Dodaj do ulubionych

Tragedia przy zakupie Toyoty

01.05.08, 20:34
Witam wszystkich forumowiczów, fanów Toyoty i tych niezdecydowanych czy Toyota
jest dobrym wyborem.

Muszę się z Wami podzielić historią sprzed 24 godzin. Wczoraj o 17tej
odebrałem swoją nowiuteńką Avensis... Ale może od początku.

Pod koniec marca zdecydowałem się na zakup Toyoty Avensis. Wybrałem model 2.2
D-4D, w opcji Sol Plus. Zupełnym przypadkiem wyboru dokonałem w salonie Toyota
Okęcie w Warszawie.

22.03.2008 roku, w sobotę pojechałem do tegoż ASO i u Pana Piotra M. -
sprzedawcy - podpisałem umowę na zakup wymarzonego samochodu. Na zdecydowaną
prośbę tegoż Pana zaliczkę w kwocie 2000 zł wpłaciłem gotówką, jako "depozyt"
bo jak utrzymywał Pan Piotr "zaliczkę oddamy w gotówce kiedy leasing zapłaci
za samochód". Podekscytowany zakupem nie zwróciłem na tę dziwną sytuację
zbytniej uwagi.

Pierwszy niepokojący sygnał pojawił sie już dwa dni później. Pan Piotr M.
zadzwonił do mnie twierdząc że jego szef nie chce dokonać zakupu samochodu
zabezpieczonego tak niską zaliczką (wartość samochodu jest bliska 110.000 zł).
Zażądał większej wpłaty oferując przyjazd do siedziby mojej firmy w celu
pobrania dodatkowych 2000 zł. Zgodziłem się. Dostałem pokwitowanie i
zapewnienie że samochód został zamówiony.

Cały jednak czas jedna rzecz nie dawała mi spokoju - dlaczego mam czekać do 20
lipca na samochód, który w wybranej przeze mnie opcji jest aktualnie
reklamowany. Przecież musieli przewidzieć zwiększony popyt i zamówić
wystarczającą liczbę samochodów...

Z tego właśnie powodu dwa tygodnie po wizycie Pana Piotra M. z ASO Toyota
Okęcie próbowałem się do niego dodzwonić aby sprawdzić czy być może ktoś nie
zrezygnował z samochód, lub czy nie przyspieszono produkcji mojego. Dwa dni
prób, poczta głosowa przepełniona, zero kontaktu. Postanowiłem zadzwonić do
salonu. I tu uwaga!! Rozmawiam z innym handlowcem. Prosi mnie o podanie numeru
zamówienia z posiadanej przeze mnie umowy. Podaję numer... Okazuje się że nie
jest to moje zamówienie! Mój samochód w ogóle nie został zamówiony! Ba! Nikt w
salonie nie wie nawet, że mam zamiar kupić u nich samochód!!

Nowy handlowiec mówi że w tym momencie zamawia dla mnie samochód, który będę
mógł odebrać pod koniec maja!! Dwa miesiące przed wskazanym wcześniej przez
Pana Piotra M. terminem!! Mam się udać do salonu aby podpisać nową umowę. Z
niemałym zdziwieniem w salonie wita mnie Pan Piotr M. któremu nie udaje się
ukryć niezadowolenia, iż skróciłem termin oczekiwania na samochód. Podpisuję
nową umowę.

Tydzień po tej sytuacji dzwoni do mnie pracownik Toyota Okęcie i pyta czy
podpisałem umowę. Mówię, że owszem. Pyta czy wpłaciłem zaliczkę. Odpowiadam,
że oczywiście i to ponad 3 tygodnie temu, 4 tysiące złotych. Pracownik
wybąkuje acha. Wyczuwam problemy więc pytam o co chodzi. Okazuje się, że Pan
Piotr nie poinformował o wpłacie własnego pracodawcy i moja zaliczka
wyparowała. ASO jednak bierze problem z zaliczką na siebie i każe czekać na
samochód. To jedyna sytuacja kiedy wykazali się namiastką klasy.

Jeśli myślicie, że to był koniec moich problemów to się grubo mylicie.
Prawdziwe problemy zaczęły się wczoraj przy odbiorze samochodu. Tydzień temu
zaniepokojony ciszą zadzwoniłem do Toyota Okęcie i dowiedziałem się że mój
samochód będzie już we wtorek w Warszawie. Stanąłem zatem na głowie aby
podpisać umowę leasingową, przyspieszyć rejestrację itp. i wczoraj, tj. w
środę 30 kwietnia 2008 pojechałem do salonu odebrać swoją Toyotę Avensis.

Samochód już czekał, podpisałem niezbędne kwity i wyjechałem z salonu
samochodem o przebiegu 11km. Przy bliższych oględzinach mój kolega zwrócił
uwagę, że prawe tylne drzwi mają mocno obluzowany podłokietnik. "Dobra, nie
czepiaj się. Podjadę to wyregulują" stwierdziłem. Jako że samochód oddano w
moje ręce z kompletnym zerem w baku podjechałem na stację BP nalałem odrobinę
paliwa bo zależało mi na eksploatowaniu silnika jedynie na Shell V-power
Diesel. Dlatego następnym krokiem była wycieczka na Shella gdzie zalałem
samochód po dach V-powerem.

Przypomniało mi się, że w pośpiechu zapomniałem zabrać z pracy dokumentów
podjechałem więc do firmy, wjechałem po dość stromym zjeździe do garażu. Po
pięciu minutach byłem z powrotem i... Pierwsza niespodzianka - samochód po
odpaleniu nie włączył świateł pomimo, iż w salonie założono mu "moduł" który
miał to robić zawsze. OK. Zapaliłem światła. Wycofuję, czujniki parkowania
piszczą jakbym wjechał już w cos z tyłu, a tam niczego nie ma. Wyjeżdżam na
ulicę, wciskam gaz aby przyspieszyć i...!!! Silnik owszem wchodzi na obroty
ale ma być max jedną trzecią mocy!! Staję na poboczu, wyłączam silnik, włączam
po chwili. Nic! Taka sama reakcja silnika! Dzwonię do ASO Okęcie, przełączają
mnie do mechanika, który mówi żeby podjechał w piątek bo teraz jest za 10
minut 19ta i oni kończą robotę...

Do domu mam z firmy max 4 kilometry. W sumie na liczniku jest dokładnie 50 km.
Przejechałem zatem 39 km swoją nowiuteńką Toyotą Avensis z salonu. Postawiłem
pod domem. Jestem bliski wylewu krwi do mózgu ze złości.

Czekam godzinę, czytam instrukcję obsługi. Może się k... nie znam i robię coś
nie tak. Jednakowoż okazuje się, że nie zrobiłem nic głupiego. Dzwonię do
Toyota Care. Opisuję objawy. Mówią, że mogą przysłać lawetę to w piątek, 2
maja, jakiś serwis się nim zajmie. Rezygnuję bo do piątku samochód ostygnie i
może po prostu odpali.

Nagle wpada mi do głowy irracjonalna na pierwszy rzut oka myśl: sprawdzę
poziom oleju. Schodzę trzęsąc się cały otwieram maskę, wyjmuję bagnet... O
żesz ... bagnet nawet nie dotyka oleju!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dzwonię znów do Toyota Care, miły Pan sugeruje że może przyrżnąłem samochodem
w jakiś krawężnik i rozwaliłem od spodu co spowodowało wyciek oleju.
Kompletnie niewyobrażalne dla niego tak jak dla mnie jest to że salon wypuścił
samochód bez przeglądu zerowego. Ale na to ostatecznie wychodzi. Toyota Care
przysyła lawetę, która zabiera moją Avensis z przebiegiem 50 km do serwisu.
Laweciarz nie może uwierzyć patrząc na datę pierwszej rejestracji i przebieg
samochodu.

Dziś jest pierwszy maja. Podjechałem do ASO do którego odwieziono mój samochód
(nie do ASO Okęcie!). Chciałem sprawdzić od której jutro pracują. Okazało się
że nie pracują więc moja Toyota jest uwięziona do poniedziałku, a ja przez
kolejne dni będę się zastanawiał czy nawaliła elektronika czy zatarłem silnik.

Podsumowując - odradzam kupowanie samochodu i jakikolwiek inny kontakt z
oszustami z Toyota Okęcie!! Banda idiotów, których zamierzam wszelkimi siłami
pociągnąć do odpowiedzialności za zaistniałą sytuację.

Będę Was Szanowni Forumowicze informował co na tę sytuację powie centrala
Toyoty i jaki będzie wynik badania samochodu.

Pozdrawiam totalnie załamany.
Obserwuj wątek
    • wujaszek_joe Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 01.05.08, 21:29
      niezły początek znajomości z nowym autem, włos się na głowie jeży.
      brak oleju w niedotartym silniku może bardzo źle rokować na jego przyszłość.
      ciekawe czy możesz odstąpić od transakcji. a jesli nie, to takiego silnika bym
      już raczej nie chciał, chyba że będzie ekspertyza niezależnego rzeczoznawcy.
      na pewno im więcej szumu zrobisz tym lepiej dla ciebie. auto świat chętnie
      interweniuje w takich sprawach i ma większą skuteczność niż pojedynczy człowiek.
      jeszcze w TVN turbo jest coś o takich przypadkach.
      powodzenia.
      nie załamuj się, na szczęście to tylko samochód, problem do załatwienia
    • charlie_x Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 01.05.08, 22:53
      ..kiedys w filmowym socrealizmie zdesperowany
      klient warszwskiego supersamu poprzysiagl swojej zonie,ze na zakupy
      bedzie jezdzil do Bydgoszczy..to wowczas smieszylo.Oby nie trzeba
      bylo w obronie przed samochodowymi hochsztaplerami wybierac sie po
      nowe auta za granice.Pisz co dalej i powodzenia w walce z cwaniakami.
      • gls1 Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 04.05.08, 20:46
        dokładnie!! Po nowe auto tylko za granicę!! Ostatnio w TVN Turbo był
        przypadek Pana który kupił w polskim salonie Porsche które mu padło
        o 600 km i robią oni mu do tej pory problemy pomimo, że nie potrafią
        naprawic wraku!! Banda niekompetentnych idiotów. Porsche kupuje się
        za granicą w Niemczech a nie w polskim saloniku u meneli!!!
    • polam5 Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 01.05.08, 23:09
      Jak widac najlepszemu (Toyocie) sie zdarza... A gdzie ona byla produkowana?
      Oj produkuj dokladna dokumentacje tego wszystkiego - daty godziny nazwiska bo
      nie wiesz kiedy bedzie potrzebne..
      Mam nadzieje ze wszystko dobrze sie skonczy a poziom oleju chyba nie byl ponizej
      krytycznego poziomu poniewaz nie pisales ze swiecily sie czerwone kontrolki.
    • zyletat Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 02.05.08, 09:42
      Współczuję ci kolego. Dwa tygodnie temu przypadkowo byłem w salonie
      toyoty w Ełku. Udałem zainteresowanie kupnem avensisa. Nawiedzony i
      przeszkolony we wciskaniu ciemnoty sprzedawca opowiadał mi rożne
      śmieszne banialuki: dlaczego toyota nie zna słowa upust, że toyota
      to nie tylko firma, to wielka rodzina i że kupując samochód stajesz
      się jej członkiem.Gadał jak nawiedzony- tak ich szkolą. A jak
      połkniesz haczyk i kupisz samochód to mają cię głęboko w d...
      Tak niestety w Polsce jest. Dziwi mie wysoka sprzedaż toyoty w
      Polsce. Ostatnio byłem we Włoszech ,przejechałem pół Europy i
      widziałem tylko jednego avensisa-oczywiście na polskich tablicach.O
      czymś to świadczy! Pozdrawiam
    • naprawdetrzezwy Z opisu wynika, że niczego nie sprawdziłeś 02.05.08, 12:13
      przy odbiorze.
      Zwsze mądry robisz się PO PODPISANIU dokumentu odbioru?
      A co w nim jest napisane? Że towar nie miał usterek?
      Czyli poświadczyłeś nieprawdę?


      Co więcej - jesteś zamieszany w jakieś dziwne machinacje finansowe z
      pracownikami sklepu.

      Nie wierzę zatem w resztę twojej opowieści.
        • polam5 Re: Z opisu wynika, że niczego nie sprawdziłeś 02.05.08, 18:08
          A moze tak nie za bardzo krancowo powinnismy podchodzic do spraw?

          A z drugiel strony, ja bym napisal do naczalstwa Toyoty w Japoni - nie o tym
          ile kto bral zaliczki ale w jakim stanie zostalo auto oddane klientowi z salonu
          firmowego - z podaniem dat, adresow, przebiegu, VIN auta oczywiscie. Krotko i
          grzecznie - bez emocji bez obelg jako ze takie dokumenty moga byc opublikowane
          wewnatrz zakladu.
          Zaadresowac do Toyota Customer Service albo lepiej Customer Relations Department
          - jesli maja polskie przedstawicielstwo to rowniez do ich wiadomosci.
          Wbrew pozorom Toyocie na pewno zalezy na reputacji i zadowoleniu klienta.
      • najlepszymalrycy Re: Z opisu wynika, że niczego nie sprawdziłeś 08.05.08, 21:31
        no ale bez jaj, nowe auto, swiezo z salonu, przeciez oni je sprawdzali po
        produkcji, to czego klient ma wymagac, zeby na jego oczach przeprowadzono testy?
        czy ma sam pojechac do stacji diagnostycznej czy serwisu i tam je zrobic? no ale
        tam musi dojechac a z opowiesci tego pana wynika ze jak serwis jest dalej jak
        40km to juz moze byc niewykonalne
    • radioaktywny Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 02.05.08, 16:42
      Zdumiewające, szczerze współczuję. Podejrzewam, że Twoje problemy dopiero sie
      zaczynają i czeka Cie droga przez mękę. Rozważ powołanie od razu rzeczoznawcę,
      który dokona fachowych ogledzin auta, np. nurtuje mnie dlaczego podłokietnik nie
      był dokręcony, podejrzewam że boczek był demontowany, ale dlaczego?
      Powiem od siebie, że podobało mi się kilka japońskich modeli, ale za każdym
      razem rezygnowałem z zakupu zdegustowany sprzedawcami zmanierowanymi klientami
      podchodzącymi na kolanach do, w sumie, przecietnych japońskich wyrobów, które w
      Europie, poza Polską, są traktowane tak, jak na to zasługują, czyli tylko jako
      flota.
    • nisska Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 02.05.08, 17:00

      Oddałabym im to auto i żądałabym nowego oraz zwrotu wszystkich PONIESIONYCH
      kosztów,równowartości straconego czasu.
      Weź prawnika, powołaj sądowego rzeczoznawcę i nie pozwól w imieniu nas
      wszystkich żerować na naszej pracy.
      • polam5 Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 02.05.08, 18:14
        Bez przesady. Ansolutnie denerwujace i stresujace ale kto nie robi bledow i
        pomylek?
        Nikt ci od razu nie wymieni auta. A jak na razie to oprocz tego ze auto bylo nie
        przygotwane do sprzedazy i byc moze felerne nic nie wskazuje na to ze tego nie
        mozna naprawic czy poprawic. Kazde prawo daje sprzedajcemu mozliwosco porrawy
        bledu. Jesli byloby to mozliwe to poprosilby wlasnie warsztat firmowy o piseme
        stwierdzenie stanu auta i specjanie ze poziom oleju byl niski oraz o ocene jakie
        to moze miec konsekwencje. JEsli odmowia to tak jak napisalem powyzej - notatka
        do Toyoty z opisem sytuacji.
    • gieroy_asfalta wymyśliłeś to chyba...... 02.05.08, 18:36
      każdy współczesny samochód klasy średniej ma komputer lub wskaźnik
      poziomu oleju na wyświetlaczu (już moje megane z 1997 miało coś
      takiego), który w razie braku oleju wyraźnie informuje o tym
      kierowcę. Więc albo jesteś totalnym idiotą, albo kłamiesz.
        • gieroy_asfalta Re: wymyśliłeś to chyba...... 02.05.08, 19:31
          jeżeli kontrolka nie sygnalizuje, to znaczy, że ciśnienie oleju jest
          wystarczające i silnikowi nic nie grozi. Ale ja nie piszę o
          czerwonej lampce jak w dużym fiacie, współczesne samochody mają
          WYŚWIETLACZE które pokazją poziom oleju lub wyświetlają komunikaty,
          a o braku oleju poinformują natychmiast .
      • soner3 Re: wymyśliłeś to chyba...... 02.05.08, 19:22
        gieroy_asfalta napisał:

        > każdy współczesny samochód klasy średniej ma komputer lub wskaźnik
        > poziomu oleju na wyświetlaczu (już moje megane z 1997 miało coś
        > takiego), który w razie braku oleju wyraźnie informuje o tym
        > kierowcę. Więc albo jesteś totalnym idiotą, albo kłamiesz.

        pomijajac juz twoje chamstwo jest jeszcze trzecie wytlumaczenie i
        to ono wydaje sie tu najbardziej prawdopodobne.... ze jestes
        absolutnym laikiem w powyzszej sprawie.
          • bassooner Salon samochodowy - fantazja. 02.05.08, 19:36

            Wchodzisz do salonu. Widać, żeś porządny klient. Podchodzi sprzedawca:
            S: dzień dobry, w czym mogę pomóc,
            K: a...dzień dobry, mam jakieś sto, dwieście tysięcy do wydania na samochód i tak sobie chodzę po salonach i sprawdzam,
            S: a...sto, dwieście tysięcy hm...o witaj Panie, może kawusię, herbatkę, drinka, lodzika...
            K: słucham...???
            S: no kawusię...herbatkę...drinka...albo zrobię Panu laskę, jak kupi Pan ode mnie samochód...
            K: no wie Pan !!! Ja chciałem się tylko rozejrzeć !!!
            S: ale ja naprawdę dobrze robię lodzika...nawet może mnie Pan tam posunąć na zapleczu – mam taki żelik intymny, żeby sobie Pan nie obtarł,
            K: Ja tylko chciałem się rozejrzeć po salonie !!! A co mi Pan tutaj pokazuje ???
            S: to zdjęcie mojej żony...chce ją Pan...na godzinkę, na całą noc, na weekend ???
            K: Panie !!! Co Pan ???
            S: dobrze się rżnie, robi laskę z połykiem, wali się w dupalka, a nawet lubi złoty deszczyk...weź Pan kup ode mnie samochód !!!
            K: hm...nawet ładna ta Pana żona, a naprawdę dobrze się wali ???
            S: erste klasse, mówię Panu, ostatni klient co kupił ode mnie samochód to chciał się z nią nawet chajtnąć...tak mu Panie niemca w chełm wzięła !!!
            K: a co bym musiał kupić od pana ?
            S: no jak kupi Pan jakiegoś furasia z klasy wyższej to ma ją Pan na cały weekend – w piątek po pracy ją Panu przywiozę, a w poniedziałek z rana jak pojadę do roboty, ją od Pana wezmę,
            K: a jak coś z klasy średniej ?
            S: no to zależy: jak coś dobrze wypasionego to na dzionek, jak golasa to na godzinkę,
            K: a jak kupię coś taniego, jakaś podstawowa wersja, klasa B, wie Pan, nie dla mnie – dla syna na osiemnastkę,
            S: no to chodź Pan tam, do tego Van-a...wyliżę panu rowa,
            K: kurde... ale jednak ładna ta Pana żona...a wie Pan, kupię od Pana coś wypasionego z górnej półki i dla syna na osiemnachę też kupię, z klasy B...ale poszła by ta Pana żona, tak na trzy, cztery baty... wie Pan kumple na mecz przyłażą, to byśmy sobie ją ruchnęli po pijoku???
            S: o Panie !!! jest twoja... jutro przed dwudziestą ją przywiozę, wymytą i wygoloną...a teraz idziemy zrobić przedpłatę i podpisać stosowne papiery.

            Mija kilka tygodni od kupna. Coś niedobrego dzieje się z samochodami. Klient pojawia się w wyżej opisanym salonie.
            K: dzień dobry Panu, pamięta mnie Pan ???
            S: a... to Pan...o co chodzi ?
            K: bo wie Pan ten w wyższej póły, co od Pana kupiłem to jakiś feralny jest, połowa rzeczy nie działa, silnik bierze olej na potęgę i jeszcze rdza mi po dwóch tygodniach wyszła,
            S: hm...no nie wiem sam...
            K: w ten co dla syna kupiłem, to mi znajomy blacharz powiedział, że jest z dwóch innych zespawany...
            S: a spier*alaj Pan !!!... kur*a !!!... samochodu mu się zachciało !!!
            no co Pan tak patrzysz ? wypier*alaj bo ochronę wezwę i Cię kur* a skują i wyprowadzą stąd ćwoku jeb*ny !!! tej Zbychu !!! psy spuść !!! jakiś zbokol się dopier*ala do mnie,
            idź w ch*j geju jeb*ny !!!
        • asserwis Re: wymyśliłeś to chyba...... 03.05.08, 21:00
          po prostu gieroy nie zdaje sobie sprawy że takie samochody jeszcze produkują
          (bez wskaźnika poziomu oleju)
          Skoro takie "słabe" francuzy: renault citroen peugeot mają wskaźniki, wypadałoby
          żeby reszta miała...
          citroen ma jeszcze czujnik temperatury oleju i czujnik ładowania akumulatora,
          ale skąd ty fan teutońskiej motoryzacji możesz o tym wiedzieć....
    • wacekmilion Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 02.05.08, 19:35
      Znajomy kiedyś pracował w salonie Fiata i co wyda się śmieszne-spuszczali nawet
      część oleju z silników-na handel lub do własnych potrzeb.Dodatkowo wymontowywali
      np.tylne głośniki(kierowca w momencie odbioru pewnie tego nie zauważy)kradli
      lewarki,trójkąty-słowem wszystko co ma jakąś wartość.Olej do samochodów
      fabrycznie nowych nalewa"automat"więc nie ma mowy o jakiejś pomyłce.
      • w.wacaldo Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 02.05.08, 21:22
        Witam,
        dziękuję za wskazówki. Tym którzy zauważyli, że pomimo braku oleju nie świeciły
        się kontroli - oczywiście macie rację. POWINNY się świecić. Ale się nie
        świeciły. Praktycznie zerowy poziom oleju stwierdziłem nie tylko ja, ale również
        przysłany na zlecenie Toyota Care laweciarz.

        Oczywiście sprawę zamierzam zgłosić do centrali Toyoty nie tylko w Polsce.
        Dzięki za radę - odezwę się do Auto Świata i TVN.
        • sniperslaststand Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 02.05.08, 23:12
          w.wacaldo napisał:

          > Tym którzy zauważyli, że pomimo braku oleju nie świeciły
          > się kontroli - oczywiście macie rację. POWINNY się świecić. Ale
          > się nie świeciły. Praktycznie zerowy poziom oleju stwierdziłem nie
          > tylko ja, ale również przysłany na zlecenie Toyota Care laweciarz.

          >Oczywiście sprawę zamierzam zgłosić do centrali Toyoty nie tylko w
          > Polsce. Dzięki za radę - odezwę się do Auto Świata i TVN.


          Myślę, że aby rozwiać wątpliwości co poniektórych tutaj, powinieneś umieścić gdzieś w sieci, na jednym z serwisów umożliwiających wrzucanie obrazków, skany/zdjęcia dokumentów związanych ze sprawą, takich jak potwierdzenia wpłaconych prez Ciebie dwóch zaliczek, umowy leasingowej, coś z lawetowania - z usuniętymi danymi osobowymi, ale widocznymi datami, opisem auta etc.
          • w.wacaldo Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 02.05.08, 23:25
            Witam,
            nie potrzebuję nikomu nic udowadniać. Miałem nadzieję na pomoc i wskazówki i
            takowe otrzymałem. Może uda się nagłośnić sprawę w mediach, a wtedy niedowiarki
            same się przekonają. Od poniedziałku ruszam do walki.
            Pozdrawiam.
            • sniperslaststand Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 02.05.08, 23:51
              w.wacaldo napisał:

              > Witam,
              > nie potrzebuję nikomu nic udowadniać.

              Nie rozumiem, dlaczego reagujesz tak alergicznie na zupełnie normalną sugestię. W jakichkolwiek rzetelnych mediach też Ciebie o to poproszą.

              Jakiś czas temu było w polskim internecie głośno o tarapatach właściciela nowego BMW 7 (www.google.com/search?q=bmw+luksusowa+tandeta ), który założył o swoim casusie stronę internetową www.bmwluksusowatandeta.pl/ (domena już niestety utraciła ważność).

              I, jeśli dobrze pamiętam, publikował na części swojej strony (w wyszukiwarkach zostały ślady adresów do niej: www.google.pl/search?q=bmwluksusowatandeta+Pisma.htm) dokumentację auta i zrealizowanych napraw.

              Strona zniknęła być może właśnie dlatego, że skuteczna i udokumentowana kampania internetowa pozwoliła mu wymusić na dużym koncernie stosowną rekompensatę, co pewnie normalnie nie byłoby takie łatwe.


              Podobną kampanię znalazłem kiedyś dotyczącą faktu rzekomego ulegania przez pewną część aut Lamborghini wypadkom przy większych prędkościach bez uzasadnionej przyczyny:
              www.lambounfall.de/lamborghini_murcielago_crash.html

              > Może uda się nagłośnić sprawę w mediach, a wtedy niedowiarki
              > same się przekonają

              To nie ma nic wspólnego z byciem niedowiarkiem.
            • nisska Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 03.05.08, 10:24

              Bodajże wczoraj czytałam artykuł o tym,że nagłośnienie sprawy zwieksza szansę na
              wyższe odszkodowanie. Nie mogę go odnaleźć.
              Niedawno czytałam o salonie Toyoty w Siedlcach sprzedającym poobijane nowe auta.
              No cóż, laweta też moze mieć kraksę......

              Oddałabym im to auto, bo korzystanie z niego to akceptacja zaistniałego
              stanu.Musisz mieć biegłego rzeczoznawcę, pamiętaj-to w praniu okaże się bardzo
              ważną kwestią.
              Pozdrawiam
        • tiaaa Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 04.05.08, 22:06
          Tylko współczuć - przy takiej sumie to duży ból. Proponuję skontaktować się z
          centralą Toyoty. To przecież wielki koncern - zapewne zależy mu na opinii i
          zrobi wiele by ją odzyskać. A przy okazji ukrócić takie podejście tego salonu do
          klientów - a może tylko jednego nieuczciwego pracownika.

          Z tym olejem to raczej nie było tak bardzo źle - przy zaniku ciśnienia autko by
          "zastrajkowało". Ale oczywiście na dłuższą metę... No chyba, że czujniki są
          również uszkodzone, a smarowania już nie było.. To byłby niefart.

          Usterki czasami się zdarzają - nawet najlepszym. Po te jest gwarancja. Tylko tu
          za dużo tych usterek.
        • pindoll toyota marką dla kobiet i metroseksualnych gamoni? 13.05.08, 11:04
          sama nazwa assistance "Toyota Care" przywodzi na myśl reklamy kremów
          antycellulitowych i przeciwzmarszczkowych dla młodych/naiwnych i
          zdesperowanych/starych bab. Tfu! A może oprócz naprawy na miejscu
          dowożą maseczkę dermaprotect z bioflawonoidami DNAage i tusz skyhigh
          curves? Tfu po raz wtóry.
      • januszz4 Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 02.05.08, 23:39
        wacekmilion napisał:

        > Znajomy kiedyś pracował w salonie Fiata i co wyda się śmieszne-
        spuszczali nawet
        > część oleju z silników-na handel lub do własnych potrzeb

        Jak ja odbierałem dużego Fiata w 1991 r. (jednego z ostatnich jakie
        wyprodukowano), to na drugi dzień rano sprawdziłem poziom oleju i
        okazało się, że jest tam podwójna dawka. Na szczęście uszczelki
        wytrzymały. A dopiero po dwóch tygodniach przypadkowo stwierdziłem,
        że tylne drzwi, chociaż od środka miały wciśnięty bolec blokujący,
        były cały czas niezamknięte. Ale w sumie to był fajny samochód.
      • damianbsc Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 04.05.08, 16:20
        wacekmilion napisał:

        > Znajomy kiedyś pracował w salonie Fiata i co wyda się śmieszne-spuszczali nawet
        > część oleju z silników-na handel lub do własnych potrzeb.Dodatkowo wymontowywal
        > i
        > np.tylne głośniki(kierowca w momencie odbioru pewnie tego nie zauważy)kradli
        > lewarki,trójkąty-słowem wszystko co ma jakąś wartość.Olej do samochodów
        > fabrycznie nowych nalewa"automat"więc nie ma mowy o jakiejś pomyłce.

        Ja pier__le co za kraj!
    • tomploc Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 03.05.08, 16:09
      Toyoty genrealnie to dobre auta.Ja mialem obecna generacje Avensic
      (sprzed liftingu) przez ponad 4 lata.Jedyne co w niej wymienialem na
      gwarancji i to dwa razy to przednie reflektory bo parowaly i palily
      zarowki-byla to wada fabryczna Avensis'ow.
      Poza tym przez ponad 4 lata nigdy nic sie w niej nie zepsulo,zadnej
      najmniejszej usterki.Byla serwisowana regularnie.W Twoim przypadku
      prawie na pewno to nie wina auta a wina dealera.Trafiles na
      wyjatkowo niekompetentny serwis,sadze ze przed wydaniem Tobie
      auta,ktos cos przy nim kobinowal,moze nawet podmienial czesci stare
      na nowe.Ja z serwisem i dealerem Toyoty w moim miescie od zakupu do
      samego konca uzytkowania Toyoty nigdy nie mialem
      problemow,Wspolpraca byla naprawde super.
      Teraz przesiadlem sie na Honde.Auto ok,ale pan sprzedawaca niby
      przygotowal auto i zrobiono przeglad przedsprzedazny,ale nie
      posprzatano wnetrza,zsotawiajac skorki z kabli,ktore wykorzystano do
      montowania wyposazenia dodatkowego.Ja widzialem te skorki
      kabelkow ,i zwrocielm na to uwage sprzedawcy,ten powiedzial ze
      bedzie sprzatniete.Jak sie pozniej okazalo,nie zostaly sprzatniete,a
      tylko przykryte dywanikiem samochodowym...Tak wiec jak widac wiele
      zalezy od sprzedawcow i serwisantow.
      • nom73 Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 03.05.08, 20:20
        Nie będę pisał w jakim salonie serwisuję, żeby nie reklamować, ale jak
        wymieniałem przednią szybę (pękła od kamyka) to na drugi dzień odebrałem
        samochód jak nowy - wymyli, w środku odkurzyli i na odchodne dostałem breloczek
        z logo samochodu. :-)
        A teraz dostałem zaproszenie na bezpłatny przegląd wiosenny, pomimo, że samochód
        kupiłem już 6 lat temu. :D
        • reaver247 czemu mnie to nie dziwi? 04.05.08, 17:41
          moja avensis (2004) byla mega awaryjna, nic powaznego ale wlasnie
          takie pierdoly najbardziej denerwuja bo auto za prawie 100k.
          Najgorsza byla jednak krakowska obsluga Toyoty, wszystko ciagnelo
          sie w nieskonczonosc.
          Teraz kupilem za podobne pieniadze auto klasy nizej (golf), polityka
          sprzedazy wv iscie nazistowska, na kazda opcje wyklada sie krocie.
          Ale serwis - bajka. Wzieli sporo pieniedzy i o tym pamietaja,
          wszystko robione jest od reki, albo jestem informowany dokladnie o
          czasie naprawy
            • charlie_x to juz chyba nikogo nie dziwi 08.05.08, 23:06
              asserwis napisał:

              > grunt to nieświadomość co dzieje się do koła. Może to lepiej
              > /../..tylko ludzie w polsce tacy sami.
              > Stefan wczoraj pracował w toyocie jutro w vw.
              ___
              ..tak to jest sedno,czyli poczatek i koniec wszelkich
              klopotow z serwisami.Jeszcze gorzej jak ten sam Stefan po jakims
              czasie zacznie pracowac dla zlodziejaszkow.
      • v-6 No właśnie, co dalej? 09.05.08, 18:27
        Obiecywano nam codzienne sprawozdanie, a tu urwało się po pierwszym odcinku i nie wiadomo, kto zabił. Mam nadzieję, że to nie sprawka ninja napuszczonych przez Toyota Motor Poland.
        v-6
      • iberia.pl Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 13.05.08, 12:58
        misiek308 napisał:

        > Nic dalej nie będzie :)
        > Autor w ramach rekompensaty dostał nowego awensisa i yariske dla
        żony toyota przecież jest the best !!!


        nawet jesli tak ( w co osobiscie nie wierze) to przeciez mogl sie
        pochwalic, prawda?
        • chris62 Re: Tragedia przy zakupie Toyoty 13.05.08, 13:53
          iberia.pl napisała:

          > nawet jesli tak ( w co osobiscie nie wierze) to przeciez mogl sie
          > pochwalic, prawda?

          ja teżnie wierzę, zwłaszcza, że czasem oglądam Turbo kamera na TVN Turbo.
          Była raz Corolla gdzie właściciel dowiedział się, że ma powypadkowy egzemplarz
          dopiero jak miał zderzenie z ptaszkiem i udał się do lakiernika i pomimo
          potwierdzających ekspertyz rzeczoznawców Toyota nie chciała uznać reklamacji a
          drugi przypadek to niedawno Yaris.
          właściciel jak sam przyznał kupił Yaris bo wierzył w niezawodność Toyoty. No i
          co? Kilkanaście razy auto było na lawecie nikt nie wie dlaczego wciąż
          rozładowuje się akumulator. A serwis wciąż akumulatory na nowe wymienia i bez
          pozytywnego skutku.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka