lexus400
24.09.03, 12:48
PO PROSTU ZAJEBISTE!!!!
ZNÓW MAM ŁZY W OCZACH ZE ŚMIECHU!!!!
cytat:
"Prędkość maksymalną zmierzyłem całkiem przypadkowo i w bardzo "kulturalnych"
okolicznościach, a mianowicie w drodze do teatru w Katowicach. Było to w
kwietniu 2001r. na autostradzie A4 i jak się łatwo domyślić jechałem
czerwonym Tico razem z dwoma kolegami.
Jechaliśmy sobie spokojnie jakieś 120km/h prawym pasem autostrady i powoli
zbliżaliśmy się do wzniesienia przed Katowicami. W pewnym momencie
zobaczyłem w lusterku, że dochodzi nas jakieś fioletowe Tico prowadzone
przez jakiegoś faceta z żoną i trójką dzieci na pokładzie. Na początku nawet
się tym aż tak bardzo nie przejąłem bo chwile trzymał się za nami. Jednak
wkrótce nie wiadomo skąd postanowił nas wyprzedzić. Na jego nieszczęście już
wjeżdżaliśmy pod wzniesienie i akurat zachciało mu się wykonać ten manewr
właśnie wtedy ,gdy zbliżałem się do zdezelowanej ciężarówki ,która najwyżej
100km/h jechała. Widząc zbliżającą się przeszkodę szybko przemyślałem
sprawę - albo wyprzedzę tą ciężarówkę albo zwolnię, przepuszczę fioletowe
Tico i będę się męczył żeby się rozpędzić "pod górkę" i wyprzedzić
zawalidrogę. Po błyskawicznej kalkulacji, z wziętym pod uwagę faktem że Tico
przy prędkości 120km/h ma mizerne przyspieszenie (szczególnie pod górę) i
tamtemu trochę zejdzie żeby mnie wyprzedzić, wziąłem się do działania. Jadąc
już za ciężarówką w takiej odległości, że wypadało już hamować, jak gdyby
nigdy nic skręciłem ostro kierownice i zjechałem na lewy pas autostrady tuż
przed zderzakiem fioletowego Tico. W lusterku widziałem tylko oślepiające
światła drogowe tego Tico, które jechało za nami i próbowało nas dogonić.
Niestety udało mu się jedynie trzymać za nami do póki nie wjeżdżaliśmy na
górę z prędkością 130km/h. Tylko na taką prędkość mógł pozwolić silniczek
Ticósia przy pedale gazu wciśniętym do oporu. Jednak byłem pewny swego
ponieważ w baku miałem VPower, więc wiedziałem, że zwykły fioletowy Ticacz
nie może mi tak łatwo zagrozić.
Tak więc fioletowy trzymał się za nami aż wjechaliśmy na szczyt góry. Wtedy
zaczęła się zabawa, gdyż chciałem mu uciec i udowodnić kto ma leprze Tico,
więc nie popuściłem gazu a tu zaczął się zjazd z tej górki. Jak się łatwo
domyślić moje Tico zaczęło nabierać prędkości i ze 130km/h szybko zrobiło
się 140km/h i fioletowe Tico zaczęło zostawać w tyle, chociaż pewnie tez
nieco przyspieszył i zbliżył się do tej prędkości, lecz my przyspieszyliśmy
dalej. W krótkim czasie na liczniku zobaczyłem 150 km/h i byłem trochę z
szokowany że to Tico tyle jedzie. Jednak wskazówka prędkościomierza w
dalszym ciągu się wychylała, aż w pewnym momencie zobaczyłem wartość
160km/h!!! Odczucia przy tej prędkości są jednymi z ciekawszych ;-). Jak
przy prędkości 150km/h byłem w lekkim szoku to przy 160km/h serce miałem już
w przełyku a co dopiero koledzy. W kabinie panował straszny szum, kierownica
się trzęsie ,a co dopiero ręce które ją trzymają. Jechaliśmy z tą prędkością
przez jakiś czas wyprzedzając sznur samochodów jadących prawym pasem. W
końcu było trzeba zwolnić i jechać kulturalnie jak reszta zachowując w
pamięci to niesamowite przeżycie."
...i co wy na to?
pzdr.