skręt w lewo - kto ma rację?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 11:06
Chodzi mi o sytuację kiedy z przeciwka jedzie samochód też skręcający w lewo.
Jak się mijać kiedy na skrzyżowaniu nie ma znaku mówiącego o tym, że jest to
skrzyżowanie , gdzie jedziemy najpierw prosto kawałek a potem pod kątem
prostym skręt (skrzyżowanie kolizyjne ?)Jeśli takiego znaku nie ma to czy to
oznacza, że skrzyżowanie z zasady jest bezkolizyjne? Jest to regularny
problem na moim osiedlu i wynikają z tego regularne awantury z innymi
kierowcami.
    • qrakki999 Re: skręt w lewo - kto ma rację? 26.09.03, 11:14
      Wg. mnie na skrzyżowaniach gdzie jezdnie nie są oddzielone od siebie pasami
      zieleni badź nei ma namalowanych wyraźnie znakami poziomymi odpowiednich
      oznakowań zawsze skręcamy 'bezkolizyjnie' czyli mając auto 'z przeciwka' po
      prawej i tak tez postępuje. Na skrzyzowania gdzie jezdnie sa oddzielone 'styl'
      pokonywania wymusza ich budowa lub oznakowanie poziome - chyba, że ktoś sprytny
      wjedzie pod prąd - a widziałem takie cuda:)

      pzdr.
      Q
      • Gość: Kasia Re: skręt w lewo - kto ma rację? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 11:17
        Dzięki serdeczne. Mnie instruktor na kursie (10 lat temu) zawsze uczył, że
        każde skrzyżowanie, na którym nie ma wyraźnych oznakowań jest z założenia
        bezkolizyjne, ale dziś szczerze mówiąc zwątpiłam, jak kobieta (sic!) jadąca z
        przeciwka awanturowała się przez szybę, że źle jadę. Stąd ten post :)
        Pozdrawiam serdecznie
        • qrakki999 Re: skręt w lewo - kto ma rację? 26.09.03, 11:32
          He, he, he

          Moja dziewczyna miała w środę delikatną stłuczke i też facet awanturował się,
          że on wjeżdżając z prawej na pas którym ona jechała miał pierwszeństwo bo był z
          prawej:) he, he, he
          Tak głośno krzyczał, że uciszyli go dopiero policjanci stosownym zabiegiem w
          postaci mandatu:)

          pzdr.
          Q

          • Gość: Kasia Re: skręt w lewo - kto ma rację? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 12:13
            :DDDDDDDD
            Kiedyś jedna Pani zjechała z krawężnika na jezdnię pod moje koła, nie dając
            żadnego kierunkowskaza i jeszcze twierdziła, że powinnam jej ustąpić
            pierwszeństwa, bo była z prawej. Całe szczęście nie było stłuczki a rozmowa
            toczyła się chwilę później na parkingu osiedlowym.
          • cytrynowa.babka Re: skręt w lewo - kto ma rację? 26.09.03, 12:40
            Ha, ha takich meskich madrali to ja mam na swoim pasie jazdy co najmniej 4 razy
            dziennie, tez im sie wydaje, ze maja pierwszenstwo (kurcze dlaczego faceci sa
            przekonani, ze jak za kolkiem siedzi baba to przepisow nie zna).

            Cytrynowa Babka

            qrakki999 napisał:

            > He, he, he
            >
            > Moja dziewczyna miała w środę delikatną stłuczke i też facet awanturował się,
            > że on wjeżdżając z prawej na pas którym ona jechała miał pierwszeństwo bo był
            z
            >
            > prawej:) he, he, he
            > Tak głośno krzyczał, że uciszyli go dopiero policjanci stosownym zabiegiem w
            > postaci mandatu:)
            >
            > pzdr.
            > Q
            >
            • qrakki999 Re: skręt w lewo - kto ma rację? 26.09.03, 12:55
              cytrynowa.babka napisała:

              > Ha, ha takich meskich madrali to ja mam na swoim pasie jazdy co najmniej 4
              razy
              >
              > dziennie, tez im sie wydaje, ze maja pierwszenstwo (kurcze dlaczego faceci sa
              > przekonani, ze jak za kolkiem siedzi baba to przepisow nie zna).

              Q: Hmmm sądze, że ten jasio nie miał szans spostrzeć czy kierowała kobieta czy
              mężczyzna - po prostu jechał za szybko, na przejście dla pieszych weszły dwie
              kobiety, on - panika i wylądował na lewym pasie gdzie jechała moja
              inteligentniejsza część spychając ja na pas dzielacy jezdnie /Puławska/
              niestety pojawił się słup więc wróciła na swój pas i kołem wgiela mu drzwi. Na
              jej zderzaku dwie rysy a facet drzwi wgięte - jak zobaczył ze jechały dwie
              kobiety w oznakowanym, firmowym wozie pomyslał zapewne, że zrobi za darmo a
              moze i cos zarobi na tej sytuacji. Miał pecha bo trafił na babki z 'jajami' i
              policjantów, którzy nie lubią krzykaczy. Ponadto on był winny ale to nie zawsze
              o czyms świadczy w tym pieknym kraju.

              > Cytrynowa Babka

              pzdr.
              Q
              >
    • Gość: drek Re: skręt w lewo - kto ma rację? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 11:15
      bezkolizyjnie, chociażby ze względu na wielkość takich skrzyżowań. łatwiej jest się minąć bez konieczności obieżdzania się. poza tym chyba stoi w kodeksie, że jeśli znaki nie stanowią inaczej to mijamy sie bezkolizyjnie (ale głowy nie dam bo dawno temu zdawałem prawo jazdy:)
      • Gość: niki domniemanie - bezkolizyjne IP: *.stacje.agora.pl 26.09.03, 12:03
        Tam, gdzie nalezy skrecac "na zakladke" (to sie chyba tak nazywa?") sa
        zaznaczone takimi dwiema strzalkami (czarne strzalki na zolto-pomaranczowej
        tabliczce, niestaty zazwyczaj malej).
        O ile pamietam, kilka takich miejsc jest w Wa-wie na ulicy Grojeckiej (albo Al.
        Krakowskiej), trzeba przejachac przez tory tramwajowe, jest ciasno.

        A propos. Kiedys jak skrecalem natejze ulicy w lewo, okazalo sie, ze
        praktycznie nie moge, bo WSZYSTKIE miejsca na przejezdzie zajly osoby jadace
        (skrecajace) z naprzeciwka. Niektorzy bowiem stwierdzili, ze skreca na
        zakaladke, inni - ze tradycyjnie. No i stanalem jak ta zaba naprzeciwko
        czterech stojacych obok siebie samochodow..... :)))) Na szczescie nie jechal
        tramwaj i towarzystwo jakos mnei w koncu przepuscilo...

        • Gość: Kasia Re: domniemanie - bezkolizyjne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 12:14
          Bo oni wyszli z założenia, że kto późno przychodzi sam sobie szkodzi :)
        • qrakki999 Re: domniemanie - bezkolizyjne 26.09.03, 12:22
          Gość portalu: niki napisał(a):

          > Tam, gdzie nalezy skrecac "na zakladke" (to sie chyba tak nazywa?") sa
          > zaznaczone takimi dwiema strzalkami (czarne strzalki na zolto-pomaranczowej
          > tabliczce, niestaty zazwyczaj malej).
          > O ile pamietam, kilka takich miejsc jest w Wa-wie na ulicy Grojeckiej (albo
          Al.
          >
          > Krakowskiej), trzeba przejachac przez tory tramwajowe, jest ciasno.
          >
          > A propos. Kiedys jak skrecalem natejze ulicy w lewo, okazalo sie, ze
          > praktycznie nie moge, bo WSZYSTKIE miejsca na przejezdzie zajly osoby jadace
          > (skrecajace) z naprzeciwka. Niektorzy bowiem stwierdzili, ze skreca na
          > zakaladke, inni - ze tradycyjnie. No i stanalem jak ta zaba naprzeciwko
          > czterech stojacych obok siebie samochodow..... :)))) Na szczescie nie jechal
          > tramwaj i towarzystwo jakos mnei w koncu przepuscilo...
          >
          >
          Q: Tak to uwielbiam! Gdy 'oponentów' masz z lewej i prawej i w szczególności Ci
          z lewej patrza na Ciebie jak na idiotę, a Ci z prawej patrzą po cos sie wepchał
          między nich a tych co 'tradycje' szanuja:) he,he, he Często zdarz sie to na
          skrzyżowaniu Puławskiej z Poleczki w Wawie - piękna sprawa:)

          pzdr.
          Q
    • Gość: Henio Re: skre˛t w lewo - kto ma racje˛? IP: *.sympatico.ca 26.09.03, 12:59
      Zalezy gdzie - w Polszcze racjem ma zawsze gosc w Audi lub Beemce
      albo Merolu, a zwykli leszcze na kaszlach to dalej najnizsza kasta, hehe!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja