Dlaczego sprzedający łżą jak psy???

17.10.07, 20:24
Szwagier od pół roku szuka paroletniej bezwypadkowej skody octavii combi i od
czasu do czasu zabiera mnie na "wycieczki".

Powypadkowe szpachlowane, szroty, przekręcone liczniki i te obrzydliwe mordy
tłumaczące z uporem godnym lepszej sprawy jak np dzisiaj.

Rocznik 2004 na liczniku 88.000, a kierownica i gałka zmiany biegów łyse,
pedały powycierane, bok oparcia fotela kierowcy postrzępiony, podsufitka
czarna od brudu i sprzedający oczywiscie upiera się, że to rzeczywisty
przebieg!!!!!!!!!

Prawy błotnik nieudolnie przykręcony, szpary nierówne, odłażące uszczelki
kierunkowskazu, ale to było tylko "polakierowanie po porysowaniu i to w ASO"
bo oczywiscie samochód bezwypadkowy!!!!!!!

Rozumiem, że są granice desperacji żeby wreszcie sprzedać parchowóz, ale
dlaczego taki jeden z drugim po prostu nie powie co było z samochdem nie tak
tylko łże jak pies???????????????????
    • regent206 Re: Dlaczego sprzedający łżą jak psy??? 17.10.07, 20:37
      ...bo to Polska właśnie, dopóki się tej grupy zawodowej
      (handlarzy,laweciarzy itp.) nie weźmie za mordę tak będzie.
      Z drugiej strony dobry samochód jak każdy dobry towar musi swoje
      kosztować - a ich zarobek jest wtedy kiedy kupią tanio
      uszkodzony,obity lub w inny sposób wadliwy samochód a następnie
      minimalnym kosztem "podpicują" i próbują sprzedać jako
      pełnowartościowy...
    • fiko7 Re: Dlaczego sprzedający łżą jak psy??? 17.10.07, 21:52
      Przypadki które opisujesz są i tak w miarę ok.
      Ja ostatnio pojechałem oglądac Hondę Civic.
      Na pytanie czy bita kobieta odpowiada że chyba nie, tak twierdził
      poprzedni własciciel.
      Przód widac że udeżony, 2 różne lampy, dach też jakoś podejżanie
      wygląda, ale najzabewniejsze było jak oglądałem tył.
      Widzę że klapa krzywo się zchodzi i to spora róznica, otwieram
      bagażnik, podnoszę dywanik w bagazniku który miejscami poprzykręcany
      na jakieś zardzewiałe blachowkręty, a tam podłogo usztywniana
      jakimiś blachami poprzykręcanymi na śruby w dodatku mocno
      zardzewiałymi.
      Cena auta wyższa niż średnia Civica z tego rocznika więc wydawało mi
      sie że auto faktycznie powinno być ok.
      Widziałem w zyciu wiele różnych dziwnych przypadków i uważam że
      takie kłamanie przynosi więcej szkody niż pozytku.
      Gdy stwierdzam że ktoś coś kręci to auto zostawiam w spokoju, a jak
      gość mi mówi tu było stukniete, tu cos wymienione tu trzeba zrobić
      coś tam to takie auto jestem skłonny kupić bo wiem co i jak.
      Więc taka nieuczciwością tylko tracą klientów.
    • iberia.pl Re: Dlaczego sprzedający łżą jak psy???nie wiem 17.10.07, 22:17
      w kazdym razie pewnie jeden z drugim zapomnial, ze klamstwo ma
      krotkie nogi albo, ze klamac to trzeba umiec.
    • wujaszek_joe taki sport narodowy 17.10.07, 22:36
      chyba mamy jakąś azjatycką domieszkę we krwi
    • naprawdetrzezwy Podobno katolicy to uczciwi ludzie. 17.10.07, 23:19
      Może trzeba tylko u nich kupować?
    • strojwam Re: Dlaczego sprzedający łżą jak psy??? 18.10.07, 08:22
      Bo ludzie niestaty sa głupi i lecą na takie teksty. Sam szukam
      samochodu i ostatnio miałem dwukrotnie taki przypadek. Stoją 2 Xsary
      2,0 HDI. Wyglądaja niby ładnie. Przebieg ok 100 000. Cena typowa dla
      rocznika. Sprzedawca przyznaje że jedna ma malowany zderzak i
      błotnik a druga maskę i zderzak i drzwi. Na silniku jednej jest
      nalepka o wymianie oleju, niby fajnie, tylko ze termin kolejnej
      wymiany został przekroczony o 10 000. Na pytanie o ksiązke
      serwisowa, faktury za przeglądy itp dostaję odpwiedź że nie ma nic
      ale on ręczy głową że samochód jest w porządku. Wysmiałem gościa.
      Ale oba samochody zostały potem sprzedane w ciagu pół godziny.
      Ludzie przyszli i kupili bez sprawdzania. Więc nie ma się czemu
      dziwić, że handlarze idą po najmniejszej linii oporu bo i tak
      wiedzą, że znajdą jelenia na każdy złom.
    • robert888 bo twój szwagier chce "taniutko" 18.10.07, 10:36
      załóżmy, że ceny jego wymarzonej octawii z tego rocznika zawierają
      się w granicach od x do 2x. Za x to te zbutwiałe parchy a za 2x to
      auto bezwypadkowe, z gwarancją, historią, kupowane w przydilerskim
      komisie, po przeglądzie etc. Jakoś dziwnie czuję, że szwagier za
      wszelką cene chce "trafić" coś za 0,8x i nie dziwi mnie że trafia na
      gnijące starzywko.
      Auta w cenie szrota to szrot, a nie "igiełki panie, lalki etc" hehe.
      Niech szwagier pogrzebie głębiej w kabzie to wreszcie coś go
      zadowoli. Bo tanie mięso to psi jedzą. Jak szukasz czegoś do
      zjedzenia na dworcu za 3 zyla, to nie miej pretensji że śmierdzi
      budka z peklowanym psem u tego wietnamca. Jak masz zbyt delikatne
      podniebienie i powonienie to bierz kredyt pod hipoteke i zasuwaj do
      restauracji belvedere. Tam ci kurczakiem a la flaczki (cholera wie z
      czego) nie będzie zalatywało. No i nawet kelner nie walnie ścierą za
      beknięcie pełnym głosem na sali:)

      PS. Klient w PL nie zaakceptuje nigdy prawdy, że auto przejechało
      więcej niż 170 tys km, choćby samochód miał wiek jego byłej żony.
      Więc "sprzedawcy" oferują mu to czego "szuka". Adaś, ty człowiek ,
      który marketingową papkę wyssał z mlekiem matki i tego nie wiesz?
      • zdecydowany4 Re: bo twój szwagier chce "taniutko" 18.10.07, 11:08
        Nie wspominałem o tym ile chce zapłacić, ale ten "wczorajszy" kosztował powyżej
        40 tyś i gdyby było wszystko w porządku tyle by dał.Dlatego uważam, że za tę
        kasę wypadało by kupić najmniejsze zło.

        Oczywiscie wiem, że nikt nie kupuje diesla żeby jeździć do koscioła. ale po
        trzyletniej skodzie za około 40 tyś ma się chyba prawo spodziewać czegoś w
        okolicach rzeczywistych 100 tyś km i takiego własnie szuka. Jak na razie bez
        powodzenia.

        > PS. Klient w PL nie zaakceptuje nigdy prawdy, że auto przejechało
        > więcej niż 170 tys km, choćby samochód miał wiek jego byłej żony.
        > Więc "sprzedawcy" oferują mu to czego "szuka". Adaś, ty człowiek ,
        > który marketingową papkę wyssał z mlekiem matki i tego nie wiesz?

        Wiem, wiem:):):):)

        Pozdrawiam,



        • don.wasal każdy wierzy w okazje... 19.10.07, 12:02
          W rzeczywistych okolicach jak piszesz 100 tyś. km (w ok. 3 letnim
          dieslu) to możesz próbować kupić auto od prywatnej osoby a najlepiej
          od dobrego znajomego. A jest wątpliwe, żeby "prywaciarz" sprzedawał
          zupełnie sprawnego, bezwypadkowego, 3 letniego diesla z takim
          przebiegiem. Szybciej natkniesz się na dobrze kamuflowane "okazje"
          po tzw. "kratkowcu" z rzeczywistymi przebiegami, rzędu 200-300 tyś.
          km. Szczególnie ze znaczkiem skody, toyoty lub forda na masce.
          Zresztą często bezwypadkowe i serwisowane. Tyle, że mocno jeżdżone z
          dobrze skorygowanym pod klienta licznikiem no i jak
          najbardziej "normalną" ceną (krajowy, bezwypadkowy, 1 właściciel
          itd....). A jeszcze większe prawdopodobieństwo jest spotkania min, o
          których piszesz.
          Sam niedawno szukałem takiej okazji. Stwierdziłem, że szkoda czasu i
          nerwów. Kupiłem nowy.
          • klemens1 Re: każdy wierzy w okazje... 19.10.07, 14:10
            > W rzeczywistych okolicach jak piszesz 100 tyś. km (w ok. 3 letnim
            > dieslu) to możesz próbować kupić auto od prywatnej osoby a najlepiej
            > od dobrego znajomego.

            Mam znajomego który jeździ 3-letnią octavią kombi TDi i osiągnął przebieg 42 tys.
            km. Codziennie dojeżdża do pracy, ale ma na tyle blisko, że za paliwo płaci mniej niż
            gdyby jeździł komunikacją miejską.
          • zdecydowany4 Re: każdy wierzy w okazje... 19.10.07, 15:30
            don.wasal napisał:
            > Sam niedawno szukałem takiej okazji. Stwierdziłem, że szkoda czasu i
            > nerwów. Kupiłem nowy.

            Ja znalazłem. Fakt, że nie nerwowo i bez cisnienia, ale konsekwentnie szukałem.
            Uparłem się na trzyletniego diesla z przebiegiem około 100 tyś i faktycznie po
            kilkumiesięcznym szukaniu kupiłem (niestety bardzo drogo bo w górnym pułapie
            cenowym tego rocznika)poleasingowe osobowe bez kratki kombi z przebiegiem
            103.000 z pełną dokumentacją i w dodatku jak sie domyślam po niepalącej kobiecie
            bo popielniczki i zapalniczka dziewicze, a na kierownicy mnóstwo brokatu do
            paznokci:)

            Są oczywiscie tacy co też używają brokatu, ale myślę, że to była kobieta:):):):):)
      • marlon2006 ja szukam auta od 2 miesięcy, nie szukam 20.10.07, 11:12
        auta "okazyjnego" i jak narazie wszystkie "bezwypadkowe" są wypadkowe a ceny
        normalne. Prawda jest taka, że auta powypadkowe za granicą są bardzo mało warte
        i taki "biznesmen-sprzedawca" kupuje złom za grosze, coś tam zreperuje, żeby
        jakoś wyglądał i jakoś jechał, czeka na jelenia i sprzedaje po normalnych
        rynkowych cenach (czysty zysk).
        Określenie,że "sprzedawcy oferują mu to czego szuka" jest idiotyczne. Ja
        dziękuję za taką troskę sprzedających. Są to zwykli oszuści
        • robert888 Re: ja szukam auta od 2 miesięcy, nie szukam 22.10.07, 12:08
          Skoda Octavia z 2004 roku, diesel, kombi z przebiegiem do 100 tys km
          w Niemczech kosztuje od 12 tys ojro wzwyż. Górny pułap to 17 tys
          ojro.
          To niby na co liczy "poszukiwacz okazji" za 20% mniej, wliczając w
          to zarobek handlarza? Na okazję? Gimme a break he he. To zwykły
          lamus a nie klient. Znalazł to czego szukał. Szukał czegoś w cenie
          truchła i jęczy że truchło znajduje:)
          Powtarzam - niech pogrzebie w kabzie i zorganizuje dodatkowe 10k i
          od razu okaże się że czeka na niego masa aut jak z obrazka. Tylko że
          wąż w kieszeni az syczy i łatwiej se wmówić, że w końcu sie trafi
          na "okazje". Ta okazja będzie po prostu lepiej zakamyflowana:)

          PS. Widzę, że dla szanownego forum definicja samochodu
          bezwypadkowego w PL wymaga pewnych wyjasnień. Otóż służę szkoleniem:
          Samochód "bezwypadkowy" to taki, którego remont nie przekraczał 50%
          struktury nadwozia i udało się uniknąć złomowania karoserii.
          "Bezwypadkowy+igła" to stan lekko lepszy, czyli taki, w którym
          szkody kończyły sie na pierwszym słupku.
          "Bezwypadkowy+igła+lalka" to auto z uszkodzeniami jw. ale
          ograniczonymi do tylko jednej strony.
          Samochody postłuczkowe (lekkie kolizje) maja status "absolutnie
          bezwypadkowy".
          "100% bezwypadkowy" to auta powodziowe he he:)
          Lepszych nie ma. Miłych zakupów. Oczywiście tylko "okazyjnych".
          • regent206 Re: ja szukam auta od 2 miesięcy, nie szukam 22.10.07, 13:27
            Dokładnie jest tak jak piszesz...

            p.s Sytuacja w której sprzedający po znalezieniu
            jakichś "niedoskonałości" sprzedawanej "igły" wpada w furię - Każe
            dodatkowo domniemywać iż nakłady na podpicowanie pojazdu znacznie
            przekroczyły zaplanowany budżet,bo Turecki kolega z niemieckiego
            szrotu wcześniej orżnął naszego rodzimego hendlera :-)
    • marlon2006 Generalnie szansa na zakup auta sprowadzonego 20.10.07, 11:05
      ,bezwypadkowego wynosi może 1%. Auta takie są zazwyczaj na szybko robione gdzieś
      w garażu, mają przekręcone liczniki a sprzedający liczą na jelenia, który auta
      nigdzie nie sprawdzi i kupi taki złom.
      • barbarian3 bredzisz 20.10.07, 13:54
        Trzeba samemu jechać za granice a nie ufać handlerom !
        wtedy kupisz od niemca super samochód..pewny ale też uważaj bo taki
        jest swiat ze ludzie kłamią
        • marlon2006 Re: bredzisz 20.10.07, 15:02
          Kompletnie nie załapałeś co napisałem. Mam na myśli sprowadzone auta i
          sprzedawane w Polsce. Widziałem juz kilkadziesiąt aut (prawie wszystkie
          sprowadzone) i każde miało wiekszą lub mniejszą kolizję a sprzedający twierdził
          oczywiście, że bezwypadkowy. To, że ludzie kłamią to akurat wiem, wystarczy się
          przejść po komisach.
          • k_r_m Re: bredzisz 21.10.07, 21:18
            mam znajomego handlarza, i jego zdaniem największy zysk jest właśnie na
            samochodach powypadkowych,
            jeszcze jedna ciekawostka, po przekroczeniu granicy cudownie liczniki się cofają
            o 1000tys. :|
            • k_r_m Re: bredzisz 21.10.07, 21:19
              sorry, o 100 000
            • k_r_m sorry 21.10.07, 21:19
              sorry, o 100 000
    • zdecydowany4 Re: Dlaczego sprzedający łżą jak psy??? 22.10.07, 17:49
      Kupił i przepłacił.Podany przebieg jest równie kosmiczny jak cena!!!!!!

      www.car4you.pl/index.php?action=&id=2091
      • zdecydowany4 Re: Dlaczego sprzedający łżą jak psy??? 23.10.07, 14:15
        Jednak sprzedający łżą jak psy!!!! Oczywiscie samochód firmowy z kratką , a
        przebieg taki mały bo "jeździła pani księgowa w firmie".

        Własnie dzwonił szwagier, że jedzie go oddać.Oczywiscie nie przeszedł badania bo
        jest po ciężkich przejsciach i miał lakierowane mnóstwo elementów.

        Jestem bardzo ciekawy jak będzie ze zwrotem zaliczki i zapłaceniem za badania
        przez komis????
        • sum_tzw_olimpijczyk Re: Dlaczego sprzedający łżą jak psy??? 23.10.07, 16:14
          A czego się spodziewał po Octavii kombi z TDI? 65 tys km w 4 lata? Tyle to ja
          robię jak nigdzie nie jeżdżę :)
        • iberia.pl Re: Dlaczego sprzedający łżą jak psy??? 23.10.07, 19:42
          zdecydowany4 napisał:

          > Jednak sprzedający łżą jak psy!!!! Oczywiscie samochód firmowy z
          kratką , a przebieg taki mały bo "jeździła pani księgowa w firmie".


          owszem czesto tak jest, ale sa wyjatki:...jak moj ford kupiam:mial
          kratke i mial maly przebieg, jezdzila nim pani prezes.


          > Własnie dzwonił szwagier, że jedzie go oddać.Oczywiscie nie
          przeszedł badania bo
          > jest po ciężkich przejsciach i miał lakierowane mnóstwo elementów.
          >
          > Jestem bardzo ciekawy jak będzie ze zwrotem zaliczki i zapłaceniem
          za badania przez komis????

          daj znac jak sie sprawa skonczyla.
          • zdecydowany4 Re: Dlaczego sprzedający łżą jak psy??? 23.10.07, 20:33
            Przed chwilą dzwonił szwagier. Własciciel komisu zrobił kolejną ekspertyzę na
            własny koszt. Potwierdziło się to co w pierwszej.

            Punkt dla niego bo przeprosił. Zwrócił zaliczkę i koszt ekspertyzy (następna też
            była na jego koszt)i zaproponował inny samochód.

            Co prawda nie chce mi się wierzyć, że "zawodowiec", a nic nie wiedział, że
            samochód jest po przejsciach, ale fakt, że zwrócił pieniądze i przeprosił dobrze
            o nim świadczy.

            SZWAGIER NADAL SZUKA!!!!!!!!!!!!
            • zdecydowany4 Re: Dlaczego sprzedający łżą jak psy??? 24.10.07, 18:00
              Wiadomość z ostatniej chwili. Szwagier nie wytrzymał trudów kolejnych zmagań ze
              sprzedającymi"bezwypadkowe, nówki nie śmigane" i KUPIŁ NOWY.
              • iberia.pl Re: Dlaczego sprzedający łżą jak psy??? 24.10.07, 18:04
                nowa Octavie?Rzadko kiedy tym jezdze ale widocznosc do tylu w tym
                kombi jest do bani.
                Gratuluje,niech sie dobrze spisuje:-).
              • don.wasal I było tak od razu! 25.10.07, 09:44
                Używana octavia TDI z niewiadomą przeszłością: 40 kilka tyś. zł.
                Nowa "jedynka" TDI, po rabacie: poniżej 60 tyś. zł.
                Gdzie sens kupowania używanej miny?
          • czepialski_anonimek Re: Dlaczego sprzedający łżą jak psy??? 25.10.07, 15:48
            > owszem czesto tak jest, ale sa wyjatki:...jak moj ford kupiam:mial
            > kratke i mial maly przebieg, jezdzila nim pani prezes.

            no Iberia, teraz to oplułem monitor ze śmiechu. Pani prezes
            eskortem. Buhahahahah
            • iberia.pl Re: Dlaczego sprzedający łżą jak psy??? 30.10.07, 22:13
              czepialski_anonimek napisał:

              > > owszem czesto tak jest, ale sa wyjatki:...jak moj ford
              kupiam:mial
              > > kratke i mial maly przebieg, jezdzila nim pani prezes.
              >
              > no Iberia, teraz to oplułem monitor ze śmiechu. Pani prezes
              > eskortem. Buhahahahah


              tak anonimku:pani prezes malej firemki.....podac ci namiar na firme?
    • radioaktywny Re: Dlaczego kupujący zachowuja się jak kmioty 24.10.07, 11:55
      To ja napiszę o kupujacych.
      Nie jestem pracownikiem komisu. Jestem osoba prywatną, która od wielu lat kupuje
      nowe samochody, a po mniej wiecej 3 latach sprzedaje je.
      Do pewnego momentu swoje auta sprzedawałem sam, niestety, z biegiem lat kupujacy
      robili się coraz gorsi. Jeszcze 10-15 lat temu osoba kupujaca samochód to był
      "Ktoś", umiał się wysłowić, słuchał argumentów, potrafił czytać, wyciagać
      wnioski, targowanie się o cenę było przyjemnością, a po zakupie nowy właściciel
      potrafił sie skontaktować, poinformowac jak się auto sprawuje i podziekować za
      dbanie o pojazd.
      Teraz odpuściłem sobie, wolę sprzedać przez komis, dac zarobić pośrednikowi i
      nie użerać się z "kupcami". Robie to dlatego, że kupujacy nie trzymaja się teraz
      żadnych zasad, posiadaja "0" kultury osobistej, i umiejetności rozmawiania.
      Sprawdzaja pod swiatło czy blacha jest prosta, mierzą paznokciem szerokość szpar
      pomiędzy elementami, zadaja tak zdumiewajace pytania, że mam ochote ich kopnąć w
      d... i wygonić, a nie patrzą czy numery sie zgadzaja i nie potrafia zrozumiec
      treści książki serwisowej. Proszą o napisanie umowy i z trudem kaligrafuja swoje
      nazwisko. Targuja się o każde 10 zł "na paliwko", a później kombinują z
      płatnością stawiając coraz liczniejsze typu: raty, banki itp. z czego wynika, że
      po prostu nie maja pieniedzy.
      Nic dziwnego, że tacy kupcy nabywają w końcu porozbijane i poskładane złomy,
      wreszcie trafiaja na wiekszego od nich kmiota, który wcisnie im ciemnote, a oni
      to kupią - bo utargowali 50 zł, i 10 litrów paliwa w zbiorniku:-)
      • zdecydowany4 Re: Dlaczego kupujący zachowuja się jak kmioty 24.10.07, 18:06
        radioaktywny napisał:

        kupuj
        > e
        > nowe samochody, a po mniej wiecej 3 latach sprzedaje je.

        Z przyjemnością kupię twój samochód. Obiecuję, że skoro cena będzie atrakcyjna
        czyli rozumiem niższa od giełdowej to zapłacę od ręki żeby tylko nie przechodzić
        przez to co Marcin:)

        Gdybyś coś sprzedawał bardzo proszę o wiadomość na zdecydowany4@gazeta.pl

        Pozdrawiam,
        • iberia.pl OT do zdecydowanego 24.10.07, 18:10
          nie podawaj adresu mailowego w ten sposob jesli nie chcesz dostawac
          ton spamu :-)
          • zdecydowany4 Re: OT do zdecydowanego 24.10.07, 18:42
            O.K. dzięki, chociaż to było do konkretnej osoby, ale cóż takie czasy:(
            • iberia.pl Re: OT do zdecydowanego 24.10.07, 18:51
              tak, wiem, nie chcialam sugerowac, ze radioaktywny Ci spam bedzie
              wysylal, tylko programy przeszukujace net wylapia Twoj adres i beda
              zarzucac spamem:-)
            • radioaktywny Re: OT do zdecydowanego 24.10.07, 19:26
              Niestety, na razie nie pozbywam sie auta, jest młode. Pozdrawiam
        • robert888 Re: Dlaczego kupujący zachowuja się jak kmioty 25.10.07, 11:49
          widzisz Adaś jak doskonale zidentyfikowałem wasz portret jako
          przeciętnego "łofcę okazji". Chcesz aby ci ktos sprzedał auto w
          doskonałym stanie ale koniecznie za cenę niższą od ceny giełdowej, a
          więc ceny oferowanej przez handlarzy starzyzny i innego padła. W
          cenie niższej od padła znajdziesz wyłącznie jeszcze gorsze padło.
          Ktoś kto myśli inaczej jest... bo ja wiem, sam se dopisz:)
          Zmykaj natychmiast do najbliższego salonu Ery he he:)
          • zdecydowany4 Re: Dlaczego kupujący zachowuja się jak kmioty 25.10.07, 16:51
            Kupić drogo to żadna sztuka więc dlaczego dziwisz się, że chciałem kupić dobry
            samochód od goscia , który jak sam powiada woli sprzedać trzylatka taniej niż
            użerać się z "kupującymi".

            Czy dla Ciebie wykładnikiem bycia na fali to kupowanie wyłącznie dobrych, ale
            bardzo drogich samochodów??? Po okazję się Pan nie schyli????? Ja się schylam
            jak tylko się takowa pojawi.

            Ze szwagrem wynikła ciekawostka przyrodnicza bo kiedy przyszło co do czego to w
            salonie skody postanowili go nieźle oskubać. Zdecydował się chłopina na nowy
            samochód zniechęcony tymi poszukiwaniami, ale w piewrwszej rozmowie miał kupić
            skodziankę za jakieś 50 z ogonkiem.

            Niedługo potem dostaje telefon z salonu, że te jego szczęscie trzeba
            obowiązkowo ubezpieczyć u nich w salonie za ponad dwa tysie!!!!! W sumie zrobiło
            się z tego 62,5 tysia za 1,6 z gazem w prezencie!!!!!!!

            W dodatku za jego bezwypadkowy kupiony w salonie samochód zaproponowali mu tak
            marne pieniądze, że chłopina ucikł z tamtąd w podskokach:)

            Jezdzi dalej swoim i bacznie się rozgląda, czyli jest w punkcie wyjscia:(
            • robert888 Re: Dlaczego kupujący zachowuja się jak kmioty 25.10.07, 16:56
              ja to jestem marny przykład klienta, bo kupuje wyłącznie wraki,
              lepie do kupy a przystanek włączam do kolekcji altanek ogrodowych he
              he.
              • zdecydowany4 Re: Dlaczego kupujący zachowuja się jak kmioty 25.10.07, 17:25
                Chciałbym kiedyś jeździć takimi "wrakami" jak Ty, ale rozumowanie polegające na
                kupowaniu rozbitych i samodzielna naprawa to jak najbardziej to:)

                Pozdrawiam,
            • iberia.pl Re: Dlaczego kupujący zachowuja się jak kmioty 25.10.07, 17:24
              zdecydowany4 napisał:

              > Ze szwagrem wynikła ciekawostka przyrodnicza bo kiedy przyszło co
              do czego to w salonie skody postanowili go nieźle oskubać.
              Zdecydował się chłopina na nowy samochód zniechęcony tymi
              poszukiwaniami, ale w piewrwszej rozmowie miał kupić
              > skodziankę za jakieś 50 z ogonkiem.


              jakis czas temu-a byl to czerwiec tego roku-bylam w salonie Skody, i
              moja uwage zwrocila octavia1 kombi za cene - o ile sie nie myle-cos
              kolo 70 tys-nie wiem jakie miala wyposazenie, ale gola nie byla,
              anwet jesli miala full wypas to w zyciu bym tyle kasy za poprzedni
              model nie zaplacila.

              >
              > Niedługo potem dostaje telefon z salonu, że te jego szczęscie
              trzeba obowiązkowo ubezpieczyć u nich w salonie za ponad dwa
              tysie!!!!!

              > Jezdzi dalej swoim i bacznie się rozgląda, czyli jest w punkcie
              wyjscia:(

              znaczy kicha.
    • dobradobradobra W Polsce tego pewnie nie ma 24.10.07, 19:07
      Ale w Stanach dluzszy czas ekploatowalam "rozbitka" .Tylko ze ja
      kupilam rozbitego a nie wypicowanego.
      Na licytacji gdzie ubezpieczalnie sie pozbywaja niechcianego
      badziwia( robocizna droga). Wtedy wiadomo co jesr rozwalone ,
      ryzyko tylko ze mozna sie przejechac na kosztach czesci troche.
      • histe nie ma się co dziwić 25.10.07, 18:33
        Kupujący warci sprzedających. Od allegro - po auto-giełde TV
        występują oszuści, którzy chcą wciśnąć powypadkowy samochód, albo
        namawiają ( dajac korzystną cenę) na wpłatę pewnej kwoty pieniędzy w
        zamian za sprowadzenie cuda z zagranicy....co gorsze - takich ofert
        jest na pęczki - czyli jak widać klientów jeleni nie brakuje.
        Policja z tym nic nie robi...rynek aut uzywanych jest
        zdemoralizowany i zepsuty aż do kości...wszyscy na tym tracą..no
        może tylko dilerzy nie, bo dzięki temu mają na pewno więcej
        klientów zawiedzionych kupnem " używanego". Czy w naszym kraju
        wszystko co jest zwiazane z motoryzacją musi być postawione na
        głowie?
        • sum_tzw_olimpijczyk Re: nie ma się co dziwić 25.10.07, 19:04
          Kupujący też mają siano w głowie. W zeszłym roku sprzedawałem Passata 1.6D z
          1988r, byłem jego drugim właścicielem przez 3/4 jego życia, znałem go na wylot.
          Jeździł nim głównie mój ojciec, samochód zadbany. Przebieg oryginalny 18-o
          letniego diesla - 211 tys km. Kupujący jak widzieli przebieg to kręcili nosem,
          że dużo! Nikt nie chciał kupić auta mimo iż cena była o 10-15% niższa niż
          średnia rynkowa cena zajeżdżonego szrota, właśnie z uwagi na ten przebieg. W
          końcu auto poszło do dalszej rodziny gdzie jeździ do dziś
          • seydlitz Re: nie ma się co dziwić 26.10.07, 13:08
            Jak tak sobie czytam to strach mnie oblatuje, ale ja będę z drugiej strony
            barykady. W przyszłym roku będę sprzedawał 6-letniego Mondeo TDCi 130 kM.
            Samochód ma obecnie 83,9 tys. km. Za rok pewnie sięgnie 100 tys. i kto mi
            uwierzy, że tylko tyle. Nigdy nie przywiązywałem wagi do wpisów w książce, teraz
            pewnie się to zemści. Już mnie interesuje jak potencjalni kupcy będą wybrzydzać
            i szukać dziury w całym, autko raczej w stanie dobrym.
            • histe Re: nie ma się co dziwić 26.10.07, 14:51
              no życzę Ci powodzenia, ale dużo zależy też od ceny..... może nie
              bedzie aż tak strasznie...sam za chwilę będe sprzedawał 3 letnie
              clio, na szczeście niemal nie serwisowane ale kto wie jak mi pojdzie
              • regent206 Re: nie ma się co dziwić 26.10.07, 15:50
                Sprzedawanie dzisiaj samochodu jest mniej więcej tak samo "ciekawe"
                jak jego kupowanie i wielu kwestiach podobne - oddajesz w
                rozliczeniu w salonie zaproponują jakąś cenę na ogół śmiesznie
                niską,ale temat załatwiony szybko i bez stresów. Przez ogłoszenie
                gazeta,internet - zaproponujesz za wysoką cenę - zero odzewu;średnią
                cenę zainteresowanie jest - w większości tylko "pytacze" ale z dość
                sensownymi pytaniami; cenę niższą niż średnia - o każdej porze dnia
                i nocy telefony od różnego rodzaju "znafcuf", "hendlerów" i "łowccuf
                okazji" z zapytaniami - był bita? za ile pójdzie ostatecznie? co
                miał lakierowane? jest przeszczepiany ?!? do rzadkości należą
                sensowne pytania typu czy jest garażowany? jaki ma przebieg? który
                właściciel ?
                Ogólnie jeżeli nia ma na tyle dużo kasy by sprzedać samochód szybko
                i tanio, to trochę trzeba się namęczyć...
                • fiko7 Re: nie ma się co dziwić 26.10.07, 18:55
                  Jeśli wiesz że masz dobre auto to i bez większego problemu
                  znajdziesz kupców którzy są w stanie zapłacić trochę więcej.
                  W tym roku sprzedawałem 10 letnia Hondę Accord.
                  Auto było mi potrzebne na parę miesięcy więc byłem jej właścicielem
                  przez pół roku. Jednak przed kupnem pojechałem do zaprzyjaźnionego
                  warsztatu by dobrze sprawdzili mi auto. Do auta dostałem trochę
                  rachunków i przebieg wyglądał na prawidłowy i miałem jasność jak
                  auto wygląda.
                  Gdy je sprzedawałem wystawiłem cenę 17000 a auta z takim silnikiem z
                  tego rocznika były już poniżej 13 tys. Jednak moja zgoda na badanie
                  auta w serwisie oraz jego stan techniczy zadecydował że auto
                  sprzedałem w ciągu 2 tygodni, obniżając cenę do 16 tys.
                  Nawet to że autem jeździłem tak krótko nie wzbudzało podejżeń że
                  sprzedaję bo cos jest nie tak.
                  Także sprzedaż auta w dobrym stanie nie stanowi problemu, chyba że
                  się ma markę auta które budzi małe zainteresowanie.
            • iberia.pl Re: nie ma się co dziwić 27.10.07, 10:05
              seydlitz napisała:

              > Jak tak sobie czytam to strach mnie oblatuje, ale ja będę z
              drugiej strony barykady. W przyszłym roku będę sprzedawał 6-letniego
              Mondeo TDCi 130 kM. Samochód ma obecnie 83,9 tys. km. Za rok pewnie
              sięgnie 100 tys. i kto mi uwierzy, że tylko tyle. Nigdy nie
              przywiązywałem wagi do wpisów w książce, teraz
              > pewnie się to zemści. Już mnie interesuje jak potencjalni kupcy
              będą wybrzydzać i szukać dziury w całym, autko raczej w stanie
              dobrym.


              moze ktos z forum kupi?
            • p.bera Re: nie ma się co dziwić 30.10.07, 21:27
              a moze juz teraz chcesz sprzedac???
    • zdecydowany4 Re: Dlaczego sprzedający łżą jak psy??? 28.10.07, 14:49
      Po przejsciach ze skodami wczoraj kupił Peugeota 307 kombi 1.6 benzyna z 2003
      roku za 29.500.Przebieg 60 tyś, bezwypadkowy.

      Oby mu dobrze służył.
      • macgregor-72 Re: Dlaczego sprzedający łżą jak psy??? 30.10.07, 01:01
        > Po przejsciach ze skodami wczoraj kupił Peugeota 307 kombi 1.6 benzyna z 2003
        > roku za 29.500.Przebieg 60 tyś, bezwypadkowy.
        >
        > Oby mu dobrze służył.
        oby
        i możliwe, że zrobił lepszy zakup niż wcześniej planował (ale to się z czasem okaże), samochód tej samej klasy, pewnie lepiej wyposażony a za Octawię zapłaciłby ponad 1/3 więcej - zostanie mu na ewentualną instalację gazową i w miarę dobre wakacje
    • kodem_pl Zle szukacie... 29.10.07, 00:56
      Tu pierwsza z brzegu: tnij.com/E24z
      • robert888 hehe, pojedziesz do Kilonii (to w sumie blisko) po 29.10.07, 09:53
        wiesz na powitanie "salemalejkum" i dopiero sie zdziwisz jak
        zobaczysz tę skodziankę:)
        Bo nam wszystkim sie wydaje , że samochody w DE to wogóle nie maja
        wypadków i nie podlegaja naprawom he he:) mniej więcej tak jak ta
        Skoda.
        • kodem_pl Re: hehe, pojedziesz do Kilonii (to w sumie blisk 29.10.07, 13:33
          Pare aut w rodzinie bylo tak kupionych i nikt nie narzeka. Jasne, ze jest
          szansa, ze i w rzeszy jadac samemu kupisz trupa, ale jest ona bez porownania
          mniejsza, jesli 'madrze' szukasz. Jak auto ma ksiazke przegladow, TUV i fakture
          za niego z wypisanym przebiegiem i tak dalej to zdecydowanie latwiej dojsc, czy
          jestesmy dymani;-) Jak papiery sie pogubily no to... jedziemy dalej. Ale to
          mozna sprawdzic juz przez telefon. Szanse na bycie wydymanym sa tam znikome,
          jesli umiesz korzystac z mobile.de. A w Polsce... Auta z wielkopolski, poznania
          i okolic odpadaja na wstepie;-) No ale co dalej? Pol roku tulaczki za Szkodom
          Oktafiom, zeby kupic 307? Dajcie spokoj:-D Cenie swoj czas i swoje
          bezpieczenstwo, dlatego auta kupuje w Niemczech.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja