BIEDnemu wiatr w oczy wieje...

28.03.08, 18:52
oj, musze się troszkę pożalić... dzisiaj miałam stłuczkę. Miła pani jadąca
BMWx5 wymusiła pierszeństwo przejazdu i uderzyła w moje stare, podczciwe
mondeo (rocznik 93). BMW zostało lekko draśnięte, zaś moje poczciwe mondeo
doznało wielkiego uszczerbków na wyglądzie. połamany, oderwany tylni zderzak,
mocno wgnieciony tylni zderzak i tylnie drzwi, rozerwana opona i naruszone
tylnie podwozie....Miła pani z BMW bardzo przepraszała, ale co mi po tym, jak
zostałam pozbawiona auta które było mi niezbedne. Sprawczyni miała polisę z
firmy Allianz. przyjechała policja, spisali zdarzenie,itd.. Auto trafiło do
zakładu naprawczego, w celu naprawienia bezgotówkowego.Schody zaczęły się dla
mnie w tym momencie, kiedy dowiedziałm się że będę musiała dopłacić do naprawy
mojego samochodu, ponieważ koszty naprawy przewyższają wartośc
samochodu!!!LUDZIE przecież to jakaś paranoja!!! Proszę poradzcie jak postąpić
w takiej sytuacji. Dlaczego będę musiała jeszcze ponosić koszty, jeśli ktoś
inny jest sprawcą/???? Wychodzi na to że tylko zamożni ludzie, jeżdzący
droższymi samochodami są normalnie rozliczani, a ludzie niezamożni, jeżdzący
starymi, małowartościowymi samochodami są skazani na koszty...I co to
zrobić???? Biednemu wiatr w oczy wieje...
    • do.ki Re: BIEDnemu wiatr w oczy wieje... 28.03.08, 20:06
      To nie jest paranoja, tak dziala ubezpieczenie. Skoro koszt naprawy przewyzsza wartosc auta, a o to nietrudno w przypadku pojazdu 15-letniego, to chyba najsensowniej jest wrak wyrejestrowac i skasowac, odszkodowanie pobrac, doplacic i kupic inne auto.
      • dark.writer Re: BIEDnemu wiatr w oczy wieje... 01.04.08, 17:29
        Ale KTO ma dopłacić?
        Osoba, która nie spowodowała wypadku?
        Dlaczego uważasz, że tak jest najsensowniej dla niej. A jeżeli ona
        nie chce / nie może dopłacać? Przecież miała SPRSAWNE auto, którym
        sobie spokojnie jeździła. Wartość auta to ma chyba znaczenie przy
        likwidacji szkody z AC. Z OC powinna zostać naprawiona szkoda oraz
        odszkodowanie dla Berty za wynajem auta zastępczego itp. Co ma do
        tego wartość jej auta??? Polisa OC jest po to, by wynagrodzić szkody
        poszkodowanemu a nie wyceniać jego auto.
    • iberia.pl Re: BIEDnemu wiatr w oczy wieje... 28.03.08, 20:12
      chwila moment:jesli koszty naprawy przekraczaja wartosc pojazdu =
      kasacja.
      Loyezoo-co Ty na to?
      • zgryzliwy1 Re: BIEDnemu wiatr w oczy wieje... 29.03.08, 22:01
        iberia.pl napisała:

        > chwila moment:jesli koszty naprawy przekraczaja wartosc pojazdu =
        > kasacja.

        a od kiedy to TU orzekaja kasacje ???
        • iberia.pl Re: BIEDnemu wiatr w oczy wieje... 30.03.08, 11:36
          zgryzliwy1 napisał:

          > a od kiedy to TU orzekaja kasacje ???

          no masz racje:kasacje orzeka sasiad wuja ziecia poszkodowanej.
          • zgryzliwy1 Re: BIEDnemu wiatr w oczy wieje... 31.03.08, 16:47
            iberia.pl napisała:

            > zgryzliwy1 napisał:
            >
            > > a od kiedy to TU orzekaja kasacje ???
            >
            > no masz racje:kasacje orzeka sasiad wuja ziecia poszkodowanej.

            jeszcze raz specjalnie dla ciebie, nie ma czegos takiego jak "kasacja" auta po
            wypadku

            nawet jak ci sie pop....a kasacja ze szkoda calkowita to po tych paru dniach i
            tylu wpisach, nawet matol by sie zorientowal o co chodzi :-(
            ale nie ty, wolisz isc w zaparte byle postawic na swoim - wspolczuje twoim znajomym
            • czepialski_anonimek Re: BIEDnemu wiatr w oczy wieje... 01.04.08, 16:57
              > wspolczuje twoim znajomym

              Ona nie ma znajomych- cały wolny czas spędza na wypisywanie bzdur na
              kilku forach
            • iberia.pl no widzisz zgryzliwy trollu 01.04.08, 17:46
              jakbys byl choc w polowie taki domyslny jak jestes zgryzliwy to bys
              sie pokapowal, ze mialam na mysli szkode calkowita.....
              • zgryzliwy1 Re: no widzisz zgryzliwy trollu 02.04.08, 02:21
                iberia.pl napisała:

                > jakbys byl choc w polowie taki domyslny jak jestes zgryzliwy to bys
                > sie pokapowal, ze mialam na mysli szkode calkowita.....

                tiaaa, ciu..c to my ale nie nas

                ps
                specjalnie wybralem sobie taki nick, to taki lep na tych co nic nie maja do
                powiedzenia
                sami sie z tym zdradzaja kiedy przypiepszaja sie do nicka
    • 01boryna Re: BIEDnemu wiatr w oczy wieje... 28.03.08, 20:21
      Moje pierwsze auto w Niemczech to byl 9-letni Opel Rekord ktorego
      kupilem za 2000 Marek. Facet wjechal mi w tyl i go skasowal, auto
      parkowalo przed murem wiec skasowal mi rowniez przod. A ze auto
      stalo na wstecznym biegu zlikwidowano mi rowniez skrzynie biegow.
      Ubezpieczenie wyplacilo mi za calkowite zniszczenie samochodu w
      stosunku do jego wartosci 2000 Marek (po przedstawieniu umowy kupna)
      i zostalem z wrakiem. Sprzedalem go za 700 Marek handlarzowi na
      czesci.
      Tak funkcjonuje ekonomia

    • iberia.pl Re: BIEDnemu wiatr w oczy wieje..opinia agenta 28.03.08, 20:39
      moja znajoma jest agentem ubezpieczeniowym i powiedziala mi, ze:

      "towarzystwo musi naprawić szkodę czyli dać poszkodowanemu tyle kasy
      zeby jego sytuacja była jak sprzed szkody czyli wg mnie w tej
      sytuacji poszkodowany może domagać sie albo wypłaty odszodowania w
      wysokości wartości rynkowej pojazdu w dniu szkody (bezpośrednio
      przed szkodą) albo zwrotu kosztów naprawy tego pojazdu. TOwarzystwo
      chyba nie ma prawa powoływać się na to ze naprawa jest nieopłacalna
      bo to nie jest AC tylko OC."
    • soner3 Re: BIEDnemu wiatr w oczy wieje... 28.03.08, 21:20
      sprzedaj samochod wez odszkodowanie i kup drugi .
      Jak sobie wyobrazacie taka sytuacje - splanal maluch wartosci
      100zl a wlasciciel moze rzadac od ubezpieczyciela przywrocenia
      go do poprzedniego stanu kosztem kilkunastu lub wiecej
      tysiecy ?
      • berta1 Re: BIEDnemu wiatr w oczy wieje... 28.03.08, 21:38
        dziekuję za radę, jednak dalej uważam że to wszystko jest nienormalne. Moje
        mondeo, fakt że miało swoje lata było dla mnie bardzo wartościowe, jako
        pielegniarka zarabiam 900 zł za miesiąc pracy, więc rozumiesz mój przelicznik
        wartości???. Auto służyło mi codziennie, woziło do pracy itd, zostałam
        pozbawiona samochodu, dostane może 1500 zł +(może)800-1000zł za 'wrak". Czy będę
        mogła za tę sumę kupić równorzędne auto??, Dlaczego firma ubezpieczeniowa nie
        może doprowadzić mojego samochodu do stanu sprzed wypadku - niczego więcej nie
        oczekuję!!! Naprawdę nie rozumiem dlaczego ja mam ponieść koszty!!!Dla mnie to
        dramat...
        • soner3 Re: BIEDnemu wiatr w oczy wieje... 28.03.08, 21:54
          spokojnie bez paniki, paradoksalnie na tym jescze mozesz dobrze
          wyjsc .
          Dzisiaj mialas stluczke ale wyceny jeszcze chyba nie ma?
          Wiec zaczekaj z tym uzalaniem sie na odszkodowanie.Narazie
          spokojnie poszukaj kupca na rozbitka ( nie powinno byc
          problemu z chetnymi ).
          • iberia.pl Re: BIEDnemu wiatr w oczy wieje... 28.03.08, 21:56
            soner3 napisał:

            > spokojnie bez paniki, paradoksalnie na tym jescze mozesz dobrze
            > wyjsc .
            > Dzisiaj mialas stluczke ale wyceny jeszcze chyba nie ma?

            no nie bardzo.W pierwszym poscie autorka pisala, ze koszt naprawy
            jest wyzszy niz wartosc auta....to chyba z kosmosu sobie tego nie
            wziela, prawda?
            • soner3 Re: BIEDnemu wiatr w oczy wieje... 28.03.08, 22:21
              iberia.pl napisała:

              > soner3 napisał:
              >
              > > spokojnie bez paniki, paradoksalnie na tym jescze mozesz dobrze
              > > wyjsc .
              > > Dzisiaj mialas stluczke ale wyceny jeszcze chyba nie ma?
              >
              > no nie bardzo.W pierwszym poscie autorka pisala, ze koszt naprawy
              > jest wyzszy niz wartosc auta....to chyba z kosmosu sobie tego nie
              > wziela, prawda?

              To nie znaczy ze wartosc odszkodowania jest juz
              ustalona.Ustalenie ze koszt naprawy przekroczy wartosc
              samochodu nie jest jednoznaczne z dokladna wycena
              szkody .Watpie zeby cos takiego zrobili w ten sam
              dzien .Przynajmniej kiedys to trwalo znacznie dluzej
        • do.ki Re: BIEDnemu wiatr w oczy wieje... 29.03.08, 07:11
          > mondeo, fakt że miało swoje lata było dla mnie bardzo wartościowe

          Ale ubezpieczenia nie sa od rekompensowania tego, ze lubisz swoje auto. Jestes bodaj jedyna osoba na swiecie, dla ktorej jest ono wartosciowe.

          > pielegniarka zarabiam 900 zł za miesiąc pracy, więc rozumiesz mój przelicznik
          > wartości???. Auto służyło mi codziennie, woziło do pracy itd

          Nie rozumiem. Piszesz, ze zarabiasz 900 zl, a jednak stac Cie na tak droga forme dojazdow do pracy (stosunkowo duzym, nieekonomicznym i w dodatku starym autem). Nie ma to moze nic wspolnego z tym wypadkiem, ale to tu jest wlasnie nienormalnosc, IMHO.

          > mogła za tę sumę kupić równorzędne auto?

          Co to znaczy "rownorzedne"? Kup sobie lepsze, przede wszystkim mniejsze.

          Dlaczego firma ubezpieczeniowa nie
          > może doprowadzić mojego samochodu do stanu sprzed wypadku

          Moc to moze, ale nie chce. Dla firmy ubezpieczeniowej ponioslas strate, utracilas samochod o wartosci x zlotych. Firma nie widzi problemu z wyplaceniem tej sumy. Za auto wiecej wyplacic nie moze. Co najwyzej mozesz probowac wyciagnac od ubezpieczyciela odszkodowanie z tytulu innych poniesionych szkod (utracone zarobki, utrudnienia i koszty dojazdow, wymysl cos). Jezeli zawarlas polise "pomoc prawna", to teraz z niej skorzystaj.
          • iberia.pl Wiedzialam!!! - -do do.ki 29.03.08, 10:49
            do.ki napisał:

            autorka:
            > > pielegniarka zarabiam 900 zł za miesiąc pracy, więc rozumiesz
            mój przelicznikwartości???. Auto służyło mi codziennie, woziło do
            pracy itd

            >
            > Nie rozumiem. Piszesz, ze zarabiasz 900 zl, a jednak stac Cie na
            tak droga forme dojazdow do pracy (stosunkowo duzym, nieekonomicznym
            i w dodatku starym autem ). Nie ma to moze nic wspolnego z tym
            wypadkiem, ale to tu jest wlasnie nienormalnosc, IMHO.


            WIEDZIALAM! wiedzialam, ze ktos wlasnie cos takiego napisze! Co ma
            piernik do wiatraka? Moze autorka takie auto po prostu dostala? Moze
            kiedys Jej sytuacja materialna byla lepsza ?widocznie z tej pensji
            bylo Ja stac na utrzymanie auta-takie dziwne? Nie, bo 900zl na samo
            auto to suma moim zdaniem calkiem ok, a nie wiemy czy utrzymuje sie
            sama czy nie.Co nie zmienia faktu, ze z kwoty 900zl bedzie ciezko
            uzbierac na cale inne podobne auto.
            • do.ki KTOS musial to napisac 29.03.08, 20:31
              iberia.pl napisała:

              widocznie z tej pensji
              > bylo Ja stac na utrzymanie auta-takie dziwne?

              Tak, bardzo dziwne. Utrzymanie auta kosztuje. Duzego, starego trupa kosztuje jeszcze wiecej. Ide o zaklad, ze auto zadbane nie bylo, tylko zrobione tak, byle jezdzilo. Lepiej, ze go juz nie ma.

              Nie, bo 900zl na samo
              > auto to suma moim zdaniem calkiem ok, a nie wiemy czy utrzymuje sie
              > sama czy nie.Co nie zmienia faktu, ze z kwoty 900zl bedzie ciezko
              > uzbierac na cale inne podobne auto.

              Jezeli nie utrzymuje sama, to chyba problemu nie ma- osoba utrzymujaca troche dolozy i bedzie OK.

              Rozbijanie wrakow za pomoca BMW X5 nie jest sposobem na pozbycie sie zlomu z drog. Ale jakos jednak mam tez troche wspolczucia dla "paniusi z BMW", ktora glupio stracila znizki.

              Iberia, niepotrzebnie zakladasz, ze kazdy powinien moc poruszac sie po drogach samochodem. Tu sie roznimy.
              >
              • berta1 Re: KTOS musial to napisac 29.03.08, 21:26
                Drogi Do-ki, miły człowieku!!! To ja jestem autorką początkowego wątku, z tego
                co piszesz wnioskuję ze nie jesteś osobą tolerancyjną, i kazdy człowiek, mniej
                zamożny, mniej majętny jest gorszy od Ciebie, . Nigdy nic niewiadomo, może sie
                tak zdarzyć że kiedyś, kiedy najmniej się tego spodziewasz trafisz do mnie na
                kardiologię, i wtedy może docenisz wartość człowieka, niezależnie jakim
                samochodem jeździ. Mój samochód , tak jak już pisałam był dla mnie bardzo
                wartościowy, był dobrze "konserwowany", naprawany (teść mechanik). Z pewnością
                jeszcze długo by mi służył. Zagłębiłeś się w temat moich dochodów, tak więc już
                cię informuje że nie jestem w stanie zakupić sobie innego samochodu, gdyż
                poprostu mnie na to nie stać. (ty zapewne nie pracujesz w budżetówce).Kończę, i
                z całego SERCA życzę ci dużo zdrowia i wyrozumiałości dla ludzi mniej zamożnych
                niż ty. Jednak w dalszym ciągu nie mogę zrozumieć tego, dlaczego z czyjejś winy
                ,ja muszę ponosić konsekwencje. pozdrawiam iberia.pl
                <A href="http://www.syjamskie.mmg.com.pl/pomoc.htm">Pomóżmy bliźniaczkom</A>
                • do.ki Re: KTOS musial to napisac 29.03.08, 21:42
                  berta1 napisała:

                  > Drogi Do-ki, miły człowieku!!! To ja jestem autorką początkowego wątku, z tego
                  > co piszesz wnioskuję ze nie jesteś osobą tolerancyjną, i kazdy człowiek, mniej
                  > zamożny, mniej majętny jest gorszy od Ciebie,

                  To bardzo odwazne wnioskowanie. Bledne, ale mniejsza o to.

                  . Nigdy nic niewiadomo, może sie
                  > tak zdarzyć że kiedyś, kiedy najmniej się tego spodziewasz trafisz do mnie na
                  > kardiologię, i wtedy może docenisz wartość człowieka, niezależnie jakim
                  > samochodem jeździ.

                  To jest temat na dluzsza rozmowe, zupelnie niezwiazana z tematem tego watku.

                  Nie mam nic wiecej do dodania w tym watku.
                  • zgryzliwy1 Re: KTOS musial to napisac 29.03.08, 22:15
                    do.ki napisał:

                    > To jest temat na dluzsza rozmowe, zupelnie niezwiazana z tematem
                    > tego watku.

                    te ciaptak, sam w kazdym poscie piepszysz bez zwiazku z tematem watku

                    > Nie mam nic wiecej do dodania w tym watku.

                    cale szczescie ze nie trzeba cie o to prosic
                    • do.ki Re: KTOS musial to napisac 29.03.08, 22:31
                      > te ciaptak, sam w kazdym poscie piepszysz bez zwiazku z tematem watku

                      W kazdym? Przeceniasz mnie, przyjacielu.
                  • iberia.pl Re: KTOS musial to napisac 30.03.08, 19:57
                    do.ki napisał:

                    >> To bardzo odwazne wnioskowanie. Bledne, ale mniejsza o to.

                    w takim razie i ja dolaczam do tych co to sie myla....Ty za to w
                    swoim osadzie stanu technicznego auta autorki sie nie myliles?

                    > Nie mam nic wiecej do dodania w tym watku.

                    troche za pozno na taka samokrytyke.
              • iberia.pl Re: KTOS musial to napisac ?? 30.03.08, 19:56
                do.ki napisał:


                > Tak, bardzo dziwne. Utrzymanie auta kosztuje.

                nic nowego....

                > Duzego, starego trupa kosztuje jeszcze wiecej.

                dlaczego na dzien dobry zakladasz, ze auto, ktore nie jest nowe
                =trup? Trupem moze autko kilkuletnie, ktore wiecznie stoi w ASO,a
                auto duzo starsze, ktore odwiedza warsztat tylko z powodu wymiany
                oleju, filtrow czy klockow moze byc w o niebo lepszej kondycji,
                potrafisz to pojac?Watpie.

                >Ide o zaklad, ze auto zadbane nie bylo, tylko zrobione tak, byle
                > jezdzilo. Lepiej, ze go juz nie ma.

                bredzisz, jak wiemy zaklad ten bys z kretesem przegral.

                >
                > Jezeli nie utrzymuje sama, to chyba problemu nie ma- osoba
                utrzymujaca troche dolozy i bedzie OK.

                zeby dolozyc to trzeba miec z czego....nie wiem jak mam ci bardziej
                wytlumaczyc, ze jesli ktos ma auto w danej chwili to nie musi to
                oznaczac, ze jest w razie czego jest w stanie kupic nastepne.
                Moze ty masz odlozona kupke ZAWSZE, inni nie.

                >
                > Rozbijanie wrakow za pomoca BMW X5 nie jest sposobem na pozbycie
                sie zlomu z drog.

                Twoje naditerpretacje to wynik braku argumentow.

                >Ale jakos jednak mam tez troche wspolczucia dla "paniusi z BMW",
                ktora glupio stracila znizki.

                a ja nie, tym bardziej, ze na biednego nie trafilo.

                > Iberia, niepotrzebnie zakladasz, ze kazdy powinien moc poruszac
                sie po drogach samochodem. Tu sie roznimy.

                a dlaczego uwazasz, ze autorka nie musi poruszac sie samochodem?
                Jesli ktos ma taka potrzebe to ma auto.
    • dewulot1 To dziala w ten sposob: 28.03.08, 22:38
      Przed wypadkiem mialas 15 letni samochod, wart X zlotych.Po wypadku
      jego wartosc spadla do 1/2 X. Ale... po naprawie bedziesz miala 15
      letni samochod w ktorym jest troche nowych czesci, jak na przyklad
      tylny zderzak i pewnie caly nowy lakier. Teoretycznie ten samochod
      bedzie teraz mial wartosc X plus cos tam, i za te plus cos tam
      ubezpieczenie nie chce zaplacic. Jedyny "sprawiedliwy" sposob
      zalatwienia sprawy: Zabieraja Twoj wrak a na rynku znajduja i daja
      Ci samochod identyczny pod kazdym wzgledem jak Twoj przed wypadkiem.
      Byloby to technicznie niemozliwe, wiec posluguja sie metoda
      prostsza, daja Ci tyle pieniedzy ile Twoj samochod byl wart przed
      wypadkiem. A Ty juz sobie sama cos za to znajdujesz.
      • iberia.pl Re: To dziala w ten sposob: 28.03.08, 22:50
        dewulot1 napisał:

        >> Byloby to technicznie niemozliwe, wiec posluguja sie metoda
        > prostsza, daja Ci tyle pieniedzy ile Twoj samochod byl wart przed
        > wypadkiem. A Ty juz sobie sama cos za to znajdujesz.

        doskonale wiemy, ze w teorii to ladnie wyglada, gorzej z
        realizacja...koniec koncow znow poszkodowany ma problem, a pancia z
        bmw smiga sobie bezstresowo dalej...
        • dewulot1 Re: To dziala w ten sposob: 28.03.08, 23:08
          Poszkodowany musi zawsze stracic. Gdyby poszkodowany na wypadku
          zyskiwal to mielibysmy same wypadki. Rozumiesz, blotnik troche
          zardzewialy i farba juz nie ta, trzeba poczekac az ktos bedzie
          przelatywal pod czerwonym i dodac gazu zamiast zahamowac. Moze nawet
          dostaniemy cale nowe auto!
          • wujaszek_joe Re: To dziala w ten sposob: 29.03.08, 00:08
            czyli uczciwi płacą za nieuczciwość innych. takie życie niestety
            • loyezoo Re: To dziala w ten sposob: 29.03.08, 04:36
              Witam.Przy tego typu sprawie wypłacana jest wartość samochodu w 2
              wariantach.1 wartośc auta - wartośc wraku ,jeżeli sobie go
              zostawiamy lub 2 wartość auta a wrak niech zabieraja.Cała kwestia
              polega tylko na wycenie.Biorąc pod uwagę "bandycki" system wyceny
              warto złożyć odwołanie lub/i powołac własnego rzeczoznawcę (warto)
              Troche postraszyć sądem i dosyć szybko "miękną".Pzdr.

              P/S Iberio proszę mnie nie traktować jak autorytet:)) ale dziękuje
              za jako takie zaufanie.
              • iberia.pl Re: To dziala w ten sposob: 29.03.08, 17:51
                loyezoo napisał:

                >> P/S Iberio proszę mnie nie traktować jak autorytet:)) ale
                dziękuje za jako takie zaufanie.

                ale kolega skromny:-P, w kazdym razie wiesz o ubezpieczeniach wiecej
                niz przecietny forumowicz:-).
        • do.ki c'est la vie 29.03.08, 07:16
          > a pancia z bmw smiga sobie bezstresowo dalej...

          Czy to dla ciebie zaskoczenie, ze lepiej byc mlodym, zdrowym i bogatym niz starym, chorym i biednym?
    • akodo78 nie załamuj się, miałem identyczną sytuację 29.03.08, 16:34
      Jeśli dobrze Cię zrozumiałem to ubezpieczyciel orzekł w Twoim przypadku szkodę
      całkowitą. W takim wypadku ubezpieczyciel wycenia wartość wraku poprzez
      wewnętrzną aukcję internetową na której osoby mające dostęp licytują cenę za
      Twoje rozbite auto. Ta kwota jaką ktoś jest skłonny zapłacić uznana jest przez
      TU za wartość rynkową wraku, ubezpieczyciel na tej podstawie będzie chciał
      wypłacić Ci różnicę pomiędzy ceną wraku a wartością auta na dzień dzisiejszy
      jaką odczytują ze specjalistycznych programów. Nie załamuj się bo jeśli
      przykładowo wycenili wartość twego sprawnego mondeo na 8000zł a wrak ktoś
      wylicytuje za 3000zł to muszą wypłacić Ci różnicę w cenie i odkupić auto.
      Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie aby sprzedać auto w takim stanie na
      własną rękę drożej (ja tak zrobiłem) zrób dokładne zdjęcia, są osoby które
      kupują i naprawiają takie auta by potem je sprzedać z zyskiem. W Twoim przypadku
      nie jest to problem bo mondeo z tych lat nie jest łakomym kąskiem na takiej
      aukcji więc nikt nie będzie wysoko licytował - tym lepiej dla Ciebie, dostaniesz
      więcej pieniędzy. Problem zaczyna się gdy masz popularny samochód który ktoś
      odkupi za 90% ceny i zostaniesz z groszami w ręce bo tak nieuczciwe towarzystwa
      ubezpieczeniowe wyceniają używane samochody. Pamietaj o jednym, nie ma przepisu
      w polskim prawie, który zmuszał by Cię do dopłacania do naprawy, zawsze możesz
      domagać się naprawy auta (choć w tym wypadku opłaci Ci się wziąć pieniądze i
      sprzedać auto samemu) niestety towarzystwa ubezpieczeniowe uprawiają swoje
      złodziejskie praktyki w majestacie prawa a swoich praw można dochodzić w sądzie
      ale... kogo na to stać?
      • iberia.pl Re: nie załamuj się, miałem identyczną sytuację 29.03.08, 16:59
        akodo78 napisał:

        > niestety towarzystwa ubezpieczeniowe uprawiają swoje
        > złodziejskie praktyki w majestacie prawa a swoich praw można
        dochodzić w sądzie ale... kogo na to stać?

        dlatego warto miec D.A.S'a :-)
      • etom Re: nie załamuj się, miałem identyczną sytuację 29.03.08, 22:33
        akodo78 napisał:

        W Twoim przypadk
        > u
        > nie jest to problem bo mondeo z tych lat nie jest łakomym kąskiem na takiej
        > aukcji więc nikt nie będzie wysoko licytował - tym lepiej dla Ciebie, dostanies
        > z
        > więcej pieniędzy. Problem zaczyna się gdy masz popularny samochód który ktoś
        > odkupi za 90% ceny i zostaniesz z groszami w ręce bo tak nieuczciwe towarzystwa
        > ubezpieczeniowe wyceniają używane samochody.

        Cos sie tu nie zgadza.
        Skoro dostanie kase z aukcji + wyrownanie z TU do oszacowanej wartosci auta w
        momencie wypadku to nie ma znaczenia za ile auto zostanie wylicytowane.Zawsze
        bedzie to 100% wartosci w chwili wypadku.
        Sam niedawno tak wlasnie zlikwidowalem szkode z AC.
        PZU wyplacilo mi najpierw ( i to w ciagu tygodnia) tzw. wartosc bezsporna, czyli
        wartosc odpowiednia do procentowej wartosci zniszczenia auta.Nastepnie wystawili
        wrak na licytacje z ktorej dostalem oczywiscie pieniadze od kupca.A ze suma
        wartosci bezspornej i wylicytowanej byla mniejsza niz wartosc rynkowa auta w
        momencie powstania szkody, to PZU doplacilo mi jeszcze ta roznice.
        Mozna powiedziec, ze "sprzedalem" auto za jego rownowartosc w dniu wypadku.
        Tylko to bylo odszkodowanie z AC, a nie wiem czy tak samo postepuja przy
        szkodzie likwidowanej z OC.
        • akodo78 wszystko się zgadza 29.03.08, 23:08
          jedyny problem jest taki, że te 100% wartości auta w chwili wypadku to może być
          w ekstremalnym przypadku 50% ceny za jaką jesteś w stanie sprzedać auto - innymi
          słowy gdybym nie sprzedał rozbitego auta na własną rękę drożej do dostał bym
          kilka tysięcy mniej niż auto było warte rynkowo przed kolizją - tak właśnie
          wyceniają wartość samochodu TU. Oczywiście sytuacja może kształtować różnie
          zależnie od wartości samochodu, ale dla wielu osób strata kilku tysięcy złotych
          połączona z utratą auta to duży problem. Dodam ze najbardziej boli fakt, że to
          nie ja byłem sprawcą a problemy nerwy wszystko spadło na mnie. Niestety szkoda
          całkowita to bardzo wygodny sposób załatwienia sprawy dla TU i za wszelką cenę
          starają się zawyżać koszty naprawy jednocześnie zaniżając wartość samochodu.
          • pele86wwa Re: wszystko się zgadza 30.03.08, 00:22
            Praktyka jest taka ze wystarczy ze wg nich auto po wypadku jest warte ok polowy wartosci niz przed wypadkiem i juz wtedy TU decyduja sie na wycene na zasadzie wartosc przed wypadkiem minus wartosc po wypadku.

            Wtedy ich wycena wyglada tak:
            wartosc przed 10000
            wartosc po 4000
            do wyplaty 6000

            a praktyka tak ze ze swieca trzeba szukac kogos kto wezmie wrak za 2000 i sam sobie sholuje (bo jesli mamy holowac to wszelkie koszty nalezy odjac od kwoty za ktora sprzedajemy)

            wtedy dostajemy max 2000 za auto
            dostajemy 6000 z polisy sprawcy

            mielismy sprawne znane nam auto warte wg zanizonej wyceny 10000,
            a zostajemy bez auta na okolo miesiac i musimy sobie cos znalezc majac 8 w reku nie wspominajac o czasie straconym na zalatwieniu wszelkich formalnosci, znalezieniu kupca na wrak i kupnie kolejnego auta.

            Kiedys prawo bylo takie ze poszkodowany mogl oddac wrak ubezpieczycielowi i domagac sie pelnej kwoty wyceny pojazdu przed wypadkiem.
            Od jakichs 2ch lat prawo zmienilo sie na korzysc TU i nie musza juz odkupywac wrakow, tylko wycenia na podstawie wartosci czesci ze auto jest duzo warte, ta sume sobie odejma od wyceny sprawnego i nara po klopocie.
            • pele86wwa Re: wszystko się zgadza 30.03.08, 00:25
              bylo chyba w ktoryms automaniaku albo jakims podobnym programie na tvnturbo

              o tym jak kobiecie wjechal ktos w tylek sieny ktora ona pielegnowala itd a TU wycenilo wrak i stwierdzilo ze jest tylko tyle a tyle do wyplaty.
              Kobieta wziela rzeczoznawcow i wygrala z TU, ktore wyplacilo jej te 2-3 tysiace wiecej ktore musialaby sama doplacic chcac DOBRZE naprawic jej auto.
            • etom Re: wszystko się zgadza 31.03.08, 17:04
              pele86wwa napisał:

              > Kiedys prawo bylo takie ze poszkodowany mogl oddac wrak ubezpieczycielowi i dom
              > agac sie pelnej kwoty wyceny pojazdu przed wypadkiem.
              > Od jakichs 2ch lat prawo zmienilo sie na korzysc TU i nie musza juz odkupywac w
              > rakow....

              Nigdy tak nie bylo i nadal nie jest.
              Teraz za to (przynajmniej w PZU tak mialem ) proponuja posrednictwo w aukcji -
              bo to nie PZU wystawia wrak na ukcji.

              Co do ceny - dostalem tyle ile max. "staly" w ogloszeniach i tyko kilkaset zl.
              mniej niz wartosc ubezpieczenia sprzed pol roku, az sam sie zdziwilem. :-)
              No i jak tu narzekac na PZU ? :-))
    • p26 Re: BIEDnemu wiatr w oczy wieje... 30.03.08, 00:13
      Trudno się dziwić TU że nie chce płacić w takiej sytuacji bo polacy najuczciwsi
      to nie są i tym prostym sposobem dokonywali by sobie rewitalizacji starszych
      samochodów.
      Jeżeli wartość samochodu została oceniona rzetelnie to teoretycznie możesz sobie
      kupić taki sam, też forda i też mondeo i też 15 letniego. Chociaż wiadomo -
      kupowanie też kosztuje.
    • xxxxxx666 Re: BIEDnemu wiatr w oczy wieje... 31.03.08, 21:44
      TU to złodzieje i jest to fakt. Ale takie życie z nimi źle bez nich jeszcze gorzej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja