pocalujta_wujta
22.05.09, 16:34
I tu sie bardzo myli. Niestety Robertowi lepiej bedzie z menedzerem, bo
niestety na razzie nie rozumie zasad biznesu (dobrze by bylo by mial
konsultanta biznesowego do prowadzenia zespolu gokartowego). Kilku z nas
siedzi w biznesie od kilkunastu do kilkudziesieciu lat.
Prawda jest taka ze F1 moze przetrwac, ale zostac zmarginalizowana do tego
stopnia ze przestanie byc atrakcyjna dla kogokolwiek. Wszyscy beda w nich
zmagali sie z niskimi zarobkami. Robert musi sobie z tego zdac sprawe, ze to
slynna nazwa tworzy biznes a nie sam fakt robiena czegos. Podam przyklad:
elementy silnika (dokladniej tlokow, mocowan tlokow) sa w samochodach
wyscigowych (w tym w F1) robione przez slawna w swiecie wyscigowym (nietety
tylko) firme Mahle. I co to komu mowi? jedyna firma, ktora moze cos znaczyc
jest firma Brembo i to tez tylko w waskim gronie. No to ilu widzow bedzie
obchodzilo czym sie kto sciga jesli bolidy beda klepane przez takie firemki?
A Robert straci na tym tyle ze jak trafi do kiepskiego zespolu to cala wina za
brak wynikow bedzie zrzucana przez kibicow na niego samego - bo nikt nie
zrozumie co jest naprawde przyczyna. To dotyczy kazdego kierowcy wyscigowego.
I tak powoli kibice beda tracic zainteresowanie na duza skale - skale
zainteresowania jaka ma obecnie F1. Seria straci prestiz, zainteresowanie a
potem sponsorow i pewnie tory, ktore nie beda takie chetne by goscic jakas tam
podrzedna serie wyscigowa.