Kto ma przerąbane na drodze?

27.02.08, 20:47
a czemu nie piszecie o ludziach którzy wyjeżdżają z drogi podporządkowanej
widząc ewidentnie motor - ale traktują go jak rowerzystów (dwa koła to dwa
koła), wyprzedzają nie patrząc w lusterko, celowo pryskają po szybie żebyś był
cały mokry jadąc za takim pacanem i widać jak się chichra do siebie, jak spina
ostatnie już ledwo żyjące konie w BMW 3-ce żeby pokazać ci że on jednak cię
wyprzedzi swoim kosmicznym parowozem czy ruszy szybciej spod świateł.
    • moto-cykl Kto ma przerąbane na drodze? 27.02.08, 21:09
      Uwazam, ze prokurator powinien zainteresowac sie autorem tego
      artykulu za jawne podzeganie do prowokacji i nienawisci na drodze.
      Jezdze bardzo duzo autem i motocyklem i nie przecze, dochodzi do
      trudnych sytuacji, ale w ostanich latach wiele sie poprawilo we
      wspolpracy katamaraniarzy (tez ja) i dawcow (rowniez ja) na drodze.
      Dla mnie idealem sa ulice Rzymu: ogromny ruch, bardzo duze
      predkosci, ogrom motocykli, skuterow i samochodow. I co? i Nic.
      Idealna harmonia, wzajemne zrozumienie i poszanowanie praw na
      drodze. Zadnemu samochodziarzowi nawet do glowy nie przyjdzie, zeby
      nie wpuscic motocykla przed siebie na swiatlach.
      Podsumowujac, w naszym kraju nikt nie potrzebuje takich debilnych
      artykulow, wrecz przeciwnie, potrzebne sa aktywnosci dla polepszenia
      bezpieczenstwa na drogach.
      pozdrawiam
      Sil
      • q-nick Autor zapomniał o samochodziarzach 04.03.08, 17:22
        Kierowcy samochodów, to najgorsze, co po polskich drogach może się poruszać
        (może tylko motocykliści są w stanie im dorównać). Buractwo i krótkowzroczność.

        Typowego polskiego kierowce cechuje:
        Chodniki zastawione tak, że nie da się przejść.
        Odruchowe wciskanie klaksonu na widok rowerzysty.
        Zabawy we wpychanie do chodnika/pobocza/rowu.
        Wyzwiska.
        Zajeżdzanie drogi pieszym i rowerom.
        Nie wpuszczanie na lewy pas (czasem to konieczne jak chce się skręcić akurat w lewo)
        I kto tu jest problemem na drodze?
        • kosmiczny_swir I jeszcze jedno 04.03.08, 17:38
          W Danii jest zwyczaj, że na autostradzie/drodze szybkiego ruchu, kiedy widzimy,
          że ktoś włącza się do ruchu albo zwiększamy odstęp od poprzedzającego auta albo
          zjeżdżamy na lewy pas. Nawet Turcy to robią. Przydało by się taki zwyczaj
          wypromować w Polsce.
          • alpepe Re: I jeszcze jedno 04.03.08, 17:45
            ja tak robię, mój mąż też, co bardziej kumaci kierowcy jeżdżący dużo również.
            • dzikowy Re: I jeszcze jedno 04.03.08, 18:20
              ja też tak robię, mimo że jeżdżę mało i od niedawna. Podobnie w korku puszczanie
              samochodów z podporządkowanej "na zakładkę" też jest pożytecznym zwyczajem.
              • pavle poruszam się po Warszawie głównie rowerem, i... 04.03.08, 18:47
                poruszam się po Warszawie głównie rowerem. moje doświadczenia są takie, że lwia
                większość kierowców samochodów jest całkiem w porządku.

                zdarza mi się wypuścić z zatoczki autobus, czekający aż sznur samochodów się
                zlituje, albo ustąpić miejsca na pasie do prawoskrętu - gdy stoję pierwszy i
                jadę prosto. kierowcy zwykle dziękują, to bardzo miłe.

                złości mnie tylko, gdy niektórzy parkują tak że tarasują ścieżkę rowerową
                (którąś z nielicznych).

                autor artykułu powinien dostać wierszówkę w Fakcie.
                • seroo1 Co za nadęty debil pisał ten artykuł ? 04.03.08, 20:47
                  Nowobogacki posiadacz salonowego niezłomu na raty?
                  Oczywiście wszystko w artykule jest prawdą.
                  Tyle tylko, że nie wszystko zostało w nim opisane. Brakuje jeszcze
                  opisu tegoż nowobogackiego (prawdopodobnie) wiecznieśpieszącego się
                  superegoisty, oglądanego na drodze oczyma motocyklisty, rowerzysty i
                  pieszego próbującego przejść jezdnię na przejściu dla pieszych. Coż,
                  jak pisał Krasicki, prawdziwa cnota krytyk się nie boi. Jak mniemam,
                  w przypadku autora, o cnocie (nie tej sexy) raczej trudno mówić...
                  • k_r_m Czepiacie się 04.03.08, 22:05
                    Czepiacie się niepotrzebnie
                    Autor starał się obiektywnie przedstawić różne punkty widzenia ludzi
                    poruszających się różnymi pojazdami, więc o co wam chodzi?

                    Czyżby właśnie was opisał w tym artykule, że tak zabolało?
                    • milleniusz Obiektywizm? 04.03.08, 22:51

                      > Czyżby właśnie was opisał w tym artykule, że tak zabolało?

                      Proponuje zajrzeć do słownika co znaczy to słowo.
                  • niedzwiedziowaty Re: Co za nadęty debil pisał ten artykuł ? 05.03.08, 00:07
                    seroo1 napisał:

                    > Nowobogacki posiadacz salonowego niezłomu na raty?
                    > Oczywiście wszystko w artykule jest prawdą.
                    > Tyle tylko, że nie wszystko zostało w nim opisane. Brakuje jeszcze
                    > opisu tegoż nowobogackiego (prawdopodobnie) wiecznieśpieszącego się
                    > superegoisty, oglądanego na drodze oczyma motocyklisty, rowerzysty i
                    > pieszego próbującego przejść jezdnię na przejściu dla pieszych. Coż,
                    > jak pisał Krasicki, prawdziwa cnota krytyk się nie boi. Jak mniemam,
                    > w przypadku autora, o cnocie (nie tej sexy) raczej trudno mówić...

                    No toż ci opisali sytuację rowerzystów:

                    auto.gazeta.pl/auto/1,48316,4977217.html
                    i motocyklistów:

                    auto.gazeta.pl/auto/1,48316,4969888.html
                    Przynajmniej pokazali wszystkie punkty widzenia, tylko jakoś pieszych zabrakło.
                    Niedociągnięcie, hehe
              • jkpztorunia Re: I jeszcze jedno 05.03.08, 01:28
                dzikowy napisał:

                > Podobnie w korku puszczanie
                > samochodów z podporządkowanej "na zakładkę" też jest pożytecznym
                > zwyczajem.
                I co ciekawe podobno Polacy (polscy kierowcy) są tu mocno do przodu
                w stosunku do wielu krajów europejskich.
                W Stanach na wielu skrzyżowaniach jest znak "Stop, All way" który
                stoi wtedy przy każdym wjeżdzie na skrzyżowanie. Kierowcy wieżdzają
                na skrzyżowanie w kolejności zatrzymywania się przed znakami (ze
                wszystkich kierunków). Podjeżdzasz, patrzysz kto już stoi i tych
                stojących puszczasz a potem jedziesz sam. Działa całkiem dobrze i
                nie ma ogonów w ulicach podporządkowanych.
        • babaqba Re: Autor zapomniał o samochodziarzach 04.03.08, 18:31
          q-nick napisała:

          > Kierowcy samochodów, to najgorsze, co po polskich drogach może się
          poruszać
          > (może tylko motocykliści są w stanie im dorównać). Buractwo i
          krótkowzroczność.
          >
          > Typowego polskiego kierowce cechuje:
          > Chodniki zastawione tak, że nie da się przejść.
          > Odruchowe wciskanie klaksonu (...)

          Serdecznie Ci współczuję. Gdzie Ty żyjesz! Przyjedź do nas, do
          Polski, może nie jest idealnie, ale o niebo lepiej i kierowców
          bawiących się w spychanie się nie spotyka.
          • seroo1 Re: Autor zapomniał o samochodziarzach 04.03.08, 20:55
            I właśnie o Tobie q-nick pisał, tylko źle zinterpretował Twoje
            zachowanie na drodze. Większość spychania rowerzystów do rowu wynika
            nie z zabaway tylko z otępieńczego debilizmu naszyc, POLSKICH,
            kierowców. Jeden kierowca na sto (o ile!!!) wyprzedzając rowerzystę
            lub mijając pieszego włącza kierunkowskaz, bo jest za GŁUPI, żeby
            pomyśleć, że jadący za nim mogą rowerzysty (pieszego) nie zauważyć.
            Jeden kierowca na pięćdziesięciu odsunie się od tegoż rowerzysty lub
            pieszego na stosowną odległość żeby go nie potrącić, zdmuchnąć lub
            choćby nie ochlapać. I to właśnie w tej naszej (Twojej),
            najjaśniejszej i chrześcijańskiej Polsce...
            • sany666 Re: Autor zapomniał o samochodziarzach 04.03.08, 22:41
              Co z tego, że wyprzedzę rowersa migając kierunkowskazem jak pan bóg przykazał i
              odsuwając się na pół metra, skoro na najbliższym skrzyżowaniu on i tak stanie
              obok mnie. I pojedzie prosto, gdy ja będę chciał skręcać w prawo.
              Autor artykułu ma rację w 100 procentach. Podpisuję się obiema rękami.
              Pociechy jednak żadnej nie widać. Od roku mieszkam na tzw. Zachodzie (Irlandia).
              Tutaj rowerzyści jeżdżą jak chcą (po jezdni, po chodniku - wąskim i
              zatłoczonym, obok siebie, pod prąd (sic!) i nie ma nich żadnej siły. Piesi
              przechodzą albo na czerwonym świetle albo gdzie im się żywnie podoba. Ponieważ
              poza miastem chodników raczej się nie spotyka a i pobocza są rzadkością, spacery
              po jezdni to norma. Motocykliści i skuterowcy kręcą slalomy między samochodami.
              A kierowcy parkują w poprzek jezdni, chodników, na prawoskrętach i przed
              wjazdami na posesje.
              A ponieważ Polak Zachód kocha nad życie, wiele jeszcze stresów, drogi Autorze
              przed Tobą. Łączę się w bólu.
              • milleniusz Ręcę opadają jak się czyta takie rzeczy 04.03.08, 23:00
                sany666 napisał:

                > Co z tego, że wyprzedzę rowersa migając kierunkowskazem jak pan
                > bóg przykazał i odsuwając się na pół metra,

                Jak to co z tego? Możesz uratować mu życie, czy zdrowie, w przeciwnym razie
                jadący z tyłu mogą go nie zauważyć. Bo go zasłaniasz swoim autem. Tak bardzo
                trudno nacisnąć na tę małą dźwigienkę?

                > skoro na najbliższym skrzyżowaniu on i tak stanie obok mnie.
                > I pojedzie prosto, gdy ja będę chciał skręcać w prawo.

                I będzie miał pierszeństwo bo będzie z prawej. Tak boli, jak trzeba kogoś
                przepuścić? Trzeba być ciągle pierwszym? Lepszym? Szybszym? Bardziej martwym?

                Czy naprawdę trzeba być te 5 minut wcześniej w domu, ryzukując zdrowiem swoim i
                innych, dając przykład buractwa i chamstwa, by te 5 minut wcześniej otworzyć
                piwo przed telewizorem?


                > Autor artykułu ma rację w 100 procentach.

                Autor nie ma racji, tylko wielki kompleks, niestety. Kompleks właściwy wielu
                użytkownikom naszych dróg...

                I na koniec - nie stawiałbym Irlandii za wzór cnót cywilizacji i kultury.
                Naprawdę. Poczytaj trochę o historii tego państwa i innych europejskich. To że
                mieszkasz na rubieżach Europy nie upoważnia Cię w żaden sposób do wyciągania
                ogólnych wniosków co tą Europą jest, a co nie.
              • shp80 Re: Autor zapomniał o samochodziarzach 05.03.08, 01:20
                sany666 napisał:

                > Co z tego, że wyprzedzę rowersa migając kierunkowskazem jak pan bóg przykazał i
                > odsuwając się na pół metra,

                Na pół metra? Na pół metra to Ty możesz sobie siku zrobić ;)

                > skoro na najbliższym skrzyżowaniu on i tak stanie
                > obok mnie.

                Było nie wyprzedzać. Trzeba przewidywać na odległość, a nie, że rowerzysta pojawił się na celowniku i lewa ręka dostała nagle Parkinsona.

                > I pojedzie prosto, gdy ja będę chciał skręcać w prawo.

                Gdyby jechał drogą dla rowerów, to też znajdowałby się z twojej prawej strony.

                > Autor artykułu ma rację w 100 procentach.

                Przykro mi, ale w góra w 75%. O kierowcach nic nie napisał. :)
      • robertrobert1 Re: Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 21:30
        Jestem tego samego zdania. Co wiecej, autor artykulu nie ma
        kompletnie pojecia o przepisach ruchu drogowego. Przykladem tego
        jest fakt namawiania rowerzystow do poruszania sie po chodniku.
        • k_r_m Re: Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 22:06
          robertrobert1 napisał:

          > Jestem tego samego zdania. Co wiecej, autor artykulu nie ma
          > kompletnie pojecia o przepisach ruchu drogowego. Przykladem tego
          > jest fakt namawiania rowerzystow do poruszania sie po chodniku.
          >

          to akurat nie jest zakazane, jeśli nie ma wytyczonej ścieżki rowerowej
          • niedzwiedziowaty Re: Kto ma przerąbane na drodze? 05.03.08, 00:11
            > robertrobert1 napisał:
            >
            > > Jestem tego samego zdania. Co wiecej, autor artykulu nie ma
            > > kompletnie pojecia o przepisach ruchu drogowego. Przykladem tego
            > > jest fakt namawiania rowerzystow do poruszania sie po chodniku.
            > >
            >
            > to akurat nie jest zakazane, jeśli nie ma wytyczonej ścieżki rowerowej

            Właśnie - przecież facet napisał, a każdy warszawiak wie jak tam jest: z jednej
            strony chodnik, naprawdę cholernie szeroki i pusty a wzdłuż Wisły jest ścieżka
            rowerowa - w obie strony. Aż dziwne że jakiś bicykl się pchał szosą.
          • pawel_xx Re: Kto ma przerąbane na drodze? 05.03.08, 09:37
            >>Przykladem tego
            >>jest fakt namawiania rowerzystow do poruszania sie po chodniku.
            > to akurat nie jest zakazane, jeśli nie ma
            > wytyczonej ścieżki rowerowej

            Zdaje się, że od ponad 10 lat nie zaglądałeś do
            prawa o ruchu drogowym. Radzę poczytać.
          • zdzisiek66 Re: Kto ma przerąbane na drodze? 05.03.08, 10:49
            Co wiecej, autor artykulu nie ma
            > > kompletnie pojecia o przepisach ruchu drogowego. Przykladem tego
            > > jest fakt namawiania rowerzystow do poruszania sie po chodniku.
            > to akurat nie jest zakazane, jeśli nie ma wytyczonej ścieżki
            rowerowej

            Obawiam się, że to ty nie masz pojęcia o przepisach. Rowerzysta nie
            ma prawa jeździć po chodnikach wzdłuż ulic, na których nie wolno
            przekraczać 50 km/h. Czyli prawie cała Warszawa z Wisłostradą
            włącznie. Przepis jest oczywiście jeszcze bardziej idiotyczny niż
            zakaz przejeżdzania rowerem przez przejście dla pieszych. Na
            szczęście policja podchodzi zdroworozsądkowo i raczej nie zmusza
            mandatami rowerzystów do ryzykowania życia. Ale przepis, choć durny,
            istnieje.
    • nico911 Kto ma przerąbane na drodze? 27.02.08, 21:14
      Typowy artykuł prezentujący tylko jeden punkt widzenia.
      Możnaby taka samą litanie narzekań pod adresem pozostałych napisać z punktu widzenia każdego wymienionego w tym artykule.
    • milleniusz Deficyty emocjonalne autora tego nędznego tekstu 27.02.08, 23:30
      Czy to się ukazało gdzieś w druku, czy tylko w internecie takie śmieci Agora
      publikuje?

      Kto ma przerąbane na drodze?

      Czy słyszeliście o kimś kto stracił życie, lub zdrowie będąc potrąconym przez
      pijanego pieszego, jadącego bez świateł rowerzystę, czy rozpędzony motor?

      Może i ci użytkownicy dróg nie zawsze zachowują się w rozsądny sposób, ale wtedy
      są zagrożeniem głównie dla siebie. Poza tym stanowią mniejszość (motocykliści i
      rowerzyści). Prawdziwy problem polskich dróg tkwi gdzie indziej, a takie
      bezrefleksyjne, ultrapłytkie teksty tylko go wzmacniają poprzez ugruntowanie
      bezmyślnych postaw i przypisywanie winy za obecny stan rzeczy "tym innym".

      Łączę się w bólu nad hipotetyczną utratą zniżek autora tego żenującego tekstu w
      hipotetycznej kolizji z pieszym użytkownikiem drogi. Oczywiście nietrzeźwym, bo
      kto widział trzeźwego pieszego.

      W celu wyeliminowania traumatyzujących doświadczeń, autorowi zalecałbym unikanie
      otwartych przestrzeni, dróg publicznych, ścieżek rowerowych i przejść dla
      pieszych (największe niebezpieczeństwo). Stacjonarny rowerek w siłowni Agory na
      Czerskiej powinien wystarczyć. Ewentualnie spacer do pobliskich Łazienek (trzeba
      przejść przez jedną ruchliwą ulicę, ale może autorowi uda się niepozbawić zniżki
      OC żadnego z kierowców, bo - jak rozumiem - zna się na rzeczy i przepisach i
      nigdy jak leming nie wlazłby przed pędzący samochód).

      • sniperslaststand Re: Deficyty emocjonalne autora tego nędznego tek 28.02.08, 00:30
        > Czy słyszeliście o kimś kto stracił życie, lub zdrowie będąc potrąconym przez
        > pijanego pieszego, jadącego bez świateł rowerzystę, czy rozpędzony motor?

        youtube.com/watch?v=fJ9hKpsulmY
        www.vv.se/filer/23946/Bild%20004.jpg
        www.micom.net/oops/fast%20bike-slow%20car.jpg

        > Może i ci użytkownicy dróg nie zawsze zachowują się w rozsądny sposób, ale wted
        > y
        > są zagrożeniem głównie dla siebie.

        youtube.com/results?search_query=ghost+rider&search_type=
        www.iihs.org/news/rss/pr091107.html
        • milleniusz Czy wyjątek potwierdza regułę? 28.02.08, 01:06
          Użyj mózgu, nie kieruj się schematami zaszczepianymi przez tego pismaka.
          • sniperslaststand Re: Czy wyjątek potwierdza regułę? 28.02.08, 01:49
            milleniusz napisał:

            > Użyj mózgu, nie kieruj się schematami zaszczepianymi przez tego pismaka.

            Bądź tak miły i zapoznaj się z zawartością piątego podanego przeze mnie odnośnika, zanim wyjdziesz z takimi sugestiami.

            Jeśli masz ochotę powalczyć z danymi statystycznymi niezależnego instytutu zajmującego się bezpieczeństwem na drodze, będziesz potrzebował silniejszych argumentów niż frazy w stylu "użyj mózgu".
            • milleniusz Re: Czy wyjątek potwierdza regułę? 28.02.08, 11:19
              sniperslaststand napisał:

              > Bądź tak miły i zapoznaj się z zawartością piątego podanego
              > przeze mnie odnośnika, zanim wyjdziesz z takimi sugestiami.

              Byłbym tak miły, gdybyś opisał te odnośniki uprzednio. Teraz zajrzałem i co nam
              mówi tytuł: Popularity of high-performance motorcycles helps push rider deaths
              to near-record high

              Tabelka na końcu strony też dotyczy śmierci _motocyklistów_.

              Co potwierdza moją tezę, że są oni głównie zagrożeniem sami dla siebie. Jazda
              motocyklem 300 kmh na autostradzie jest głupotą, ale niezwykle rzadko (jak
              sądzę) występującą na polskich drogach. Jazda samochodem 120 kmh po mieście jest
              głupotą, dość często spotykaną na polskich drogach. I teraz - co jest prawdziwym
              problemem?

              Nie chcę przez to powiedzieć, że sam jestem święty jakiś. Chcę przez to
              powiedzieć, że obwinianie za stan bezpieczeństwa na drogach pieszych,
              rowerzystów i motocyklistów, jest fundamentalnym nieporozumieniem. Łatwo zrzucić
              winę na innych.

              A artykuł pewnie nie został napisany przez dziennikarza nawet, tylko jakiegoś
              niedojrzałego stażystę.

              Czy byłem wystarczający miły tym razem? :)
              • thebigzumzum Nie 03.03.08, 16:43
                Panie mily. Zdarzylo mi sie nie raz byc pieszym, rowerzysta i kierowca samochodu.

                Jako pieszy musze stwierdzic ze nie narzekam ani na samochody ani na
                rowerzystow. Ot oni sobie jedza tam, ja tu, czasem przechodze przez ulice,
                poczekam az sie zmieni swiatlo badz tez poczekam az nic nie bedzie jechalo.
                Jedynie moge narzekac na to ze pewien pan na dwupasmowce nie zatrzymal sie na
                lewym pasie przed przejsciem podczas gdy pan na prawym pasie sie zatrzymal.
                Skutkowalo to niestety smiertelnym wypadkiem pieszego.

                Jako rowerzysta czesto moge zauwazyc ze samochody mnie mijajace na drodze (jak
                nie ma chodnika jezdze jezdnia) nie lubia omijac rowerow z bezpieczna
                odlegloscia. Nie chca zwolnic zeby przepuscic auta z naprzeciwka tak zeby nie
                stworzyc zagrozenia dla rowerzysty. A raz TIR wyprzedzal mnie na zakrecie. Jak
                zobaczylem nagle kilka centymetrow ode mnie wielkie kolo od TIRa zjechalem do
                rowu aby przeczekac ten najazd.

                Jako kierowca samochodu zauwazylem ze niektorzy piesi czuja sie na pasach jak
                swiete krowy. Niewazne ze jest slisko, slaba widocznosc, ledwo cos widac... oni
                uwazaja ze jak sie wejdzie na pasy auto musi sie zatrzymac a jak sie nie uda
                znaczy ze za szybko jechal. Dodatkowo widac niewyedukowanie pieszych. W nocy
                idzie sie lewa strona ulicy nie dlatego ze ktos tak sobie to wymyslil ale
                dlatego ze pieszy zauwazy samochod jak tylko zobaczy swiatla i moze zejsc z
                drogi. A kierowca nieoznaczonego pieszego zobaczy... tylko jak jest bardzo
                blisko. Moze sie okazac ze az za blisko.
                • ksin Re: Nie 04.03.08, 19:40
                  znajdz sobie kretynie (ty i reszta tzw. kierowcow) definicje
                  przejascia dla pieszych, a jesli to jest za trudne jedz do
                  cywilizowanego kraju i zobacz jak tam zachowua sie prwadziwi
                  kierowcy.

                  waszym psim obowiazkiem jest zatrzymanie sie przed przejsciem jesli
                  ktosstoi przy krawedzi.
                  • misiu-1 Re: Nie 04.03.08, 20:10
                    ksin napisał:

                    > znajdz sobie kretynie (ty i reszta tzw. kierowcow) definicje
                    > przejascia dla pieszych, a jesli to jest za trudne jedz do
                    > cywilizowanego kraju i zobacz jak tam zachowua sie prwadziwi
                    > kierowcy.
                    >
                    > waszym psim obowiazkiem jest zatrzymanie sie przed przejsciem jesli
                    > ktosstoi przy krawedzi.

                    Kultury brak Ci w takim samym stopniu, jak znajomości przepisów. Nie ma
                    obowiązku zatrzymania przed przejściem dla pieszych, jeśli ktoś stoi przy
                    krawędzi. Przepis stanowi, że pierwszeństwo ma pieszy znajdujący się już na
                    przejściu, a inny - że pieszemu nie wolno wkraczać na jednię tuż przed jadącym
                    pojazdem. Koniec, kropka.
                    • kixx Odnosnie rowerzystow-60% wypadkow z ich uczestnict 04.03.08, 21:07
                      na terenie Krakowa zostalo spowodowanych przez nich
                      zapewne statystyki z innych miast nie beda sie specjalnie roznic
                      • kixx Re: Odnosnie rowerzystow-60% wypadkow z ich uczes 04.03.08, 21:08
                        www.rowery.org.pl/krakow/wypadkikrk.html
                      • shp80 Re: Odnosnie rowerzystow-60% wypadkow z ich uczes 05.03.08, 18:59
                        kixx napisał:

                        > na terenie Krakowa zostalo spowodowanych przez nich
                        > zapewne statystyki z innych miast nie beda sie specjalnie roznic

                        Na terenie Szczecina 37%. Dane za 2006 rok KMP Szczecin. 38 ofiar wśród rowerzystów, 14 wypadków spowodowanych przez rowerzystów.
                      • 777newbetterfastersatan Ponad 51% wypadków rowerzystów nie jest ich winą. 06.03.08, 11:39
                        Tak wynika ze statystyk Policji za 2006 rok dla całego kraju.

                        Więc chyba jednak się różnią.
                    • pozmu Re: Nie 05.03.08, 01:13
                      Tak, tylko inny przepis mówi, że zbliżając się do przejścia kierowca musi zachować szczzególną ostrożność, co znaczy, że widząc stojącego na krawędzi pieszego musi zwolnić do takiej prędkości, by móc się w każdej chwili zatrzymać.
                    • 1try Re: Nie 05.03.08, 01:50
                      kultury moze nie ma, ale ma racje. kierowca ma obowiazek sie zatrzymac, jesli
                      pieszemu chocby but wystaje za kraweznik. pieszy jest jak zolte swiatlo
                      • misiu-1 Re: Nie 05.03.08, 08:18
                        1try napisała:

                        > kultury moze nie ma, ale ma racje. kierowca ma obowiazek sie
                        > zatrzymac, jesli pieszemu chocby but wystaje za kraweznik.

                        Kierowca ma się zatrzymać, jeśli pieszy już przechodzi. Wystającego
                        za krawężnik buta kierowca nie jest w stanie zauważyć.

                        > pieszy jest jak zolte swiatlo
                        • anjew Hiszpania i piesi 05.03.08, 11:03
                          Mieszkam w Andaluzji i tutaj przepuszcza sie pieszych na pasach.
                          Nieliczni zachowuja sie jak polskie buraki, ale ja miewalem tylko
                          problemy z kobietami kierowcami (byly tak zaaferowane faktem
                          prowadzenia auta, ze nie byly w stanie skoordynowac wszystkiego tak,
                          zeby stanac przed pasami, mimo, iz po nich szedlem). To nie przytyk
                          do kobiet, ktorych znam sporo niezlych kierowcow, tylko taka
                          obserwacja stamtad. Generalnie zachowanie w stosunku do pieszych tam
                          i w PL to przepasc. Na wakacjach przyjechalem do Lodzi i zostalbym
                          zabity kilkakrotnie przez debili/lki w miejscu, gdzie jest
                          ograniczenie do 40/h i szerokie pasy, bo do glowy mi nie przyszlo,
                          ze kierowca bedacy 80-100m od pasow moze sie nie zatrzymac jak ja
                          juz na nich jestem (w dodatku z dzieckiem na reku). To
                          wschodnioeuropejska specjalnosc niestety, kompletne wyzerowanie
                          mozgu i jakas absurdalna agresja. Gdyby taki kretyn choc przez
                          chwile pomyslal nad skutkami tragedii, ktora by spowodowal... Jako
                          kierowca w PL zatrzymywalem sie przed pasami, zeby przepuscic ludzi
                          czekajacych jak na zbawienie, zanim ktokolwiek ze sznuru aut
                          zdecyduje sie na wielkomyslne przepuszczenie ich wreszcie przez
                          jezdnie, to prawie mi w dupe wjezdzali idioci pedzacy z tylu, a
                          rzeczeni piesi patrzyli z podejrzliwoscia jak na wariata, ktory
                          pewni za chwile ruszy i ich zabije jak tylko postawia noge na
                          przejsciu. Polskie obyczaje drogowe sa daleko za najbardziej
                          prymitywna (komunikacyjnie) srednia europejska (poludnie
                          kontynentu). Nie wspomne juz oczywiscie o tym, ze na drogach
                          dwupasmowych praktycznie nie spotkasz psychopatow pedzacych 200/h
                          lewym i dajacych dlugimi kazdemu, kto osmiela sie tymczasowo zajac
                          lewy pas. Normalnym jest, ze na ten pas wbija kazdy, kto chce chocby
                          ustapic miejsca pojazdowi wlaczajacemu sie ze slimaka i ten juz
                          jadacy lewym pasem ma psi obowiazek zwolnic i go wpuscic, zeby ten
                          wlaczajacy sie do ruchu nie spowodowal kolizji. Wiele ostrzezen
                          slyszalem od Hiszpanow, zebym uwazal bo tu sie jezdzi troche po
                          wariacku i w ogole - buahahaha, bylem niezle ubawiony jak
                          przekonalem sie jaka jest prawda. Jezdza w porownaniu z przecietnymi
                          Polakami jak mistrzowie kultury drogowej. A Angole tu pryjezdzajacy
                          narzekaja troche, ze chamstwo na drodze w tej Hiszpanii i pieszych
                          nie puszczaja... :-))))
                    • bf109 Re: Nie 05.03.08, 10:17
                      Kierowca ma zwolnić nawet przed pustym przejściem.

                      Amen
                  • szuja3 Re: Nie 04.03.08, 21:10
                    Na szczęście sam się wyeliminujesz z populacji. Odwagi! Śmiało
                    wchodź na pasy bez patrzenia!
                  • k_r_m Re: Nie 04.03.08, 22:11
                    ksin napisał:

                    > znajdz sobie kretynie

                    człowieku z takim słownictwem to do obory krowy doić a nie na zebry :)
                  • niedzwiedziowaty Re: Nie 05.03.08, 00:17
                    ksin napisał:

                    > znajdz sobie kretynie (ty i reszta tzw. kierowcow) definicje
                    > przejascia dla pieszych, a jesli to jest za trudne jedz do
                    > cywilizowanego kraju i zobacz jak tam zachowua sie prwadziwi
                    > kierowcy.
                    >
                    > waszym psim obowiazkiem jest zatrzymanie sie przed przejsciem jesli
                    > ktosstoi przy krawedzi.

                    Gó.. - prawda. Jak sobie stoi i dłubie w nosie, albo jak stoi tyłem to mam się
                    zatrzymywać, tak? Super pomysł... Dla pewności - pieszych zawsze przepuszczam,
                    ale faktem jest że czasem łażą jak te lemingi. Pieszy chyba sam ma obowiązek się
                    rozejrzeć czy coś nie jedzie! Pamiętasz wierszyk z Tytusa, Romka i A'Tomka?
                    "Popatrz w lewo, popatrz w prawo. Nic nie jedzie - ruszaj żwawo". A pieszym się
                    nieraz wydaje, że wszystko im wolno, mi się już nieraz ludzie prawie rzucali pod
                    maskę. Bo mu autobus ucieka, bo mu się zachciało. Debil, ale odpowiesz jak za
                    człowieka.
                • abercorn Re: Nie 04.03.08, 23:04
                  Kultura kierowcy wymaga zeby zawsze !!! zatrzymamal sie na
                  pasach.Pasy sa dla pieszych!To oczywiscie nie dotyczy Polski gdzie
                  kierowcy (razem z toba wzieci) to arogancy chamy, bez grosza
                  kultury. Zatrzymywanie sie na pasach jest ich zasranym obowiazkiem
                • pozmu Re: Nie 05.03.08, 01:09
                  I to jest właśnie punkt widzenia polskich kierowców... Na pasach pieszy jest świętą krową. Warunki drogowe? Człowieku, przecież prędkość samochodu musisz do tych warunków dostosować - tak, by przed pasami bezproblemowo się zatrzymać. Moim zdaniem wiele złego robi coś co się nazywa "wtargnięciem" na pasy - gdyby pase były równoważne drodze z pierwszeństwem, tyle, że dla pieszych, debilni kierowcy nie mogli by się tłumaczyć, że ktoś na nie wtargnął.
                  • misiu-1 Re: Nie 05.03.08, 08:14
                    pozmu napisał:

                    > I to jest właśnie punkt widzenia polskich kierowców... Na pasach
                    > pieszy jest świętą krową.

                    Przez taki właśnie sposób myślenia dochodzi do wypadków z udziałem
                    pieszych. Fizyka nie zna pojęcia świętej krowy, dlatego lepiej
                    będzie dla pieszych, jeśli będą się stosowali do przepisów takich,
                    jakie są, a nie takich, jakie im się wydaje, że są.

                    > Warunki drogowe? Człowieku, przecież prędkość samochodu musisz do t
                    > ych warunków dostosować - tak, by przed pasami bezproblemowo się
                    > zatrzymać.

                    Człowieku, licz na siebie, a nie na to, co twoim zdaniem musi
                    kierowca, bo się kiedyś oszukasz. Pomijając fakt, że kierowca nie ma
                    obowiązku zatrzymać się przed pasami, a pieszy nie ma prawa zmuszać
                    kierującego do nagłego hamowania, to możesz kiedyś trafić zwyczajnie
                    na kogoś, kto jest po wódce, narkotykach albo się po prostu zagapił.
                    Umarłemu nic nie przyjdzie z tego, że miał rację.

                    > Moi m zdaniem wiele złego robi coś co się nazywa "wtargnięciem" na
                    > pasy

                    A moim zdaniem najwięcej złego robi propaganda "pierwszeństwa
                    pieszych". Powinno im się od małego wpajać, że na jezdni są
                    intruzami i wchodząc tam powinni mieć oczy dookoła głowy.
                    Socjalistyczne myślenie, że jak nie ma chleba, to trzeba wydać
                    przepis, żeby był, a jak się napisze, że pieszy ma pierwszeństwo, to
                    prawa fizyki w obrębie pasów przestaną działać, jest naiwnością.

                    > gdyby pas e były równoważne drodze z pierwszeństwem, tyle, że dla
                    > pieszych, debilni kierowcy nie mogli by się tłumaczyć, że ktoś na
                    > nie wtargnął.

                    Tłumaczyć by się nie mogli, ale Tobie, leżącemu w worku, nic by to
                    już nie pomogło. Czy w waszym interesie leży, żebyś Ty był w worku,
                    a kierowca w więzieniu, czy może raczej, żebyście obaj żyli i mieli
                    się dobrze?
        • wojtek33 Re: Deficyty emocjonalne autora tego nędznego tek 28.02.08, 09:59
          sniperslaststand napisał:

          > > Czy słyszeliście o kimś kto stracił życie, lub zdrowie będąc
          potrąconym p
          > rzez
          rozpędzony motor?

          tak, kilka lat temu w Łodzi motocyklista zabił kierowniczkę czegoś
          małego (Tico?) trafiając ją w drzwi. Nie przyszło biedaczce do
          głowy, że ktoś może jechać w mieście 200 km/h i źle oszacowała czas
          potrzebny na skręt lewo.
          • microb66 Re: Deficyty emocjonalne autora tego nędznego tek 04.03.08, 20:00
            Ze dwa lata temu nad zalewem Siemianówka (podlaskie) dwóch
            mundurowych pędziło motocyklem 200 km/h, z bocznej drogi ze wsi
            wyjechał facet. Jak wyjeżdżał droga była pusta, nie spostrzegł ich
            wyjeżdżających zza góry z tą prędkością - dystans 200 m. Efekt trzy
            trupy na miejscu. W zeszłym roku mojego przyjaciela jadącego na
            motocyklu - poprawnie!!! - zabił wyprzedzający na trzeciego trep,
            który spóźnił się na służbę w Lublinie i pędził lanosem jak ferrari.
      • annvandoren Re: Deficyty emocjonalne autora tego nędznego tek 04.03.08, 17:18
        Czy slyszalam o tym zeby ktos stracil zycie przez pijanego
        rowerzyste? Jak najbardziej! Moi znajomi uczestniczyli w strasznym
        wypadku. Jechal sobie pijany rowerzysta. Wieczor, ciemno, lekko
        mokro. Po czym postanowil sobie zygzakiem wjechac z pobocza na
        droge. Kierowca samochodu, ktory mial nieszczescie jechac w tym
        samym postanowil ominac pijaka...chyba zrobil to dosyc
        automatycznie, i "odbil" na przeciwny pas i...zderzyl sie czolowo z
        samochodem moich znajomych. Moi znajomi przezyli (rok rehabilitacji
        i takie tam), bo byli w wyzszym samochodzie (MINIVAN). Tamtym
        samochodem jechalo pieciu mezczyzn i nie przezylo tego "spotkania".
        Rowerzysty nie znaleziono...To nie jest wydumana historia, tylko
        prawdziwa. Stad wsciekam sie kiedy slysze jak to pijani piesi czy
        rowerzysci NIE POWODUJA swiertelnych wypadkow....
        • anima2006 Re: Deficyty emocjonalne autora tego nędznego tek 04.03.08, 17:25
          Marek Kotański nie przezył spotkania z takim durniem na drodze
          • qrtqrt Re: Deficyty emocjonalne autora tego nędznego tek 05.03.08, 08:34
            > Marek Kotański nie przezył spotkania z takim durniem na drodze

            no aż musze sprostować. Ten człowiek był co prawda pijany ale rower prowadził. Tak jak nakazują przepisy.
            A Pan Marek Kotański nie dość że grzał dość mocno znacznie przekraczając predkość to jeszcze nie miał zapiętych pasów.
        • k_r_m Re: Deficyty emocjonalne autora tego nędznego tek 04.03.08, 22:16
          jakieś 10 lat temu niedaleko domu rodziców wydarzyło się coś podobnego, pijak na
          rowerze przewrócił się pod koła młodego małżeństwa, odbili aby debila nie
          rozjechać, niestety wpadli w poślizg i zabili się oboje na drzewie |*|
        • milleniusz Czy smoki w tej bajce też były? 04.03.08, 22:42
          Skąd wiadomo, że rowerzysta był pijany, skoro go "nie znaleziono"?

          Tyle w kwestii wiarygodności tej historyjki.
          • annvandoren Nie mam zamiaru sie ekscytowac.... 05.03.08, 01:50
            Opowiedzialam prawdziwa historie, ktora sie wydarzyla kilka lat
            temu. Protokol z obrazen tamtych mezczyzn (5-wracalo na weekend do
            domu z pracy w Warszawie) byl straszny. Nie wydaje mi sie bym miala
            sciagac od Nich te obdukcje i wysylac Ci scany. Jesli natomiast
            chodzi o to czy byl to pijany rowerzysta...to hmm...jesli nie byl
            pijany to w takim razie trzeba zalozyc ze swiadomie wyjechal na
            jezdnie. Teren nie byl terenem zabudowanym. Znajomi jechali pewnie
            jakas 100, z przeciwka citroen C15 pewnie z podobna predkoscia. Wiec
            nie wymyslaj nic na temat wiarygodnosci tej historii, bo jedna ze
            znajomych osob ciagle ma problemy zdrowotne, a rodziny tamtych chyba
            tez nie zapomnialy o tej historii...Jak Ci wygodnie uwazac ze to
            bujda to sobie tak uwazaj....
        • shp80 Re: Deficyty emocjonalne autora tego nędznego tek 05.03.08, 01:29
          > Moi znajomi uczestniczyli w strasznym
          > wypadku

          Z jaką prędkością jechali? Z jaką prędkością jechał samochód, z którym się zderzyli? Czy bronię pijaka na rowerze? Nie, ale przepisy obowiązują wszystkich. I gdyby tylko kierowcy zechcieli jeździć z przepisowymi prędkościami (przynajmniej w obecności innych uczestników ruchu), to śmiertelnych wypadków byłoby zdecydowanie mniej.
          • kgsz Re: Deficyty emocjonalne autora tego nędznego tek 05.03.08, 14:16
            > Z jaką prędkością jechali?
            > Z jaką prędkością jechał samochód, z którym się zderzyli?

            Poza terenem zabudowanym, tak?
            No więc 90km/h prawdziwe, więc (w przeciętnym samochodzie) 95-100 k/h "licznikowe".
            Bez łamania przepisów.

            Suma prędkości daje jakieś 200 km/h, tak?

            To o ile mniej byłoby tych wypadków?
            • shp80 Re: Deficyty emocjonalne autora tego nędznego tek 05.03.08, 19:02
              Uważasz, że ta sama prędkość jest tak samo bezpieczna na suchym, jak i na mokrym podłożu?
      • pavle Re: Deficyty emocjonalne autora tego nędznego tek 04.03.08, 18:51
        > Ewentualnie spacer do pobliskich Łazienek (trzeba
        > przejść przez jedną ruchliwą ulicę, ale może autorowi uda się > niepozbawić
        zniżki OC żadnego z kierowców, bo - jak rozumiem
        > - zna się na rzeczy i przepisach i nigdy jak leming nie
        > wlazłby przed pędzący samochód).

        no daj spokój, musiałby się najpierw spić, żeby wyjść pieszo na miasto! ;-)
      • k_r_m Re: Deficyty emocjonalne autora tego nędznego tek 04.03.08, 22:08
        Tak

        parę lat temu rozpędzony motor w Łodzi nie ustąpił pierwszeństwa i wbił się w
        bok samochodu zabijając na miejscu dziewczynę
        • milleniusz Re: Deficyty emocjonalne autora tego nędznego tek 04.03.08, 22:40
          k_r_m napisał:

          > Tak, parę lat temu rozpędzony motor w Łodzi nie ustąpił
          > pierwszeństwa i wbił się w bok samochodu zabijając na miejscu
          > dziewczynę

          No widzisz. Parę lat temu. Powyżej też ktoś pisze (wymyśla?) jakieś historie z
          hurtowymi ilościami zabitych przez pieszego...

          A o tragediach w wyniku błędu kierowcy czytamy codziennie (chyba nie muszę
          przytaczać przykładów, co?).

          I teraz pytam - co jest prawdziwym problemem?
          • niedzwiedziowaty Re: Deficyty emocjonalne autora tego nędznego tek 05.03.08, 00:21
            milleniusz napisał:

            > No widzisz. Parę lat temu. Powyżej też ktoś pisze (wymyśla?) jakieś historie z
            > hurtowymi ilościami zabitych przez pieszego...
            >
            > A o tragediach w wyniku błędu kierowcy czytamy codziennie (chyba nie muszę
            > przytaczać przykładów, co?).
            >
            > I teraz pytam - co jest prawdziwym problemem?

            Tia, akurat - wiadomo, że zawsze bedzie na kierowcę. Jak odbije w prawo bo nie
            chce rozjechac rowerzysty czy motocylkisty albo pieszego i wpieprzy się w drzewo
            to czyja wina? Kierowcy oczywiście. Ktoś policzył może takie przypadki? Bo
            watpie... Chyba kazdy woli wjechac do rowu czy wyladowac w polu nic kogos
            potracic a dopiero potem się dowiaduje że to jego wina...
            • milleniusz Szkodliwy tekst 05.03.08, 11:53

              > Tia, akurat - wiadomo, że zawsze bedzie na kierowcę.

              Właśnie taką reakcję jak Twoja miałem na myśli pisząc gdzieś tam na początku, że
              ten tekst jest szkodliwy. Szkodliwy, bo przedstawia jednostronnie całą tę
              sytuację i umożliwia przypisanie winy za własne błędy tym innym.

              Jesteś świetnym przykładem takiego myślenia.

              A ja jestem w głębokim szoku, że Wyborcza zajęła się promocją chamstwa drogowego
              i prostactwa. No ale cóż, już dawno ta gazeta przestała trzymać poziom.
              Konkurencja ze szmatławcami zobowiązuje. I zeszmaca.

              > Jak odbije w prawo

              A odbijaj sobie w co chcesz. Jeśli chcesz być obiektywny, to policz sobie w
              pamięci ile w ostatnim miesiącu razy "odbijałeś" rowerzystów, a ile razy Ty się
              źle zachowałeś, lub ktoś wobec Ciebie się źle zachował. Wtedy poznasz właściwe
              proporcje problemu.
    • lukaswu Kto ma przerąbane na drodze? 28.02.08, 13:45
      Tekst swietny: napisany lekko z polotem i humorem. Na reszcie w koncu ktos
      napisal o aspektach dreczacych kierowcow i nie sa to fotoradary, dziury w
      drogach i ceny paliw. Ci ktorzy sie oburzaja i zarzucaja podzeganie itp itd
      kompletnie nie zrozumieli wydzwieku artykulu, choc oczywiscie nie po kazdym
      nalezy spodziewac sie iq130 (jak piesniarka Doda :)

      Dawcy- jasnym jest, ze poruszanie sie po drogach nie jest latwe i zlosliwosc
      kierowcow wystepuje nie tylko wobec dawcow nerek. Z drugiej strony jak nazwac
      inaczej debila ciagnacego po miescie 200/h???!!! Jak sie jest na tyle tepym, ze
      nie rozumie sie praw fizyki nie mowiac o fizjologii (mozgu, ludzkiego widzenia
      itp itd) to nalezy jeszcze posiedziec w szkole podstawowej a nie bezmyslnie
      kreicic manetka. Ja nie rozumiem dwukolkowcow, ale ich toleruje, co wiecej w
      miescie czesto tak sie przesuwam w poprzek na pasach by swiatlach mogli sie
      przetoczyc dalej itp itd za co czesto otrzymuje podziekowania. I chyba o taka
      pokojowa kooegzystencje tutaj chodzi?

      Rowerzysci- zamiast glupich wymagan dotyczacych kaskow lepiej wprowadzic
      obowiazek jezdzenia w kamizelce- to nie jest Holandia i rowerzysci nie maja
      wydzielonych drog. Brak kasku- korzyscia dodatkowa bedzie to, ze jak cymbal
      wjedzie ukraina na przejscie dla pieszych i przeleci przez maske to moze w tym
      czerepie cos zaswita i przypomni sobie, ze przed przejsciem dla pieszych ma
      zsiasc. Z drugiej strony kierowcy powinni pamietac, ze jest takie cos jak
      srzyzowanie ze sciezka rowerowa i tu dwukolek ma pierwszenstwo, rowerzysta nie
      musi zsiadac z ramy. Baranow, ktorzy na wsiach po ciemku jezdza nieoswietlonymi
      rowerami (czesto zadnego odblysku) mam ochote wepchnac do rowu albo przynajmniej
      sprac po pysku; dotyczy to tez cymbalow, ktorzy jezdza sobie stadnie obok siebie
      i glabow, ktorzy na trasach o podwyzszonej predkosci ciagna sie jezdnia mimo
      wyznaczonej obok sciezki rowerowej. To ze, na niej sa dziury i mozna zosemkwowac
      kolo slabo mnie nie interesuje, bo ja na jezdni tez mam dziury do ominiecia i
      niekoniecznie chce mi sie specjalnie poswiecac czas i uwage na hulajnoge, albo
      blokowac ruch bo musze zmienic pas by takiego wyprzedzic.

      Piesi- To jest oddzielna kategoria, bo polska mentalnosc tutaj wzbija sie na
      swoje wyzyny- wystarczy przyjrzec sie jak sie przeistoczamy z kierowcy w
      pieszego i odwrotnie. Totalny brak edukacji w szkolach oraz wystepowanie
      osobnikow, ktorzy za kolkiem nigdy nie siedzieli i znow nie maja pojecia o
      elementarnej fizyce, powoduje ze jest jak jest. Jasnym jest kierowcy
      przejezdzaja po stopach przechodniom, ale prze moment trzeba sie zastanowic ilu
      pieszych wlazi na czewonym, przelazi przez trasy szybkiego ruchu majac przejscia
      podziemne, ile babc i dziadkow rzuca sie pod maska myslac ze zdarzy, ilu laduje
      sie pod samochod, mimo ze gdyby poczekali dwie sekundy dluzej to ani samochod
      nie musialby hamowac ani oni ryzykowac zycie, bo za tym samochodem nic wiecej
      nie jedzie a chodzi tylko o pokazanie kto tu rzadzi??!!

      Pijani- osobna kategoria to pijani piesi. Wlasciwie skomentuje to krotko- jak
      cos zachowuje sie gorzej jak zwierze i co gorsza znalazlo sie na drodze to
      wlasciwie, do niego powinno przyznawac sie nadlesnictwo i wyplacac odszkodowania
      kierowcom, ktorzy mieli nieprzyjemnosc zwierzaka potracic, przejechac itp itd.
      Jedynym problemem jest, ze w tym porzadnym i jakze katolickim kraju zalanie paly
      jest totalnie akceptowalne i nikt zadnego pietna nie kladzie na takich osobach.

      Na szczescie Policja ma wieksze problemy (najczesciej gdzie tu najlepiej sie
      ustawic z przenosnym radarem) i dalej bedzie strasznie-smiesznie na drogach. Jak
      sie sami nie ogarniemy jako uzytkownicy drog to nikt przepisami, nakazami,
      zakazami, , zapalonymi swiatlami itp itd bezpieczenstwa nie zwiekszy.
      • kocobo_je_cpncko Re: Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 17:35
        > Piesi- To jest oddzielna kategoria, bo polska mentalnosc tutaj
        wzbija sie na
        > swoje wyzyny- wystarczy przyjrzec sie jak sie przeistoczamy z
        kierowcy w
        > pieszego i odwrotnie. Totalny brak edukacji w szkolach oraz
        wystepowanie
        > osobnikow, ktorzy za kolkiem nigdy nie siedzieli i znow nie maja
        pojecia o
        > elementarnej fizyce, powoduje ze jest jak jest. Jasnym jest
        kierowcy
        > przejezdzaja po stopach przechodniom, ale prze moment trzeba sie
        zastanowic ilu
        > pieszych wlazi na czewonym, przelazi przez trasy szybkiego ruchu
        majac przejsci
        > a
        > podziemne, ile babc i dziadkow rzuca sie pod maska myslac ze
        zdarzy, ilu laduje
        > sie pod samochod, mimo ze gdyby poczekali dwie sekundy dluzej to
        ani samochod
        > nie musialby hamowac ani oni ryzykowac zycie, bo za tym samochodem
        nic wiecej
        > nie jedzie a chodzi tylko o pokazanie kto tu rzadzi??!!




        To czemu jeździsz szybko? Masz jeździć tak wolno, żeby w każdej
        sytuacji móc puścić przechodnia. Piesi w mieście rządzą. Auta niech
        królują na szosach dalekobieżnych.
        • lukaswu Re: Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 20:06
          Jak sie rzucasz pod kola to i 20 nawet moze byc za szybko. Na zasadzie
          wzajemnosci bede rozmaslal kazdego bezmozga przebiegajacego w niedozwolonym
          miejscu, wlazacego przy czerwonym itp itd. O to ci chodzi?
          • 1try Re: Kto ma przerąbane na drodze? 05.03.08, 01:58
            nie, chodzi tylko o pieszych na pasach. tak, masz byc w kazdej chwili
            przygotowany, zeby sie przed nimi zatrzymac. a jesli masz z tym problem przy 20
            km/h to sprawdz uklad hamulcowy, a jak to nie pomoze, to pozostaja szachy.
            • lukaswu Re: Kto ma przerąbane na drodze? 08.03.08, 18:47
              Moje hamulce sa ok, refleks tez. Nie chcialem pisac tego wczesniej, ale jednak
              odwiedz lekarza, takiego najlepiej od glowy, oni podobno czasami potrafia
              wyperswadowac samobojcze zachowania.
        • misiu-1 Re: Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 20:23
          kocobo_je_cpncko napisał:

          > To czemu jeździsz szybko?

          Bo od tego jest samochód i drogi, żeby poruszać się szybko.

          > Masz jeździć tak wolno, żeby w każdej sytuacji móc puścić
          > przechodnia.

          A dlaczego to Ty nie masz chodzić tak, żeby w każdej sytuacji móc puścić
          samochód? Wiesz, ile energii marnuje się, kiedy samochód musi się zatrzymać,
          żeby przepuścić przechodnia? Nie przyczyniaj się do globalnego ocieplenia i
          kryzysu paliwowego. Poczekaj cierpliwie na swoją kolej.

          > Piesi w mieście rządzą.

          I dlatego, jest tyle wypadków z udziałem pieszych. Rządzić też trzeba umieć i
          nie każdy ciućmok się nadaje. :-)
          • kocobo_je_cpncko Re: Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 21:25
            > Bo od tego jest samochód i drogi, żeby poruszać się szybko.

            To niech się porusza szybko za terenem zabudowanym, a nie po
            mieście, gdzie spacerują ludzie.

            > A dlaczego to Ty nie masz chodzić tak, żeby w każdej sytuacji móc
            puścić
            > samochód?

            Dlatego, że zawsze ustępuje się słabszym (w życiu to jedna z miar
            cywilizacji). Ty jedziesz autem, bo nie chce Ci się iść. Hałasujesz,
            brudzisz, sprawiasz zagrożenie, zagarniasz dla siebie mnóstwo
            przestrzeni zarówno samym pojazdem, jak i drogą, która służy tylko
            Tobie (jako zmotoryzowanemu).
            To Ty swoim lenistwem i egoizmem ograniczasz moją wolność, nie na
            odwrót.

            >Wiesz, ile energii marnuje się, kiedy samochód musi się zatrzymać,
            > żeby przepuścić przechodnia? Nie przyczyniaj się do globalnego
            ocieplenia i
            > kryzysu paliwowego. Poczekaj cierpliwie na swoją kolej.

            Starając się unikać jazdy autem po mieście, oddalasz od siebie
            globalne ocieplenie i kryzys paliwowy o wiele skuteczniej.


            > > Piesi w mieście rządzą.
            >
            > I dlatego, jest tyle wypadków z udziałem pieszych. Rządzić też
            trzeba umieć i
            > nie każdy ciućmok się nadaje. :-)


            Wypadkom winne są samochody - piesi się nie zderzają - no chyba, że
            umyślnie, ale to już nie jest wypadek.
            • misiu-1 Re: Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 22:01
              kocobo_je_cpncko napisał:

              > To niech się porusza szybko za terenem zabudowanym, a nie po
              > mieście, gdzie spacerują ludzie.

              Ludzie w mieście do spacerowania mają chodniki, a nie jezdnie.

              > Dlatego, że zawsze ustępuje się słabszym (w życiu to jedna z miar
              > cywilizacji).

              Nie miara cywilizacji, tylko socjalizmu, który jest cywilizacji zaprzeczeniem.

              > Ty jedziesz autem, bo nie chce Ci się iść. Hałasujesz, brudzisz,
              > sprawiasz zagrożenie, zagarniasz dla siebie mnóstwo przestrzeni
              > zarówno samym pojazdem, jak i drogą, która służy tylko
              > Tobie (jako zmotoryzowanemu).

              I tak ma być, bo tylko ja płacę podatki na tą drogę, a oprócz tego dokładam się
              do wielu innych rzeczy. Użytkownicy pojazdów są grupą najbardziej wyzyskiwaną
              przez fiskusa i coś im się za to należy.

              > To Ty swoim lenistwem i egoizmem ograniczasz moją wolność, nie na
              > odwrót.

              Nie, przyjacielu. To Ty jesteś egoistą, bo domagasz się pierwszeństwa na jezdni,
              a nie ja, bo ja nie domagam się pierwszeństwa na chodniku.

              > Starając się unikać jazdy autem po mieście, oddalasz od siebie
              > globalne ocieplenie i kryzys paliwowy o wiele skuteczniej.

              Autem zazwyczaj jeździ się nie dla zabawy, tylko z potrzeby, której uniknąć nie
              zawsze się da. A na pewno nie da się w przypadku tego auta, które właśnie
              widzisz, jak się do Ciebie zbliża. Dlatego walcz z globalnym ociepleniem na
              tyle, na ile sam możesz - poczekaj na swoją kolej.

              > Wypadkom winne są samochody - piesi się nie zderzają - no chyba, że
              > umyślnie, ale to już nie jest wypadek.

              Wypadkom z udziałem pieszych winni są w większości piesi.
              • kocobo_je_cpncko Re: Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 23:04
                > Ludzie w mieście do spacerowania mają chodniki, a nie jezdnie.

                1 Jezdnie wykradzione są chodnikom.
                2 To chodniki są przedzielone jezdniami, a nie jezdnie chodnikami,
                więc siłą rzeczy, by się przemieszczać trzeba na jezdnię wchodzić.


                > Nie miara cywilizacji, tylko socjalizmu, który jest cywilizacji
                zaprzeczeniem.

                Oczywiście że miarą cywilizacji, kultury, a nawet ewolucji, np.: im
                stworzenie jest na wyższym poziomie rozwoju tym bardziej dba o swoje
                małe, słabe potomstwo.


                > I tak ma być, bo tylko ja płacę podatki na tą drogę, a oprócz tego
                dokładam się
                > do wielu innych rzeczy. Użytkownicy pojazdów są grupą najbardziej
                wyzyskiwaną
                > przez fiskusa i coś im się za to należy.

                To nie płać, a przestrzeń oddaj pieszym. Sklepy, kawiarnie, rzeźby,
                parki - to świat pieszych. Jeśli w Twojej miejscowości zamknięto
                jakąś ulicę dla ruchu na stałę, to na pewno zaobserwowałeś jak ta
                ulica odżyła. Porównaj jakikolwiek deptak z podobną ulicą tyle, że z
                ruchem samochodowym. Ten pierwszy spokojny, pięknieje, ta druga
                niszczeje.

                Pieszy nie musi mieć znaków kierunkowych na Kraków i gładkiego
                afaltu, drogówki, świateł itd. Więc po co pieszy by miał za to
                płacić? Na deptakach są nowe chodniki, bo po takich się milej
                spaceruje - milej się spaceruje to częściej się spaceruje - częściej
                się spaceruje to powstają sklepy, które pośrednio i bezpośrednio
                utrzymują deptak w formie. Nie potrzeba specjalnych podatków.

                > Nie, przyjacielu. To Ty jesteś egoistą, bo domagasz się
                pierwszeństwa na jezdni
                > ,
                > a nie ja, bo ja nie domagam się pierwszeństwa na chodniku.

                -Jezdnia to zabór chodnika (ew. przestrzeni wspólnej).
                -Jezdnia zajmuje o wiele więcej miejsca niż chodnik.
                -Chodniki są przedzielone jezdniami, więc by się normalnie poruszać
                trzeba wejść na jezdnię.

                Smród, hałas, sygnalizacja świetlna powodowane są przez samochody.
                Czynniki te bez barier ingerują w strefę pieszych.


                > Nie, przyjacielu. To Ty jesteś egoistą, bo domagasz się
                pierwszeństwa na jezdni
                > ,
                > a nie ja, bo ja nie domagam się pierwszeństwa na chodniku.


                Nie domagam się pierwszeństwa na jezdni na A4, tylko spokojnie chcę
                przemieszczać się wokół swojego domu. Ja tu mieszkam, a nie
                przejezdni! Ja jestem u siebie, a gościnność ma swoje granice.


                > Autem zazwyczaj jeździ się nie dla zabawy, tylko z potrzeby,
                której uniknąć nie
                > zawsze się da. A na pewno nie da się w przypadku tego auta, które
                właśnie
                > widzisz, jak się do Ciebie zbliża. Dlatego walcz z globalnym
                ociepleniem na
                > tyle, na ile sam możesz - poczekaj na swoją kolej.

                Jako pieszy też się mogę spieszyć, ale nie powoduję globalnego
                ocieplenia. Globalne ocieplenie powodujesz Ty - mi zaś proponujesz,
                bym Ci w tym nie przeszkadzał, bo będziesz grzał bardziej i to
                będzie moja winna... że Ty grzejesz.

                To wyjdź z domu wcześniej i się przejdź, pojedź autobusem itp.
                Jasne, że są wyjątkowe sytuacje. Np. transport niepełnosprawnych,
                karetki pogotowia itd.


                > Wypadkom z udziałem pieszych winni są w większości piesi.

                Wypadkom są winne auta. Dla przejrzystości pomyśl ile jest wypadków
                w środowisku samych pieszych, a ile jest w środowisku samych aut.
                • misiu-1 Re: Kto ma przerąbane na drodze? 05.03.08, 08:57
                  kocobo_je_cpncko napisał:

                  > 1 Jezdnie wykradzione są chodnikom.

                  ROTFL
                  Gdyby nie było jezdni, chodniki nie byłyby szersze ani o cal. Wręcz
                  przeciwnie - to właściciele samochodów dokładają się do budowy
                  chodników, a nie na odwrót.

                  > 2 To chodniki są przedzielone jezdniami, a nie jezdnie chodnikami,
                  > więc siłą rzeczy, by się przemieszczać trzeba na jezdnię wchodzić.

                  Osoba przemieszczająca się samochodem ma nie mniejsze prawo do
                  poruszania się, niż Ty, więc niech każdy przemieszcza się tak, żeby
                  drugiemu nie przeszkadzać.

                  > Oczywiście że miarą cywilizacji, kultury, a nawet ewolucji, np.:
                  > im stworzenie jest na wyższym poziomie rozwoju tym bardziej dba o
                  > swoje małe, słabe potomstwo.

                  ROTFL.
                  Od kiedy to ewolucja promuje słabych i głupich? To jest właśnie
                  niekonsekwencja socjalistów, że z jednej strony uznają ewolucję za
                  czynnik postepu, a z drugiej - usiłują jej przeciwdziałać.
                  Ewolucja to także dbanie o własne potomstwo, a nie cudze. Ogarniasz?

                  > To nie płać, a przestrzeń oddaj pieszym. Sklepy, kawiarnie,
                  > rzeźby, parki - to świat pieszych. Jeśli w Twojej miejscowości
                  > zamknięto jakąś ulicę dla ruchu na stałę, to na pewno
                  > zaobserwowałeś jak ta ulica odżyła. Porównaj jakikolwiek deptak z
                  > podobną ulicą tyle, że z ruchem samochodowym. Ten pierwszy
                  > spokojny, pięknieje, ta druga niszczeje.

                  Na Ziemi jest wystarczająco dużo miejsca i na Twoje sklepy,
                  kawiarnie, rzeźby i parki, i na jezdnie dla samochodów. Dlatego,
                  czerpiąc korzyści z rozwoju gospodarki, której jednym z istotnych
                  sił napędowych jest przemysł motoryzacyjny, przynajmniej nie gryź
                  ręki, która Cię karmi.

                  > Pieszy nie musi mieć znaków kierunkowych na Kraków i gładkiego
                  > afaltu, drogówki, świateł itd. Więc po co pieszy by miał za to
                  > płacić?

                  Za gładki, równy chodniczek. Wydaje Ci się, że jest dziełem natury?

                  > -Jezdnia to zabór chodnika (ew. przestrzeni wspólnej).
                  > -Jezdnia zajmuje o wiele więcej miejsca niż chodnik.
                  > -Chodniki są przedzielone jezdniami, więc by się normalnie
                  > poruszać trzeba wejść na jezdnię.

                  - Jezdni nie buduje się na miejscach po chodnikach.
                  - Z jezdni jest o wiele więcej dochodu niż z chodnika
                  - Czasami trzeba też przejechać przez chodnik, a wtedy samochód
                  czeka, aż piesi przejdą, a nie oczekuje, że mu ustapią. Dlatego
                  przechodząc przez jezdnię - poczekaj, aż przejadą samochody.

                  > Smród, hałas, sygnalizacja świetlna powodowane są przez samochody.
                  > Czynniki te bez barier ingerują w strefę pieszych.

                  Smród wali głównie od pieszych, co czuć najlepiej, kiedy korzystają
                  z komunikacji zbiorowej. Nie stać Cię na samochód, ale na mydło
                  chyba powinno, co?

                  > Nie domagam się pierwszeństwa na jezdni na A4, tylko spokojnie
                  > chcę przemieszczać się wokół swojego domu. Ja tu mieszkam, a nie
                  > przejezdni! Ja jestem u siebie, a gościnność ma swoje granice.

                  "Nie domagam się pierwszeństwa na jezdni, tylko żeby jezdni nie
                  było"? To pewnie też nie chcesz takiej krowy, jak ma sąsiad, tylko
                  żeby jemu zdechła?

                  > Jako pieszy też się mogę spieszyć, ale nie powoduję globalnego
                  > ocieplenia. Globalne ocieplenie powodujesz Ty - mi zaś
                  > proponujesz, bym Ci w tym nie przeszkadzał, bo będziesz grzał
                  > bardziej i to będzie moja winna... że Ty grzejesz.

                  Nie zrozumiałeś. Twoja wina będzie w tym, że będę grzał bardziej,
                  niżbym grzał, gdyby nie Ty. Kumasz?

                  > To wyjdź z domu wcześniej i się przejdź, pojedź autobusem itp.
                  > Jasne, że są wyjątkowe sytuacje. Np. transport niepełnosprawnych,
                  > karetki pogotowia itd.

                  Wiesz, ile płaciłbyś za autobus, gdyby to z biletów za przejazd
                  trzeba było pokrywać koszty budowy dróg?

                  > Wypadkom są winne auta. Dla przejrzystości pomyśl ile jest
                  > wypadków w środowisku samych pieszych, a ile jest w środowisku
                  > samych aut.

                  Wypadkom winny jest ten, kto wypadki powoduje. Większość wypadków z
                  udziałem pieszych jest powodowana przez pieszych.

                  • jureek Re: Kto ma przerąbane na drodze? 05.03.08, 19:16
                    misiu-1 napisał:

                    > Wypadkom winny jest ten, kto wypadki powoduje. Większość wypadków z
                    > udziałem pieszych jest powodowana przez pieszych.

                    Zapoznaj się ze statystykami chłopie, zanim takie bzdury zaczniesz wypisywać.
                    Widzę, że w imię ideologii nie cofasz się nawet przed naciąganiem faktów.
                    Jura
                    • misiu-1 Re: Kto ma przerąbane na drodze? 06.03.08, 09:47
                      jureek napisał:

                      > Zapoznaj się ze statystykami chłopie, zanim takie bzdury zaczniesz
                      > wypisywać. Widzę, że w imię ideologii nie cofasz się nawet przed
                      > naciąganiem faktów.
                      > Jura

                      Ja się zapoznałem. Ty chyba nie.
                      W 2006 roku, na przykład, zdarzyło się 14619 wypadków polegających
                      na najechaniu na pieszego (z winy obu stron). Zginęło w nich 1775
                      osób, a 13786 zostało rannych. Z winy pieszych zdarzyło się 6719
                      wypadków, w których śmierć poniosło 1007 osób, a rannych zostało
                      5828.
                      Nie dość, że piesi odpowiadają za większość wypadków z ich udziałem,
                      to jeszcze są to znacznie poważniejsze wypadki, przynoszące więcej
                      ofiar śmiertelnych. W dodatku dostrzegalną tendencją jest ich coraz
                      poważniejszy z roku na rok charakter. Jeszcze w 2001 roku 11% tych
                      wypadków kończyło się śmiercią, w 2002 - 12,4%; 2003 - 12,6%; 2004 -
                      14,2%; 2005 - 13,8% a w 2006 - już 15%.
                      • 777newbetterfastersatan Dane Misia nie są prawdziwe. 06.03.08, 10:24
                        Zgodnie z dnaymi Policji w 2006 roku doszło do 15067 wypadków z
                        udziałem pieszych.

                        W tym samym okresie z winy pieszych doszło do 6719 wypadków.

                        Wypadki których przyczyną była współwina - wśród wszystkich wypadków
                        ogólnie to 710 wypadków. Liczba to dotyczy wszystkich wypadków
                        ogółem, nie tylko wypadkówq z udziałe pieszysch.

                        Moje dane pochodzą ze strony:

                        www.policja.pl/portal/pol/71/6714/
                        Co ciekawe częśc podawanych przez Ciebie liczb tożsama jest z
                        liczbami podanymi w raporcie, tylko, że są one opisane w sposób
                        odmienny od podawnego przez Ciebie. Przykładowo liczba 14619 to
                        istotnie liczba wypadków w postaci najechania na pieszego, przy czym
                        raport nie wspomina, że we wszystkich wypadkach piesi byli
                        wspólwinni. Przeciwnie. W raporcie czarno na białym stoi, że wśród
                        WSZYSTKICH wypadków współwina wystepuję w nieco ponad 700
                        przypadkach.

                        Nasuwają się następujące wnioski: 1)nie potrafisz liczyć lub 2) nie
                        potrafisz czytać ze zrozumieniem bądź też 3) z pełną premedytacją
                        wprowadzasz ludzi w błąd.

                        Jednoczesnie z dnaych statystycznych Policji za 2006 rok wynika, że
                        doszło do 5864 wypadków z udziałem rowerzystów. Rowerzyści
                        przyczynili się do 2832 spośród nich. Onzacza to, że ponad 51 %
                        procent wypadków z udziałem rowerzystów nie było przez nich
                        spowodowanych. pozostałe ponad 48 % to wypadki spowodowane wyłacznie
                        przez rowerzystów i z winy obu stron.

                        Skoro już obejrzałem policyjne statystyki, to jeszcze jedna
                        ciekawostka tu:
                        www.policja.pl/portal/pol/1/3529/
                        Policja podaje, że zgodnie z obowiązującym prawem: "Obowiązek
                        ustępowania pierwszeństwa pieszym znajdującym się na przejściu
                        wynika z art. 26 prawa o ruchu drogowym, zgodnie z którym "Kierujący
                        pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany
                        zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu
                        znajdującemu się na przejściu.

                        Należy jednak wyraźnie podkreślić, że nie jest to jedyny przepis
                        regulujący sposób zachowania się kierującego pojazdem przed
                        przejściem dla pieszych.

                        §47 ust. 4 rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw
                        Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie
                        znaków i sygnałów drogowych mówi, że kierujący pojazdem zbliżający
                        się do miejsca oznaczonego znakiem D-6, D-6a albo D-6b jest
                        obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na
                        niebezpieczeństwo pieszych lub rowerzystów znajdujących się w tych
                        miejscach lub na nie wchodzących lub wjeżdżających. Z przepisu tego
                        wynika obowiązek zwolnienia w przypadku dojeżdżania do przejścia dla
                        pieszych, na którym znajdują się już piesi lub na nie wchodzą.
                        Często mamy do czynienia z sytuacją z goła odmienną, w której
                        kierowcy "rozpędzają" pieszych na pasach lub nie zwalniając,
                        przejeżdżają im tuż za plecami."



                        Ważysz się argumentować przeciwnie w obliczu tych danych, Misiu
                        jeden?




                        • misiu-1 Re: Dane Misia nie są prawdziwe. 06.03.08, 11:04
                          777newbetterfastersatan napisał:

                          > Co ciekawe częśc podawanych przez Ciebie liczb tożsama jest z
                          > liczbami podanymi w raporcie, tylko, że są one opisane w sposób
                          > odmienny od podawnego przez Ciebie. Przykładowo liczba 14619 to
                          > istotnie liczba wypadków w postaci najechania na pieszego, przy
                          > czym raport nie wspomina, że we wszystkich wypadkach piesi byli
                          > wspólwinni.

                          No i co z tego?

                          > Nasuwają się następujące wnioski: 1)nie potrafisz liczyć lub 2)
                          > nie potrafisz czytać ze zrozumieniem bądź też 3) z pełną
                          > premedytacją wprowadzasz ludzi w błąd.

                          Nie. Liczyć potrafię i potrafię też patrzeć na statystykę
                          uwzględniając istniejące uwarunkowania, a te są takie, że sprawstwo
                          wypadku polegającego na najechaniu na pieszego na przejściu jest
                          niemal z automatu przypisywane kierującemu i trzeba mocnych dowodów,
                          żeby ustalono inaczej. Tym bardziej, że kierujący zazwyczaj jest
                          sam, a pieszy ma wielu świadków ("nie brak świadków na tym
                          świecie") - innych pieszych, rozumujących dokładnie według
                          wzorca "świętej krowy", reprezentowanego znacząco także na tym
                          forum. Jak zachowują się piesi na przejściach, widać codziennie.
                          Jeśli więc statystyki policyjne, mimo wszystko, wskazują, że blisko
                          połowa (a jeszcze kilka lat temu ponad połowa) wypadków z udziałem
                          pieszych jest powodowana przez nich samych, to można spokojnie
                          przyjąć, że w rzeczywistości piesi są sprawcami większości z nich.
                          A że statystyki policyjnej nie należy traktować jak Biblii, widać
                          chocby z podawanej liczby wypadków z winy niewłaściwego stanu dróg.
                          W 2006 miało to być zaledwie 72 wypadki z 2 ofiarami śmiertelnymi.
                          Wobec powszechnie znanego stanu dróg w Polsce jest to kpina, a inne
                          wypadki ukryte są głównie w pozycji "nadmierna prędkość".
                        • misiu-1 Re: Uzupełnienie 06.03.08, 11:24
                          Sformułowanie "z winy obu stron" nie oznacza, żechodzi o współwinę,
                          tylko, że jest to liczba wypadków spowodowanych przez obie strony
                          łącznie.


                      • jureek Re: Kto ma przerąbane na drodze? 06.03.08, 10:37
                        Nie wystarczy przeczytać, trzeba jeszcze zrozumieć. Jeśli dla ciebie 6719 z
                        14786 to jest większość, to Falandysz przy Tobie się chowa.
                        Jura
                        • misiu-1 Re: Kto ma przerąbane na drodze? 06.03.08, 11:05
                          jureek napisał:

                          > Nie wystarczy przeczytać, trzeba jeszcze zrozumieć.

                          Otóż to!
                          • jureek Re: Kto ma przerąbane na drodze? 06.03.08, 11:28
                            misiu-1 napisał:

                            > jureek napisał:
                            >
                            > > Nie wystarczy przeczytać, trzeba jeszcze zrozumieć.
                            >
                            > Otóż to!

                            No to jak teraz przeczytałeś jeszcze raz starając się zrozumieć to, co czytasz,
                            nadal twierdzisz, że mniej niż połowa to większość?
                            Jura
          • 1try Re: Kto ma przerąbane na drodze? 05.03.08, 02:11
            > Wiesz, ile energii marnuje się, kiedy samochód musi się zatrzymać,
            > żeby przepuścić przechodnia?

            jesli cie to tak boli, to przesiadz sie do komunikacji publicznej. a jesli
            jednak zmieniles zdanie i juz ci to tak bardzo nie przeszkadza, to zatrzymaj sie
            chocby z tego powodu, ze jest to mala fatga, a pieszy musi dluzej czekac az go
            ktos przepusci niz ty
            • misiu-1 Re: Kto ma przerąbane na drodze? 05.03.08, 13:54
              1try napisała:

              > jesli cie to tak boli, to przesiadz sie do komunikacji publicznej.

              W takim razie Ty też nie chodź sama po mieście, tylko zbieraj się
              razem z innymi w grupę, bierzcie się za rączki i poruszajcie
              kolektywnie.

              > zatrzymaj sie chocby z tego powodu, ze jest to mala fatga, a
              > pieszy musi dluzej czekac az go ktos przepusci niz ty
          • jureek Re: Kto ma przerąbane na drodze? 05.03.08, 18:56
            misiu-1 napisał:

            > Wiesz, ile energii marnuje się, kiedy samochód musi się zatrzymać,
            > żeby przepuścić przechodnia? Nie przyczyniaj się do globalnego ocieplenia i
            > kryzysu paliwowego. Poczekaj cierpliwie na swoją kolej.

            Wiesz Misiu, że ciężarówka o wiele więcej energii potrzebuje, żeby ponownie
            rozpędzić się po zatrzymaniu, niż samochód osobowy? Co byś powiedział na to,
            gdyby z góry dać pierwszeństwo ciężarówkom?
            Jura
        • k_r_m Re: Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 22:21
          > To czemu jeździsz szybko? Masz jeździć tak wolno, żeby w każdej
          > sytuacji móc puścić przechodnia. Piesi w mieście rządzą. Auta niech
          > królują na szosach dalekobieżnych.

          w każdej???

          w Łodzi studenci rozebrali sobie kawałek płotku udzielającego torowisko bo nie
          chciało im się iść 50m do przejścia aby sobie kupić piwo. A jaki lament
          podnieśli na forach internetowych gdy ten płotek stawiano..
          Może powinna być utworzona oddzielna kategoria pieszy-student, to dopiero bezmózgi.
        • niedzwiedziowaty Re: Kto ma przerąbane na drodze? 05.03.08, 00:26
          kocobo_je_cpncko napisał:

          > To czemu jeździsz szybko? Masz jeździć tak wolno, żeby w każdej
          > sytuacji móc puścić przechodnia. Piesi w mieście rządzą. Auta niech
          > królują na szosach dalekobieżnych.

          Wiec mam rozjechac kazdego debila co przelazi przez droge szybkiego ruchu? I nie
          mow ze takich nie ma bo kazdego tygodnia widze jakieś widmo, ktore pokunuje
          barierke, dwa pasy w jedna strone, pas zieleni (z barierkami - a jakże!), dwa
          pasy w drugą. Plus barierka. I wszystko posrodku niczego!
          • kocobo_je_cpncko Re: Kto ma przerąbane na drodze? 05.03.08, 06:49

            Chodzi mi o miasto, a nie o drogi szybkiego ruchu w polu.
            Jeśli ci ludzie, których opisałeś mieliby normalne przejście
            zrobione (kładka, tunel), zrobione z głową, a nie z kilometrowym
            oddaleniem, to nie zachowywaliby się tak. No chyba, że to sportowcy,
            albo samobójcy.
            • kgsz Re: Kto ma przerąbane na drodze? 05.03.08, 14:38
              Kładka dla trzeźwych, tunel dla pijanych, co 50 metrów, bo daleko chodzić nie będzie, bo przecież jezdnie są dla pieszych.

              A 2,75 zł za kamizelkę odblaskową lepiej przepić, tak.

              ...tak, wiem.

              Mordercy w puszkach, tak.

              A wystarczy odrobina wyobraźni - z _OBU_ stron.
    • jureek Re: Kto ma przerąbane na drodze? 28.02.08, 14:23
      Odniosę się tylko do tego fragmentu ogólnie cieniutkiego artykułu:
      "W naszych warunkach jakiekolwiek zbliżenie się do przejścia dla pieszych to
      niebezpieczna loteria. Wejdą? Zostaną? Wbiegnie dziecko? Kodeksowe "zachowanie
      szczególnej ostrożności" nie oddaje tego co się dzieje na przejściach dla pieszych."
      Moim zdaniem to właśnie polskie przepisy, niejednoznaczne i mylące (mówi się np.
      w przepisach o pierszeństwie pieszego na przejściu, a wcale pieszy pierwszeństwa
      nie ma) powodują takie dylematy, jakie trapią autora artykułu. W innych krajach
      kierowcy takich dylematów nie mają, bo przepisy regulują sprawę jednoznacznie -
      jeśli widzisz pieszego, który w widoczny sposób chce przejść przez przejście, to
      masz go przepuścić i nieważne jest, czy pieszy już jest na przejściu, czy
      dopiero na krawężniku, czy na chodniku. Masz go przepuścić i koniec. Nie ma
      miejsca na zastanawianie się, czy zrobię pieszym łaskę i ich przepuszczę, czy
      może spróbuję przejechać. Jak pierwszeństwo, to pierwszeństwo, a nie takie
      pół-pierwszeństwo jak w Polsce. Na skrzyżowaniu z drogą główną, też nie
      zastanawiasz się, czy zrobić łaskę i przepuścić jadący główną samochód, czy nie.
      On ma pierwszeństwo i masz go przepuścić bez względu na to, czy jest już na
      skrzyżowaniu, czy dopiero się do niego zbliża.
      Jura
      • jans31 Re: Kto ma przerąbane na drodze? 03.03.08, 12:17
        zgadza się - tutaj winne są polskie przepisy



        • misiu-1 Re: Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 20:33
          Macie rację - winne są przepisy. Powinny jasno stanowić, że na ulicy samochód ma
          bezwzględne pierwszeństwo, a pieszy może przechodzić tylko po upewnieniu się, że
          na to ma wystarczająco dużo czasu i nie utrudni ruchu. W miejscach, gdzie ruch
          jest na to zbyt gęsty, można ustawiać sygnalizację świetlną.
          Główną przyczyną wypadków z udziałem pieszych jest ich totalna beztroska. Jeśli
          będą się czuć na jezdni jak tropiony zając, a nie święta krowa, wypadki się skończą.
          • jureek Re: Kto ma przerąbane na drodze? 05.03.08, 00:15
            misiu-1 napisał:

            > Macie rację - winne są przepisy. Powinny jasno stanowić, że na ulicy samochód m
            > a
            > bezwzględne pierwszeństwo, a pieszy może przechodzić tylko po upewnieniu się, ż
            > e
            > na to ma wystarczająco dużo czasu i nie utrudni ruchu. W miejscach, gdzie ruch
            > jest na to zbyt gęsty, można ustawiać sygnalizację świetlną.
            > Główną przyczyną wypadków z udziałem pieszych jest ich totalna beztroska. Jeśli
            > będą się czuć na jezdni jak tropiony zając, a nie święta krowa, wypadki się sko
            > ńczą.

            Oj, marzy Ci się Misiu, marzy. Chyba nic innego Ci nie pozostanie, jak tylko na
            Wschód się przeprowadzić. Tam dopiero gołodupcy bez auta należycie docenią
            zapracowaną w pocie czoła brykę Misia. "Z drogi śledzie, bo Pan Misiu jedzie".
            Jura

            P.S. Daruj sobie głodne kawałki, że troska o pieszych Tobą kieruje. Możesz je
            sobie wciskać innym, nie znającym Twojej twórczości, ale nie mnie.
            • misiu-1 Re: Kto ma przerąbane na drodze? 05.03.08, 08:28
              jureek napisał:

              > Oj, marzy Ci się Misiu, marzy. Chyba nic innego Ci nie pozostanie,
              > jak tylko na Wschód się przeprowadzić. Tam dopiero gołodupcy bez
              > auta należycie docenią zapracowaną w pocie czoła brykę Misia.

              Jureczku, twoje bolszewickie myślenie i nienawiść do burżujów,
              przyszło właśnie ze wschodu.

              > P.S. Daruj sobie głodne kawałki, że troska o pieszych Tobą
              > kieruje. Możesz je sobie wciskać innym, nie znającym Twojej
              > twórczości, ale nie mnie.

              Mną kieruje logiczne myślenie, a nie życzeniowe, jak Tobą. Głupotą
              jest otóż cedowanie troski o swoje bezpieczeństwo na kogoś, o kim
              nawet nic nie wiesz. Jak każdy będzie dbał o własne bezpieczeństwo -
              wtedy będzie najbezpieczniej. Nawet na forum czerwona mentalność Cię
              nie opuszcza, bo "wykazywanie troski" uważasz za obowiązek.
              • tkuprian Czerwona mentalność? 05.03.08, 09:00
                To chyba Ty wykazujesz się taką mentalnością.

                W Europie zachodniej kierowcy ustępują pierwszeństwa pieszym nie
                tylko na pasach.

                W byłym ZSRR pieszy na jezdni jest właśnie tropionym zającem.

                Na szczęscie jesteśmy w UE i dązymy do tego co jest na zachodzie, a
                nie na wschodzie. A jak Ci się tak rozwiązania rodem ze wschodu
                podobają to się tam przeprowadź. Cała droga dla Ciebie, o
                kierunkowskazach możesz zapomnieć, nawet na kogo głosować nie musisz
                się zastanawiać - władyka z Kremla wybierze Ci w sam raz kandydata.
                • misiu-1 Re: Czerwona mentalność? 05.03.08, 11:49
                  tkuprian napisał:

                  > To chyba Ty wykazujesz się taką mentalnością.

                  W którym miejscu?

                  > W Europie zachodniej kierowcy ustępują pierwszeństwa pieszym nie
                  > tylko na pasach.
                  > W byłym ZSRR pieszy na jezdni jest właśnie tropionym zającem.

                  Widać u Ciebie utratę kontaktu ze zmieniającą się rzeczywistością.
                  Nie zauważyłeś, że siedziba czerwonej zarazy przeniosła się
                  ostatnimi czasy z Moskwy do Brukseli.

                  > Na szczęscie jesteśmy w UE i dązymy do tego co jest na zachodzie,

                  Mylisz się. My, razem z całą UE, dążymy do tego, co jeszcze niedawno
                  było na wschodzie. Do władzy doszło tam bowiem pokolenie, które od
                  1968 z inspiracji i ze wsparciem KGB robiło w Europie zadymy.
                  Za to wschód trochę zmądrzał, wyciągnął wnioski ze swoich błędów i
                  skierował się w stronę gospodarki nieco mniej komunistycznej.

                  > A jak Ci się tak rozwiązania rodem ze wschodu
                  > podobają to się tam przeprowadź.

                  A może to Ty przeniesiesz się na ten swój ukochany, czerwony zachód,
                  skoro tak Ci się tam podoba?

                  > Cała droga dla Ciebie, o kierunkowskazach możesz zapomnieć

                  Wyobraź sobie, że nie potrzebuję zajmować całej drogi, zadowalając
                  się jednym pasem ruchu, a o kierunkowskazach pamiętam.

                  > nawet na kogo głosować nie musisz się zastanawiać - władyka z
                  > Kremla wybierze Ci w sam raz kandydata.

                  A Tobie się wydaje, że sam sobie wybrałeś tego, na kogo głosujesz?
          • 1try Re: Kto ma przerąbane na drodze? 05.03.08, 02:17
            polacem ci misiu spacer w moskwie
          • alka.modesta Re: Kto ma przerąbane na drodze? 05.03.08, 10:00
            wez pod uwaze, ze w takiej sytuacji jak proponujesz, wiele osob
            (starszych, kobiet z wozkami itp.) nie mialoby najmniejszej szansy
            za przejscie. niektorzy, nie z wlasnej winy, po prostu nie moga
            poruszac sie na tyle dynamicznie, zeby zdazyc pomiedzy samochodami.
            • misiu-1 Re: Kto ma przerąbane na drodze? 05.03.08, 11:58
              alka.modesta napisała:

              > wez pod uwaze, ze w takiej sytuacji jak proponujesz, wiele osob
              > (starszych, kobiet z wozkami itp.) nie mialoby najmniejszej szansy
              > za przejscie. niektorzy, nie z wlasnej winy, po prostu nie moga
              > poruszac sie na tyle dynamicznie, zeby zdazyc pomiedzy samochodami.

              Jesteś w błędzie. Kierowcy znacznie częściej i chętniej
              zatrzymywaliby się i przepuszczali takie osoby, niż robią to teraz.
              Przymus z reguły powoduje niechęć do robionej pod jego naciskiem
              czynności.
              Poczytaj sobie:
              wiadomosci.onet.pl/1691794,69,1,1,item.html
          • anjew szokujaca bzdura, nie dziwie sie, ze tylu ludzi 05.03.08, 11:30
            ginie w polsce na drogach jesli kierowcy chca, zeby piesi czuli sie
            na przejsciu dla pieszych jak tropiony zajac... to mi pachnie
            psychopata. (jestem zdecydowanie bardziej kierowca, niz pieszym, ale
            do glowy by mi nie przyszlo, zeby kombinowac w ten sposob).
            podejrzewam, ze myslacy podobnie do Ciebie mieli ochote zabic mnie i
            syna na przejsciach w PL kilkakrotnie - osmielilem sie na nie
            wkroczyc, kiedy oni byli ok 100m od pasow (ograniczenie do 40/h)...
            A juz ten zwyczaj dziekowania unizenie kierowcy za zatrzymanie sie,
            kiedy pieszy czeka od 2 minut, zeby wreszcie ktorys burak sie
            zlitowal... ludzie, to jest po prostu nieprawdopodobne w kazdym
            cywilizowanym kraju...
            • misiu-1 Re: szokujaca bzdura, nie dziwie sie, ze tylu lud 05.03.08, 12:24
              anjew napisał:

              > ginie w polsce na drogach jesli kierowcy chca, zeby piesi czuli
              > sie na przejsciu dla pieszych jak tropiony zajac...

              Widocznie nie potrafisz normalnie, logicznie rozumować. Zrozum, że
              jeśli wśród milionów codziennie jeżdżących samochodami kierowców,
              znajdzie się tylko 0,1% zmęczonych, zamyślonych lub odurzonych, to
              daje to już tysiące możliwości, że ktoś trafi na takiego na
              przejściu. Tego nie da się wyeliminować żadnymi przepisami. Dlatego
              lepiej, jeśli pieszy o swoje bezpieczeństwo będzie martwił się sam,
              a nie liczył na to, że nadjeżdżający kierowca jest w pełni przytomny.

              > to mi pachnie psychopata. (jestem zdecydowanie bardziej kierowca,
              > niz pieszym, ale do glowy by mi nie przyszlo, zeby kombinowac w
              > ten sposob).

              Nigdy, w całej swojej karierze kierowcy, nie zdarzyło Ci się ze
              zmęczenia lub zagapienia zrobić jakiejś głupoty? To teraz wyobraź
              sobie, że taki stan dopadłby Cię akurat w takim czasie, kiedy jakiś
              pieszy akurat liczył na Twoją przytomność.

              > podejrzewam, ze myslacy podobnie do Ciebie mieli ochote zabic mnie
              > i syna na przejsciach w PL kilkakrotnie - osmielilem sie na nie
              > wkroczyc, kiedy oni byli ok 100m od pasow (ograniczenie do
              > 40/h)...

              Ja nigdy, z synem czy bez syna, nie włażę na jezdnię w sytuacji,
              kiedy nie jestem pewny, że mogę bezpiecznie przejść. Albo czekam, aż
              kierowca sam się zatrzyma, albo wchodzę wtedy, kiedy dam radę
              przejść bez pomocy ze strony kierującego (tzn. bez zmniejszania
              przez niego prędkości).

              > A juz ten zwyczaj dziekowania unizenie kierowcy za zatrzymanie
              > sie, kiedy pieszy czeka od 2 minut, zeby wreszcie ktorys burak sie
              > zlitowal... ludzie, to jest po prostu nieprawdopodobne w kazdym
              > cywilizowanym kraju...

              Ja tam nie potrzebuję podziękowania od żadnego buraka, któremu
              wydaje się, że 2 minuty to cała wieczność. Wyobraź sobie, że czasem
              na drodze podporządkowanej czeka się dużo dłużej niż 2 minuty na
              swoją kolej, a i na niektórych skrzyżowaniach z wielofazową
              sygnalizacją piesi czekają dłużej na zielone.
      • babaqba Re: Kto ma przerąbane na drodze? 17.05.09, 15:49
        jureek napisał:

        > Odniosę się tylko do tego fragmentu ogólnie cieniutkiego artykułu:
        > "W naszych warunkach jakiekolwiek zbliżenie się do przejścia dla
        pieszych to
        > niebezpieczna loteria. Wejdą? Zostaną? Wbiegnie dziecko? Kodeksowe
        "zachowanie
        > szczególnej ostrożności" nie oddaje tego co się dzieje na
        przejściach dla piesz
        > ych."
        > Moim zdaniem to właśnie polskie przepisy, niejednoznaczne i mylące
        (mówi się np
        > .
        > w przepisach o pierszeństwie pieszego na przejściu, a wcale pieszy
        pierwszeństw
        > a
        > nie ma) powodują takie dylematy, jakie trapią autora artykułu. W
        innych krajach
        > kierowcy takich dylematów nie mają, bo przepisy regulują sprawę
        jednoznacznie -
        > jeśli widzisz pieszego, który w widoczny sposób chce przejść przez
        przejście, t
        > o
        > masz go przepuścić i nieważne jest (...)

        Hmmm i dylemat pozostaje "chce przejść? nie chce? wbiegnie?" - tylko
        przesuwa się metr w głąb chodnika. Polecam jednak myślenie. Ma
        przyszłość. Dlaczego kierowca ma zgadywać? I prawo przydaje kierowcy
        boskie możliwości odgadywania zamiarów pieszego. To samo prawo,
        które nie wierzy, że kierowca da sobie radę z obsługą świateł w
        samochodzie.
    • alekloco Kto ma przerąbane na drodze? 02.03.08, 21:31
      Beznadziejny artykuł napisany z punktu widzenia baszy w swojej kupie złomu. Na
      drodze są albo wszyscy pijani albo głupi bo chcą przejść albo kandydują do
      nagrody Darwina i tylko autor w swoim samozadowoleniu jest mistrzem nad
      mistrzami i rządzi drogą. Podejście do innych użytkowników na zasadzie
      ojcowskiej troski pokazuje jedynie stosunek tego pana. ŻENADA.
    • alekloco Kto ma przerąbane na drodze? 02.03.08, 21:33
      Beznadziejny artykuł napisany z punktu widzenia baszy w swojej kupie złomu. Na
      drodze są albo wszyscy pijani albo głupi bo chcą przejść albo kandydują do
      nagrody Darwina i tylko autor w swoim samozadowoleniu jest mistrzem nad
      mistrzami i rządzi drogą. Podejście do innych użytkowników na zasadzie
      ojcowskiej troski pokazuje jedynie stosunek tego pana. I kto właściwie ma
      przerąbane? Oczywiście jasniepan kierowca. ŻENADA.
    • xdevx Kto ma przerąbane na drodze? 03.03.08, 10:38
      Sorry, ale autor chyba nie zauważa podstawowego błędu polskiego kierowcy, a więc
      bezmyślności. Gdy typowy polski kierowca wsiada do swojego samochodu,
      automatycznie wyłącza mu się myślenie (ba! czasem już wcześniej to się dzieje!).

      Widać to na każdym kroku w Warszawie. Miasto oczywiście stoi w korkach, jak
      zwykle zresztą; wszyscy kierowcy narzekają, ale żaden nie pomyśli o tym, że to
      ich wina: każdy z nich musi pojechać do centrum samochodem, a nie metrem,
      tramwajem czy autobusem. Nie ważne, że jedzie zawsze sam - nikogo oprócz siebie
      samego swoim gratem nie wiezie, ale musi pokazać, że on samochód posiada. I
      później trasę, którą można zrobić w pół godziny robi się w półtorej, traci on,
      tracą ludzie w komunikacji miejskiej, traci miasto. Ale kogo to obchodzi? Sam
      mam samochód, mieszkam na obrzeżach Warszawy (Sadyba) i jestem jedną z niewielu
      osób w okolicy (a wiem, bo to osiedle domków jednorodzinnych/ale pomiędzy dwoma
      świetnymi węzłami komunikacyjnymi w kierunku centrum/), które jeżdżą komunikacją
      miejską. Reszta po prostu MUSI jeździć samochodem, bo to przecież inaczej nie
      wypada... A później w rozmowie wieczorem się skarżą, jakie to korki były dziś na
      Sobieskiego i jaki cham z tego kierowcy autobusu, bo nie chciał przepuścić...
      Makabra!

      Drugi przykład: idioci, którzy nie potrafią zauważyć, że już nie zmieszczą się w
      danej "turze" przejazdu na skrzyżowaniu, więc wp******ją się na sam jego środek
      i blokują przejazd we wszystkie strony. Nie wiem, może mają z tego jakąś
      perwersyjną przyjemność, że zablokują całe skrzyżowanie! Inna, ale podobna
      sprawa - jeszcze bardziej uwielbiają zablokować torowisko tramwajowe, bo
      przecież trudno sobie wyobrazić, że znów się nie zmieszczą w danym przejeździe.

      A slalomy między przechodniami na przejściach dla pieszych? Ostatnio widziałem,
      jak facet w dostawczaku robił coś takiego w samym centrum Wawy: skrzyżowanie
      Marszałkowskiej ze Świętokrzyską. W ogóle w centrum to standard, choćby w
      pobliżu Traffica, gdzie właściwie nie da się przejść bez takich akcji.

      Oczywiście nie będę już mówił o innych grzeszkach kierowców: jeździe na bani,
      zwykłemu chamstwu w stosunku do innych uczestników ruchu itd. O tym, każdy chyba
      wie, bo i przekonał się na własnej skórze. Można by wymieniać je godzinami...

      PS. Artykuł jest żenujący.

      PS2. Do ludzi spoza Warszawy: sorry, że posługuje się przykładami z mojego
      miasta, są one mi po prostu bliskie. Mam nadzieję, że nie wpłynie to na
      niezrozumienie posta.

      • rapid130 Re: Kto ma przerąbane na drodze? 03.03.08, 15:19
        xdevx napisał:

        > Miasto oczywiście stoi w korkach, jak zwykle zresztą; wszyscy
        > kierowcy narzekają, ale żaden nie pomyśli o tym, że to ich wina:
        > każdy z nich musi pojechać do centrum samochodem, a nie metrem,
        > tramwajem czy autobusem. Nie ważne, że jedzie zawsze sam - nikogo
        > oprócz siebie samego swoim gratem nie wiezie, ale musi pokazać, że
        > on samochód posiada.

        Amen. :)

        Ten problem występuje już w miasteczkach powyżej 10 tys. mieszk.
        (!). Spróbuj przejechać przez takie "zespoły miejskie" między 14 a
        16. Postoisz w korkach! Wystarczy, że wyjedziesz 5-10 km poza ich
        obręb i nagle robi się pusto.

        Zaprzyjaźniony urbanista pracujący od 40 lat w mieście liczącym dziś
        około 18,000 mieszkańców twierdzi z całym przekonaniem, że
        pełnowartościowa obwodnica dla tegoż przybytku to zbytek łaski.
        Ponieważ tranzyt stanowi zaledwie 10 % ruchu (!).

        Reszta to autochtoni pokazujący sąsiadom, że mają samochody.
        Wedle dokładnych szacunków, 85 % pojazdów poruszających się po
        zatłoczonych ulicach tej "aglomeracji" jeździ na dystansie <1,5 km!
      • babaqba Re: Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 18:46
        xdevx napisał:

        > Sorry, ale autor chyba nie zauważa podstawowego błędu polskiego
        kierowcy, a wię
        > c bezmyślności. Gdy typowy polski kierowca wsiada do swojego
        samochodu,
        > automatycznie wyłącza mu się myślenie (ba! czasem już wcześniej to
        się dzieje!)


        Nie jestem zbytnim fanem takich generalizacji. Są nie tylko obrźliwe
        dla większości, ale nie mają żadnej wartości informacyjnej, panię
        "niebezmyślny".

        >
        > Widać to na każdym kroku w Warszawie. Miasto oczywiście stoi w
        korkach, jak
        > zwykle zresztą; wszyscy kierowcy narzekają, ale żaden nie pomyśli
        o tym, że to
        > ich wina: każdy z nich musi pojechać do centrum samochodem, a nie
        metrem,
        > tramwajem czy autobusem. Nie ważne, że jedzie zawsze sam - nikogo
        oprócz siebie
        > samego swoim gratem nie wiezie, ale musi pokazać, że on samochód
        posiada.

        Cóż, wydaje mi się, że motyw chwalenia się samochodem może dotyczyć
        tylko chłopstwa z Polski C (okolice Warszawy), reszta używa go od
        kiedy wprowadzono opomiarowanie zużywanej wody i proletariat
        zauważył okazję do oszczędania. No i oszczędza tak intensywnie, że
        niektórym nosy nie pozwalają na podróż kanalizacją miejsk... znaczy
        komunikacją miejską.

        > I później trasę, którą można zrobić w pół godziny robi się w
        półtorej, (...)

        Serdecznie współczuję.

        (...)
        >
        > PS. Artykuł jest żenujący.

        To Twoja ocena, ale widzę że starałeś się dostosować poziomem :)

        > PS2. Do ludzi spoza Warszawy: sorry, że posługuje się przykładami
        z mojego
        > miasta, są one mi po prostu bliskie. Mam nadzieję, że nie wpłynie
        to na
        > niezrozumienie posta.

        Taaak, wyczuliśmy że z Warszawy. Jest tu coś takiego... taka
        warsiawska pogarda dla wszystkich i wszystkiego.
        • xdevx Warszawa to nie wieś, by po niej samochodami jeźdz 04.03.08, 20:30
          No, jak widać, twój post wniósł ogromną "wartość informacyjną". Może zamiast obrażać mnie głupawymi komentarzami, mógłbyś cokolwiek konstruktywnego wnieść do wątku? No dalej, panie "niepogardliwy". Swoją drogą nie lubię takiej generalizacji, którą ty stosujesz: "warsiawska pogarda" - pachnie mi to jakimiś kompleksami...

          Co do niezwykle "elokwentnego" wywodu na temat nieprzyjemnych zapachów w komunikacji miejskiej, to tu się zgodzę - ludzie strasznie śmierdzą. Nie tylko menele, ale ogólnie wszyscy... Ale nie przesadzajmy - nie jest tak, że cały czas wszyscy ludzie śmierdzą. Są takie dni, gdy faktycznie bywa ciężko, ale na ogół nie ma na co narzekać. I zaznaczam - mam naprawdę nieźle wyczulony węch i bywa, że też chce mi się, za przeproszeniem, rzygać gdy czuję jak w całym autobusie śmierdzi (choć inni tego nie czują...). Po drugie, jednym przeszkadza pot współpasażerów, a innym spaliny z samochodów. Jeżdżąc samochodem zatruwasz powietrze w całym mieście, nie tylko w swoim najbliższym otoczeniu (a właściwie, przede wszystkim nie w swoim otoczeniu; no ale przecież innym to można, prawda?). Osobiście wolę przemęczyć się pół godziny w autobusie, ze śmierdzącymi współpasażerami, niż przez wiele lat dusić się od spalin.

          Generalnie, trawestując myśl pewnego gburowatego typa z pałacyku przy Krakowskim Przedmieściu, Warszawa to nie wieś, by po niej samochodami jeździć.
          • xdevx Re: Warszawa to nie wieś, by po niej samochodami 04.03.08, 21:10
            Aha i jeszcze dodam, że niejednokrotnie widziałem kierowców, ktorzy skracali sobie czas stania w korku jadąc CHODNIKIEM! Widziałem takich dzisiaj, ale najlepszy moment zdarzył się kilka miesięcy temu. Dwa japiszony w wypasionej terenówie nie mogły już wytrzymać stania w korku, przed starym, pierdzącym i rozwalającym się poldkiem; wpadli więc na pomysł, że pojadą sobie chodnikiem. Wjeżdżają na chodnik, wymijają poldka i kilka innych samochodów, ale w końcu wracają na ulicę; no i znów stoją w korku. W międzyczasie goście z poloneza jakoś doczłapali się do miejsca w którym stoi ternówa japiszonów, podjeżdżają, stają okno w okno, uśmiechają się serdecznie i... wyjmują legitki policyjne (wszystko obserwuję idąc obok). Ech, musiało ich to zaboleć...
            • deree Re: Warszawa to nie wieś, by po niej samochodami 04.03.08, 21:27
              Dołożę się z historią z Łodzi. Jechałem rowerem ulicą Piotrkowską w części
              wyłączonej praktycznie z ruchu samochodów. Właśnie ruszałem na zielonum świetle,
              gdy z prostopadłej ulicy Zamenhoffa wyjechało szybko jakieś auto, klaksonem
              rozpędziło pieszych z pasów, którzy właśnie zaczęli przechodzić na swoim świetle
              (nie udało mu się nikogo potrącić) by... wprost wpaść na akurat przejeżdżający
              radiowóz.
          • babaqba Re: Warszawa to nie wieś, by po niej samochodami 17.05.09, 15:58
            xdevx napisał:

            > No, jak widać, twój post wniósł ogromną "wartość informacyjną".
            Może zamiast ob
            > rażać mnie głupawymi komentarzami, mógłbyś cokolwiek
            konstruktywnego wnieść do
            > wątku?

            Gdybyś więcej myślał a mniej się denerwował, to zauważyłbyś, że
            pojawiła się tu konstruktywna informacja dla ciebie - co robisz źle
            i jaki jesteś.

            > No dalej, panie "niepogardliwy". Swoją drogą nie lubię takiej
            generaliza
            > cji, którą ty stosujesz: "warsiawska pogarda" - pachnie mi to
            jakimiś kompleksa
            > mi...

            To "warsiawskie" tłumaczenie. Te kompleksy. Brak atencji dla
            warsiawskiej prostoty umysłowej i chamstwa jest "kompleksem"? Wymyśl
            coś mądrzejszego.


            > Co do niezwykle "elokwentnego" wywodu na temat nieprzyjemnych
            zapachów w komuni
            > kacji miejskiej, to tu się zgodzę(...)

            Ale "elokwentnego" w cudzysłowiu :) Jakieś kompleksy?

            > Generalnie, trawestując myśl pewnego gburowatego typa z pałacyku
            przy Krakowski
            > m Przedmieściu, Warszawa to nie wieś, by po niej samochodami
            jeździć.

            Warszawa jest wsią mentalną i nie zmienią tego nawet setki "złotych
            tarasów" i drapaczy chmur.
      • k_r_m Re: Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 22:32
        Widać to na każdym kroku w Warszawie. Miasto oczywiście stoi w korkach, jak
        zwykle zresztą; wszyscy kierowcy narzekają, ale żaden nie pomyśli o tym, że to
        ich wina: każdy z nich musi pojechać do centrum samochodem, a nie metrem,
        tramwajem czy autobusem. Nie ważne, że jedzie zawsze sam - nikogo oprócz siebie
        samego swoim gratem nie wiezie, ale musi pokazać, że on samochód posiada. I
        później trasę, którą można zrobić w pół godziny robi się w półtorej, traci on,
        tracą ludzie w komunikacji miejskiej, traci miasto. Ale kogo to obchodzi? Sam
        mam samochód, mieszkam na obrzeżach Warszawy (Sadyba) i jestem jedną z niewielu
        osób w okolicy (a wiem, bo to osiedle domków jednorodzinnych/ale pomiędzy dwoma
        świetnymi węzłami komunikacyjnymi w kierunku centrum/), które jeżdżą komunikacją
        miejską. Reszta po prostu MUSI jeździć samochodem, bo to przecież inaczej nie
        wypada... A później w rozmowie wieczorem się skarżą, jakie to korki były dziś na
        Sobieskiego i jaki cham z tego kierowcy autobusu, bo nie chciał przepuścić...
        Makabra!

        wiesz co, wybrałem się dzisiaj wyjątkowo komunikacją miejską, w drodze powrotnej
        najpierw była awaria tramwaju, bilet poszedł do kosza, musiałem kupić drugi aby
        pojechać autobusem, na tamtym skończył się czas, autobus spóźnił się 15 minut i
        tak zamiast być w domu w ciągu max 15-20 minut byłem po 1,5 godziny

        nie wiem czemu ale ZAWSZE gdy robię eksperyment z komunikacja miejską kończy
        się to podobnie
    • xystos Re: Kto ma przerąbane na drodze? 03.03.08, 17:18
      Kto ma przerąbane na drodze?
      Kierowcy nie lubią motocyklistów, rowerzystów i pieszych. I
      wzajemnie. Trzy grupy użytkowników dróg walczą codziennie o życie,
      miejsce do parkowania i poruszania się. Kto ma najgorzej? Jakie
      zagrożenia czyhają za zakrętem?

      najbardziej opluwani sa kierowcy autobusow,wiem to z autopsji,
      nawet ja gdy w czasie wolnym jade moim prywatnym autem - staram sie
      nielezec na kole autobusowi , to juz lepiej za TiRem.
    • theeagle Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 14:44
      Ten artykuł to moim zdaniem kolejne wypociny nie majacego co pisać
      dziennikarzyny. Nie dość że nic nie wnosi do dyskusji to jeszcze
      stanowi jasny przekaz do wzajemnej konfrotacji na drodze.
      Rozumiem ze wg dziennikarzyny normalni sa tylko kierowcy samochodów
      osobowych a czy przypadkiem temu idiocie nie przyszło do głowy że on
      także jest pieszym byc moze rowerzysta a także może będzie
      motocylisyta?
    • tiges_wiz Sprawcy, pojazdy, wypadki 04.03.08, 15:28
      Liczba wypadków
      Samochód osobowy 28228
      Samochód cieżarowy 4019
      Rower 2930
      Motocykl 858
      Motorower 624
      Autobus 551
      Ciagnik rolniczy 207
      Tramwaj, trolejbus 79
      Pojazd wolnobieżny 28
      Pojazd uprzywilejowany 25

      Zabici:
      Samochód osobowy 2795
      Samochód cieżarowy 495
      Rower 286
      Motocykl 141
      Motorower 42
      Autobus 33
      Ciagnik rolniczy 24
      Tramwaj, trolejbus 5
      Pojazd wolnobieżny 3
      Pojazd uprzywilejowany 0

      I wspolczynnik wypadki/zabici
      Pojazd uprzywilejowany brak
      Autobus 16,69
      Tramwaj, trolejbus 15,80
      Motorower 14,85
      Rower 10,24
      Samochód osobowy 10,09
      Pojazd wolnobieżny 9,33
      Ciagnik rolniczy 8,62
      Samochód cieżarowy 8,12
      Motocykl 6,08

      i mniejszy tym czesciej gina ludzie.
    • tiramisssu wojna na chodniku 04.03.08, 17:08
      wojna trwa nawet na chodnikach. samochody w waw zwykle zastawiają je tak, że nie
      da sie przejść. a przejachanie wózkiem z małym dzieckiem jest koszmarem!
      • kazs Re: wojna na chodniku 05.03.08, 08:40
        Czasami żałuję, że nie mam jakiegoś gwoździa w kieszeni, kiedy idąc chodnikiem,
        trzy czwarte tego chodnika jest zastawione samochodem.
    • kocobo_je_cpncko Miasto dla ludzi, nie dla samochodów! 04.03.08, 17:24

      Ja - mieszkaniec mojego miasta, żeby się po nim pieszo poruszać nie
      dość że muszę czekać na jakichś światłach, to jeszcze muszę sobie
      knefel nacisnąć, żeby mi się łaskawie na zielono zaświeciły!

      Ja jestem u siebie, a nie przejezdni!!
      Ja jestem lepszym podróżnym niż nawet miejscowy, pozerski kierowca
      o leniwym dupsku!

      Czemu ja mam ustępywać?
      Auta brudzą, hałasują, są niebezpieczne, zajmują miejsce, przestrzeń
      dla nich wydzielona jest kilkukrotnie większa niż dla pieszego.
      Sklepy, kawiarnie są tam, gdzie deptaki, a nie autostrady.

      Secesyjne kamienice stawiano, by im się przyglądać, a nie po to, by
      je niszczyć wibracjami.



    • lilith.b Durny artykuł 04.03.08, 17:27
      ot co.
    • arek103 Taki brak kultury na drodze jest tylko w Polsce 04.03.08, 17:38
      W normalnych krajach ABSOLUTNE pierwszenstwo na drodze ma PIESZY! Nie istnieje
      pojecie wtargniecia na pasach, przy ew. potraceniu na pasach winny jest ZAWSZE
      kierowca. Kierowca ma obowiazek zatrzymania sie przed pasami jesli pieszy stoi
      na chodniku. W polskim kodeksie drogowym na odwrot - kierowca nie ma obowiazku
      zatrzymania sie jesli pieszy tylko stoi przed pasami i jeszcze nie idzie. A
      przeciez wiadomo, ze ludzie stoja przed pasami nie po to, zeby sobie postac,
      tylko po to, zeby przejsc. W kodeksie drogowym poslkim jest podobnie jak w calym
      polskim prawie - ochrona jest silniejszego, nie slabszego. O tyle jest to glupie
      podejscie, ze pieszym moze byc kazdy, w tym zawsze dzieci. W normalnych krajach
      kierowca przepuszcza pieszego na zwyklych ulicach nawet poza pasami, w Polsce
      takie zdarzenie to czysta egzotyka. A juz szczyt chamskiego zachowania kierowcow
      na drogach jest w Warszawie, to jest po prostu motoryzacyjny trzeci swiat.
      • babaqba Re: Taki brak kultury na drodze jest tylko w Pols 04.03.08, 18:49
        arek103 napisał:

        > W normalnych krajach ABSOLUTNE pierwszenstwo na drodze ma PIESZY!
        Nie istnieje
        > pojecie wtargniecia na pasach, przy ew. potraceniu na pasach winny
        jest ZAWSZE
        > kierowca.

        To nieprawda, w związku z czym cała reszta posta jest też bzdurna.
        Byłeś ty kiedy choćby na wycieczce szkolnej w Czechach?
        • brunorc Re: Taki brak kultury na drodze jest tylko w Pols 04.03.08, 19:40
          babaqba napisała:

          > > W normalnych krajach ABSOLUTNE pierwszenstwo na drodze ma PIESZY!
          > Nie istnieje
          > > pojecie wtargniecia na pasach, przy ew. potraceniu na pasach winny
          > jest ZAWSZE
          > > kierowca.
          >
          > To nieprawda, w związku z czym cała reszta posta jest też bzdurna.

          Polecam Hiszpanię, znam z autopsji Madryt, Barcelonę i parę innych miejsc.
          Pieszy na pasach ma pierwszeństwo.

          W związku z przytoczonym przez Ciebie sylogizmem uznaję Twoją kontrę za bzdurną.
        • tiramisssu Re: Taki brak kultury na drodze jest tylko w Pols 04.03.08, 19:41
          a byłeś w Szwajcarii, Belgii, Holandii... tam wystarczy zbliżyć się do ulicy,
          żeby samochód ustąpił Ci drogi.

          Buraki na furmanki i wio w pole!
        • tkuprian Re: Taki brak kultury na drodze jest tylko w Pols 04.03.08, 21:08
          Nie wiem jak jest w Czechach.

          W Londynie pierwszeństwo ma pieszy, tak jak to przedmówca opisał.
          • xdevx Re: Taki brak kultury na drodze jest tylko w Pols 04.03.08, 21:14
            Hmmm, no właśnie się dziwię tym przykładem Czech. Byłem w Pradze nieraz i
            zauważyłem, że pierwszeństwo tam ma zawsze pieszy - można przechodzić właściwie
            gdzie się chce, szczególnie w centrum. Tramwaje także mają pierwszeństwo. Nie
            wiem, jak to wygląda od strony prawnej oraz poza Pragą (ona się jednak sporo
            różni od reszty Czech).
          • ready4freddy Re: Taki brak kultury na drodze jest tylko w Pols 04.03.08, 22:26
            co rozumiesz przez "pierwszenstwo", bo to moze byc klucz do rozwiazania zagadki.
            o ile pieszy wszedl na pasy, to oczywiscie, ze ma pierwszenstwo. jezeli wchodzi
            na nie tuz pod nadjezdzajacy samochod (przypominam, nawet jadac 30 km/h mamy
            dobre pare metrow drogi hamowania), to kwalifikuje sie jako samobojca i przy
            okazji wymusza pierwszenstwo.
            • arek103 W tej sytuacji kierowca wymusza pierwszenstwo. 04.03.08, 23:21
              ready4freddy napisał:

              > co rozumiesz przez "pierwszenstwo", bo to moze byc klucz do rozwiazania zagadki
              > .
              > o ile pieszy wszedl na pasy, to oczywiscie, ze ma pierwszenstwo. jezeli wchodzi
              > na nie tuz pod nadjezdzajacy samochod (przypominam, nawet jadac 30 km/h mamy
              > dobre pare metrow drogi hamowania), to kwalifikuje sie jako samobojca i przy
              > okazji wymusza pierwszenstwo.

              Taka sytuacja nie ma prawa zaistniec, ze samochod przy samych pasach ma 30
              km./godz. mimo, ze przy pasach stoi pieszy, kierowca wtedy zlamal prawo, w
              normalnych krajach za takie cos groza bardzo wysokie mandaty!!! W tej sytuacji
              to kierowca WYMUSZA PIERWSZENSTWO balwanie.
              • ready4freddy Re: W tej sytuacji kierowca wymusza pierwszenstwo 05.03.08, 13:07
                no widzisz, burasie, ucz sie od kolegow ponizej kulturalnej dyskusji. a teraz mi
                wyjasnij uprzejmie, chamusiu, w ktorym dokladnie miejscu przed pasami zaczynasz
                zwalniac, zeby moc zatrzymac sie natychmiast, ie powodujac jednoczesnie
                zagrozenia bezpieczenstwa ruchu (bo jak ci ktos wjedzie w dupe z powodu twojego
                naglego dzentelmenstwa jezdni, to wina tez bedzie twoja). ja mam o tyle latwiej,
                ze tu, gdzie jezdze, przejscia dla pieszych praktycznie wszedzie sa na
                skrzyzowaniach ze swiatlami (a tam gdzie nie sa, zatrzymuje sie aby przepuscic
                oczekujacych, o ile pozwalaja na to wyzej wspomniane warunki).
                a co z pieszymi, przechodzacymi przez ulice nie tylko w miejscach, gdzie pasow
                nie ma, ale na dodatek bez cienia pomyslunku, "na ukos"?
            • jureek Re: Taki brak kultury na drodze jest tylko w Pols 05.03.08, 00:56
              ready4freddy napisał:

              > co rozumiesz przez "pierwszenstwo", bo to moze byc klucz do rozwiazania zagadki

              Pierwszeństwo rozumiem jako prawo do znajeżienia się w jakimś miejscu jako
              pierwszy. Takie jest normalne znaczenie tego słowa. Jeśli jadąc samochodem masz
              pierwszeństwo na skrzyżowaniu, to znaczy, że masz prawo znaleźć się na tym
              sprzyżowaniu przed samochodem, który pierwszeństwa nie ma. Tego pierwszeństwa
              nie uzyskujesz dopiero, gdy wjedziesz na skrzyżowanie, masz je już wcześniej.

              > o ile pieszy wszedl na pasy, to oczywiscie, ze ma pierwszenstwo.

              Jak już jest na pasach, to po cholerę mu pierwszeństwo. Przypominam, że
              pierwszeństwo to prawo, żeby jako pierwszy znaleźć się w jakimś miejscu. Jak w
              tym miejscu już jesteś, to pierwszeństwa nie potrzebujesz.

              > jezeli wchodzi
              > na nie tuz pod nadjezdzajacy samochod (przypominam, nawet jadac 30 km/h mamy
              > dobre pare metrow drogi hamowania), to kwalifikuje sie jako samobojca i przy
              > okazji wymusza pierwszenstwo.

              Nie musiałby wymuszać, gdyby polskie przepisy dawały pieszemu prawdziwe
              pierwszeństwo, jak na Zachodzie, a nie takie dla picu jak u nas. Mydli się
              pieszym oczy, mówiąc o jakimś pierwszeństwie, tymczasem tak naprawdę, to na
              pasach kierowcy mają pierwszeństwo. Pieszemu nie wolno wchodzić przed
              nadjeżdżający samochód, ale samochodowi wolno wjeżdżać przed nadchodzącego
              pieszego? To kto ma pierwszeństwo? Pieszy? Wolne żarty.
              Jura
            • pawel_xx Re: Taki brak kultury na drodze jest tylko w Pols 05.03.08, 09:57
              > co rozumiesz przez "pierwszenstwo",
              > bo to moze byc klucz do rozwiazania zagadki
              To co opisujesz, to polskie przepisy.
              Zresztą beznadziejne i niebezpieczne.

              W wymienionych krajach zachodnich pieszy ma
              pierwszeństwo już w momencie, gdy znajduje się
              na chodniku zwrócony ciałem do ulicy ( czyli, że
              ma zamiar przejść ). Kierowca musi się zatrzymać.
              • ready4freddy Re: Taki brak kultury na drodze jest tylko w Pols 05.03.08, 14:15
                nie rozpedzaj sie tak z tymi przepisami w innych krajach. cytuje za wloska wiki:
                L'articolo 3 comma 1° nr. 3 Codice della Strada definisce Attraversamento
                pedonale: quella "parte della carreggiata, opportunamente segnalata ed
                organizzata, sulla quale i pedoni in transito dall'uno all'altro lato della
                strada godono della precedenza rispetto ai veicoli.". Ciò significa che il
                pedone, nell'atto di attraversamento di tale parte a lui dedicata, ha il diritto
                di precedenza sul veicolo sopraggiungente.

                art. 3 punkt 1. "Przejscie dla pieszych, czesc drogi odpowiednio wydzielona i
                oznakowana, na ktorej pieszy przechodzacy z jedne strony na druga maja
                pierwszenstwo przed pojazdami", co oznacza, ze pieszy podczas przekraczania
                jezdni ma pierwszenstwo przed nadjezdzajacym pojazdem.

                Nie ma ani slowa o pieszych zwroconych do jezdni, co zreszta jest logiczne -
                jestem dosc czesto pieszym i zaprawde powiadam ci, nietrudno mi sie zwrocic w
                strone jezdni idac chodnikiem :) i nie wymagam od kierowcow, zeby w takim
                przypadku gwaltownie hamowali, ani tez aby toczyli sie 10 km/h. pamietam z lat
                szceniecych "popatrz w lewo, popatrz w prawo, nic nie jedzie, ruszaj zwawo".
                • 777newbetterfastersatan Re: Taki brak kultury na drodze jest tylko w Pols 05.03.08, 16:44
                  Wymienione było kilka krajów, ale Włochy akurat nie.
        • arek103 Re: Taki brak kultury na drodze jest tylko w Pols 04.03.08, 23:17
          babaqba napisała:

          > arek103 napisał:
          >
          > > W normalnych krajach ABSOLUTNE pierwszenstwo na drodze ma PIESZY!
          > Nie istnieje
          > > pojecie wtargniecia na pasach, przy ew. potraceniu na pasach winny
          > jest ZAWSZE
          > > kierowca.
          >
          > To nieprawda, w związku z czym cała reszta posta jest też bzdurna.
          > Byłeś ty kiedy choćby na wycieczce szkolnej w Czechach?

          Przeciez napisalem 'w normalnych krajach', a nie 'postomunistycznych', cymbaleczko.
          • babaqba Re: Taki brak kultury na drodze jest tylko w Pols 05.03.08, 00:40
            arek103 napisał:

            > Przeciez napisalem 'w normalnych krajach', a nie
            'postomunistycznych', cymbalec
            > zko.

            Propozycja była bliska i skromna, bo wiem jak trudno wyrwać się z
            polskiej parafii gdziekolwiek poza najbliższą gminę. Sądząc po
            jakości odpowiedzi przypuszczenie, żeś burak z czworaków uważam za
            udowodnione. CBDO :)))
    • pope1 Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 17:41
      ten tekst drogi autorze jest wyjatkowo stronniczy. Wiekszosc
      pieszychch nie rozumie, ze auto sie nie zatrzymuje w miejscu?
      Piszesz o loterii wejda nie wejda? To ja Ci napisze o kulturze
      polskich kierowcow i przypuszczam po twoim tekscie, ze jestes jednym
      z nich. Otoz, plscy kierowcy nie zatrzymuja sie na pasach, moze
      wlasnie licza, ze nikt nie wlezie i cisna gaz. Mniej wiecej kilka
      razy w roku zdaza mi sie, ze jakis kierowca z wlasnej nie
      przymuszonej woli zatrzyma sie na pasach aby ustapic pieszym. nawet
      gdy leje deszcz czy zacina grad i jest -15 stopni. Przez glowe nie
      przyjdzie, zadnemu ze ktos tam marznie i takie tam a on sobie
      wygodnie siedzi w cieplym aucie slucha radyjka i nie przepusci.
      Masakra! Bylem w USA w UK i tam zupelnie na odwrot bardzo rzadko
      ktos sie nie zatrzyma widzac pieszego przed przejsciem. Skad sie to
      bierze? Polscy kierowcy trabi, nie wpuszczaja innych samochodow z
      podporzadkowanych ulic chociaz i tak stoja w korku, nie zwalniajac
      przed kaluzami ochlapujac pieszych. jezdze po Krakowie i smiesza
      mnie te znieksztalcone, wykszywione zloscia ryje, ktore deklamuja
      najgorsze wiazanki pod nosem jak cos im nie gra. Znerwicowana gropa
      ludzi- kierowcy. I jeszcze narzekaja, ze sie musza przed prejsciem
      zatrzymac, biedni. Ale taki wlasnie jest nasz caly narod. W kolejce
      na poczcie, do lekarza tylko narzekania. Wiecej luzu by sie przydalo.

      kierowcy pamietajcie- badzcie dzentelmenami na drodze a nie
      burakami. Bo 99% kierowcow to zwykle chamy buraki
      • karo_krk Re: Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 18:02
        Pope co ty mówisz wogóle!? Prawda, że jest dużo buraków na drogach,ale 99%!?
        Moze na wioskach, ja mieszkam w Krakowie i bylem pieszym 17 lat, pozniej 5
        pieszym/kierowcą i teraz juz raczej kierowcą i widze kto jaki jest... Piesi i
        kierowcy nie maja wyobraźni,tylko że jak kierowca nie pusci kogos to nic sie nie
        stanie,bedzie tylko burakiem,a jak pieszy wyskoczy z nienacka to jest tragedia,
        a oni tego nie zauwazaja,bo co chwile policja robi akcje uważaj na pieszych itd
        zamiast zrobic wkoncu akcje uważaj na auto! Pieszy ma jedna rzecz do
        zrobienia,rozgladnac sie i przejsc albo nie,a kierowca ma troche wiecej rzeczy
        do rozkminienia. A co do USA to nie wiem gdzie ty byłes,bo ja w Chicago i tak
        pospinanych ludzi na pasach jeszcze nie widzialem,widać szacunek dla auta i tego
        u nas brakuje. To jest jedna z kilku rzeczy ktora docenilem w USA,ze ludzie nie
        wchodza na drogi i tylko od kierowcy zalezy czy ich pusci. A u nas nie poczekaja
        na jakas grupke,albo luke miedzy autami tylko sie laduja nie podnoszac glowy bo
        mysla ze zasze jest wina kierowcy,a prawda jest taka ze nikt nie zna przepisu ze
        pasy sie dziela na 4 czesci, czyli pas w jedna strone na 2 i pas w druga na 2.
        Jak potrace kogos w czesci 1 mojego pasu jak pieszy dopiero wszedl i jechalem
        poprawie,to na 90% udowodnia wine piszemu i dostanie jeszcze mandat za
        WTARGNIECIE. Powinni kazdego pieszego wziac na tor za kółko i co chwile wyrzucac
        pieszego z nikad i jakby sie kilka razy pospinali to by 3 razy sie zastanowili
        zanim wejda na pas,bo beda wiedzieli jak maja kierowcy,ktorzy nie widza kazdego
        pieszego... Ale prawda jest taka ze troche wyobraźni wiecej przyda sie wszystkim
        Polskim bohaterom tego artykułu!
    • misza1000 Share the road with bicycles -- or pay 04.03.08, 17:56
      Share the road with bicycles
    • palya Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 18:29
      jestem zarówno pieszą, rowerzystką jak i kierowcą i czuje sie
      obrażona przez autora wątku...
      jako rowerzystka zostałam przedstawiona jako pijaczka, ktore jeździ
      zygzakiem i stwarza zagrozenie..
      otóz zagrożenie to stwarza Wrocławski Pan Taksowkarz, ktory potrącił
      mnie 2lata temu podjczas gdy włączał sie do ruchu i nie uznał za
      stosowne sprawdzenia, czy na ścieżce rowerowej ktos sie zbliza...no
      i ja mialam to nieszczescie sie zblizac, a ze rowerem jezdze duzo,
      to 25km/h to zwykla predkosc jaką sie poruszam po sciezce
      rowereowej..
      nikt też nie wspomnial o tym, ze w naszym pieknym kraju kierowcy
      nagminnie ignorują fakt, iż rowerzysta na przejezdzie dla rowerów ma
      pierwszenstwo.. jakoś dziewie sie, ggy ktorys kierowca przestrzega
      tego przepisu...
      aha, no nie wspomne o cudownych pieszych, ktorzy traktują sciezke
      rowerową jako chodnik...otórz nie, to chodnik nie jest...

      pozdrowienia dla autora artykułu: prosze juz nic nie pisac. lepiej
      wybrac sie na dluugi urlop
    • truten.zenobi komu zależy na skłucaniu ludzi??? 04.03.08, 18:30
      to nie piesi, rowerzyści czy kierowcy są problemem (dla siebie na wzajem) ale
      cham, cham czy to jako pieszy, czy to jako rowerzysta czy to jako kierowca..
    • ninard Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 18:31
      Uprzejmie informuję autora, że idiotę na drodze można spotkać także
      za "kółkiem". Ostatnio taki "pośpieszny" wymusił na mnie
      pierwszeństwo, więc wraz z rowerem o mało co nie trafiłem na
      cmentarz...
    • przemo_to Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 18:36
      Nie wiem dlaczego mam wrażenie że ten tekst pisał sfrustrowany samochodziarz,
      który jest zły na cały świat że istnieje na drodze ktoś inny poza nim...
      Motocykliści nie bo za szybko, rowerzyśc nie bo za wolno, piesi juz wogóle bo
      oni prawie sie cofaja... posród kierowców też są osobniki które jeżdża pijane,
      lub za szybko, lub nie ustępują pierszeństwa na przejściu dla pieszych bo on ma
      przecież zieloną strzałke...Żyj i pozwól żyć innym, wszytsko jest dla ludzi ale
      z głową...
    • fuglere Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 18:36
      Nie lubię:
      - być wyprzedzana przez samochód, który sekundę później skręca w
      prawo tuż przed moim kołem (rower nie ma tak dobrych hamulców jak
      samochód, nawet jeśli właśnie wymieniono mu klocki. Po prostu nie
      ma!);
      - zjeżdżać na żwirowe pobocze, by ustąpić drogi ciężarówce, która
      jadąc z przeciwka, postanowiła wyprzedzić kolegę;
      - być "ostrzegana" klaksonem;
      - być traktowana jak powietrze, w myśl zasady "zima nie jest porą
      roku dla rowerów, więc nie powinno ich tu być";
      - ostrego hamowania przed pieszymi, którzy nie słyszeli...
      Nie lubię również:
      - rowerów bez świateł;
      - dzieci bez opieki bawiących się przy drodze;
      - braku wyobraźni;
      - chamstwa;
      - grochówki i wątróbki.

      Nie lubię i bardzo staram się mieć to na uwadze, gdy sama prowadzę
      moją blaszankę Audi. To naprawdę niewiele kosztuje. Rowerem jeżdżę
      naprawdę dużo i... odpukać... jeszcze nic się nie stało. Ale wszyscy
      wiemy, że czasem nie starcza ani nasze trzymanie sie przepisów, ani
      uprzejmość, ani zdrowy rozsądek... jest coś takiego jak pech na
      drodze jeszcze... Tylko po co go kusić?
    • krakus24a Bo w Polsce każdy jeździ na wyścigi np. Zientarski 04.03.08, 18:41
      każdy chce być pierwszy na światłach, to chora rywalizacja. Ale co
      sie dziwić, dzieci chłopów pańszczyźnianych w pierwszym pokoleniu
      zmotoryzowani, dopiero koło 2050 roku będzie w Polsce normalnie,
      społeczeństwo nabierze kultury.
    • dobiasz Re: Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 18:46
      > Uwaga - facet jechał prawym pasem dziurawej i pofałdowanej trasy,
      > unikając pędzących samochodów, wpadając co chwila w studzienki
      > kanalizacyjne. Ten człowiek uznał, że skoro wolno mu jechać po
      > drodze to tak właśnie zrobi!

      Ten człowiek uznał, że skoro prawo w Polsce zabrania mu jechać pustym
      chodnikiem, to się do prawa zastosuje...

      > Nie skusił go szeroki, pusty chodnik,

      A za zakrętem pewnie stali chłopcy radarowcy, którzy za jazdę po chodniku
      wlepiliby mu mandat i zabrali prawo jazdy.

      > nie zwiodła na manowce ścieżka rowerowa po drugiej stronie ulicy.

      Ścieżka po drugiej stronie ulicy służy do jazdy w drugą stronę. Za jazdę ścieżką
      pod prąd w cywilizowanych krajach dostaje się mandat.
      • maddox84 Re: Kto ma przerąbane na drodze? 04.03.08, 21:27
        Nie ma czegoś takiego jak "jazda ścieżką rowerową pod prąd" przynajmniej nie w
        Polsce. Ścieżki rowerowe służą do jazdy w obie strony dlatego powinny być
        odpowiednio szerokie.
        • dobiasz Re: Kto ma przerąbane na drodze? 05.03.08, 01:21
          maddox84 napisał:

          > Nie ma czegoś takiego jak "jazda ścieżką rowerową pod prąd" przynajmniej nie w
          > Polsce.

          Whooops. Ta Polska to w EU jest?

          > Ścieżki rowerowe służą do jazdy w obie strony dlatego powinny być
          > odpowiednio szerokie.

          Generalnie powinno być kapitalnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja