Ja sobie poradzić z parkującymi gdzie popadnie ..

29.01.08, 16:04
Sytaucja na naszym osiedlu wygląda nastepująco, mamy teren osiedla ogrodzony,
mamy strefę zamieszkania (czy jakoś tak się to nazywa nie pamiętam dokładnej
nazwy znaku), mamy regulami osiedla ze mozna parkowac tylko w miejscach do
tego dozwolonych. Oczywiscie miejsc parkingowych jest mneij niz aut
mieszkańców. Niektórzy przeginają i blokują innych którzy prawidłowo parkują.
Cały problem jest w tym ze straz miejska olewa temat i nie przyjeżdzają nie
spisuja nie montują blokad itp... Czy jest jakies rozwiazanie tego problemu?
Mam tu na mysli ukaranie osób najbardziej uciążliwych.
    • regent206 Re: Ja sobie poradzić z parkującymi gdzie popadni 29.01.08, 16:19
      Nie ma chyba prostego sposobu na ten problem. Z jednej strony służby
      które dopóki, nie zaczną działać bardziej skrupulatnie i egzekwować
      prawo z należytą starannościa to w ogóle temat nie będzie istniał, z
      drugiej strony mentalność dużej części rodaków, którzy z natury
      większość rzeczy robią byle jak...
      Jedni byle jak parkują, inni byle jak pracują(policja) i wszystkim
      im to wisi...
    • iberia.pl Re: Ja sobie poradzić z parkującymi gdzie popadni 29.01.08, 16:27
      jesli straz miejska ma to w nosie, i zostawienie kartki za szyba nie
      dziala to pozostaja inne mniej cywilizowane metody....np.zrobienie
      zdjecia i publikacja,albo lokalna tv czy takie samo chamskie
      zachowanie.
    • carnivore69 Re: Ja sobie poradzić z parkującymi gdzie popadni 29.01.08, 16:32
      Nalezy podpalac owe zle zaparkowane samochody.

      (Naturalnie ukradkiem oraz pod sztandarami walki z aspolecznymi postawami.)

      Pzdr.
    • maq77 Re: Ja sobie poradzić z parkującymi gdzie popadni 29.01.08, 16:43
      > Cały problem jest w tym ze straz miejska olewa temat i nie
      przyjeżdzają nie
      > spisuja nie montują blokad itp...

      Skoro macie osiedle ogrodzone to pewnie teren należy do wspólnoty i
      drogi wewnętrzne oraz parkingi nie stanowią drogi publicznej. W
      związku z tym straż miejska nie ma prawa wlepiać mandatów, bo
      kierowcy nie łamią przepisów ruchu drogowego tylko regulamin
      osiedla. Sprawa nie jest prosta - ja nie wiem, czy administrator
      osiedla ma prawo założyć komuś blokadę.
      • januszz4 Re: Ja sobie poradzić z parkującymi gdzie popadni 29.01.08, 18:51
        Z pewnością nie ma prawa. Ale jak pisze inicjator tej dyskusji,
        jeśli na osiedlu jest więcej aut niż miejsc do parkowania to prosta
        logika mówi, że albo trzeba zmniejszyć liczbę aut (podpalać,
        wysadzać w powietrze - co oczywiście w grę nie wchodzi), albo
        zwiększyć liczbę miejsc, co z pewnością jest możliwe. Odbędzie się
        to kosztem likwidacji części trawników. Ale już lepiej mieć
        wybrukowane miejsca parkingowe niż rozjechany pseudo trawnik. Skoro
        projektanci osiedla wcześniej nie pomyśleli o podziemnym garażu, to
        trudno, jest to jedyne wyjście.
        • kajka777 Re: Ja sobie poradzić z parkującymi gdzie popadni 29.01.08, 19:25
          Właśnie, może spojrzeć z perspektywy kierowców, którzy później niż
          inni wracają z pracy? Skoro nie pomyślano o wystarczającej ilości
          miejsc parkingowych, to co mają zrobić mieszkańcy ze swoimi autami?
          Nie piszę o osobach, które najchętniej zaparkowałyby w klatce
          schodowej, żeby bliżej, mimo że parę metrów dalej jest parking, ale
          o sytuacji, gdy miejsca naprawdę NIE MA.
          • milleniusz Zmienić środek lokomocji może? 29.01.08, 19:43
            Albo kupić miejsce w garażu, czy płatne miejsce parkingowe - zawsze takie są w
            nowych inwestycjach.

            Problem miejsc parkingowych nie jest tylko naszym problemem, ale raczej
            ogólnoświatowym. Coraz więcej jest aut na świecie. W Londynie na przykład możesz
            kupić grata za 100 funtów, ale już ubezpieczenie, czy miejsce do parkowania na
            _publicznej_ drodze przy domu kosztuje tysiące.

            Rozwiązaniem nie jest parkowanie na trawnikach, drogach pożarowych, miejscach
            dla inwalidów itp. Rozwiązaniem nie jest też zabetonowanie całego miasta i
            przerobienie go w wielki parking, czy mega-trase wolnego ruchu, bo jak każdy
            będzie chciał dojechać do pracy autem, to nawet 10-pasmowe drogi nie pomogą.
            Przykład wspomnianego Londynu - 8 funtów za wjazd do centrum dziennie.

            Mam złą wiadomość: będzie tylko gorzej.
            • kajka777 Re: Zmienić środek lokomocji może? 30.01.08, 19:23
              milleniusz napisał:

              > Albo kupić miejsce w garażu, czy płatne miejsce parkingowe -
              zawsze takie są w
              > nowych inwestycjach.

              To jasne.
              Ale sama osobiście widziałam zamknięte osiedle, gdzie parkingu
              żadnego nie przewidziano, bo po co? Sa tylko miejsca na i przy
              chodnikach.

              Nie piszemy o globalnym problemie parkowania w miastach. Piszemy o
              parkowaniu pod własnym domem na własnym osiedlu.
              • milleniusz Re: Zmienić środek lokomocji może? 30.01.08, 19:32
                kajka777 napisała:

                > milleniusz napisał:
                >
                > > Albo kupić miejsce w garażu, czy płatne miejsce parkingowe -
                > zawsze takie są w
                > > nowych inwestycjach.
                >
                > To jasne.
                > Ale sama osobiście widziałam zamknięte osiedle, gdzie parkingu
                > żadnego nie przewidziano, bo po co? Sa tylko miejsca na i przy
                > chodnikach.

                To chyba niemozliwe, bo prawo nakazuje przewidziec ilestam miejsc parkingowych,
                na ilestam mieszkan. Moze ktos wie ile. Tak czy owak, jest to za mala ilosc.

                > Nie piszemy o globalnym problemie parkowania w miastach. Piszemy o
                > parkowaniu pod własnym domem na własnym osiedlu.

                A ja pisze, ze problem jest zasadniczo nierozwiazywalny. Ziemia w duzych
                miastach jest bardzo droga, zreszta, wszedzie juz zaczyna byc droga, wiec
                rozwiazaniem najlepszym z najgorszych bedzie wprowadzenie oplat za parkowanie.
                Prawie wszedzie.

                Tak jak dzierzawisz (albo kupujesz) mieszkanie, zeby miec gdzie spac, tak bedzie
                trzeba dzierzawic (albo kupic) miejsce dla swojego samochodu. Jesli sie chce
                miec samochod.

                Innej drogi nie widze.
    • magdalaena1977 Re: Ja sobie poradzić z parkującymi gdzie popadni 29.01.08, 21:09
      Te samochody parkują na wewnętrznym osiedlowym parkingu.
      Jeśli tak zapewne są to samochody właścicieli mieszkań, spółdzielców (zależy
      jaka jest forma prawna osiedla). I każdy wjeżdżający za bramę musi mieć kartę,
      być wpisany do książki ciecia itp , prawda ?
      Zatem spółdzielnia doskonale wie, że ten stary lanos koło rododendronu to auto
      Kowalskiego spod 7 ?
      Czy nie można zatem w uchwale spółdzielni itp wprowadzić dodatkowej opłaty za
      parkowanie na trawniku ? Nakładanej każdorazowo na spółdzielcę zgłaszającego
      pojazd ?
      Ewentualnie podzielić miejsca parkingowe i pobierać opłatę od każdego z nich. A
      samochodów, które nie mają miejsca, nie wpuszczać.
      • rafallski83 Re: Ja sobie poradzić z parkującymi gdzie popadni 29.01.08, 21:20
        Kiedyś przyjechała do mnei rodzina i zostawiła auto pod blokiem, to im zapałki to wszystkich zamków powkładali :/
        Wg mnie jedynym rozwiązaniem jest dogadanie się ze spółdzielnią, żeby wygospodarowali trochę miejsca na nowe miejsca parkingowe, bo dziś Twój sąsiad nie ma gdzie zaparkować, a jutro możesz to być Ty...
        Pozdrawiam
        rafallski
    • czepialski_anonimek Re: Ja sobie poradzić z parkującymi gdzie popadni 30.01.08, 15:50
      u mnie na osiedlu (takim jak Twoje) jest jeszcze gorsza sytuacja. Bo
      mogę zrozumieć że ludzie, gdy nie ma gdzie stanąć parkują w innych
      miejscach, natomiast u mnie są wolne miejsca na parkingu, a debile i
      tak parkują jeden metr od wejscia do klatki! Mam zamiar zadzwonić do
      straży miejskiej, bo przez takie stawanie blokują drogę pożarową i
      sądze że w tej sytuacji nie ma znaczenia że jest to teren wspólnoty.
      • roto Pozostaje kupić działeczkę, wybudować domek i 30.01.08, 20:01
        problem z parkowaniem autka przy domu z głowy,chcesz to parkujesz w
        garażu, nie chcesz to parkujesz przed domem, wokół żadnych sąsiadów
        z samochodami, miejsca bez liku ,polecam
        • milleniusz Wtedy wiesz ile kosztuje miesjce parkingowe 30.01.08, 20:21
          roto napisał:

          > problem z parkowaniem autka przy domu z głowy,chcesz to parkujesz w
          > garażu, nie chcesz to parkujesz przed domem, wokół żadnych sąsiadów
          > z samochodami, miejsca bez liku ,polecam

          Racja. Ale to sprowadza sie do jednego - ceny miejsca parkingowego.
          Przywykliśmy, że parkowanie jest za darmo, a niedługo przestanie być, bo
          niestety trzeba jakoś podaż z popytem zrównoważyć. Tak sądzę.
    • programistajava Re: Ja sobie poradzić z parkującymi gdzie popadni 01.02.08, 08:02
      Dziękuję za dyskusję, w sumie oprócz koncepcji próby wprowadzenia odpłatności za
      parkowanie gdzie popadnie to chyba już każdą inna propozycje przerabialismy.
      Aktualnie ochrona nakleja naklejki na szyby, nawet trochę pomogło ale zostali
      najwięksi twardziele.
      Wiecie co mnie osobiście najbardziej boli TOTALNY EGOIZM kilku osobników któzy
      pod samą klatką parkują a raz na dzień (dosłownie na 2h) używają auta i gdzieś
      wyjeżdzają (ale tą panią da się anmierzyc i zwrócę jej grzecznie uwagę
      zaazwyczaj pomaga).
      Co do ilosci miejsc parkingowych Dom Development nas wycyckał, aby zgadzał sie
      wspolczynnik wynajeli obok osiedla parking (nie uwierzycie buli tacy co pod
      klatka nadal parkowali bo im sie nie chcialo d..y ruszyc 200Metrów!!!). Obecnie
      dzierzawa sie skonczyla teren sprzedany kolejnemu deweloperowi i beda budowac
      nowe osiedle. Sprawa byla w sadzie ale jakos zatuszowali chyba.
      Tak czy siak zawsze bedzie wiecej aut niz miejsc parkingowych. Kiedys byla
      akacja ze starazakami, przyjechali aby sprawdzic drogi przeciwpozarowe i pare
      mandatow polecialo no ale przeciez starazacy nie beda codziennie przyjezdzac.
      CHyba faktycznie calego zjawiska nei da sie zlikwidowac jako takiego i pozostaj
      ewalczyc tylko z tymi pajacami co pod sama klatka musza zaparkowac.
    • programistajava Re: Ja sobie poradzić z parkującymi gdzie popadni 01.02.08, 08:04
      aha i jeszcze jedno taka ciekawostka wiecie ze jak ktos obcy zaparkuje na waszym
      prywatnym miejscu parkingowym to wg prawa NIC mu nei mozna zrobic?! (chyba ze
      jest jakas nadzieja i ktos w praktyce cos wyegzekwowal).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja