kieszonkowe dla dorosłych

27.10.09, 18:03
Idąc za linkami Frugala trafiłam na blog thesimpledollar.com, a dokładnie na
wpis na temat miejsc, które kuszą nas do wydawania pieniędzy oraz sposobów,
jak z owym kuszeniem sobie radzić.
Autor, jako jedną z metod, podaje przeznaczanie dla siebie pewnej kwoty, którą
można wydać na co tylko się chce, bez zupełnego poczucia winy. Autor połączył
to także z zapisywaniem rzeczy, które nas "kuszą" na kartce, odczekania 30-stu
dni z ich kupieniem, i jeżeli po tym miesiącu faktycznie będziemy chcieli
nadal mieć daną rzecz, to można ją kupić. Jeżeli cena przekracza kwotę, którą
mamy z naszego kieszonkowego, to musimy sobie uzbierać.

Czy ktoś z was stosuje te metodę? Ile miesięcznie przeznaczacie na swoje
kieszonkowe? Czy są to pieniądze wydane zupełnie "bez sensu", czy kupujecie za
nie coś, co faktycznie sprawia wam radość i czym się cieszycie długi czas
i/lub korzystacie z tego? Czy zbieracie na coś większego i porządniejszego,
czy raczej pieniądze "palą" was i nie spoczniecie, dopóki nie wydacie ich do
końca?wink

Ja wpadłam na ten pomysł kilka tygodni temu, a że większość zakupów robię
przez internet, to przelałam sobie pewną kwotę na Pay Pal i udzieliłam sobie
pozwolenia na całkowite "rozpuszczenie" ich. Efekt jest taki, że trochę się
męczę.wink Kupiłam kilka rzeczy, z których faktycznie skorzystałam, o mały włos
jednak uniknęłam zakupu kilku bzdur, a było bliskowink
    • konto_calkiem_nowe Re: kieszonkowe dla dorosłych 28.10.09, 10:56
      >Ile miesięcznie przeznaczacie na swoje kieszonkowe?

      zarabiam w euro, wiec kwota tez w euro - 250 dla mnie i oczywiscie tyle samo dla
      zony (na "prywate" idzie tez to co zarobiomy extra - zona 13 i 14ta pensja +
      diety za wyjazdy zagraniczne, ja - to co dorobie przez net, ale dawno juz nic
      nie dorobilem)

      >Czy są to pieniądze wydane zupełnie "bez sensu", czy kupujecie za
      >nie coś, co faktycznie sprawia wam radość i czym się cieszycie długi czas i/lub
      korzystacie z tego? Czy zbieracie >na coś większego i porządniejszego,czy raczej
      pieniądze "palą" was i nie spoczniecie, dopóki nie wydacie ich >do końca?wink

      z tych pieniedzy kupujemy to na co mamy ochote, ja np uzbieralem na TV i PS3,
      kupujemy z tego ciuchy czasem, prezenty itp, czyli ogolnie idzie i na pierdoly i
      na trwale rzeczy + dorzucamy czasem z tej kwoty do wyjazdow
    • serendepity Re: kieszonkowe dla dorosłych 28.10.09, 11:37
      Nie stosuje kieszonkowego, bo nie mam problemow z kontrola nad zakupami. Ale
      jedna rzecz sprawdza sie niezaleznie od tego: zastanowienie sie czy cos jest nam
      potrzebne. Np rok temu we wrzesniu stwierdzialm, ze przydlaby mi sie netbook do
      grania na gieldzie. Przez rok podgryzalam temat, ciagle nie podobaly mi sie
      rozne modele, potem stwierdzilam, ze telefon mi wystarcza do grania na gieldzie.
      I dopiero po 13 miesiacach dojrzalam w koncu do kupna tego netbooka, bo jest mi
      faktycznie potrzebny do gieldy.

      Patrzylam tez po raz pierwszy od 3 lat na nowe telefony rozwazajac wymiane, ale
      po spedzeniu 1 dnia na przegladaniu netu doszlam do wniosku, ze wystarczy mi
      nowa bateria do starego telefonu i kupilam ja na ebay. Telefon odzyskal moc i
      wcale nie byl mi potrzebny nowy.
    • martasz_81 Re: kieszonkowe dla dorosłych 28.10.09, 11:44
      > Autor, jako jedną z metod, podaje przeznaczanie dla siebie pewnej
      kwoty, którą
      > można wydać na co tylko się chce, bez zupełnego poczucia winy.
      Autor połączył
      > to także z zapisywaniem rzeczy, które nas "kuszą" na kartce,
      odczekania 30-stu
      > dni z ich kupieniem, i jeżeli po tym miesiącu faktycznie będziemy
      chcieli
      > nadal mieć daną rzecz, to można ją kupić. Jeżeli cena przekracza
      kwotę, którą
      > mamy z naszego kieszonkowego, to musimy sobie uzbierać.

      30 dni to moim zdaniem zbyt długo, szczególnie w przypadku
      odzieży smile Ja stosuję tego rodzaju strategię, ale odkładam zakup o 3
      dni smile Jeżeli to, co mi się spodobało jeszcze jest w sklepie, w
      odpowiednim rozmiarze i nadal mi się podoba, to kupuję. big_grin

      Kieszonkowego jako takiego nie stosuję.
      • zielona-oliwka Re: kieszonkowe dla dorosłych 28.10.09, 14:21
        3 dni to dla mnie stanowczo za mało.wink Potrafię czasami przez dwa tygodnie
        chodzić "w amoku" i myśleć o jakiejś rzeczy, która mnie kusi do kupna, nie
        potrafiąc zupełnie zdrowo ocenić, czy faktycznie jest to dobry wybór.wink
        • verdana Re: kieszonkowe dla dorosłych 28.10.09, 15:20
          Czlowiek dorosły powinien umieć kupic albo nie kupic - i poniosic
          tego konsekwencje. Przeznaczanie konkretnej sumy, nie kupowanie
          niczego od razu - to sztuczki, ktore moze i powodują,z e kupuje sie
          nieco mniej, ale przeznacza sie i na myslenie o zakupach i same
          zakupy bez porownania więcej czasu 9chocby dwukrotne jezdżenie do
          sklepu), nie kupuje się wprawdze rzeczy pod wplywem impulsu - ale
          zalożę się, ze nie kupuje się takze wielu rzeczy naprawde
          potrzebnych i ulatwiających zycie. Dla mnie jest to najprostsza
          droga do patologicznego skąpstwa i uznania, ze najlepiej niczego w
          ogole spbie nie kupować.
          • magdalaena1977 Re: kieszonkowe dla dorosłych 28.10.09, 16:25
            verdana napisała:

            > Czlowiek dorosły powinien umieć kupic albo nie kupic - i poniosic
            > tego konsekwencje. Przeznaczanie konkretnej sumy, nie kupowanie
            > niczego od razu - to sztuczki
            Zgadzam się. Wiem na co mogę sobie pozwolić i jeśli zdecyduję, że chcę to mieć i
            że jest mi potrzebne, to kupuję od razu.
            Czasami lubię się zastanowić i pobadać rynek, ale wtedy zwykle zaczynam
            wcześniej - np. do kupna nowej komórki przymierzałam się z miesiąc przed tym jak
            kończyła mi się umowa, a za laptopem rozglądałam się prawie dwa miesiące (licząc
            od pierwszych wizyt na ceneo).

            Ale dla mnie takie zakupy to nie jest problem finansowy - w dodatku w zasadzie
            nigdy ich nie żałuję (no czasami jak książka czy płyta mi się nie spodobają) i
            długi czas patrzę na zakup z przyjemnością (laptop kupiłam w sierpniu a jeszcze
            teraz zdarza mi się pomyśleć "och jaki fajny, jak mi się dobrze na nim pracuje").

            Dla mnie problemem finansowym są wydatki typu - czynsz, zdrowie, jedzenie ...
            Kasy dużo, a przyjemności niewiele.
          • zielona-oliwka Re: kieszonkowe dla dorosłych 28.10.09, 16:42
            verdana, niektórzy dorośli ludzie jednak mają problem z rozrzutnością, jak na
            przykład ja. wink Dlatego często muszę stosować wybiegi, które pozwolą mi trochę
            ochłonąć, przeanalizować ewentualny zakup danej rzeczy i podjąć decyzję "na
            zimno". A ponieważ ciągle czegoś "potrzebuję", to takie kieszonkowe pozwala mi
            zachować odpowiednie proporcje między pieniędzmi, które zarabiam, a pieniędzmi,
            które wydaję. wink
            A do skąpstwa jeszcze daleka przede mną droga i raczej mi ono nie grozi. wink


            magdalena1977, no i właśnie zrozumienie tego zajęło mi kilka miesięcy - nie
            kupię tej pary "pantofelków" teraz, to kupię inną za jakiś czas, nie umrę, jak
            nie będę jej miała od razu.wink
            A swojego laptopa kupiłam w listopadzie zeszłego roku (szukałam go około
            czterech miesięcy bo miałam nietypowe wymagania), i do teraz jak go używam, to
            cieszę się, że nie spieszyłam się z jego kupnem, bo wg mnie jest (prawie) idealny.wink
            • jamesonwhiskey Re: kieszonkowe dla dorosłych 28.10.09, 22:13
              >cryingszukałam go około
              > czterech miesięcy bo miałam nietypowe wymagania)

              strzasznie nie zdecydowana musisz byc zeby miesiacami szukac laptopa
              • zielona-oliwka Re: kieszonkowe dla dorosłych 29.10.09, 01:02
                Fakt, jestem niezdecydowana. Ale jak wspomniałam, miałam nietypowe wymagania co
                do laptopa; znalazłam wiele modeli, ale przy każdym musiałabym iść na jakieś
                ustępstwa. A ponieważ przywiązuję się do swoich rzeczy, nie chciałam kupować
                takiego, który musiałabym po dwóch latach wymienić. Dlatego szukałam dotąd, aż
                znalazłam to, o co mi chodziło.smile
        • magdalaena1977 Re: kieszonkowe dla dorosłych 28.10.09, 16:18
          zielona-oliwka napisała:

          > 3 dni to dla mnie stanowczo za mało.wink
          ale przy ciuchach miesiąc później - może nie być już towaru w sklepie (nauczyłam
          się kupować zaraz na początku sezonu, bo potem brakuje rozmiarów) albo zmieni
          się pogoda i pantofelki będą musiały czekać do wiosny w szafie.
    • ekologik Re: kieszonkowe dla dorosłych 28.10.09, 20:36
      Kieszonkowego sobie nie wydzielam, bo udaje mi się opanować wydatki impulsowe.
      Nie muszę też sobie ich zapisywać, bo jakoś tak zawsze wychodzi, że od pomysłu
      żeby coś kupić do jego realizacji mija naprawdę sporo czasu i wiele pomysłów w
      międzyczasie z głowy wyparowuje...
    • volta2 Re: kieszonkowe dla dorosłych 28.10.09, 22:51
      ja nie robię impulsywnych zakupów, wręcz przeciwnie, czasem kupię
      (głównie ciuchy) coś czego nie potrzebuję, bo muszę kupić a wiem, że
      następna okazja za roksad

      nienawidzę kupowania rzeczy
      jedyne pieniądze jakie wydaję to te na życie, picie i zabawę
      każde pieniądze mogę wydać na wyjazdy i każde na narty.

      ciuchy, buty, gadżety elektroniczne mam do tego czasu aż się
      poprują, podziurawią i padną.
      nikt by za mnie nie dał 10 złotych, najczęściej z mężem wyglądamy
      jak para obwiesiów, ubrana często w lumpeksie - a od dawna jesteśmy
      w najwyższej grupie podatkowejsmile
      mąż większą wagę do stroju pracowego przykłada, ale już po pracy czy
      w łikend to...

      także nam kieszonkowe żadno nie jest potrzebne, mąż często w ogóle
      jest bez pieniędzy, w sumie i tak niczego przez całe dnie nie
      kupuje, to zdarza mu się nic w portfelu nie mieć, nawet karty, bo te
      częściej mam ja, jako obsługująca dom, szkołę i taksówkę
Pełna wersja