rraaddeekk
09.10.07, 11:59
... zamiast łapać wariatów (agresywnie łamiących przepisy) polują na
najsłabsze jednostki w stadzie.
Chyba nie o to w tym wszystkim ma chodzić!
Przykład:
Autostrada Katowice-Kraków, słoneczne popołudnie, brak korków
(wyjątek jakiś oststnio!).
Nieoznakowany samochód policji.
Jedzie w sznurze samochodów przez kilkanaście km.
Wszyscy wiedzą o co chodzi i tak zwalniają, aby być z tyłu lub dawno
popędzili daleko do przodu.
Jakiś spokojny emeryt (bez CB) w kilkunastoletnim samochodzie jedzie
grzecznie prawym pasem około 125 km/h przez ten kilkanaście km.
W pewnym momencie autostrada przebiega ze sporej górki i ten oto
emeryt rozpędza się bardzo powoli do około 145 km/h (przypominam, że
przed nim pusto i doskonałe warunki na autostradzie, odcinek bez
zwężeń).
Sądzę, że cały czas trzymał te same obroty, jechał bezpiecznie i
ekonomicznie.
Wszyscy z przodu pognali, a z tyłu nikt się nie wyrywał, bo wszyscy
słyszeli przez CB co się święci.
Wtedy zgarniają emeryta (najsłabszego ze stada), a znakomita
większość jadących spokojnie za policją z rykiem silników rusza
wreszcie do ostrej jazdy powyżej 180 km/h.
Czy chodzi o to, aby wlepiać mandaty emetytowi, który nie chciał
hamować jadąc ekonomicznie i podkreślam bardzo bezpiecznie?