Swift (nowy)-warto kupić?

IP: *.esw.pl 25.08.03, 07:52
Interesuje mnie auto (nowe) w cenie do 30 tys. Do wyboru jest Swift, SC ,
Matiz i Agila. SC i Matiz odpadają. Czy warto kupić Swifta który jest na
wyprzedaży. Co będzie z częściami np. szyba do wymiany itp. A może warto
poczekać i na przełomie roku trafi się na jakąś promocję i uda się kupić inną
markę w tej cenie. Czy jest możliwe że trafię w styczniu np. na nowe Punto
lub Corsę z rocznika 2003 w cenie do 30 tys? Następca swifta (chodzi o
miejsce w segmencie cenowym - to Alto) będzie w salonach gdzieś koło maja
przyszłego roku (spadek ceł na samochody montowane poza unią. Więc na
podsumowanie pytania: Brać Swifta, szukać okazji cenowej w styczniu 2004 (ale
czy będą takie) czy czekać do maja. PS. Samochód ma być nieduży bez klimy itp.
Dziękuję z opinie jeżeli takie będą.
    • Gość: cc Re: Swift (nowy)-warto kupić? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.03, 07:59
      Poszukaj w starszych wątkach - temat swifta pojawia się raz w miesiącu.
      Patrząc na wyniki NCAP (a raczej ich brak), na to, że plastiki nie są miłe w
      dotyku, a regulacja temperatury i nawiewu suwakowa - ten samochód to
      katastrofa ;-)))))))))))
      Jeden z ostatnich artykułów - dot. obecnie sprzedawanego węgra:
      www.samochodyswiata.pl/index.php?op=po&po=938
      • Gość: ogrodnik Re: Swift (nowy)-warto kupić? IP: *.esw.pl 25.08.03, 08:09
        Oprócz wrażeń dotyczących plastików w podanym artykule wymieniono trochę zalet
        tego auta (kilku znajomych ma to toczydło i chwalą bo niezawodne) Oczywiście
        wolałbym nowszy konstrukcyjnie pojazd. Ale czy uda się coś trafić w cenie
        poniżej 30 tys (nowe) pod koniec roku. Co o tym myślicie, macie jakieś
        doświadczenia w tej sprawie?
        • mati_z_as Ja na Twoim miejscu kupiłbym... 25.08.03, 08:57
          ... nową Pandę (vel Gingo). Oglądałem to auto w salonie Fiata i jest
          rewelacyjne !!! Całe wnętrze pokryte jest jasną i miękką tapicerką, plastiki
          są bardzo dobrej jakości, przestrzeni jest zadziwiająco dużo. Do tego dochodzi
          cena: 26.000zł za podstawowy model z silnikiem 1.1 (znany z SC). Wydaje mi się
          że to jest najrozsądniejsza propozycja.

          Pozdrawiam :)
          • Gość: ogrodnik Re: Ja na Twoim miejscu kupiłbym... IP: *.esw.pl 25.08.03, 09:22
            Nowa Panda jest autem które nie zostało przetestowane więc ciężko powiedzieć
            coś na temat awaryjności. Poniższe wypowiedzi kolegów potwierdzają moją opinie
            o Swifcie jako toczydełku dość niezawodnym ale ze skrzypiącymi plasitkami itd.
            Skrzypiące plastiki nie bądą przeszkodą w eksploatacji autka gdyż będzie nim
            jeździła kobieta a tu główną role będzie grała niezawodność. A może warto
            zainwestować w Saxo, samochodzik trochę nowszy konstrukcyjnie ale w podobnej
            cenie lecz też będący na wyprzedaży. Swift jest kuszącą propozycją ale czy
            według Waszego doświadczenia mogę się spodziewać dużych upustów cenowych na
            troszkę większe modele 2003 roku w styczniu lub lutym 2004? Możę ktoś kupował
            samochód z mijającycego rocznika i udału mu się to z dużym upustem. Ile mógłby
            wynieść taki upust?
            Proszę o opinie.
        • Gość: piotrek Re: Swift (nowy)-warto kupić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.03, 08:59
          Każdy samochód ma zarówno wady jak i zalety. Moim zdaniem w przyp. Swift'a
          najpoważniejszą wadą jest korozja, która dość szybko rozpoczyba swoją
          działalność. Ale auto jest naprawdę niezawodne - słyszałem na jego temat dużo
          ciepłych słów. Prowadziłem Swift'a raz w życiu (było to auto z wypożyczalni z
          przebiegiem ok. 80 000 km, użytkowane na greckich drogach) i nie miałem
          większych zastrzeżeń. Swift ma 3 lata gwarancji - Agila 1 rok. Poza tym Swift
          jest większy. Jeśli chodzi o części to nie wiem, czy jest to powód do
          zmartwienia. Sam kupiłem właśnie Mitsubishi - czyli auto marki nieco
          egzotycznej w Polsce, w przeciwieństwie do Europy Zach. Na pocieszenie powiem
          Ci, że sześć lat temu na termostat do Mondeo (czyli auta bardzo popularnego)
          czekałem 3 tygodnie. Po prostu w każdym aucie są elementy, które psują się dość
          często a inne prawie nigdy. Serwisy biorą to pod uwagę przy zapełnianiu
          magazynów. Więc typowymi ustrkami nie masz się co martwić, a jak zdarzy się
          coś "niebywałego" to i Toyota przetrzyma Cię dwa tygodnie :)
      • remo29 Re: Swift (nowy)-warto kupić? 25.08.03, 08:59
        > Patrząc na wyniki NCAP (a raczej ich brak), na to, że plastiki nie są miłe w
        > dotyku, a regulacja temperatury i nawiewu suwakowa - ten samochód to
        > katastrofa ;-)))))))))))

        No tak, suwakowa regulacja temperatury i nawiewu dyskwalifikuje ten samochód...
        O ja durny musiałem być, że jeździłem w tym plastikowym wnętrzu przez 120
        tys.km. Cieszyłem się z jego niezawodności i z tego że mało pali - a tu taka
        mina! Suwaki zamiast pokręteł!

        A teraz z punktu widzenia użytkownika (a nie przekaźnika gdzieś
        zasłyszanych "opinii"): nowego swifta bym nie kupił, zbyt wiele traci na
        wartości. Ale z racji tego, że używany jest w dużej części przez panów w wieku
        wskazującym, iż mają daleko za sobą jazdę z piskiem opon, można trafić na
        b.dobry 2-3 latek. I to polecam. Plastiki trzeszczą, to fakt, ale pomyśl, że
        poza wlewaniem paliwa i wymianą podstawowych materiałów eksploatacyjnych nie
        intsresuje cię nic. Do miasta i na niedługie trasy jest wręcz idealny. Moim
        wybrałem się nawet do Chorwacji (1200km w jedną stronę), ale końcówka do
        przyjemnych już nie należała. Ale da się i to w trzy osoby + spoooory bagaż.
        Jeśli mógłbym coś zasugerować to kupno używanego z silnikiem 1.3 (znajdziesz 3-
        latka i zmieścisz się w 20 tys.zł). Przy tej masie 85 KM - to jak pitbull :)
        A teraz w temacie gwiazdek NCAP. Gwiazdki nie zastąpią szarych komórek. Dzwon 5-
        gwiazdkowej nówki z 20-tonowym kamazem przy 120 km/h też zakonczy się marszem
        żałobnym. Różnica polega na tym, że NIGDY nie wpadło mi do głowy, żeby 53-
        konnym swiftem wyprzedzać TIRa na wzniesieniu przy 120km/h na 4-tym biegu. Ale
        gdyby tych koni było 153, to pewnie bym się skusił. Przecież
        kupiłem "dynamiczne" i "najbezpieczniejsze" auto w swojej klasie...
        • Gość: cc Re: remo29 IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.03, 13:55
          remo29 napisał:

          > O ja durny musiałem być, że jeździłem w tym plastikowym wnętrzu przez 120
          > tys.km. Cieszyłem się z jego niezawodności i z tego że mało pali - a tu taka
          > mina! Suwaki zamiast pokręteł!
          TO była ironia, czł-eku!
          > A teraz z punktu widzenia użytkownika (a nie przekaźnika gdzieś
          > zasłyszanych "opinii"): nowego swifta bym nie kupił, zbyt wiele traci na
          miałem swifta ponad 2 lata, więc mam swoje zdanie.

          pzdr
          • remo29 Re: remo29 25.08.03, 13:59

            > TO była ironia, czł-eku!

            Nie wyczułem. Jeśli tak, to sorry za sarkazm :)
            Nie raz zdarza się, że ludzie przywiązują wagę do takich małoznaczących
            pierdół, że aż ręce opadają. Myślałem że jesteś jednym z nich...
            • Gość: cc Re: remo29 IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.03, 18:08
              no prob
              :)
    • Gość: macius Re: Swift (nowy)-warto kupić? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.03, 11:10
      wlasnie dzis jade zarejestrowac nowego swifta, uwazam ze warto kupic,
      ja wybieralem pomiedzy seicento a swiftem wlasnie, po miesiacu wachan doszlem
      do wnisosku ze swift jest o klase lepszym samochodem niz sc i jest tylko 2-3
      tys. drozszy.
      jesli ktos szuka w miare ekonomicznego, taniego, nie psujacego sie auta w cenie
      26300 pln to warto, w tej cenie raczej trudno znalesc cos konkurencyjnego.
      A jesli ktos bedzie marudzil ze plastiki nie takie, ze stary konsturkcyjnie to
      polecam yarisa tylko 37tys pln / 2 m-ce czekania/ lub np punto tez pewnie
      minimum 32 tys.
      jesli ktos liczy sie z pieniedzmi i potrzebuje prostego miejsciego auto, to
      polecam, szczegolnie ze za roznice pomiedzy najtanszym putno a swiftem ma
      paliwo na 3 lata jezdzenia.
      pozdr.
      macius.
    • x-darekk-x Re: Swift (nowy)-warto kupić? 25.08.03, 11:22
      mam swifta. jezdzilem wczesniej i matizem i seicento i uwazam, ze jednak swift
      jest nieporownywalnie lepszym samochodem. oczywiscie nie moze sie rownac z
      punto czy yarisem. ale tak to jest: cena proporcjonalna do towaru. moj ma rok,
      34 tys. przebiegu. zadnych problemow mechanicznych, ale na gwarancji wymieniam
      pojutrze uszczelki okienek bocznych - bo jest malutkie rozwarstwienie (bez
      objawow) i zawiasy maski (bo jeden mial malutki luz).

      samochodem bylem przejechalem alpy i wlochy. starszym modelem przejechalem gory
      skaliste i dojechalem prawie na alaske. nigdy mnie nie zawiodly. nigdy tez nie
      spalily wiecej niz 6,3 litra. zazwyczaj kolo 5. brzydkie, glosne, przestarzale,
      ale bardzo przyjemne w prowadzeniu i trwale!

      co kto lubi...
    • Gość: 130rapid Wyczerpująca opinia (długie) IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.03, 16:44
      Trzydrzwiowy Suzuki Swift 1,0 GL

      Plusy:
      - Auto jest całkiem żwawe do 110 km/h i to pomimo przekładni głównej o
      ekonomicznym przełożeniu (5. bieg przy 3000 obr/min to prawie 100 km/h). Silnik
      szybko się rozgrzewa. Jak na trzycylindrowca jest dobrze wyważony. Do 4000
      obr/min szemrze cicho, 4000-5000 obr/min robi się słyszalny, 5000-6000 obr/min
      warkotliwy, powyżej 6000 obr/min zagłuszy nawet myśli (ale nie ma sensu kręcić
      go aż tak wysoko). Specyficznie brzmi, przypomina kosiarkę do trawy ;-). Jest
      dość elastyczny, przy spokojnej jeździe toleruje dolną granicę 1800-2000
      obr/min, 2500 obr/min na piątce. Pod względem apetytu to minimalista, popala w
      pobliżu 5 l/100 km.
      - Swift prowadzi się dobrze i przewidywalnie. Jest dość podsterowny przy
      szybkiej jeździe na zakrętach, ale wystarczy lekkie ujęcie gazu, żeby przywołać
      uciekający przód do porządku. Wpływ napędu na kierownicę jest wyczuwalny - im
      szybciej jedziesz tym większą siłę potrzeba do skręcania kół. Suzuki świetnie
      radzi sobie w deszczu. Seryjne Klebery 155/70 S 13 T są doskonałe na wodę.
      Obciążony prowadzi się tylko minimalnie gorzej. Układ kierowniczy jest bardzo
      precyzyjny, chociaż brak wspomagania dokucza trochę przy manewrach.
      - Pedał sprzęgło wciska się leciuteńko, ma bardzo mały skok, chociaż
      mechanizmowi brakuje progresywności. Zmiana biegów bez zarzutów.
      Synchronizatory przestały się „zastanawiać” po dotarciu. Pierwsze trzy biegi są
      krótkie, dają świetne przyspieszenie. Czwórka i piątka – długie, raczej do
      latania po szosie.
      - Mocne hamulce. W sytuacjach podbramkowych łatwo wyczuć kiedy kończy się
      przyczepność opon.
      - Bardzo wygodnie siedzi się za kierownicą. Pozycja jest aldente – nie za
      nisko, nie za wysoko. Deska nie przytłacza wielkością tak jak w Yarisie, czy
      Matizie. Suzuki ma duże analogowe zegary podświetlane na zielono, a nie
      jakieś „mysie dziury” z jadowitą cyfrową dyskoteką.
      - Widoczność z miejsca kierowcy do przodu i na boki jest świetna. Swift ma
      staromodne duże lusterka boczne, a nie te opływowe łyżeczki do herbaty, które
      mają tanie Fiaty. Łyżka dziegciu - lusterko wsteczne nie ma pozycji
      przeciwolśnieniowej. Dobrze jeździ się w nocy, bo reflektory są wystarczająco
      skuteczne i z elektrycznie regulowaną wysokością.
      - Swift, jak każdy porządny samochód, posiada wskaźnik temperatury cieczy
      chłodzącej i obrotomierz, a nie lampkę kontrolą przegrzania i gustowną zaślepkę
      (czyt. obrotomierz dostępny za dopłatą).
      - Jest wyłącznik brzydkich zapachów (zamknięty obieg powietrza).
      - Swift uczy bezpiecznych manier - skrzeczy gdy zostawisz go z włączonymi
      światłami, popiskuje gdy zostawisz kluczyki w stacyjce.
      - Nie kłuje w oczy sąsiadów ;-)
      - Jest w pełni czteroosobowy, Dorośli na tylnym siedzeniu nie kwękają, że muszą
      trzymać kolana koło uszu. Duży bagażnik, po rozłożeniu dzielonego na pół
      oparcia tylnej kanapy „łyknie” nawet rower. Dolna krawędź pokrywy jest wysoko,
      to cena za większą sztywność skrętną nadwozia.
      - Doskonały dostęp do silnika i osprzętu. Żadnych upierdliwych maskownic! Na
      wierzchu jest nawet silnik wycieraczek i regulacja linki sprzęgła!
      - Bez obaw można zjechać z asfaltu – duży prześwit, żadnych wiatrołapów pod
      zderzakiem, służących za pługi na nieodśnieżonych drogach.
      - Myje się go szybciej niż Fiata 126p! A jeśli nie myjesz, na czerwonym nie
      widać brudu.
      - Do 8000 km zaliczył jedną drobną naprawę gwarancyjną – poprawienie kabelków
      wskaźnika poziomu paliwa. Niepokoi mnie tylko metaliczne cykanie pod maską
      (jakby za duże luzy zaworów silnika), zbyt dobrze słyszalna praca skrzyni
      biegów i cichy grzechot z okolic przednich kół podczas jazdy po kostce,
      zanikający... przy hamowaniu. Ale to tylko efekty dźwiękowe, nie ma innych
      niepokojących objawów.
      - Po pierwszej dłuższej jeździe zrobił na mnie lepsze wrażenie niż się
      spodziewałem za te pieniądze.

      Minusy:
      - Jak dla mnie Swift jest niemiłosiernie twardy. Przednie zawieszenie „traci
      dech” na głębszych nierównościach przy dużej szybkości, bo przednie
      amortyzatory nie grzeszą skutecznością.
      - Sterownik układu wtryskowego silnika mógłby być precyzyjniejszy poniżej 2500
      obr/min. Drań odpowiada za szarpania w układzie napędowym przy puszczaniu i
      dodawaniu gazu.
      - Pedał hamulca wymaga dość dużego nacisku, mimo wspomagania.
      - Wnętrze jest strasznie plastikowe, po za tym zapach w środku - mieszanka woni
      plastiku i gumy - nie przypadła mi do gustu.
      - Kubełkowe fotele przednie nie są zbyt wygodne na długie trasy. Po trzech
      godzinach jazdy bolą 4 litery.
      - Trzydrzwiowym Swiftem trzeba się nauczyć cofać, bo tylna szyba jest mała.
      Poniekąd to zaleta, bo przy cofaniu wydaje się, że przeszkoda z tyłu jest dużo
      bliżej niż naprawdę.
      - Układ wentylacyjny jest. Ale jakby go nie było. Podejrzewam, że wszystko
      przez wlot powietrza do wentylacji schowany w strefie podciśnienia między
      pokrywą silnika a szybą i nieskuteczne wywietrzniki. Nawet na szosie
      trzeba "podpierać się" dmuchawę, a w upały włączać jej wyższe biegi, wtedy robi
      się głośna. Uchylane tylne szyby są tylko gadżetem - nic nie dają! Opuszczenie
      bocznych szyb powoduje potężny przeciąg i też nie pomaga – powietrze wypada z
      wnętrza za słupkiem A i wpada z powrotem przed słupkiem B. Kto wyrzuca pety
      przez okno, może puścić Swifta z dymem. Na dodatek wnętrze okrutnie rozgrzewa
      się na słońcu, chociaż plastiki są jasnego koloru. Powyżej 25 stopni w tym
      samochodzie można zdechnąć. Po włączeniu ogrzewania z wylotów „zajeżdża” jakimś
      preparatem konserwującym.
      - Nie zadbano o wyciszenie odgłosów toczenia, a szkoda, bo silnik cichy, a
      szumów oplywu powietrza nie słychać. Na chropowatych i dziurawych
      nawierzchniach ma się wrażenie jazdy w pudle rezonansowym.
      - Deska rozdzielcza wkurzająco odbija się w przedniej szybie.
      - Klawiszologia wymaga długiego przyuczenia. Do dziś mylę guzik wycieraczki
      tylnej szyby od guzika jej spryskiwacza. Takie rzeczy powinna obsługiwać
      dźwignia wycieraczek!
      - Na wolnych obrotach na karoserię przechodzą lekkie drgania trzech cylindrów.
      Gustowna guma przy dźwigni zmiany biegów wykonuje wtedy „taniec galarety” ;-)
      - Ostrożnie przy otwieraniu korka wlewu paliwa, bo w zbiorniku zawsze jest
      nadciśnienie, całkiem duże przy upałach!
      - Czerwony lakier jest bardzo delikatny. Spróbuj zostawić robale przyklejone do
      dzioba na parę dni, a ślady po nich zostaną forever. Całe szczęście, że
      zderzaki nie są lakierowane!
      - Każdego dnia Swift brzmi nieco inaczej! – na deszcz trzeszczy w drzwiach, na
      dobrą pogodę chroboce pod deską rozdzielczą, a tylna półka bez przerwy
      naśladuje kastaniety. Widać niedoróbki węgierskiego montażu, np. odstające
      wykładziny, czy odpadające osłonki mocowania pasów bezpieczeństwa.

      W sumie to jest niepozorne toczydełko, „łyse” pod względem jaśkowym i abeesowym
      (ale samochód jest do jeżdżenia, a nie do rozbijania). Jego największe
      mankamenty to słaba wentylacja i kiepskie wyciszenie (to ostatnie można
      poprawić). Dobry na trasy do 100 km dziennie, do roli niezawodnego sprzętu
      samojezdnego, wózka na zakupy, podwoźnika okołodomowego lub dofirmowego,
      krótkodystansowego latacza weekendowego etc.
      Jeżeli dziennie przebiegi są wyższe, odradzam, bo spędzanie w nim więcej niż 2
      godzin na dobę męczy.
      Zakochać się w nim nie można, ale polubić, owszem.
      • Gość: Dzięki Re: Wyczerpująca opinia (długie) IP: 212.244.127.* 25.08.03, 17:34
        Dziękuję za ostatnią wyczrpującą opinię jak i za pozostałe. Myślę że to auto
        spełni swoje zadanie jako niedrogie toczydełko dla kobiety która musi
        codziennie pokonywać 30 km do pracy oraz do jazdy na zakupy. Przekonała mnie
        opinia o niezawodności.
        Jeszcze raz dziękuję za wszystkie uwagi.
    • Gość: Ogrodnik Re: Swift (nowy)-warto kupić? IP: 212.244.127.* 25.08.03, 17:35
      Dziękuję za ostatnią wyczerpującą opinię jak i za pozostałe. Myślę że to auto
      spełni swoje zadanie jako niedrogie toczydełko dla kobiety która musi
      codziennie pokonywać 30 km do pracy oraz do jazdy na zakupy. Przekonała mnie
      opinia o niezawodności.
      Jeszcze raz dziękuję za wszystkie uwagi.
Pełna wersja