wydatki młodej kobietki

28.11.09, 22:16
(Przegoniono mnie tu z forum Kobieta, właściwie to dobrzewink)

Jak dobrze zarządzić ok. 915 zł na osobę w miesiącu? smile przyznam,że pieniądze
mam do ręki więc nie jest to suma z góry mi dana, dopiero po tygodniu jestem w
stanie uzbierać np. 170 zł. (a coś trzeba przecież jeść, gotuję sama, ponieważ
akurat mam okienka między zajęciami a korepetycjami i mogę sobie pozwolić na
zrobienie na kilka dni np. zupy lub innych rzeczy) dziewczyny macie jakiś system?

Jestem dzienną studentką drugiego roku na UW,mam 20 lat,no i jestem spoza
Wa-wy więc postanowiłam częściowo odciążyć rodziców w moim utrzymaniu
(wynajęcie pokoju+ opłaty za internet i tel.to wciąż ich działka), jako, że
teraz pieniądze które zarobię plus stypendium dają mi fajną sumę, chciałabym
jeszcze coś odkładać na wakacje albo np.fajny aparat.Słyszałam o systemie
wkładania wszystkich pięciozłotówek do skarbonki, może to ma jakiś sens wink?
Zakupy robię w Biedronkach itd. więc na jedzenie nie wydaję majątku, zresztą
zawsze jestem na tzw. diecie i lepiej nie mieć w lodówce kusicieli, czasem
jednak tak się zdarza, że nie mam w niej nic, bo np. musiałam zrobić ksero za
30 zł, a akurat tyle miałam na dwa dni, bo mam dwa dni przerwy między jednymi
korepetycjami a drugimi. Myślę o jakimś systemie, narazie odkładam co mogę i
korzystam z tego co mi potrzebne. Moje słabości zagrażające oszczędzaniu to:
wyjścia ze znajomymi w tym koncerty i musicale a wiadomo,że bilety nie zawsze
kosztują 5 zł,książki, niestety(cena)te w obcym języku ze względu na charakter
studiów nawet na pchlim targu lub u pana sprzedającego na straganie przy ulicy
zawsze mają wyższą cenę,chociaż zdarzy mi się wyjść z s-h z siedmioma
książkami za 20 zł,różnie to bywa; ubrania (uwielbiam second handy i
praktycznie większość ciuchów mam z nich niestety ostatnio się przeprowadziłam
z miejsca gdzie było zagłębie tychże sklepów do takiego w którym narazie nie
widzę nic prócz wielkich bloków, a szukam s-h z dobrą bawełną...jednak
niektóre rzeczy wolę kupić w sklepie ze względu na fakt,że dłużej w nich
chodzę, albo po prostu coś mi się bardzo spodoba) i kosmetyki - ograniczam się
do średniej jakości fluidu,tuszu,pudru i brązera, nie są to najdroższe
produkty ale też nie te najtańsze (przedział cenowy 20-30 zł za fluid), ale
przyznam,że marzy mi się np. woda toaletowa którą kiedyś dostałam w prezencie,
niestety jak na jednorazowy wydatek, jest droga (powyżej 100zł). Chciałabym
rozwijać zarówno duszę i umysł ale też nie mieć dylematów na co wydać
pieniądze, na jedzenie czy wyjście. Zarabiam większe sumy od czasu do czasu ze
względu na pracę dorywczą,jednak wtedy zawsze rodzice prosili,żebym wydała je
na siebie co kończyło się na zrobieniu zakupów np.kupnie książek czy biletów
na koncerty i festiwale. Teraz jednak postanowiłam całkowicie zmienić sposób
myślenia o pieniądzach na długofalowy. Jestem dopiero na drugim roku,
przyznam,żę chciałabym jeszcze trochę pohulać, ale z głową smile ( na alkohol
akurat wydaję pieniądze - ale mało, bo mam słabą głowę ).
    • gad.forumowy Re: wydatki młodej kobietki 29.11.09, 13:33
      Nie przegoniono a zaproszono, a to jest różnica wink
      Jesteś inteligentna i kreatywna, to dasz radę. Poczytaj forum i stwórz własny system. O szczegóły pytaj, pomożemy.
      Buziak wink
    • brytyjka Re: wydatki młodej kobietki 29.11.09, 13:48
      Z pewnością znajdziesz tu sporo informacji, sama się zorientujesz, które
      odpowiadają Twoim potrzebom.

      Łatwo doradzić, by nie wydawać na alkohol, bo drinki w klubach są drogie itd.,
      jednak znam studenckie realia i wiem, że różnie z tym bywa smile Zamiast tego
      poszukaj klubów, które oferują wejście lub drinki za darmo. W Poznaniu np. klub
      Czekolada w każdą środę oferuje darmowe drinki dla pań do 23:00. Wejście
      kosztuje 5 albo 10 zł, nie pamiętam, ale za to nie ma ograniczeń co do ilości
      darmowego alkoholu. Po 23:00 dziewczyny płacą już normalnie, jak faceci. Z
      pewnością jest parę takich miejsc w Warszawie.
    • amandaas Re: wydatki młodej kobietki 29.11.09, 13:52
      Twoja suma nie jest jakaś super mała, ale to co opisujesz to wegetacja nie
      życie. Także dobrze trafiłaś bo czas coś z tym zrobić. Bo to dla mnie dziwne że
      młoda kobietka nie może sobie kupić wody toaletowej za 100 zł bo to wydatek
      ponad siły. Nie wiem jak się żywisz, ja też jestem studentką i powiem Ci że
      rzadko zdarza mi się gotować normalny obiad. Jeśli chcę coś zjeść na ciepło to
      albo warzywa z grilla (mam elektryczny grill, polecam bardzo), albo pierś z
      kurczaka z tegoż grilla, makarony z sosami rozmaitymi (tuńczyk, śmietana,
      przyprawy-mistrzostwosmile). Poza tym maaaase jedzenia przywożę z domu. Może Twoi
      rodzice by się też zaangażowali? Bitki w słoiku, kotlety, zupy itd. Moja mama
      ponad to robi po prostu zakupy- np kupuje 10 piersi z kurczaka które biorę do
      siebie i zamrażam. Co do chleba to moim odkryciem jest krojenie i mrożenie, bo
      zawsze mi usychał. Polecam też pasty różne, do kanapeksmile Jak mi się cos
      przypomni to dodam.
      • sillywalk Re: wydatki młodej kobietki 29.11.09, 15:00
        Hm, nie po to podjęłam decyzję, żeby połowicznie dawać sobie finansowo radę
        samodzielnie,żeby dzwonić do rodziców i prosić,żeby wszystkie wieczory po pracy
        marnowali na robieniu masowo pierogów. Przywieźć przy okazji - owszem, na święta
        lub z ich inicjatywy, ale nie mam sumienia ich prosić.Gotuję dobrze,bo nie tylko
        mi smakuje.A nauczyłam się bo chciałam.Nie można robić z siebie kaleki tylko
        dlatego,że jesteśmy studentami.Zresztą,robienie masowo zakupów przez rodziców
        przy systemie 'utrzymywania siebie' z własnej nieprzymuszonej byłoby
        przekłamaniem stanu faktycznego.Bo faktycznie zamiast dawać mi pieniądze na
        jedzenie,sami by je kupowali.A jak już coś robić to z jajami.Ale dzięki za radę wink
        • amandaas Re: wydatki młodej kobietki 29.11.09, 15:11
          A to już zależy od podejścia i stosunków z rodzicami. Ja nigdy o nic nie proszę,
          wręcz odwrotnie, mówie ze za dużo tego wszystkiego. A gotować też potrafię i to
          bardzo dobrzesmile I nikt tu nie mówi o kalectwie życiowym, ja akurat nie biorę od
          mamy ani grosza ponieważ mam swoje mieszkanie i utrzymuję się absolutnie sama, i
          to studiując na bardzo wymagających studiach dziennych. I nie uważam za dyshonor
          wzięcia różnych dobrych rzeczy do jedzonka z domu. A że moja mama lubi gotowaćsmile

          Mimo że jestem niezależna i to ze sporą poduszką finansową w wieku 21 lat to
          jednak uważam że rodzice powinni pomagać jak najbardziej studiującym dzieciom. I
          nic się mamie nie stanie jesli gotując zupę, robiąc mieso czy smażąc kotlety
          zrobi 2 razy więcej i zapakuje dla dziecka. Pomijając finanse to duża
          oszczędność czasu i lepsze dla zdrowia np w tygodniu pełnym kolokwiów kiedy
          czasem żywie się serkiem wiejskim bo nie mam czasu ugotować makaronu.
          • magda.gw Re: wydatki młodej kobietki 30.11.09, 08:17
            Gratulacje, mało kto w tak młodym wieku ma SWOJE mieszkanie, nie kupione przez
            rodziców, ani "po dziadkach", tylko SWOJE...
            • amandaas Re: wydatki młodej kobietki 30.11.09, 13:26
              Dostałam je w prezencie na 18nastkę. I co,w zwiazku z tym nie jest
              moje? Jak Ty dostaniesz na urodziny książke to też mówisz że nie
              jest Twoja tylko kupiona przez mamę?
              Mieszkanie było prezentem i w chwili obecnej jest MOJE. Tyle.
              • magda.gw Re: wydatki młodej kobietki 01.12.09, 21:16
                oczywiście, że Twoje. Masz za co dziękować swoim rodzicom, nie tylko za obiadki...
              • hermilion Re: wydatki młodej kobietki 04.12.09, 23:43
                Nie wiem jak innym ale mi po przeczytaniu tego wszystkiego
                zrobiło się zdeczka dziwnie .. bo tez dziwne masz pojęcie
                o tym jak żyją inni .. i o samodzielności też ..
                • amandaas Re: wydatki młodej kobietki 05.12.09, 12:22
                  A co jest w nim dziwnego?
                  Wiesz każdy ma takie pojęcie w jakim się wychował i wśród jakiego
                  żyje obecnie. I ma prawo się do niego odnosić.
                  Wśród moich koleżanek z roku, kilka, jak nie kilkanaście ma już
                  swoje mieszkanie kupione przez rodziców na studia. Kilka innych się
                  do tego przymierza bo po prostu szkoda rodzicom tracić kasę na
                  wynajem. I dodam że to nie jest jakaś prywatna snobistyczna uczelnia
                  tylko normalne dzienne i to chyba najbardziej wymagające dzienne
                  studia.
        • miska_malcova Re: wydatki młodej kobietki 29.11.09, 16:00
          sillywalk napisała:

          > Hm, nie po to podjęłam decyzję, żeby połowicznie dawać sobie finansowo radę
          > samodzielnie,żeby dzwonić do rodziców i prosić,żeby wszystkie wieczory po pracy
          > marnowali na robieniu masowo pierogów. Przywieźć przy okazji - owszem, na święt
          > a
          > lub z ich inicjatywy, ale nie mam sumienia ich prosić.Gotuję dobrze,bo nie tylk
          > o
          > mi smakuje.A nauczyłam się bo chciałam.Nie można robić z siebie kaleki tylko
          > dlatego,że jesteśmy studentami.Zresztą,robienie masowo zakupów przez rodziców
          > przy systemie 'utrzymywania siebie' z własnej nieprzymuszonej byłoby
          > przekłamaniem stanu faktycznego.Bo faktycznie zamiast dawać mi pieniądze na
          > jedzenie,sami by je kupowali.A jak już coś robić to z jajami.Ale dzięki za radę

          Brawo! Chociaż z tego co obserwuję, to niepopularne zachowanie.
          Zgadzam się z Tobą, co do joty
      • marajka Re: wydatki młodej kobietki 29.11.09, 19:04
        Opisywana suma jest raczej mała...Nie wiem w jakim mieście studiujesz, ale przecież sama opłata za mieszkanie to średnio 500 zł. Do tego rachunki, miesięczny, jedzenie... Nie każdy może co miesiąc wracać do domu i przywozić z niego walizkę jedzenia. Nie mówiąc o tym, ze mrożone często jest niedobre.(Nie rozumiem też po co mama kupuje Ci jedzenie? Nie może po prostu dać Ci równowartości? Po co ze sobą targać 10 piersi kurczaka?)

        Ja najczęsciej staram się oszczędzać na książkach i ksero. Książki pożyczam z bibliotek- jak w jednej musze oddać, pożyczam z innej. Albo oddaję i za dwa dni pożyczam znów. Zamiast kserować niektóre materiały, robię notatki w czytelni. Na tym naprawdę można oszczędzić. Staram się nie kupować jedzenia na uczelni, jak mam dużo zajęć biorę kanapki. No i planuję zakupy. Bo co z tego, że pójdę do biedrony? Tam tez mogę wydać 100 złwink
        • amandaas Re: wydatki młodej kobietki 29.11.09, 22:22
          targamdlatego że mięsko jest już obrobione, pobite na kotleciki,
          doprawiona i nasmarowane oliwą tongue_out Moja mama doskonale wie, że jak mi
          się nie przypomni że trzeba jeść to ja się obejdę bez tego dlatego
          robi wszystko żebym jadła coś normalnego. Ale to się akurat nijak do
          finansów nie masmile
    • brytyjka Re: wydatki młodej kobietki 29.11.09, 14:04
      Ach, jeszcze coś w sprawie największego pożeracza pieniędzy studenckich, czyli
      książek i ksera. Wiadomo, że najtaniej wychodzi wypożyczyć podręczniki z
      bilioteki, często jednak nie ma takiej możliwości. Dla przedmiotów, w których
      literatura obejmuje kilkanaście pozycji po rozdziale-dwóch z każdej, może warto
      wybrać się od czasu do czasu do czytelni i zrobić notatki z tych rozdziałów,
      zamiast je kserować?
      Wokół mojej uczelni było pełno punktów ksero, wszystkie oferowały tę samą stawkę
      za stronę, ale w jednym punkcie przez długi okres była promocja - jeśli
      zostawiło się książkę do skserowania i odebrało się ją następnego dnia,
      obowiązywała niższa stawka i można było w ten sposób choć trochę zaoszczędzić.
    • cornerek Re: wydatki młodej kobietki 01.12.09, 09:38
      Na kłopoty z nierównomiernymi wpływami - załóż sobie jakiś
      mały "fundusz rezerwowy". Po prostu odłóż gdzieś 50 złotych, których
      nie będziesz ruszać. A jeśli znowu przydarzy się sytuacja, w której
      nie masz pieniędzy/masz nieprzewidziany wydatek - użyj tej kwoty.
      Oczywiście przy najbliższym wpływie znowu odkładasz 50 zł, żeby
      zawsze było w pogotowiu. Proste i komfortowe.
      • amandaas Re: wydatki młodej kobietki 01.12.09, 09:51
        A moim zdaniem to nie wystarczy. Co to za fundusz któy wynosi 50zł?
        żaden. Ja mam w portfelu 100, w osobnej przegródce nie do ruszenia,
        na wypadek gdybym potrzebowała taksówki czy czego innego. A ile
        wynosi mój fundusz to pominę bo naskoczycie na mnie.
        Skoro chcesz naprawdę gospodarować na serio i masz zapał to może
        spróbować chwilowo znaleźć jeszcze dodatkową pracę? Na 2-3 miesiące,
        albo też dorywcze przypadki- zbliżają się święta więc jest dużo
        różnorakich propozycji, od sprzątania po pilnowanie dzieci.
        Czy studiujesz jakąś filologię? Jeśli tak to korki to marne źródło
        zarobku, lepiej wkręcić się jako tłumacz na jakieś imprezy czy
        spotkania biznesowe. Z doświadczenia wiem że to nietrudne. A jeden
        wieczór w charakterze tłumacza to ok 200-400zł. Dla studentów
        oczywiście, ale jesli jesteś dobra to chętnie biorą.
        W każdym razie, nie ważne jak ale powinnać dorobić kilkaset zł
        dodatkowo, żeby część móc odłożyć, a z resztą normalnie zastartować
        miesiąc bo jak się ma wpływy tygodniowe to jest trudniej. A potem to
        już tylko zależy od Ciebie jak będziesz lawirować z tymi pieniązkami.
        • duchess85 Re: wydatki młodej kobietki 01.12.09, 12:40
          Ta jasne. Czy możesz mi napisać, gdzie można znaleźć pracę jako tłumacz ustny na
          drugim roku studiów? I z całym szacunkiem, Ty masz odłożone 100 zł na taksówkę,
          a autorkę może uratować te 50 zł, o których mowa, to wcale nie jest tak mało.
          Wiem, bo studenckie życie przerobiłam.
          • milou_milou Re: wydatki młodej kobietki 01.12.09, 17:08
            Dobre podejscie do niebrania jedzenia od rodzicow. smile 900 zlotych wyciagasz z
            korepetycji? Niewiele, zakladajac ze w Warszawie godzina lekcji to koszt 50 zl,
            zeby zarobic 900 zl musisz miec 18 godzin, czyli srednio po godzinie dziennie,
            nie wliczajac weekendow. Nie jest to wiele, moze powinnas poszukac innych
            uczniow? Z czasem pewnie beda Cie polecac jedni drugim i bedziesz miala
            kalandarz pelen, ale poki co moze zamiesc ogloszenie na stronach poswieconych
            korepetycjom? Ja na studiach tez w ten sposob dorabialam (studiowalam filologie
            francuska) i potrafilam w miesiac zarobic do 3000, jednoczesnie dziennie
            studiujac (mialam lekcje w firmach popoludniami, albo przed praca moich uczniow,
            od 7 do 9 rano smile Pomysl tez o zalozeniu dzialalnosci gospodarczej, jesli
            bedziesz mogla wystawiac faktury, wiecej firm bedzie zainteresowanych twoimi
            uslugami. Ale zawsze zostaja umowy o dzielo i umowy - zlecenia.
            Troche mobilizacji i na walentynki bedziesz pachniec Chanel No5, albo czym tam
            Ci sie podoba wink

            __

            Koty i kobiety robią co chcą. Mężczyźni i psy muszą się z tym pogodzić.
            • sillywalk Re: wydatki młodej kobietki 01.12.09, 20:09
              900 zł to suma wraz ze stypendium wink.A studiuję najpopularniejszą z filologii
              więc nie narzekam.Ale to prawda,że z czasem będą polecać,z tym,że ja dopiero od
              tego roku zdecydowałam się dawać korki i już mam dwoje uczniów więcej niż na
              początku właśnie z polecenia, powoli się rozkręcamwink.A korepetycje zaczęłam
              właśnie dzięki ogłoszeniom na stronach internetowych.

              Rodzice początkowo nie przyjmowali do wiadomości,że chciałabym jakoś sama zadbać
              o te aspekty mojego życia.Chciałabym ich odciążyć bo jestem ich trzecim
              dzieckiem na studiach, i niby nie narzekają, ale lata lecą... A i tak sama
              więcej uciułam niż dostałabym od nich(+ to jedzenietongue_out) więc można połączyć
              przyjemne z pożytecznym.

              Ktoś wcześniej pisał o pracy dorywczej - mam takową, przy końcu mojego posta o
              niej wspomniałam. Jednak największe żniwa zbieram w okresie wiosenno-letnim,a
              teraz mam mały zastój.

              ---------
              A question that sometimes drives me hazy: am I or are the others crazy?
          • amandaas Re: wydatki młodej kobietki 01.12.09, 17:38
            Najprostszy przykład, a jeden z wielu: właściciel jednego z browarów
            jest francuskojęzyczny. Ma oczywiście tłumacza polsko-francuskiego
            ale na jakąś impreze oficjalną był potrzebny tłumacz francusko-
            angielski. 300zł za popołudnie-wieczór.Nie wspominając o profitach
            obecności wśród ludzi, możliwości zrobienia znajomości i o dobrym
            jedzonku. Dodam że nie studiuję żadnej filologii, poszłam z innych
            powodów niż kasasmile Reszta przykładów to moje koleżanki. Często
            potrzebują tłumaczy na imprezach związanych z modą. Poza tym,
            słusznie mówi ktoś poniżej- że powinnaś wziąć więcej korepetycji,
            albo podwyższyć stawkę. Polecam z doświadczenia koleżanek wziąć np 2-
            3 osoby przygotowujące się do matury- kursy maturalne zawsze
            kosztują więcej. Tak jak kursy egzaminacyjne.
        • cornerek Re: wydatki młodej kobietki 01.12.09, 21:17
          Wczuj się trochę w sytuację innych. Nikogo w tym wątku nie obchodzi
          ile ty masz w przegródce na taksówkę. Jeśli dziewczyna pisze, że
          wydatek na książkę czy ksero potrafi jej sprawić kłopot (ja też wiem
          coś o tym), to takie 50 zł potrafi uratować życie. Oczywiście kwotę
          każdy inteligentny człowiek dopasuje do siebie.
          • amandaas Re: wydatki młodej kobietki 01.12.09, 21:49
            Bez przesady. Ja sie nad nią po prostu nie użalam. Dziewczyna nie
            bieduje, głód jej nie grozi bo ma rodziców, którzy ją kochają jak
            myślę. To że chce coś zrobić z kasą to jej wybór, a nie przymus. A
            jak sama mówi- chce to robić z jajem. I bez przesady z ratunkiem
            jakie niesie jej 50zł, bo tak można mówić o matce z dzieckiem a nie
            studentce która może liczyć na pomoc rodziców, ale z WŁASNEJ WOLI
            chce satawiać pierwsze samodzielne finansowe kroki.
            • jazzkam Re: wydatki młodej kobietki 03.12.09, 15:21
              amanda, proszę, nie bądź taka mądralińska, to będzie nam milej wszystkim

              • amandaas Re: wydatki młodej kobietki 03.12.09, 18:44
                Szczerze się uśmiałam smile Dziękismile
                • ivoncja Re: wydatki młodej kobietki 04.12.09, 09:48
                  Nie widzisz, że autorka wątku NIE CHCE liczyć na pomoc rodziców, zwozić od nich
                  gotowych kotletów i wyciągać rękę po kasę w chwili kryzysu, tylko radzić sobie
                  sama, za co należy jej się szacun? Obie macie diametralnie różne podejście do
                  kwestii radzenia sobie, dlatego Twoje rady są chwilami nie na miejscu. Dla niej
                  pomocą jest to, że rodzice płacą jej za pokój, telefon i internet. Czytaj ze
                  zrozumieniem. Nie każdy bez skrupułów i z uśmiechem doi rodziców, bo "chcą, to
                  dają"...
                  • amandaas Re: wydatki młodej kobietki 04.12.09, 11:20
                    Chyba jednak porzucę tą dyskusję, bo jest bezowocna, wyjaśnię tylko
                    jeszcze jedną rzecz-
                    po pierwsze nie mówię o dojeniu rodziców, bo jak nie chce to tych
                    kotletów brać nie musi, ale raczej o pomocy na starcie- dziewczyna
                    ma nieregularne dochody i to nie co miesiąc a o tydzień i z tego
                    ciężko jest zastartować bo robi się błędne koło. Ale jak chce to
                    niech walczy sama.
                    Po drugie- wszystko zależy o rodzaju relacji między dzieckiem a
                    rodzicem i od ogólych finansów w rodzinie. Dla mojej matki jest
                    rzeczą absolutnie oczywistą że swojemu dziecku należy pomagać ile
                    się da. I nie wiem czemu zarzucasz mi "dojenie" bo przecież
                    podkreśliłam że swobodnie utrzymuję się sama. Jeśli rodzice mają
                    swobodne pieniądze po zaspokojeniu wszystkich swoich nawet tych
                    zbędnych potrzeb, to mogą je przeznaczyć na mnie czy mojego brata.
                    Powiedz mi gdzie tu widzisz to "dojenie"? Bo szczerze mówiąc mnie to
                    uraziło. Widocznie ty masz inne stosunki i inne finanse w domu
                    rodzinnym.
                    • martialis Re: wydatki młodej kobietki 04.12.09, 14:51
                      Ty po prostu nie potrafisz zauważyć, że dziewczynie rodzice pomagają
                      (opłaty za mieszkanie, pozostałe wydatki chce ponosić sama, by ich
                      odciążyć - może akurat ona myśli o ich potrzebach, i wolnych
                      środkach przeznaczonych na ich przyjemności) i jak mantrę
                      powtarzasz, że powinni jej jeszcze na inne rzeczy kupować, gotować,
                      itp.
                      Po co takie rady, skoro na wstępie napisane, że "postanowiłam
                      częściowo odciążyć rodziców w moim utrzymaniu
                      (wynajęcie pokoju+ opłaty za internet i tel.to wciąż ich
                      działka)"?????
                      • amandaas Re: wydatki młodej kobietki 04.12.09, 16:54
                        Czy przeczytałaś post pod który się podpięłaś?
                        Tam jest wyraźnie napisane że jak nie chce to niech nie bierze tych
                        kotletów, że chodzi o pomoc na starcie.

                        A co do opłat za mieszkanie itd- pewnie zostanę zlinczowana za
                        roszczeniowe podejście do życia, ale w moim środowisku rodzice
                        płacący za utrzymanie studiujących dziennie dzieci to raczej
                        oczywista oczywistość niż (jak wskazujesz) wielka pomoc.

                        Dobra, dajmy sobie spokój bo się zrobi pyskówka i będzie niemiło.
                        Ja jestem inaczej wychowana, Ty inaczej i cudownie ze tak jest bo
                        inaczej byłoby nudno.
                    • ivoncja Re: wydatki młodej kobietki 04.12.09, 23:11
                      Jak słusznie zauważyłaś, w TWOIM środowisku, co nie znaczy że w każdym. Są
                      ludzie, którym nie starcza nie tylko na "zbędne potrzeby" ale i np. na leki, ale
                      starają się dzieciom pomagać, jak umieją.
                      Ja jestem osobą przed czterdziestką i mój dom rodzinny niestety już nie
                      istnieje, od wielu lat nikt mi finansowo nie pomaga i jakoś żyję bez tego.
                      Przykro mi, że uraziło Cię słowo "dojenie"- nie było skierowane bezpośrednio do
                      Ciebie, ale uderz w stół...
                      Natomiast mnie uraziło to, co napisałaś wcześniej- żeby nie przesadzać z tym, że
                      50 zł może dziewczynę ratować. Dla Ciebie to rezerwa na taksówkę, ale ja wiem,
                      co znaczy 50 zł- kiedyś musiałam za tyle wyżywić trzyosobową rodzinę przez 5
                      dni, więc nie mów mi, że dla samotnej osoby to mało. Masz inny punkt widzenia,
                      bo z tego co piszesz, wynika że prawdopodobnie nigdy Ci nie zabrakło na artykuły
                      pierwszej potrzeby. Syty głodnego nie zrozumie, więc naprawdę przestań się tu
                      wymądrzać, bo robi się to niesmaczne.
                      Fajnie, że masz dobrze sytuowanych rodziców, każdy chciałby takich mieć i takimi
                      być i nie myśl że ktoś Ci tu zazdrości czy robi wyrzuty z tego powodu. Trzeba
                      jednak czasem rozszerzyć horyzonty i patrzeć dalej niż czubek własnego nosa...
                      • amandaas Re: wydatki młodej kobietki 04.12.09, 23:41
                        Przeczytaj ostatnie zdanie swojego postu smile
                        I o to mi chodzi właśnie, bo japrezentuję inne niż reszta spojrzeia
                        na sprawęsmile Bo ja odnosze wrażenie że dziewczyna mogłaby zastartować
                        stopniowo i bezboleśnie ale skoro chce się bić i walczyć to jej
                        wybór i też ma do tego prawo.

                        ps. A propos tych 50 zł- Ty musiałaś za to wyżywić rodzinę. Miałaś
                        dziecko. To przecież ogromny stres, potrafię sobie to wyobrazić.
                        Ale jeśli autorce wątku zabraknie to nic się nie stanie. W odwodzie
                        są rodzice, a ona sama nie ma dzieci i męża do wyżywienia. Spokojnie
                        sobie może jeść ryż z jabłkami przez tydzień. I tu jest różnica
                        którą chciałam pokazać. Że to stresowanie się ztymi 50zł na
                        przeżycie jest troche sztuczne w jej przypadku. I po mco sobie to
                        generować smile
                        • cornerek Re: wydatki młodej kobietki 05.12.09, 10:23
                          Różni są ludzie. Mi na przykład jest baaardzo głupio poprosić
                          rodziców o taką drobną pożyczkę, mimo że na pewno by mi dali (no
                          właśnie - dali - bo na pewno nie chcieliby, żebym oddawał).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja