cool_piwo
16.04.09, 18:06
Witajcie.
Do dzisiaj miałem termin badania technicznego mojej megane I 1.4 16v.
Pojechałem więc na teoretycznie zaprzyjaźnioną (?) stację obsługi, gdzie zaczęli robić przegląd.
Wszystkie możliwe ich "testy" auto przeszło bez najmniejszych problemów, aż diagnosta wszedł do kabiny i zauważył, że świeci się kontrolka "check engine". I meganka badania technicznego nie przeszła...
Byłem z tym jakis czas temu na aso. Podpięli go do kompa, stwierdzili, że to jakieś odstępstwa od normy związane z sondą lambda, ale póki co bez problemu mogę z tym jeździć. Skasowali błąd i poinformowali, że za kilka dni pewnie znowu się pojawił. I pojawił się.
Jak to jest? Samochód przeszedł wszystkie konieczne "testy" wzorowo, a diagnosta dopieprzył się do kontrolki silnika, która może oznaczać w renault tysiąc rzeczy. W łapę nie chciał. Stwierdził jedynie, że jest to jego ****** obowiązek i że nie może dopuścić auta a jeśłi nie wierzę,to zaraz weźmie mi dowód...
Żeby było śmieszniej... Kilka miesięcy temu, kiedy auto stało się moją własnością pojechałem na profilaktyczny, pełny przegląd (na tym samym długim kanale itp) w to miejsce. Kontrolka się świeciła... Ale nikt do niczego się nie przyczepił.
Normalne to to? Ja przesadzam, bo nie znam realiów, czy trafiłem na wrednego diagnoste?