taka tam prośba do panów pilicjantów!!

27.10.08, 10:56
jadąc wczoraj około 21 wieczorem do domu dojechałem do 2 osobowych i
dostawczaka który przewodził ,,peletonowi" troche było zakrętów więc nikt z
nas pewnie nawet nie pomyślał żeby próbować dostawczaka wyprzedzić .
po chwili droga zrobił się prościutka , pod górkę około 1 km ,z przeciwka nic
nie jedzie , linia przerywana [ głowy nie dam czy teren zabudowany czy nie!]
pierwszy za dostawczakiem poruszającym się około 40/h upewniwszy sie że droga
pusta włącza migacz i podejmuje manewr potocznie zwanym ,,wyprzedzaniem" gdy
już niemal wyprzedził 2 pojazd włacza migacz i..... wtedy dosłownie z krzaków
wybiega na srodek jezdni ze świecacą pałką pan policjant machajac jak oszalały.
kierowca dostawczaka hamuje , hamuje tez 1 pojazd który już niemal wyprzedził
bo droge zastawił w/w policjant , hamuje też 2 auto , hamuje i ja , robi sie
spore zamieszanie , wszystkie auta chaotycznie stoja przez moment na całej
drodze........

a gdyby 1 auto nie wychamowało , a gdyby było mokro , a gdyby 2 auto nie
wychamowało i walnęło w 1 a gdyby ......

narzekacie panowie na kierowców że to i tamto a czasami sami prowokujecie
takie sytuacje że nic tylko was .........
    • apodemus Re: taka tam prośba do panów pilicjantów!! 27.10.08, 12:50
      Zdaje się, że moment "namierzenia ofiary" wyłącza panom polucjantom myślenie.

      Wtrącę swoją historię. Nieco O/T bo nie jechałem wówczas samochodem, tylko tramwajem. Jako pasażer.

      Miejsce akcji: Warszawa, ul. Waszyngtona (jedyna ulica w W-wie z tramwajami po bokach, a nie środkiem, co ważne dla sprawy), między Kinową a Międzynarodową (dłuuuuuga prosta bez świateł, zabudowań itp., więc tam się jeeeeździ...)

      Tramwaj rusza z przystanku. Ulicą jak zawsze jedzie fala aut.
      Z boku, na wjeździe do ogródków działkowych, stoi radiowóz z załogą. I suszarką.

      Tramwaj osiąga pierwszą prędkość kosmiczną, czyli jakieś 50-60 km/h.

      Wtem...

      Pan polucjant namierzył "pirata". Jadącego równolegle z "przecinakiem".
      No więc... rzuca się na oślep z lizakiem.

      Przez tory. Tuż przed tramwajem.

      Dzwonek, hamulce szynowe, zbiórka u motorniczego... Tramwaj, rozpaczliwie hamując, mija "niebieskiego" o milimetry i zatrzymuje się.

      Motorniczy nie zdzierżył. Otworzył swoją połówkę drzwi i w skrócie wytłumaczył panu P., że tramwaj to pojazd ciężki i nie hamuje w miejscu. A przede wszystkim wiezie ludzi, których takie hamowanie może poturbować.

      Pan P. najwyraźniej nie rozumie. Żywo gestykulując, "udowadnia" motorniczemu, że "nie zachował" i "nie dostosował".

      Wśród pasażerów dają się słyszeć głosy w rodzaju "mógł nie hamować, może tamten by się czegoś nauczył". Mimo, że nie miewam krwiożerczych myśli w stosunku do innych, rozumiem to.

      Mija chwila, tramwaj odjeżdża.

      Patrol pojawia się w tym samym miejscu od czasu do czasu. Metody "pracy" bez zmian. Nie mam pojęcia, jak często muszą wymieniać obsadę.
      • niknejm Re: taka tam prośba do panów pilicjantów!! 29.10.08, 14:05
        Pamiętam takie przypadki z przeszłości. Kończyło się żałobnym
        artykułem w prasie, przejazdem radiowozów przez Centrum (na sygnale)
        i kwiatami na miejscu zdarzenia. Powód na ogół ten sam - Policjant
        namierzył "łosia" i nie bacząc na nic wparowywał (na ogół zza
        krzaków/zasłony) pełnym biegiem bezpośrednio pod auta. Ze smutnym
        dkla siebie skutkiem.

        Pzdr
        Niknejm
        • programistajava Re: taka tam prośba do panów pilicjantów!! 29.10.08, 14:15
          Ciekawi mnie z jakiego paragrafu wtedy odpowiadał kierowca...
          • niknejm Re: taka tam prośba do panów pilicjantów!! 29.10.08, 14:29
            programistajava napisał:

            > Ciekawi mnie z jakiego paragrafu wtedy odpowiadał kierowca...

            Nie wiem, czy odpowiadał. Ale jeśli nawet, to zapewne nie
            przewidział i nie dostosował...

            Pzdr
            Niknejm
    • syn.oficera Re: taka tam prośba do panów pilicjantów!! 30.10.08, 03:07
      Nie zesrajcie się
Pełna wersja