Dodaj do ulubionych

Żyje skromie, wydaję dużo....

08.11.09, 13:33
Jestem singlem, mieszkam sama w dość dużym mieszkaniu (68m), które na moje
nieszczęście jest dość zimne, więc ogrzewanie sporo kosztuje. Do tego płacę
spory czynsz (300zł i nic w nim nie ma, w tym 200zł na fundusz remontowy).
Dojeżdżam do pracy kilkanaście kilometrów, więc i auto trzeba utrzymać
(włącznie z kosztami mechanika, opon, ubezpieczenia itd.). Wydaje mi się, że
żyję dość skromnie i w zasadzie odmawiam sobie baaaardzo wiele. No, cóż, życie
jest drogie, więc na przyjemności już za bardzo nie starcza. Od około roku
zapisuję wydatki. To pozwoliło mi bardzo ograniczyć zakupy papiernicze, które
uwielbiałam smile) Zrezygnowałam też z kupowania książek (kupuję tylko te
najniezbędniejsze) na rzecz korzystania z bibliotek, a nad każdym ciuchem
zastanawiam się trzy razy. W efekcie kupuję chyba co dziesiąty ciuch, na jaki
miałabym ochotę smile Więc to zapisywanie coś mi dało. Ale wciąż wychodzi mi, że
miesięcznie potrzebuję 2500zł na wszystkie wydatki. A to bardzo dużo. Owszem,
mogłabym pewnie zaoszczędzić trochę na jedzeniu (chociaż i tak kupuję w tanich
sklepach), ale wolę wydać te 50zł miesięcznie więcej i kupować jedzenie dobrej
jakości. Mogłabym może wydać z 30-50 zł mniej na chemię. Mogłabym zacisnąć
pasa i nie kupować ubrań, bo to spory wydatek w moim budżecie. Ale, kurcze,
wtedy żyłabym już chyba całkiem jak dziadówa tongue_out
Chciałabym wydawać mniej na życie (któż by nie chciał?), ale to już nie wiem
jakim kosztem. Muszę też dobrze wyglądać w pracy. Ostatnio kupiłam czapkę,
biały golf, biały i brązowy t-shirt z długim rękawem. Każda rzecz w granicach
25-30 zł, a to tylko taka baza. To chyba nie jest jakaś wielka rozrzutność,
prawda? Już sama nie wiem...

W każdym razie moje wydatki przedstawiają się następująco (średnia roku):

Rachunki 1000
Jedzenie 400
Auto 300
Chemia 100
Usługi 50
Wyjazdy 100
Dom 70
Książki 30
Apteka 85
Ubrania 200
Pozostałe 150

W usługach zawiera się fryzjer, kosmetyczka, szewc, krawcowa (wszystko
sporadycznie, raz na jakiś czas). W ubraniach zawieram też buty, bieliznę,
rajstopy i torebki. Pozostałe to wszystko, co nie należy do powyższych
kategorii: prezenty, koszty biblioteczne, papiernicze, pocztowe, tusze do
drukarki i inne.

W rachunkach jest czynsz (308), telefony (100), tv (40), internet (50), prąd,
gaz, woda. Ogrzewanie gazowe.

Krytyka wskazana smile
Obserwuj wątek
    • zonaniezona1 No nie wiem .... 08.11.09, 14:01
      Moim zdaniem dosyć skromnie żyjesz. Na opłaty nie wydajesz wcale dużo.
      Jedyna rzecz do ograniczenia to ciuchy i chemia... Ale jesteś pewnie
      młoda , więc zależy Ci bardzo na ładnym wyglądzie...Rozumiem smile))....
      Może bym o 150 zł jakoś zredukowała wydatki...Ale przyznam , że jeśli
      do wyjazdów dodajesz wakacje...to i tak wygląda to przyzwoiciesmile))
        • 4g63 Re: No nie wiem .... 13.11.09, 13:56
          > A ni mogłabys zmienic mieszkania na nieco mniejsze i blizej pracy -
          > zaoszczedzilabys i na czynszu i na dojazdach i na ogrzewaniu.

          wyjaśnij mi swój tok rozumowania - jak wynajęte mieszkanie, bo chyba to nie jest rada do kupna nowego, ma obniżyć koszty czynszu, które i tak są niezwykle niskie w porównaniu do kosztu wynajmu????
          • stef63 Re: do ryszard_mis_ochodzki 13.11.09, 22:52
            jesli czynsz kosztuje cie tylko 300zl
            >
            > to na co idzie 2200?


            Czy Ty umiesz czytac ze zrozumieniem?
            Opłaty to nie tylko czynsz.

            Tekst na temat "tapety" wsadź sobie w buty może będziesz wyższy.
            Myślisz że pokazałeś jaki jesteś mądry?
            Pokazałeś jaki z ciebie burak i cham.
            Można mieszkac samemu, i byc z kimś - a ten ktoś może mieszkac w innym mieście
            (niekoniecznie trzeba miec męża).
            Co wiesz o jej prywatnym życiu?
            • krzysztofsf Re: do ryszard_mis_ochodzki 13.11.09, 23:17
              To juz drugi taki (albo ten sam trolluje pod roznymi nickami), piszacy byle co,
              aby tylko dogryzc.

              Chyba na jakiejs wsi niedawno podlaczyli internet, bo w wiekszych osrodkach
              zanikla stosowana przez niego terminologia.
              • joankb Re: do ryszard_mis_ochodzki 13.11.09, 23:24
                Spokojnie - to jedna z "gwiazd" gazetowego forum. Jeszcze wszystkich nie było smile).
                Uwielbiam wprost jak wątki trafiają na główną....
                Ale może przy okazji trafi tu też ktoś komu forum się spodoba - i zostanie.
                • mondego1 Re: do autorki 14.11.09, 12:58
                  postaraj sie ograniczyc wydatki na chemie, ciuchow kupuj mniej,
                  lepszej jakosci i nie tak czesto.Co do auta, postaraj sie jezdzic
                  komunikacja publiczna ( jezeli sie da) bilet miesieczny ( taniej,
                  ekologiczniej i mozna ksiazki czytac w drodze do pracy) , samochod
                  sprzedaj w diably.Jezeli komunikacji nie ma lub nie jest w dogodnych
                  godzinach, postaraj sie znalesc kogos kto pracuje w tej samej
                  miejscowosci co Ty i podzielcie sie kosztai paliwa.Na jedzniu i
                  ogrzewaniu nie warto oszczedzac.
      • theorema Re: No nie wiem .... 13.11.09, 23:58
        Ja też uważam, że to niewiele, choć mieszkanie jest spore, mniejszeby się taniej
        ogrzewało. A poradzić mogę tylko second handy, jeśli się nie brzydzisz. Ja dziś
        kupiłam 3 bluzki i dwie pary spodni - świtne fasony, jakość - za 33 zł. Bo w
        piątki jest nawet w lumpeksach wyprzedaż i ceny jednocyfrowe. A potem koleżanki
        skamlą - TY masz ciągle nowe ciuchy i to jakie!smile))pozdrawiam.
    • zuzanna56 Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 14:12
      Alino, w zasadzie to samo mogłabym powiedzieć o sobie. Wydaje mi się
      że nie przepuszczam pieniędzy na bzdury (a już po lekturze tego
      forum pewne rzeczy ograniczyłam) a widzę że wydaję sporo. Trudno
      byłoby mi ocenić twoje wydatki, bo singlem byłam całe lata temu i
      mieszkałam wtedy z rodzicami, studiowałam, udzielałam korepetycji i
      moje wydatki były inne. Teraz mam męża i dwoje dzieci, wydatki dla 4
      osób są jednak inne. Też dojeżdżamy, każde z nas kilkanaście
      kilometrów, mamy dwa samochody, bo każde jedzie o innej godzinie i w
      inną stronę. My mamy kredyt (sprzedaliśmy mieszkanie i dołożyliśmy
      drugie tyle), opłaty za ogrzewanie, prąd, wywóz szamba, wywóz śmieci
      mamy duże.
    • gad.forumowy Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 15:19
      Cześć Alina smile
      Już spieszę z podpowiedziami jakie mi do mej gadziej głowy przyszły wink
      Najbardziej radykalny pomysł to zrezygnowanie z dojazdów do pracy samochodem i jeżeli sobie poradzisz to sprzedaż samochodu. Jeżeli jednak potrzebujesz go do wyjazdów sporadycznych (ale zrezygnujesz z jeżdżenia nim do pracy) to możesz w zależności od jego wartości albo go zostawić albo wymienić na tańszy (matizem też da się jechać wink ). Ja tak zrobiłem - sprzedałem samochód i po kilku miesiącach kupiłem sobie starego poloneza - do tego żeby tygodniami stał nie potrzebuję lepszego samochodu. Do pracy - autobus (45 km).
      Sprawa druga to ubrania 200 zł miesięcznie to jednak niemało.
      No i zasada małych kroczków - postaraj się oszczędzać na wszystkim małe kwoty (tj. dzisiaj nie kupię tej bułki za 2,50... ).
      Tak ja bym to widział. Powodzenia.
    • dontteaseme Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 15:42
      A moze warto byloby pomyslec o wynajeciu czesci mieszkania?
      Skoro - jak sama piszesz - jest za duze dla Ciebie samej.
      Wiem, ze to pewnien dyskomfort no ale moze trafilabys na kogos symaptycznego, moze na jakas fajna osobe, mloda , studiujaca i/lub pracujaca w ktora mialabys wiele wspolnegosmile
      Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w miastach uniwersyteckich zawsze znajdzie sie chetny student na pokoj. Mozna wynajac studentce/studentowi dziennemu albo zaocznemu, ktory nocowlaby tylko w weekendy. W Warszawie wynajecie pokoju to zysk rzedu 500-800 zl na miesiac, plusem jest tez to, ze czesto ma sie lokatora tylko na 9 miesiecy w roku.
    • allybb Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 15:50
      A gdyby tak jeden pokój podnająć np. studentce (albo dwóm)? Zawsze to 300-600 zł do przodu...
      Samochód w miarę możliwości przerobić na gaz (można to zrobić na raty nie odczujesz tak bardzo jednorazowego dużego wydatku), oszczędności powinny być spore, najlepiej by to było sobie przeliczyć.
      Poszukać alternatywnych dostawców internetu i kablówki (może warto zainstalować własną antenę i dekoder? Fajna jest oferta telewizji na kartę, wprawdzie jednorazowo trzeba zapłacić chyba z 200 zł za dekoder ale potem wychodzi 10-16 zł za miesiąc. Nie mogę mówić, że polecam bo nie miałam okazji z tego korzystać ani nie znam nikogo kto by to miał ale może warto poszukać kogoś, kto z tego korzysta i popytać czy warto).
      Poszukać tańszego fryzjera, popytać koleżanek, których fryzury się podobają i dowiedzieć się ile płacą, może mniej niż Ty?
      Tusze do drukarki - jeśli dużo drukujesz może warto korzystać z zestawów regeneracyjnych zamiast kupować nowe kartridże za każdym razem.
      • amandaas Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 22:48
        300-600zł ? W jakim wy świecie żyjecie tongue_out
        Ja jestem studentką, mam swoje mieszkanie - bardzo duże-80m i
        wynajmuję jeden pokój innej studentce. I biore od niej 1000 zł. A
        pokój jest malutki i mieszkanie daleko od centrum. I to nie Wawa smile
      • prosty_login Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 13.11.09, 13:14
        Ileż odpowiedzi! Nie chce mi się wszystkiego czytać,przyznaję sięsmile Nie wiem,czy
        padła odpowiedź, skąd jesteś,ale jeśli z większego miasta,to może zamiast
        wynajmować studentom pokoje na stałe warto pomyśleć o weekendowym wynajmie
        studentom zaocznym? Ich i tak przez cały dzień nie będzie,a Ty możesz zyskać
        50zł za dobę od osoby nawet. W skali miesiąca jest to parę ładnych groszy i nie
        jest takim szokiem,jak zakwaterowanie kogoś na stałe. Ewentualnie,jak już ktoś
        wspomniał,zmień mieszkanie na mniejsze i tańsze...i bliżej pracy. Albo
        zainwestuj i przerób samochód na gazsmile Koszt 2 tys,ale szybko się zwraca,przy
        częstym użytkowaniu. Szukaj promocji w aptekach,czasem w niektórych w pewne dni
        i w pewnych godzinach są rabaty. Ogłosić w internecie chęć udziału w pokazach
        fryzjerskich,ja tak robiłam,strzyżenie i kolor za darmo,dla odważnych.
        Kosmetyki-odkąd mam dziecko,odkryłam,że balsamy dla dzieci są tańsze,to raz,dwa
        lepsze,trzy mają dużą gramaturę. Balsam rossmanna,albo hipp- pół litra za
        grosze. To samo kremy-krem hipp za 8 zł,wydajny,matujący,chociaż napisane,że
        nawilżający,wyleczyłam nim trądzik... Wekismile Teraz jest już trochę późno,ale w
        sezonie letnik,kiedy owoce i warzywa są śmiesznie tanie,szczególnie na
        targach,warto mrozić i pakować w słoiki. Ogromna oszczędność. Chomikowanie
        generalnie się opłaca. Zaloguj się na jakiejś stronie,gdzie rozdają próbki
        kosmetyków. Zrezygnuj z telewizora na rzecz internetu,tu jest wszystko,a mając
        dobry transfer możesz obejrzeć każdy film w dobrej jakości. Lepiej wydać te 50zł
        na kilka giga,niż na kablówkę. Ciuchy-nie wiem,gdzie mieszkasz,zawsze pozostają
        second handy,ale są jeszcze swapy,czyli wymiana ciuchów. Byłam ostatnio na
        jednej takiej w Warszawie,poszłam z siedmioma ciuchami,wróciłam z całą walizą
        fajnych rzeczy. A na wymianie były osoby w każdym wieku uwierz mi,to zabawa nie
        tylko dla licealistek. Co jeszcze. Aaa,mój ojciec też dojeżdża do pracy do
        większego miasta 40km. Umówił się z trzema osobami,że będzie je podwoził za
        jakąś tam opłatę. Oni są zadowoleni,bo nie muszą się kisić w pksie,płaca taniej
        niż za bilet miesięczny,a tata sobie dodatkowo dorabia do benzynki. Jak mi coś
        jeszcze przyjdzie do głowy,to dam znać.
    • gad.forumowy Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 16:05
      Jeszcze coś przyszło mi do głowy - mianowicie ogrzewanie.
      Może warto obniżyć temperaturę do 19 stopni? Ja tak mam stale i w sweterku da się wytrzymać. Spróbuj też podzielić mieszkanie na strefy - np. w jednym pokoju w ogóle nie grzejesz (tym którego nie użytkujesz).
      • anula36 Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 16:15
        da sie wytrzymac, ale co to za zycie w zimnicy jak ktos nie lubi? Calkowicie niegrzane pomieszczenie wychladza niestety reszte mieszkania.
        Ja bym optowala za podnajeciem czesci mieszkania- trudno nie kupowac w ogole ubran,nie prac, nie myc sie,nie uzywac kremow, nie chodzic do fryzjera- to juz jest dziadowanie.
        Ew pogodzic sie z ta sytuacja - ja np wole wydac wiecej, ale mieszkac sama w swoim mieszkaniu ( bez sublokatorow) i zyc skromnie.
        • mirka_sm Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 16:46
          a moze w ogole radykalnie- jesli na dluzsza mete zmian w zyciu nie
          planujesz, kup sobie mniejsze i cieplesmile mieszkanie i najlepiej
          blizej pracy- a obecne sprzedaj i odloz nadwyzke na czasy kiedy
          zaczniesz potrzebowac wiekszego mieszkania.
          a co do Twoich aktualnych wydatkow- nie widze gdzie by tu mozna
          ciac...
            • zuzanna56 Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 16:59
              Mnie się wydaje że Alinie nie brakuje na życie. Dostała mieszkanie,
              ma pracę, spokojnie jej starcza na życie ale chciałaby jeszcze
              troszkę więcej zaoszczędzić. Nie wiem jak Alina, ale ja bym w tej
              sytuacji wolała mieszkać sama niż z kimś obcym i jednak nie
              sprzedawać samochodu. Może bym zmieniła mieszkanie na mniejsze i
              cieplejsze, najlepiej bliżej pracy - to bym zrobiła, ale dzielić
              kuchnię i łazienkę z kimś obcym, o nie. Przy 19-20 stopniach da się
              żyć, sama się przyzwyczaiłam, choć z trudem, mam teraz kilka fajnych
              ciepłych polarów smile
          • alina.walkowiak Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 17:11
            Dziękuję za wszystkie posty, już śpieszę z moim "ale" na niektóre argumenty smile
            Otóż, jestem Wam bardzo wdzięczna za to, że faktycznie potwierdzacie moją
            wstępną ocenę, że w sumie to nie żyję nie wiadomo jak i nie trwonię kasy (no,
            wiem, ciuchy można by...). W dużym stopniu uspokoiliście moje sumienie smile

            Chciałabym oszczędzać, oczywiście chciałabym wydawać mniej na życie. Ale to nie
            jest przymus. Wystarcza mi jakoś, chociaż to takie trochę życie od pierwszego do
            pierwszego (chyba nie może być gorzej iż singlowi - jedna pensja a opłaty niemal
            jak na całą rodzinę).

            Jakbym miała nigdy nie kupować sobie czegokolwiek (słodycze, ubrania, jakieś
            przyzwoite kosmetyki, chociaż średniej klasy) to popadłabym chyba w depresję.
            Bez przesady, coś trzeba mieć z tego życia, prawda?

            Chemia to u mnie kosmetyki typu: Dove, Nivea, chemia często niemiecka. Żadne
            luksusy, ale nie takie tam najtańsze produkty. Zwróćcie jednak uwagę, że
            samotnie mieszkający człowiek naprawdę nie musi zbyt często prać i sprzątać,
            więc to wszystko wystarcza mi na bardzo długo. Kosmetyki zresztą też. Raczej
            oszczędna jestem z tą całą chemią smile Gdybym miała kupować tańsze produkty to
            straciłabym na jakości (chociaż czasem kupuję nawet bardzo tanie, np. Tymek w
            Biedronce, papier toaletowy itp.), a zaoszczędziłabym ze 20zł miesięcznie. No i
            psioczyłabym na byle co pewnie smile)

            Wyjazdy i wyjścia liczę razem. Nie dotyczy wakacji w sensie wyjazdu
            kilkudniowego. Mieszkam w małym mieście, więc nawet wyjście do kina czy teatru
            wiąże się z większym wyjazdem. No i niektórzy znajomi mieszkają kilkadziesiąt km
            dalej. Też czasem jeżdżę. Raz na kilka miesięcy wyjdę na jakąś kolację czy deser
            do restauracji i w sumie wyjdzie średnio 100zł na miesiąc. Kurcze, na dobrą
            sprawę to są dwie kolacje.

            Mieszkanie jest własnościowe. Fajna okolica, fajni sąsiedzi, ale zimne,
            niestety. Wymiana nie wchodzi w rachubę. Wynajem też nie. No way. Szybciej będę
            jadła suchy chleb niż wezmę sobie kogoś na głowę. Nawet nie miałabym gdzie tej
            osoby ulokować. Gabinet, sypialnia, pokój gościnny. Z czego zrezygnować? smile

            Samochód mam mały i ekonomiczny. Kiedyś rozpatrywałam instalację gazową, ale
            wyszło, że się nie opłaca. Zanim zwróciłoby mi się te 3 tys. za instalację
            gazową (tylko kosztowała kilka lat temu), minęłoby chyba z 10 lat. Nie mam
            możliwości dojeżdżania autobusem do pracy. Nie ma więc wyjścia. A poza tym
            bardzo się cieszę, że mam to moje małe autko smile

            Telefony mam dwa: komórkę, która mnie kosztuje kilkanaście złotych miesięcznie
            (20-30) zł miesięcznie oraz stacjonarny na dość drogim abonamencie. Ale telefon
            to mój środek kontaktu z ludźmi, sposób na pogaduszki, na kontakt z przyjaciółmi
            zza granicy (dzwonią na stacjonarny). Teoretycznie mogłabym zrezygnować z
            telefonu, jak również z telewizji i internetu...

            Fryzjer - 30zł raz na dwa miesiące. Czasem jakaś poprawka krawiecka. Szewc dość
            dużo mnie kosztuje - obcasy, jakieś sklejenie - staram się przedłużać życie butom smile

            Tusze wymieniam dwa razy w roku. To są sporadyczne wydatki.

            Rocznie za gaz płacę jakieś 3 tysiące. W tym jest też gaz używany do gotowania
            oraz ogrzewania ciepłej wody. Płacę od 200-700zł na dwa miesiące - zależy od
            sezonu.
            • hermilion Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 12.11.09, 23:48
              Ten gaz to jakiś kosmos jest. Tyle to kosztuje
              ogrzanie źle ocieplonej willi.

              Pytanie dlaczego to mieszkanie jest takie zimne:

              1. Wietrzysz w trakcie grzania?
              2. Masz stare okna?
              3. Złą izolację zewnętrzną?
              4. Ktoś ci się podłączył?


              Co do Twoich kosztów - no to nie da się ukryć
              że większość zbędnych (możliwych do zaoszczędzenia)
              wydatków przypada na to mieszkanie ..

              A co do tego - gabinet, pokój gościnny, sypialnia
              etc .. to wybacz na jedną osobę to mnie to rozbawiło ..

              Przypomniałem sobie taka daleka znajomą .. najpierw
              w kawalerce nie mieli (para) miejsca dla dziecka .. ok
              rodzice kupili 2 pokoje, potem 3 pokoje (no ale kolekcja
              skałek nie miała gdzie leżeć i dalej nie było miejsca)
              - potem jak już był dom w budowie to okazał się że 36 letnia
              kobieta nie może mieć dzieci (już a nie w ogóle).

              Generalnie to raczej nie chcesz mniej wydawać .. niz nie
              masz możliwości mniej wydawać (nawet zachowując obecny
              standard)
            • ica11 Odnośnie telefonów 13.11.09, 13:21
              > Telefony mam dwa: komórkę, która mnie kosztuje kilkanaście złotych
              > miesięcznie (20-30) zł miesięcznie oraz stacjonarny na dość drogim
              > abonamencie. Ale telefon to mój środek kontaktu z ludźmi, sposób
              > na pogaduszki ...

              Ja tez uwielbiam duzo rozmwaic ale do tego wcale nie potrzebuję
              telefonu stacjonarego.
              W dobie internetu wystarczy na jakims z komunikatorow internetowych
              wykupic numer telefoniczny i dzwonic - ja w ten sposob place 9 gr za
              minute polaczenia. No i do Ciebie tez znajomi moga dzwonic -
              wystarczy miec wlaczony komputer i glosniki oczywiscie wink


        • gad.forumowy Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 16:59
          anula36 napisała:
          > da sie wytrzymac, ale co to za zycie w zimnicy jak ktos nie lubi?
          > Calkowicie niegrzane pomieszczenie wychladza niestety reszte
          > mieszkania.

          Niestety, istotą oszczędzania jest konieczność rezygnacji np. z jakiejś wygody.
          Całkowicie nieogrzewany pokój bardzo nie wychłodzi reszty mieszkania pod warunkiem, że uszczelni się szparę pod drzwiami.
          Ale tak jak inni radzili może warto zastanowić się nad zmianą mieszkania na mniejsze i cieplejsze? Pamiętam jak mieszkałem w bloku - mieszkanie środkowe, kaloryfery pozakręcane, a i tak było 21 - 22 stopnie (dla mnie za gorąco).
            • zuzanna56 Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 17:06
              Z 2500 zł wydajesz aż 1000 zł na opłaty związane z mieszkaniem, może
              tu faktycznie szukać oszczędności, a nie na jedzeniu, ubraniu itp.
              Znam osoby które mieszkają same w mniejszym, ale nie malutkim
              mieszkaniu w nowym bloku i wydają na opłaty 300 zł.
              • alina.walkowiak Ogrzewanie 08.11.09, 17:15
                Z tym ogrzewaniem to po pierwsze: mieszkam na parterze. Po drugie - korytarz
                nie jest ogrzewany. Po trzecie mam otwarte mieszkanie: w kuchni i w dużym pokoju
                nie mam drzwi. Nie mam kaloryferów w przedpokoju, a w kuchni mam malutki (ze
                względu na brak miejsca na większy). Za to mam duże kaloryfery w pokojach.

                Temperatura ustawiona na 20-21 stopni. W sypialni mam tylko 18-19 stopni.
                dlatego otwieram tam na oścież drzwi, żeby troszkę dogrzać (tzn. do tych 19
                stopni).

                Szczęśliwa byłabym z 23-24 stopniami. Ale cóż...
                • gad.forumowy Re: Ogrzewanie 08.11.09, 17:37
                  alina.walkowiak napisała:
                  > Szczęśliwa byłabym z 23-24 stopniami. Ale cóż...

                  Ogrzałbym Cię własnym ciałem do tych 24 stopni, no ale gady nie są stałocieplne.... Heh wink
                    • nett1980 Re: Ogrzewanie 13.11.09, 21:53
                      A ogrzewasz mieszkanie jak jestes w pracy? Mialam tez wlasnosciowe
                      na parterze, bez sasiadow z boku. Piec zas byl taki, ze wylaczyc go
                      moglam, gdy tylko chcialam. Kazde wyjscie z domu, to ruch reka i nie
                      grzalo sie nadaremno. Wracalo sie i myk w pol godziny sie nagrzewalo.
                      Jesli nie bylo ponizej zera, to na noc tez wylaczalam. Bylo to
                      wysokie mieszkanie, prawie 4 metry. Cieplo bylo calkiem calkiem,
                      bardzo sie szybko nagrzewalo. Owszem po paru dniach nieobecnosci
                      zima, troche mu zajmowalo zlapanie temp. 300O na rok, fiu fiu sporo.
                      A jaka masz taryfe W-2 czy W-3. Oplaty stale jakie sobie nalicza
                      gazownia to tez spory wydatek, w Lodzi przy W-3 od czerwca sie placi
                      68,08 zl oplaty stalej za przylacze gazowe.
                • verdana Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 17:21
                  Tak się nie da - chcesz oszczędzać, ale bez zadnych wyrzeczeń. Cudow
                  nie ma - jesli naprawde chcesz oszczedzic, musisz powiedzieć sobie,
                  ze nie stać Cię na niektore przyjemnosci. Albo powiedziec sobie -
                  wole przyjemnosci niz oszczędzanie. Nie da się miec tych dwoch
                  rzeczy na raz.
                  • alina.walkowiak Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 17:29
                    Zgadzam się całkowicie. Bez ograniczenia wydatków trudno oszczędzać. Chętnie
                    zrezygnuję z przyjemności, ale jak zrezygnować z NORMALNEGO życia? Kupowanie
                    potrzebnych kosmetyków (zrezygnować z dezodorantu czy żelu pod prysznic?),
                    korzystanie z mediów, kontakt z ludźmi dzięki telefonowi, auto potrzebne do
                    dojeżdżania do pracy to chyba raczej standard niż luksus. Zaczynam się obawiać,
                    że w tym kraju NORMALNE życie uważane jest za luksus.
                    • magdalaena1977 Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 09.11.09, 00:35
                      alina.walkowiak napisała:
                      > Zaczynam się obawiać,
                      > że w tym kraju NORMALNE życie uważane jest za luksus.
                      Ja od dawna lansuję na forum taki pogląd i jestem uważana na burżujkę nieznającą
                      życia.
                      Dla mnie normalne jest:
                      - odpowiednia powierzchnia mieszkaniowa na łebka (generalnie własny pokój dla
                      każdego członka rodziny, kawalerka / dwa pokoje dla singla).
                      - sprawny bezpieczny samochód (chyba, że ktoś woli komunikację miejską)
                      - media: internet, TV, komórka
                      - nowe ciuchy (lumpeks tylko jak ktoś lubi), porządne skórzane buty
                      - wakacje raz albo dwa razy w roku
                      - zdrowe, smaczne jedzenie
                      - jedzenie na mieście, jeśli akurat zgłodnieję poza domem
                      - możliwość umówienia się do lekarza w ciągu kilku dni
                      - i inne: książki, bielizna, kosmetyki ...
                      Odkąd zaczęłam gospodarować na swoim, niezmiennie zadziwia mnie i przeraża, ile
                      kosztuje takie "normalne życie". Żadne luksusy, wille z basenem czy torebki LV.
                      I najdroższe okazują się być powszednie rzeczy, za które trzeba ciągle płacić, a
                      nie jednorazowe duże zakupy.
                    • orangewhatever Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 13.11.09, 12:54
                      skype zamiast telefonu stacjonarnego - za darmo rozmawiacie...i masz
                      kilkadziesiąt zł do przodu. bo rozumiem, że komputer z internetem masz, skoro
                      piszesz na forum.
                      ogrzewanie - do tego się nie przyczepię, bo sama lubię ciepło (aczkolwiek koszty
                      mnie przerażają o tyle, że mój czynsz z ogrzewaniem i wodą ciepłą, zimną itd.
                      mieści się w 350 zł, 2 pokoje z kuchnią. mamy własną blokową kotłownię na gaz).

                      a tak w ogóle, to trochę nie rozumiem, po co ten post, bo piszesz, że za dużo
                      wydajesz, a nie chcesz z niczego zrezygnowaćwink trochę bez sensu, nie uważasz?big_grin
                      tak się nie da.

                      i nie wydaje mi się, żebyś żyła luksusowo - raczej całkiem normalnie.
                      • lamerka Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 13.11.09, 22:19
                        Podzielila sie z nami swoimi watpliwosciami, czy nie jest
                        przypadkiem rozrzutna, bo kwoty miesiecznie wydawane sa spore. Jak
                        sie okazalo, po analizie wydatkow, zyje normalnie, bez zadnych
                        szalenstw. Zeby oszczedzic musialaby obnizc poziom zycia.
    • alina.walkowiak Luksusy 08.11.09, 17:20
      Luksusy to dla mnie:
      -kupowanie książek
      -jadanie na mieście
      -cotygodniowe wyjścia
      -częste wyjazdy, wycieczki
      -salony piękności
      -najnowsza moda
      -kupowanie pięknych materiałów piśmienniczych (np. w Empiku)
      -luksusowe słodycze (takie od Ferrero począwszy)

      Trudno więc powiedzieć, że z niczego nie rezygnuję...
        • alina.walkowiak Re: Luksusy 08.11.09, 17:35
          Wydaję to, co zarabiam. W rozliczeniu rocznym. Czasem sporo zostaje, czasem
          tylko troszkę, czasem jestem na minusie (zależy od pory roku i rachunków za ten
          przeklęty gaz). Mam odłożoną niewielką kwotę 5 tys. Ale tak co miesiąc to nie
          bardzo mam z czego zaoszczędzić sad
          • only_marcopol Re: Luksusy 08.11.09, 17:40
            alina.walkowiak napisała:

            > Wydaję to, co zarabiam. W rozliczeniu rocznym. Czasem sporo zostaje, czasem
            > tylko troszkę, czasem jestem na minusie (zależy od pory roku i rachunków za ten
            > przeklęty gaz). Mam odłożoną niewielką kwotę 5 tys. Ale tak co miesiąc to nie
            > bardzo mam z czego zaoszczędzić sad

            ale te 5 tys to jest sporo jak na 1 osobę na 3 miesiace wydatków starczyłoby
            spokojnie mysle wiec nie jest źle
      • black_magic_women Powiem jedno 08.11.09, 17:40
        odnajmowanie pokoju w swoim mieszkaniu to mordęga.Robilam to przez trzy
        lata-jedni lokatorzy(dziewczyny juz po studiach)były w miarę
        ok,studentki-tragedia.Nie dość,że we własnym domu czujesz się skrępowana,to
        jeszcze patrzysz jak ktos tego twojego"dobra"(w sensie majątku)nie szanuje.Jak w
        hotelu-tu się wyleje,tam się obtłucze.A co mi tam!Nie chce mi się więcej nt
        rozpisywać,ale to naprawdę powinna byc ostateczna decyzja.Chyba,że samemu jest
        się studetem/ką i lubicie życie w komunie,no to może wtedy...
        • vernalis1 Re: Powiem jedno 08.11.09, 17:46
          z Twojego wpisu zrozumiałam,że telefon stacjonarny trzymasz min dla pogaduch z
          przyjaciółmi zza granicy...My sporo rozmawiamy z ludzmi z róznych stron świata i
          nie potrzebujemy do tego telefonu stacjonarnego smile - jest cos takiego jak skype
          - i unas sprawdza się w 120% i nie kosztuje.
          • alina.walkowiak Re: Powiem jedno 08.11.09, 17:49
            Zgoda. Tyle tylko, że ludzie, którzy całymi dniami pracują, nie mają skypa non
            stop ze sobą. A tel komórkowy tak smile

            Telefon poza tym służy mi do kontaktu ze znajomymi i długawymi rozmowami. Ale
            możliwe, ze trudno to zrozumieć komuś, kto nigdy nie jest sam...
            • zonaniezona1 Oszczędne życie... 08.11.09, 18:09
              Uważam , że żyjesz oszczędnie....oczywiście można bardziej smile))...Ale
              skoro uważasz, że powinnaś mieć żel pod prysznic, kosmetyki itd...to
              przecież nikt Ci nie zaproponuje kupowania szarego mydla... I
              generalnie patsmile))... Ty po prostu szukasz potwierdzenia, że żyjesz
              skromniesmile))).....
              • alina.walkowiak Re: Oszczędne życie... 08.11.09, 18:16
                Pewnie masz rację. Tylko jakoś tak myślę, że przecież zarabiam całkiem nieźle, a
                wydaję tyle na życie, że właściwie wszystko wydaję. Już sama nie wiem, co mam o
                sobie myśleć uncertain Nie narzekam, mam przeciętne życie , w którym niczego mi nie
                brakuje bez czego nie można lub jest bardzo trudno żyć. Szkoda tylko , że nie
                zostaje na te "luksusy": książki, wakacje itp.
                • zuzanna56 Re: Oszczędne życie... 08.11.09, 19:42
                  Odpowiadasz na:
                  alina.walkowiak napisała:

                  niczego mi nie
                  > brakuje bez czego nie można lub jest bardzo trudno żyć. Szkoda
                  tylko , że nie
                  > zostaje na te "luksusy": książki, wakacje itp.


                  Alina, tak to już jest, niestety. My mamy jakieś trzy i pół razy
                  większy dochód ale jest nas czwórka, mamy kredyt, też spore opłaty
                  za ogrzewanie gazowe (dużo większe od twoich)i także nie stać nas
                  na "luksusy".


                  • zuzanna56 Mieszkanie 08.11.09, 19:45
                    Jesteś do niego przywiązana, do lokalizacji? Dlaczego nie myślałaś o
                    trochę mniejszym i ciepłym na nowym osiedlu, gdzie czynsze są
                    mniejsze? Chyba nie jestem zbyt wścibska...
                    • alina.walkowiak Re: Mieszkanie 08.11.09, 20:12
                      Tak, jestem totalnie, kompletnie przywiązana do mojego mieszkania smile Mieszkam w
                      nim prawie 30 lat. To część mnie smile
                      Nowe osiedla są budowane z cienkich ścian, krzywych i pękających. Mieszkają w
                      nich albo młodzi - imprezowicze, albo młodzi - z wrzeszczącym potomstwem. a ja
                      nade wszystko kocham cieszę i święty spokój smile I moją cudowną lokalizację - w
                      centrum miasta prawie. Moje mieszkanie ma idealny układ: kwadratowy przedpokój,
                      z którego wychodzi się do wszystkich pomieszczeń. Żadnych niepotrzebnych
                      korytarzyków, duże, jasne pomieszczenia. Mieszkanie jednak ma nieciekawy widok
                      na sąsiednie bloki. Jest raczej zacienione (to w sumie jednak raczej pozytywna
                      cecha) no i jest zimne.

                      Załóżmy, że "wymieniam" mieszkanie na inne. Moje, stare i używane - niechby
                      poszło za 160 tys. Nowe - nie wiem, czy 200 tys. mi starczy. Warto? Chyba nie...
                      • zuzanna56 Re: Mieszkanie 08.11.09, 22:22
                        alina.walkowiak napisała:

                        > Tak, jestem totalnie, kompletnie przywiązana do mojego
                        mieszkania smile Mieszkam w
                        > nim prawie 30 lat. To część mnie smile

                        Rozumiem.

                        Myślałam że kupując mniejsze mieszkanie zostałoby ci jeszcze trochę.
                        Tu gdzie mieszkam za mieszkanie takie jak twoje trzeba by zapłacic
                        dwa razy tyle i byłaby to dobra cena...
                        • krzysztofsf Re: Mieszkanie 09.11.09, 08:37
                          zuzanna56 napisała:

                          > alina.walkowiak napisała:
                          >
                          > > Tak, jestem totalnie, kompletnie przywiązana do mojego
                          > mieszkania smile Mieszkam w
                          > > nim prawie 30 lat. To część mnie smile
                          >
                          > Rozumiem.
                          >
                          > Myślałam że kupując mniejsze mieszkanie zostałoby ci jeszcze trochę.
                          > Tu gdzie mieszkam za mieszkanie takie jak twoje trzeba by zapłacic
                          > dwa razy tyle i byłaby to dobra cena...


                          Kupujac mniejsze musialaby zaplacic jeszcze podatek od roznicy pomiedzy cenami mieszkan.
                          • only_marcopol Re: Mieszkanie 09.11.09, 14:30
                            krzysztofsf napisał:


                            >
                            > Kupujac mniejsze musialaby zaplacic jeszcze podatek od roznicy pomiedzy cenami
                            > mieszkan.

                            dlaczego - co to za podatek ?? od wzbogacenia to raczej nie wink
                            • krzysztofsf Re: Mieszkanie 09.11.09, 23:32
                              only_marcopol napisała:

                              > krzysztofsf napisał:
                              >
                              >
                              > >
                              > > Kupujac mniejsze musialaby zaplacic jeszcze podatek od roznicy pomiedzy c
                              > enami
                              > > mieszkan.
                              >
                              > dlaczego - co to za podatek ?? od wzbogacenia to raczej nie wink

                              Dokladnie od wzbogacenia.
                              Jesli sprzedajesz mieszkanie i w przeciagu bodajze roku, nie kupisz innego
                              wlasnosciowego lokum, placisz 20% od tego co ci zaplacono. Jak kupisz tansze, to
                              te 20% placisz tylko od pieniedzy, ktore "zostaly" po zakupie nowego domu czy
                              mieszkania.
                              • lacktris Re: Mieszkanie 10.11.09, 09:42
                                Nie do końca jest tak jak piszesz. Jeżeli jesteś właścicielem nieruchomości
                                ponad 5 lat to nie płacisz żadnego podatku po sprzedaży i możesz wydać pieniądze
                                na co chcesz.
                                • araceli Re: Mieszkanie 10.11.09, 11:30
                                  lacktris napisała:
                                  > Nie do końca jest tak jak piszesz. Jeżeli jesteś właścicielem nieruchomości
                                  > ponad 5 lat to nie płacisz żadnego podatku po sprzedaży i możesz wydać
                                  > pieniądze na co chcesz.

                                  I tak też nie jest. Piszesz o podatku dochodowym, który należałoby zapłacić jeżeli cena sprzedaży mieszkania byłaby wyższa od ceny jego kupna. I też nie jest tak, że należy mieszkanie posiadać przez 5 lat, żeby podatku uniknąć bo przepisy w tym względzie zmieniały się parę razy - na przykład jak ja kupowałam mieszkanie to trzeba było być w nim zameldowanym przez rok. Teraz zdaje się, że to znieśli i zawsze jak osiągasz dochód ze sprzedaży (cena sprzedaży - cena zakupu - nakłady remontowe) to podatek zapłacisz musisz.

                                  Krzysztof natomiast pisał o podatku od wzbogacenia.
                                  • lacktris Re: Mieszkanie 12.11.09, 08:34
                                    Prawda jest taka, że można zapłacić podatek od sprzedaży nieruchomości na trzy
                                    sposoby: 1. nieruchomość nabyta przed końcem 2006r - podatek 10% od przychodu-
                                    czyli kwoty sprzedaży.Zwolnienie z podatku, jeżeli w ciau 2 lat kupimy inną
                                    nieruchomość mieszkalną.
                                    2. nieruchomość nabyta w 2007-2008 - 19% od dochodu -czyli różnica między tym za
                                    ile kupiłam a za ile sprzedałam. Tu obowiązywała ulga meldunkowa - czyli te 12
                                    miesięcy co zwalnia z podatku
                                    3. nieruchomość nabyta po 1 stycznia 2009 też 19% podatku, ale nie ma ulgi
                                    meldunkowej, ale zwalnia się z podatku jeżeli w ciągu 2 lat od sprzedaży
                                    zakupimy kolejne mieszkanie czy dom
                                    Jednakże w każdym z tych przypadków jeżeli od dnia nabycia lub wybudowania
                                    nieruchomości mieszkalnej upłynie 5 lat jesteśmy zwolnieni z podatku od
                                    sprzedaży nieruchomości.
                                    Dodatkowo jeżeli nieruchomość nabyliśmy w drodze darowizny lub spadku, również
                                    jesteśmy zwolnieni od podatku ze sprzedaży.
                                    • krzysztofsf Re: Mieszkanie 13.11.09, 04:11
                                      lacktris napisała:


                                      > Dodatkowo jeżeli nieruchomość nabyliśmy w drodze darowizny lub spadku, również
                                      > jesteśmy zwolnieni od podatku ze sprzedaży.

                                      Jak poczytalem o zwolnieniu, to tu ostrzegaja przed pulapka - zmieniono obecnie
                                      tak, ze za nieruchomosc nie placimy podatku, ale jesli ja sprzedamy przed
                                      uplywem 5 lat posiadania, to obejmuja normalne zasady podatkowe, niezaleznie od
                                      formy w jakiej weszlismy w posiadanie.
                                • ewagorak Re: Mieszkanie 13.11.09, 23:37
                                  Alina ja nie widzę, żebyś Ty szalała. W końcu życie w pojedynkę wcale do najtańszych nie należy. Żeby więcej zaoszczędzić musiałabyś wszystko kupować z najniższej półki. Pytanie, czy chcesz tego?
                                  Alinka, jest sposób, żeby zaoszczędzićwink Najprostszym rozwiązaniem jest znalezienie zmotoryzowanego towarzysza, który Cię do pracy podwiezie i do restauracji zaprosi. smile Tylko wtedy pewnie wzrosną Twoje wydatki w sektorze odzieżowymwink
            • cotti Re: Powiem jedno 10.11.09, 17:15
              Mala podpowiedz - skorzystaj z tlenofonu lub czegos podobnego - moj maz to tak
              rozwiazal, ze mamy w domu wifi, jego telefon komorkowy obsluguje tlenofon, moze
              sobie wykupic normalny numer (stacjonarny), a rozmawia przez komorke - za
              posrednictwem internetu. Koszty rozmow (zwlaszcza na tel. stacjonarne z komorki)
              ulegly duzemu zmniejszeniu.
              Ew. Ty korzystaj z tlenofonu za posrednictwem komputera i wykup sobie numer dla
              Tych Twoich znajomych, ktorzy nie korzystaja ze skype'a.
              Pozdrawiam
      • jelly_kitten Re: Luksusy 13.11.09, 14:27
        No prosze, a nigdy nie podejrzewalam ze zyje w luksusie...
        Ale nie w Polsce.

        A tak serio, to zycie w pojedynke jest drogie. Odczulam znaczaca poprawe kiedy sie sparowalam - rachunki, czynsz itp dzieli sie na pol, jedzenia i chemii nie kupuje sie 2 razy wiecej, za wyjscia, wyjazdy tez czesto nie (np. jesli podrozuje sie samochodem).

        Luksusy to dla mnie:
        > -kupowanie książek
        > -jadanie na mieście
        > -cotygodniowe wyjścia
        > -częste wyjazdy, wycieczki
        > -salony piękności
        > -najnowsza moda
        > -kupowanie pięknych materiałów piśmienniczych (np. w Empiku)
        > -luksusowe słodycze (takie od Ferrero począwszy)
    • magdalaena1977 Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 20:08
      IMHO żyjesz naprawdę oszczędnie i nie widzę tu jakichś szczególnych luksusów.
      - zgadzam się z tym , że singlowanie jest strasznie drogie - opłaty byłyby
      niewiele niższe dla całej rodziny.
      - Ja za dużo mniejsze mieszkanie w Warszawie płacę ponad 500 zł czynszu sad .
      - własny samochód dla singielki to podstawa - zapewnia bezpieczne wieczorne
      powroty do domu i możliwość transportu np. zakupów ze sklepu.
      - ja zarabiam więcej i dla mnie Twoje wydatki na ubrania nie są duże. Może to
      kwestia mniejszego miasta ? lepszego rozmiaru ? mniej "eleganckiej" pracy ?
      - jeszcze jedno - ciesz się, że jesteś zdrowa. Mój budżet totalnie rozwalają
      wydatki na lekarzy i leczenie. Mam abonament z PZU, ale i tak naprawdę dobrzy
      specjaliści przyjmują indywidualnie. Pomysł leczenia się przez NFZ porzuciłam
      już dawno, a z czasem robi się coraz gorzej - terminy wizyt są coraz bardziej
      absurdalne, "specjaliści" mają dla pacjenta po 5 minut i nie chce im się
      pomyśleć. Plus jedna wizyta potrafiła mi zająć pół dnia.
      Trudno - wolę cieszyć się jakim takim zdrowiem, rezygnując np. z egzotycznych
      wakacji.

      A swoją drogą - może znalazłabyś sobie jakieś dodatkowe zajęcie czy źródło
      dochodu ? nie wiem, a jakiej branży pracujesz i czy jest to możliwe, ale dla
      singla czas jest bardziej elastyczny niż dla matki małych dzieci.
      • alina.walkowiak Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 20:16
        Magda, nie wyobrażam sobie jeszcze dużych wydatków na zdrowie. Współczuję Ci
        serdecznie sad

        A jeśli chodzi o moja pracę to jestem nauczycielką. Daję rade dzięki pracy w
        dwóch szkołach, korkom, dodatkowym zajęciom w przedszkolu, z emerytami itp.
        Tylko dzięki temu mogę w miarę normalnie żyć. Normalnie, ale niestety, nic ponad.

        Ubrania kupuję w tańszych sklepach, na wyprzedażach, czasem w lumpeksach, czasem
        na Allegro. Jednym słowem: kombinuję, żeby jakoś wyglądać. Najgorzej z butami:
        porządne kozaki kosztują powyżej 400zł, czółenka w granicach 200. Kozaki
        poczekają do przyszłego sezonu. Nowa kurtka też może jeszcze poczekać, jakoś
        przezimuje smile
        • woman-in-the-city Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 21:50
          Mam belfrów w rodzinie i doskonale Cię rozumiem co do wydatków i potrzeb
          ubraniowych, dzieci i młodziez jest bezlitosna w ocenianiu powierzchownosci
          nauczyciela, a twoje samopoczucie tez jest nie bez znaczenia. To jest przykre,
          ze w tym kraju nauczyciela nie stac na podstawowe czasem potrzeby, a przewciez
          zawód jest tak specyficzny,ze wymaga i ustawicznego dokształcania(wydatki na
          ksiązki etc) i znośnego wygladu, eh.
          • alina.walkowiak Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 22:23
            Bardzo Ci dziękuję za te pozytywną wypowiedź na temat mojego zawodu. Ja i tak
            mam nieźle mogąc dorobić. Ale chyba trzeba pomyśleć o czymś więcej. Nie chcę się
            chwalić ani wywyższać, ale czasem naprawdę chce się płakać, że człowiek zna dwa
            języki obce, robi drugie studia, wiecznie się dokształca i co z tego ma? Mam za
            sobą jedne studia pięcioletnie, drugie trzyletnie i teraz jeszcze robię
            uzupełniające do drugiego kierunku. I ledwo starcza na przeżycie. Trzeba się
            będzie kiedyś ewakuować z tego zawodu.
            • woman-in-the-city Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 08.11.09, 22:35
              Mój kuzyn ma takie samo odczucie jak Ty, dorabia w weekendy jako...pomoc
              fliziarza, on nauczuciel dyplomowany po 2 fakultetach. W ten sposób zyje na
              normalnym poziomie, bez luksusów, czy szaleństw. Wie ile zarabia jego szef
              dlatego stwierdził,że chyba się przebranżowi, a jedynym minusem bedzie mina
              potecjalnego klienta- rodzica któregos z uczniów, bo swiat wiadomo, mały jestwink
                • anula36 Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 09.11.09, 00:22
                  Mnie sie Twoje zycie wydaje calkiem wygodne i choc faktycznie dodatkowe pareset zlotych mogloby je dodatkowo uprzyjemnic.Tyle ze niestety im wiecej sie zarabia, tym wiecej wydaje.
                  Artykulow pismienniczych szukalabym w hurtowniach materialow biurowych - ceny w Empiku sa z ksiezyca.
                  • alina.walkowiak Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 09.11.09, 07:21
                    Z braku laku kupuję właśnie w hurtowniach, bo głupi zeszyt w empiku urasta do
                    rangi "luksusu" smile No, ale empik ma niektóre rzeczy naprawdę ładne smile


                    A co do dokształcania. Zapewne ludzie różnych zawodów się dokształcają, ale NIKT
                    w mojej rodzinie, a nikt wśród moich znajomych, jakoś się nie dokształca. Poza
                    nauczycielami, rzecz jasna.

                    Mówiąc "dokształca" mam na myśli kilkuletnie dokształcanie, a nie byle kursik
                    parogodzinny lub weekendowy za który na dodatek zapłaci pracodawca.
                        • joankb Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 09.11.09, 10:57
                          Dzięki, nauczyłam się już dawno.
                          To, że Ty nie znasz dokształcających się nie znaczy, że ich nie ma.
                          A to, że w wielu dziedzinach można i trzeba się uczyć na intensywnych kursach,
                          na konferencjach, zjazdach to po prostu fakt. Nie długotrwałość dokształcania
                          decyduje o jego efektywności.
                            • lamerka Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 13.11.09, 22:36
                              No, daja. Poczucie wyzszosci np.wink
                              Bo umiejetnosci czytania ze zrozumieniem jednak nie daja. Alina,
                              moze to jest pomysl na dorobienie?smile
                              5-dniowy kurs nauki czytania ze zrozumieniem. Cena, hm, promocyjna
                              dla joanki-b i hermiliona powiedzmy 5 tys. Tanio! A nabyta
                              umiejetnosc niezbedna przeciez!wink
                              • hermilion Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 14.11.09, 09:52
                                A w niektórych przypadkach jak widać na powyższym
                                przykładzie mogą dać nawet efekty ujemne oraz niepożądane
                                jak ja przykład niczym nieuzasadnione poczucie wyższości.

                                A co do doszkalania i studiowania - widać niektórzy nigdy
                                nie doszli do tego że studiuje i uczy się samemu - a
                                nauczanym to się jest co najwyżej w podstawówce.
                      • joana.mz Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 13.11.09, 11:09
                        > Byle kursik półtygodniowy w mojej branży kosztuje ok. 10.000-
                        12.000 zł i albo
                        > zdajesz albo spadaj. I niestety, płacimy sami.
                        > Nauczycielom się ubzdurało, że są jedynymi doszkalającymi się na
                        świecie.


                        akurat tutaj porównanie jest śmieszne. Nie sądzę by jakiegokolwiek
                        nauczyciela było stać na taki kurs. Jeśli w danej branży szkolenia
                        kosztują tyle i pracownicy za nie płacą to świadczy tylko o tym, że
                        nie zarabiają po 2tys miesięcznie.
                        Wogóle dystusje nt zarobków nauczycieli są śmieszne. Cała masa
                        ludzi w Polsce zarabia mało, za mało w stosunku do kosztów życia i
                        nauczyciele są wśród tych zawodów.
                    • ula27121 Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 09.11.09, 12:57
                      alina.walkowiak napisała:
                      >
                      >
                      > A co do dokształcania. Zapewne ludzie różnych zawodów się dokształcają, ale NIK
                      > T
                      > w mojej rodzinie, a nikt wśród moich znajomych, jakoś się nie dokształca. Poza
                      > nauczycielami, rzecz jasna.
                      >

                      To naprawdę świetnie. Z moich znajomych nauczycieli nikt się nie dokształcasad i
                      naprawdę buduje mnie to co napisałaś bo ja się już trochę zaczynałam załamywaćsmile
                    • agattka_84 Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 09.11.09, 17:21

                      > A co do dokształcania. Zapewne ludzie różnych zawodów się
                      dokształcają, ale NIK
                      > T
                      > w mojej rodzinie, a nikt wśród moich znajomych, jakoś się nie
                      dokształca. Poza
                      > nauczycielami, rzecz jasna.
                      >

                      To zależy od środowiska. Znajomi mojego męża wszyscy się
                      dokształcają - robią papiery biegłego rewidenta. A to mnóstwo nauki
                      i egzaminów.
                      • magdalaena1977 Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 14.11.09, 18:43
                        ofelia1982 napisała:

                        > spoko, Empik nawet dla mnie - ktora zarabia sporo wiecej - jest
                        > drogismile ostatnio zakochalam sie w kalendarzach na 2010, takich
                        > pięęęknych, ale jakis maly glupi kosztuje 70zł, przegięcie..
                        > www.paperblanks.com/us/en/product/5/full
                        Też się w nich zakochałam (chcę taki z magnesem !), ale cenę uznałam za
                        absurdalną i kupiłam kolejny kalendarz Bellony.
                        Ale te kalendarze po prostu tyle kosztują - wiem, bo sprawdziłam w zagranicznych
                        sklepach i na ebayu (z przesyłka bodajże 60 zł).
                        Artykuły papiernicze (np. kartonowe teczki) kupuję zawsze w lipcu i sierpniu w
                        marketach, kiedy jest sezon czyli duży wybór i niskie ceny.
          • magdalaena1977 Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 09.11.09, 00:22
            woman-in-the-city napisała:
            > zawód jest tak specyficzny, ze wymaga i ustawicznego
            > dokształcania(wydatki na ksiązki etc)
            Nie chcę tu nikomu dogryzać, ale pokaż mi zawód, który nie wymaga nieustannego
            dokształcania. Nawet ten glazurnik nie może poprzestać na wiedzy o
            umiejętnościach, którą nabył powiedzmy jako dwudziestoparolatek wink
            • zuzanna56 Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 09.11.09, 09:27
              Alina, nie uczysz przypadkiem języka obcego?
              Ja jestem anglistką po filologii ang, uczę w liceum, mam
              dyplomowanie. Zarabiam cztery tysiące ale wiadomo że nie jest to
              goły etat. Znam ból dorabiania. Z drugiej strony, gdybym pracowała
              gdzie indziej, raczej bym nie brała dodatkowego pół etatu.
            • araceli Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 09.11.09, 13:51
              magdalaena1977 napisała:
              > woman-in-the-city napisała:
              > > zawód jest tak specyficzny, ze wymaga i ustawicznego
              > > dokształcania(wydatki na ksiązki etc)
              > Nie chcę tu nikomu dogryzać, ale pokaż mi zawód, który nie wymaga nieustannego
              > dokształcania. Nawet ten glazurnik nie może poprzestać na wiedzy o
              > umiejętnościach, którą nabył powiedzmy jako dwudziestoparolatek wink

              Ja nie chcę nikomu dogryzać ale pokaż mi nauczyciela, który się dokształca wink Większość tych, którzy mnie uczyli ograniczała się do zapoznawania się z nowo wydawanymi podręcznikami wink
      • arczia Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 13.11.09, 19:06
        "specjaliści" mają dla pacjenta po 5 minut i nie chce im się
        pomyśleć"

        - większy popyt, niż podaż droga Pani, więc tylko 5 min. - takie są realia. Z
        tym niechceniem to ... trzeba by mieć mózg jak najdroższy procesor, żeby 30
        osobom dziennie w ciagu 5 min satysfakcjonujaco doradzić. Za dużo House'a
        • magdalaena1977 Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 13.11.09, 20:31
          arczia napisała:

          > "specjaliści" mają dla pacjenta po 5 minut i nie chce im się
          > pomyśleć"
          >
          > - większy popyt, niż podaż droga Pani, więc tylko 5 min. - takie są realia. Z
          > tym niechceniem to ... trzeba by mieć mózg jak najdroższy procesor, żeby 30
          > osobom dziennie w ciagu 5 min satysfakcjonujaco doradzić. Za dużo House'a
          Ale w prywatnej przychodni jakoś myślą, a w NFZ zachowują jakby płacili im za
          siedzenie a nie za myślenie. Może są jacyś dobrzy lekarze z powszechnej służby
          zdrowia, ale ja od dawna na takiego nie trafiłam i już nie mam siły szukać.
    • mazel_tov Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 09.11.09, 14:36
      Cześć Alina,

      ponieważ jesteś stałym gościem forum i czytałam niejeden twój post - odpowiem
      zbiorczo.

      Bardzo fajnie sobie radzisz, żyjesz na akceptowalnym poziomie, luksus to to nie
      jest, ale głodna nie jesteś, obdarta tez nie, masz na kosmetyki, samochod itd.
      mieszkasz w fajnym miejscu i na dużej powierzchni. I powinnas się na tym skupić.
      Za bardzo się przejmujesz tym oszczędzaniem, robisz sobie niepotrzebne wyrzuty itd.

      Dzisiaj jesteś młoda, żyj na tyle wygodnie, na ile możesz. Ja bym u ciebie
      widziała 2 inne problemy - uciekanie w lekkie nerwice (mania oszczędzania wink) i
      bycie singlem. Tu cie uwiera. Wyidealizowałaś sobie nieco opłacalność zycia we
      dwoje. Coś ci powiem, jak zaczęłam mieszkac z moim mężem, to wydatki wzrosły
      średnio o 1 tys, miesięcznie wink.

      Trzymaj się dziewczyna i nie fiksuj za bardzo na złoty polski. Przyjdzie jeszcze
      czas na oszczędzanie. Hej, przecież nie czeka cię kupno mieszkania!!!
    • anetapzn Dla mnie doskonale sobie radzisz:) 09.11.09, 15:20
      Alina, na prawdę doskonale sobie, jak dla mnie radzisz. Pewnie, mogłabys
      zamienić mieszkanie na np. wielka płytę blokową, ale jezeli lubisz swoje
      mieszkanie, doskonale sie w nim czujesz, a nie głodujesz, ponieważ musisz
      opłacic czynsz, to zostan w nim i niczego nie zmieniaj. Takie mieszkanie i to w
      cichej okolicy, bez wrzeszczacych sąsiadów, pubu pod nosem itd to skarbsmile. Nie
      przejmuj sie jedzeniem i tak moim zdaniem nie za dużo na żywnośc wydajesz. I co
      z tego, ze zaoszczędzisz 50-60zł. miesięcznie, a potem wydasz więcej na
      lekarza... Głowa do góry, jest ok. Tylko kraj i ceny są choresmile.
    • araceli Nie żyjesz skromnie - żyjesz normalnie 09.11.09, 18:10
      Wyłamię się nieco z tego chórku - moim zdaniem wcale nie żyjesz skromnie - żyjesz całkowicie normalnie. Mało tego - żyjesz tak, bo tak wybierasz.

      Mieszkanie 68m2, sypialnia, gabinet i pokój gościnny dla singla, kupowanie kosmetyków ze średniej półki (np. Dove) nie zaliczają się u mnie do kategorii 'skromne życie'. Skromne to dla mnie okolice 1 pokoju na domownika i kosmetyki z Ziai czy Biedronki czy Lidla (przynajmniej te podstawowe).

      IMO ważne jest, żebyś zdawała sobie sprawę, że to jak żyjesz jest Twoim WYBOREM. Ty wybierasz komfort mieszkania w lubianym przez Ciebie, dużym ale DROGIM mieszkaniu. Ty wybierasz, żeby nie wynajmować części mieszkania na rzecz komfortu mieszkania samej. Ty wybierasz, że wolisz wydawać więcej na jedzenie, kosmetyki wyższej jakości a rezygnujesz z innych rzeczy.

      Gospodarujesz określoną kwotą pieniędzy - i jak każdy z nas stajesz przed kwestią optymalnego ich wykorzystania. Nie da się mieć wszystkiego. Dla porównania - ja 'za singla' miałam malutkie 2-pokojowe mieszkanie. Wcale nie czułam w nim, że 'dziaduję' mimo, że goście spali na kanapie w salonie. Dla mnie te 2 pokoje były i tak nadmiarem wink Za to opłat miałam średnio (ze wszystkimi mediami) 400zł. Czyli w stosunku do Ciebie zostawało mi 600zł na to wszystko czego Ty sobie odmawiasz na rzecz swojego mieszkania. Taki jest mój wybór - wolę mniejsze i tańsze mieszkanie a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze odkładać lub wydawać na przyjemności. Wybór - duże, wygodne mieszkanie czy wakacje i przyjemności jest inny niż u Ciebie. Ja wolę zaoszczędzić na chemii te 20zł (jak się poczyta na forum to można znaleźć bardzo sensowne zamienniki) i kupić sobie książkę, czy bilet do kina.

      Życie to sztuka wyboru wink
      • volta2 Re: Nie żyjesz skromnie - żyjesz normalnie 09.11.09, 19:12
        a ja w kwestii jeszcze doszkalania -
        od studiów nigdzie, poza swoją szkołą się nie doszkalałam -
        motywacyjny mam może niższy, ale ogólnie to długo bym musiała
        pokrywać koszty dodatkowego szkolenia, by się z motywacyjnego
        zwróciłosmile
        mam to gdzieś, że tak powiem
        co do swoich możliwości edukacyjnych i pedagogicznych - raczej nie
        ucierpią bez szkoleń?

        co do ciuchów:
        trzeba być wybitnie niepewną siebie osobą, by obawiać się, że
        uczniowie skrytykują nasz strój czy fryzurę - ewentualnie zapach
        perfum i w związku z tym latać do sklepów i wydawać nadmierną ilość
        pieniędzy na szmatki.
        pierwsze słyszę, że praca w szkole to praca wymagająca pod kątem
        wyglądu - ja tam właśnie jeszcze pracuję, bo sobie mogę w dżinsach
        połazić i w turystycznych butach z goretexem. jakby mi kazali ubrać
        się w ciuchy classic style to bym stamtąd uciekła z krzykiem.
        czasem się wystroję, nie powiem, ale raczej z rzadka.
        jak znam życie - to uczniowie a w zasadzie to uczennice i tak
        skrytykują nasze ciuchy, czy są one z lumpeksu, czy galerii
        handlowej, bez znaczenia.
        bo czepną się albo gustu, albo figury, albo fasonu butów

        przemyśl to sobie i spróbuj wybrać się do lumpeksu, albo załóż 2
        razy pod rząd tę samą spódnicę, spodnie czy kamizelką i przekonaj
        się, czy cię nie skrytykują? a jak skrytykują to cóż się stanie?

        ja usłyszałam od uczennicy, że "dupa pani urosła" - miałam 25 lat
        wtedy i skok wagowy z 52 do 55kg. skrytykowało mnie dziewczę lat 17
        z 55 kg również. nic mi od tego nie ubyło, ot, dupa dziś urosła
        jeszcze z 10 kg. i dalej nic się nie dzieje.
        mój miesięczny wydatek na ciuchy zwykle oscyluje w okolicy 0złsmile
        • alina.walkowiak Re: Nie żyjesz skromnie - żyjesz normalnie 09.11.09, 19:21
          Ubieram się przyzwoicie ze względu na szacunek do uczniów i pracy, jaką
          wykonuję. Nie chodzę do pracy w dżinsach i traperach. Każdy ma w tym względzie
          duży wybór. Nie ma dla mnie znaczenia, co myślą moi uczniowie o moim wyglądzie.
          Ja mam wpojone, że powinnam wyglądać przyzwoicie i schludnie, bo jestem wzorem
          dla uczniów. Poza tym pracuję nie tylko w szkole i chcę po prostu dobrze
          wyglądać. Dla siebie. chcę prezentować się jak zadbana kobieta. Nie wiem,
          dlaczego uważasz, że obawiam się krytyki uczniów.

          Gdyby moi uczniowie komentowali moją, za przeproszeniem "dupę" to znaczyłoby, że
          nie mają za grosz szacunku dla mnie i zastanawiałabym się, co jest ze mną nie
          tak...
          • volta2 Re: Nie żyjesz skromnie - żyjesz normalnie 09.11.09, 21:23
            zastanawiałabym się, co jest ze mną nie
            > tak...

            oj, coś samoocena szwankujesmile
            moi uczniowie to przede wszystkim ci, co są krok przed tymi z
            filmu "cześć tereska" i ich cechuje to, że do nikogo i niczego nie
            mają już szacunku...

            a już schludne pańcie z frenchem na pazurkach to próbowały być dla
            nich wzorem...
            ja zakładam trapery - dla siebie, a co ze mną jest nie tak,
            zostawiam ich swobodnej ocenie.
        • ula27121 Re: Nie żyjesz skromnie - żyjesz normalnie 09.11.09, 20:05
          volta2 napisała:

          > a ja w kwestii jeszcze doszkalania -
          > od studiów nigdzie, poza swoją szkołą się nie doszkalałam -
          > motywacyjny mam może niższy, ale ogólnie to długo bym musiała
          > pokrywać koszty dodatkowego szkolenia, by się z motywacyjnego
          > zwróciłosmile
          > mam to gdzieś, że tak powiem
          > co do swoich możliwości edukacyjnych i pedagogicznych - raczej nie
          > ucierpią bez szkoleń?

          Szczerze powiem, że ta i reszta Twojej wypowiedzi sprawiają, że ciężko mi
          uwierzyć, że jesteś nauczycielką....
          • volta2 Re: Nie żyjesz skromnie - żyjesz normalnie 09.11.09, 21:26
            Szczerze powiem, że ta i reszta Twojej wypowiedzi sprawiają, że
            ciężko mi
            > uwierzyć, że jesteś nauczycielką....


            pociesz się, chwilowo nieczynna zawodowo jestem...
            może już nigdy do zawodu nie wrócę, zdecydowanie wolę być nieczynna,
            może kiedyś mi przejdziesmile
            • ula27121 Re: Nie żyjesz skromnie - żyjesz normalnie 09.11.09, 21:36
              volta2 napisała:
              >
              > pociesz się, chwilowo nieczynna zawodowo jestem...
              > może już nigdy do zawodu nie wrócę, zdecydowanie wolę być nieczynna,
              > może kiedyś mi przejdziesmile

              Mi to w sumie obojętne bo tak nie mam na szkoły i nauczycieli żadnego wpływu.
              Ale przyznam szczerze, że nauczycielką to nawet w zamian za wakacje nie
              chciałabym być. Nie dziwię Ci się, że wolisz być nieczynna.
          • bogiemslawiena Ceny europejskie, zarobki polskie 13.11.09, 14:35
            Nie widze innego wytłumaczenia. Ta presja, że dużo wydajesz, to
            bzdura. Oczywiście mozna paranoicznie przyciąć wszystkie wydatki,
            ale z mojego doświadczenia wynika, że kupując coś taniego nie zawsze
            oszczędzasz.
            Ceny jedzenia, usług, kosmetyków sa bardzo zbliżone do np. cen we
            Francji czy GB, a zarabiamy dużo dużo mniej (średnio).
      • alina.walkowiak Re: Nie żyjesz skromnie - żyjesz normalnie 09.11.09, 19:16
        Bardzo mądry post napisałaś, Araceli.

        Widzisz, kwestia tego, czy skromnie czy nie jest dość subiektywna. Zależy
        zapewne od tego, co się stawia w opozycji. Bo jeśli głodujące afrykańskie dzieci
        to na pewno nie żyję skromnie. Patrząc z perspektywy osoby po studiach ze
        znajomością języków, uważam, ze zarabiam zdecydowanie za mało. Dwa etaty, które
        ledwo mi pozwalają na jakieś tam przeciętne życie. Jakiś, kur..., absurd! A co
        by było, gdybym pracowała na jeden etat? Komornik zająłby mi już mieszkanie za
        niezapłacony gaz.

        Owszem, mieszkanie nie jest skromne (chociaż jakbyś zobaczyła te drzwi z lat
        siedemdziesiątych...), ale moje życie - i owszem. Nie jest biedne, żebym
        kupowała najtańsze z najtańszych kosmetyków, albo w ogóle się obywała bez nich,
        ale dla mnie liczenie się z każdym groszem i oblatywanie pasażu handlowego, żeby
        kupić golf w C&A za 25 zł, a nie pierwszy lepszy od 50 wzwyż - to niestety
        skromne życie. Nawet na jeżdżenie pociągami pospiesznymi mnie nie stać. Ani na
        nocleg w hotelu, jak jadę na studia. Ani na kosmetyczkę nawet...

        Jeśli miałaś wybór przy kupnie mieszkania to jest rzeczywiście Twój wybór. Ja
        wyboru nie miałam, a jak poczytasz posty wyżej, przekonasz się, że zamiana
        akurat wyszłaby mnie dość drogo i nie warto.

        Wygląda, jakbyś mi po prostu zazdrościła tego mieszkania smile)
        • araceli Re: Nie żyjesz skromnie - żyjesz normalnie 09.11.09, 19:47
          alina.walkowiak napisała:
          > Wygląda, jakbyś mi po prostu zazdrościła tego mieszkania smile)

          Chyba niewiele zrozumiałaś z tego co napisałam - wygląda jakbyś się na siłę szukała usprawiedliwienia wink

          Mieszkania wcale nie zazdroszczę - wolę książki, kino, rozrywki, wakacje. To mój WYBÓR. Za te dodatkowe 600zł miesięcznie w stosunku do Ciebie wiele z Twoich 'rozważań nad skromnym życiem' w ogóle mnie nie dotyczyło smile
        • krzysztofsf Re: Nie żyjesz skromnie - żyjesz normalnie 13.11.09, 05:14
          Odnosnie wydatkow na gaz.
          Masz stare okna czy wymienilas na nowe z szybami zespolonymi?
          Warto nawet sie podkredytowac, zeby zwymienic, jesli masz stare skrzynkowe okna
          - roznica w ucieczce ciepla wyrazna.
          Warto zainwestowac w okna z 3-a szybami , mimo, ze sprzedawcy przewaznie
          odradzaja, gdyz trudniej im sie je montuje - ciezsze skrzydla. Powodem jest to,
          ze przewaznie zamiast gazu obojetnego w szybie zespolonej jest zwykle powietrze
          - nie ma jak tego sprawdzic, info od czlowieka, ktory kiedys pracowal w
          zakladzie produkujacym szyby. Dlatego przenikalnosc cieplna , mimo, ze mniejsza
          niz w oknie skrzynkowym, nie odpowiada zakladanym normom - dwie komory
          powietrzne zdecydowanie polepszaja sytuacje.
    • ula27121 Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 09.11.09, 20:13
      Czytam ten wątek i jakiś straszny się zrobił......
      Ja uważam, że żyjesz skromnie i wydajesz dużo ale w stosunku do swoich zarobków.
      Bo ogólnie 2500 na miesiąc to nie jest wiele a Ty zawierasz w tym doszkalanie
      się, kosmetyki, ubrania na 200zł, telefony, internet, jedzenie, wszystkie
      rachunki....Myślę, że najbardziej uciążliwe jest wieczne trzymanie dyscypliny
      finansowej, to może być nużące.....
      Moim zdaniem to jest skromne życie. Nie bieda, czy wiązanie końca z końcem ale
      też nie beztroska finansowa.

      Ps.: Czytając Twoje posty, myślę, że chciałabym aby osoba z takim podejściem do
      zawodu jak Ty uczyła moje dzieci. I marzy mi się doszkalająca się kadra
      pedagogiczna w naszym kraju.
    • ryza_malpa1 Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 09.11.09, 22:26
      Alinka, czy istnieje u ciebie możliwośc zmiany ogrzewania?
      My wymieniliśmy ( w domku) gaz na piec na drewno i już wtym sezonie
      ( cieplym) jestesmy jakieś 600 zl do przodu. I pierwszy raz od
      pięciu lat nie marznę big_grin
      Myślę, ze w ciągu roku - dwóch inwestycja sie zwróci ( zwłaszcza, ze
      mamy drewno po okazyjnych cenach - jak się poszuka po rodzinie na
      wsi to da się znaleź ).
      Tu wodze jedyne rozwiazanie bo nie masz na czym oszczędza. Masz
      rację - coś tam czlowiek sobie kupi musi, inaczej się udusi.
        • ataka10 Nie, 10.11.09, 17:38
          nie żyjesz skromnie, żyjesz NORMALNIE, nie szaleńczo, rozrzutnie,
          nie skromnie, ale właśnie normalnie jak na nasz kraj i od tego
          należałoby zacząć. Dopiero potem postawić pytanie: czy chcę wydawać
          mniej kosztem obniżenia standardu i ZACZĄĆ ŻYĆ SKROMNIE, aby
          zaoszczędzić trochę na czarną godzinę (lub np. szaleńcze wakacje,
          czy coś innego).

          Dopiero przy takim założeniu dalsze rozważania i podpowiedzi mają
          sens. Skoro bowiem uważasz, że żyjesz skromnie, to tym samym
          sugerujesz, że oszczędzać nie za bardzo jest na czym, bo wpadniesz w
          biedę, dziadowanie tudzież sknerstwo lub jakąś manię, która nie
          znajduje uzasadnienia. Czego więc tak naprawdę oczekujesz?
    • agni71 Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 10.11.09, 23:39
      No cóż, ja uważam, że problemem jednak jest mieszkanie. na jedna
      osobe za duże. Piszesz, ze nie mogłabys zrezygnować z oddzielnych
      sypialni, gabinetu i gościnnego. Ja mieszkam w jednorodzinnym domu,
      do niedawna 100-metrowym, ostatnio powiekszylismy do ok. 120 m. Jest
      nas 5 osób. Naprawdę da sie wytrzymać w mieszkaniu bez oddzielnego
      gabinetu - jego role moze pełnić salon/duzy pokój.
      Co do ocieplenia mieszkania - a może warto wymienic okna? To one b.
      często powoduja wychładzanie mieszzkania. Okna dobrej jakosci nie sa
      tanie, musiałabys pewnie wziąc kredyt, ale jeśli wiążesz z tym
      mieszkaniem swoja przyszlość, to może warto ten komfort sobie
      podnieść.
      Ewentualnie, jednak roważyc w przyszlości sprzedaż mieszkania i
      zakup mniejszego. Myslę, że w 45 m jednej osobie tez nie będzie
      ciasno (u nas na os. przypada mniej).
      jeszcze dodam, ze moim zdaniem mało wydajesz na życie (w to wliczam
      tez wydatki ciuchowe), ale zbytnio zżeraja cie koszty utrzymania
      mieszkania. Równiez zainteresuj sie alternatywami dla TPSA. Wszyscy
      którzy mają Skypa bardzo go sobie chwalą.
      Mam wrażenie, że tak naprawdę nic nie chcesz zmienić sad
      • babeth Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 11.11.09, 08:20
        Alinko przy całej mojej sympatii dla Ciebie -stałej bywalczyni tego forum -ale
        zgadzam się z przedmówczynią i też mam wrażenie, że tak naprawdę nic nie chcesz
        zmienić, ten wątek założyłaś w innym celu- ale to już sama sobie musisz
        odpowiedzieć po co tak na prawdę ten wątek.
        • only_marcopol Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 11.11.09, 11:42
          babeth napisała:

          > Alinko przy całej mojej sympatii dla Ciebie -stałej bywalczyni tego forum -ale
          > zgadzam się z przedmówczynią i też mam wrażenie, że tak naprawdę nic nie chcesz
          > zmienić, ten wątek założyłaś w innym celu- ale to już sama sobie musisz
          > odpowiedzieć po co tak na prawdę ten wątek.

          dokłądnie to samo chciałam napisać tylko pokuszę się o dodanie w jakim celu moim
          zdaniem wątek - żeby się usprawiedliwić i nie oszczędzać tzn nie próbować nawet
          - uważam tak bo już kiedyś założyłas podobny wątek w którym szukałąś naszej
          aprobaty do nieoszczędzania - ja napisze ci tylko tyle jeśli nie chcesz nie
          oszczedzaj nic na siłe ale raczej my cie tu do tego nie przekonamy wiec dla mnie
          nie mają sensu te twoje wątki - nie gniewaj sie ale sama musisz sobie
          odpowiedziec na to pytanie, a nie stale szukać aprobaty do nieoszczędzania
      • krzysztofsf Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 13.11.09, 05:25
        Jesli sie faktycznie pracuje w gabinecie i zawala go porozkladanymi ksiazkami,
        zeszytami, komputerem drukarka i kablami, umieszcza w dogodnym miejscu rozne
        pomoce na regalach - to ciezko przerzucic to do goscinnego, czy stolowego,
        poniewaz w przypadku roznych wizyt, zwlaszcza niezapowiedzianych, bedzie
        sprawial wrazenie wiecznie zabalaganionego, oraz jego wystroj bedzie bardzo
        siermiezny - funkcjonalnosc typu biurko i regaly nie pasuje za bardzo do
        przyjmowania wizyt.

        Natomiast problem bedzie w przypadku zalozenia rodziny - bo tu faktycznie role
        pokoi beda musialy sie zmienic, z tym, ze zycie towarzyskie sila rzeczy
        ograniczy sie na rzecz rodzinnego.
      • zielona-oliwka Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 11.11.09, 15:37
        alina.walkowiak napisała:

        > Dzięki dziewczyny. Tylko, że ja nie pytałam , czy mam oszczędzać, raczej
        > prosiłam o opinię na temat moich wydatków. Ja tylko chciałabym więcej zarabiać
        > smile) Jak każdy , chyba smile)

        Moja opinia w takim razie - mieszkasz w mieszkaniu, na które cię nie stać. smile
          • gladys_g Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 11.11.09, 19:14
            Alino - a ja zaproponuję inne podejście do wynajęcia pokoju - możesz jeden z
            pokoi wynająć nie stadu dzikich siejących zniszczenie studentów, a normalnej,
            spokojnej, fajnej młodej kobiecie, z którą się moze nawet polubisz - choćby na
            rok. Dzięki temu przez ten czas ktoś opłaci Ci połowę rachunków licznikowych i
            jeszcze wpadnie na konto trochę grosza. Jak się taki układ nie sprawdzi - zawsze
            będziesz mogła wrócić do mieszkania w pojedynkę a finansowo trochę odetchniesz.
            No i będziesz miała do kogo usta otworzyć jak wrócisz wieczorem do domu wink

            Dlaczego nie? wink
            • only_marcopol Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 11.11.09, 19:22
              a ja myślę sobie tak jeśli kochasz to mieszkanie i nie chcesz go zmieniać to
              odłóż sobie 5 tys na czarną godzinę za cenę większych wyrzeczeń a potem odpuść
              oszczędzanie i tyle. Jesteś singlem więc nie musisz sie martwić o rodzinę pracy
              raczej nie stracisz to tez nie ma sensu zarzynać się dla idei oszczędzania
            • black_magic_women Re: Żyje skromie, wydaję dużo.... 12.11.09, 10:23
              gladys_g napisała:
              Alino - a ja zaproponuję inne podejście do wynajęcia pokoju - możesz jeden z
              > pokoi wynająć nie stadu dzikich siejących zniszczenie studentów, a normalnej,
              > spokojnej, fajnej młodej kobiecie, z którą się moze nawet polubisz - choćby na
              > rok. Dzięki temu przez ten czas ktoś opłaci Ci połowę rachunków licznikowych
              > Dlaczego nie? wink


              Już pisałam o swoich doświadczeniach,parę postów wyżej.Też łudziłam
              się,że"dorosła" kobieta to nie to co studenci.Niby nie,ale...kto nie próbował
              ten nie zrozumie.Niestetysad