Parking prywatny, a niechciani goście

05.03.09, 20:48
Zwracam się do was z takim oto problemem.
Znajomy na mały zakład, zakład ten znajduje się w sąsiedztwie bloków
mieszkalnych. Jak łatwo się domyślić występuje tam deficyt miejsc
parkingowych.
Ażeby wyjść naprzeciw klientom na działce należącej do niego
zorganizował parking dla klientów. Opatrzył go odpowiednimi znakami,
informującymi, iż jest to teren prywatny, a parking przeznaczony
jest tylko dla klientów. Pomimo tego mieszkańcy okolicznych bloków
parkują samochody na tym właśnie parkingu, a na zwróconą uwagę
obrzucają go stekiem wyzwisk. Żeby zapobiec blokowaniu miejsc dla
klientów wyposażył te miejsca w składane blokady. Jednak nie zawsze
udaje mu się w porę taką blokadę zamknąć, zdarza się ze przed
zamknięciem blokady, na miejscu parkuje samochód nienależący do
klienta zakładu. Ponieważ nie jest to osoba konfliktowa nie chce
blokować „niechcianych” pojazdów. Nie che też ich usuwać siłą z
miejsc parkingowych.

Proszę podpowiedzcie, co jeszcze można mu doradzić żeby nie miał
więcej takich problemów. Rozwiązania radykalne odpadają.

    • iberia.pl Re: Parking prywatny, a niechciani goście 05.03.09, 21:01
      woz albo przewoz.
      Skoro nie pomagaja oznaczenia i prosby to zostaje straz miejska albo
      policja-pytanie czy bedzie im sie chcialo.
      Zawsze moze sobie ochroniarza przed zakladem postawic zeby pilnowal
      porzadku.
      • macgregor-72 Re: Parking prywatny, a niechciani goście 05.03.09, 23:16
        > woz albo przewoz.
        > Skoro nie pomagaja oznaczenia i prosby to zostaje straz miejska albo
        > policja-pytanie czy bedzie im sie chcialo.

        nie tyle nie będzie im się chciało, co nic nie będą mogli zrobić - tak jak z parkowaniem na miejscu dla inwalidów przez inne osoby przy hipermarketach na terenie prywatnym - był nawet artykuł o tym
        • ogi.wawa Re: Parking prywatny, a niechciani goście 06.03.09, 07:10
          Dokładnie tak jest. W tym/takim przypadku Policja moze co najwyżej
          pouczyć ze swoich praw należy dochodzić na drodze cywilnej w sądzie.
      • steefaan2 Re: Parking prywatny, a niechciani goście 08.03.09, 10:54
        brame zamontowac trzeba, a to wydatki, bo musi byc automatyczna i miec
        zamontowany domofon, aby nie trzeba przy niej siedziec
    • the-stig Re: Parking prywatny, a niechciani goście 05.03.09, 21:08
      spuszczac powietrze z opon
      albo kasza/rozmoczony chleb i goilebie zalatwiaja reszte wydziobujac zakaz parkowania takiemu debilowi co znakow nie rozpoznaje
      niestety kraj jest dziki ludzie maja duze auta ale male mozgi i trzeba do nich docierac metodami bardziej obrazowymi bo slowa maja w dupie
    • derduch.milutki.facio Re: Parking prywatny, a niechciani goście 05.03.09, 21:20
      Tabliczka: Parking prywatny! REGULAMIN Parkowanie płatne 200 złotych godzina, do
      czasu opłacenia należnej kwoty rezerwuję sobie prawo zablokowania pojazdu.
      Parkując akceptujesz regulamin.

      Koniec o kropka.
      • jbl25 Re: Parking prywatny, a niechciani goście 05.03.09, 23:02
        Zaprzyjaźnić się z kimś, kto ma lawetę :) Wywozić w pola pod miastem :)
    • naprawdetrzezwy Znajomemu można doradzić 05.03.09, 23:13
      by postawił płot i bramę.
      • ogi.wawa Re: Znajomemu można doradzić 06.03.09, 07:13
        To będzie lekki przerost formy nad treścią. W chwili obecnej miejsca
        są wyposażone w składane blokady. Osobiście podpowiadałem
        zamontowanie tablicy z informacja ze o godz np 18 parking jest
        zamykany i miejsca są blokowane. Do tego ew. kamerka coby w razie
        uszkodzenia mienia (blokady) mieć dowód.
        • naprawdetrzezwy Po co pytasz o radę? By ją dostać? 07.03.09, 12:01
          No, to dostałeś.

          Ma być bezkonfliktowo?
          To płot z bramą.
          Nikt nie wjedzie, o ile mu cieć (lub sekretarka) nie otworzy bramy.
          I po problemie.


          Ty zaś chcesz, wbrew temu, co piszesz, handryczyć się, łamać prawo i
          prowadzić wojny.


          To może nie proś o porady, skoro ich nie chcesz nawet zrozumieć?
    • programistajava Re: Parking prywatny, a niechciani goście 06.03.09, 07:25
      Wiesz co ja tez chcialem na poczatku dobrze i bezkonfliktowo na anszym osiedlu
      załatwiac takei sprawy ale k...a powiedzialem dosc dlaczego ja majacy miejsce
      mam nei wyjechac z neigo bo jakis egoista MUSI zaprkowac an cala noc pod samym
      wejsciem do klatki? Powiem ci jedno wiele osob jest totalnymi egoistami i bardzo
      mnei to smuci. W zaistnialej sytuacji dzialam nastepujaco:
      - jesli nameirze delikwenta (u was to niemozliwe..) to face to face zwracam uwage
      - jesli nei namierze to ZAWSZE za KAZDYM razem zostawiam kartke z b. uprzejma
      prosba o NIE blokowanie wyjazdu/parkowanie. Jak dotad to dziala ale neistety z
      opoznieniem tj po fakcie przeczytania kartki ;)

      Nauczylem sie jednego NIE mozna pobłaża w takich sytuacjach i nie mozna
      odpuszczac bo sie rozbestwią.


      Inny pomysl: czy te blokady da sie zamknac po zaparkowaniu auta? Czasami miejsca
      parkingowe sa na tyle dluugie ze anwet jak auto zaparkuje to mozna je zablokowac
      podnoszac blokade... wtedy niech delikwent szula własciciela.
      • gringo68 spojrzenie z innej strony 06.03.09, 13:02
        przedstawiona przez autora wątku sytuacja w oczywisty sposób dowodzi
        chamstwa mieszkańców bloku, jeśli parking jest prywatny, powinni
        dostosować się do wymagań wlaciciela...

        jednak z drugiej strony właściciele parkingów też chęcią współpracy
        ze społeczeństwem nie grzeszą...

        przychodnia stomatologiczna mojej żony graniczy z parkingiem sporej
        firmy, centrum miasta, zatłoczone ulice, pacjenci mają problem
        znaleźć wolne miejsce...parking rzeczonej firmy znajduje się już
        paza ogrodzeniem jej terenu i np. dla pieszych i rowarzystów jest
        bez problemu dostepny, dla samochodów nie, bo zalozyli niedawno
        szlaban na wjeździe, firma kończy pracę o 16 i parking pustoszeje,
        ale szlaban jest dalej opuszczony...całkowicie się zgadzam z gym że
        w godzinach pracy firmowy parking jest dla firmowych samochodów i to
        nie podlega dyskusji, jednak wtedy kiedy jest pusty, pacjenci
        mogliby przecież zaparkować, zona często pracuje do 20 bo tak jest
        specyfika jej zawodu...prosiła firmę o zgodę na parkowanie pacjentów
        po 16, ale odpowiedź była negatywna - nie bo nie...mentalność psa
        ogrodnika, jak widać komuś kilka samochodów po godzinach pracy, na
        pustym parkingu, na którym mieści się ich ok. 200, potężnie
        przeszkadza...
        • pizza987 Re: spojrzenie z innej strony 06.03.09, 23:45
          Wszytsko pięknie, tylko pamiętaj że sąsiadująca firma za ten parking (teren) zapłaciła lub płaci (dzierżawę), koszty sprzątania, dodatkowo odpowiada za to co się na tym terenie stanie (stłuczka, ktoś wpadnie w poślizg i pretensje o nieusunięty śnieg do zarządcy terenu). Moim zdaniem jakieś przesłanki do takiego działania mają. I niekoniecznie wyikające z mentalności psa ogrodnika.
        • scag Re: spojrzenie z innej strony 07.03.09, 00:00
          gringo68 napisał:

          >...prosiła firmę o zgodę na parkowanie pacjentów
          > po 16, ale odpowiedź była negatywna - nie bo nie...mentalność psa
          > ogrodnika, jak widać komuś kilka samochodów po godzinach pracy, na
          > pustym parkingu, na którym mieści się ich ok. 200, potężnie
          > przeszkadza...

          Jaka mentalnosc psa ogrodnika, ten teren jest WLASNOSCIA tej firmy i
          ich swiete prawo co tam robia, slyszales kiedys o wlasnosci?
          Jesli sie nie zgadzasz to podaj mi swoj adres, wpadne po kluczyki od
          twojego auta zeby sobie nim pojezdzic pomiedzy 2.00 a 5.00 w nocy
          bo raczej wtedy samochodu nie uzywasz.
          Nie bedziesz chyba psem ogrodnika, co?

        • naprawdetrzezwy Jesteś synem księdza? 07.03.09, 12:22
          gringo68 napisał:

          > przychodnia stomatologiczna mojej żony graniczy z parkingiem
          sporej
          > firmy,(...) o 16 i parking pustoszeje, (...) pacjenci
          > mogliby przecież zaparkować, zona często pracuje do 20 bo tak jest
          > specyfika jej zawodu...prosiła firmę o zgodę na parkowanie
          pacjentów
          > po 16, ale odpowiedź była negatywna


          To teraz niech napisze raz jeszcze, ale nie prośbę o dokładanie do
          jej interesu, a propozycję byznesową wydzierźawienia parkingu za
          rynkowe ceny.
          I wtedy wróć i skaml, że odmówili za pieniądze.
        • jestklawo Re: spojrzenie z innej strony 07.03.09, 20:21
          gringo68 napisał:
          >...mentalność psa
          > ogrodnika, jak widać komuś kilka samochodów po godzinach pracy, na
          > pustym parkingu, na którym mieści się ich ok. 200, potężnie
          > przeszkadza...

          to niech żona bierze połowę kasy za protezy. Przecież nie zje dwóch
          kotletów dziennie. Nie chce? Co za mentalność psa ogrodnika!
        • sakhal do gringo 08.03.09, 12:40
          Sluchaj, a nie wpadles kiedys na to zeby zachecic rzeczona firme do
          zgody np znizkami na uslugi w pracowni twojej zony dla pracownikow
          owej firmy?
    • do.ki Re: Parking prywatny, a niechciani goście 06.03.09, 14:25
      Rozwiazanie wymagajace inwestycji, ale dziala: przy wyjezdzie stawiasz szlaban,
      ktory otwiera sie przy pomocy zetonu. Zeton otrzymuja klienci zakladu podczas
      zalatwiania swoich interesow. Pozostali musza sobie zeton zdobyc za specjalna
      oplata u wlasciciela parkingu.
    • remo29 Re: Parking prywatny, a niechciani goście 06.03.09, 14:37
      [...]
      > Proszę podpowiedzcie, co jeszcze można mu doradzić żeby nie miał
      > więcej takich problemów. Rozwiązania radykalne odpadają.

      Skoro tak, to może niech się pomodli?

      A na poważnie: widziałeś, lub słyszałeś o jakimś skutecznym i jednocześnie
      łagodnym rozwiązaniu w Polsce JAKIEGOKOLWIEK problemu?? Ja nie, bo u nas inaczej
      się nie da. Możesz prosić, błagać i grozić palcem - pokazujesz tylko jaki z
      ciebie mięczak. A jakby tak przyuważyć KTO nagminnie zajmuje to miejsce, a
      następnie któregoś dnia zamknąć mu wyjazd z parkingu tak na 48 godzin?
      • freepalikot jak to mówią 08.03.09, 18:43
        kto ma miękkie serce, musi mieć twardą dupę, przekaż to znajomemu .
        W tym cudnym kraju ,panicze w swoich wypierdzianych cackach po
        faszystach, nie mają zwyczaju zwracać uwagi zarówno na znaki , jak i
        na własność prywatną,dlatego wszelkie uwagi mają w dupie. Tak jak
        pisali powyżej, powietrze spuścić z wszystkich kół, dodatkowo
        zamknąć blokadę za autem, przypilnować fraglesa i obciążyć finansowo
        za blokadę miejsca. Nie poskutkuje raz, powtórzyć ponownie, aż się
        bydło nauczy, innej drogi nie ma...
        • tymoteusz.a Re: jak to mówią 09.03.09, 10:35
          A może coś takiego by pomogło?
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=92420989
          Oczywiście plus blokada za samochodem.
        • sakhal Re: jak to mówią 09.03.09, 10:50
          freepalikot napisał:

          > kto ma miękkie serce, musi mieć twardą dupę, przekaż to
          znajomemu .
          > W tym cudnym kraju ,panicze w swoich wypierdzianych cackach po
          > faszystach, nie mają zwyczaju zwracać uwagi zarówno na znaki , jak
          i
          > na własność prywatną,dlatego wszelkie uwagi mają w dupie. Tak jak
          > pisali powyżej, powietrze spuścić z wszystkich kół, dodatkowo
          > zamknąć blokadę za autem, przypilnować fraglesa i obciążyć
          finansowo
          > za blokadę miejsca. Nie poskutkuje raz, powtórzyć ponownie, aż się
          > bydło nauczy, innej drogi nie ma...


          Czytasz wogole co sam piszesz?
          Postulujesz o prawo wlasnosci a chcesz spuszczac powietrze z kol?
          • freepalikot a co ma jedne do drugiego ? 09.03.09, 14:20
            skoro parking jest mój, a bydło na zwróconą uwagę obrzuca mnie
            wyzwiskami, to mam prawo na swoim, spuścić mu powietrze z kół, tak
            samo powinienem mieć prawo strzelić w łeb , złodziejowi który krząta
            się po moim obejściu.Jest teren ogrodzony, są odpowiednie tablice,
            nie masz prawa tam wejść , wjechać etc. rozumiesz teraz prawo
            własności ? bo inaczej byle ćwok, będzie sobie robił co mu się
            żywnie podoba, na mojej własności, co niestety nagminnie się dzieje
            w naszym pięknym kraju. Przepisy są tak skonstruowane,że chronią
            tego co łamie prawo, nie zaś właściciela, dlatego swołocz czująca
            się bezkarnie, robi to na co ma ochotę...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja