Gość: Sven
IP: 212.191.129.*
30.01.02, 09:28
Radiowoz scigajacy 19-latka w skradzionej Corolli spada na
zakrecie z wiaduktu 10 m w dol. Dwoch gliniarzy w stanie
ciezkim. Poscig przejmuje kolejny radiowoz, ktory podczas
nawrotki wali w auto na lotewskich tablicach. Piatka osob do
szpitala. Dzieciak zostaje w koncu zlapany ale bilans poscigu to:
- 7 rannych osob
-3 rozbite auta (w tym 2 radiowozy)
Czy jest sens urzadzac takie poscigi kosztem zdrowia osob
trzecich i sprzetu? Scenariusz bedzie taki, ze gnojka wypuszcza
zanim opadnie pyl po zadymie, a na pewno zanim ludzie powroca
do zdrowia. Pozdr.