Dodaj do ulubionych

O malo nie zabilem rowerzysty...

IP: *.stacje.agora.pl 11.07.03, 15:23
Pisze to ku przestrodze, bo taka sytuacja zdarzyla mi sie juz drugi raz.
Trzypasmowa jezdnia - dojezdzam do skrzyzowania. Na pasie lewym i srodkowym
stoi po kilka samochodow, na prawym 0 - pusty. Wiec skrecam na prawy i... nie hamuje,
bo swiatlo zmienia sie na zielone. Gdy uswiadomilem sobie, dlaczego na dwoch sasiednich
pasach samochody nadal stoja - jest juz za pozno. Mimo czerwonego swiatla (dla przechodniow)
po pasach jedzie dwoch rowerzystow i o malo nie trafiam pierwszego.
Za przejechanie rowerzysty na pasach pewnie mogliby mnie zapuszkowac, a nie wiem tez
jak moj system nerwowy poradzilby sobie z pietnem mordercy.
Podobna sytuacje mialem dwa miesiace wczesniej - wtedy ktos przebiegal jezdnie.
Wnioselk: jak widzicie samochody stojace na srodku jezdni z nieznanych przyczyn - zwolnijcie,
chocbyscie mieli wolny pas przed soba.
Niby banalne, ale mimo 20-letniej praktyki za kierownica bylem bliski paskudnego wypadku.
Lemmy
Obserwuj wątek
    • przemo_c Re: O malo nie zabilem rowerzysty... 11.07.03, 15:26
      Ostatnio (wczoraj) miałem podobną sytuację... Wyjechałem zza zakrętu, akurat
      na światła. Sygnalizator stojący po lewej stronie jezdni miał piękną zieloną
      barwę... Jakie moje zdziwienie było, gdy na przejściu na pieszych zauważyłem
      rowerzystę, na szczęście prawy pas był pusty i mogłem tam uciec. Spojrzałem w
      lusterko... Rowerzysta zaciekle do mnie machał...
      Sprawdzałem w kodeksie, rowerzyści nie mogą przejeżdżać po przejściu dla
      pieszych, mogą przeprowadzić po nim swój rower. Gdy jadą na rowerze jest to
      już wykroczenie.

      Pozdrawiam
      PrzemeK
      • Gość: Olo Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.03, 23:13
        przemo_c napisał:

        > Ostatnio (wczoraj) miałem podobną sytuację... Wyjechałem zza zakrętu, akurat
        > na światła. Sygnalizator stojący po lewej stronie jezdni miał piękną zieloną
        > barwę... Jakie moje zdziwienie było, gdy na przejściu na pieszych zauważyłem
        > rowerzystę, na szczęście prawy pas był pusty i mogłem tam uciec. Spojrzałem w
        > lusterko... Rowerzysta zaciekle do mnie machał...
        > Sprawdzałem w kodeksie, rowerzyści nie mogą przejeżdżać po przejściu dla
        > pieszych, mogą przeprowadzić po nim swój rower. Gdy jadą na rowerze jest to
        > już wykroczenie.
        >
        > Pozdrawiam
        > PrzemeK

        O.K. jest to wykroczenie, ale w razie wypadku mandat dostanie rowerzysta za
        przejeżdźanie , a Ty dostaniesz za jedno z najcięższych wykroczeń drogowych
        czyli omijanie samochodów przed przejściem dla pieszych (10 pkt karnych).
        Rowerzyści nie mogą przejeżdźać przez przejście żeby uniknąć nagłego i
        szybkiego wtargnięcia na przejście, a jeżeli potrąciłbyś go w połowie przejścia
        bo pojawił się z za samochodu stojącego przed przejściem to obiektywnie patrząc
        powinna być tylko Twoja wina za spowodowanie wypadku, bo taka sama sytuacja
        byłaby gdyby to był pieszy. Zapewne teżź byś go potrącił.
    • wichura Re: O malo nie zabilem rowerzysty... 11.07.03, 15:30
      Cóż, przed pasami nie należy wyprzedzać. Kiedyś stałem na środkowym pasie
      (prawy zwolniłem dla skręcających), po lewej stał samochód, a po przejściu szła
      chyba z 80-letnia kobiecina. Ja i typek z lewej staliśmy, by (momo czerwonego)
      doszła spokojnie do końca pasów, ale nadjeżdżający gość na prawym omal jej nie
      stuknął.
      WIĘCEJ KŁADEK DLA PIESZYCH!
      Pozdrawiam
      • Gość: Robert Ruch prawostronny IP: *.astercity.net 14.07.03, 07:36
        wichura napisał:

        > Cóż, przed pasami nie należy wyprzedzać.

        Robert: Swieta prawda.

        > Kiedyś stałem na środkowym pasie
        > (prawy zwolniłem dla skręcających),

        Robert: Kolego, w Polsce obowiazuje ruch prawostronny a nie srodkowostronny a
        taka pseudouprzejmosc to mozesz sobie gleboko wsadzic.

        > ale nadjeżdżający gość na prawym omal jej nie
        > stuknął.

        Robert: A widzisz! Gdybys stal na prawym to by nie doszlo do takiego przypadku.


        > WIĘCEJ KŁADEK DLA PIESZYCH!
        Robert: Zwlaszcza tych ze schodami-wspanialy prezezt dla niepelnosprawnych i
        mamusiek z wozkami.

        ROBERT: MNIEJ SAMOCHODOW NA ULICACH!
        • wichura Re: Ruch prawostronny to absurd! 14.07.03, 14:43
          Wiem, że obowiązuje ruch prawostronny, ale zawsze tak staję, bo uważam, że
          najbezpieczniejszy ruch to ruch płynny. Nie widzę w tym nic złego, a jak ktoś
          mnie tak potraktuje, to zawsze mu podziękuję i skorzystam. Co do kładek -
          niepełnosprawni i tak mają kłopot, a kładki są bezpieczniejsze dla pieszych (o
          ile z nich korzystają) i nie blokują ruchu.
          • Gość: Pawlx Kładki IP: *.toya.net.pl 23.07.03, 04:33
            Jeśli chodzi o kładki jestem jak najbardziej za, lecz niech piesi z niej
            korzystają!!! Po to na to idą duże pieniążki. W Łodzi na ul. Wyszyńskiego
            (Retkinia) są dwie kładki - a ulica jest szeroka (2 pasy i dosyć równa)- na
            wysokości kładki przed maską auta znalazła mi się dwójka dzieciaków - miałem
            wielkiego farta, że ich ominąłem........ciężko było, ale jakoś się udało wyjść
            z opresji - podejrzewam zabrakło 30 cm, a nie siedziałbym w domu przy
            komputerze i pisał tego posta.........Gdyby dzieciaki przechodziły po kładce
            nie byłoby najmniejszego problemu, a tak......... głupota ludzka nie zna
            granic.....
            Pozdro
            • woo-cash Re: Kładki 09.09.03, 16:13
              Gość portalu: Pawlx napisał(a):

              > Jeśli chodzi o kładki jestem jak najbardziej za, lecz niech piesi z niej
              > korzystają!!!

              Szczególnie wnoszenie roweru na taką kładkę stanowi nie lada atrakcję... ;-))

              Pozdrawiam,
              Woo.
        • mindo Re: O malo nie zabilem rowerzysty... 23.07.03, 10:01
          Przed przejściem dla pieszych NIGDY nie wolno wyprzedzać, i to niezaleznie od
          tego czy sa światła czy nie.

          Pomyliło ci się ze skrzyżowaniem, drogi kolego. Na skrzyzowaniach z ruchem
          okrężnym lub ruchem kierowanym za pomoca sygnalizacji świetlnej mozna
          wyprzedzać.
          Czyżbyć nigdy nie widział przejścia dla pieszych poza skrzyżowaniem?
          • Gość: Z^2 Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: *.opisik.pulawy.pl 23.07.03, 10:06
            mindo napisał:

            > Przed przejściem dla pieszych NIGDY nie wolno wyprzedzać, i to niezaleznie od
            > tego czy sa światła czy nie.
            >
            > Pomyliło ci się ze skrzyżowaniem, drogi kolego. Na skrzyzowaniach z ruchem
            > okrężnym lub ruchem kierowanym za pomoca sygnalizacji świetlnej mozna
            > wyprzedzać.
            > Czyżbyć nigdy nie widział przejścia dla pieszych poza skrzyżowaniem?

            Jeżeli przejście dla pieszych jest z sygnalizacją świetlną to też nie wolno
            wyprzedzać?
            Najlepszym wyjściem byłoby zrobienie jednego pasa ruchu w miejscach gdzie jest
            przejście dla pieszych i po sprawie ;)
            Z^2
    • Gość: Marek Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: *.atlanta.ga.us 11.07.03, 15:32
      Mi w podobnej sytuacji 2 gosci kiedys zdrowo pogielo
      maske. Byl korek wiec pasy do jazdy prosto staly. Pas do
      skrecania w prawo byl wolny wiec sobie nim sie
      poruszalem. A goscie przemykali miedzy samochodami (nawet
      nie na przejsciu) probujac zdazyc na tramwaj. Wyskoczyli
      zza ciezarowki. Nacisnalem hamulec jak juz siedzieli na
      masce. Na szczescie nikomu (oprocz samochodu) nic sie nie
      stalo.
      • Gość: Lemmy Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: *.stacje.agora.pl 11.07.03, 15:50
        Moze zdarzaly sie wczesniej, ale pieszy/rowerzysta byli pewnie w bezpiecznej odleglosci.
        Teraz minalem ich o centymetry (starzeje sie?).
        Duzo wczesniej mialem za to dwie stluczki przed pasami. W obu najechano mnie od tylu.
        Od tego czasu boje sie przepuszczac pieszych, ktorzy przechodza na
        pasach, (ale nie na swiatlach) przez ulice, gdzie kierowcy przyzwyczaili
        sie jezdzic szybko (np Gagarina w W-wie). Ci co na mnie najechali, byli zaskoczeni,
        ze zatrzymalem sie w miejscu, w ktorym prawie nikt sie nie zatrzymuje.
        Pozdrawiam:-)
        Lemmy
    • Gość: emes Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: *.studiokwadrat.com.pl 11.07.03, 15:39
      Zawsze jezeli cos stoi na sasiednich pasach hamuje.

      Kilka lat temu przezylem crash-test na sobie. Na prawym pasie, przed
      skrzyzowaniem z podporzadkowana, zaczal zwalniac TIR, ja jechalem nienerwowo
      lewym. I nagle (z nienacka - jak czolg) wychylil sie zza TIRa maly samochodzik
      (z jakims starszym panem w srodku), stanal, a ja w nim zaparkowalem. Nie mialem
      zadnych szans na ucieczke - z prawej TIR, z przeciwka duzy ruch. Bylo cudnie :-
      ))) Na szczescie moja 19 letnia fiesta byla po remoncie blachy (restaurowalem
      to autko) i przygrzanie w stojacy samochod z predkoscia jakies 60 km/h
      skonczylo sie lekkim stluczeniem kolana o kluczyk i wybiciem malego palca od
      lewej reki :-))) Tylko moja, calkiem niewinna matka, byla zdrowo posiniaczona
      od pasow. Samochod poszedl oczywiscie do kasacji. Do dzis nie moge wybaczyc
      temu biednemu dziadkowi, w ktorym zaparkowalem. Kochalem moja fieste...
    • remo29 Re: O malo nie zabilem rowerzysty... 11.07.03, 15:42
      I druga rzecz w temacie rowerzystów: dojeżdżam do skrzyżowania z zamiarem
      skręcenia w prawo. Mam zielone światło, więc kierunek i normalna rzecz - patrzę
      czy na jezdnię nie wchodzą piesi też mający zielone światło (przejście dla
      pieszych). Nie ma pieszych, więc jadę (odpowiednio wolniej ofkoz) nie
      zatrzymując się... I dupa! Równolegle do ulicy, którą jechałem biegnie (przy
      chodniku) droga rowerowa. A drogą (mniej więcej w pozycji "na godzinę 4.00")
      jechał rowerzysta z tą samą prędkością co ja. Wjechał na skrzyżowanie dokładnie
      w momencie kiedy ja na nie wjeżdżałem. Zauważyłem go w ostatniej chwili i
      stanąłem w miejscu; on też zobaczył, że mu centralnie wyjeżdżam i "objechał"
      mnie łukiem. Mogło być "bum". Uważajcie na to.
      • Gość: Niknejm Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: *.pg.com 11.07.03, 15:56
        Mały apel do rowerzystów: chcecie przeciąć ulicę przejściem dla pieszych,
        zsiadajcie z roweru (tak, jak mówi KD). Nieraz rowerzyści wpadają na przejście
        powodując gwałtownie hamowanie samochodów (często taki gość pojawia
        się 'znikąd', bo projektant przejścia przewidywał, że piesi poruszają się z
        prędkością 5km/h a nie 40km/h, i widoczność jest wystarczająca właśnie po to,
        by zauważyć i przepuścic pieszego, ale nie szybko jadącego rowerzystę).

        Niektórzy argumentują, że KD jest pod tym względem 'nieżyciowy', bo trzeba sie
        zatrzymywać i zsiadać. Moja riposta jest prosta: czy czerwone światła i
        przejścia dla pieszych też są nieżyciowe w stosunku do kierowców?

        Pzdr
        Niknejm
        • Gość: Lemmy To nie honor zsiadac z roweru? IP: *.stacje.agora.pl 11.07.03, 16:10
          Kiedy spytalem kupla dlaczego nie zsiada z roweru przed przejsciem odpowiedzial,
          ze czulby sie bez mala jak pierwszoklasista, ktory prosi o przeprowadzenie przez jezdnie.
          Oni nie zsiadaja, bo byliby przez to mniej...hm, przebojowi. A jeszcze jak jada w kilku - ten ktory
          by zsiadl i przeprowadzil rower przez jezdnie bylby biedak wysmiany. Tak mysle.
          Moze przesadzam?
          Pozdrawiam:-)
          Lemmy
          • Gość: TRUSKAVA Re: To nie honor zsiadac z roweru? IP: 195.94.197.* 14.07.03, 12:57
            Gość portalu: Lemmy napisał(a):

            > Kiedy spytalem kupla dlaczego nie zsiada z roweru przed przejsciem
            odpowiedzial
            > ,
            > ze czulby sie bez mala jak pierwszoklasista, ktory prosi o przeprowadzenie
            prze
            > z jezdnie.
            > Oni nie zsiadaja, bo byliby przez to mniej...hm, przebojowi. A jeszcze jak
            jad
            > a w kilku - ten ktory
            > by zsiadl i przeprowadzil rower przez jezdnie bylby biedak wysmiany. Tak
            mysle.
            >
            > Moze przesadzam?
            > Pozdrawiam:-)
            > Lemmy

            A ja sądzę, że to raczej zwykłe lenistwo. Sam pedałuję bardzo sporadycznie, ale
            przez przejścia dla pieszych też nie przeprowadzam roweru. Zamiast zsiadać z
            roweru, zwalniam do prędkości zbliżonej do pieszego i tyle. No i oczywiście
            zachowuję napiętą uwagę, co by nie wjechać w ostatniej chwili pod jakiś
            samochód. W wielu sytuacjach nie trzeba rygorystycznie przestrzegać przepisów,
            wystarczy zdrowy rozsądek. Ja nie widzę żadnej różnicy między rowerzystą
            przeprowadzającym rower a przejeżdżającym przez przejście dla pieszych z
            prędkością marszu pieszego.

            Pozdr@wiam

            TRUSKAVA
          • Gość: Rob-35 NOGA Z GAZU - ludziom lżej... IP: *.eko.wroc.pl 22.07.03, 17:25
            Gość portalu: Lemmy napisał(a):

            > Oni nie zsiadaja, bo byliby przez to mniej...hm, przebojowi.

            "Oni" chcieliby aby Kodeks Drogowy w naszym kraju był wreszcie
            taki jak w wielu krajach UNII Europejskiej:

            - rowerzyści mają prawo jeździć pod prąd
            - rowerzyści nie zsiadają na przejściach
            - kierowcy przejeżdżający przez przejście dla pieszych mają
            obowiązek zwolnić i sprawdzić, czy nie nadjeżdża rowerzysta!

            > /.../ bylby biedak wysmiany. Tak mysle.

            Polscy kierowcy zachowują się czasem jak wiejski chłopek z epoki
            średniowiecza jadący furmanką w strugach błota. Wprawdzie drogi
            gorsze niż na zachodzie Europy, dziur pełno, furmanka w kiepskim
            stanie...

            ...ale "nogi z gazu" nie zdejmie, bo "byłby biedak wyśmiany przez
            laskę siedzącą obok niego"... najwyżej się ochlapie tłum na poboczu.
            • Gość: Niknejm Re: NOGA Z GAZU - ludziom lżej... IP: *.pg.com 22.07.03, 17:28
              Gość portalu: Rob-35 napisał(a):

              > Gość portalu: Lemmy napisał(a):
              >
              > > Oni nie zsiadaja, bo byliby przez to mniej...hm, przebojowi.
              >
              > "Oni" chcieliby aby Kodeks Drogowy w naszym kraju był wreszcie
              > taki jak w wielu krajach UNII Europejskiej:
              >
              > - rowerzyści mają prawo jeździć pod prąd

              Póki co, nie mają takiego prawa.

              > - rowerzyści nie zsiadają na przejściach

              ...bo są one do tego odpowiednio przystosowane.

              > - kierowcy przejeżdżający przez przejście dla pieszych mają
              > obowiązek zwolnić i sprawdzić, czy nie nadjeżdża rowerzysta!

              To wynika z obecnego KD (szczególna ostrozność).

              Pzdr
              Niknejm
              • eres4 Re: NOGA Z GAZU - ludziom lżej... 23.07.03, 09:21
                Witajcie!

                > > - rowerzyści mają prawo jeździć pod prąd
                >
                > Póki co, nie mają takiego prawa.

                W centrach miast w Holandii i Niemieczech wielokrotnie poruszalem sie ulicami
                jednokierunkowymi dla samochodow/dwukierunkowymi dla rowerow.
                • Gość: Niknejm Re: NOGA Z GAZU - ludziom lżej... IP: *.pg.com 23.07.03, 12:55
                  eres4 napisał:

                  > W centrach miast w Holandii i Niemieczech wielokrotnie poruszalem sie ulicami
                  > jednokierunkowymi dla samochodow/dwukierunkowymi dla rowerow.

                  Pisałem niedawno o dwóch rowerzystach, którzy jadąc pod prąd omal nie władowali
                  mi się na maskę. Goście bezstresowo 'cięli' środkiem drogi, bok w bok, pod prąd
                  jednokierunkowej.
                  Oni też tak sie poruszali :-))

                  To, że ktoś coś robi, nie znaczy, że jest to zgodne z prawem i/lub zdrowym
                  rozsądkiem.

                  Pzdr
                  Niknejm
            • Gość: Elka mniej pedałujących arogantów - będzie bezpieczniej IP: 195.136.122.* 07.09.03, 22:12
              ONI powinni w końcu zacząć myśleć i mieć trochę pokory.
              Zdarzenie:
              Dojeżdzam do przejścia krzyżującego się ze ścieżką. Zwalniam, widzę
              dojeżdzającego rowerzystę, więc się zatrzymuję. Rowerzysta też się zatrzymuje.
              Gada przez komórkę, wprowadza rower połową koła na jezdnię, staje i gada.
              Chwilę czekam potem wolniutko ruszam. On robi krok do przodu - całe koło jest
              na jezdni - i znowu staje. Kiedy koło niego wolniutko przejeżdzam i gestem
              pytam co on wyprawia, w odpowiedzi pokazuje mi postawiony na sztorc serdeczny
              palec. TAAAAK panowie rowerzyści, brawo!!! Arogancją i brakiem kultury bijecie
              wszystkie opowieści o chamskich kierowcach.
              • woo-cash Re: mniej pedałujących arogantów - będzie bezpiec 09.09.03, 16:19
                Gość portalu: Elka napisał(a):

                > ONI powinni w końcu zacząć myśleć i mieć trochę pokory.

                Jako rowerzysta: nie o pokorę apeluję do innych rowerzytów. Apeluję o zwykły
                rozsądek.

                > TAAAAK panowie rowerzyści, brawo!!! Arogancją i brakiem kultury bijecie
                > wszystkie opowieści o chamskich kierowcach.

                ...ale jestem przeciwny jakimkolwiek uogólnieniom. Cahm jest chamem, nie ważne
                czy siedzi na rowerze, za kierownicą samochodu czy idzie pieszo.

                Pozdrawiam,
                Woo.
              • Gość: marek jestem kierowca i rowerzysta IP: *.pl 18.11.03, 22:31
                Samochodem jezdze ok 30.000km roczne a rowerem ok 3.000km. Kierowcy to chamy
                zwłaszca ciężarówek - nie zachowują odległości przy wyprzedzaniu(1,5m).
                Keirowcy osobówek nie pamietaja o pirwszenstwie roweru na przejezdzie dla
                rowerzystów. Rowerzyści natomias jeżdza po przejsciach i nie uzywaja swiatel w
                nocy. Powinna sie za to ostro wziac Policja i za niustapieni rowerzyscie na
                przejezdzi od razu dowalac mandat 1000zł lub kierowac sprawe do prokuratury pod
                zarzutem proby zabojstwa
        • Gość: Z^2 Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: *.opisik.pulawy.pl 23.07.03, 07:50
          Gość portalu: Niknejm napisał(a):

          > Mały apel do rowerzystów: chcecie przeciąć ulicę przejściem dla pieszych,

          [...]
          Dodam: pieszym nie wolno przebiegać a to z powodu, że są sytuacje kiedy
          jednocześnie na przejściu może znajdować się pieszy i pojazd - idąc (a nie
          przebiegając) można w każdej chwili zatrzymać się i to samo dotyczy roweru
          (jadąc rowerem nie możemy zatrzymać się w miejscu - dla utrzymania równowagi
          rower musi mieć minimalną prędkość i wtedy zatrzymanie w miejscu jest
          niemożliwe). Przejazdy z sygnalizacją dla rowerów mają tak zsynchronizowane
          światła, że jednocześnie na przejeździe rowerowym nie może znajdować się
          pojazd. Pozostaje jeszcze kwestia ograniczonego zaufania wśród pieszych -
          większość uważa, że zielone światło nie zmusza pieszego do spojrzenia czy
          przypadkiem nie ma jakiegoś zagrożenia ze strony pojazdów.
          A na koniec najgorsze - przepisów ruchu drogowego dla klas młodszych uczyła
          kiedyś moja koleżanka (polonistka), która nigdy nie miała prawa jazdy a więc
          można zakładać, że przepisy ruchu drogowego zna tylko z ulotek. Znajomość
          przepisów wśród policji jest nie największa, choć wymaga się od nich stosownego
          wykształcenia. I tak rośnie nam następne pokolenie nieświadomych drogowych
          samobójców.
          Z^2
        • woo-cash Re: O malo nie zabilem rowerzysty... 09.09.03, 16:26
          Gość portalu: Niknejm napisał(a):

          > Niektórzy argumentują, że KD jest pod tym względem 'nieżyciowy', bo trzeba
          sie
          > zatrzymywać i zsiadać. Moja riposta jest prosta: czy czerwone światła i
          > przejścia dla pieszych też są nieżyciowe w stosunku do kierowców?

          A czy kierowcy również wówczas muszą wysiąźć z samochodu i wyłączyć silnik, a
          potem przepchnąć samochód przez przejście dla pieszych? ;-))

          A tak poważnie: argument projektu przejścia dla pieszych nie przystosowanego do
          szybkiego przekraczania go na rowerze jak najbardziej do mnie przemawia. Ale
          tak na chłopski rozum, czy nie wystarczy, aby rowerzysta zwolnił do prędkości
          poniżej 10 km/h wjeżdżając na przejście? Ja tak robię i jakoś stłuczek unikam
          regularnie, nie licząc na refleks kierowców.

          Pozdrawiam,
          Woo.

          PS. Zwalniem również przed przejazdem dla rowerów przez jezdnię, mimo
          pierwszeństwa, o którym kierowcy permanentnie nie pamiętają.
          • Gość: Niknejm Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: 5.3.1R* / *.pg.com 10.09.03, 19:02
            > A czy kierowcy również wówczas muszą wysiąźć z samochodu i wyłączyć silnik, a
            > potem przepchnąć samochód przez przejście dla pieszych? ;-))

            Dobry żart ;-) Ale sytuacja trochę nieadekwatna :-)

            > Ale
            > tak na chłopski rozum, czy nie wystarczy, aby rowerzysta zwolnił do prędkości
            > poniżej 10 km/h wjeżdżając na przejście? Ja tak robię i jakoś stłuczek unikam
            > regularnie, nie licząc na refleks kierowców.

            OK, łamiesz przepisy, ale zachowujesz granice rozsądku... To tak jak
            przekraczać prędkość dozwolona o te 10-15%. Uważam, że jest to OK.
            Ale bardzo często zdarza się 'jeździec bez głowy' wpadający na przejście dla
            pieszych w pełnym pędzie... I do tego rozganiający pieszych na boki. Ale cóż, w
            razie czego odczuje to boleśnie na własnej skórze...

            Pzdr
            Niknejm
      • polokokt Re: O malo nie zabilem rowerzysty... 11.07.03, 16:23
        Czesc
        Dokladne wczoraj skrecalem z Powstancow Slaskich w stolicy w Powazkowska (czy
        to jeszcze Powozkowska?) i tam jest rownolegle sciezka. Wlasnie tez zauwazylem
        w ostatniej chwili rowerzyste na sciezce ktory zbliza sie do ulicy ze spora
        predkoscia (ale nie jakas bardzo). problem byl w tym ze jak ja dojezdzalem do
        skrzyzowania to sciezka jest na tyle daleko odsunieta od jezdni ze ja go w
        lusterku nie widzialem i odwracajac glowe tez nie, a jak juz lekko skrecilem w
        ulice P. to juz bylo za pozno na zatrzymywanie. Zdecydowalem sie na szybkie
        przyspieszenie tak zeby on nie wiechal z moj bok. Tym razem sie udalo, ale
        generalnie nie jest to dobrze przemyslane, bo tam wlasnie rowerzystow na
        sciezce ma sie na godzinie 4 albo 5 i totalnie ich nie widac do momentu
        skrecenia. Moze dobrym pomyslem byloby aby sciezka rowerowa nie wpadala
        bezposrednio na skrzyzowanie ale zeby kilka metrow szla w prawo i dopiero
        wiezdzala na jezdnie, tak zeby rowerzysta (niektorzy jezdza dosc szybko) mogl
        byc zauwazony dostatecznie wczesnie a i sam troche wytracil predkosc.
        Niestety chyba rowerzysta jadac sciezka rowerowa i majac zielone swiatlo nie
        musi schodzic z roweru?
        Ja jezdzac rowerem przyznam sie bez bicia ze tez nie zlaze z roweru, ale NIGDY
        nie wiezdzam z rozpedu tylko nawet stane przy samej krawedzi jezdni i dopiero
        jak wdze ze kierowca mnie zauwazyl wiezdzam na jezdnie, nigdy tak ze wiezdzam
        gdy nie mam pewnosci ze sie ktos zatrzyma (jeszcze mi zycie mile i instynkt
        samozachowawczy tez jest na odpowiednim poziomie :)))
        Generalnie jest to pewien problem i na takie sytuacje trzeba uwazac
        A kiedys widzialem jadac w autobusie jak autobus na dwupasmowej drodze
        zatrzymal sie przed przejsciem i przepuszczal pieszego a polonezem ktos obok
        nie przewidzial tego ze zaraz po przejsciu ktos wyjdzie zza tego autobusu no i
        prawie bylo bum. Na szczescie dobry refleks kirowcy ze lekko odbil w lewo, bo
        zatrzymac sie szans nie mial i nikomu nic sie nie stalo.
        Pozdrawiam
        • Gość: KajTan Pierwszenstwo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.03, 09:17
          polokokt napisał:

          > Czesc
          > Dokladne wczoraj skrecalem z Powstancow Slaskich w
          stolicy w Powazkowska (czy
          > to jeszcze Powozkowska?) i tam jest rownolegle sciezka.
          Wlasnie tez zauwazylem
          > w ostatniej chwili rowerzyste na sciezce ktory zbliza
          sie do ulicy ze spora
          > predkoscia (ale nie jakas bardzo). problem byl w tym ze
          jak ja dojezdzalem do
          > skrzyzowania to sciezka jest na tyle daleko odsunieta
          od jezdni ze ja go w
          > lusterku nie widzialem i odwracajac glowe tez nie, a
          jak juz lekko skrecilem w
          > ulice P. to juz bylo za pozno na zatrzymywanie.
          Zdecydowalem sie na szybkie
          > przyspieszenie tak zeby on nie wiechal z moj bok. Tym
          razem sie udalo, ale
          > generalnie nie jest to dobrze przemyslane, bo tam
          wlasnie rowerzystow na
          > sciezce ma sie na godzinie 4 albo 5 i totalnie ich nie
          widac do momentu
          > skrecenia. Moze dobrym pomyslem byloby aby sciezka
          rowerowa nie wpadala
          > bezposrednio na skrzyzowanie ale zeby kilka metrow szla
          w prawo i dopiero
          > wiezdzala na jezdnie, tak zeby rowerzysta (niektorzy
          jezdza dosc szybko) mogl
          > byc zauwazony dostatecznie wczesnie a i sam troche
          wytracil predkosc.

          A Szanowny Pan kieorwca mial za slabo, aby sie zatrzymac
          (ten srodkowy pedal nacisnac) i pomachac glowka prawo-lewo???
          Zbawiloby to???

          To lepiej ponarzekac, ze sciezka zbyt blisko, ze nie
          widac, ze rowerzysci mogliby zwolnic, ze swiety Mikolaj
          nic pod choinke nie przyniosl???

          Troche szacunku dla innych i siebie i bedzie nam sie
          jezdzilo latwiej - i kierowcom automobili i cyklistom.


          > Niestety chyba rowerzysta jadac sciezka rowerowa i
          majac zielone swiatlo nie
          > musi schodzic z roweru?

          WIECEJ, ON MA PIERWSZENSTWO!!! Tym bardziej, KIEDY NIE MA
          SWIATEL. Sciezka rowerowa ma pierwszenstow przed ulica
          dla aut - tak samo jak tory tramwajowe z pojazdem szynowym.

          > Ja jezdzac rowerem przyznam sie bez bicia ze tez nie
          zlaze z roweru, ale NIGDY
          > nie wiezdzam z rozpedu tylko nawet stane przy samej
          krawedzi jezdni i dopiero
          > jak wdze ze kierowca mnie zauwazyl wiezdzam na jezdnie,
          nigdy tak ze wiezdzam
          > gdy nie mam pewnosci ze sie ktos zatrzyma (jeszcze mi
          zycie mile i instynkt
          > samozachowawczy tez jest na odpowiednim poziomie :)))

          Jadac do pracy 8,5 km na rowerze mam troche sciezek
          rowerowych, bocznych ukliczek miejskich i jedna
          pozamiejska. Nie spotkalem sie z kierowca ( a jezdze juz
          ladnych kilka lat do pracy rowerkiem), zeby ktorys z
          kierowcow wiedzial, ze sciezka rowerowa ma PIERWSZENSTWO.
          A jadac ulica ryzykuje rozjechanie kazdego dnia -
          autobusy, ciezarowki, osobowe, kratki...

          Jakos nie jestem rownorzednym uzytkownikiem. A mam
          wsciekle czerowna koszulke, rower tez ma sakwy w kolorach
          fosforyzujacych - wiec nie wiem, niewidomi sa na drogach...

          pozdroowka
          KajTan
        • Gość: bikermarek Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 11:48
          polokokt napisał:
          > problem byl w tym ze jak ja dojezdzalem do
          > skrzyzowania to sciezka jest na tyle daleko odsunieta od jezdni ze ja go w
          > lusterku nie widzialem i odwracajac glowe tez nie, a jak juz lekko skrecilem
          > w ulice P. to juz bylo za pozno na zatrzymywanie. Zdecydowalem sie na szybkie
          > przyspieszenie tak zeby on nie wiechal z moj bok. Tym razem sie udalo, ale
          > generalnie nie jest to dobrze przemyslane, bo tam wlasnie rowerzystow na
          > sciezce ma sie na godzinie 4 albo 5 i totalnie ich nie widac do momentu
          > skrecenia.

          No właśnie. Problem polega nie tylko na niewłaściwym zachowaniu rowerzystów i
          kierowców ale przede wszystkim na fatalnym projektowaniu dróg rowerowych. Jeśli
          droga dla rowerów byłaby zintegrowana z ulicą (a na Powstańców Śląskich jest to
          możliwe) tego rowerzystę byś po prostu wyprzedził i przed skrętem w prawo
          pamiętałbyś o nim. W przypadku gdy ścieżka przebiega w odległości ok. 3 m. od
          jezdni jest dla kierowcy niewidoczna gdyż traktuje ją tak samo jak okoliczne
          obiekty nie mające wpływu na jego ruch. Ale tu powinni zabrać głos
          nasi "inteligentni" inżynierowie ruchu.

          Pozdrawiam
          bikermarek
          • Gość: biker Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: 217.8.166.* 16.09.03, 14:33
            Gość portalu: bikermarek napisał(a):

            > polokokt napisał:
            > > problem byl w tym ze jak ja dojezdzalem do
            > > skrzyzowania to sciezka jest na tyle daleko odsunieta od jezdni ze ja go w
            >
            > > lusterku nie widzialem i odwracajac glowe tez nie, a jak juz lekko skrecil
            > em
            > > w ulice P. to juz bylo za pozno na zatrzymywanie. Zdecydowalem sie na szyb
            > kie
            > > przyspieszenie tak zeby on nie wiechal z moj bok. Tym razem sie udalo, ale
            >
            > > generalnie nie jest to dobrze przemyslane, bo tam wlasnie rowerzystow na
            > > sciezce ma sie na godzinie 4 albo 5 i totalnie ich nie widac do momentu
            > > skrecenia.
            >
            > No właśnie. Problem polega nie tylko na niewłaściwym zachowaniu rowerzystów i
            > kierowców ale przede wszystkim na fatalnym projektowaniu dróg rowerowych.
            Jeśli
            >
            > droga dla rowerów byłaby zintegrowana z ulicą (a na Powstańców Śląskich jest
            to
            >
            > możliwe) tego rowerzystę byś po prostu wyprzedził i przed skrętem w prawo
            > pamiętałbyś o nim. W przypadku gdy ścieżka przebiega w odległości ok. 3 m. od
            > jezdni jest dla kierowcy niewidoczna gdyż traktuje ją tak samo jak okoliczne
            > obiekty nie mające wpływu na jego ruch. Ale tu powinni zabrać głos
            > nasi "inteligentni" inżynierowie ruchu.
            >
            > Pozdrawiam
            > bikermarek
            W tym wypadku problem polega nie na "niewłaściwym zachowaniu rowerzystów" tylko
            chamstwie, bezczelności i nieznajomości przepisów kierowców. Ciekawe że wszyscy
            tu tak kłapią na przejeżdzających przez "przejście dla pieszych" rowerzystów
            (co jest w istocie zjawiskiem marginalnym chyba że kierowca-debil nie rozróżnia
            przejścia dla pieszych od części ścieżki rowerowej przy pasach, co jest
            nagminne), a nikt nie ustosunkował się do powszechnego ignorowania przez
            kierowców pierwszeństwa przejazdu rowerzystów na ścieżce przy pasach. No tu wam
            coś kopara opada i przestajecie być rozmowni. I przyznajcie się ilu z was
            parkuje na ścieżkach???
      • wojtek32 Re: O malo nie zabilem rowerzysty... 11.07.03, 16:50
        remo29 napisał:

        > I druga rzecz w temacie rowerzystów: dojeżdżam do skrzyżowania z zamiarem
        > skręcenia w prawo. Mam zielone światło, więc kierunek i normalna rzecz -
        patrzę
        >
        > czy na jezdnię nie wchodzą piesi też mający zielone światło (przejście dla
        > pieszych). Nie ma pieszych, więc jadę (odpowiednio wolniej ofkoz) nie
        > zatrzymując się...

        ktoś przeliczy to wg taryfikatora na punkty i złote?
        (zielona strzałka to nie jest zielone światło, a jeśli miał światło, to nie
        mieli zielonego piesi)
        • Gość: obi. Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: *.brzeziny.rdi.pl / 192.168.0.* 12.07.03, 20:12
          wojtek32 napisał:

          > ktoś przeliczy to wg taryfikatora na punkty i złote?
          > (zielona strzałka to nie jest zielone światło, a jeśli miał światło, to nie
          > mieli zielonego piesi)

          Chyba rzadko samochodem jeździsz - bez urazy - albo coś ci się pokręciło.

          Jeśli na skrzyżowaniu masz zielone światło (nie strzałkę), to po skręcie w
          prawo możesz natknąć się na pieszych, którzy też mają zielone.

          Jeśli skręcasz przy czerwonym i zielonej strzałce, to piesi na ulicy
          prostopadłej (w którą skręcasz) mają czerwone.

          Pozdrawiam,
          obi.
      • Gość: mrucyfon Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: *.mofnet.gov.pl 02.09.03, 13:15

        > I druga rzecz w temacie rowerzystów: dojeżdżam do skrzyżowania z zamiarem
        > skręcenia w prawo. Mam zielone światło, więc kierunek i normalna rzecz -
        patrzę
        >
        > czy na jezdnię nie wchodzą piesi też mający zielone światło (przejście dla
        > pieszych). Nie ma pieszych, więc jadę (odpowiednio wolniej ofkoz) nie
        > zatrzymując się... I dupa! Równolegle do ulicy, którą jechałem biegnie (przy
        > chodniku) droga rowerowa. A drogą (mniej więcej w pozycji "na godzinę 4.00")
        > jechał rowerzysta z tą samą prędkością co ja. Wjechał na skrzyżowanie
        dokładnie
        >
        > w momencie kiedy ja na nie wjeżdżałem. Zauważyłem go w ostatniej chwili i
        > stanąłem w miejscu; on też zobaczył, że mu centralnie wyjeżdżam i "objechał"
        > mnie łukiem. Mogło być "bum". Uważajcie na to.



        Co to znaczy: "mam zielone światło"??? chyba warunkową zieloną strzałke!
        WARUNKOWO!
        • Gość: Niknejm Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: 5.3.1R* / *.pg.com 10.09.03, 19:08
          > Co to znaczy: "mam zielone światło"??? chyba warunkową zieloną strzałke!
          > WARUNKOWO!

          E, chyba jednak nie o to chodziło. Koledze chodziło o przypadek, kiedy ma
          zielone, ale skręca. Wtedy piesi (uprzednio idący równolegle z kierunkiem ruchu
          samochodu) znajdą się z autem na kursie kolizyjnym i należy ich przepuścić.
          Strzałkę warunkowego skrętu masz na czerwonym, ale wtedy wchodzi w grę
          przepuszczenie pieszych idących cały czas 'w poprzek'. Mam nadzieję, że jasno
          wytłumaczyłem.

          Pzdr
          Niknejm
    • Gość: gug To wlasnie tacy jak ty skarza sie na rowerzystow IP: proxy / 10.40.64.* 11.07.03, 16:21
      - Nigdy nie wjezdzaj rozpedzonym samochodem w poczatek
      zielonego (ABC i az dziw bierze ze tego nie wiesz. Jak
      inni zreszta tutaj). Z przejscia moga nie zdarzyc zejsc
      piesi i... rowerzysci.
      Tak czy siak, nigdy nie nalezy przejezdzac duza
      predkoscia przez skrzyzowanie! Jak sama nazwa mowi jest
      to 's k r z y z o w a n i e'!


      Czy ten 'prawy' to nie byl pas do skrecania (widze wielu
      takich jezdzacych 'prawym')?
      • przemo_c Re: To wlasnie tacy jak ty skarza sie na rowerzys 11.07.03, 16:26
        Rowerzyści nie mogą przejeżdżać po przejściu!! Muszą przechodzić... A
        nagminnie zdarza im się przejeżdżanie...
        A co to jest pełna prędkość?? Wystarczy, że dojeżdżam do skrzyżowania, widzę
        już zielone i jadę około 50-60 km/h. I co wtedy?? Niestety, czasami rowerzyści
        myślą, że są wystarczająco szybcy...
    • Gość: irwain Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 11.07.03, 20:34
      Ursynów niedziela, piękna pogoda, jadę jakieś 50km/h przejście dla pieszych -
      bez ścieżki rowerowej, obserwuję pobocze, na rowerze jedzie panienka za nią
      starszy gość, panienka przystaje, puszczam nogę z hamulca, starszy gość za nią
      olewa sprawę i wyjeżdża mi pod maskę tym razem udało mi się go ominąć, nikt
      nie jechał z przeciwka, mam nadzieję że następnym razem znowu mi się uda
      pzdr.
      • Gość: puk Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: *.mnc.pl 11.07.03, 22:43
        A jak traktowac rowerzyste, ktory jedzie prawym pasem trzypasmowki,
        narazajac wszystkich (a przede wszystkim siebie), kiedy dwa metry w bok
        ma sciezke rowerowa???
        Mnie zdarza sie niemal muskac takich prawy lusterkiem.
        Zaden z tych kretynow nie pamieta makabry z tej ulicy,
        kiedy to wolnobiezna (sic!) kopara zmielila rowerzyste
        z rowerem, nawet go nie zauwazajac, bo lemiesz jej przeslanial...
    • forumowicz Re: O malo nie zabilem rowerzysty... 11.07.03, 23:00
      Wczoraj w mojej miejscowości zginał 12 letni chłopak, sytuacji nei widziałem,
      ale działo się to nieopodal szkoły, przejścia dla pieszych i takich dziwnych
      barierek i słupków z nim związanych. Chłopak jechał na rowerze, potrąciła go
      ciążarówka... Prawdopodobnie wyjeżdżał w ulicy, skręcając w prawo, a
      ciężarówka nie ominęła go, bo przeszkadzały jej słupki na przejściu dla
      pieszych. (skrzyżowanie i przejscie są bardzo blisko siebie). Poszkodowany
      zabrany R-ką trafił na intensywną terapie, po trepanacji czaszki, pożył pare
      godzin........
    • Gość: yo-ko Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: *.smrw.lodz.pl / 172.16.0.* 11.07.03, 23:45
      Jestem kierowcą i rowerzystą.
      Koledzy Kierowcy! Zachowajcie szczególną uwagę przy ścieżkach rowerowych. Dla
      rowerzysty prawidłowo jadącego skrzyżowanie ścieżki z jesdnią to gra o życie .
      Większośc kierowcow nie zauważa rowerów.
      Wyprzedzajcie rowerzystów w bezpiecznej odległości. Lepiej zwolnijcie lub
      przyhamujcie zamiast ocierać się o nich. I dla rowwerzysty i dla was
      konsekwencje mogą być okropne.
      Nie dawajcie klaksonem po plecach rowerzystom tylko ich straszycie i inic poza
      tym. Jeśli już musicie dać sygnał to odpowiednio wcześniej
    • Gość: mis Proponuje wsiasc na rower IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.03, 20:16
      Wszystkim, ktorych ego cierpi kiedy musi ustapic miejsca rowerzyscie lub nie
      daj Borze zwolnic z jego powodu proponuje choc raz w tygodniu wsiasc na rower.
      Zmieni sie perspektywa i glupot wypowiadanych bedzie mniej.

      Jezdze samochodem (takim na ktorego widok nie jeden pewnie sika po nogach; to
      dla mnie nie przedluzenie penisa lub wyscigowka tylko srodek lokomocji) ale nie
      czuje dyshonoru jesli zatrzymam sie by przepuscic rowerzyste, nie musze ich
      spychac z drogi, widze nieoswietlonych, nie musza zsiadac z rowerow i klaniac
      mi sie wpas... jestem normalny.
      Tak samo ustepuje drogi motocyklom.

      Wiecej wyrozumialosci, mniej wypowiadanych glupot zycze.

      • przemo_c Re: Proponuje wsiasc na rower 12.07.03, 21:03
        Drogi Misiu... (przepraszam za spoufalanie)

        Jak zapewne zauważyłeś prosimy tu o poszanowanie obowiązującego prawa i nikt z
        nas nie ma nic przeciwko rowerzystom, jako użytkownikom drogi. Jednak prosimy
        o poszanowanie prawa i pokazujemy miejsc i okoliczności w których ich zdrowie,
        a nie raz i życie może być zagrożone. Robimy to dla obopólnego dobra.
        pozruffka

        PS. Ja chyba bym nie sikał, i teź nie uznaję samochodu za przedłużenie ani
        jakieś inne protezy... A na widok mojego samochodu też mógłbyś się ika`c
        PS. A'propos, Borze raczej przez 'Ż'
        • Gość: KajTan Nic o nas bez nas... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.03, 09:32
          Komu cos pokazujesz???

          Jak myslisz, czy rowerzysci to czytaja? Od razu zobacz na
          ilosc odpowiedzi rowerzystow. Dwie.

          To ze jezdze rowerem, nie znaczy, ze znam kazdego
          cykliste z mojego miasta. Sam codziennie przechodze
          przez jedno przejscie (tylko jedno mam w drodze do i z
          pracy).

          I codziennie jestem spychany na pobocze, zajezdzaja mi
          droge taksowkarze i jeden dres (widze go codziennie i juz
          wiem, czego sie spodziewac), jadace ciezarowki mijaja
          mnie o centymetry...

          Ale ja nie pisze, zebys ty z nimi gadal, rozmawial czy
          jakos na nich wplywal. Po prostu jade tak, jakby kazdy mi
          drogi ustapil, jakby byl dla mnie mily i szarmancki.

          I wiesz, z takim nastawieniem jedzie sie i mnie, i innym
          lepiej. Bo jak jest waska drozka, ktora jedzie autobus,
          to zjade na chwilke i go przepuszcze. Po co ma za mna
          jechac te 2 km i sie denerwowac. A mnie nie ubedzie...

          badz uprzejmy dla innych - inni tez moga miec dzis dobry
          dzien...


          pozdroowka
          KajTan
    • Gość: Henry Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: *.telia.com 23.07.03, 10:33
      Gość portalu: Lemmy napisał(a):

      > Pisze to ku przestrodze, bo taka sytuacja zdarzyla mi sie juz drugi raz.
      > Trzypasmowa jezdnia - dojezdzam do skrzyzowania. Na pasie lewym i srodkowym
      > stoi po kilka samochodow, na prawym 0 - pusty. Wiec skrecam na prawy i... nie
      h
      > amuje,
      > bo swiatlo zmienia sie na zielone. Gdy uswiadomilem sobie, dlaczego na dwoch
      sa
      > siednich
      > pasach samochody nadal stoja - jest juz za pozno. Mimo czerwonego swiatla
      (dla
      > przechodniow)
      > po pasach jedzie dwoch rowerzystow i o malo nie trafiam pierwszego.
      > Za przejechanie rowerzysty na pasach pewnie mogliby mnie zapuszkowac, a nie
      wie
      > m tez
      > jak moj system nerwowy poradzilby sobie z pietnem mordercy.
      > Podobna sytuacje mialem dwa miesiace wczesniej - wtedy ktos przebiegal
      jezdnie.
      > Wnioselk: jak widzicie samochody stojace na srodku jezdni z nieznanych
      przyczyn
      > - zwolnijcie,
      > chocbyscie mieli wolny pas przed soba.
      > Niby banalne, ale mimo 20-letniej praktyki za kierownica bylem bliski
      paskudneg
      > o wypadku.
      > Lemmy
      ________________________________________________________________________________

      Podobny przypadek mnie tez spotkal,17-IV-´03 na przejsciu dla pieszych i
      rowerzystow czerwone swiatlo dla nich-jeden rowerzysta zignorowal to, bylem
      zmuszony do ostrego hamowania -kilka cm przed rowerzysta,nic mu sie nie stalo,
      na mnie natomiast najechal z tylu inny samochod ,tylny zderzak w moim
      samochodzie do wymiany (plastyk),- ten z kiepskimi hamulcami wiecej uszkodzil
      swoje auto,zaplacil za moje szkody.Dwoch "baranow", jeden jedzie pod czerwone
      swiatlo ,drugi nie trzymal odpowiednej odleglosci .
      ________________________________________________________________________________
      • Gość: Niknejm Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: *.pg.com 23.07.03, 13:01
        Gość portalu: Henry napisał(a):

        > Podobny przypadek mnie tez spotkal,17-IV-´03 na przejsciu dla pieszych i
        > rowerzystow czerwone swiatlo dla nich-jeden rowerzysta zignorowal to, bylem
        > zmuszony do ostrego hamowania -kilka cm przed rowerzysta,nic mu sie nie stalo,
        > na mnie natomiast najechal z tylu inny samochod ,tylny zderzak w moim
        > samochodzie do wymiany (plastyk),- ten z kiepskimi hamulcami wiecej uszkodzil
        > swoje auto,zaplacil za moje szkody.Dwoch "baranow", jeden jedzie pod czerwone
        > swiatlo ,drugi nie trzymal odpowiednej odleglosci .

        Rowerzysta oczywiście uciekł z miejsca wypadku?

        Gdyby ktoś nie wiedział - taka ucieczka oznaczałaby dla rowerzysty dużą szansę
        na wyrok pozbawienia wolności - oczywiście gdyby go potem złapano (a czasami na
        skrzyżowaniach są np. kamery). Więc nie radzę.

        Pzdr
        Niknejm
        • Gość: Henry Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: *.telia.com 23.07.03, 18:34
          Gość portalu: Niknejm napisał(a):

          > Gość portalu: Henry napisał(a):
          >
          > > Podobny przypadek mnie tez spotkal,17-IV-´03 na przejsciu dla pieszych i
          > > rowerzystow czerwone swiatlo dla nich-jeden rowerzysta zignorowal to, byle
          > m
          > > zmuszony do ostrego hamowania -kilka cm przed rowerzysta,nic mu sie nie st
          > alo,
          > > na mnie natomiast najechal z tylu inny samochod ,tylny zderzak w moim
          > > samochodzie do wymiany (plastyk),- ten z kiepskimi hamulcami wiecej uszkod
          > zil
          > > swoje auto,zaplacil za moje szkody.Dwoch "baranow", jeden jedzie pod czerw
          > one
          > > swiatlo ,drugi nie trzymal odpowiednej odleglosci .
          >-------------------------------------------------------------------------------

          > Rowerzysta oczywiście uciekł z miejsca wypadku?
          >
          > Gdyby ktoś nie wiedział - taka ucieczka oznaczałaby dla rowerzysty dużą
          szansę
          > na wyrok pozbawienia wolności - oczywiście gdyby go potem złapano (a czasami
          na skrzyżowaniach są np. kamery). Więc nie radzę.
          >
          > Pzdr
          > Niknejm
          ________________________________________________________________________________

          Zgadles,rowerzysta uciekl,-nigdy przedtem nie widzialem zeby
          rowerzysta/niekolarz jechal tak szybko,-pozazdroscic kondycji .
          Gdybym go przejechal,to mimo ze mialem zielone a on czerwone swiatlo-
          moje tow. ubezpcz. by rowerzyscie placilo a ja pozbylbym sie bonusu,-
          mamy bardzo glupie prawo w Szwecji,-rowerzysci i piesi zawsze maja racje-nawet
          wtedy gdy lamia prawo drogowe,ma to na celu ochrone nie chronionych
          urzytkownikow drog,rowery,hulajnogi,piesi,rolkowcy itp. Pzdr. H.Henryson
          ________________________________________________________________________________
          • Gość: Niknejm Fakt, debilizm... IP: 5.3.1R* / *.pg.com 10.09.03, 18:54
            > mamy bardzo glupie prawo w Szwecji,-rowerzysci i piesi zawsze maja racje-
            > nawet wtedy gdy lamia prawo drogowe,ma to na celu ochrone nie chronionych
            > urzytkownikow drog,rowery,hulajnogi,piesi,rolkowcy itp. Pzdr. H.Henryson

            A tak, słyszałem o gościu, który wjechał (właśnie w Szwecji bodajże) rowerem w
            ZAPARKOWANY PRAWIDŁOWO samochód, uszkodził go, po czym dostał... odszkodowanie,
            bo za winnego uznano oczywiście kierowcę. To nie tylko chore ale i kompletnie
            DEBILNE. Przypadek zbliżony do tego, w którym gość dostał od Chryslera spore
            odszkodowanie, bo miał wypadek... A wypadek spowodowany był tym, że facio
            puścił kierownicę i polazł na tylne siedzenie w czasie jazdy. A w instrukcji
            nie było napisane, że nie można puszczać kierownicy :-O Tja...

            Boję się myśleć, co poniektórzy 'gieniósze' (pisownia zamierzona) z Sejmu mogą
            wymyślić... Widać w Szwecji też macie w parlamencie 'inteligentnych
            inaczej' :-))

            Pzdr
            Niknejm
    • Gość: Grodek Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: *.studiokwadrat.com.pl 23.07.03, 13:25
      Jeżeli chodzi o rowerzystów proponuję uważać jeszcze na jeden niezwykle często
      wykonywany manewr:
      Dojeżdżam prawym pasem do skrzyżowania z zamiarem skrętu w prawo (z włączonym
      kierunkowskazem). Po mojej prawej stronie (blisko krawężnika) rowerzysta, który
      nie sygnalizuje zamiaru wykonania żadnego manewru. Ponieważ mam zieloną
      strzałkę do skrętu w prawo i nie ma żadnych przechodniów rozpoczynam manewr.
      I co?
      Rowerzysta skręca mi przed samą maską w lewo bo nagle wydumał sobie, że skoro
      dla jego dotychczasowego kierunku ruchu jest czerwone światło to żeby się nie
      zatrzymywać skorzysta z przejścia dla pieszych na którym w danym momencie jest
      zielone światło i objedzie skrzyżowanie dookoła. Taki numer widziałem już nie
      raz. Nie krytykuję we wszystkim rowerzystów. Powiem więcej nawet wolę jeżeli
      korzystają z jezdni, a nie chodnika (mam małe dziecko, które już parę razy
      mogło zostać rozjechane na chodniku przez pędzącego na dwóch kółkach debila).
      Wiem, że jeździ im się trudno (dziury, kałuże, chamscy kierowcy, itp.), ale
      proszę o jedno: zachowujcie zdrowy rozsądek! Niezależnie od tego kto w razie
      wypadku poniesie konsekwencje prawne, zderzenie rowerzysty z samochodem na
      pewno gorzej skończy się dla tego pierwszego.
    • undercover_brother Re: O malo nie zabilem rowerzysty... 17.11.03, 20:24
      To jest selekcja naturalna. Policja powinna wydawac pozwolenia na przejezdzanie takich idiotow. Rower nalezy przeprowadzac przez przejscie, a druga sprawa - bardziej oczywista - nie jezdzi sie na czerwonym. To jest zwykla bezmyslnosc. Tak samo pijane gowniarstwo po wejsciu do rzeki ze zdumieniem stwierdza, ze ma ona nurt. Jesli chca sie pozabijac to prosze bardzo, ale dlaczego inni ludzie maja miec z tego problemy?
    • szymanka Re: O malo nie zabilem rowerzysty... 18.11.03, 16:52
      Byłam w dziewiątym miesiącu ciąży, przechodziłam na drugą stronę ulicy,
      prawidłowo, na pasach. Samochód na prawym pasie zatrzymał się ustępując mi
      drogi, weszłam na pasy. Lewym pasem z pełną szybkością nadjechał inny samochód.
      Dosłownie musnął mnie prawym lusterkiem i pojechał dalej nawet nie zahamował
      żeby zobaczyć czy coś mi się nie stało. Nic mi się nie stało. Tylko moje
      dziecko urodziło się dwa tygodnie wcześniej bo tego samego dnia trafiłam do
      szpitala z przedwczesnymi skurczami.
      Nie wolno wyprzedzać ani mijać innych samochodów na pasach. Jeżeli ktoś tego
      nie rozumie to jest zwyczajnie głupi i groźny nie tylko dla pieszych ale i dla
      samego siebie. Chyba że ma ochotę spędzić pół życia w więzieniu.
    • Gość: marek Re: O malo nie zabilem rowerzysty... IP: *.pl 18.11.03, 22:18
      za przejechanie rowerzysty na przejsciu nic nie grozi bo po przejsciu jezdzic
      nie wolno. Trzeba natomiast BARDZO(!!!!!!!!!!!)uwzzac na przejazdy dla
      rowerzystów ktore znajduja sie tuz obok przejsc dla pieszych - tu rowerma
      bezwzgledne pierwszeństwo i samochod musi sie zatrzymac mimo braku
      jakichkolwiek swiateł. Rower na sciezce rowerowej przecinajacej jezdnie jest
      swiety. N skrzyzowaniach przy czerwonym swietle i zielonej strzalce tez trzeba
      sie zatrzymac tak jak przy stopie za zlamanie min.300zł do 1000zł a jezeli
      potraci sie pieszego w tej sytuacji to kratki.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka