Gość: bocian
IP: 213.76.133.*
21.07.03, 11:13
PAmietam ze dwa lata temu byli tacy na tym forum co by mnie nazwali
kapusiem i donosicielem...
W piatek o 15.30 jechałem z pracy do domu i po drodze minąłem zuka. 500
metrów dalej zatrzyamłem sie przed podporządkowaną. Spojrzałem w lewo i
prawo, nic nie jechało, spojrzałem w tylne lusterko i.. gwałtownei
wcinąłem gaz wyskakując na drogę glówną. Zobaczyłem bowiem ze żuk wali
prosto we mnei nei hamując. Zachamował stojać w poprzek drogi głównej, po
czym mozolnie zaczął skręcać i ruszył w tym samym kieruku w ktorym
skręciłem. Przepusciłem go zjezdzajac na stację benzynową po czym
pojechałem za nim. Facet jechał raz jednym pasem, raz drugim, zjeżdżał na
pobocze, spowodował ze kierowca z naprzeciwka musiał zjechać na pobocze.
Zadzwoniłem z komówki na policję i zgłosiłem jego numer, w jakim kieruku
jedziemy, że bedę za nim jechał póki nie przyjadą. Zatrzymał sie 5 km. dalej
w centrum kilkutysięcznego miasteczka. PO drodze przejechał przez 2 wsie
pełne dzieci (wszak wakacje). Stanałem za nim, zeby juz nei mógł wyjechać
(facet chyba i tak mnei nei widizał) i czekałem na policję.Miał duze
problemy z wyjsciem, Jak wysiadł nei mógł chodzić.
Chwilę później przyjechała policja (na motorach - musieli godzine czekac aż
przyjedzie samochód po delikwenta) i stwierdzili ze facet jest tak pijany ze
nie bedzie w stanie dmuchać w alkomat. Dowiedziałem sie od nich ze mieszka
10 km z miejsca w ktorym się zatrzyamł i najprawdopodobniej planował
jeszcze wracać w tym stanie.
Czeka mnie sprawa sadowa.
I teraz tak: dzwonić czy nei dzwonić? W jednej z wsi rok temu piajny
niemiec zabił matkę i 2 dzieci. A z drugiej strony - moze jest jedynym
zywicielem rodziny, samochód mu sluży do pracy, itd?
MAm kaca moralnego...
PZdr