ms_pl
16.02.09, 13:41
Witam wszystkich.
Potrzebuję poradę w takiej sprawie.:
Około dwa lata temu zmuszony byłem zostawić swój samochód (osobowy) w
Niemczech, z powodu poważnej awarii silnika. Gdy chciałem pojazd zwieźć lawetą
ok. dwa miesiące później, to okazało się, że samochodu nie ma. Był to parking
niestrzeżony, należący do miasta. Ponieważ auto nie było wiele warte, więc
kradzieży raczej nie podejrzewam, lecz zwózkę przez Niemców w trybie
administracyjnym. Oczywiście nie pojechałem tam lawetą, lecz brak pojazdu na
parkingu stwierdził mój znajomy, który akurat przejeżdżał w pobliżu. Do
Niemiec nie jeżdżę, więc sprawy nie zgłaszałem tamtejszej Policji, natomiast
polska Policja nie może przyjąć takiego zgłoszenia. Na samochodzie mi nie
zależało, gdyż jak wyżej pisałem, nie był wiele warty, poza tym naprawa byłaby
kosztowna. Problem leży w kwestii OC i figurowania pojazdu w moim wydziale
komunikacji. OC skończyło się niecały rok po zniknięciu auta, polisę
wypowiedziałem, aby się nie wznowiła. Tak mi poradzono w polskiej Policji, ale
nie dano mi podstawy do wyrejestrowania samochodu. Wisi więc na mnie do dziś,
prawie rok nie ma już OC. Nie wiem teraz, jak sprawę załatwić. Do dzis nikt do
mnie nie przyszedł, ani nie przysłał mi żadnego papieru, wezwania itp. Nie
chciałbym czekać, aż kiedyś fundusz gwarancyjny się dopatrzy braku OC i będzie
chciał nałożyć mi karę. Strach iść do Wydziału Komunikacji o tym pogadać. Auto
nie istnieje, zaginęło i po drogach nie jeździ. Poza tym polska Policja nie
potrafiła mi doradzić; stwierdzili, że Niemcy nie będą mnie ścigać za
ewentualne koszty zwózki i np. utylizacji auta, gdyż nie zawracają sobie głowy
pojazdami o małej wartości. Kasują auto po jakimś czasie i tyle. Jeżeli jednak
napisałbym do nich w tej sprawie, to wtedy mogliby na mnie siąść. Może miał
ktoś podobny przypadek, może jest tu ktoś, kto pracuje w WK i może mi
poradzić, co dalej robić? Bardzo proszę o pomoc, zależy mi na zakończeniu tej
sprawy i spokojnym śnie.