agnieshka82
12.09.03, 08:48
Czesc wam
Chcialabym podzielic sie z wami moim problemem.
Mam 21 lat, mieszkam w Radomiu i studiuje marketing i zarzadzanie na
miejscowej politechnice. Razem z rodzicamy i mlodsza siostra Karolina mieszkam
na 4 pietrze w bloku na jednym z radomskich osiedli. Moi rodzice nie maja
samochodu. Nie zeby byli jacys biedni. Ojciec pracuje w urzedzie miejskim jako
urzednik, a mama jest nauczycielka w liceum. Po prostu rodzice nawet nie maja
prawa jazdy, bo samochod nigdy nie byl im potrzebny. Wszedzie mamy blisko,
zreszta sa autobusy, a i na wczasy zawsze jezdzilismy pociagiem i bylo fajnie.
A w ogole taki samochod to klopot. Trzeba kupowac benzyne i placic
ubezpieczenie, a i moze zginac, a na naszym osiedlu nie ma garazy. Na studiach
jest bardzo fajnie. Od kilku tygodni chodze z jednym chlopakiem. Ma na imie
Lukasz. Jest bardzo fajny, nie pali, nie pije za duzo, ma tylko ma obsesje na
punkcie motoryzacji. Czyta rozne pisma jak Motor czy Swiat Aut, oglada
samochody na ulicy i w ogole. Ale lepsze chyba takie hobby niz gdyby mial np.
pic wodke z kolegami. Jego rodzice maja od kilku dni nowego Peugota Megan czy
jakos tak i bardzo sie tym chwali. Nawet kiedys ojciec dal mu sie przejechac i
mnie przewiozl. Pojechalismy do lasu i on wtedy sie spytal jaki moi rodzice
maja samochod. Wiem, ze nosil sie z tym zamiarem od dawna, ale chyba bylo mu
glupio zapytac. Powiedzialam prawde, ze zadnego. A on sie pyta, czemu
sprzedali i czy cos kupuja. No to mu mowie, ze nigdy nie mieli i nie
zamierzaja miec. Zatkalo go i mowi: "E, zbijasz sie ze mnie. Jak moga nie miec
samochodu?". Cyba sie zorientowal, ze strzelil gafe, bo zmienil temat, ale
widzialam, ze gryzlo go to do konca dnia. Ale od tej pory traktuje mnie jakos
dziwnie. Niby byl taki zakochany, a teraz coraz czesciej nie ma dla mnie
czasu. Podobno pytal sie mojej najlepszej kolezanki z bloku, czemu moi rodzice
nie maja samochodu. Zapytalam, czemu mnie szpieguje, ale on sie wyparl. W
ogole juz nie jest jak dawniej. Zastanawiam sie czy to moja wina, ze moi
rodzice nie maja samochodu? Przeciez nie kazdy musi miec, prawda? Ogladalam
kiedys film dokumentalny o Nowym Jorku i tam malo kto ma samochod, bo wszyscy
jezdza metrem. Probowalam z nim o tym porozmawiac, ale on powiedzial, ze mu
nie przeszkadza, ze moi rodzice nie maja samochodu, ale ja wiem swoje.
Ostatnio poszlismy na ognisko do mojej kolezanki, ktorej on nie znal.
Przedstawilam mu ja, a on sie jej pyta, jaki samochod maja jej rodzice.
Kolezanki mnie ostrzegaja, zebym sobie z nim dala spokoj, bo niedlugo pewnie
mnie rzuci dla kolezanki, ktorej rodzice maja samochod, ale ja go kocham. NIe
moge go stracic. Moze gdyby rodzice kupili jakis uzywany samochod to by na
mnie spojrzal laskawiej? A moze po prostu dac sobie z nim spokoj, bo zalezy mu
nie na mnie, ale na samochodzie moich rodzicow. Poradzcie co mam robic, bo
jestem zrozpaczona.
Agnieszka