darek_malecki
20.09.07, 08:34
Witam wszystkich, to moja pierwsza wypowiedź na tym forum, choć czytam je od
jakiegoś czasu.
Jeżdżę samochodem od kilkunastu lat, ale dopiero od około dwóch lat dojeżdżam
do pracy w Warszawie z jednej z podwarszawskich miejscowości.
Zawsze jeździłem kulturalnie, zwracając uwagę na innych kierowców i starając
się nie utrudniać im życia. Rzecz nie wymaga uściślania, ale dla porządku
powiem, co uważam za kulturalną jazdę: lewego pasa używam tylko do
wyprzedzania, używam kierunkowskazów z odpowiednim wyprzedzeniem, spod świateł
ruszam żwawo nie szukając pierwszego biegu dopiero, gdy samochód przede mną
ruszy, nie zajeżdżam drogi, wpuszczam innych kierowców na swój pas uważając,
aby przy okazji nie przyblokować niepotrzebnie tych, co jadą za mną, nie jadę
prosto z pasa do skrętu, nie wpycham się w korku, tylko stoję grzecznie w
kolejce do skrętu, gdy chcę skręcić. To elementarz, ale niestety nie dla
wszystkich.
Od dwóch lat, jak już pisałem, dojeżdżam codziennie do Warszawy spod miasta
robiąc dziennie ok. 100 kilometrów. To, co się wyrabia na drodze, przechodzi
ludzkie pojęcie, co również nie jest dla nikogo niespodzianką.
Zacząłem się jednak zastanawiać, komu ułatwiam życie jadąc tak, aby nie
sprawiać innym kłopotu