Przestaję jeździć kulturalnie

20.09.07, 08:34
Witam wszystkich, to moja pierwsza wypowiedź na tym forum, choć czytam je od
jakiegoś czasu.

Jeżdżę samochodem od kilkunastu lat, ale dopiero od około dwóch lat dojeżdżam
do pracy w Warszawie z jednej z podwarszawskich miejscowości.
Zawsze jeździłem kulturalnie, zwracając uwagę na innych kierowców i starając
się nie utrudniać im życia. Rzecz nie wymaga uściślania, ale dla porządku
powiem, co uważam za kulturalną jazdę: lewego pasa używam tylko do
wyprzedzania, używam kierunkowskazów z odpowiednim wyprzedzeniem, spod świateł
ruszam żwawo nie szukając pierwszego biegu dopiero, gdy samochód przede mną
ruszy, nie zajeżdżam drogi, wpuszczam innych kierowców na swój pas uważając,
aby przy okazji nie przyblokować niepotrzebnie tych, co jadą za mną, nie jadę
prosto z pasa do skrętu, nie wpycham się w korku, tylko stoję grzecznie w
kolejce do skrętu, gdy chcę skręcić. To elementarz, ale niestety nie dla
wszystkich.

Od dwóch lat, jak już pisałem, dojeżdżam codziennie do Warszawy spod miasta
robiąc dziennie ok. 100 kilometrów. To, co się wyrabia na drodze, przechodzi
ludzkie pojęcie, co również nie jest dla nikogo niespodzianką.

Zacząłem się jednak zastanawiać, komu ułatwiam życie jadąc tak, aby nie
sprawiać innym kłopotu
    • piecsiedem niestety tak właśnie jest 20.09.07, 10:31
      zachowując się kulturalnie, ułatwiasz życie chamom.

      To tak jak w szkole. Pani nauczycielka mówi Jasiowi: ależ Jasiu,
      jeśli Feluś jest niemiły to ty bądź grzeczny, on na pewno zrozumie
      że źle robi. Akurat. Za rok Feluś da Jasiowi z zęby, a za trzy każe
      mu wyskoczyć z komórki.

      • adam_mitura Re: niestety tak właśnie jest 20.09.07, 12:38
        Wróciłem właśnie z 3-tygodniowych wakacji w Portugalii, gdzie
        przywykłem do spokojnej, kulturalnej i ostrożnej jazdy
        (Portugalczycy nigdy nie wrzucają np. kierunkowskazu na rondzie -
        Bóg jeden wie w którym kierunku jadą a rond tam jest cała masa). Po
        powrocie do Warszawy wytrzymałem w tym dystyngowanym stylu jazdy
        jeden dzień. W pewnym momencie po prostu aż chciało się wysiąść z
        samochodu i dać komuś w zęby. I wykorzystuję teraz przyśpieszenie
        mojego auta i jego zwrotnosc a takze swoje umiejętności. Sam staję
        się chamem, ale cóż...jestem w domu dużo, dużo szybciej...
        • fliegermaus Re: niestety tak właśnie jest 20.09.07, 12:43
          Takie same odczucia miałem po powrocie z objazdowej wycieczki po Austrii,
          Czechach i Słowacji. Przez ten czas, który tam spędziłem, nie zdenerwowałem się
          poważniej ani razu, a zaraz po przejechaniu polskiej granicy skoczyło mi ciśnienie.
    • rymm Re: Przestaję jeździć kulturalnie 20.09.07, 12:17
      "bo to Polska właśnie", a ściślej - bo to Warszawa właśnie.

      rzeczywiście natężenie chamstwa drogowego jest w tym mieście nad
      wyraz widoczne. wiem, bo sam tu mieszkam.
      i nie ważne czy Warszawiak, czy cham bo i ten i ten to drogowy cham.
      oczywiście są wyjątki (większość kierowców), ale tych się nie
      zauważa, bo jadąc nie podnoszą innym ciśnienia.
      • terrarium Re: Przestaję jeździć kulturalnie 20.09.07, 13:08
        > "bo to Polska właśnie", a ściślej - bo to Warszawa właśnie.

        Tak, ale...

        Generalnie zgadzam sie z przedmówcami, Warszawa to jazda na grubość
        lakieru, to walka na śmierć i życie, to w większości zagrywki
        chamskie i mocno dyskusyjne... ale...

        Ale dzięki temu kierowca z Warszawy, da sobie radę wszędzie.
        Powiedzmy to otwarcie, mając warszawskie blachy w innych miastach
        inni kierowcy zrobią wszystko aby mnie zgnoić - dlaczego ?
        Może dlatego że ja muszę sobie dać radę w ich mieście, a oni w
        moim... po prostu się zgubią ?

        Każde miasto ma swój urok, w Łodzi - jednokierunkowe ulice - czysty
        hardcore ;-) W Katowicach - słynne rondo - że ja cie nie moge...
        Potrójne 3miasto - spróbuj załapać się na odpowiedni zjazd... itd
        itp...

        Mimo wszystko Autorowi Wątku gratuluję tego że jednak "potrafił"
        jeździć normalnie w tym nienormalnym miejscu ;-) bo dzięki niemu -
        ktoś miał szansę - na zmianę swojego podejścia.
        Chamstwo chamstwa uczy, uczmy się kultury :)
        • al9 tarrarium bredzi 20.09.07, 15:30
          terrarium pisze:
          Powiedzmy to otwarcie, mając warszawskie blachy w innych miastach
          inni kierowcy zrobią wszystko aby mnie zgnoić
          ---------------------
          nie powtarzaj bzdur, tylko chociaż raz wyjedź poza Warszawę..
          w moim mieście 560 km od stolicy co drugie auto ma warszawską
          rejestrację (flotowe, kredytowane, leasingowane)...

          al
        • iberia.pl Re: Przestaję jeździć kulturalnie 20.09.07, 17:32
          terrarium napisał:
          Ale dzięki temu kierowca z Warszawy, da sobie radę wszędzie.

          :-DDDDDDDDDnie przeceniasz sie czasem?

          > Powiedzmy to otwarcie, mając warszawskie blachy w innych miastach
          > inni kierowcy zrobią wszystko aby mnie zgnoić - dlaczego ?


          ??? chyba jestes przewrazliwiony no chyba ,ze jezdzisz po chamsku to
          sie nie dziwie.

          > Może dlatego że ja muszę sobie dać radę w ich mieście, a oni w
          > moim... po prostu się zgubią ?


          :-DDDDD

          >w Katowicach - słynne rondo - że ja cie nie moge...
          nie zartuj, ze katowickie rondo sprawia Ci trudnosc? :-DDDDDDDDDDD
    • pitz Re: Przestaję jeździć kulturalnie 20.09.07, 15:13
      Wczoraj jednego takiego "cfaniaczka" widziałem na TVN Turbo w "Uwaga Pirat".
      Ominął gości na skrzyżowaniu wyprzedzając po przejściu dla pieszych i
      zakreskowanym obszarze drogi a potem zasuwał 90-tką na 40-tu. Efekt 18 punktów,
      a to nie były jego pierwsze. Niestety obawiam się, że tak można wyłapać 1 promil
      chamów mających innych w d...e, bo wg. mnie to jest takie podejście. Ominąć
      wszystkich i wpieprzyć się przed wszystkich, to dla mnie podejście - niech sobie
      inni stoją ja tam nie zamierzam. To że robi się przez to większy korek, to co
      tam, ja jadę do przodu. A przy okazji - zauważyłem że coraz więcej kobiet w
      wieku 25-40 lat robi w ten sposób. Na ogół są to panie dobrze ubrane robiące
      karierę - zapewne w ten sam sposób zresztą, czyli idąc po trupach.
    • przemekthor Re: Przestaję jeździć kulturalnie 20.09.07, 19:21
      Jezdzac po Polsce zawieszam wiekszosc dobych manier, bo inaczej sie
      nie da. Musze sie pochwalic, ze udalo mi sie przejechac przez Wrocek
      w godzinach szczytu (z Kleciny na Psie Pole) w nieco ponad 40
      minut :-)) Bylo oczywiscie sporo pod prad i co nieco przez trawniki.
      Ogladalem sie tylko na pieszych. Aha, jadac grzecznie, na taka
      podroz trzeba liczyc leciutko ponad dwie godziny.
      • jadar62 Re: Przestaję jeździć kulturalnie 20.09.07, 21:05
        Liczba buraka wzrasta wprost proporcjonalnie do ilosci powracajacych
        zza granicy w autach za 100 euro. Dlaczego? Moze musza sobie odbic
        pokore i pokazac kim teraz sa. Gdy jedzili srodkami komunikacji
        miejskiej nie mieli takiej mozliwosci. Wykorzenic ten styl jazdy
        bedzie trudno, poniewaz zauwazam, ze wiele nauk jazdy jest uczonych
        nieprawidlowych manier (wjeadzanie na pasy pomiedzy pieszych,
        zajmowanie niewlasciwych pasow ruchu po skrecie w lewo, wlaczanie
        kierunkowskazu w lewo w chwili ruszenia zajmujac pas do skretu w
        lewo i na wprost, jazda po rondach dookola prawym pasem, itd). I
        chyba tu tkwi problem.
        • jadar62 Re: Przestaję jeździć kulturalnie 20.09.07, 21:08
          I jeszcze jedno - nie mozna byc chamem w stosunku do wszystkich bo
          jest wielu dobrych kierowcow, trzeba byc chamem w stosunku do
          chamow, wtedy moze zrozumieja.
          • przemekthor Re: Przestaję jeździć kulturalnie 21.09.07, 12:17
            A, bylbym zapomnial - nigdy (i nigdzie) jeszcze nie dostalem zadnego
            mandatu - nawet za niewlasciwe parkowanie. I zawsze sie uprzejmie
            usmiecham zza kierownicy.
    • matres4 Re: Przestaję jeździć kulturalnie 26.10.07, 21:45
      darek_malecki napisał:

      "Nie warto. Nie będę więcej jeździł kulturalnie. Nie będę więcej
      stał w korku do skrętu, jeżeli zawsze mogę liczyć na jakiegoś
      pożytecznego idiotę, który wpuści mnie przed sobą do kolejki; od
      dzisiaj wpycham się na chama, gdy chcę zmienić pas."

      Warto, a czasami można mieć z tego satysfakcję!
      Ja dziś stałem na ciągle zakorkowanej Puławskiej w stronę centrum
      (na wysokości komendy głównej). Z powodu remontu z trzech pasów
      zrobili dwa, a trzeci do skrętu w lewo (raczej do zawracania). Już
      jakieś 150-200 metrów wcześniej jest ciągła linia i strzałki tylko
      do skrętu. Oczywiście kilku "kierowcUF" nie myślało stać tylko
      skorzystali z tego trzeciego pasa i wpieprzali się między samochody.
      Gdy nadeszła moja kolej oczywiście nie miałem zamiaru wpuścić dziada
      (dokładnie - posiwiały koleś po 50-tce w nissanie maxima). Palant
      nawet nie spojrzał się czy go wpuszczam, nie włączył kierunkowskazu
      tylko ruszył i gdybym nie zaczął trąbić by mnie przytarł. Zatrzymał
      się ... opuścił szybę po czym zaczął mnie bluzgać od najgorszych.
      Poza epitatami jakich chyba nawet na pigalaku nie używają,
      dowiedziałem się także jaki to ze mnie niekulturalny kierowca, że
      obce mi są "zasady płynnego poruszania się po mieście" (cokolwiek to
      znaczy) i że przez takich jak ja są jeszcze większe korki. I gdy tak
      się wytrząsał podeszło do nas dwóch policjantów (tzn. po jednym do
      każdego - obaj siedzieliśmy w samochodach i "komunikowaliśmy się"
      przez otwarte okna). Widząc zaistnialą sytuację, po krótkiej
      wymianie zdań pozwolili mi odjechać, a dziadowi kazali zjechać z
      jezdni.
      ....zobaczyć minę podstarzałego buraka - BEZCENNE
    • wio4litery Re: Przestaję jeździć kulturalnie 26.10.07, 23:49
      ...możesz też przestać kulturalnie jeść, mówić i wyglądać.
      Tylko nie dziw się minom innych, gdy jeszcze zaczniesz robić pod siebie.

      w4l
    • wujaszek_joe wsi spokojna wsi wesoła 27.10.07, 00:15
      widzę że mieszkanie na prowincji ma swoje zalety. raz że nie marnuję czasu w
      korkach, dwa, że widzę ile nerwów was te przepychanki kosztują
      • rotkiw3 Re: wsi spokojna wsi wesoła 27.10.07, 00:27
        Ja też dojeżdżam codziennie ok.50km do pracy. Ale zostało mi coś
        jeszcze z tej kuturalności. Jade grzecznie jak wszyscy w koreczku,
        ale osoby wpychające się, nie mają szans. Trzeba znaleźć złoty
        środek pomiędzy jazdą na "chama" a jazdą na "debila";)
      • matres4 Re: wsi spokojna wsi wesoła 27.10.07, 19:08
        wujaszek_joe napisał:

        > widzę że mieszkanie na prowincji ma swoje zalety. raz że nie
        marnuję czasu w
        > korkach, dwa, że widzę ile nerwów was te przepychanki kosztują

        Jeśli nie musisz dojeżdżać do miasta do pracy to rzeczywiście masz
        szczęście. Ja też mieszkam pod miastem, ale do roboty już niestety
        muszę się pchać do miasta. Jedyne pocieszenie, że nie muszę
        codziennie (2 - 3 razy w tygodniu)!
    • radek99990 stowarzyszenie umarłych poetów 27.10.07, 21:52
      Szkoda,że występujesz z naszego stowarzyszenia normalniejszych.
      Cwaniaków często da się pokonać odrobiną sprytu/szczęścia/cierpliwości. Ja czasem (nawet) staram się ich zrozumieć- może wypił za dużo kawy?Może spieszy się z dzieckiem do lekarza?
      Ja też czasem muszę trochę pogonić nawet wbrew przepisom.
      No! Ale ja jestem z krakowa,a tu ponoć wolniej niż w warszafce.
    • xxnemo Re: Przestaję jeździć kulturalnie 28.10.07, 12:12
      Popieram kolegę w zakresie refleksji. Znam ten ból - też dojeżdżam
      około 40km spoza Warszawy i muszę przejechać przez całe miasto.
      Jednak to, że przestaniesz jeździć "właściwie" to chyba staniesz się
      jednym z tych "buraków". Może lepiej poszerzyć rzeszę tych co nie
      będą wpuszczać "cwaniaczków" i nie będą tolerować chamskiego
      zachowania. Niejednokrotnie "podziwiam" tych wszystkich jak ich
      nazwałeś "pożytecznych idiotów", że stojąc w sznurku aut przez pół
      godziny, jadąc w sumie właściwie, wpuszczają chamów zdając sobie
      sprawę, że stali tyle czasu właśnie z ich powodu. Gdyby tak raz czy
      drugi taki "cwaniaczek" nie został wpuszczony przez takie pół
      godziny to może by się odechciało takiemu cwaniakować.
Pełna wersja