

              Bez potrzeby.

              > Obecny przepis uważam za wadliwy,obowiazek powinien być tylko w
              > niezabudowanym,

              Ja uważam go za zbędny. Poza jednym przypadkiem. Najbardziej widocznym 1 marca.
              Chyba nie muszę pisać o co chodzi?

              ale w kontakście powyższych uwag upór co poniektórych uważam za
              > dziecinny, trochę jak z pasami bezpieczeństwa ("nie bedzie mi qfa ktoś mówił
              co
              > mam robić").

              Niezapalone światła porównujesz do niezapiętych pasów? Według mnie niezbyt
              trafne porównanie!
              A "nie bedzie mi qfa ktoś mówił co mam robić" nie ma nic wspólnego z
              dziecinnością. W przypadku pasów tak, jeszcze dodatkowo ma to związek z głupotą
              lub brakiem wyobraźni. Ale w przypadku świateł powinno to brzmieć: "po co muszę
              robić coś co jest bez sensu".
      • mobile5 Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 10:14
        andy85 napisał:
        Po prostu są i trzeba się
        > z
        > tym pogodzić. Pisząc dobrze czy źle już się niczego nie zmieni.

        To po co ta demokracja? Żeby się ze wszystkim zgadzać? Wiele praw się zmieniło i zmieni, bo nie sprawdziły się w praktyce. I nie piszę tu o światłach.
        • andy85 Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 23:36
          mobile5 napisał:

          > To po co ta demokracja? Żeby się ze wszystkim zgadzać? Wiele praw się zmieniło
          > i zmieni, bo nie sprawdziły się w praktyce. I nie piszę tu o światłach.

          Demokracja to nie anarchia. Oczywiście korzystając z dobrodziejstw demokracji
          możesz jeździć bez świateł. Ja używam świateł do 20 lat i dlatego drążenie
          tematu przez jakiegoś sfrustrowanego habudzika uważam za bezsensowne.
          • mobile5 Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 23:45
            andy85 napisał:
            > Demokracja to nie anarchia. Oczywiście korzystając z dobrodziejstw demokracji
            > możesz jeździć bez świateł.
            Ja używam świateł do 20 lat i dlatego drążenie
            > tematu przez jakiegoś sfrustrowanego habudzika uważam za bezsensowne.

            Nie pszypuszczam żeby Habudzik jeździł teraz bez świateł, a drążenie jakiegokolwiek tematu uważać za przejaw anarchii, to raczej nierozumienie słów jakich się używa.
            • mobile5 Re: Idzie ku lepszemu. 30.06.07, 23:48
              Taa, pszypuszczam. Nieźle.
          • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 00:01
            andy85 napisał:

            Ja używam świateł do 20 lat i dlatego drążenie
            > tematu przez jakiegoś sfrustrowanego habudzika uważam za bezsensowne.

            I zapewne nie zauważyłeś ze świecenie wpływa na zwiększenie zużycia paliwa
            i gdzie jeździłeś na światłach ? W mieście czy poza nim ? Warszawa czy wieś ?
            • andy85 Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 09:42
              habudzik napisał:

              > I zapewne nie zauważyłeś ze świecenie wpływa na zwiększenie zużycia paliwa

              Jakie znaczenie ma litr paliwa więcej na 1000 km? Uważam, że moje zdrowie jest
              więcej warte i nie ważne czy jest z Warszawy czy ze wsi. Nie wiem czy zużywam
              więcej paliwa bez świateł, bo jeżdżę cały czas ze światłami i do tej pory nie
              poszedłem z torbami.
              Męczysz ten temat z zacięciem godnym lepszej sprawy. W tej chwili to tak jakbyś
              poddawał w wątpliwość obowiązek korzystania z kierunkowskazów albo ruch
              prawostronny. Oszczędność żarówek i akumulatora trzeba realizować w innej
              formie, np. samochód na kołki.
              Teraz dopiero widać na drodze jak są widoczne samochody bez świateł i z nimi.
              Przecież zdarza sie niektórym zapomnieć o nich. Zwróć uwagę, ze często znacznie
              wcześniej widać światła niż samochód i ma to większe znaczenie na wsi niż w
              Warszawie, gdzie i bez świateł widać tylko samochody.
              • habudzik Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 10:19
                andy85 napisał:


                > Jakie znaczenie ma litr paliwa więcej na 1000 km? Uważam, że moje zdrowie jest
                > więcej warte

                Litr paliwa ma takie znaczenie że spaliny pozostajace po jego spaleniu nie są
                obojętne dla Twojego i mojego zdrowaia , a ozdrowie Ci właśnie chodzi , prawda??
                Mecze ten temat bo teraz dopiro widać że światła nic nie daja .
                Napisz gdzie jeździsz i jeździłeś przez 20 lat na światłąch .
              • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 12:44
                andy85 napisał:

                W tej chwili to tak jakbyś
                > poddawał w wątpliwość obowiązek korzystania z kierunkowskazów albo ruch
                > prawostronny.

                Chyba się trochę zapędziłeś. Nie widzisz sensu używania kierunkowskazów? Gdybyś
                nie używał kierunkowskazów nikt nie wiedziałby czy chcesz zmienić pas albo
                kierunek. Jeżeli chodzi o prawostronny to tak się składa, że ruch lewostronny
                jest dla człowieka bardziej naturalny. W Europie prawostronny nakazał Napoleon,
                bo nie lubiał Anglików i chciał im utrudnić życie (jak się mylę to mnie
                poprawcie). W Wielkiej Brytanii, Japoni jeździ się po lewej stronie! Co jeszcze
                wymyślicie, aby udowodnić wpływ świecenia na bezpieczeństwo?

                > Teraz dopiero widać na drodze jak są widoczne samochody bez świateł i z nimi.

                Masz w domu żyrandol z kilkoma kloszami, w którym można zapalić tylko część z
                nich? To policz wszystkie, potem zapal część i sprawdź czy widzisz te, które
                się nie świecą. Zrób to oczywiście w dzień, przy dobrej pogodzie!

                Zwróć uwagę, ze często znacznie
                > wcześniej widać światła niż samochód

                Zgadza się - wcześniej. Tylko po co mam widzieć światło z 5km? I tak nie wiem
                czy to traktor, somochód czy motor. A po drugie pomiędzy światłem, a mną, w tej
                odległości najczęściej jest jeszcze kilka pojazdów i to one mnie obchodzą, te w
                odległości do, powiedzmy 1,5km (może 2km). Po co mam wiedzieć, że gdzieś tam
                ktoś jedzie? Przecież wyjeżdżając na trasę wiem, że będą się po niej poruszać
                inni. Tylko co mnie to obchodzi dopuki nie są w moim "zasięgu".

                Wróćmy do żyrandola. Kiedy sąsiad w bloku naprzeciwko zapali żyrandol w dzień,
                wtedy mogę policzyć ile ma żarówek. Nie mogłem tego zrobić jak się nie
                świeciły! Tylko mogę, ale nie liczę, bo co mnie to obchodzi. Chodzi o to, że
                wtedy rzucają się w oczy. Tak jak samochody świecące w dzień. Tylko do niczego
                mi te jego żarówki nie potrzebne i moje też nie, bo jest dzień!

                i ma to większe znaczenie na wsi niż w
                > Warszawie, gdzie i bez świateł widać tylko samochody.

                Czy w Warszawie samochody wszystko Wam zasłaniają? W jaki sposób samochód
                widoczny w Warszawie miałby być niewidoczny gdzieindziej?
                Wymyśliłem pewną teorię. Tylko się nie obrażaj!
                W Warszawie jeździcie sobie od świateł do świateł raz na miesiąc wyjeżdżając w
                trasę. Nieprzyzwyczajeni do odległości pomiędzy pojazdami większymi niż 30m i
                do pojazdów z przeciwka w odległości nawet 2km, po prostu nie patrzycie tak
                daleko. Gdybyście spojrzeli kilometr do przodu to byście zobaczyli samochód z
                przeciwka. Gdy spoglądacie tylko 50m to nie zobaczycie, chyba że samochód
                kilometr dalej ma światła. Wtedy rzuci się w oczy. Ale po co mu te światła?
                Wystarczy, że Wy nauczycie się jeździć (patrzeć)!

                Ale będziecie próbowali mnie wieśniaka z Niewarszawy zgnoić za to ostatnie
                zdanie!
                • andy85 Re: Idzie ku lepszemu. 01.07.07, 15:19
                  Zanim podejmiesz polemikę przeczytaj jeszcze raz i postaraj się zrozumieć w
                  jakim tonie był utrzymany mój post i w jakim celu stosuję przytoczone porównania.
                  • d82 Re: Idzie ku lepszemu. 02.07.07, 20:23
                    W jakim tonie był utrzymany to trudno zrozumieć. Może nie pozwolisz mi się już
                    męczyć i powiesz w jakim tonie. Dla mnie taki post to najczęściej czysta
                    informacja. W której piszesz, że kwestionowanie świecenia w dzień to tak jak
                    poddawać w wątpliwość obowiązek używania kierunkowskazów albo ruch
                    prawostronny. Wnioskuję z tego, że uważasz iż świecenie w dzień jest tak samo
                    ważne jak jeżdżenie po prawej stonie i używanie kierunkowskazów.
                    Jak myślę źle to powiedz, to sobie o tym pogadamy, bo od tego jest forum. Ale
                    nie odpisuj mi w ten sposób!
    • emes-nju Wytrzymalem do polowy watku... 30.06.07, 11:56
      ... a juz widzialem dwie propozycje dawania w dzioba :-)

      Dziwnie sie sklada, ze tego typu propozycje w przewazajacej czesci padaja z klawiatur przeciwnikow swiecenia. Trzeba by jakies badania zrobic :-P
      • bolo737 jak zwykle widziałeś co chciałeś 30.06.07, 12:44
        emes-nju napisał:

        > ... a juz widzialem dwie propozycje dawania w dzioba :-)
        taaa - a postów np. usuniętych - spod klawiatury zwolennika świecenia nie
        zauważyłeś... ciekawe w co tam było dawane...

        > Dziwnie sie sklada, ze tego typu propozycje w przewazajacej czesci padaja z
        >klawiatur przeciwnikow swiecenia. Trzeba by jakies badania zrobic :-P
        bzdury. jak zwykle widzisz to co chcesz - i tu szkoda cokolwiek badać...
        • emes-nju W stol uderzyc... :-D n/t 30.06.07, 13:01


          • romando1 Re: W stol uderzyc... :-D n/t 30.06.07, 17:26
            Na światłach jest bezpieczniej.Motocykliści to nie święte krowy, żeby wszyscy
            na nich uważali.
          • bolo737 Re: W stol uderzyc... :-D n/t 30.06.07, 21:49
            No ale dlaczego nie raczyłeś w wywodach wspomnieć o dwóch chamowatych postach
            zwolennika świateł ? Nie pasowały do tezy ?
    • mahadeva A jaka jest za to kara??? 30.06.07, 18:34
      Bo ja nie zamierzam...
      • zgryzliwy1 Re: A jaka jest za to kara??? 01.07.07, 00:26
        mahadeva napisała:

        > A jaka jest za to kara??? Bo ja nie zamierzam...

        to po co Ci wiedziec ?
        a moze bohatersko "nie zamierzasz" ale ...zaleznie od stawki ;-)
        • habudzik Re: A jaka jest za to kara??? 01.07.07, 00:55
          To Ty żyjesz???
    • d7d 4000dm3 paliwa vs 40dm3 paliwa - 1% więcej .... 02.07.07, 09:24
      andy85 napisał:
      > Jakie znaczenie ma litr paliwa więcej na 1000 km? Uważam, że moje zdrowie jest
      > więcej warte

      habudzik napisał:
      ".... Litr paliwa ma takie znaczenie że spaliny pozostajace po jego spaleniu
      nie są obojętne dla Twojego i mojego zdrowaia , a ozdrowie Ci właśnie chodzi ,
      prawda??
      Mecze ten temat bo teraz dopiro widać że światła nic nie daja .
      Napisz gdzie jeździsz i jeździłeś przez 20 lat na światłąch . ... "

      oj habudzik !
      troche się zapędziłes... jeździsz 40tkm rocznie i martwisz sie o dodatkowy litr
      paliwa (1 % więcej paliwa z tytułu zapalenia świateł) na każdy przejechany
      1000km.
      Rocznie z tytułu używania świateł spalisz więc 40dm3 paliwa ....
      a nie martwisz się że zużywasz 4000dm3 na przejechanie swoich 40tkm rocznie i
      nie martwisz się że tylmi 4000dm3 paliwa zaśmiecasz i zatruwasz środowisko i
      niszczysz swoje zdrowie !!

      Jesteś taki oszczędny? protestujesz tylko dla zasady? a może zatraciłeś
      logiczne myślenie?

      Zatruwasz środowisko tym dodatkowym 1% zużyciem paliwa i spędza to sen z twoich
      oczu ? ... to może zacznij jeźić tak aby zaoszczędzic ten 1% paliwa ?
      • habudzik Re: 4000dm3 paliwa vs 40dm3 paliwa - 1% więcej .. 02.07.07, 10:11
        Przejeżdżam nieco wiecej choć nie zawsze własnym . Wzrost zużycia o ok2% to
        całkiem niewiele dla mnie ale nie sam jeżdże .Wraz ze mną jeździ 10 mln
        samochodów które spalaja o 2% więcej paliwa . Nie było by w tym nic złego gdyby
        to paliwo spalone było nie nadaremnie , gdyby były jakieś z tego zyski w postaci
        spadku ilości kolizji już nie pisze o spadku ilości przypadków śmiertelnych .



        < to może zacznij jeźić tak aby zaoszczędzic ten 1% paliwa ?

        Bardzo chetnie .Zmień przepisy . Przestałbym jeździćna światłąch to napewno bym
        zaoszczędził Matce Ziemi troch kłopotu .
        • d7d 4000dm3 paliwa vs 40dm3 paliwa - 1% więcej .. 02.07.07, 10:58
          habudzik napisał:
          Przejeżdżam nieco wiecej choć nie zawsze własnym . Wzrost zużycia o ok2% to
          całkiem niewiele dla mnie ale nie sam jeżdże .Wraz ze mną jeździ 10 mln
          samochodów które spalaja o 2% więcej paliwa . Nie było by w tym nic złego gdyby
          to paliwo spalone było nie nadaremnie , gdyby były jakieś z tego zyski w
          postaci spadku ilości kolizji już nie pisze o spadku ilości przypadków
          śmiertelnych .

          < to może zacznij jeźić tak aby zaoszczędzic ten 1% paliwa ? >

          Bardzo chetnie .Zmień przepisy . Przestałbym jeździćna światłąch to napewno bym
          zaoszczędził Matce Ziemi troch kłopotu .

          odpowiedź:
          Dobrze wiesz, że chodzi w tym przypadku nie o oszczędność w postaci zgaszenia
          świateł tylko o zmianę stylu jazdy, o dopilnowanie prawidłowego ciśnienia w
          oponach, o czysty filtr powietrza itd. ...
          więc nie "odwracaj kota ogonem" :)

          Czy są już jakieś dane dotyczące zwiększonego zużycia paliwa z tytułu jazdy na
          światłach?
          A może już GUS podał takie informacje: od wprowadzenia obowiązku jazdy na
          światłach wzrosła o 1% (a może więcej) sprzedaż paliw?
          Dochody Skarbu Państwa wzrosły 1% (VAT + akcyza)?
          Chcesz zaoszczędzić "Matce Ziemi" klopotu to przestań jeździć... (śmieszne ale
          prawdziwe).
          Masz jakieś dowody że zapalenie świateł powoduje zwiększone zużycie paliwa?
          Czy te Twoje 2% jest poparte jakimiś badaniami czy tylko sobie tak założyłeś?
          (inni zakładali wiecej... nawet 10%).
          • habudzik Re: 4000dm3 paliwa vs 40dm3 paliwa - 1% więcej .. 02.07.07, 11:29
            d7d napisał:


            > Dobrze wiesz, że chodzi w tym przypadku nie o oszczędność w postaci zgaszenia
            > świateł tylko o zmianę stylu jazdy, o dopilnowanie prawidłowego ciśnienia w
            > oponach, o czysty filtr powietrza itd. ...
            > więc nie "odwracaj kota ogonem" :)

            Nie odwracam kota ogonem . Wszystko co wymieniłeś mam załatwione więc pozostaje
            mi inna forma oszczędzania paliwa .



            > Masz jakieś dowody że zapalenie świateł powoduje zwiększone zużycie paliwa?
            > Czy te Twoje 2% jest poparte jakimiś badaniami czy tylko sobie tak założyłeś?

            Tak . Najwiekszy zwolennik zapalania świateł , minister od dróg i mostów ogłosił
            żezwiększone zuzycie to ok 1.5% średnio .Ponieważ jednak jest wybitnie
            nieobiektywny myśle żete dane zaniżył i dlatego przjałem że to bedzie 2% .
            • d82 Re: 4000dm3 paliwa vs 40dm3 paliwa - 1% więcej .. 02.07.07, 11:37
              Nie neguję tych 2%. Ale wiem, że gatka jakiegoś ministra to nie jest dowód na
              większe zużycie paliwa. Dowodem byłyby badania, najlepiej w laboratorium, bo
              tam można wykluczyć najwięcej innych czynników wpływających na spalanie.
              • habudzik Re: 4000dm3 paliwa vs 40dm3 paliwa - 1% więcej .. 02.07.07, 11:39
                Dlatego pan minister podparł się wynikami badań . Sam przecież tego nie mógł
                wym....wygłupić .
                • d82 Re: 4000dm3 paliwa vs 40dm3 paliwa - 1% więcej .. 02.07.07, 11:51
                  Skoro podparł się wynikami badań to może nie zaniżył i rzeczywiście jest to
                  1,5%, a nie 2%. Ale dla mnie większe spalanie nie ma znaczenia godnego dyskusji.
                  Światła w dzień, nawet bez tego argumentu, tylko same w sobie są bez sensu.
                  • habudzik Re: 4000dm3 paliwa vs 40dm3 paliwa - 1% więcej .. 02.07.07, 12:04
                    d82 napisał:

                    > Skoro podparł się wynikami badań to może nie zaniżył i rzeczywiście jest to
                    > 1,5%, a nie 2%.

                    Możliwe ale myśle że całe to wyliczanie dotyczy samochodów w 100% sprawnych a
                    takich prawie nie ma .


                    Ale dla mnie większe spalanie nie ma znaczenia godnego dyskusji
                    > .

                    Dla mnie jednak ma bo to zwiekszenie spalania nie jest takie nieznaczne tyle że
                    rozchodzi sie po kościach i jest ledwo zauważalne.

                    > Światła w dzień, nawet bez tego argumentu, tylko same w sobie są bez sensu.

                    A to racja .
                    • d82 Re: 4000dm3 paliwa vs 40dm3 paliwa - 1% więcej .. 02.07.07, 12:30
                      habudzik napisał:

                      myśle że całe to wyliczanie dotyczy samochodów w 100% sprawnych a
                      > takich prawie nie ma .

                      Rzeczywiście - prawie nie ma. Ale nie wiadomo czy badania tego nie
                      uwzględniają. Tylko, że jak uwzględniają to pewnie tylko dla kraju, w którym
                      badania były przeprowadzone. Jeśli nie uwzględniają to trzeba wiedzieć, że
                      każdy samochód jest inaczej niesprawny. Trudno powiedzieć o ile to będzie
                      więcej od 1,5%. Wiadomo tylko, że będzie więcej. Trzebaby u nas w Polsce
                      powybierać losowo z 1000 aut i przebadać. Jestem pewny, że nie będzie takich
                      badań na żadnej polibudzie.
                      • d7d 4000dm3 paliwa vs 40dm3 paliwa - 1% więcej .. 02.07.07, 12:48
                        > habudzik napisał:
                        >
                        > myśle że całe to wyliczanie dotyczy samochodów w 100% sprawnych a
                        > > takich prawie nie ma .

                        a dla tych sprawnych inaczej?
                        zużywają wtedy więcej niż 1-2% z powodu zapalenia świateł?
                        czy też mniej niz 1-2% ... bo z powodu niesprawności zużywaja np. 10% więcej
                        paliwa niz samochód sprawny w 100%?

                        a biorąc pod uwagę ile niesprawnych samochodów jeździ w Polsce ....
                        wtedy cały bój o 1-2% na zapalenie świateł nie ma większego sensu...
                        • d82 Re: 4000dm3 paliwa vs 40dm3 paliwa - 1% więcej .. 02.07.07, 13:24
                          d7d napisał:

                          cały bój o 1-2% na zapalenie świateł nie ma większego sensu...

                          Ale mimo to, po co, pomijając oczywiście nakaz, zapalać światła w czasie dobrej
                          widoczności?
                          • edgar22 Re: 4000dm3 paliwa vs 40dm3 paliwa - 1% więcej .. 02.07.07, 15:18
                            > Ale mimo to, po co, pomijając oczywiście nakaz, zapalać światła w czasie dobrej
                            > widoczności?

                            No i zaczynamy dyskusję od początku... :))
                            • d82 Re: 4000dm3 paliwa vs 40dm3 paliwa - 1% więcej .. 02.07.07, 16:43
                              A wyjaśniliśmy już coś?
                              • zgryzliwy1 Re: 4000dm3 paliwa vs 40dm3 paliwa - 1% więcej .. 03.07.07, 02:01
                                d82 napisał:

                                > A wyjaśniliśmy już coś?

                                nic ,ale troche schodkow nastawiali
                                i o dziwo wcale nie habudzik nastawial ich najwiecej - to duzy postep :-))
                                • habudzik Re: 4000dm3 paliwa vs 40dm3 paliwa - 1% więcej .. 03.07.07, 07:53
                                  zgryzliwy1 napisał:

                                  ale troche schodkow nastawiali
                                  > i o dziwo wcale nie habudzik nastawial ich najwiecej - to duzy postep :-))

                                  Ale za to przyautorzył wiec nie wypadało . Poprawie sie nastepna razą .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja