"Dobry" moment na dziecko

08.10.09, 11:01
Zastanawiałam się ostatnio nad tym, kiedy w moim życiu
będzie "dobry" (cokolwiek to znaczy) moment na dziecko.
Mam 25 lat, mój mąż jest kilka lat starszy. Małżeństwem jesteśmy 2
lata, parą znacznie dłużej, mieliśmy czas, aby pobyć tylko ze sobą.

Aspekt finansowy - mam dobrą pracę, stałą umowę. Mąż ma bardzo dobrą
pracę i zawód dosyć odporny na wszelkie kryzysy. Z samej jego pensji
spokojnie moglibyśmy żyć.

Aspekt mieszkaniowy - na razie mamy 40 metrowe mieszkanie (ale jeden
pokój), zakładamy, że uda nam się je zmienić na większe w ciągu
roku, maksymalnie dwóch.

Ale...psychicznie jakoś mnie to wszystko przeraża sad zastanawiam
się, czy nie poczekać jeszcze rok (zmiana mieszkania, większe
oszczędności na "w razie czego")...tylko, że czekać tak można w
nieskończoność...

Jakie macie doświadczenia? smile

ps. na żadną pomoc (typu opieka nad dzieckiem) ze strony moich
rodziców czy teściów nie możemy liczyć.
    • agnesp76 Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 11:08
      imo są 2 opcje:
      1. każdy moment jest dobry - a wszelkim przeszkodom można dać radę
      2. nigdy nie jest odpowiednia pora - bo tak się właśnie czeka w nieskończoność

      Chyba najważniejsze dobrze się czuć z tym psychicznie, jeśli czujesz, że brakuje
      Ci małej istotki, to może warto spróbować. A obawy będą zawsze - mniejsze,
      większe będą się pojawiać, czy w czasie ciąży, przed, czy po smile

      życzę uspokojenia wewnętrznego i podjęcia decyzji odpowiedniej dla Ciebie, dla
      Was smile
      • reni_78 Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 11:22

        właśnie mniej więcej to chciałam napisać smile

        poza tym, ciąża najczęściej nie pojawia się 'zgodnie z planem'
        mój Syn był tak hop siup, że nawet bym nie przypuszczała, że tak można,
        i powiedzmy, że zjawił się na rok przed 'planem'
        nad Córką, czyli nad drugim dzieckiem, pracowaliśmy ponad dwa lata

        może wpuśćcie na luz ?
        - jak będzie to będzie, a jak nie będzie za długo to pomyślicie o
        innych rozwiązaniach...

        pozdrawiam
    • woman-in-the-city Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 12:27
      Jestes młoda przepraszam za kolokwializm...dupawink
      Do rzeczy.
      Moim zdaniem poczekaj aż dojrzejesz do świadomej decyzji razem z mezem, bo to
      decyzja wspólna. Los bywa dla niektórych zaskoczeniem i obdarza ich potomstwem
      bez tzw. planowania za co wielu rodziców jest potem losowi wdzięcznych, bo
      nigdy by się na dziecko tu i teraz nie zdecydowali.
      Zaszłam w ciażę, gdy mieliśmy do góry nogami zycie przewrócone, mąz zakładał
      firmę, ja wkrótce straciłam pracę(potem znalazłam inną bo nie wszyscy pracodawcy
      boja sie cięzzarnych), ale takiego dostaliśmy życiowego kopa, ze podołaliśmy
      wielu problemom. Nie stac nas na niankę, jak wiesz jestem na wychowawczym, brak
      jednej pensji moze nie jest bardzo dotkliwy, ale odczuwalny. Teraz myślę coraz
      częsciej o drugim dziecku, tęsknię za takim małym berbeciem, ale nas na nie w
      tej chwili nie stac z wielu wzgledów. Ale moze się cos zmienismile Wasza sytuacja
      jest zgoła inna, wiec i na niańkę byscie odłożyli i Ty miałabys juz jedno
      dziecko przed 30 - tka odchowane,(co mnie sie niestety nie udało) potem
      spokojnie mogłabys się pracą zając, karierą,poszalec i bez szczypania po
      nabraniu sił planowac ewentualnie drugie na spokojnie.
      Nie ma dobrych momentów na dziecko, zawsze są jakies ale, jeszcze nowy dom,
      więcej pieniędzy na koncie, jeszcze Azję zwiedzic, jeszcze jachtem dookoła
      swiata popłynąc etc. etc smile
      Mój synek jest dla mnie motorem w zyciu, wszstko co teraz robię, robię z myślą o
      nim i jeśli czegoś żałuję to tylko tego, ze nie urodził się wcześniej smile
      • kuna821 Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 12:48
        nigdy nie będzie dobrego momentu smile my pierwsze "zrobiliśmy" sobie planowo a i tak życie nam się wywróciło i musieliśmy uczyć się być rodziną drugie planowałam "bo miałam pracę i perspektywy" "bo młody ma już 5 lat więc czas" itp. ale w ciążę nie zachodziłam w między czasie pracę straciłam ale za to dorosłam psychicznie do drugiego dziecka chciałam je mieć nie bo tak wypada i "jest dobry moment" ale z miłości i potrzeby serca no i za miesiąc maleństwo będzie z nami smile uczymy się gospodarować jedną pensją i planować wszystko w miarę możliwości
        więc jak psychicznie poczujesz się gotowa zaczniesz zaglądać do wózków i podziwiać małe bobaski to będzie dobry moment smile powodzenia
    • agulaq Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 13:15
      Mam 29 lat, mąż jest 5 lat starszy.
      Nie mam i nie chcę mieć dzieci. Sięgam pamięcią wstecz i chyba nigdy
      nie chciałam, czasami przez głowę przechodziła mi taka myśl, ale
      zawsze było jakieś "ale" i "nieodpowiedni moment". Teraz już jest mi
      zbyt wygodnie i fajnie by się zdecydować.

      Jeśli faktycznie chcecie mieć dzieci to nie ma się nad czym
      zastanawiać, bo jak napisały poprzednicznki, zawsze jest na nie
      nieodpowiedni moment, ale kiedy już się pojawiają na świecie to
      jakoś wszystko się samo układa.

      Powodzeniasmile
      • ula27121 Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 13:50
        agulaq napisała:
        >
        > Jeśli faktycznie chcecie mieć dzieci to nie ma się nad czym
        > zastanawiać, bo jak napisały poprzednicznki, zawsze jest na nie
        > nieodpowiedni moment, ale kiedy już się pojawiają na świecie to
        > jakoś wszystko się samo układa.
        >

        Nie będę opisywać swojej historii ale całkowicie zgadzam się z tą wypowiedziąsmile
        • naturella Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 14:59
          Nie ma dobrego momentu na dzieckosmile
          ja sobie wszystko zaplanowałam - dobra praca, umowa na czas
          nieokreślony, wysokie zarobki. Kupienie mieszkania, wykonczenie,
          specjalnie parter, bo wygodniej z wózkiem itp. I dwa miesiące po
          urodzeniu dziecka dowiedziałam się, że mam sobie szukać nowej pracy.
          Finansowo polegliśmy, byłam z Maksem 3 lata w domu. Przejedliśmy
          oszczędności, sprzedaliśmy samochód, wykorzystaliśmy debet - ale
          było warto. Okazało się, że ten zaplanowany moment jest wierutną
          bzdurą, bo sytuacja może zmienić się z dnia na dzień. A co więcej,
          jak już się ma dziecko, to totalnie zmienia się punkt widzenia i to,
          co kiedyś było ważne, jest już totalnie drugorzędnesmile
    • agattka_84 Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 14:56
      Dzięki za wypowiedzi. smile

      Chciałam dodać, że mąż już od dawna jest na "tak" i czeka na mnie i
      moją gotowość. smile Dla mnie ta decyzja jednak jest trudniejsza, bo
      wiadomo, że to jednak na mnie spadnie większość obowiązków
      związanych z dzieckiem. Z drugiej strony ciąża, macierzyństwo to dla
      mnie tak cudowna sprawa smile że nie mogę się już doczekać. smile
      • marzeka1 Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 15:04
        Więc nie czekajsmile zawsze z reguły jest jakieś "ale", masz jednak stabilną
        sytuację finansową, a to dla wielu par- duża przeszkoda.
      • monikaj21 Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 15:42
        Byłam w podobnej sytuacji - na dziecko zdecydowaliśmy się rok po
        ślubie, własne mieszkanie, fajna prca, brak rodziców do pomocy
        (chociaż to ma swoje plusy wink, M jak najbardziej gotowy na dziecko,
        ja z oporami w stylu Twoich, tylko sytuacji finansowej nie mieliśmy
        aż tak dobrej jak Wy bo mój M nie zarabiał tak żeby jedna pensja
        miała nam wystarczyć.
        Zdecydowałam się tak trochę zdroworozsądkowo, podobnie na kolejne -
        uważam że to w niczym nie przeszkadza - nie pociągało mnie ani bycie
        w ciąży ani noworedek ale coż - to była najprostsza droga do
        posiadania dziecka z którym już można się porozumiewać i takie
        dzieciaki uwielbiam smile
    • beatrix_75 Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 15:31
      skoro sie zastanawiasz , to znaczy ze jeszcze nie czas smile

      jestes jeszcze bardzo młoda , ja rodziłam w wieku 29 lat ,takze sie
      nie przejmuj ta " nieskończonoscią " ...
      napewno TA CHWILA nadejdzie

      pozdr.
      • alina.walkowiak Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 15:43
        Nigdy nie jest dobry czas na dziecko. Amen.
        • alina.walkowiak Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 15:45
          Jeśli ktoś uważa, że w XXI wieku nie można zaplanować dziecka to chyba jest
          niedorozwinięty umysłowo. 90% moich znajomych ma dokładnie zaplanowane dzieci.
          Pozostali ich nie mają tongue_out
          • ewagorak Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 16:38
            Nigdy nie ma dobrego czasu na dziecko. Najważniejsze,żeby było zdrowie i siła.
            Niestety odczułam to, a właściwie brak ich w czwartej ciąży.
          • miska_malcova Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 21:06
            alina.walkowiak napisała:

            > Jeśli ktoś uważa, że w XXI wieku nie można zaplanować dziecka to chyba jest
            > niedorozwinięty umysłowo. 90% moich znajomych ma dokładnie zaplanowane dzieci.
            > Pozostali ich nie mają tongue_out

            Ja zaplanowałam moje dziecko 8 lat temu. Urodzi się teraz, bo mój organizm tak
            postanowił i co Ty na to?
            • alina.walkowiak Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 23:20
              To ja może powiem w odwrotnej kolejności: brak dziecka można zaplanować -
              chodziło o jedną z pierwszych wypowiedzi, w której dziewczyna przyznaje się do
              klasycznej wpadki smile

          • mrowka_r Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 21:40
            To tylko im gratulować smile
            Byłam pewna, że wszystko można zaplanować, młodzi, zdrowi, w miarę możliwości
            poukładani "życiowo", czas na dziecko.
            Ale niestety jakoś nie wychodzi, kolejny rok mija...
            Wniosek nie wszystko da się zaplanować.
    • perlitek Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 21:14
      dobry moment na dziecko sama wyczujesz, niepowiedziane że wogóle
      nadejdzie. Moim zdaniem nic na siłę, ja jeszcze do dzisiaj nie
      bardzo "lubię" inne niż moje dziecko. Ale swoje mam zaplanowane więc
      i chciane czego i Tobie życzę. A moment nadejdzie z... czasem.
    • epreis Re: "Dobry" moment na dziecko 08.10.09, 23:54
      ja mam 25 lat i dwoje dzieci - 4 latka i 1,5 roku..

      "dobry" moment z wyrachowania nie przyjdzie nigdy...
      bo zawsze będzie jakieś "ale", jakieś straty..
      a nie mając dzieci nie zdajesz sobie sprawy z "zysków"

      a są ogromne! smile
    • justyna3003 Re: "Dobry" moment na dziecko 09.10.09, 07:22
      Jestem w trochę podobnej sytuacji-za kilka miesięcy skończę 25 lat, mąż 28.Dziecko marzy mi się już od 2 lat conajmniej, od ślubu minęło 3,5roku.Mąż też jest za!
      Obecnie jesteśmy po przeprowadzce do mieszkania 60m, ale czeka nas jeszcze urządzenie go i remont.Oboje mamy niezłą pracę, ale jeszcze nie na czas nieokreślony, mamy też jakieś 30 tys oszczędności, ale też i spałacanie kredytu za mieszkanie przez 20lat oraz konieczność kupienia nowszego auta w ciągu najbliższych 3-5mies.
      Z jednej strony chciałabym już zacząć się starać, a z drugiej mam jeszcze dużo obaw(głownie finansowych i zawodowych).
      Napiszecie, że mamy jeszcze czas, ale ja już tak bardzo bym chciała mieć takie maleństwo przy sobie...
    • listopad2009 Re: "Dobry" moment na dziecko 09.10.09, 08:27
      ja przez wiekszosc zycia dziecka nie chcialam miec
      potem troche chcialam, ale praca itp...
      potem, po 7 latach znajomości wzięliśmy ślub
      potem awans, zmiana stanowiska
      potem chwila zapomnienia
      i ciąża smile
      niespodziewana, niewyczekana, a jednak dająca nam od razu radość
      wielką
      dzisiaj mamy prawie 2-letniego synka i za miesiąc urodzi się córka
      (też nieplanowana, ale od razu ukochana)
      a mam 33 lata już...

      i cieszę się, że nie miałam dziecka wcześniej, chyba to nie był czas
      a to, że ucieszyliśmy się z ciąży od razu uświadomiło nam, że to
      WŁAŚNIE BYŁ TEN CZAS, choć trudno uwierzyć, że możliwe jest zajście
      w ciążę przez jeden raz zapomnienia (właściwie dwa razy wink. widać
      tak miało być.

      A co do zaplanowania sobie ciąży to patrząc wokół nie jest łatwo.
      Z bliskich znajomych: jedna para nie ma szans - Synka adoptowali
      druga para stara się od 3 lat - bezskutecznie jak na razie, mimo
      chodzenia o lekarzach
      trzecia para stara się od 2 lat - też bezskutecznie

      więc to nie jes tak łatwo, a jak przychodzi co do czego to są
      problemy - oczywiście nie u wszystkich, ale jak nadchodzi "ciśnienie
      na dziecko" to okazuje się, że życie całe poukładane,
      mieszkanie/dom, kasa, super praca, tylko..... dziecka brak i brak i
      brak...

      Jestem zadowolona z życia i cieszę się, że mam dzieci (na razie
      jedno, no bo drugie jeszcze w brzuchu siedzi) z "wpadek" z mężem. Bo
      coś mi się wydaje, że w innym wypadku do dzisiaj byśmy bylu
      bezdzietni....
      • anula36 Re: "Dobry" moment na dziecko 09.10.09, 09:39
        z perspektywy 36 letniej bezdzietnej kobiety ktora sie juz raczej na dziecko nie zdecyduje ( chyba ze wpadnie), widze ze im wczesniej ( w rozsadnych granicach) tym lepiej. Wiecej sily i cierpliwosci, a kariera i sprawy materialne nie zawsze ukladaja sie z czasem w lepsza strone.
    • krzysztofsf Dzieci "studenckie" 09.10.09, 09:33
      Patrzac z perspektywy czasu, widze, ze najbardziej wygrani na czasie "robienia dzieci" byli znajomi (kilka par), ktorzy dzieci mieli w czasie studiow i siedzieli z niemowlakami w akademiku.
      W okres pracy zawodowej wchodzili juz z dziecmi przdszkolnymi.

      Krotko po przekroczeniu 40-i dzieci im sie mniej lub bardziej pousamodzielnialy i maja czas w pelni dla siebie. Jednoczesnie z racji mlodego wieku i pracy zawodowej nie grozi im obarczenie funkcja "dziadkow" i nianczenie kolejnego pokolenia.
      • anula36 Re: Dzieci "studenckie" 09.10.09, 09:41
        cos w tym jestsmileTez znam takie przyklady.
      • agattka_84 Re: Dzieci "studenckie" 09.10.09, 09:41
        To, co mówisz moim zdaniem bardziej odnosi się do pokolenia moich
        rodziców (rocznik 1960), ewentualnie trochę późniejszych niż do
        dzisiejszych studentów.

        Dlaczego? Po pierwsze, wtedy ludzie wcześniej zawierali małżeństwa.
        (Ja biorąc ślub w wieku 23 lat byłam ewenementem wśród koleżanek).
        Po drugie, dziś studenci mają więcej możliwości (np. wyjazdu na
        stypendium zagraniczne) i najczęściej nie chcą z nich rezygnować.

        Chociaż ja sama czasami żałuję, że "nie zaliczyłam" wpadki na
        studiach. wink
        • krzysztofsf Re: Dzieci "studenckie" 09.10.09, 09:54
          agattka_84 napisała:

          > To, co mówisz moim zdaniem bardziej odnosi się do pokolenia

          Zauwazylas, ze pisze "z perspektywy czasu".....

          >
          > Dlaczego? Po pierwsze, wtedy ludzie wcześniej zawierali małżeństwa.

          Nieprawda.
          Wiekszosc malzenstw znajomi (i ja) pozakladali po studiach, majac juz prace, ewentulnie przy koncu studiow - z tym, ze wez poprawke, ze nagminne bylo przedluzanie studiow - Ja mialem tylko jeden urlop dziekanski, wiele osob z mojego otocznia przedluzalo studia do 7 lat, i to czesto zaczynajac je po 5-o letnim technikum.

          > (Ja biorąc ślub w wieku 23 lat byłam ewenementem wśród koleżanek).
          > Po drugie, dziś studenci mają więcej możliwości (np. wyjazdu na
          > stypendium zagraniczne) i najczęściej nie chcą z nich rezygnować.
          >
          > Chociaż ja sama czasami żałuję, że "nie zaliczyłam" wpadki na
          > studiach. wink

          Zaznaczylem jedynie, ze widze iz "biologicznie" bylo to bardzo korzystne dla osob, ktore mialy wczesnie dzieci (chociaz sadze, ze przynajmniej pierwsze dziecko takich par bylo przewaznie z wpadki, czasem wlasnie powodujacej zawarcie malzenstwa).
          Naturalnie wczesne dziecko jest to recepta dla udanych malzenstw, dobrze dobranych w tym okresie.
          • agattka_84 Re: Dzieci "studenckie" 09.10.09, 10:09
            > > Dlaczego? Po pierwsze, wtedy ludzie wcześniej zawierali
            małżeństwa.
            >
            > Nieprawda.
            > Wiekszosc malzenstw znajomi (i ja) pozakladali po studiach, majac
            juz prace, ew
            > entulnie przy koncu studiow - z tym, ze wez poprawke, ze nagminne
            bylo przedluz
            > anie studiow - Ja mialem tylko jeden urlop dziekanski, wiele osob
            z mojego otoc
            > znia przedluzalo studia do 7 lat, i to czesto zaczynajac je po 5-o
            letnim techn
            > ikum.

            Nie możesz pisać "nieprawda" o wieku zawierania małżeństw, bo jest
            to czysta statystyka. wink W 2006 roku średni wiek kobiety to było 25
            lat, a na początku lat '90 23 lata. I podejrzewam, że było to
            jeszcze mniej biorąc pod uwagę małżeństwa zawierane w latach 70-80.

            Co do "biologicznych" korzyści wczesnego rodzicielstwa, to jak
            najbardziej się zgadzam.
            • krzysztofsf Re: Dzieci "studenckie" 09.10.09, 10:27
              agattka_84 napisała:

              > > > Dlaczego? Po pierwsze, wtedy ludzie wcześniej zawierali
              > małżeństwa.
              > >
              > > Nieprawda.
              > > Wiekszosc malzenstw znajomi (i ja) pozakladali po studiach, majac
              > juz prace, ew
              > > entulnie przy koncu studiow - z tym, ze wez poprawke, ze nagminne
              > bylo przedluz
              > > anie studiow - Ja mialem tylko jeden urlop dziekanski, wiele osob
              > z mojego otoc
              > > znia przedluzalo studia do 7 lat, i to czesto zaczynajac je po 5-o
              > letnim techn
              > > ikum.
              >
              > Nie możesz pisać "nieprawda" o wieku zawierania małżeństw, bo jest
              > to czysta statystyka. wink W 2006 roku średni wiek kobiety to było 25
              > lat, a na początku lat '90 23 lata. I podejrzewam, że było to
              > jeszcze mniej biorąc pod uwagę małżeństwa zawierane w latach 70-80.


              Poszukaj statystyk zawierajacych te same dane z uwzglednieniem wyksztalcenia. zakladalem ze piszemy raczej o studentach i ludziach z wyksztalceniem wyzszym. I naturalnie tej grupy dotyczylo moje "nieprawda".

              Jesli siegnac szerzej, to wiele dziewczat z mojej klasy licealnej niekontynulujacych nauki lub poprzestajacych na szkolach policealnych pozawieralo malzenstwa praktycznie zaraz po maturze. rowniez odsetek mlodych ludzi zyjacych na wsiach i szybko zakladajacych rodziny byl znacznie wyzszy. Rowniez wybronienie sie od wojska poprzez zostanie jedynym zywicielem rodziny bylo latwiejsze niz dostepne dla rocznikow doroslych od konca lat 90-ych studiowanie na wyzszych szkolach tanca kroju i szycia itp pseudouczelniach .

              Obecnie o wiele wiecej osob konczy studia i sadze, ze to ma wplyw na przesuniecie wieku ogolnie w populacji.


              > Co do "biologicznych" korzyści wczesnego rodzicielstwa, to jak
              > najbardziej się zgadzam.
        • woman-in-the-city Re: Dzieci "studenckie" 09.10.09, 09:55
          agattka_84 napisała:

          >
          >
          > Chociaż ja sama czasami żałuję, że "nie zaliczyłam" wpadki na
          > studiach. wink


          Ja to byłam mocno ostrożna, jak juz wpadac to z własciwym człowiekiem, a takiego
          dopiero po studiach poznałam i wpadki niestety nie zaliczyliśmywink
    • anew3 Re: "Dobry" moment na dziecko 09.10.09, 13:03
      1.zaden moment nie jest dobry
      2. wlascowie kazdy
      I jedno i drugie jest prwda, skoro juz jestes ustatkowana to czemu
      nie?ja w tym wieku mieszkalam jeszcze w akademiku i glowie mialam
      duzo roznych rzeczy tylko nie dziecko o mezu wtedy tez nie myslalam.
      Moje dziecko pojawilo sie pozno na swiecie, pare lat po slubie.O 2
      lata pozniej niz planowalam.No coz zycie.
    • agulle Re: "Dobry" moment na dziecko 09.10.09, 15:00
      wg mnie jesteś jeszcze młoda i jeżeli nie czujesz, że musisz,
      pragniesz mieć już teraz dziecko, to się wstrzymajcie. Dziecko nawet
      planowane, oczekiwane, wywraca świat rodziców - jednak mamy przede
      wszystkim - do góry nogami. Trzeba też przyznać, ze jest to duża
      próba dla związku (dziwię się parom, którym się nie układa i decydują
      się na dziecko, bo może to poprawi ich relacje).
      Pewnie, że nigdy nie ma dobrego momentu, żeby powiedzieć, teraz jest
      czas na dziecko. Zwłaszcza, ze do tego dochodzi jeszcze aspekt
      płodności kobiety (faceci tu mają lepiej), podobno po 25 rż kobieca
      płodność zmniejsza się z każdym rokiem o 5%.
      My z mężem mamy po 30 lat, jesteśmy razem 9 lat, od trzech lat
      małżeństwem a od siedmiu m-cy rodzicami dwóch synków.
      W pewnym momencie doszliśmy do wniosku, że już jesteśmy gotowi
      (materialnie, emocjonalnie, uczuciowo...) na dziecko.
      I muszę powiedzieć, ze bałam się tego, że ze wzgl na mój wiek, może
      być ciężko zajść w ciąże - a tu proszę dubeltowy strzał i to bez
      stresu, liczenia dni: p, np.
      Zresztą wśród moich znajomych (podobny wiek) właśnie teraz zaczynają
      sypać się dzieci.
      Ja na Twoim miejscu poczekałabym, przynajmniej do tego okresu, kiedy
      już będziecie po przeprowadzce. Bo wiesz Twój stan emocjonalny w
      czasie ciąży jest bardzo ważny, lepiej sobie zagwarantować spokojne
      życie na te 9 m-cy. A decyzję i tak musicie podjąć sami.
      Powodzenia
      • myszencja6 Re: "Dobry" moment na dziecko 09.10.09, 15:13
        a ja z innej strony. Mam conajmniej trzy koleżanki, które całe życie
        się zabezpieczały, brału pigułki i 'panicznie' bały się wpadki.
        Teraz, w wieku lat ok. 30 mają męża, mieszkanie, pracę....i ogromne
        problemy z zajściem w ciążę. Jedna, okazało się , że ma
        policystyczne jajniki, druga problemy z zagnieżdżeniem zarodka a
        trzecia nie wiadomo dlaczego od dwóch lat nie może zajść w ciążę.
        Niestety cywilizacja i chemia ma wpływ na nasze życie. Nie twierdzę,
        że będziesz miała problemy z zajściem w ciążę, nie chcę Cię też
        straszyć tylko pokazać, że często nasze plany biorą w łeb i nie mamy
        na to żadnego wpływu. Wszystkie trzy żałują, że szybciej nie zabrały
        się za dzieci....
        Ja miałam pierwsze dziecko w wieku 29 lat i żałuję, że nie
        zdecydowałam sie o 2 lata wcześniej. Teraz jestem w drugiej ciąży,
        sytuacja finansowa jest nieciekawa ale na chleb i pieluchy starczywink
        Mamy siebie i zdrowie, to jest najważniejsze. Reszta sie ułoży!smile
        • joanna_poz Re: "Dobry" moment na dziecko 09.10.09, 15:29
          no ja akurat zaszłam w ciąże mając 32 lata i zaszłam przy pierwszej
          próbie, a ciążę miałam książkowo prawidłową i zdrowąsmile
          dla mnie akurat był to dobry moment na dziecko - i dojrzałam do
          decyzji psychicznie, i miałam względnie komfortową sytuację
          materialną.
          • anyx27 Re: "Dobry" moment na dziecko 10.10.09, 02:14
            a ja podjęłam decyzję o macierzyństwie jeszcze na studiach. Teraz ja mam 28lat,
            młoda 4 lata i to była najlepsza decyzja w moim życiu big_grin nie mam presji, parcia
            na zegar biologiczny, tylko własnie teraz na spokojnie robię karierę wink kiedyś
            tez myslałam, ze dziecko ok. 30-tki, na sszczęście szybko zmądrzałam wink
    • ula27121 Re: "Dobry" moment na dziecko 10.10.09, 06:57
      To ja jednak napiszę. Nasze dzieci zaplanowane co do dnia. Jednak mój rozsądek
      podpowiadał mi, że nie ma się co szczypać. Od razu, i dwoje w małym odstępie.
      Też byłam przerażona ale wiedziałam, że i tak mnie to czeka zatem lepiej mieć to
      z głowy na początku.
      Brzmi bardzo pragmatycznie bo takie było. Przykro mi ale nie miałam instynktów,
      nie przepadam za dziećmi ale....swoje uwielbiamwink
      Pierwsze dziecko rodziło się jak mieszkaliśmy u rodziców, teraz mamy własne 80m,
      dzieci syn 5 lat, córka 3 szczęśliwe przedszkolaki. Z mężem mamy lat 30 i na
      wiosnę ruszamy z budową domu. A moje największe obawy to były właśnie mieszkaniowe.
Pełna wersja