Zjazd z ronda

IP: *.pgnig.com.pl 13.07.01, 15:12
Mam pytanie. Chcę skręcić na rondzie w lewo. Wjeżdzam na rondo, ale przed
skręceniem łapie mnie na prostym odcinku czerwone światło. grzecznie staję i
czekam na zielone (w skrajnym przypadku oznacza to, że skręt w lewo na rondzie
może zająć trzy zmiany świateł), ale często na mnie wtedy z tyłu trąbią. Jak to
jest? Z jednej strony obowiązuje stop na czerwone, a z drugiej - skręcenie w
lewo nie oznacza jeszcze zjazdu ze skrzyżowania.
Będę wdzięczna za pomoc, bo nie chcę być przyczyną większych korków.
    • Gość: <o)))>< Re: Zjazd z ronda IP: *.swipnet.se 13.07.01, 15:58
      Niektórzy panowie trąbią, jak tylko zobaczą kobietę za kierownicą ;-)
    • Gość: cień Re: Zjazd z ronda IP: *.acn.waw.pl 13.07.01, 16:04
      Niestety musisz czekac na zielone. Na mnie nikt nie trąbi w takiej sytuacji
      jaką opisałaś, może z tego względu że jestem słusznej postury :-)
      • Gość: Tweed Re: Zjazd z ronda IP: *.grey.com.pl 13.07.01, 16:10
        Cien ma racje, trzeba czekac. Przejezdzajac minelabys przeciez czerwone swiatlo.

        A trabieniem nie nalezy sie przejmowac, u nas trabia w roznych dziwnych sytuacjach (np. jak nie skrecasz w
        prawo, bo strzalka sie nie swieci).
    • Gość: PiL Re: Zjazd z ronda IP: 212.244.170.* 17.07.01, 08:17
      Wszystko OK. Odpowiadaj re-trąbieniem. Jedni będą zaskoczeni i umilkną,
      inni... - nimi nie warto się przejmować. Pozdr.
    • Gość: Doris Re: Zjazd z ronda IP: *.pgnig.com.pl 17.07.01, 11:00
      Dzięki wszystkim za wsparcie. Też mi się tak wydawało, ale takie sytuacje
      zawsze budzą wątpliwości. Jeszcze raz sprawdziła się stara giełdowa
      zasada: "Jak nie wiesz co robić to najlepiej nic nie rób".
    • Gość: Pitz Re: Zjazd z ronda IP: 195.116.250.* 17.07.01, 11:10
      Moja znajoma jest lekarzem, co prawda ginekologiem, ale lekarzem. Kiedys na nia
      jakis taki trabil. Pani grzecznie wysiadla, podeszla do czlowieka i pyta sie go
      czy mu sie cos stalo i wzywa pomocy, bo jak tak, to ona jest lekarzem i moze
      pomoc. Ponoc mina tego czlowieka byla nie do opisania - nie potrafil nic
      odpowiedziec.
      Ta pani zreszta ma czasem takie przypadki - np. jak kiedys jezdzila jeszcze
      maluchem z dawnych czasow i w warsztacie nie przykrecili dobrze kierownicy
      (kiedys to bylo zabawnie!!!). Na szczescie kierownica zdjela sie tej pani kiedy
      czekala na skret w lewo na srodku skrzyzowania, a za nia jakis taksiarz trabi,
      ze stoi i nie jedzie. Pani wysiadla i podeszla do tego pana z kierownica w reku
      mowiac "Panie nie trab pan, tylko pan cos zob!". Temu panu tez szczeka opadla...

      Ale to tak na marginesie...
    • Gość: Cobra Re: Zjazd z ronda IP: *.acn.waw.pl 21.07.01, 19:08
      Jest jedna - dość istotna - sprawa, o której nikt tu nie wspomniał.
      Chodzi o to, że jeśli na tzw. "rondzie" działa sygnalizacja świetlna, wówczas
      rondo takie jest niczym innym jak tylko zwykłym skrzyżowaniem z przejazdem tzw.
      kolizyjnym (sygnalizacja świetlna w hierarchii znaków i sygnałów drogowych stoi
      wyżej od znaków pionowych oznaczających konieczność ustąpienia pierwszeństwa
      przed wjazdem na rondo i pierwszeństwo przy jego opuszczaniu). I teraz
      interpretacja prawidłowego zachowania kierowcy jest całkiem prosta. Nie możesz
      opuścić tego skrzyżowanio-ronda, bo wyświetlany sygnał czerwony zabrania Ci
      tego. Piszesz, że wstrzymuje Cię czerwony sygnał już po wjechaniu na rondo, ale
      jeszcze przed skrętem w lewo. Nie piszesz natomiast, czy trąbią ci za Tobą, czy
      ci z lewej, którzy teraz mają sygnał zielony, a nie mogą zjechać z ronda, bo Ty
      im ten zjazd blokujesz. Jeśli stoisz prawidłowo, czyli w "cieniu" wysepki
      centralnej, a trąbią ci z tyłu za Tobą, to najlepiej ich olać (oczywiście w
      przenośni, choć - jeśli na tym rondzie są długie cykle zmiany świateł - to
      można i dosłownie), ale jeśli trąbią ci, którzy są przez Ciebie blokowani z
      lewej, to wcale im się nie dziwię. Bo nawet jeśli ma się zielone światło na
      wjeździe na rondo, to mie powinno się na to rondo wjeżdżać, jeśli brak jest
      miejsca w "wolnym cieniu" wysepki centralnej, by się tam zatrzymać. Trzeba
      pamiętać, że zawsze może światło zmienić się na czerwone i jeśli zdecydowałaś
      się wjechać na rondo (w końcu miałaś zielone światło) a nie masz miejsca,
      by "schować się" za wysepką centralną, wtedy pozostając z konieczności na
      przejeździe, blokujesz tych, którzy mimo ich zielonego światła nie mogą przez
      Ciebie tego ronda zjechać.
      Oczywiście, nie zakładam z góry, że tak właśnie było, ale opisałem taką
      sytuację, bo sporo "automaniaków" zagłąda na to forum, i niektórym
      takie "mędrkowanie" może się przydać. Wiem o tym, bo jestem tak blokowany
      prawie za każdym razem, gdy przejeżdżam przez rondo skrzyżowania ul.
      Marynarskiej z ul. Żwirki i Wigury w Warszawie.

      Pozdrawiam ;)>
      Cobra
      • doris1 Re: Zjazd z ronda 23.07.01, 10:08
        Trąbią ci ztyłu. Staram się nie wjeżdzać na skrzyżowanie, jak z sytuacji wynika
        że nie zdążę zjechać lub conajmniej schować się tak, żeby nie blokować.
        Niestety taka sytuacja czasem też mi się zdaża. Wtedy mam pełne zrozumienie dla
        trąbiących. Pozdrawiam
        • Gość: Cobra Re: Zjazd z ronda IP: *.acn.waw.pl 26.07.01, 22:07
          Jak trąbią z tyłu, to - jako się rzekło - trzeba ich >o*l*a*ć< (szerokim
          strumieniem, wysokim ciśnieniem, z góry, z boku i z podskoku!!!
Pełna wersja